 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-08-2005 12:36 | outsider (2469 punktów) | Hierarchia wartości | GW pisze o nowym pomysle bydgoskich jezuitów: serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,2852650.htmlmiasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,48722,2852263.htmlJezuici reklamują w prasie swoje "poradnictwo" antyaborcyjne dla kobiet w ciąży (nie jest ono poradnictwem, bo doradzający wykazuje zerową elastycznośc w kontakcie z przypadkiem indywidualnym) ogłoszeniem "Brak miesiaczki? Możemy pomóc", umieszczonym na stosownej kolumnie, zatem nieodróżnialnym od innych podobnych ogłoszeń. Niby wszystko w porządku, to perswazja nie przymus, sam pomysł nienajgorszy - a jednak... Prawdopodobniej najpoważniejszym zagrożeniem etycznym doby dzisiejszej jest rozmycie granicy miedzy prawdą i kłamstwem: nic dziwnego, gdy najprężniejszą z ideologii jest ideologia rynku, na rynku kłamstwo nie jest ani dobre ani złe, jest pozytecznym narzędziem w moich rekach a draństwem w rękach konkurencji (ciekawe swoją drogą, że dotyczy to jedynie relacji producent/sprzedawca - konsument, a i tu działa w jedną stronę; w relacjach między producentami i sprzedawcami w dowolnej kombinacji kłamstwem nadal posługiwać się troche nie wypada, ale pewnie i to się zmieni). Mamy zaskakującą reklamę, do której kryteriów prawda/fałsz w ogóle nie da się przyłożyć, mamy sprzedaż bezpośrednią, opartą o budowę specyficznych relacji psychologicznych. To najskuteczniejszy mechanizm relatywizacji etyki, bo niszczeniem zarówno języka mówionego czy pisanego, jak i języka relacji międzyludzkich zajmują sie profesjonaliści - cóż, tak działają deologie i ideologia rynku nie jest wyjątkiem. Nie wydaje się, aby oo. jezuici zauważali to niebezpieczeństwo - a jeśli nawet, to nisko je szacują wobec antyaborcyjnego "konika" kościoła katolickiego. Techniki wypracowane przez sprzedawców marnego towaru służą realizacji celu stricte ideologicznego, nie zwykłej sprzedaży towaru powyżej jego wartości. Nie da się postawić zarzutu o kłamstwo sensu stricte - a przecież jest to wkroczenie na drogę półprawdy w sposób łatwo diagnozowalny: jaki bedzie skutek? Doraźne sukcesy ponoć już są - mamy jednak kolejne włączenie się czynników kościelnych w radosny pochód tryumfującej etyki relatywnej, zgrabne połączenie ideologii absolutu ze środkami relatywizmu. Co się może okazać błedem - albo krokiem ku ewolucji Kościoła w kierunku zbliżającym go do innych supermarketów: supermarketów idei, rzecz jasna. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| scorp | Odnoszę niejasne wrażenie, że się czepiasz, Outsiderze. Używasz dużych sformułowań i skojarzeń nazbyt na wyrost. Inicjatywę tego rodzaju trudno byłoby ocenić negatywnie nawet najbardziej zagorzałemu zwolennikowi praw kobiet. Ty też do samej idei nie masz, jak się wydaje, zastrzeżeń. O co Ci więc chodzi? O ten sprytny chwyt, że w haśle reklamowym nie ma całej prawy, tylko pół?
>Prawdopodobniej najpoważniejszym zagrożeniem etycznym doby >dzisiejszej jest rozmycie granicy miedzy prawdą i >kłamstwem: Ta granica była zawsze rozmywana, odkąd ludzie nauczyli się mówić a może i wcześniej. W każdej epoce opłacało się ją rozmywać.
>Techniki wypracowane przez sprzedawców marnego towaru służą >realizacji celu stricte ideologicznego, nie zwykłej >sprzedaży towaru powyżej jego wartości. Cel - zapobieganie aborcji - jest bez wątpienia motywowany ideologicznie, ale nie jest to zapewne jedyna motywacja, a może nawet nie najważniejsza, nawet u jezuitów. Myślę o podstawowej motywacji etycznej, którą mają wszyscy ludzie. W każdym razie nie wydaje się, żeby był to cel 'stricte ideologiczny'. >jaki bedzie skutek? Martwisz się o skutek? >zgrabne połączenie ideologii absolutu ze środkami relatywizmu Zawsze tak postępowali. >Co się może okazać błedem Martwisz się z tego powodu? > albo krokiem ku ewolucji Kościoła w kierunku zbliżającym go do innych supermarketów: >supermarketów idei, rzecz jasna. > Ten supermarket to populacja memów. Religie wszelkie sprzedają się na nim od swojego urodzenia, Kościoły realizują tę walkę.
A więc o co Ci chodzi, o dobro Instytucji, żeby się nie chwytali metod manipulacji prawdą i fałszem? Nie robią nic nowego i w niczym im to nie zaszkodzi... W konkretnym przypadku klientek ich poradni, też raczej tym dziewczynom nie zaszkodzi.
|
|
 | | outsider (2469 punktów) | 1. Jak pewnie zauważyłeś, nie oceniam sprawy jednoznacznie. Z formalnego punktu widzenia i świeckich kryteriów nie ma podstaw do krytyki. Stawiania owych świeckich formalnych kryteriów uczciwości nad bardziej elementarnymi (które potępiają kłamstwo zawsze, o ile jest skierowane przeciw woli) w gruncie rzeczy też nie. A jednak pozostaje pewien niesmak - i nic więcej niż niesmak.
Albowiem system wartości cywilizacji nam współczesnej rozpada się - i koscielni krytycy tego stanu rzeczy wiążą to z odejściem od wiary. Tymczasem ojcowie jezuici skwapliwie korzystają z owych reguł permisywizmu moralnego i z łatwością poruszają się w przestrzeni przez nie właśnie wyznaczonej. Cóż, taka dywersyfikacja metod nie jest rzecz jasna rzeczą nową - ciekawi jednak zastosowany w tym przypadku relatywizm moralny w zestawieniu z absolutyzmem celu: przecież anyaborcjonizm jak mało co w Kościele współczesnym jest absolutyzacją norm.
Jest zatem tak: kobieta nie ma prawa przerwać ciąży niezależnie od motywacji i woli - księżą mają prawo do metod etycznie wątpliwych zależnie od woli, cel uświęca środki; cudze cele są jednak a priori potepiane i odrzucane.
2. Cele Kościoła sa mi dośc obojętne, niekiedy wrogie. Inaczej jednak jest z regułami obowiązującymi we wspólnocie kulturowej dziś i w niedalekiej przyszłości. W tym miejscu postrzegam Kościół, który w żaden sposób nie broni bardzo dziś zagrożonych zasad elementarnych, natomiast z uporem lansuje swoje - bynajmniej nie elementarne. Zaszkodzi mu to na dłuższą metę, ale szkodzi mu i wiele innych rzeczy - przy okazji jednak może szkodzić cywilizacji, jesli taka postawa obrony wartości wątpliwych ale przedstawianych jako bezdyskusyjne metodami równie wątpliwymi upowszechni się bardziej jeszcze niż dziś. Rzecz jasna - żadna to nowość na płaszczyźnie ogólnej (amicus Plato, sed magis amica Ecclesia), jednak mysl ogólna zwykle jest ukrywana i da sie analizować jedynie jej realizacje: tu mamy jedną z nich.
3. Piszesz "W konkretnym przypadku klientek ich poradni, też raczej tym dziewczynom nie zaszkodzi.". Byłbym ostrożny z takim stawianiem sprawy - albowiem ocena moralna pewnej różnicy stanowisk przesłania Ci jak się wydaje ocenę rzeczy bardziej od tego elementarnej. Otóż wydajesz beztrosko na cudzą grę czyjąś wolę już wyartykułowaną. Działanie zgodne z własną wolą kobiety zostaje zakłócone przez wprowadzenie jej w błąd. Możnaby ową zasadę rozszerzać - na przykład przekonuje sie klienta salonu samochodowego, aby zainwestował swoje pieniądze na miesiąc w nasze wspaniałe i bezpieczne przedsięwzięcie, po czym będzie mógł nabyć samochód droższy bo zarobi - nie sądzę, abyś i w tym przypadku powiedział - to nie zaszkodzi.
W obu przypadkach podstępem jest naruszana autonomia woli.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
|  | | scorp |
Wykonaj trzy ruchy outsiderze: zbliż się do konkretu, zauważ proporcje i przeprowadź granicę między słowami z różnych półek.
Rozmawiamy o problemie życiowym, w którym takie duże określenia, jak używane przez Ciebie raczej zaciemniają obraz niż go tłumaczą. W ocenie tej sprawy i innych związanych z aborcją raczej nie bądźmy ideowcami pełnymi wzniosłych słów, ale ludźmi praktycznymi i wyrozumiałymi.
Właśnie wyrozumiałymi. Ten chwyt reklamowy, nie całkiem kryształowy, o który się spieramy, nie powinien budzić wielkich emocji, nawet jeżeli stosuje go Instytucja związana tak blisko ze źródłem prawdy i moralności (przynajmniej we własnym mniemaniu). Sprawa, jak ja ją widzę, zamyka się w rozmiarze tylko lekko nieprawdziwej, podchwytliwej oferty. Wywijanie nad nią poważnymi terminami jak permisywizm moralny i absolutyzacja norm jest raczej przesadą.
W stosunku do wielkiego w skali dziewczyny problemu, tego który skłania ją do szukania ogłoszeń, ukrycie takiej jednostronnej oferty jak ta jezuitów wśród innych ofert, również jednostronnych (chociaż z drugiej strony), jest manipulacją bardzo małą, możliwą do wykrycia po dwu zdaniach rozmowy. Jeżeli dziewczyna szuka aborcji, to i tak ją znajdzie, a jeżeli ktoś (choćby jezuici) w międzyczasie zaproponuje jej pomoc w rezygnacji z tego zamiaru, choćby tylko rozmowę - to ta drobna manipulacja o jaką się spieramy jest w proporcji do problemu - bardzo nieduża. I leży ona, wraz z innymi śmieciami, na innej półce niż aborcja.
>W obu przypadkach podstępem jest naruszana autonomia woli. Na mój gust to chyba przesada z tym naruszaniem autonomii woli. Pdstęp, manuipulacja, tak, ale powierzchowna, nie docierająca przecież do mechanizmu autonomii woli (przypuszczam, że coś takiego jest). Na każdym etapie rozmowy z jezuitą petentka dokonać swobodnego wyboru dalszego postępowania.
|
|
| |  | | outsider (2469 punktów) | Scorpie, rzecz o której tu mówimy została zapisana w prawie karnym jako występek karalny - choc to nie kobieta podlega karze. Jeśli coś, co z jednego punktu widzenia jest uznawane za czyn zbrodniczy a z innego nie, zostaje wprowadzone do prawa powszechnego jako czyn zakazany - sięgnięto do najwyższej półki.
Ja sięgam niżej - zauważam że instytucja tak absolutyzująca prawo i tak niechętna dyskusji o konkretach, w szczególach owo prawo uzupełniających przyznaje sobie dowolność relatywistyczną i nie widzi w tym niczego złego. To oczywista niespójność na poziomie fundamentalnym - to oczywista asymetria. Masz inne zdanie - ja jednak pozostanę przy tym co napisałem: nie ustępuje się w sporze przeciwnikowi tak dbałemu o swój własny dyktat. Bo to by znaczyło uznać rzecz samą za już osadzoną w rzeczywistości i akceptowaną - ja jestem posłuszny prawu, ale zachowuję własną opinię o jego tresci.
Nie podoba mi sie bowiem sytuacja taka: wy wiecie, że przez was wymyslone prawo nie jest w praktyce przestrzegane - my wiemy, że przez was głoszonej moralnosci nie przestrzegacie sami, zatem mamy status quo.
Bo litera prawa jednak pozostaje taka, jaka pozostaje: nie przystająca do realiów tak etycznych jak praktycznych - w tej sytuacji owo wzajemne puszczanie oka jest obustronnym przyzwoleniem, aby owego słabego prawa nie ruszać: w tym jednak interes ma tylko jedna strona.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|