> Z całego filmu najbardziej zapamiętałem zakończenie, ale nie słodkie elementy, lecz to, co było o "szczwanym północnym wietrze", który opowiadał o miastach do których trzeba się udać, o kolejnych miejscach, które należy "wolnomyślicielsko wyzwolić", o bitwach, które należy jeszcze stoczyć. Ale to już zrobi ktoś inny...
W książce jest to bardziej wyraziste, Vianne występuje jako katalizator zmian, musi być w ruchu, prowokować i zmuszać do zmierzenia się z własnymi demonami.Odchodzi, by w innym miejscu i czasie roztaczać swoją czekoladową magię.
Co do księdza: w powieści to proboszcz jest głównym antagonistą Vianne , postać hrabiego nie występuje.
Nie zmienia to faktu, że film jest warty obejrzenia, kreacja Juliette Binoche bardzo trafiła w moje wyobrażenie Vianne.
Pozdrawiam.
|