Racjonalista - Strona głównaDo treści
Twoja droga...

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
13-05-2005 11:26Lachryma (64 punktów)Twoja droga...
większość z Was zapewne jest albo studentami, albo ma już tytuł magistra, profesora, doktora etc
studiuje dany kierunek bądź pracuje w danej branży.
teraz rozwija się główne w tym określonym kierunku, lecz oczywiście osobiste zainteresowania pozwalają na zgłębianie tych swoich prywatnych zafascynowań.
i teraz adrem:
otóż- kiedy poczuliście, że chcecie studiować/ pracować właśnie to czy to? nie chodzi mi o wiek, bo to niewiele mi da. ale czy było to raczej wydarzenie czy też może już od dawna wiedzieliście, że ta dziedzina jest stworzona dla Was? oczywiście, biorę pod uwagę, że wielu ludzi nie studiuje tego "wymarzonego" kierunku (to samo z pracą), ale oni także mają/ mieli ten "swój" kierunek.
nie ukrywam, iż wątek stworzyłam zastanawiając kiedy zdobędę się na stanowczą decyzję dotyczącą mojej drogi- studia, praca. jestem w wieku, kiedy powinnam zdecydować co chcę studiować, a tu rozdroże... brak zdecydowania, wahania, może obawa przed niewłaściwym wyborem...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MaLk__
>otóż- kiedy poczuliście, że chcecie studiować/ pracować właśnie to czy to? nie chodzi mi o wiek, bo to niewiele mi da. ale czy było to raczej wydarzenie czy też może już od dawna wiedzieliście, że ta dziedzina jest stworzona dla Was?

Trudne pytanie. Kierunek studiów w zasadzie wybrałem przypadkowo, tzn. na zasadzie pokrywania się przedmiotów maturalnych z egzaminacyjnymi. Na studiach przez jakiś czas ograniczałem się do zwykłego wkuwania zadanego materiału - ale pewnego pięknego dnia, bodajże na drugim lub trzecim roku postanowiłem wyjść mocno poza materiał jednego z przedmiotów (kosztem pozostałych zresztą). I wtedy dopiero zorientowałem się, że to, czego się uczę nie musi być nudne - wprost przeciwnie, jest cholernie ciekawe, kiedy tylko nie traktuje się tego jako przykrego obowiązku ale jako sposób na rozwijanie siebie i swojej wiedzy. Poza tym, wtedy mniej więcej zauważyłem, że to, co robię ma sens i znajduje zastosowanie w "prawdziwym" życiu. A nic tak nie cieszy, jak widok dobrze zrobionego dzieła i zadowolonych z niego ludzi.

Natomiast cięgle widoczny jest w moim życiu konflikt między pracą zawodową a hobby, które (niestety) w żaden sposób nie zapewniłoby mi utrzymania a zajmuje wiele czasu. I z innej strony - czasami wydaje mi się, że nie mam wystarczająco wrednego charakteru, który ułatwia pracę w moim zawodzie.
leo_z (935 punktów)
>jestem w wieku, kiedy powinnam zdecydować co chcę studiować, a tu rozdroże... brak zdecydowania, wahania,
>może obawa przed niewłaściwym wyborem...
W swoim czasie stałem przed wyborem: możliwość realizacji własnych fascynacji, czy zanurzenie się w materializm życia. Materializm zwyciężył... im jestem starszy, tym bardziej żałuję

pozdrawiam
Lachryma (64 punktów)
> Materializm zwyciężył... im jestem starszy, tym bardziej żałuję
cenna refleksja
pozdrawiam
inhet (1073 punktów)
Skoro. Lachrymo, stoisz na rozdrożu, to sa dwie możliwości: albo nie pociąga cię żaden kierunek studiów - więc wybierz to, co ci da najlepsze perspektywy uzyskania w przyszłości dobrej pracy,
albo pociąga cię kilka kierunków z jednaką siła. Jesli ta siła jest jednakowa tak dalece ,że nie da sie znaleźć przewagi dla jednej drogi, zostaje tylko ciągnąć los. Potem i tak bedziesz żałować ,ze nie wybrałaś czego innego...
plodzien (7378 punktów)
>jestem w wieku, kiedy powinnam zdecydować co
>chcę studiować, a tu rozdroże... brak zdecydowania, wahania,
>może obawa przed niewłaściwym wyborem... >

Spośród mnóstwa opcji tej jednej daj rację
Aby robić to tylko co da satysfakcję.
Źle wybrany zawód oznacza tak często
Gorszą nawet udrękę niż złe małżeństwo.

Dobra! Żartowałem. Jeśli wybierzesz zgodnie z tą radą, może być tak, że praca będzie Cię interesować w trakcie przygryzania suchego chleba.
Ideałem byłoby mieć takie zainteresowania, które przynosiłyby godziwe pieniądze. Jeśli już jest raj - to moim zdaniem tak właśnie wygląda.

HRTEM (262 punktów)
Bardzo ciekawa sprawa - dobrze, ze takie pytanie zadajesz.
Przede wszystkim zapomnij o podziale "realizacja własnych fascynacji" i "materializm - czyli to mi da w przyszłości kasę". Kierunki zapewniające (w rozumieniu przeciętnego obywatela) dobre zarobki są mitem - spójrz na rzeszę sfrustrowanych bezrobotnych absolwentów zarządzania, prawa czy medycyny, błagający o przyjęcie na staż lub aplikację. Może jeszcze informatycy mają jako-taką gwarancję pracy, ale już nie dobrych zarobków; a sytuacja ta może się jeszcze zmienić, gdy będziesz kończyć studia.
W miarę dobrze zarabiają DOBRZY specjaliści, lub wręcz wybitni. I to niezależnie od branży. Jak zostać dobrym specjalistą? Pkt 1 - trzeba lubić swoja pracę i interesować się nią ponad stawiane wymagania. Pkt 2 - trzeba wciąż się szkolić i poznawać nowe rzeczy, niezależnie od posiadanego tytułu i stażu. Aby rozwijać się z chęcią w jakimś kierunku, należy spełniać pkt 1

Moja rada: studiuj to, co Cię interesuje, zachwyca i w czym się "widzisz" w przyszłości. Oczywiście, nie znaczy to, że wszystko, czego będziesz się na studiach uczyć, takie będzie. Będziesz musiała zdawać egzaminy z rzeczy upierdliwych i - wg Twojego zdania - bezsensownych. Nie szkodzi - taką cenę płaci się zawsze za studiowanie.
Bądź tez przygotowana na to, że w pewnej chwili stwierdzisz, że twoja pasja przestała być Twoją pasją. Na to też jest rada: należy nie odrzucać apriori żadnego przedmiotu i specjalności, z którą się zetkniesz. Wówczas będzie Ci łatwo się "przebranżowić". Rób zawsze to, co Ci najbardziej odpowiada, pozostając otwartą na inne aspekty wiedzy. Ciekawość - to postawa.

Na własnym przykładzie: warto podążać powyższą drogą.

życzę intrygujących wyborów

lachryma
>Moja rada: studiuj to, co Cię interesuje, zachwyca i w czym się "widzisz" w przyszłości.

przyjmując, iż wedle tej rady wybiorę kierunek z tych paru interesujących mnie (będzie to ten, w których zaczęłam się już kształcić "prywatnie"; na własną rękę robiłam małe przygotowania do niego), który najbardziej odzwierciedla moje zainteresowania i wizję przyszłości, ale... coż z tego, kiedy w naszej pięknej Polsce kierunek ten ma mierną wizję, jeśli chodzi o pracę. są to bowiem studia jak kiedyś słyszałam "nie dla zawodu, ale dla przyjemności"
i teraz rodzi się myśl, mianowicie studiowanie czegoś co da mi większą szansę znalezienia pracy, przy czym jest to także w sferze moich zainteresowań (ale nie jest to "ten" kierunek).
leo_z (935 punktów)
>najbardziej odzwierciedla moje zainteresowania i wizję przyszłości, ale...
W tym co pisze HRTEM jest dużo racji... po studiach zawsze możesz się przebranżowić (studia podyplomowe)... no i masz szanse pójścia drogą własnych fascynacji... może te parę lat coś zmienią...
Patrząc z pozycji czasu wolałbym "przegryzać suchy chleb" jak to obrazowo przedstawił plodzien aby tylko móc się spełnić "po swojemu". Najgorsze, że widać to dopiero z pozycji przeszłego czasu.
Najlepszym byłby "złoty środek" - aby to co lubisz robić dawało wymierne profity, ale z tego co piszesz raczej w Twoim przypadku złudnym jest tego oczekiwać

Życzę jak najbardziej trafnego i satysfakcjonującego wyboru

Arth (10 punktów)
>po studiach zawsze możesz się przebranżowić (studia podyplomowe)...
Studia podyplomowe - w celu pogłębienia wiedy i rozszerzenia horyzontów, jak najbardziej. Traktowane jako "przebranżowienie" to nieporozumienie. Takie studia mogą jedynie uzupełnić wiedzę już posiadaną lub umożliwić zdobycie wiedzy z nowej dziedziny, dającą "pojęcie o wyobrażeniu".

Najlepiej wybrać od razu. Wiem, że to nie łatwe. Jednak kierując się możliwościami zarobkowania po ukończeniu studiów z nielubianej dziedziny:
1. Można się przeliczyć, bo te możliwości się zmieniają w czasie.
2. Można być bardzo nieszczęśliwym zajmując się przez całe życie zawodowe rzeczami, które są dla nas nudne i nieprzyjemne.

HRTEM (262 punktów)

>przyjmując, iż wedle tej rady wybiorę kierunek z tych paru interesujących mnie (będzie to ten, w których zaczęłam się już kształcić "prywatnie"; na własną rękę robiłam małe przygotowania do niego), który najbardziej odzwierciedla moje zainteresowania i wizję przyszłości,

no i o to chodzi.

>ale... coż z tego, kiedy w naszej pięknej Polsce kierunek ten ma mierną wizję, jeśli chodzi o pracę. są to bowiem studia jak kiedyś słyszałam "nie dla zawodu, ale dla przyjemności"

bardzo, ale to bardzo źle słyszłaś. pamiętaj, że na tzw. kierunki dające kasę masz dużo więcej chętnych zarwóno wśród kandydatów, jak i absolwentów. Zależy, jak spojrzysz, to każdy kierunek w Polsce będzie miał "mierną wizję". W Polsce na pewno jest chociaż 5 osób, które żyje z kierunku, o którym piszesz (btw., a coż to za kierunek?). Jeśli będziesz dobra, to dlaczego masz sie nie znaleźć wśród tej piątki. Albo być szósta?
A dlaczego masz koniecznie pracować w Polsce? A skąd wiesz, jaka będzie Polska za 5 lat?

>i teraz rodzi się myśl, mianowicie studiowanie czegoś co da mi większą szansę znalezienia pracy, przy czym jest to także w sferze moich zainteresowań (ale nie jest to "ten" kierunek).

to przeczytaj jeszcze raz mój poprzedni post. Jeśli bardzo chcesz mieć zdecydowanie większą szansę znalezienia pracy - to chyba pozostaje Ci tylko zawód kurtyzany

Jeśli będziesz studiować dla kasy (tzn. "łatwego znalezienia pracy")w przyszłości i okaże się, że wcale to kasy nie przynosi, to zostaniesz wredną zgorzkniałą, brzydką jak listopadowa noc, sfrustrowaną, starą dwudziestopięciolatką i Twoje własne koty będą Cię nienawidzić
Lachryma (64 punktów)
>W Polsce na pewno jest chociaż 5 osób, które żyje z kierunku, o którym piszesz (btw., a coż to za kierunek?).
Oceanografia, która można studiować w Polsce tylko na uniwerku gdańskim. kiedyś był to kierunek 5letni (magister), teraz zmienili go na 3letnie (licencjat).

>A dlaczego masz koniecznie pracować w Polsce? A skąd wiesz, jaka będzie Polska za 5 lat?
nie mówię, że koniecznie chcę tutaj zostać. nie mam jakiś awersji do pracy za granicą. jednak poniekąd wolałabym zostać w Polsce. chyba, że pewna wizja lepszej pracy czy zarobków mnie skusi to wyjadę.

>to zostaniesz wredną zgorzkniałą, brzydką jak listopadowa noc, sfrustrowaną, starą dwudziestopięciolatką i Twoje własne koty będą Cię nienawidzić
to mnie przekonało

gooa (746 punktów)

Wybor - czy postapilas slusznie, czy nie, byc moze przekonasz sie o tym dopiero za np. dwadziescia lat.
Sprawiasz wrazenie inteligentnej i roztropnej osoby.
Moim zdaniem, tajemnica tkwi w uczciwosci przed samym soba.
Jezeli czujesz, ze dasz sobie rade w tym, co pasjonuje Cie najbardziej - to sie nawet nie zastanawiaj.
Kazdy kierunek, chocby nie wiem jak mglisty przyszlosciowo, obrany przez osobe zdolna i umotywowana - zaprocentuje, wczesniej, czy pozniej.
Na razie nie mysl o tym, czy ewentualne wyksztalcenie, pozwoli Ci na prace w Polsce, czy tez poza jej granicami. Nie wiadomo jak bedziesz myslec za jakis czas, sama tego nie wiesz.
A wiedza ? - zawsze sie przyda, skoro i tak nie jestes zdecydowana, wiec stopien ryzyka pozostaje ten sam.
Tak zwane "modne kierunki", sa czesto utopia, chociazby dlatego, ze mody przemijaja, a miejsca pracy przewidziane sa juz z gory dla pewnej ilosci osob.
Oczywiscie polecam studiowanie jezykow obcych i w jakims zakresie informatyki, ale to tak tylko dla nadania "oprawy" temu co Tobie najblizsze.

Ps. Spozywanie kawiaru w nadmiernych ilosciach, jest rownie niebezpieczne dla zdrowia, jak spozywanie suchego chleba.
mimbla
Hmmmm..... też stałam przed podobnym problemem. Koniec konców wybrałam kierunek ktory mne interesował, mimo, iż w tym czasie nie zapowiadało sie na to, iz zawód ten będzie poszukiwany. Jednak kiedy je skonczyłam, okazalo się, iż nie ma większego problemu ze znalezieniem pracy. Wogóle sądzę z własnego doswiadczenia, iż trzeba tylko chcieć))
Po to Pan Bóg dał nam rozum, żebyśmy z niego korzystali. Hehehehee, zaraz pewnie będę podsumowna. No tak, czekam na atak. Pozdrówka
aleksander (50 punktów)
>jestem w wieku, kiedy powinnam zdecydować co
>chcę studiować, a tu rozdroże...

Polecam międzywydziałówkę. Pomijając nawet geniusz takiego trybu studiów, myślę, że warto poważnie się nad nią zastanowić z tego względu, że wybierając kilka(naście) przedmiotów na początku studiów będziesz już miała jakieś pojęcie o tym, co chciałabyś studiować, a czego nie.

[gadu-gadu: 4143634]

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365