>czy to jakich mamy rodziców, warunkuje nasz byt? >często mówi się "to wszystko przez moich rodziców"... >czy naprawde to jak zostalismy wychowani kieruje calym >naszym przyszlym zyciem?
rodzice są pierwszym wzorem do naśladowania, najważniejszym, od nich uczymy się wszystkiego o świecie. ich autorytet jest niepodważalny i dopiero z wiekiem [dziecka, jak juz urosnie] mozna to zmienić. wiadomo też, że traumatyczne dzieciństwo - rodzice alkoholicy, znęcanie się fizyczne i psychiczne etc - odciska piętno na życiu dziecka, na tym, jakie będzie, gdy dorośnie, na relacjach z innymi ludźmi, na odporności na substancje uzależniające. ale czy to kieruje całym naszym przyszłym życiem? może, ale nie musi - przyszłość, stan emocjonalny można kontrolować, można zmienić jeśli tylko istnieje świadomość krzywdy i wola przemiany.
niekiedy zwalanie całej winy za nasze niepowodzenia na rodziców jest po prostu pójściem na łatwiznę, uchylaniem się od odpowiedzialności za swoje czyny, dobrowolnym oddaniem kontroli nad naszym życiem. bo mówienie: "to przez moich starych, zniszczyli moje życie" oznacza świadomość, skąd się biorą problemy - poznanie źródła to połowa drogi do rozwiązania ich.
pozdr
|