 |
Dzień Wolności Podatkowej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 17-06-2007 13:34 | thraul (129 punktów) | Dzień Wolności Podatkowej | Od wczoraj pracujemy dla siebie - podało centrum im. Adama Smitha, które jak co roku, obliczyło tzw. Dzień Wolności Poatkowej. Najkrócej mówiąc ponad pół roku pracowaliśmy dla naszego pana, który skrupulatnie sciąga z nas haracz. Doskonale się to wkomponowywuje we wcześniejszy wątek o "naszej drogiej oświacie", w którym autor dowoził, że stać by nas było na szkołe prywatną, gdyby nie trzeba było oddawać piniędzy na ten cel państwu. Oto teraz kazdy może sobie policzyć ile zarobiłby przez te pół roku, gdyby pracodawca wypłacał mu jego pensje brutto, czyli bez odprowadzania jakichkolwiek podatków i przekonać się, że stać by go było nie tylko na szkołe, ale również na lekarza, jakąś część przeznaczyłby sobie na emeryture, nieco oddał by państwu na cele nizbędne, bo mimo wszystko jakiś podatek być musi, i jescze by mu w kieszeni zostało. A tak połowe z tego co nam zabrano będzie dla niezliczonych urzędników pracujących w niezliczonych urzędach, jakąś częśc ukradną, a jakże, jakąś część zmarnotrawią, po prostu wyrzucając w błoto. I ile z tego faktycznie zostanie na ww. cele - tego chyba nikt nie wie (naet oni). Odnośnie ostatniego wątku o Szwecji: tam taki dzień w zeszłym roku wypadł 8 sierpnia(!). Jako ciekawostke podam, że w Indiach to jest 14 marca, a w USA z tych najlepszych lat prawdziwe wolnego rynku DWP wypadał 11 stycznia!
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| placownik (17853 punktów) |
Najwcześniej DWP świętują trzy stany. Oklahoma (29 545 dol GDP na głowę) i Alabama (29 697) 12 kwietnia, a Missisipi (24 062 - najbiedniejszy stan) dzień później. Ze świętowaniem czekają najdłużej:. Connecticut (50 332- drugi najbogatszy stan) - 20 maja, Nowy York (46 617 czwarty najbogatszy) 16 maja- i New Jersey (44 885 - piąty najbogatszy) 10 maja. Gdybym miał wybierać pomiędzy Connecticut i Alabamą wybrałbym Connecticut. I to wcale nie dlatego, że w Alabamie nie mógłbym w niedzielę grać w domino. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
 | | Oless (982 punktów) | 52 stan "amerykański" w Europie czyli Polska : 9000 USD - Dzień Wolności Podatkowej miesiąc później niż najbardziej podatkożerny stan USA.
Rozrost Państwa jest u nas zaiście "imponujący".
|
|
|  | | placownik (17853 punktów) |
Sugestia jest czytelna. Obniżmy podatki, będziemy bogatsi. Żeby to chciało być tak proste! Jakiś związek pomiędzy stopniem fiskalizmu i dobrobytem zapewne istnieje. Nie zawsze jednak jest on tak jednoznaczny. Poniższy grafik obrazujący dane dla 50 stanów USA (bez D.C.) pokazuje wyraźnie istnienie korelacji pomiędzy tymi parametrami. Dodatniej korelacji! Dwa stany wyraźnie odbiegają od ogólnej prawidłowości. Stan Delaware (z niespełna 850 tysięczną populacją) jest uważany w USA za raj podatkowy dla firm. 58% korporacji notowanych na liście 500 największych amerykańskich spółek giełdowych publikowanej przez magazyn Fortune ma siedzibę w tym stanie. Stan Alaska (nieco ponad 650 tysięcy mieszkańców) ponad 80% przychodów zawdzięcza przemysłowi naftowemu. Gdyby do Krakowa dało się w jakiś sposób podłączyć alaskańskie złoża ropy naftowej i gazu, podatek CIT w wysokości 1% dla firm posiadających siedzibę w tym zacnym mieście, można by uznać za wygórowany. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Oless (982 punktów) | > Sugestia jest czytelna. Obniżmy podatki, będziemy bogatsi.
Sugestia była raczej taka: jesteśmy biedni a zachowujemy się jakbyśmy byli bogatsi od amerykańskich stanów.
>Żeby to chciało być tak proste!
Obniżenie podatków nie przynosi samo w sobie dobrobytu, dobrobyt to oczywiście wypadkowa wielu czynników. Natomiast na pewno obywatel wydaje własne pieniądze bardziej efektywnie, oszczędnie i elastycznie niż państwowy urzędnik "publiczne", czyli nie własne.
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) | > Natomiast na pewno obywatel wydaje własne pieniądze bardziej efektywnie, oszczędnie i elastycznie niż państwowy urzędnik "publiczne", czyli nie własne. Wbijanie do głowy urzędnikom tej "oczywistej" prawdy ma wszelkie cechy samosprawdzającej się przepowiedni. Zaczynają bać się własnego cienia. Kiedy przyjdzie decydować o wydaniu 100 zł zaczyna ich boleć głowa, przy milionie pakują szczoteczki do zębów i zaczynają się rozglądać za jakimś zdolnym adwokatem. Stres wytrzymują najgłupsi. Enron tym razem sobie podaruję.  Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | >Wbijanie do głowy urzędnikom tej "oczywistej" prawdy ma wszelkie cechy samosprawdzającej się przepowiedni.<
Wbijanie tego do łbów urzędnikom przypomina przekonywanie gangstera który na handlu narkotykami dorobił się fortuny, by podjął pracę jako parkingowy. Urzędnik ma co do gara włożyć własnie dlatego, że może dysponowac cudzymi pieniędzmi. On jest tym bardzo zainteresowany i dąży do rozrostu zarówno biurokracji, jak i sum cudzych pieniędzy, którymi może dysponować.
>Stres wytrzymują najgłupsi<
Biurokraci nie sa głupi. Głupi nie ciągną profitów. Głupcami są ci, którzy na biurokratyczne systemy głosują, płacąc na biurokrację horrendalne haracze.
|
|
| | | | |  | | stokrotka (877 punktów) | > Wbijanie tego do łbów urzędnikom przypomina przekonywanie gangstera który na handlu narkotykami dorobił się fortuny, by podjął pracę jako parkingowy.DOKłADNIE!! > Urzędnik ma co do gara włożyć własnie dlatego, że może dysponowac cudzymi pieniędzmi. On jest tym bardzo zainteresowany i dąży do rozrostu zarówno biurokracji, jak i sum cudzych pieniędzy, którymi może dysponować.DOKłADNIE!! > Głupcami są ci, którzy na biurokratyczne systemy głosują, płacąc na biurokrację horrendalne haracze.DOKłADNIE!! Dlatego myślę o zebraniu sił, o jakimś stowarzyszeniu, czy fundacji (może być także nieformalne działanie) w walce z biurokracją jaką mamy i z haraczami, czyli podatkami w formie jakiej współcześnie są. Kto chce się przyłączyć, pomóc, jakkolwiek, czy to dzieląc się doświadczeniami, czy to pomysłami, proszę o kontakt: moc.liamg@ajcneilisnok
|
|
| M. Satanisław (499 punktów) | Chętnie poznałbym metodologię wyznaczania tego "dnia wolności podatkowej". Bo mnie się wydaje, że nadal pracuję dla państwa i jeszcze długo będę pracował.
Państwo ograbia mnie nie tylko przez podatki. To przymusowe ubezpieczenia zdrowotne, emerytalne czy rentowe, to zapłacona przeze mnie kilka dni temu opłata (700 zł) dla państwowego PKP za wyrażenie zgody na podłączenie się do wodociągu leżącego na granicy mojej działki i PKP, (państwo zabrania mi wykopania studni gdy jest wodociąg), to ograbianie mnie z realnej wartości moich pieniędzy przez utrzymywanie przez państwo stałej inflacji, to stałe podwyższanie cen urzędowych na nośniki energii sprzedawane przez państwo, to wymuszanie przez państwo usług, które nie są mi potrzebne (np. budując dom musiałem kupić mapę do celów projektowych kilkadziesiąt razy droższą od tej samej mapy dla celów innych, dziesiątki innych bzdetnych dokumentów pominę), to zmuszanie mnie do darmowej pracy na rzecz państwa (zamiast wykonywać swój zawód muszę w robocie większość czasu poświęcać na wymuszone przez państwo prace biurokratyczne)
Nie będę się dalej rozpisywał, przykładów jest mnóstwo. Jestem grabiony, by armia darmozjadów żarła za moje pieniądze. Tych darmozjadów jest więcej, niz pracujących przy produkcji lub usługach rzeczywiscie potrzebnych. I jak mam pokochac socjalizm? Nie pokocham ani złodziejskich socjalistów, ani wymuszających haracze reketierów w dresach - bo to jedno i to samo.
|
|
 | | stokrotka (877 punktów) | DOKłADNIE!!
Powtarzam się, ale mam takie same doświadczenia. Jak napisałam wyżej, może małymi kroczkami, jakiś uświadamianiem czy pismami o zmianę prawa spróbujemy poruszyć tego bandytę, jakim stało się państwo...
|
|
| obywatel (20 punktów) | Cytat:Od wczoraj pracujemy dla siebie - podało centrum im. Adama Smitha, które jak co roku, obliczyło tzw. Dzień Wolności Podatkowej. Najkrócej mówiąc ponad pół roku pracowaliśmy dla naszego pana, który skrupulatnie ściąga z nas haracz. Zwroty "haracz", "pan", jak i ogólniki "nieco", "niezbędne podatki" mało chyba wnoszą? Co najwyżej mówią o twoim dużym emocjonalnym zaangażowaniu w ocenę, a to z kolei może już świadczyć o tendencyjności wypowiedzi. Tym samym osobiście ja bym uważał z nadmiarem tego typu chwytów erystycznych (nie da się zawsze ich pominąć, ale bez przesady)... To tytułem wstępu. Kropka. Kurcze, takie dni jak dzień wolności podatkowej obchodzą niektórzy powoli jak Boże Ciało, jakieś ruchome święto. Hura i alleluja. Nikt już prawie na głos nie mówi, że podatki są dobre, że mają swoją ważną funkcję? Naokoło tylko słychać rady i sugestie jak zarabiać dla siebie najwięcej, jak zrobić by płacić mniej podatków etc. Nikt nie prawi rad przeciwnych do poprzednika: "zapłać swój podatek, bo ta kasa się do czegoś przydaje innym i tobie też przecież, a i tak zostanie sporo w kieszeni! Gdzie ten zmysł wspólnotowy? Co to, wokół nie ma ludzi, którym nawet z punktu widzenia własnego egoistycznego interesu, nie jest warto pomóc? Pewnie nie - niech sobie sami radzą. Mają na co zasłużyli! Przecież sami wybrali świadomie biedę (sic!). Ja już nie rozwijam tu zbytnio wątku, że myśl "niskie podatki, to większy dobrobyt obywateli", jest chybionym uproszczeniem; tak samo jak mija się z prawdą teza, że "im większy fiskalizm Państwa tym gorsze życie w kraju." Cytat:Doskonale się to wkomponowuje we wcześniejszy wątek o "naszej drogiej oświacie", w którym autor dowoził, że stać by nas było na szkołe prywatną, gdyby nie trzeba było oddawać piniędzy na ten cel państwu. Dowodził, ale czy dowiódł? Przynajmniej się starał... Jego wyliczenia można w niepamięć porzucić. Przeczytaj chociażby ostatni post w tamtym wątku. Cytat:Oto teraz każdy może sobie policzyć ile zarobiłby przez te pół roku, gdyby pracodawca wypłacał mu jego pensje brutto, czyli bez odprowadzania jakichkolwiek podatków i przekonać się, że stać by go było nie tylko na szkołe, ale również na lekarza, jakąś część przeznaczyłby sobie na emeryture, nieco oddał by państwu na cele nizbędne, bo mimo wszystko jakiś podatek być musi, i jescze by mu w kieszeni zostało. Pomijając pytanie czy tak by na pewno było (przeciętny człowiek ze skłonnością do natychmiastowych gratyfikacji swoich potrzeb niekoniecznie by wydawał racjonalnie swoje pieniądze), to skupmy się na zdaniu - "jeszcze by mu w kieszeni zostało". Chciałoby się zakończyć, że w niektórych przypadkach nawet tyle by zostało kasy, że nos podetrzeć banknotem można by było. Ja się tak zastanawiam. Jakbyśmy zabrali tym wszystkim "nierobom" i "pasożytom" bezrobotnym, bezdomnym etc. ten "syf" socjal (u nas naprawdę na przerażającym poziomie?), to czy by znalazł ktoś z was czas i chęci na to (bo tak może się zdarzyć przecież od czasu do czasu) by pomóc tym co pracy nie mają i kasy (a nuż - może humanista jakiś się trafi). Pewnie jak idziesz chodnikiem i widzisz nierówne drogi, biednych żebrzących ludzi, śmieci na ulicy, to od razu chciałbyś przeznaczyć swoją część dochodu, która ci została w kieszeni (bo podatków nie płaciłeś), by pomóc biedakowi, by posprzątał ktoś ulice, by jakiś dzieciak mógł iść z podręcznikami do szkoły i nie był głodny, by wyrównać drogi? No tak, pewnie się znajdą prywatne firmy, które to zrobią za drobne pieniądze i to nie tylko tam gdzie to się opłaca ale i humanitarnie tam, gdzie to się nie opłaca, choć niektórym pomoże... Odnośnie bezrobotnych i bezdomnych - jeżeli pojawiłby się tu argument, że "gdyby nie nasza historycznie zdeterminowana mentalność i gdyby nie ten socjal, to Ci biedacy by ruszyli się z miejsca i zamiast zabierać, by się wzięli do roboty", to zignoruje to. Z prostej przyczyny - to tylko uliczna psychologia. Cytat:>dla niezliczonych urzędników pracujących w niezliczonych >urzędach, jakąś część ukradną, a jakże, jakąś część >zmarnotrawią, po prostu wyrzucając w błoto. I ile z tego >faktycznie zostanie na ww. cele - tego chyba nikt nie wie >(nawet oni). Tu się poniekąd zgadzam z tym, że dobra redystrybucja zależy również od wykształcenia ludzi, którzy są urzędnikami, politykami jak i od rozwiązań prawnych, które są tworzone przez owych ludzi, co jednak nie dyskwalifikuje wyraźnej progresji podatkowej, pomocy socjalnej i innych takich wymysłów. Nie zgadzam się natomiast ostatecznie z taką retoryką stereotypizującą i generalizującą: złodzieje, gangsterzy, głupole, wszyscy, bezwzględnie, chamy, ciemnoty i co tam jeszcze. Co to, znowu uliczna psychologia! Skąd się wzięła - z gazet, z plotek studenckich? Jakiś taki prosty obraz świata polityki i państwa przedstawiasz - fajnie by było, gdyby był prawdziwy, bo i rozwiązania wydawałyby się prostsze. Cytat:>Odnośnie ostatniego wątku o Szwecji: tam taki dzień w >zeszłym roku wypadł 8 sierpnia(!)(...). W ostatnim wątku Szwecja ma się dobrze i nie wiem, czemu podajesz znowu jako niby mający zasmucić wszystkich fakt, że tam ten dzień jest 8 sierpnia?
|
|
 | | jarcio (1198 punktów) | >Kurcze, takie dni jak dzień wolności podatkowej obchodzą niektórzy powoli jak Boże Ciało, jakieś ruchome święto. Hura i alleluja. Nikt już prawie na głos nie mówi, że podatki są dobre, że mają swoją ważną funkcję?
??? Przecież na okrągło władza nam wmawia, że podatki na poziomie obecnym to konieczność. Do tego zanosi się, że w najblizszym okresie te podatki dalej wzrosną. Ja bardzo proszę o przytoczenie programu którejś z partii rządzących w ostatnich 12 latach i wykazanie, że ich działalność polityczna dążyła do zmniejszania podatków, ograniczania i likwidowania licencji oraz pozwoleń potrzebnych do otwarcia działalności gospodarczej czy też ograniczania biurokracji. Nie znajdziesz takiej partii w Polsce. W naszym kraju kapitalizm to tak jak socjalizm w Ameryce.
> Nikt nie prawi rad przeciwnych do poprzednika: "zapłać swój podatek, bo ta kasa się do czegoś przydaje innym i tobie też przecież, a i tak zostanie sporo w kieszeni! Gdzie ten zmysł wspólnotowy?
Musiałbyś najpierw udowodnić, że wspólnota powstaje tam, gdzie możliwa działalność na poziomie społecznym jest zawłaszczana przez państwo i odgrywa się na szczeblu administracyjnym.
>Odnośnie bezrobotnych i bezdomnych - jeżeli pojawiłby się tu argument, że "gdyby nie nasza historycznie zdeterminowana mentalność i gdyby nie ten socjal, to Ci biedacy by ruszyli się z miejsca i zamiast zabierać, by się wzięli do roboty", to zignoruje to. Z prostej przyczyny - to tylko uliczna psychologia.
Tak ? No to najwyraźniej nigdy nie czytałeś pism Maxa Webera w których dowodził, że tzw. kultura gospodarcza odgrywała kluczowe znaczenie w kształtowaniu się mentalności kapitalistycznej. No, ale skoro Max Weber to uliczna gwara to nie dziwota, że nadal obowiązuje w mentalności Polaków przekonanie o możliwości powstania społeczeństwa obywatelskiego pod rządami rozgległej administracji państwowej (tak przecież uczono Polaków przez cały PRL i 17 lat okresu po transformacyjnego). Ty zatem wolisz kierować się starym socjalistycznym pojmowaniem ontologii człowieka w której zawsze będzie debilem, niedojdą, mordercą, samolubem, gwałcicieliem, złodziejem czy co tam jescze. I oczywiście bez nadzoru państwa ta biedna człowiecza kaleka sobie nie poradzi wobec tego należy sypnąć w niego regulacjami, ustawami, licencjami, nakazami, zakazami itd.
|
|
 | | M. Satanisław (499 punktów) |
>Zwroty "haracz" (...) mało chyba wnoszą? Co najwyżej mówią o twoim dużym emocjonalnym zaangażowaniu<
A gdzież tam, to określenie bardzo precyzyjne, za słownikiem języka polskiego: " haracz - opłata wymuszana na kimś siłą lub groźbami, w dawnej Polsce: danina ściągana siłą"
Podatki przecież są opłatą wymuszaną siłą lub groźbami.
>Nikt nie prawi rad przeciwnych do poprzednika: "zapłać swój podatek, bo ta kasa się do czegoś przydaje innym i tobie też przecież, a i tak zostanie sporo w kieszeni! Gdzie ten zmysł wspólnotowy? Co to, wokół nie ma ludzi, którym nawet z punktu widzenia własnego egoistycznego interesu, nie jest warto pomóc?<
Ja cię w pełni popieram - jak masz ochotę, to płać indywidualnie, z własnego wyboru podatki nawet trzy razy wyższe jak teraz. Masz "zmysł wspólnotowy" - pielęgnuj go w sobie. Chcesz pomagać - pomagaj. Ale ty proponujesz by tak samo jak ty zachowywali sie inni. Przypominasz ojca Rydzyka, który chce, by niekatolicy postępowali tak, jak katolicy.
Perfidią socjalistów jest zmuszanie innych ludzi do łożenia na nich - no bo pod pięknymi hasełkami kryje sie pospolita grabież. Gdyby socjaluchy były uczciwe, to by preferowały socjalizm dobrowolny - jak ktoś się zdeklaruje, że chce płacić wysokie podatki na cele socjalne, a w zamian cóś tam od państwa dostać - to wchodzi w system socjalny. Jak ktos nie chce - nie płaci podatków na cele socjalne i w zamian tez nic nie otrzymuje. Czemu socjaluchy zatem chcą mnie zmuszać? Bo wiedzą, żę po podziale gospodarczym kraju na Polskę socjalną i liberalną, szybko ta socjalna zdechnie jak NRD, a liberalna będzie kwitnąć jak dawne RFN (przed wchłonięciem enerdowskiego syfa).
>jeżeli pojawiłby się tu argument, że "gdyby nie nasza historycznie zdeterminowana mentalność i gdyby nie ten socjal, to Ci biedacy by ruszyli się z miejsca i zamiast zabierać, by się wzięli do roboty", to zignoruje to. Z prostej przyczyny - to tylko uliczna psychologia.<
O nie - zignorujesz - bo prawda cię w socjalne oczka kole. Socjalizm to ustrój dla obiboków i cynicznych populistów żądnych mamony, dorywajacych się do sutego korytka przez kupowanie głosów obiboków.
>dobra redystrybucja zależy również od wykształcenia ludzi, którzy są urzędnikami, politykami jak i od rozwiązań prawnych, które są tworzone przez owych ludzi<
Dziś się urodziłeś, że tak naiwnie myślisz? Czyj interes sam preferujesz - swój własny, czy Kowalskiego z Suwałk? No to tak samo urzędnik preferuje swój interes. a nie twój. W jego interesie jest zagarnąć jak najwięcej dla siebie. Dlatego redystrybucja zawsze będzie nieefektywna.
>Szwecja ma się dobrze<
W statystykach kraju i owszem. W statystykach również PRL w czasach propagandy sukcesu była "dziesiątą potęgą świata". Gorzej z zamożnością samych obywateli. Czy żebrak cieszy się z tego, że może żebrać na wyłożonej marmurem publicznej promenadzie? I niech socjaluchy przestaną tę kuriozalną Skandynawię wałkować - obywatele kilkudziesięciu krajów niesocjalistycznych na świecie mają się lepiej. Czyli wolny rynek wygrywa na świecie z socjalizmem. Najbogatsze państwa świata sa kapitalistyczne, najuboższe (pomijam afrykańskie anarchie) socjalistyczne. Odczep się wreszcie od Szwecji, chwal Kubę czy Koreę Północną - tam masz jeszcze więcej socjalizmu, twojego ukochanego świetlanego ustroju. Czemu tam nie wyemigrujesz?
|
|
 | | thraul (129 punktów) | >Zwroty "haracz", "pan", jak i ogólniki "nieco", "niezbędne podatki" mało chyba wnoszą?
Zwykłem nazywać rzeczy po imieniu. A ogólniki: pal je licho, nie czepiajmy się słówek.
>Nikt już prawie na głos nie mówi, że podatki są dobre, że mają swoją ważną funkcję? Naokoło tylko słychać rady i sugestie jak zarabiać dla siebie najwięcej, jak zrobić by płacić mniej podatków etc.
Dlaczego aż tak zależy ci na tym, żeby ludzie mało zarabiali. Boisz się, że mogą stać się niezależni i posłać do diabła 90% polityków i państwowych urzędników? Czyżbyś należał do którejś z tych grup?
>Nikt nie prawi rad przeciwnych do poprzednika: "zapłać swój podatek, bo ta kasa się do czegoś przydaje innym i tobie też przecież, a i tak zostanie sporo w kieszeni!
O widzisz! Zapłać swój podatek bo ta kasa przyda się innym. Tego już nie trzeba komentować. Rządowi wydaje sie, że jest jakimś wspólczesnym Janosikiem. Powinien tylko pamiętać, że Janosik skończył na haku.
>(przeciętny człowiek ze skłonnością do natychmiastowych gratyfikacji swoich potrzeb niekoniecznie by wydawał racjonalnie swoje pieniądze)
A co mnie to obchodzi?! Jak bedzie miał 3000 zł to wyda je nieracjonalnie, ale jak mu połowe zabierzemy to 1500 wyda juz racjonalnie? Nie rozumiem tego, wytłumacz mi. Każdy człowiek ma prawo wydawac swoje pieniądze jak tylko chce, i to jest jego sprawa czy je mądrze zainwestuje, czy przepuści na jakieś pierdoły. Mi ani nikomu innemu nic do tego! A czy zasiłek, który dostał od państwa, jest w stanie wydać racjonalnie? Przeciez to nie są jego piniądze, nie zarobił ich więc istnieje wieksze prawdopodobieństwo, że je przepuści, niż gdyby musiał na nie zapracować. Kompletnie tego nie rozumiem.
>czy by znalazł ktoś z was czas i chęci na to (bo tak może się zdarzyć przecież od czasu do czasu) by pomóc tym co pracy nie mają i kasy (a nuż - może humanista jakiś się trafi)
A to juz jest moja sprawa. A spróbuj np. któremuś z tych żebraków zaproponować, żeby ci skosił trawnik przed domem za, powiedzmy, 30 zł. Wyśmieje cie i zbeszta, bo on te 30 zł. dostanie w przeciągu, nie wiem, 2 godz. siedziąc sobie na chodniku. Swego czasu jeden z reporterów RMF-u przeprowadził taki eksperyment i kucnął sobie pod Mariackim - dniówka 200 zł.
>Nie zgadzam się natomiast ostatecznie z taką retoryką stereotypizującą i generalizującą: złodzieje, gangsterzy, głupole, wszyscy, bezwzględnie, chamy, ciemnoty i co tam jeszcze
Nie wszyscy ale tak z 80-90% to na pewno. Co sie z wami ludzie stało?! Przecież państwo zabiera wam połowe pieniędzy, a są i tacy, którzy wyliczają że nie połowe lecz nawet 80% (sic!) i wydają je za was. Jak można byc z tego zadowolonym? Przerażające.
>W ostatnim wątku Szwecja ma się dobrze i nie wiem, czemu podajesz znowu jako niby mający zasmucić wszystkich fakt, że tam ten dzień jest 8 sierpnia
A tak podaje, że Szwedzi na swojego pana tyrają prawie 8 miesiecy w roku.
|
|
| stokrotka (877 punktów) | Tak, podatek to haracz... Państwo w formie, w jakiej współcześnie funkcjonuje jest nie do pogodzenia ze zdrowym rozsądkiem. Do tego świadomość społeczna, co do tego, jak bardzo państwo przypomina gangstera jest porażająca... Czas uświadomić to ludziom. Dlatego myślę o zebraniu sił, o jakimś stowarzyszeniu, czy fundacji (może być także nieformalne działanie) w walce z biurokracją jaką mamy i z haraczami, czyli podatkami w formie jakiej współcześnie są. A także w walce z absurdami prawa i jego skomplikowanością, z której się cieszą tylko urzędy adwokackie itp. Kto chce się przyłączyć, pomóc, jakkolwiek, czy to dzieląc się doświadczeniami, czy to pomysłami, proszę o kontakt: moc.liamg@ajcneilisnokPozdrawiam
|
|
 | | libertarianin | to raz : www.zlikwidujzus.com/dwa: to od lat istnieje w Polsce partia opowiadajaca sie za radykalnym obnizeniem podatkow i "panstwem minimum" - UPR
|
|
|  | | stokrotka (877 punktów) | Dziękuję za namiar na zlikwiduj zus, co do UPR to znam program tej partii i nie zapisuję się do niej, bo nie podoba mi się kilka ich postulatów, jak choćby ten o totalnym zakazie aborcji. Dlatego szukam dalej. Pozdrawiam
|
|
| |  | | libertarianin | Jakie jeszcze oprocz aborcji? Osobiscie jestem za legalna aborcja, ale jestem w stanie z tego zrezygnowac dla innych ich postulatow. Wydaje mi sie, ze jednak kwestie ekonomiczne sa wazniejsze od tych spolecznych i swiatopogladowych.
|
|
| | |  | | wsd_awh (2279 punktów) | >Jakie jeszcze oprocz aborcji? Osobiscie jestem za legalna aborcja, ale jestem w stanie z tego zrezygnowac dla innych ich postulatow. Wydaje mi sie, ze jednak kwestie ekonomiczne sa wazniejsze od tych spolecznych i swiatopogladowych.
Postulaty społeczne również są ważne. Z aborcją idzie o to, żeby więcej dzieciaków się rodziło, kóre można by ochrzcić - to rzecz oczywista. Ale czy akurat o to należałoby kruszyć kopie? Podejrzewam, że jest wiele więcej interesujących tematów, które można by podjąć. Kwestia aborcji nie powinna przysłaniać całej reszty spraw, które należałoby udoskonalić, wprowadzić, zliberalizować. Odnoszę wrażenie, że ludzie myślą "pakietami" czyniąc z aborcji sprawę pierwszorzędną i całościową zapominając o tym, że do każdej kwestii trzeba podejść z osobna. Tyle w sprawie aborcji.
|
|
| |  | | Oless (982 punktów) | >Dziękuję za namiar na zlikwiduj zus, co do UPR to znam program tej partii i nie zapisuję się do niej, bo nie podoba mi się kilka ich postulatów, jak choćby ten o totalnym zakazie aborcji. >Dlatego szukam dalej.
Kiedyś był pomysł zbudowania ugrupowania konsekwentnie liberalnego, ale z szerokim wachlarzem poglądów na etykę, tak żeby znaleźli się w nim zarówno bardziej konserwtywni jak i bardziej "postępowi" działacze. Pomysł nie wypalił; dla mnie z głupoty ludzi w UPR, bo partia która nie może osiągnąć 3% powinna zrezygnować z radykalizacji, bo zwolenników to jej nie przysparza - czego właśnie przykładem jesteś. Były też opinie by Mikke zrezygnował z pełnienia medialnego przedstawicielstwa UPR - bo jego ciągłe gadanie o masonach i szpiegach zabija poparcie dla liberalizmu.
Nie z tych rzeczy nie wypaliło. Sekciarzom się do rozsądku nie przemówi...
|
|
|  | | M. Satanisław (499 punktów) | >od lat istnieje w Polsce partia opowiadajaca sie za radykalnym obnizeniem podatkow i "panstwem minimum" - UPR<
Nie ma takiej partii politycznej. Pod tą nazwą jest tylko darmowe zaplecze klakierskie dla wydurniającego się dla kasy postkomucha Janusza Bez Herbu Mikke. To obecnie. Dawniej również komuszy wentyl, by ludzie o sympatiach wolnorynkowych zmarnowali swoje głosy na błazna z muszką.
|
|
| |  | | libertarianin | W takim razie co Pan proponuje? Zreszta te pretensje do Korwina sa absurdalne, gdyby nie on to idee wolnorynkowe w ogole nie bylyby propagowane, bo jakos nie widze, zeby ktos inny to robil na wieksza skale. Niestety z tego co widze to niechec do Korwina dzieli strasznie srodowisko liberalne, co na pewnie nie jest korzystne, bo te idee nigdy nie zostana wprowadzone w zycie
|
|
| | |  | | M. Satanisław (499 punktów) | Jakiego "Korwina"? Taki z niego "Korwin", jak ze mnie Ludwik XIX.
I Janusz Bez Herbu Mikke nie propaguje liberalizm, lecz go ośmiesza. I czyni to tak regularnie, że mało prawdopodobne, by to było przypadkowo. Tuż przed każdymi wyborami chlapał jęzorem jakąś totalną bzdurę, zniechęcającą ogół. To nie propagator, lecz szkodnik.
|
|
| | | |  | | libertarianin | poprosze o alternatywe w takim razie. Ja wciaz czekam az inni politycy zaczna propagowac takie poglady, tylko ciagle jakos sie doczekac nie moge.
|
|
| Krzysiek (4 punktów) | 1994 - 1 lipca 1995 - 6 lipca 1996 - 4 lipca 1997 - 28 czerwca 1998 - 22 czerwca 1999 - 16 czerwca 2000 - 16 czerwca 2001 - 18 czerwca 2002 - 24 czerwca 2003 - 28 czerwca 2004 - 24 czerwca 2005 - 23 czerwca 2006 - 24 czerwca 2007 - 16 czerwca
Wypadł jako jeden z najwcześniejszych dni, więc chyba nie jest tak źle. Zawsze to te 8 dni więcej pracujemy na siebie niż rok temu.
|
|
 | | M. Satanisław (499 punktów) |
>Wypadł jako jeden z najwcześniejszych dni, więc chyba nie jest tak źle. Zawsze to te 8 dni więcej pracujemy na siebie niż rok temu.<
Optymista... Okradają cię coraz bardziej, tylko w sposób trudniejszy do wychwycenia. Doliczyli wzrost VAT na materiały budowlane? Doliczyli stały wzrost akcyzy na nośniki energii czy tytoń? Doliczyli zwiększającą się co kwartał "składkę" na Narodową Fikcję Zdrowia? Doliczą podwyżkę OC na samochody z powodu wchodzącego w lipcu haraczu nałożonego na ubezpieczycieli komunikacyjnych pod pretekstem leczenia ofiar wypadków?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|