Racjonalista - Strona głównaDo treści
TEORIA WSZYSTKIEGO - wstęp

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
25-02-2005 16:27Przebiśnieg (137 punktów)TEORIA WSZYSTKIEGO - wstęp
Zacznę od tego, że każdy ma prawo do krytyki na którą czekam:
1. Istnieje zbiór WSZYSTKO i skupia to co istnieje czyli 2 byty.
2. WSZYSTKO jest sprzężeniem dwóch bytów nieskończonych, z których jeden to przedmiot a drugi to podmiot.
3. Podmiot jest nadrzędny i określa się jako podmiot doświadczający przedmiotu.
4. W podmiot wpisana jest świadomość i jest to byt świadomy.
5. Warunkiem istnienia (bytowania) świadomości jest nośnik doskonały czyli nieskończenie istniejący z punktu widzenia świadomości. W pozostałych przypadkach mówimy o egzystencji świadomości na nośniku niedoskonałym.
Przynależność do zbioru PODMIOT tej autonomicznej formy jest możliwa albo poprzez przynależność do nośnika doskonałego (mikroczęść czy skojarzeniowo dusza istniejąca czyli prawdziwa) i rozumiemy to jako możliwość zapisu wszelkich doznań albo ciągłą emisję do nośnika znajdującego się poza organizmem przedmiotowym istoty (np. człowiek)
6. Pełna struktura podmiotu absolutnego nie jest dostępna nikomu poza podmiotem absolutnym. Określa się ją jako świat podmiotu i jest formą ostateczną istnienia podmiotu. Możemy dla jej określania wprowadzić pojęcie BÓG-byt świadomy.
7. Istota jest kompromisem dwóch bytów i aktem doświadczania świata przedmiotów przez świat podmiotu (mikrosprzężenie).
8. Istota (np. człowiek)jest dowodem na to, iż świat podmiotu jest zróżnicowany lub różnicujący się i może i/lub musi wchodzić w sprzężenie z materią w postaci istot (np. człowiek). Z tego wynika, że istoty są wpisane w charakter zbioru WSZYSTKO. Z tego wynika że pełnej definicji istoty (np. człowiek) nie można wyprowadzić logicznie tylko z bytu przedmiotowego jak i nie można tylko z bytu podmiotowego. Jedynie z obydwu na raz, czyli z natury zbioru WSZYSTKO.
9. Nadrzędną w istocie (np.człowiek) jest świadomość pochodząca z bytu PODMIOTU a podrzędną nośnik świadomości czyli np.: organizm żywy. Jest to podstawa samokontroli dla istoty żywej.
10. Forma jako kształt w bycie podmiotowym jest ideą jeżeli dotyczy bytu przedmiotowego.
11. Forma jako kształt w bycie przedmiotowym jest egzystencją.
12. Wszystko co nie ma formy jako kształtu i/lub wszystko czego tzw. forma jako kształt jest losową wypadkową ruchu zgodnego z główną siłą sprzężenia (jedną naczelną dla strony sprzężenia w tym sensie bytu przedmiotowego) jest bezideowe.
13. Byt Podmiotowy ma główną siłę skierowaną przeciwnie do siły oddziałującej na byt przedmiotowy.
Czyli: Jeżeli sprzężenie jest prawdą to siła ta jest wpisana w Byt Podmiotowy czyli każdą jego część i realizuje się np. w istocie (np. człowiek) jeżeli ta jest powiązana (z def. jest) z Bytem Podmiotowym.
C.D.N.
Czy ktoś może dopisać jeszcze jakieś punkty i/lub podpunkty do tej teorii?
Oczywiście nie pytam czy można ale czy ktoś byłby łaskaw (ewentualnie wskazać kto już to opracował i kogo powielam)
Serdecznie zapraszam.
Jan Przebiśnieg
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Patuszkin (2279 punktów)
Najpierw Pan mówi, że podmiot jest nieskończony, a potem, że posiada ograniczenie w postaci nośnika. Sprzeczność.

Po drugie mówi Pan, że istnieją dwa byty nieskończone, a potem, że są przedmioty, które posiadają formę. Kolejna sprzeczność.
Przebiśnieg (137 punktów)
To tylko problem nieścisłości języka wynikającego z aktualnej proporcji wpływu środowisk destruktywnych (ludzi nie szanujących wartości językowych) na środowiska konstruktywne (tych szanujących - podobno jest ich 10%).
>Najpierw Pan mówi, że podmiot jest nieskończony, a potem, że posiada ograniczenie w postaci nośnika. Sprzeczność.
Z przyczyny obecności istot w zbiorze wszystko musi być PODMIOT rozumiany jako zbiór podmiotów. W tym rozumieniu Bóg będzie bytem zbioru podmiotów czyli ostateczną definicją podmiotu.
(taka definicja jest wyprowadzana z tzw "dołu")
Oczywiście nadal można ulegać pokusie, że nie można wykluczyć świadomości centralnej (jako istniejącej)/// lub będącej tylko wpisaną w oczekiwania istot (czyli hipotetycznie mogącej zaistnieć).
Co z tego wynika?
1. Nie mogąc interpretować poprzez brak wglądu świadomości centralnej czyli absolutnej możemy przyjąć, że istnieje lub nie.
2. Bez względu na punkt 1 istnieje zbiór podmiotów istot w przedmiotach typu organizmy ludzkie.
z pkt 2 wynika, że przy założeniu nie istnienia świadomości centralnej redukujemy pojęcia Boga do bytu lub egzystencji zbioru podmiotów.
Jedynym znanym nam obecnie zbiorem podmiotów są ludzie.
Czyli zredukowany Bóg to ludzkość i w czasie można hipotetycznie (logicznie) założyć, że jest to zbiór otwarty czyli nieskończony aż do wyczerpania materii z której mogą powstawać czyli wyczerpania możliwości bytu przedmiotowego rozumianego jako zbiór przedmiotów (z def. również atomów).
Z tego można wyprowadzić praktycznie (pewnie już wyprowadzaną dotychczas) koncepcję Boga rozumianego jako wspólny dla każdej z istot zbioru ludzie.
Skoro go wyprowadzamy jest on automatycznie IDEĄ BOGA w sensie IDEI WSPÓLNOTY naszego zbioru. Jest to jedyny dopuszczalny "totalitaryzm" światopoglądowy jeżeli jest to prawda, iż innej możliwości nie ma.
Wynika z tego, że to co prawdziwe i dotyczy istot typu człowiek narzuca się samo z natury ISTOTY rozumianej jako PODMIOT.
Wynika z tego, że to co prawdziwe dla istoty typu człowiek jest intersubiektywne dla każdej innej.
Idee PRAWDZIWE DOTYCZĄCE ZBIOROWOŚCI ISTOT mogą wynikać z PODMIOTU (który już nie jest ideą) czyli wie wszystko o wszystkim czyli jest pewien wszystkiego i nie generuje teorii. On widzi to co można zobaczyć i stwierdza to co można stwierdzić.
Jak więc doświadczy tego co (typowy na dzień 26.02.05) człowiek?
Sprzęgnie go do swego istnienia, by się dopełniać w nieskończoność doświadczaniem bytu przedmiotowego.
C.D.N. (to też wynika z teorii wszystkiego )

>Po drugie mówi Pan, że istnieją dwa byty nieskończone, a potem, że są przedmioty, które posiadają formę. Kolejna sprzeczność.
W rozumieniu zbiorów nieskończonych czy otwartych czyli
PODMIOT - zbiór powstających podmiotów, przy braku jednostki centralnej również znikających jako transformacja w nieskończoności drugiego czyli:
PRZEDMIOTU - jako zbioru przedmiotów powstających w ciągłej transformacji w nieskończoności i przybierających formę jako kształt egzystencji, która z def. ma czas trwania i "znika" (tyle że kosztem innej).
Rodzi się pytanie o budulec bytu przedmiotowego czyli najmniejszą(e) część(i) z których można budować.
Jest to takie samo pytanie o nośnik jakie można zadać PODMIOTOWI.
Jeżeli znajdziemy część wspólną wtedy powiemy: BYT JEST JEDEN.
Niestety jestem młodym amatorem i nie wiem czy ludzkość znalazła już najmniejszy niepodzielny fragment bytu przedmiotowego?
Czy dalej tkwimy w sprzężeniu?
Bo jeśli tak to szukamy granicy w skali mikro.
Nie chciałbym w tym momencie nikogo złościć ale postepujemy jak kto?
Po co tego szukamy?
A może uczestniczymy we wszystkim i robimy to z natury mikrosprzężenia (PODMIOT-PRZEDMIOT) w formie sprzężenia człowiek i mówiąc żartobliwie: "Ku chwale Bożej".
Asmoeth_Beta (307 punktów)
>Czy ktoś może dopisać jeszcze jakieś punkty i/lub podpunkty
>do tej teorii?
>Oczywiście nie pytam czy można ale czy ktoś byłby łaskaw
>(ewentualnie wskazać kto już to opracował i kogo powielam)

A moje próba krytyki będzie z grubej rury - co Pańska teoria mówi nam o świecie? Jakie dane doświadczalne pozwoliły ją Panu sformułować? Jak można ją sfalsyfikować? Jakie przewidywania można z niej wyprowadzić?
Przebiśnieg (137 punktów)
>A moje próba krytyki będzie z grubej rury
Doceniam każdy wkład. Podobno ktoś kiedyś wyraził na nią zapotrzebowanie.
>co Pańska teoria mówi nam o świecie?
Proszę zapytać o konkretny jego fragment, problem, pojęcie, definicję innymi słowy doprecyzować pytanie.
>Jakie dane doświadczalne pozwoliły ją Panu sformułować?
Samointerpretacja.
>Jak można ją sfalsyfikować?
Wykazać, że popełniam błędy logiczne.
>Jakie przewidywania można z niej wyprowadzić?
W myśl teorii samonaprawa populacji istot w skali globalnej i samounicestwienie się czynników destrukcyjnych pochodzących od istot uszkodzonych lub niedorozwiniętych.
Znaczy to w przybliżeniu:
Istota jest zdolna tworzyć fikcję to znaczy, że zgodnie z teorią wszystkiego:
Dowolnie upodmiotawia przedmioty albo uprzedmiatawia podmioty.
Najgorsze w skutkach jest samookaleczenie czyli redukcja swojej dwoistości tylko! do pochodnej bytu podmiotowego lub tylko! pochodnej bytu przedmiotowego.
Pytanie.: Czy człowiek to podmiot czy przedmiot?
Odp.:Jedno i drugie w sprzężeniu PRZY CZYM to co z bytu PODMIOTOWEGO jest nadrzędne względem bytu PRZEDMIOTOWEGO zgodnie z teorią wszystkiego.
Jakie cechy należą do jednego a jakie do drugiego? - jest pytaniem następnym, przy akceptacji możliwości pierwszego.
Stan aktualny na zewnątrz: chaos informacyjny.
Recepta: Odchwaszczanie.
Lekarstwo: Teoria wszystkiego.
Mam pytanie pomocnicze:
Dlaczego ciało o nazwie rakieta znalazło się na księżycu?
Jakaż to siła sprawcza uczyniła?
Wbrew czemu?
Pozdrawiam.
Zielona
Interesująca z Ciebie postać na forum, czytam z ciekawością Twoje uwagi, bieżący watek także choć... osobiście wolę mniej wysublimowany język
Rzeczywistość to system złożony z szeregu podsystemów zaś te bazują na relacji struktura-funkcja. Wraz ze wzrostem złożoności struktury rośnie złożoność jej funkcji. Wszelkie granice, jakie ustalamy, aby opisywać podsystemy są de facto sztuczne, bo tak czy inaczej wyrywają element z systemu a tym samym uniemożliwiają jego pełen ogląd kontekstualny, możemy jedynie dokonać jego oglądu z pozycji obranego aspektu. Mnogość teorii, które często o tym samym mówią innym językiem jest konsekwencja powyższego czyli prób abstrahowania danego elementu Rzeczywistości będącej systemem nadrzędnym wobec wszystkich podsystemów jakie zawiera
Teraz nie bardzo rozumiem jak tu ma się temat pt "Bóg" ... Jeśli Bogiem nazwiemy system złożony z funkcji ludzkich mózgów to otrzymalibyśmy coś co nazwałabym Nadświadomością Zbiorową, ale nie wiedzę sensu wyodrębniania tego terminu dla określenia owej funkcji nadrzędnej ludzkich umysłów, bo to nic nie wnosi. Można by także Bogiem nazwać całą Rzeczywistość czyli tę funkcję nadrzędną ogółu struktury - to byłoby takie ujęcie a' la panteizm tylko po co ?
Termin "Bóg" byłby tylko położeniem akcentu o charakterze semantycznym a wydaje mi się taki manewr zbędny w moim osobniczym eksplorowaniu Rzeczywistości.

>Pełna struktura podmiotu absolutnego nie jest dostępna nikomu poza podmiotem absolutnym

Mam jakieś irracjonalne silne przeświadczenie, ze nie ma w ogóle czegoś takiego jak absolut.

>Określa się ją jako świat podmiotu i jest formą ostateczną istnienia podmiotu

A może taka ostateczna forma nie istnieje ? Skłaniałabym się ku temu
Może immanentną cechą Rzeczywistości jest jej wieczna ewolucja, metamorfoza i ogółem amorficzność...
Chyba moje wywody przypominają próbę dialogu żywo po incydencie z wieżą Babel
Pozdrawiam

??
Przebiśnieg (137 punktów)
>Rzeczywistość to system złożony z szeregu podsystemów zaś te bazują na relacji struktura-funkcja
a dalej dla podmiotu należącego do zbioru podmiotów.
W przypadku istoty np. człowiek// funkcja struktury bytu przedmiotowego dla nośnika jest określana dzięki świadomości z zebranej wiedzy o strukturze, której funkcję analizuje podmiot.
>Wraz ze wzrostem złożoności struktury rośnie złożoność jej funkcji. Wszelkie granice, jakie ustalamy, aby opisywać podsystemy są de facto sztuczne, bo tak czy inaczej wyrywają element z systemu a tym samym uniemożliwiają jego pełen ogląd kontekstualny, możemy jedynie dokonać jego oglądu z pozycji obranego aspektu. Mnogość teorii, które często o tym samym mówią innym językiem jest konsekwencja powyższego czyli prób abstrahowania danego elementu Rzeczywistości będącej systemem nadrzędnym wobec wszystkich podsystemów jakie zawiera
Podsystemy mają swoje granice i jako obserwator podsystemu je stwierdzam, dlatego nazywam je podsystemami. W moim rozumieniu podsystemów bytu przedmiotowego podam przykład (wyrywkowy):
(...)-proton-atom-pierwiastek-związki-struktury-ciała o rosnącej masie-jakiekolwiek układy ciał(planety, układy gwiezdne, galaktyki)-tzw.wszechświat podzbioru o granicy poza zasięgiem obserwatora-zbiór otwarty wszechświatów-(...)
Obserwacja dokonywana przez "ja-podmiotowe" jest nieograniczona ale traci sens w nieskończoności szczególnie dla istoty egzystującej w skończonym "uniwersum" własnego "podsystemu rozumianego jako własne sprzężenie podmiotowo-przedmiotowe" czyli "sprzężenie egzystujące" czyli np. człowiek.
O ile postrzegamy i zbieramy wiedzę o części przedmiotowej ludzkiej egzystencji o tyle nie powinno się zaniedbywać części podmiotowej.
Jedyne co wiemy o części podmiotowej to fakt iż istnieje i pyta o siebie.
Nie wynika ona z bytu przedmiotowego ALE jeżeli wynika z bytu podmiotowego to pyta o całość i charakter bytu podmiotowego.
To co jest nam dostępne (naukowo) to zbiór suwerennych lecz nie oderwanych od siebie świadomości poszczególnych istot ludzkich (przynajmniej w rozumieniu możliwości kontaktu)
W świadomość jest wpisana konieczność bytu (jej samej) a z niej na tle egzystencji i przestrzeni bytu przedmiotowego wynika pragnienie tego co pochodzi od bytu podmiotowego ( czymkolwiek jest i czy nazwiemy Go Bóg czy Gób), jednakże dla NAS ważne jest by przyjąć jedno pojęcie.
>Teraz nie bardzo rozumiem jak tu ma się temat pt "Bóg"
Przyjmuję to pojęcie jeżeli mówimy o bycie o charakterze podmiotowym.
Przynajmniej na początek o czymś co istnieje jako podmiot, by móc i chcieć dalej o to pytać.
Zaczynam od siebie...i doskonalę, doskonalę, doskonalę... aż do systemu samodtwarzania się mojego nośnika gwarantującego ciągłość istnienia lub jeśli takowy już istnieje to niejako dążę do wejścia z nim w relację typu poznanie a potem...
>... Jeśli Bogiem nazwiemy system złożony z funkcji ludzkich mózgów to otrzymalibyśmy coś co nazwałabym Nadświadomością Zbiorową, ale nie wiedzę sensu wyodrębniania tego terminu dla określenia owej funkcji nadrzędnej ludzkich umysłów, bo to nic nie wnosi.
1.Określając wspólnotę interesów czyli ludzkość pytanie o Boga jest pytaniem zbiorowym i to co nazywasz Nadświadomością Zbiorową to doskonalony(e) aktualnie nośnik(i) wiedzy o wszystkim co istnieje "wzbogacane o fikcję" i pojawia się problem podziału co nauce a co sztuce. (rozdział ziarna od plew). Nie negowałbym w tym momencie przyjemności jaką możemy czerpać z fikcji i czerpiemy ale nie możemy dać się jej zniewolić.
2.Nadświadomość zbiorowa rozumiana jako JEDNOŚĆ a nie zbiór indywidualnych świadomości to absurd (jeszcze panoszący się w przebraniu i uderzający w społeczeństwa).
>Można by także Bogiem nazwać całą Rzeczywistość czyli tę funkcję nadrzędną ogółu struktury - to byłoby takie ujęcie a' la panteizm tylko po co ?
Uniwersalizm Rzeczywistości nie jest możliwy bez podziału na proponowaną dwu-bytowość. W jednym i tylko jednym bycie nie byłoby dwoistości tylko jedność.
Jeżeli "pchniemy" sprzężenie dwóch bytów w nieskończoność otrzymamy "ciągłość ruchu".
>Termin "Bóg" byłby tylko położeniem akcentu o charakterze semantycznym a wydaje mi się taki manewr zbędny w moim osobniczym eksplorowaniu Rzeczywistości.
Termin ten funkcjonuje w świecie istot ludzkich a skoro tak jest to musi zostać sklasyfikowany do zbioru "wiedza" a potem "nauka o" w sensie "pytanie o", a potem automatycznie "nauczanie o". Jeżeli zaś alternatywnie termin przenosimy do zbioru "sztuka" no to chyba nie musze pisać o konsekwencjach (choćby dla tworzenia zdrowszej i lepszej wspólnoty obywatelskiej)
>>Pełna struktura podmiotu absolutnego nie jest dostępna nikomu poza podmiotem absolutnym
>Mam jakieś irracjonalne silne przeświadczenie, ze nie ma w ogóle czegoś takiego jak absolut.
Oczywiście tak, jeżeli rozpatrujemy nieskończoność, co wydaje się być "przyjazne logice". Jeżeli zaś stwierdzamy i przyjmujemy na wiarę, że dostępny wszechświat jest wszystkim ograniczonym ostateczną granicą a za nim jest nicość to interesuje nas "Bóg ograniczony w granicach wszechświata" i wtedy wprowadzamy absolut.
>>Określa się ją jako świat podmiotu i jest formą ostateczną istnienia podmiotu
>A może taka ostateczna forma nie istnieje ? Skłaniałabym się ku temu
>Może immanentną cechą Rzeczywistości jest jej wieczna ewolucja, metamorfoza
wynika ze sprzężenia dwóch bytów.
>i ogółem amorficzność...
powinno istnieć ogniwo łączące warunkujące sprzężenie.
>Chyba moje wywody przypominają próbę dialogu żywo po incydencie z wieżą Babel
Indywidualność w kreowaniu fikcji i nazywanie jej rzeczywistością czynią aktualnym przypowieść o wieży Babel, albowiem jeśli każdy będzie przywłaszczał sobie to co fundamentalnie należy do wspólnoty ludzkiej będzie pluł jednocześnie na jej ideę.
Pozdrawiam i proszę o korektę

Zielona
>W przypadku istoty np. człowiek// funkcja struktury bytu przedmiotowego dla nośnika jest określana dzięki świadomości z zebranej wiedzy o strukturze, której funkcję analizuje podmiot.

Może prościej - mózg jest strukturą jego funkcją jest umysł, który eksploruje sam siebie czyli swoją strukturę oraz jej funkcję - siebie - w tym miejscu powiedziałabym rodzi się samoświadomość. Jestem materialistką, więc nie umiem "wybić się" poza związek struktura-funkcja.

>Podsystemy mają swoje granice i jako obserwator podsystemu je stwierdzam, dlatego nazywam je podsystemami. W moim rozumieniu podsystemów bytu przedmiotowego podam przykład (wyrywkowy):

Dobrze, podsystemy mają granice, ale są to granice przepuszczalne nie sztywne o to chodziło mi, kiedy określiłam je sztucznymi, nie było to najtrafniej dobrane słowo.

>Obserwacja dokonywana przez "ja-podmiotowe" jest nieograniczona ale traci sens w nieskończoności szczególnie dla istoty egzystującej w skończonym "uniwersum" własnego "podsystemu rozumianego jako własne sprzężenie podmiotowo-przedmiotowe" czyli "sprzężenie egzystujące" czyli np. człowiek.

Dlaczego traci sens ? Jaki sens traci ?

>O ile postrzegamy i zbieramy wiedzę o części przedmiotowej ludzkiej egzystencji o tyle nie powinno się zaniedbywać części podmiotowej.

Czy owa część podmiotowa to synonim umysłu ? Nie do końca mogę się odnaleźć w tym co nazywasz bytem podmiotowym... a może masz na myśli duszę ? W takim wypadku nie jestem w stanie nic napisać, bo w duszę nie wierzę.

>Jedyne co wiemy o części podmiotowej to fakt iż istnieje i pyta o siebie.

Tak, pyta o siebie samoświadomość - cecha ludzkiego umysłu.

>Nie wynika ona z bytu przedmiotowego ALE jeżeli wynika z bytu podmiotowego to pyta o całość i charakter bytu podmiotowego.

Dlaczego uważasz, że nie wynika z bytu przedmiotowego ?

>To co jest nam dostępne (naukowo) to zbiór suwerennych lecz nie oderwanych od siebie świadomości poszczególnych istot ludzkich (przynajmniej w rozumieniu możliwości kontaktu)

Tak.

>W świadomość jest wpisana konieczność bytu (jej samej) a z niej na tle egzystencji i przestrzeni bytu przedmiotowego wynika pragnienie tego co pochodzi od bytu podmiotowego ( czymkolwiek jest i czy nazwiemy Go Bóg czy Gób), jednakże dla NAS ważne jest by przyjąć jedno pojęcie.

Owszem ważne by przyjąć jedno pojęcie, bo to umożliwi głębszy kontakt mentalny jednak znowu nie rozumiem o jakim pragnieniu piszesz... o nieśmiertelnej duszy ?

>Przyjmuję to pojęcie jeżeli mówimy o bycie o charakterze podmiotowym.

Nadal nie mogę pojąć, po co potrzebne Ci jest pojęcie "Bóg"... Chyba Twoja percepcja świata jest metafizyczna moja materialistyczna i stąd u mnie trudność by wejść w Twój świat pojęć... Niemniej bardzo mnie intryguje Twój sposób percepcji Rzeczywistości.

>Przynajmniej na początek o czymś co istnieje jako podmiot, by móc i chcieć dalej o to pytać.
>Zaczynam od siebie...i doskonalę, doskonalę, doskonalę... aż do systemu samodtwarzania się mojego nośnika gwarantującego ciągłość istnienia lub jeśli takowy już istnieje to niejako dążę do wejścia z nim w relację typu poznanie a potem...

Zakładam, że nasz Wszechświat nie jest kresem jest tylko elementem Nieskończoności idąc dalej zakładam, że nieskończenie wiele razy będę się rodzić i przeżywać to moje życie w taki sam sposób a we Wszechświatach Równoległych w nieskończenie różny, inny - to jedyne w moim świecie, co możliwe jest pod pojęciem "ciągłość istnienia"

>1.Określając wspólnotę interesów czyli ludzkość pytanie o Boga jest pytaniem zbiorowym i to co nazywasz Nadświadomością Zbiorową to doskonalony(e) aktualnie nośnik(i) wiedzy o wszystkim co istnieje "wzbogacane o fikcję" i pojawia się problem podziału co nauce a co sztuce. (rozdział ziarna od plew). Nie negowałbym w tym momencie przyjemności jaką możemy czerpać z fikcji i czerpiemy ale nie możemy dać się jej zniewolić.

Dlatego uważam, że nie ma sensu tego pojęcia w tym miejscu wprowadzać.

>2.Nadświadomość zbiorowa rozumiana jako JEDNOŚĆ a nie zbiór indywidualnych świadomości to absurd (jeszcze panoszący się w przebraniu i uderzający w społeczeństwa).

Nie jedność.

>Uniwersalizm Rzeczywistości nie jest możliwy bez podziału na proponowaną dwu-bytowość. W jednym i tylko jednym bycie nie byłoby dwoistości tylko jedność.

Dobrze, niech będzie dwu-bytowść - w moich kategoriach to struktura-funkcja.

>Jeżeli "pchniemy" sprzężenie dwóch bytów w nieskończoność otrzymamy "ciągłość ruchu".

Sprzężenie struktury z jej funkcją ?

>Termin ten funkcjonuje w świecie istot ludzkich a skoro tak jest to musi zostać sklasyfikowany do zbioru "wiedza" a potem "nauka o" w sensie "pytanie o", a potem automatycznie "nauczanie o".

W świecie istot ludzkich funkcjonuje wiele innych terminów, które są niejako wytworem kultury ludzkiej na jakiś etapie jej rozwoju, ale wraz z progresem cywilizacji dewaluuje się ich funkcja adaptacyjna, zatem nie ma, co się zbytnio do nich przywiązywać.

>Jeżeli zaś alternatywnie termin przenosimy do zbioru "sztuka" no to chyba nie musze pisać o konsekwencjach (choćby dla tworzenia zdrowszej i lepszej wspólnoty obywatelskiej)

Bądź łaskaw napisać o konsekwencjach

>Oczywiście tak, jeżeli rozpatrujemy nieskończoność, co wydaje się być "przyjazne logice". Jeżeli zaś stwierdzamy i przyjmujemy na wiarę, że dostępny wszechświat jest wszystkim ograniczonym ostateczną granicą a za nim jest nicość to interesuje nas "Bóg ograniczony w granicach wszechświata" i wtedy wprowadzamy absolut.

Zdaje się, że nauka coraz bardziej przychylna jest tezie, że Wszechświat nie jest kresem.

>>>Określa się ją jako świat podmiotu i jest formą ostateczną istnienia podmiotu
>>A może taka ostateczna forma nie istnieje ? Skłaniałabym się ku temu
>>Może immanentną cechą Rzeczywistości jest jej wieczna ewolucja, metamorfoza
>wynika ze sprzężenia dwóch bytów.
>>i ogółem amorficzność...
>powinno istnieć ogniwo łączące warunkujące sprzężenie.
Skoro materia jest form
??
Zielona
Skoro materia jest formą energii to...no właśnie po co ogniwo ?? Jedno przechodzi w drugie i z niego wynika.

>Indywidualność w kreowaniu fikcji i nazywanie jej rzeczywistością czynią aktualnym przypowieść o wieży Babel, albowiem jeśli każdy będzie przywłaszczał sobie to co fundamentalnie należy do wspólnoty ludzkiej będzie pluł jednocześnie na jej ideę.

To taka ogólna uwaga czy też dotyczy mnie konkretnie ?: ) Każdy z nas zamknięty jest po części w świecie własnych fikcji... nie byłabym tak surowa i nie karciła nas ludzi za ową kreację fikcji.
"Prawdą jest, że prawdy nie ma " ? Pitagoras

Pozdrawiam

??
Przebiśnieg (137 punktów)
>Skoro materia jest formą energii to...no właśnie po co ogniwo ?? Jedno przechodzi w drugie i z niego wynika.
W bycie przedmiotowym. Podmiot to obserwuje i trzyma guzik. Wolna wola a przyspieszenie w rozbijaniu protonów osiągnie wartość nie spotykaną na co dzień we wszechświecie w kategorii przyspieszeń.
>To taka ogólna uwaga czy też dotyczy mnie konkretnie ?: )
Słusznie się domyślasz, że ogólna, a co do Ciebie to jedynie należałoby posłać kilka miłych komplementów. Z mojej strony buziak 8)
>Każdy z nas zamknięty jest po części w świecie własnych fikcji...
Określ teren prywatności pomiędzy np. mieszkaniem a mównicą sejmową.
>nie byłabym tak surowa i nie karciła nas ludzi za ową kreację fikcji.
Uwielbiam dobre kino. Nawet Gumisie mnie bawią.
>"Prawdą jest, że prawdy nie ma " ? Pitagoras
Nieobecni nie mają głosu.
>Pozdrawiam
Ja również.

Zielona
>W bycie przedmiotowym. Podmiot to obserwuje i trzyma guzik. Wolna wola a przyspieszenie w rozbijaniu protonów osiągnie wartość nie spotykaną na co dzień we wszechświecie w kategorii przyspieszeń.

Wolna wola... a czy coś takiego oby nie jest fikcją ?

>>To taka ogólna uwaga czy też dotyczy mnie konkretnie ?: )
>Słusznie się domyślasz, że ogólna, a co do Ciebie to jedynie należałoby posłać kilka miłych komplementów. Z mojej strony buziak 8)

Dziękuję bardzo

>>"Prawdą jest, że prawdy nie ma " ? Pitagoras
>Nieobecni nie mają głosu.

Nieobecni fizycznie są obecni w naszych umysłach, bo dziedziczymy ich osiągnięcia jako ludzkość, internalizujemy pewne ogólnoludzkie "prawdy"
Pozdrawiam

??
Przebiśnieg (137 punktów)
>Wolna wola... a czy coś takiego oby nie jest fikcją ?
Umysł i świadomość istnieją. Wolna wola jest stanem wolnego umysłu.
Człowiek jest nośnikiem umysłu w związku z tym wolna wola jako cecha umysłu jest ograniczona tylko (aż) sprzężeniem podmiotu UMYSŁ z nośnikiem (ludzkie ciało) w środowisku (techonologia podporządkowania). O ile ewolucja wykształciła nośnik prawami fizyki o tyle umysł może przejąć kształtowanie w sposób metafizyczny (czy jak go tam nazwiemy, byle w miarę ściśle) tak, iż umysł przejmuje kontrolę nad ewolucją zmieniając jej charakter.
Zaczyna się przekształcanie zgodne z wolą i możliwościami realizacji idei płynących z umysłu i w niego wpisanych. Reszta jest pytaniem o możliwości i naukowym poszukiwaniem rozwiązań. Dobór przestaje być ślepy (zmysłowy) i staje się ukierunkowany (podporządkowany woli). "Prawom dżungli" mówimy pa pa.

>Nieobecni fizycznie są obecni w naszych umysłach, bo dziedziczymy ich osiągnięcia jako ludzkość, internalizujemy pewne ogólnoludzkie "prawdy"
No oczywiście ale idąc dalej - Prawdy uniwersalne raz odkryte stają się określeniami skierowanymi do i dla umysłu. Są dobrem dla istot a "rzeczywistością" dla umysłu samego w sobie. W społeczeństwach obywatelskich powinny stać się wartościami każdej jednostki posiadającej umysł. Żadna instytucja ani obywatel nie mają prawa głosić, iż są autorami moralności czy praw moralnych, które wynikają z posiadania umysłu (świadomości).
Instytucje przenoszące moralność w sferę pozaludzką (religijne) są barbarzyńskim spiskowcem, którego celem jest podporządkowanie sobie jednostek ludzkich poprzez przeniesienie źródeł ludzkich wartości na obszar fikcji. Ponadto wszelkie próby empirycznego wyprowadzania umysłu z fałszywych źródeł materialnych są uprzedmiatawianiem człowieka prowadzącym do degradacji osobowości i idei społeczeństwa. (np.: ścisłe podporządkowanie czowieka ekonomii i "logice" maszyn)
To co napisałaś o dziedziczeniu osiągnięć w świecie podludzi ma wartość pieniężną.
Ekonomiczny bandyta nie rozdaje wędek biedakom. On sprzedaje prawo do korzystania z nich i z reguły oczekuje poddaństwa i płacenia za prawo do korzystania.
Tego nie nazwałbym misyjnością ale zniewalaniem. (wypaczone pojęcie Unii Międzynarodowej)
Pomyśl mam lekarstwo na AIDS czy mam prawo zatajać technologię produkcji i skład, by z tego tytułu czerpać zyski?

Zielona
>Umysł i świadomość istnieją. Wolna wola jest stanem wolnego umysłu.

Wola wolna DO czegoś czy OD czegoś ?
Co znaczy określenie WOLNY umysł ? Wolny od aksjomatów czy wolny od nośnika ??

>Człowiek jest nośnikiem umysłu w związku z tym wolna wola jako cecha umysłu jest ograniczona tylko (aż) sprzężeniem podmiotu UMYSŁ z nośnikiem (ludzkie ciało) w środowisku (techonologia podporządkowania).

Wola tak, ale wolna nie. Osobiście lubię określenie INTENCJONALNOŚĆ - ono mówi mi, że funkcja ma kierunek działań, cel, ale jednocześnie nie wskazuje, jest on wolny od struktury.

>O ile ewolucja wykształciła nośnik prawami fizyki o tyle umysł może przejąć kształtowanie w sposób metafizyczny (czy jak go tam nazwiemy, byle w miarę ściśle) tak, iż umysł przejmuje kontrolę nad ewolucją zmieniając jej charakter.

Intencjonalne kształtowanie, które zrodziło się wraz z wyewoluowaniem samoświadomości doprowadziło do wykształcenia swoistej nadbudowy ogółu umysłów zwanej KULTURĄ. Jednak kultura nie jest czymś kompletnie oderwanym od świata organicznego, ona jest niejako zbiorem funkcji, które są pochodną struktur, z jakich się wywodzą, czyli jest funkcją funkcji.

>Zaczyna się przekształcanie zgodne z wolą i możliwościami realizacji idei płynących z umysłu i w niego wpisanych. Reszta jest pytaniem o możliwości i naukowym poszukiwaniem rozwiązań. Dobór przestaje być ślepy (zmysłowy) i staje się ukierunkowany (podporządkowany woli). "Prawom dżungli" mówimy pa pa.

Tak, kultura zaistniała obok natury często tę drugą represjonuje. W przypadku człowieka bardzo wyraźna jest dominacja świata kultury nad światem natury..

>No oczywiście ale idąc dalej - Prawdy uniwersalne raz odkryte stają się określeniami skierowanymi do i dla umysłu. Są dobrem dla istot a "rzeczywistością" dla umysłu samego w sobie. W społeczeństwach obywatelskich powinny stać się wartościami każdej jednostki posiadającej umysł. Żadna instytucja ani obywatel nie mają prawa głosić, iż są autorami moralności czy praw moralnych, które wynikają z posiadania umysłu (świadomości).

Obawiam się, ze na obecnym etapie rozwoju ludzkość Twoje postulaty doprowadziłyby do jednego tylko - do anarchii Jakkolwiek uznaję ich słuszność to jednak nie widzę realnej szansy by je zrealizować, nie teraz jeszcze.

>Instytucje przenoszące moralność w sferę pozaludzką (religijne) są barbarzyńskim spiskowcem, którego celem jest podporządkowanie sobie jednostek ludzkich poprzez przeniesienie źródeł ludzkich wartości na obszar fikcji.

Dosadnie to ująłeś Dla mnie takie stanowisko jest zbyt radykalne i krzywdzące dla religii, która podtrzymuję co wcześniej napisałam nadal ma wartość adaptacyjną dla wielu ludzkich jednostek.

>Ponadto wszelkie próby empirycznego wyprowadzania umysłu z fałszywych źródeł materialnych są uprzedmiatawianiem człowieka prowadzącym do degradacji osobowości i idei społeczeństwa. (np.: ścisłe podporządkowanie czowieka ekonomii i "logice" maszyn)

Dlaczego tak uważasz ?
Albo inaczej - jakie są wedle Ciebie owe fałszywe źródła materialne ? Aminokwasy ?
Czy uważasz, że osobowość miałaby ulec degradacji w chwili kiedy udałoby nam się ją sprowadzić do szeregu reakcji o charakterze wyłącznie chemicznym ? Jeśli tak to dlaczego tak Ci się zdaje ?

>To co napisałaś o dziedziczeniu osiągnięć w świecie podludzi ma wartość pieniężną.

Kim są podludzie ?

>Ekonomiczny bandyta nie rozdaje wędek biedakom. On sprzedaje prawo do korzystania z nich i z reguły oczekuje poddaństwa i płacenia za prawo do korzystania.

Owszem tak jest, ale nie sposób, aby było inaczej na razie, nie w społeczeństwie złożonym z tak ułomnych jednostek, jakimi my ludzie nadal jeszcze jesteśmy...

>Tego nie nazwałbym misyjnością ale zniewalaniem. (wypaczone pojęcie Unii Międzynarodowej)

Część ludzi nie chce być wolnai, myślę, że nawet większość z nas.

>Pomyśl mam lekarstwo na AIDS czy mam prawo zatajać technologię produkcji i skład, by z tego tytułu czerpać zyski?

Oczywiście operując moimi kategoriami moralnymi takiego prawa nie masz jako człowiek będący istotą społeczną.
Pozdrawiam

??
Przebiśnieg (137 punktów)
>>Umysł i świadomość istnieją. Wolna wola jest stanem wolnego umysłu.
>Wola wolna DO czegoś czy OD czegoś ?
>Co znaczy określenie WOLNY umysł ? Wolny od aksjomatów czy wolny od nośnika ??
Umysł wolny od nośnika nie mógłby realizować idei ani doświadczać świata w bycie przedmiotowym. Skoro mówimy o całkowitym sprzężeniu z teorii WSZYSTKIEGO dwóch bytów, to nie wystepują one bez siebie. Wolna wola jako cecha umysłu jest rozumiana jako brak sprzeciwu a nawet możności zaistnienia sprzeciwu w realizacji postanowień UMYSŁU ze strony bytu przedmiotowego. Mówimy: "Kartka papieru wszystko zniesie - nawet unicestwienie poprzez spalenie".
Czy mam wolę skruszyć np. kamień? Od biotechnologicznej jakości moich narzędzi, począwszy od rąk a skończywszy na zarządzaniu materią i energią wedle własnych możliwości (rosnących obecnie z tygodnia na tydzień).
Jeżeli w polu rażenia moich narzędzi znajdzie się inna istota typu człowiek lub inny gatunek istoty świadomej (pozaziemski), to wolna wola zatrzyma palec spustu, chyba, że straciłem kontrolę nad przebiegiem procesu (braki wiedzy i techonologii) lub zanegowałem własną moralność.
>>Człowiek jest nośnikiem umysłu w związku z tym wolna wola jako cecha umysłu jest ograniczona tylko (aż) sprzężeniem podmiotu UMYSŁ z nośnikiem (ludzkie ciało) w środowisku (techonologia podporządkowania).
>Wola tak, ale wolna nie. Osobiście lubię określenie INTENCJONALNOŚĆ - ono mówi mi, że funkcja ma kierunek działań, cel, ale jednocześnie nie wskazuje, jest on wolny od struktury.
Pojęcie WOLNA faktycznie miałoby jedyny sens w umyśle niesprzężonym, a taki zgodnie z teorią wszystkiego teoretycznie nie istnieje lub nie jest przedmiotem dyskusji.

>Intencjonalne kształtowanie, które zrodziło się wraz z wyewoluowaniem samoświadomości doprowadziło do wykształcenia swoistej nadbudowy ogółu umysłów zwanej KULTURĄ.
KULTURA jest konsekwencją realnej nadbudowy nośnika o świadomość. Wiem, że trudno to zaakceptować ale jest to wpisane w cel ewolucjii bionośników. Życie jest przyczynowe i sprzeczne z naturą bytu przedmiotowego a jednak w nim zachodzi. Sprzężenie PODMIOTU w nieskończoności WSZYSTKIEGO było, jest i będzie przyczyną przyczyn takich jak życie na Ziemii. Czy już dziś możemy zainicjować je na Marsie? Najdalej pojutrze...
>Jednak kultura nie jest czymś kompletnie oderwanym od świata organicznego, ona jest niejako zbiorem funkcji, które są pochodną struktur, z jakich się wywodzą, czyli jest funkcją funkcji.
Przeczytaj to jeszcze raz i odpowiedz czy podmiot jest kresem funkcji?
>Tak, kultura zaistniała obok natury często tę drugą represjonuje. W przypadku człowieka bardzo wyraźna jest dominacja świata kultury nad światem natury..
KULTURA o jakiej myślę to chory cielec. To patologia, która zdominowała UMYSŁY ale jutro będzie robić za BŁAZNA! Zresztą najbardziej kulturalny w Polsce był i jest krakowski błazen Stańczyk.

>Obawiam się, ze na obecnym etapie rozwoju ludzkość Twoje postulaty doprowadziłyby do jednego tylko - do anarchii Jakkolwiek uznaję ich słuszność to jednak nie widzę realnej szansy by je zrealizować, nie teraz jeszcze.
A jednak Ktoś mnie zasiał. Proszę nie żartować, że poprzez ujednolicenie żródła moralności i proponowane przeze mnie racjonalne rozbicie świata wartości grozi nam anarchia.
Anarchię to my obserwujemy coraz silniej na codzień. A jedyną receptą nią jest monarchia kapitalistyczna do której wszystko pędzi i która skończy się wybuchem przy którym WTC to pryszcz. Nawet jeżeli uda się utrzymać w ryzach to coś co obserwujemy i czemu nie możemy się nadziwić szukając oparcia w Ojcach Świętych, to już sam widok Ziemii z orbity będzie smutnym wizerunkiem tego ile warci byli rodzice nienarodzonych - patrzących na ognisko (czyt. cuchnące śmietnisko) domowe za ileś lat w przyszłości. Na zbiorniki wodne w których zamiast ryb, pływać będą tylko kancerogeny. Taka będzie jutro cena wyrzekania się dziś podmiotowości umysłu.

>Dosadnie to ująłeś Dla mnie takie stanowisko jest zbyt radykalne i krzywdzące dla religii, która podtrzymuję co wcześniej napisałam nadal ma wartość adaptacyjną dla wielu ludzkich jednostek.
Zgadza się. Kapitalistyczny Oligarcha potrzebuje Świętej Matki Kościoła, by podtrzymywać chory system.
>>Ponadto wszelkie próby empirycznego wyprowadzania umysłu z fałszywych źródeł materialnych są uprzedmiatawianiem człowieka prowadzącym do degradacji osobowości i idei społeczeństwa. (np.: ścisłe podporządkowanie czowieka ekonomii i "logice" maszyn)
>Dlaczego tak uważasz ?
Powiedz chcę być porwana i wykorzystana do produkcji rękawiczek 10 godzin dziennie plus nadgodziny. Powiedz sobie: Po to się urodziłam, by charować i spać i burknąć na bachora, którego roszczeń nie rozwiązuje becikowe od złodzieja ustawodawcy. Nadrzędną ideą twojej pracy jest walka rynkowa, by rękawiczki mogły komukolwiek służyć zgodnie z przeznaczeniem. Funkcją rękawiczek jest to, aby zamiast na śmietniku, znalazły sie na ludzkich rękach by je chronić przed zimnem.
>Albo inaczej - jakie są wedle Ciebie owe fałszywe źródła materialne ? Aminokwasy ?
Tak wszystko co robię, to jaki jestem, określa białko. Białko opisuje wszechświat z punktu widzenia białka.
>Czy uważasz, że osobowość miałaby ulec degradacji w chwili kiedy udałoby nam się ją sprowadzić do szeregu reakcji o charakterze wyłącznie chemicznym ? Jeśli tak to dlaczego tak Ci się zdaje ?
Po pierwsze marzysz o życiu pełnym doznań. Jeżeli wpadniesz w nałóg brania ich wszelkim kosztem, motywując to fałszywie jakimiś papierami z wykresami z ośrodka badań genetycznych, to już dziś nie miej pretensji za swój stan emocjonalny jaki osiągniesz po pewnym czasie, o ile pokrzywdzony nie zabije Cię maczetą z okrzykiem: Giń Szatanie!
Znam pewnego miłego pana, który potrafi sobie naukowo wytłumaczyć pociąg do małych dziewczynek i po wyjściu z paki z pewnością odreaguje. Będzie jednak nadal logicznie myślał i zrobi sobie dziuplę (w końcu uczymy się na błędach) a dalej wolę nie pisać.

Przebiśnieg (137 punktów)
>>To co napisałaś o dziedziczeniu osiągnięć w świecie podludzi ma wartość pieniężną.
>Kim są podludzie ?
Niezbyt korzystny termin i źle się kojarzy. W każdym razie do kazdego z nas należy samointerpretacja i odnalezienie źródeł moralności. Wszyscy tego podobno chcą co by chociaż konstytucje i preambuły miały jakikolwiek sens.
>>Ekonomiczny bandyta nie rozdaje wędek biedakom. On sprzedaje prawo do korzystania z nich i z reguły oczekuje poddaństwa i płacenia za prawo do korzystania.
>Owszem tak jest, ale nie sposób, aby było inaczej na razie, nie w społeczeństwie złożonym z tak ułomnych jednostek, jakimi my ludzie nadal jeszcze jesteśmy...
A ja myślałem, że jest szansa na społeczeństwo obywatelskie, a tu masz. .
Kolejna francuska bagietka napisała książkę o lenistwie i myślę, że to faktycznie ciekawy trend.
>>Tego nie nazwałbym misyjnością ale zniewalaniem. (wypaczone pojęcie Unii Międzynarodowej)
>Część ludzi nie chce być wolnai, myślę, że nawet większość z nas.
Czyzby wizja wolności rysowana w matrixie jako podziemne morze olejowych szczyn, aż tak zatrważała konsumentów, ze wolą karmieni durną papką o niej nie myśleć?
A ja na złość będę psuł wszystkim smak wizją nieuchronności wyrwania kabla.
>>Pomyśl mam lekarstwo na AIDS czy mam prawo zatajać technologię produkcji i skład, by z tego tytułu czerpać zyski?
>Oczywiście operując moimi kategoriami moralnymi takiego prawa nie masz jako człowiek będący istotą społeczną.
Pozostaje tylko czekać aż będzie więcej takich istot.
Pozdrawiam
Przebiśnieg (137 punktów)
>>Obserwacja dokonywana przez "ja-podmiotowe" jest nieograniczona ale traci sens w nieskończoności szczególnie dla istoty egzystującej w skończonym "uniwersum" własnego "podsystemu rozumianego jako własne sprzężenie podmiotowo-przedmiotowe" czyli "sprzężenie egzystujące" czyli np. człowiek.
>Dlaczego traci sens ? Jaki sens traci ?
Po co wyobrażać sobie siebie nieskończenie daleko w nieskończoności skoro jestem tu i teraz jako człowiek? No niby można ale im dalej w nieskończoność tym bardziej się zatraca sens. Co innego gdybym był tylko podmiotem ale wtdy nie byłbym egzystencją, czyli samoograniczam się z natury własnego sprzężenia.
>>O ile postrzegamy i zbieramy wiedzę o części przedmiotowej ludzkiej egzystencji o tyle nie powinno się zaniedbywać części podmiotowej.
>Czy owa część podmiotowa to synonim umysłu ?
TAK.
>Nie do końca mogę się odnaleźć w tym co nazywasz bytem podmiotowym...
Wstępem do duchowości jest najzwyklejsze wyobrażenie sobie siebie opisanego na czymś innym niż ciało. Jeżeli możesz przyporządkować sobie zestaw niepodzielnych nośników świadomości wtedy narzucisz im przeniesienie na inny nośnik typu lepsze ciało, zachowując nie tylko doznania z poprzedniego w pamięci opisowej ale doznając nowych poprzednio niedostępnych. Inaczej mówiąc będziesz bogatsza o wiedzę z poprzedniego doświadczania świata nośnikiem humano-czy-jak-go nazwiesz.
>a może masz na myśli duszę ? W takim wypadku nie jestem w stanie nic napisać, bo w duszę nie wierzę.
Tylko fikcja podlega wierze.
Jeżeli mówimy o duszy naukowo, to podobnie jak z terminem Bóg odbieramy go fikcji. Zakazujemy jej posługiwania się każdym terminem naukowym dla dobra nauki.
Dusza jest to ograniczone przyporządkowanie najmniejszych nośników "ja-podmiotowego".
Mówimy o czymś, że ma duszę jeżeli (to na prawdę śmiesznie zabrzmi) jest sprzężeniem bytu przedmiotowego z bytem podmiotowym czyli istotą. A istota tupu człowiek jest ograniczona w związku z tym dusza również jest ograniczona czyli jest indywiduum w świecie całościowego zbioru zwanego bytem podmiotowym. Wszystkie dusze mają ten sam charakter sprzężeniowy (konstrukcyjny) ale doświadczają bytu przedmiowego egzystując w nim zupełnie indywidualnie i zbierając własne doświadczenia.
>>Jedyne co wiemy o części podmiotowej to fakt iż istnieje i pyta o siebie.
>Tak, pyta o siebie samoświadomość - cecha ludzkiego umysłu.
Umysł samokreśla się w chwili różnicowania czyli narodzin nowej istoty. To, że rozpoczyna egzystencję jest faktem oczywistym, z którego wynika określenie się w świecie bytu przedmiotowego jako ludzki, to co potem o sobie mówi w stylu "Jestem ładny, głupi, brzydki" to już nie umysł tylko wpływ "ja-psychicznego" będącego odbiciem nośnika na umyśle. Nie można tego uniknąć ale można to kontrolować. Jeżeli dożyjesz chwili w której zdasz sobie z tego sprawę unikniesz wielu problemów na resztę swojego życia. Są miliardy przykładów ludzi, którzy tego nie dożyli. Rozejrzyj się wokół albo włącz telewizor, albo poczytaj wywody typu "to chemia określa ludzką naturę" i nikt nie dopisuje "a potem ją kontroluje" bo nikt nie potrafi zrozumieć dlaczego sprowadza swoje człowieczeństwo do aminokwasu, który rzekomo ma określać potrzebę Boga w człowieku, który jeżeli ma adeninę czy cytozynę to będzie religijny choćby nie wiem co, w drugiej opcji pseudonauka mówi, że będzie świetnym naganiaczem pieniędzy i doskonałym pochłaniaczem dóbr, czyli swojakiem dla kapitalistycznego ścierwa idącego po trupach.
>>Nie wynika ona z bytu przedmiotowego ALE jeżeli wynika z bytu podmiotowego to pyta o całość i charakter bytu podmiotowego.
>Dlaczego uważasz, że nie wynika z bytu przedmiotowego ?
Dlatego, że nie rozmawiam ze ścianą, a Ci którzy to praktykują być może uczestniczą w jakiejś intuicyjnie rozumianej psychoterapii... świat jest pełen zboczeń, o większości się nie dyskutuje mówiąc na wstepie, że człowiek z założenia jest istotą irracjonalną a racjonalizm to zaledwie 10%.
Wracając do pytania: A co ma umysł? Czy kamienie mają umysł? Czy płatki śniegu to spadochroniarze z misją zasypania nas byśmy nigdy nie zakwitli? Możliwe, że na Przebiśniega, ktoś wytoczy armatkę śnieżną, byle nie krzyż.
Zielona
>Po co wyobrażać sobie siebie nieskończenie daleko w nieskończoności skoro jestem tu i teraz jako człowiek? No niby można ale im dalej w nieskończoność tym bardziej się zatraca sens. Co innego gdybym był tylko podmiotem ale wtdy nie byłbym egzystencją, czyli samoograniczam się z natury własnego sprzężenia.

No tak, w sumie masz rację. Jednak takie "jazdy" w nieskończoność rozwijają wyobraźnię i uaktywniają pokłady twórczej sfery w człowieku. Samo tu i teraz nie byłoby dostateczną stymulacją, aby dokonywał się progres ludzkiej cywilizacji.

>Wstępem do duchowości jest najzwyklejsze wyobrażenie sobie siebie opisanego na czymś innym niż ciało.

O.K. mogę sobie wyobrazić siebie opisaną na jakiejś sztucznej matrycy biologicznej stworzonej na podobieństwo moje ciała aktualnego. Tyle, że o ile wiem sfera ducha (dla mnie mityczna) jest czymś, co może egzystować kompletnie pozbawione jakiejkolwiek matrycy biologicznej a to dla mnie jest nieprawdopodobne.

>Jeżeli możesz przyporządkować sobie zestaw niepodzielnych nośników świadomości wtedy narzucisz im przeniesienie na inny nośnik typu lepsze ciało, zachowując nie tylko doznania z poprzedniego w pamięci opisowej ale doznając nowych poprzednio niedostępnych. Inaczej mówiąc będziesz bogatsza o wiedzę z poprzedniego doświadczania świata nośnikiem humano-czy-jak-go nazwiesz.

Ale tu nadal nie ma duchowości. Jest tylko rodzaj repliki biologicznej struktury, która z chwilą jej powstania zaczyna funkcjonować w dany, określony sposób (powiedzmy ma w pamięci zapisane doznania z poprzedniego ciała), co będzie oczywistą konsekwencją determinizmu.
Odnośnie nośników niepodzielnych to w moim ujęciu sprawy skoro zakładam jako logiczne rozwiązanie, że kresem Rzeczywistości nie jest Wszechświat a Nieskończoność w skala makro to tym samym zdaje mi się logiczne, że w skali mikro także będziemy odkrywać coraz bardziej podstawowe cegiełki  atom  kwark  struna.... itd.

>Jeżeli mówimy o duszy naukowo, to podobnie jak z terminem Bóg odbieramy go fikcji. Zakazujemy jej posługiwania się każdym terminem naukowym dla dobra nauki.
>Dusza jest to ograniczone przyporządkowanie najmniejszych nośników "ja-podmiotowego".
>Mówimy o czymś, że ma duszę jeżeli (to na prawdę śmiesznie zabrzmi) jest sprzężeniem bytu przedmiotowego z bytem podmiotowym czyli istotą. A istota tupu człowiek jest ograniczona w związku z tym dusza również jest ograniczona czyli jest indywiduum w świecie całościowego zbioru zwanego bytem podmiotowym. Wszystkie dusze mają ten sam charakter sprzężeniowy (konstrukcyjny) ale doświadczają bytu przedmiowego egzystując w nim zupełnie indywidualnie i zbierając własne doświadczenia.

Nie jest to dla mnie przekonywujące, co napisałeś. To nie dusza a umysł - funkcja struktury organicznej zwanej mózgiem, po co go jakoś inaczej określać, co nam to daje ? Jeśli oczywiście zakładam, że oboje jesteśmy poza religią, bo ludziom wierzącym z pewnością potrzebne jest to określenie w ich systemie pojęć.

>Umysł samokreśla się w chwili różnicowania czyli narodzin nowej istoty.

Nowej istoty w sensie fizycznym, czyli mowa o prokreacji czy też w sensie osobniczym, kiedy u istoty ludzkiej pojawia się "ja", pewnie to drugie, prawda ?
W początkowej fazie życia człowiek nie różnicuje siebie od obiektu znaczącego (najczęściej jest nim matka) stanowi niejako organizm symbiotyczny stąd też mówi się o fazie symbiotycznej , w kolejnej faza separacji - indywidualizacji dopiero następuje różnicowanie "ja" od obiektu ( Mahler) i tak zaczyna się długa droga kształtowania samoświadomości

>To, że rozpoczyna egzystencję jest faktem oczywistym, z którego wynika określenie się w świecie bytu przedmiotowego jako ludzki, to co potem o sobie mówi w stylu "Jestem ładny, głupi, brzydki" to już nie umysł tylko wpływ "ja-psychicznego" będącego odbiciem nośnika na umyśle.

Veto. To nadal umysł mówi nam, jacy jesteśmy, bo "ja" jest płaszczyzną umysłu.
Weźmy np. drzewo - trzy sadzonki świerków umieszczamy w kilu różnych miejscach gdzie wpływ na nie będą mieć różne czynniki klimatyczne : jeden będzie rósł w miejscu bardzo nasłonecznionym, drugi w miejscu gdzie wieją głównie pn-zach wiatry a trzeci w warunkach ulewnych deszczy. Struktura fizyczna każdego z nich będzie różna, ukształtuje się zależnie od tych czynników zewnętrznych, które miały dominujący wpływ na drzewko. Tak jest i ze strukturą naszego umysłu, mózgi poddane są przeróżnym czynnikom zewnętrznym w toku socjalizacji zarówno tym o charakterze fizycznym np. niedobór składników pokarmowych jak i charakterze społecznym - np. nadopiekuńcza matka., agresywna matka, brak matki ... itp.
Funkcja, która jest pochodną struktury powie nam :"jestem ładny" - mama dostarczała mi takich bodźców, które kształtowały we mnie to poczucie bądź "jestem ładny" - odnotowuję u siebie pewne cechy fizyczne, które lokują się w kanonie piękna uznanym za wyznacznik przez ogół ludzkości.

>Nie można tego uniknąć ale można to kontrolować. Jeżeli dożyjesz chwili w której zdasz sobie z tego sprawę unikniesz wielu problemów na resztę swojego życia. Są miliardy przykładów ludzi, którzy tego nie dożyli. Rozejrzyj się wokół albo włącz telewizor, albo poczytaj wywody typu "to chemia określa ludzką naturę" i nikt nie dopisuje "a potem ją kontroluje"

Ja dopiszę - a potem ją kontroluje, tak sadzę.

>bo nikt nie potrafi zrozumieć dlaczego sprowadza swoje człowieczeństwo do aminokwasu,

Na bazie tego budulca powstało człowieczeństwo, trwało to miliony, miliardy lat, ale udało się. Tu nie ma, czego rozumieć - po prostu zaistniała jedna z opcji, jakich jest zapewne nieskończenie wiele - nasza opcja akurat to wersja aminokwas  człowiek

>który rzekomo ma określać potrzebę Boga w człowieku

Bóg na pewno był i jest potrzebny ludzkości jako rodzaj pojęcia funkcjonującego w świecie społ-kult. Istnienie Boga jako idei ma swój sens - pełni funkcję adaptacyjną.

>Wracając do pytania: A co ma umysł? Czy kamienie mają umysł? Czy płatki śniegu to spadochr
??
Przebiśnieg (137 punktów)
>Tyle, że o ile wiem sfera ducha (dla mnie mityczna) jest czymś, co może egzystować kompletnie pozbawione jakiejkolwiek matrycy biologicznej a to dla mnie jest nieprawdopodobne.
Zgadzam się. Skoro zbiór wszystko jest sprzężeniem tego co nazywasz "sferą ducha" a ja w teorii BYTEM PODMIOTOWYM musi być sprzężone w myśl teorii z BYTEM PRZEDMIOTOWYM. Oderwany BYT jeden od drugiego jest nonsensem.
W przypadku PODMIOTU on sam oderwany całkowicie nie może istnieć.
W przypadku PRZEDMIOTU on sam istniejąc lub nie - nie ma żadnego sensu dla nieistniejącego kogoś kogo nie można nazwać kimś bo nie istniałaby podstawa nazewnictwa ani zjawisko nazywania ani desygnat ani słowo. "Matryca biologiczna" jest konsekwencją istnienia najmniejszych cząstek sprzężenia. O nich samych nie możemy powiedzieć czy są biologiczne. O ile wiem są niewiadomą.

>Ale tu nadal nie ma duchowości. Jest tylko rodzaj repliki biologicznej struktury, która z chwilą jej powstania zaczyna funkcjonować w dany, określony sposób (powiedzmy ma w pamięci zapisane doznania z poprzedniego ciała), co będzie oczywistą konsekwencją determinizmu.
To co wcześniej duchowość rozumiana fikcyjnie, czyli oderwana od bytu przedmiotowego płata figle.
>Odnośnie nośników niepodzielnych to w moim ujęciu sprawy skoro zakładam jako logiczne rozwiązanie, że kresem Rzeczywistości nie jest Wszechświat a Nieskończoność w skala makro to tym samym zdaje mi się logiczne, że w skali mikro także będziemy odkrywać coraz bardziej podstawowe cegiełki  atom  kwark  struna.... itd.
Rozwój technologii jest przyjacielem egzystencji o ile zmierza w twórczym a nie destrukcyjnym kierunku. Warunkiem postępu jest rozwój wiedzy. A konsekwencją obydwu jest wzrost potęgi podporządkowania materii podmiotowi. Popieram.

>Nie jest to dla mnie przekonywujące, co napisałeś. To nie dusza a umysł - funkcja struktury organicznej zwanej mózgiem, po co go jakoś inaczej określać, co nam to daje ?
Zrównanie pojęć dusza=umysł jest kolejnym krokiem porządkującym śmietnik pojęciowy.
Jeśli oczywiście zakładam, że oboje jesteśmy poza religią, bo ludziom wierzącym z pewnością potrzebne jest to określenie w ich systemie pojęć.
Różne systemy pojęć = różni ludzie =różne konflikty.
>>Umysł samokreśla się w chwili różnicowania czyli narodzin nowej istoty.
>Nowej istoty w sensie fizycznym, czyli mowa o prokreacji czy też w sensie osobniczym, kiedy u istoty ludzkiej pojawia się "ja", pewnie to drugie, prawda ?
>W początkowej fazie życia człowiek nie różnicuje siebie od obiektu znaczącego (najczęściej jest nim matka) stanowi niejako organizm symbiotyczny stąd też mówi się o fazie symbiotycznej , w kolejnej faza separacji - indywidualizacji dopiero następuje różnicowanie "ja" od obiektu ( Mahler) i tak zaczyna się długa droga kształtowania samoświadomości
Drogą zmysłową docieramy następnie do "Ja-świadomego" i na tej drodze podlegamy ochronie prawnej jako dzieci.
Co do samoświadomości, o której piszesz proponuję skrócenie czasu dotarcia oraz ograniczenie wpływu czynników zaburzających tę drogę do minimum.

>Veto. To nadal umysł mówi nam, jacy jesteśmy, bo "ja" jest płaszczyzną umysłu.
Cechy umysłu są wartościami wpisanymi w umysł.
Odbicie nośnika w lustrze jest wizualizacją samego siebie i dociera do umysłu.
Jeżeli popadamy w samointerpretację patrząc na siebie całościowo jako "to co widzimy w lustrze" obraz może nas zniewolić. Mówimy wtedy, że umysł ulega psychice. (ja-psychiczne albo odbiciowe albo zmysłowe). Tracimy wtedy samokontrolę popadając w "kult ciała".
Nie ma problemu w tym, że tacy jesteśmy, ale problem pojawia się w naszych relacjach (międzyludzkich) gdy staramy się sobie wmówić:
"Jestem tylko zwierzęcym zwojem biodegradalnym, śmieszną pokraką i nic poza tym"
Wtedy pozostaje tylko litość i coś w tej "niedobijalnej" intuicji, co każe nam ukrywać depresję i inne choroby psychiczne będące ceną za splucie własnej godności, którą potem ratujemy w religii, kurczowo trzymając się krzyża albo muszelki.
Przebiśnieg (137 punktów)
>Weźmy np. drzewo - trzy sadzonki świerków umieszczamy w kilu różnych miejscach gdzie wpływ na nie będą mieć różne czynniki klimatyczne : jeden będzie rósł w miejscu bardzo nasłonecznionym, drugi w miejscu gdzie wieją głównie pn-zach wiatry a trzeci w warunkach ulewnych deszczy. Struktura fizyczna każdego z nich będzie różna, ukształtuje się zależnie od tych czynników zewnętrznych, które miały dominujący wpływ na drzewko.
Tak jest. Ale nie mów mi, że słuchając szumu drzew, można zmądrzeć. Można co najwyżej zostać grafomanem.
>Tak jest i ze strukturą naszego umysłu, mózgi poddane są przeróżnym czynnikom zewnętrznym w toku socjalizacji zarówno tym o charakterze fizycznym np. niedobór składników pokarmowych jak i charakterze społecznym - np. nadopiekuńcza matka., agresywna matka, brak matki ... itp.
Mózg pełni zaiste ważną funkcję w organiźmie. Z reguły ludzie mylą mózg z umysłem.
Świat pełen jest empirycznych uproszczeń.
>Funkcja, która jest pochodną struktury powie nam :"jestem ładny" - mama dostarczała mi takich bodźców, które kształtowały we mnie to poczucie bądź "jestem ładny" - odnotowuję u siebie pewne cechy fizyczne, które lokują się w kanonie piękna uznanym za wyznacznik przez ogół ludzkości.
Estetyka jest związana z subiektywną oceną wrażeń. Złożoność odbioru zmysłowego innych ludzi, którzy są w polu widzenia, może być związana... aż szkoda pisać, bo to temat rzeka.
Ale mimo wszystko staramy się ich ostatecznie nie oceniać tylko niesiemy pomoc typu:
Umyj się bo wywołujesz we mnie złe skojarzenia itp, itd. (np. zepsute ryby)
A skoro mamy podobny sposób odbierania wrażeń to śmierdzącemu kosmicie nie każemy się zmieniać tylko zmodyfikujemy receptory jeśli zajdzie taka "śmiertelna" konieczność.
(ewentualnie rzadziej będziemy go odwiedzać na jego planecie)

>Ja dopiszę - a potem ją kontroluje, tak sadzę.
Czyli jesteś zdystansowana NA PRZYKŁAD do dowolności wyboru form uprawiania seksu.
Seks nie jest dla Ciebie związany z prokreacją ale z potrzebą odczuwania satysfakcji seksualnej. I propagujesz wszelkie możliwe metody doskonalenia antykoncepcji aby nigdy nie dopuścić do wyboru między aborcją własnej woli a aborcją zarodka.
Decyzja o prokreacji (jeśli następuje) dokonuje się w umyśle i zgodnie z Twoją wolą.
(nie personalnie, nie musisz odpisywać)
> >bo nikt nie potrafi zrozumieć dlaczego sprowadza swoje człowieczeństwo do aminokwasu,
>Na bazie tego budulca powstało człowieczeństwo, trwało to miliony, miliardy lat, ale udało się. Tu nie ma, czego rozumieć - po prostu zaistniała jedna z opcji, jakich jest zapewne nieskończenie wiele - nasza opcja akurat to wersja aminokwas  człowiek
Z aminokwasu powstało to co w sobie nazwiesz zwierzęciem.
>>który rzekomo ma określać potrzebę Boga w człowieku
>Bóg na pewno był i jest potrzebny ludzkości jako rodzaj pojęcia funkcjonującego w świecie społ-kult. Istnienie Boga jako idei ma swój sens - pełni funkcję adaptacyjną.
Potrzeb umysłu nie realizuje się w ten sposób świadomie. Umysł realizuje swe idee na bycie przedmiotowym. Nie wiem jak Ty chciałabyś realizować Ideę WYŻSZEGO PODMIOTU, a jednak Ci, którzy takowy grzech uczynili innym, mają to co mieli 60 lat temu. No chyba, że mówimy zaczynając od momentu wyzwolenia KL Auschwitz? Nie sądzę.
Bóg jako idea ma swój bolesny sens w historii ludzkości.
Umysł jako zwierzęca idea podobnie. (mówiąc pieszczotliwie empiro-dopaminowcom )

Zielona
>Wracając do pytania: A co ma umysł? Czy kamienie mają umysł? Czy płatki śniegu to spadochroniarze z misją zasypania nas byśmy nigdy nie zakwitli? Możliwe, że na Przebiśniega, ktoś wytoczy armatkę śnieżną, byle nie krzyż.

Umysł jest funkcją mózgu, zatem dysponują nim te stworzenia, które posiadają takowy organ. Myślę, że pojęcie psychika przynależy naszym braciom mniejszym jednak wyłącznie tym ze świata organicznego i to tych wyższych szczebli organizacji.
Przebiśnieg jak euglena zielona łączy dwa światy roślin i zwierząt Chyba, że nie uważasz człowieka za zwierzę ?

??
Przebiśnieg (137 punktów)
>Umysł jest funkcją mózgu, zatem dysponują nim te stworzenia, które posiadają takowy organ.
Wtedy miałyby cechy świadomości wynikające z posiadania umysłu rozumianego jako podmiot. Kontrolowały by np. instynkty.
>Myślę, że pojęcie psychika przynależy naszym braciom mniejszym jednak wyłącznie tym ze świata organicznego i to tych wyższych szczebli organizacji.
Nośniki podlegające wyłącznie instynktom nie zasługują na miano braci.
Może nie ma w nich jakiegoś ważnego elementu potrzebnego do sprzężenia istotowego?
Może jak go odkryjemy to dźwigniemy je tak w ewolucji by zaistniała w nich samoświadomość (umysł). Ciekaw jestem jakimi pobudkami będziemy się kierować by to uczynić (bez komentarza)
>Przebiśnieg jak euglena zielona łączy dwa światy roślin i zwierząt Chyba, że nie uważasz człowieka za zwierzę ?
Kiedyś napiszę czego symbolem jest przebiśnieg, no chyba, że ktoś napisze to za mnie.
Przebiśnieg (137 punktów)
>>W świadomość jest wpisana konieczność bytu (jej samej) a z niej na tle egzystencji i przestrzeni bytu przedmiotowego wynika pragnienie tego co pochodzi od bytu podmiotowego ( czymkolwiek jest i czy nazwiemy Go Bóg czy Gób), jednakże dla NAS ważne jest by przyjąć jedno pojęcie.
>Owszem ważne by przyjąć jedno pojęcie, bo to umożliwi głębszy kontakt mentalny jednak znowu nie rozumiem o jakim pragnieniu piszesz... o nieśmiertelnej duszy ?
Pragnienia są wpisane w "ja-podmiotowe" głównym jest pragnienie istnienia i obcowania z podobnymi sobie. Jest to fundament Miłości Duchowej.
Pozostałe stany duchowe są stanami umysłu i jako takie nie podlegają jego kontroli a interpretacji podlegają poprzez skutki własnego istnienia widoczne przy opisie wzajemnym istot samokontrolujących się.
Przykład: Mówimy, że kogoś miłujemy. Co robi psychiczny degenerat? Ściąga spodnie.
>Nadal nie mogę pojąć, po co potrzebne Ci jest pojęcie "Bóg"... Chyba Twoja percepcja świata jest metafizyczna moja materialistyczna i stąd u mnie trudność by wejść w Twój świat pojęć... Niemniej bardzo mnie intryguje Twój sposób percepcji Rzeczywistości.
Operuję obiema rzeczywistościami, spróbuj, na pewno nie zaszkodzi.
Skutkiem ubocznym może być co najwyżej optymizm co do samej(go) siebie.
>Zakładam, że nasz Wszechświat nie jest kresem jest tylko elementem Nieskończoności idąc dalej zakładam, że nieskończenie wiele razy będę się rodzić i przeżywać to moje życie w taki sam sposób a we Wszechświatach Równoległych w nieskończenie różny, inny - to jedyne w moim świecie, co możliwe jest pod pojęciem "ciągłość istnienia".
Twoje oczekiwania nie wynikają z wiary, że tak myślisz. Wynikają z Twojej natury i chęci uczestnictwa "Ja-podmiotowego" w bycie podmiotowym. Jeżeli chciałabyś spotkać istotę niehumanopochodną to ona zdecyduje się ujawnić patrząc choćby na system społeczny jaki tworzysz. W społeczeństwie barbarzyńskim będzie funkcjonowała niejawnie. A warunkiem lepszego społeczeństwa jest wyzwolenie zbiorowości z barbarzyńskiego uprzedmiatawiania istot ludzkich realizowanego np.: w ekonomi.
>>Uniwersalizm Rzeczywistości nie jest możliwy bez podziału na proponowaną dwu-bytowość. W jednym i tylko jednym bycie nie byłoby dwoistości tylko jedność.
>Dobrze, niech będzie dwu-bytowść - w moich kategoriach to struktura-funkcja.
Czego funkcją jestem?
>>Jeżeli "pchniemy" sprzężenie dwóch bytów w nieskończoność otrzymamy "ciągłość ruchu".
>Sprzężenie struktury z jej funkcją ?
"funkcja" - to termin wieloznaczny, ale rozwijając do "sprzężenie struktury przedmiotu z jego funkcją dla podmiotu" - to chyba w sam raz powiedziane.
>W świecie istot ludzkich funkcjonuje wiele innych terminów, które są niejako wytworem kultury ludzkiej na jakiś etapie jej rozwoju, ale wraz z progresem cywilizacji dewaluuje się ich funkcja adaptacyjna, zatem nie ma, co się zbytnio do nich przywiązywać.
To prawda, jednake termin "Ziemia" ocalał, choć była już płaska nikt nie zapreczał jej istnieniu nawet gdy okazało się, że jest kulista. W tym wypadku pozostaje tylko przypomnieć tych, którzy wściekle to odrzucali. A my szanujemy nadal wściekliznę, nio, nio...
>>Jeżeli zaś alternatywnie termin przenosimy do zbioru "sztuka" no to chyba nie musze pisać o konsekwencjach (choćby dla tworzenia zdrowszej i lepszej wspólnoty obywatelskiej)
>Bądź łaskaw napisać o konsekwencjach
Polecam moje posty i wątki. Ale gdybym tak miał króciutko i losowo pokazać wpływ sztuki na rzeczywistość to masz:
pedofilia, sadyzm, masochizm, wolny rynek międzynarodowy, religia, mitomania, kapitalizm, socjalizm, przyrost naturalny a wysokość emerytur, monarchia, anarchia, patentowanie wiedzy, państwo wyznaniowe, wojna, antysemityzm rozumiany jako palenie nie-aryjskich w budowie czaszek, rasizm i łączenie negatywnej osobowości z kolorem skóry, terroryzm jako konieczność dla cementowanej na siłę źle wdrażanej globalizacji, zapotrzebowanie na terroryzm jako siłę napędzającą rynki chorego systemu skazanego na korupcję i pogardę obywateli, którzy akceptują wszystko co powyżej jako normalne w aurze tolerancji.
Co ja mały kwiatuszek mogę jak tylko zaakceptować tę zgniliznę moralną w myśl współczesnej koncepcji dorosłości, no chyba że...

Zielona
>>>W świadomość jest wpisana konieczność bytu (jej samej) a z niej na tle egzystencji i przestrzeni bytu przedmiotowego wynika pragnienie tego co pochodzi od bytu podmiotowego ( czymkolwiek jest i czy nazwiemy Go Bóg czy Gób), jednakże dla NAS ważne jest by przyjąć jedno pojęcie.
>>Owszem ważne by przyjąć jedno pojęcie, bo to umożliwi głębszy kontakt mentalny jednak znowu nie rozumiem o jakim pragnieniu piszesz... o nieśmiertelnej duszy ?
>Pragnienia są wpisane w "ja-podmiotowe" głównym jest pragnienie istnienia i obcowania z podobnymi sobie. Jest to fundament Miłości Duchowej.
>Pozostałe stany duchowe są stanami umysłu i jako takie nie podlegają jego kontroli a interpretacji podlegają poprzez skutki własnego istnienia widoczne przy opisie wzajemnym istot samokontrolujących się.
>Przykład: Mówimy, że kogoś miłujemy. Co robi psychiczny degenerat? Ściąga spodnie.
>>Nadal nie mogę pojąć, po co potrzebne Ci jest pojęcie "Bóg"... Chyba Twoja percepcja świata jest metafizyczna moja materialistyczna i stąd u mnie trudność by wejść w Twój świat pojęć... Niemniej bardzo mnie intryguje Twój sposób percepcji Rzeczywistości.
>Operuję obiema rzeczywistościami, spróbuj, na pewno nie zaszkodzi.
>Skutkiem ubocznym może być co najwyżej optymizm co do samej(go) siebie.
>>Zakładam, że nasz Wszechświat nie jest kresem jest tylko elementem Nieskończoności idąc dalej zakładam, że nieskończenie wiele razy będę się rodzić i przeżywać to moje życie w taki sam sposób a we Wszechświatach Równoległych w nieskończenie różny, inny - to jedyne w moim świecie, co możliwe jest pod pojęciem "ciągłość istnienia".
>Twoje oczekiwania nie wynikają z wiary, że tak myślisz. Wynikają z Twojej natury i chęci uczestnictwa "Ja-podmiotowego" w bycie podmiotowym. Jeżeli chciałabyś spotkać istotę niehumanopochodną to ona zdecyduje się ujawnić patrząc choćby na system społeczny jaki tworzysz. W społeczeństwie barbarzyńskim będzie funkcjonowała niejawnie. A warunkiem lepszego społeczeństwa jest wyzwolenie zbiorowości z barbarzyńskiego uprzedmiatawiania istot ludzkich realizowanego np.: w ekonomi.
>>>Uniwersalizm Rzeczywistości nie jest możliwy bez podziału na proponowaną dwu-bytowość. W jednym i tylko jednym bycie nie byłoby dwoistości tylko jedność.
>>Dobrze, niech będzie dwu-bytowść - w moich kategoriach to struktura-funkcja.
>Czego funkcją jestem?
>>>Jeżeli "pchniemy" sprzężenie dwóch bytów w nieskończoność otrzymamy "ciągłość ruchu".
>>Sprzężenie struktury z jej funkcją ?
>"funkcja" - to termin wieloznaczny, ale rozwijając do "sprzężenie struktury przedmiotu z jego funkcją dla podmiotu" - to chyba w sam raz powiedziane.
>>W świecie istot ludzkich funkcjonuje wiele innych terminów, które są niejako wytworem kultury ludzkiej na jakiś etapie jej rozwoju, ale wraz z progresem cywilizacji dewaluuje się ich funkcja adaptacyjna, zatem nie ma, co się zbytnio do nich przywiązywać.
>To prawda, jednake termin "Ziemia" ocalał, choć była już płaska nikt nie zapreczał jej istnieniu nawet gdy okazało się, że jest kulista. W tym wypadku pozostaje tylko przypomnieć tych, którzy wściekle to odrzucali. A my szanujemy nadal wściekliznę, nio, nio...
>>>Jeżeli zaś alternatywnie termin przenosimy do zbioru "sztuka" no to chyba nie musze pisać o konsekwencjach (choćby dla tworzenia zdrowszej i lepszej wspólnoty obywatelskiej)
>>Bądź łaskaw napisać o konsekwencjach
>Polecam moje posty i wątki. Ale gdybym tak miał króciutko i losowo pokazać wpływ sztuki na rzeczywistość to masz:
>pedofilia, sadyzm, masochizm, wolny rynek międzynarodowy, religia, mitomania, kapitalizm, socjalizm, przyrost naturalny a wysokość emerytur, monarchia, anarchia, patentowanie wiedzy, państwo wyznaniowe, wojna, antysemityzm rozumiany jako palenie nie-aryjskich w budowie czaszek, rasizm i łączenie negatywnej osobowości z kolorem skóry, terroryzm jako konieczność dla cementowanej na siłę źle wdrażanej globalizacji, zapotrzebowanie na terroryzm jako siłę napędzającą rynki chorego systemu skazanego na korupcję i pogardę obywateli, którzy akceptują wszystko co powyżej jako normalne w aurze tolerancji.
>Co ja mały kwiatuszek mogę jak tylko zaakceptować tę zgniliznę moralną w myśl współczesnej koncepcji dorosłości, no chyba że...

??
Zielona
>Pragnienia są wpisane w "ja-podmiotowe" głównym jest pragnienie istnienia i obcowania z podobnymi sobie. Jest to fundament Miłości Duchowej.

Obcowanie z podobnymi sobie po prostu umożliwia bardziej efektywny przepływ informacji i jest zatem jakby ekonomiczne

>Pozostałe stany duchowe są stanami umysłu i jako takie nie podlegają jego kontroli a interpretacji podlegają poprzez skutki własnego istnienia widoczne przy opisie wzajemnym istot samokontrolujących się.

??

>Przykład: Mówimy, że kogoś miłujemy. Co robi psychiczny degenerat? Ściąga spodnie.

Hmm... zależy, na czym bazuje owa miłość, na jakim wymiarze. Jeśli płaszczyzn komplementarności jest wiele począwszy od intelektualnej, emocjonalnej po seksualną to ten, który ściąga spodnie nie jest degeneratem Degeneratem jest, ten , który ściąga spodnie mimo braku płaszczyzn komplementarności

>Operuję obiema rzeczywistościami, spróbuj, na pewno nie zaszkodzi.

Wiesz nie chodzi o to, ze coś może zaszkodzić tylko o to, ze w moim świcie pojęć nie ma jakiejś bazy, aby usensownić tę dwutorowość. Dlatego z Tobą toczę tę dyskusję miedzy innymi, aby móc wejść w Twój świat sensów, dokonać oglądu z innej pozycji a następnie ocenić czy to jakoś przystaje do mojego świata pojęć. Na razie jest ciężko

>Skutkiem ubocznym może być co najwyżej optymizm co do samej(go) siebie.

Optymizm powiadasz... ?
Moje pokłady optymizmu czerpię po prostu z życia, samej egzystencji, która jest wartością autoteliczną, nie szukam dostymulowania ze źródeł, które mogłyby okazać się fatamorganą na pustyni

>Twoje oczekiwania nie wynikają z wiary, że tak myślisz. Wynikają z Twojej natury i chęci uczestnictwa "Ja-podmiotowego" w bycie podmiotowym.

Ależ ja czuję się integralną częścią Rzeczywistości.

>Jeżeli chciałabyś spotkać istotę niehumanopochodną to ona zdecyduje się ujawnić patrząc choćby na system społeczny jaki tworzysz. W społeczeństwie barbarzyńskim będzie funkcjonowała niejawnie. A warunkiem lepszego społeczeństwa jest wyzwolenie zbiorowości z barbarzyńskiego uprzedmiatawiania istot ludzkich realizowanego np.: w ekonomi.

Ludzkim społecznościom daleko jeszcze do wolności, o ile jednostka może subiektywnie poczuć się wolna o tyle zbiorowości ludzkie są formą zniewolenia jednostek.

>Czego funkcją jestem?

Jesteś funkcją swojego mózgu Szanowny Umyśle

>"funkcja" - to termin wieloznaczny, ale rozwijając do "sprzężenie struktury przedmiotu z jego funkcją dla podmiotu" - to chyba w sam raz powiedziane.

Niech będzie

>To prawda, jednake termin "Ziemia" ocalał, choć była już płaska nikt nie zapreczał jej istnieniu nawet gdy okazało się, że jest kulista. W tym wypadku pozostaje tylko przypomnieć tych, którzy wściekle to odrzucali. A my szanujemy nadal wściekliznę, nio, nio...

Ziemia jest czymś, co można empirycznie doświadczać, badać, zatem ona musiała przetrwać.
Bóg to inna kategoria terminów, to termin jak Anioł, Szatan czy Atlas dźwigający niebieskie sklepienie na barkach.

??
Przebiśnieg (137 punktów)
>>Pragnienia są wpisane w "ja-podmiotowe" głównym jest pragnienie istnienia i obcowania z podobnymi sobie. Jest to fundament Miłości Duchowej.
>Obcowanie z podobnymi sobie po prostu umożliwia bardziej efektywny przepływ informacji i jest zatem jakby ekonomiczne
Z ekonomicznego punktu widzenia TAK.
>>Pozostałe stany duchowe są stanami umysłu i jako takie nie podlegają jego kontroli a interpretacji podlegają poprzez skutki własnego istnienia widoczne przy opisie wzajemnym istot samokontrolujących się.
Solidarność duchowa istot posiadających umysł. Więzi umysłowe. Miłość jako stan umysłu.
>>Przykład: Mówimy, że kogoś miłujemy. Co robi psychiczny degenerat? Ściąga spodnie.
Poprzez opatrzne zrozumienie miłości jako stanu umysłu innego pojeciowo od chęci współżycia. Rodzi się potrzeba rezerwacji pojęcia miłości dla przestrzeni duchowej (podmiotowej).
>Hmm... zależy, na czym bazuje owa miłość, na jakim wymiarze. Jeśli płaszczyzn komplementarności jest wiele począwszy od intelektualnej
Ano właśnie - płaszczyzna umysłowa, zarządzana przez "JA-świadome"
>emocjonalnej po seksualną
podrzędne podwórko "JA-psychicznego" aż do czystej przyjemności bio-fizyczno-chemicznej
>ten, który ściąga spodnie nie jest degeneratem Degeneratem jest, ten , który ściąga spodnie mimo braku płaszczyzn komplementarności
czyli dla którego wszystko w relacjach międzyludzkich sprowadza się do seksu i rywalizacji o partnera z podporządkowaniem go sobie jak przedmiotu własnej użyteczności.
Podporządkowanie się takiemu "JA-psychicznemu" to moim zdaniem powszechny problem egoizmu i dawania upustu własnym popędom z brakiem poszanowania cudzej suwerenności (która, będąc również w podobnym stanie wchodzi w rywalizację i w stan "wojny o swoje"). Obecnie jest ów stan uzasadniany tzw. "prawdą" o ludzkiej naturze.
Ci, którzy, mimo wszystko z tym walczą bo widzą fatalne skutki takich zachowań są nieraz bezradni bo nie potrafią uzasadnić, że człowiek nie jest tylko zwierzęciem.
>>Operuję obiema rzeczywistościami, spróbuj, na pewno nie zaszkodzi.
>Wiesz nie chodzi o to, ze coś może zaszkodzić tylko o to, ze w moim świcie pojęć nie ma jakiejś bazy, aby usensownić tę dwutorowość. Dlatego z Tobą toczę tę dyskusję miedzy innymi, aby móc wejść w Twój świat sensów, dokonać oglądu z innej pozycji a następnie ocenić czy to jakoś przystaje do mojego świata pojęć. Na razie jest ciężko
Jesteś PODMIOTEM naniesionym na PRZEDMIOT.
To co PODMIOTOWE(UMYSŁ) jest nadrzędne względem PRZEDMIOTU (CIAŁA), którym jesteś ale pozostając sprzężeniem dbasz o jedno i drugie w dwóch systemach wartości.
Nic nowego tylko kompromis IDEODAWCY z MATERIOBIORCĄ.
Czyli nadrzędność kompromisu moralnego względem jednolitego źródła moralności (UMYSŁ) w jednostce i społeczeństwie wzgędem podrzędności kompromisu materiobrania. (ekonomia jako narzędzie)
>Ależ ja czuję się integralną częścią Rzeczywistości.
W rzeczywistości maszyn jesteś konsumentem i/lub ogniwem wytwarzającym dobra konsumpcyjne. W bezdusznym świecie konsumpcjonistów twoja realna wartość to finanse i stan konta, a w świecie usług - sama sobie odpowiedz. To jest świat wartości kapitalistycznego potwora, który gnoi wszystko na swojej drodze. To jest społeczeństwo "JA-psychicznego" a jego apetyt jest odbiciem miejsca docelowego dla tych istot - WŁASNA CZARNA DZIURA.
>Ludzkim społecznościom daleko jeszcze do wolności, o ile jednostka może subiektywnie poczuć się wolna o tyle zbiorowości ludzkie są formą zniewolenia jednostek.
Historycy wiedzą o tym najlepiej i mówią : NIE MA SZANS. A potem styrane dziady w refleksji nad światem mówią: DOKĄD TO WSZYSTKO ZMIERZA? Po tym jak dziecko sąsiadki zabiło ją siekierą a syn sąsiada po wyciszeniu nowego 50000 Watowego wzmacniacza pozwolił historykowi zasnąć w anachronicznym, chorym, prokreacyjno-maszynowym molochu zwanym blokowiskiem.
>>Czego funkcją jestem?
>Jesteś funkcją swojego mózgu Szanowny Umyśle
Ciekawe, że swojego OJCA ZWOJA traktuje tak przedmiotowo. Normalnie jak mi nie wstyd? . Jesteś kupo amoniakalna wyższego uporządkowania moim sensem. Będę Ci służył żrąc wszystko co najlepsze i r***c co popadnie. Ku Twojej chwale BIOMASO.
Czyż nie?

>Bóg to inna kategoria terminów, to termin jak Anioł, Szatan czy Atlas dźwigający niebieskie sklepienie na barkach.
W porządku obrazki do muzeum "ZBIORÓW FIKCYJNYCH" - niech ludzie rozwijają talenty plastyczne lub biorą pomysły do rzeźb. Po treningu ręki można doskonalić własny podpis. Byleby nie do kuriozalnych rozmiarów by za wszelką cenę przechodzić do historii na przykład zarzucając pomarańczową płachtę na piramidę Cheopsa, gdy w kraju obok trwa ludobójstwo.

Przebiśnieg (137 punktów)
Podejrzewam, że możesz edytować powyższy post. Wpisz dwa zdania, zamiast tego powyżej. (mam na myśli ten cały zielony)
Zielona
>Polecam moje posty i wątki. Ale gdybym tak miał króciutko i losowo pokazać wpływ sztuki na rzeczywistość to masz...)
>Co ja mały kwiatuszek mogę jak tylko zaakceptować tę zgniliznę moralną w myśl współczesnej koncepcji dorosłości, no chyba że...

Moralność nie jest pojęciem absolutnym, konsekwentnie nie jest nim także zgnilizna moralna. Kilka z wymienionych przez Ciebie zagadnień byłoby do przedyskutowania pod kątem ich wartościowania jako moralne v/s amoralne

??
Przebiśnieg (137 punktów)
>Kilka z wymienionych przez Ciebie zagadnień byłoby do przedyskutowania pod kątem ich wartościowania jako moralne v/s amoralne
Zawsze do usług


Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365