 |
Czy gazety mogą być alternatywą dla Internetu ? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-08-2005 16:23 | Kłoczko (3 punktów) | Czy gazety mogą być alternatywą dla Internetu ? | Jestem bardzo zaangażowany w pracę nad badaniem wpływu internetu i gier komputerowych na psychikę i rozwój dzieci (7-14 lat) i młodzieży (do 21 lat). Są to badania typu non- profit, i mam wielką prośbę. Próbuję przeforsować pewną tezę - otóż jednym ze sposobów przeciwdziałania niekorzystnemu wpływowi komputera (gier) i Internetu jest moim zdaniem znalezienie alternatywnego sposobu spędzania czasu. Według mnie taką alternatywą byłyby np. czasopisma tematyczne, ale nie w rodzaju różnych odmian "Bravo". Kiedyś były różnego rodzaju "Świat Młodych" i tym podobne pisma. Do dziś zachowało się chyba tylko jedne - "Młody Technik" - pismo skądinąd znane mi jeszcze ze szkoły. Właśnie takie pisma powinny być promowane, i w większej mierze trafiać do młodych ludzi. Takie gazety powinny trafiać do nich przez rodziców - bo - np. w "Młodym Techniku" dzieci znajdą olbrzymią dawkę informacji i do tego bardzo atrakcyjne podaną - w jaki sposób funkcjonuje otaczający nas świat. Jak jest zbudowana oczyszczalnia ścieków, jaka lokomotywa była i jest najszybsza oraz jak zbudować łuk oraz skleić model rakiety - takie porady i artykuły mogą zaciekawić dzieci i sprawić, że nie będzie ono przesiadywało tyle przed ekranem komputera. W związku z tym mam prośbę - może znacie jakieś gazety łączące "pożyteczne z przyjemnym", coś w rodzaju "Młodego Technika" ? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Mariusz Agnosiewicz | > Jestem bardzo zaangażowanyCzy aby nie przede wszystkim emocjonalnie? Jest wiele badań ukazujących szkodliwy wpływ gier na psychikę. Jest też dużo badań pokazujących ich wpływ pozytywny, na bystrość, inteligencje, itd. Jest też wiele badań ukazujących pozytywny wpływ internetu. Osobiście uważam, że należy właśnie propagować te aktywności a nie je ograniczać, zwłaszcza dotyczy to internetu. Pańskie badania są więc dla mnie typowym wstecznictwem lub pseudonauką (bo nie wiem niby na jakiej empirycznej podstawie wysnuwane są tezy o szkodliwości internetu). Z tym Młodym Technikiem to już pan przesadził  To żart? Zgadzam się, że umysł i psychika dzieci i młodzieży bywają dziś pod złym wpływem, ale to przede wszystkim telewizja. Można szukać jakichś metod optymalizacji horyzontów i psychiki młodzieży, ale w sposób sensowny a nie przez takie próby zawracania Wisły kijem jak ten pomysł z Młodym Technikiem. Nie tyle internet jest zły, co może jego polski stan, ale należy dążyć do jego rozwoju, a nie wyklinać i egzorcyzmować. Przypomina mi się jako żywo papieska anty-potteromania... Jest wiele twórczych i prospołecznych aspektów internetu. Że ich Pan nie zna, to nie powód, aby rozwijać różne pochopne teoryje... I to głosi ktoś w erze ekspansji społeczeństwa informacyjnego... Gazetka kontra internet. Jeśli nie podoba się Panu, że Pana dziecko ogląda głupawe strony internetowe, proszę założyć własną świetną stronę edukacyjną w stylu takim, aby przyciągnąć do niej dzieci i młodzież, a nie głosić anachroniczne tezy o powrocie do tradycyjnego czytania. Text musi ustąpić hipertext-owi. Daremne żale, próżny trud, drogi panie.
|
|
 | | Kłoczko (3 punktów) | Szanowny Panie !
Rozumiem doskonale Pańskie racje ale nie chodziło mi o "wstecznictwo" i powrót do papierowych form czerpania wiedzy. Chodziło mi przede wszystkim o znalezienie alternatywnego sposobu spędzenia czasu - nie "odcięcia" dziecka od sieci, lecz kontrolę jego sposobu spędzania czasu - coś czego w czasch "bezstresowego" wychowania rodzicom brakuje najbardziej. Może źle to wyraziłem - nie kontrolę ale opiekę nad dzieckiem i czuwanie w jaki sposób spędza ono czas - to rodzic powinien wychowywać dziecko, nie internet czy telewizja. Jak Pan słusznie zauważył nie o medium chodzi lecz o treści jakie przekazuje - stąd rodzice powinni wybierać takie treści, które nie tylko spełniają rolę utylitarną - kształtującą psychikę dziecka ale także takie, przy których dziecko może się bawić. Nie zna Pan zapewnie pisma "Młody Technik" - ja miałem okazję je niedawno przeglądać i twierdzę, iż łączy one te dwie cechy. Ocenia Pan nie znając treści merytorycznych w/w pisma. Czy ocena bez gruntownej analizy ma sens ? Si vis pacem para bellum - bądz przygotowany na wojnę jeśli chcesz pokoju.
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Panie Kłoczko, Napisał Pan, że celem Pana jest poszukiwanie alternatywy dla szkodliwego działania internetu. Jeśli nie chciał Pan tego napisać, to ok, ale to Pan napisał a ja zareagowałem ostro, gdyż taka teza jest dla mnie co najmniej niezwykle kontrowersyjna. Według mnie są ciemne strony sieci, są negatywy sieci, ale to normalne, bo niemal wszędzie są "plusy dodatnie" i "plusy ujemne". A w internecie dominują moim zdaniem plusy dodatnie, stąd kampania taka jest przeze mnie odbierana jako szkodliwa! W Polsce internet nie jest zreszta jeszcze tak powszechny, a dominuje telewizja i to ona przede wszystkim jest szkodnikiem nr 1 i ta szkodliwość jest raczej dużo mniej kontrowersyjna. Polski internet jest ubogi w stosunku do anglojezycznego, ale to nie powód, aby winić sieć za liche treści. Dziś w kształtowaniu poglądów dziecka czymś naturalnym jest nie tylko przekaz hipertekstowy, ale i multimedialny. Żadne pisma nie mają tutaj szans dla nowego pokolenia. Nie spełniają wymogów formy przekazu, która jest strawna dla owego pokolenia. Póki co bez rozwoju za pomocą tradycyjnych form przekazu nie można się obejść, bo treści w sieci jest za mało. Ale to się wkrótce skończy, jak sądzę. Nie dlatego, że nagle w polskiej sieci będzie dużo wartościowej treści, ale dzięki rozpanoszeniu się angielskiego  Dla typowego dziecka dziś, jak sądzę, gazety, czasopisma, książki nie są żadną alternatywą dla internetu (zakładając, że już z niego dziecko korzysta), i mogą być co najwyżej uzupełnieniem. Ale nie alternatywą. Książki i poważne czasopisma mogą się liczyć dla niewielkiego procenta dzieci, dla dziecięcej elity  Ale takim to się chyba trzeba urodzić. Trzeba być nietypowo ambitnym dzieckiem, aby- poznawszy sieć - chcieć swój czas i wiedzę zdobywać także w zwykłych książkach. > to rodzic powinien wychowywać dziecko, nie internet czy telewizjaNo dobra, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby Pan to robił. Tylko jak przez to rozumie Pan, że odłączy Pan dziecku internet i zamknie sam na sam z Młodym Technikiem  to ... no nie wiem, czy bym tak chciał. Ostatecznie co takiego można znaleźć w MT, czego nie ma np. w Racjonaliście? > Jak Pan słusznie zauważył nie o medium chodzi lecz o treści jakie przekazuje - stąd rodzice powinni wybierać takie treści, które nie tylko spełniają rolę utylitarną - kształtującą psychikę dziecka ale także takie, przy których dziecko może się bawić.Czyli bez multimediów się nie obejdzie... > Nie zna Pan zapewnie pisma "Młody Technik"Niedogłębnie. > Ocenia Pan nie znając treści merytorycznych w/w pisma.Bo tutaj ocena treści nie jest potrzebne. Chodzi o formę przekazu. Jej atrakcyjność. Ja nie kwestionuję atrakcyjności merytorycznej tego rodzaju pisma.
|
|
| TomaszT (172 punktów) | > Próbuję przeforsować pewną tezęhm... > - otóż jednym ze sposobów przeciwdziałania niekorzystnemu> wpływowi komputera (gier) i Internetu jest moim zdaniem> znalezienie alternatywnego sposobu spędzania czasu. Według> mnie taką alternatywą byłyby np. czasopisma tematyczne, ale> nie w rodzaju różnych odmian "Bravo". Kiedyś były różnego> rodzaju "Świat Młodych" i tym podobne pisma. Do dziś> zachowało się chyba tylko jedne - "Młody Technik".A co na Pańską propozycję ograniczania korzystania z Internetu dzieciakom powiedziałby sam 'Młody technik' ( www.mt.com.pl/emtol.php)? Wydaje mi sie jednak, że istotnie, z monitora czyta się gorzej - łatwiej przeskakiwać między różnymi treściami (w tej chwili mam otwarych z 20 zakładek), co pewnie obniża koncentrację i trudniej (szczególnie dzieciom) weryfikować źródła informacji. W sieci jest cała masa śmieci ale też i sporo rzeczy wartościowych - problem polega nie na tym, aby dostęp odciąć, ale aby nauczyć młodych z niego korzystać. PS. Sam ostatnio przypadkiem trafiłem na MT w kiosku i bardzo się ucieszyłem że jeszcze istnieją - gdzieś piwnicy mam jeszcze stare numery...
|
|
| Krzysko | Ile to juz razy szczyle mnie dzgaly nozem podczas gry w Wolfa...Nie mam im tego za zle bo dobijanie rannych, jesli druzyna ma zwyciezyc, jest w tej grze w zasadzie koniecznoscia. Za to raz mi taki jeden kajtek w 'realu' nozem chcial pojechac i raczej nie wygladal na gracza. Bardziej na wachacza kleju.
|
|
 | | Markens (316 punktów) | chochlik. do skasowania przez moderatora. Właściwy post poniżej.
|
|
 | | Markens (316 punktów) | Mój przedmówca miał chyba na myśli to, że gry komputerowe pełne przemocy (a zwłaszcza gry FirstPersonPerspecive do których należy wspomniany Wolfenstein- w których wszystkich akcji dokonuje się osobiście- z perspektywy pirwszej osoby) to raczej forma rozrywki- sportu. Polega na przeniesieniu się do innego świata i tymczasowym dostosowaniu się do jego uproszczonych regul funkcjonowania. Nie należy oczekiwać od zdrowych psychicznie osób grywających w nie wzmożonej agresji (wręcz przeciwnie) tak jak nie będziemy oczekiwać po miłośniku paintballa że będzie strzelał do ludzi na ulicy. hmmm... (spontaniczna idea) jesli szuka pan zdrowej i ekscytującej alternatywy dla internetu- proszę zafundować dziecku cały dzień na komercyjnym polu paintballowym. Wszystkie informacje powinny być dostępne na stronie paintball.info.plJeśli nie zachwyci się tym warto próbować dalej- uważam że to obowiazek rodziców- zapewnić dziecku dostęp do różnych pięknych dziedzin życia. Umożliwić znalezienie pasji. Jest mnóstwo "sposobów na życie": Wschodnie sztuki walki (kształtujące również osobowość), Sztuka, Żeglarstwo (choć na jachtach używa sie satelitarnego internetu- to odpada...  )...to tylko przykłady Czemu upierać się że dziecko musi być intelektualitsą? Można być szczęśliwym bez tego (chyba nawet łatwiej) Co do idei kontrolowania sposobu spędzania czasu przez dzieci. Dla mnie osobiśćie- każda czynność z natury przyjemna (czytanie, internet, spędzanie czasu z dziewczyną, ze znajomymi, wyjazd turystyczny) staje się nieznośnie przykra kiedy zostaje zinstytucjonalizowana- kiedy dostęp do niej zostaje ograniczony ramami które nie przystają do potrzeb lub kiedy dowolny jej aspekt jest - odgórnym zarządzeniem - przymusowy. Dziecko mając świadomość że jest cały czas kontrolowane popada w paranoję (niejednokrotnie dzięki rodzicom czułem się jak bohater "Roku 1984" Orwella). Internet jest przeogromnym medium. Na początku można przesiadywać w nim non stop-zapomina się o posiłkach, ale po paru tygodniach sytuacja sie normalizuje. Kiedy pierwsza fascynacja minie można używać go efektywnie przyjemnie i nie dłużej niż potrzeba.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|