 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-08-2007 13:22 | Łaski (42 punktów) | Nowy Wielki Kryzys? | Od pewnego czasu na światowych parkietach panuje atmosfera nerwowości... Indeksy spadają, ceny akcji poszczególnych spółek lecą momentami nawet o kilkanaście proc. w dół podczas jednej sesji... Czy jest to tylko korekta spowodowana załamaniem/problemami(?) na amerykańskim rynku kredytowym czy może preludium Nowego Wielkiego Krachu? Sam nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, jednak dostrzegam pewne ryzyko, dlatego proszę o opinie innych-bardziej biegłych w tym temacie... Dziękuje! | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Krachu nie będzie. Pozdrawiam
|
|
 | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >Krachu nie będzie.<
A skąd wiesz?
|
|
 | | Łaski (42 punktów) | >Krachu nie będzie. >Pozdrawiam >
a więc spadki na giełdach to tylko korekta? czemu więc pojawiła się panika wśród tylu ludzi z giełda związanych?
|
|
|  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >czemu więc pojawiła się panika wśród tylu ludzi z giełda związanych? Żeby co strachliwsi sprzedali akcje, by ci bogatsi mogli je kupić po niższej cenie. Taka moja mała teoria spiskowa.
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
|
|
| |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >by ci bogatsi mogli je kupić po niższej cenie<
Zapomniałeś uściślić "ci bogatsi obrzezani".
|
|
| | |  | | Zaratustra (145 punktów) | To działa mniej więcej tak: Z Nowego Jorku przychodzą pieniądze, za które skupuje się tanie akcje. Skoro jest popyt to te akcje drożeją. Po pewnym czasie tłumy zaczynają zauważać ile to można łatwo zarobić na giełdzie. Kupują akcje, ładują miliardy złotych oszczędności w fundusze inwestycyjne, a poza tym cały czas, bez względu na cenę akcje kupują OFE. Potem działa to tak: Do Nowego Jorku wychodzi kilkukrotność pieniędzy, które przyszły. Ruszyła podaż więc akcje tanieją. Ludzie chcą ograniczać straty więc coraz bardziej tanieją. Skutek: Oszczędności Polaków (także część emerytur) lądują np. w Nowym Jorku. Tak to wygląda w uproszczeniu. Pozdrawiam, Zaratustra
|
|
| | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>Skutek: Oszczędności Polaków (także część emerytur) lądują np. w Nowym Jorku.<
Dokładnie. Dopowiem tyle, że ci z nowego Jorku po przeprowadzeniu tej zorganizowanej i dobrze zaplanowanej akcji mają potem dość kasy nie tylko na wystawne bar micwy w najlepszych nowojorskich hotelach dla swoich synów i wnuków, ale i na wspieranie swego marionetkowego państwa Izrael.
|
|
 | | Zyga (1539 punktów) | > Krachu nie będzie.Dzięki mucha za ten ogrom argumentów  Jutro zerknę na wykresy o wiele spokojniej niż przez ostatnie 2 tygodnie. Uffffffffff.
|
|
|  | | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | > >Krachu nie będzie.> Dzięki mucha za ten ogrom argumentów  > Jutro zerknę na wykresy o wiele spokojniej niż przez ostatnie 2 tygodnie. Uffffffffff.Dalem tyle samo argumentów, co osoba rozpoczynajaca temat. Pozdrawiam
|
|
| marmur (26 punktów) |
Krach ekonomiczny (czyli nie "zwykle" spadki w cyklu koniunkturalnym) w skali globu nie wydaje mi sie w dobie wspolczesnej mozliwy, bowiem istnieja dostateczne zabezpieczenia instytucjonalne i systemowe u najwiekszych "graczy" (panstw), a takze w sferze miedzynarodowych regulacji finansowych. Krach taki moglby byc natomiast wywolany kryzysem politycznym na swiatowa skale (np zagrozenie wojna globalna), kiedy zerwane zostalyby wiezy miedzynarodowej wspolpracy. Najwiekszym "pelzajacym" problemem gospodarki swiatowej wydaje sie ogromne strukturalne (dlugoterminowe) zadluzenie USA, finansowane przez Chiny i inne kraje, ktore wiekszosc swych rezerw deponuja w dolarach. Slabnacy dolar zwieksza wrazliwosc rynkow swiatowych na biezaca sytuacje w USA i stad pojawiajace sie sygnaly o zagrozeniu krachem.
|
|
 | | Łaski (42 punktów) | sęk w tym, zę "najwięksi gracze", czyli państwa już wpompowały w rynki światowe w ostatnim tygodniu ogrom kapitału... bezskutecznie! a co do możliwości zaistnienia krachu światowego to właśnie przez to, że ekonomia światowa jest tak silnie powiązana ze sobą, jest ona moim zdaniem większa... może zadziałać "efekt domina"...
acha... nie sądzę żeby to był spisek Żydów... podobnie jak krach na początku wieku XX to też nie ich sprawka-sami bowiem Żydzi na takim kryzysie tracą najwięcej;]
|
|
|  | | marmur (26 punktów) | >sęk w tym, zę "najwięksi gracze", czyli państwa już wpompowały w rynki światowe w ostatnim tygodniu ogrom kapitału... bezskutecznie! a co do możliwości zaistnienia krachu światowego to właśnie przez to, że ekonomia światowa jest tak silnie powiązana ze sobą, jest ona moim zdaniem większa... może zadziałać "efekt domina"... >acha... nie sądzę żeby to był spisek Żydów... podobnie jak krach na początku wieku XX to też nie ich sprawka-sami bowiem Żydzi na takim kryzysie tracą najwięcej;] Pieniadze na gieldach i w funduszach inwestycyjnych rzadko sa panstwowe; o ruchach na rynkach decyduje kapital prywatny. "Panstwowymi" sa natomiast regulacje zabezpieczajace krajowe rynki finansowe przed atakami kapitalu spekulacyjnego i miedzynarodowe standarty nadzoru nad rynkami kapitalowymi. Globalizacja swiatowej gospodarki dziala w kierunku zmniejszania ryzyka "krachu", bowiem plynniejszy jest przeplyw kapitalu (wg okreslonych zasad) miedzy lokalnymi rynkami jako naczyniami polaczonymi. Efekt domina nastapilby, gdyby "krach" nastapil w jednym z glownych rynkow swiatowych (np USA, Chiny). Mimo, ze w obu tych krajach sa powazne zrodla zagrozenia dla stabilnosci gospodarki swiatowej (USA finansuje deficyt budzetowy i handlowy przez kraje z duzymi zasobami dolarow, w Chinach rosnie ryzyko przegrzania koniunktury i zalamania sie popytu na kapital zagraniczny), to nad ogolna rownowaga czuwaja nie tylko zainteresowane panstwa, ale i systemy zabezpiczajace przez nie stworzone. Chiny np majace wiekszosc swych rezerw ulokowanych w dolarach nie moga z dnia na dzien zmienic struktury tych rezerw na inne waluty, mimo ze z powodu systematycznego spadku dolara rezerwy te topnieja. Gdyby zaczeli sprzedawac dolary zbyt gwaltownie mogliby doprowadzic do jeszcze wiekszej dewaluacji dolara i jeszcze wiekszych strat dla siebie. To przyklad tylko jak rynki sa ze soba powiazane i jak ostrozne musi byc dzialanie przez wszystkich powaznych graczy. Kapital spekulacyjny stanowi w skali swiatowej margines, ale moglby byc grozny dla malego kraju/rynku nie majacego odpowiednich zabezpieczen prawnych albo prowadzacego polityke destabilizujaca wlasna walute. Polska moze rozwijac sie tak szybko dzieki obcym inwestycjom, bo Balcerowicz wprowadzil stabilne i przejrzyste reguly gry sprzyjajace naplywowi kapitalow dlugoterminowych, a zniechecajace kapitaly spekulacyjne. Tym ktorym pieniadz kojarzy sie zawsze z Zydem moge tylko powiedziec, ze potwierdzaja zasadnosc innego niedorzecznego skojarzenia, ze Polak musi byc zawsze glupi.
|
|
|  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
>acha... nie sądzę żeby to był spisek Żydów... podobnie jak krach na początku wieku XX to też nie ich sprawka-sami bowiem Żydzi na takim kryzysie tracą najwięcej;<
No to wyjaśnię ci mechanizm: Ludzie chcący zarobić umawiają się, że założą nieformalny kartel. Najłatwiej taki kartel założyć tym, którzy są silnie ze soba związani, a mało z resztą społeczeństwa. Czyli mniejszości narodowe i wyznaniowe. Najlepiej obie naraz - czyli Żydzi. Do tego przedstawiciele kartelu muszą być stale obecni na rynkach finansowych jako inwestorzy, a najlepiej jako dodatkowo zarządzający ogromnymi sumami cudzych pieniędzy w np. funduszach inwestycyjnych - czyli Żydzi. No przecież nie Latynosi, makaroniarze, Cyganie, Polacy czy Irlandczycy - oni nie spełniają wszystkich warunków.
Mamy sprawców, teraz mechanizm: Najpierw Szmul z Chaimem, Jakubem i Srulem skupują powolutku bardzo tanie akcje od zniechęconych bessą gojów. Po skupieniu Szmul umawia się z Chaimem, że odkupi od niego akcje 10% drożej. Chaim z Jakubem, Jakub ze Srulem, a Srul ze Szmulem i tak dalej. Mają nadal te swoje akcje co przed machlojką, ale już kosztują one już np. dwa razy więcej. Za podniesienie ich wartości zapłacili tylko skromniutkie prowizje maklerskie, liczone w promilach wartości pozorowanych transakcji.
Podniesienie kursu zauważają goje, też chcą zarobić i włączają się do kupowania. Jak goje dają dużo zleceń - żydowska spółka im sprzedaje, a jak zleceń kupna ze strony gojów jest mało - żydowscy animatorzy pomagają dalej pompując kursy lipnymi transakcjami opisanymi wyżej, lecz juz w mniejszej skali.
W miarę trwania sztucznej hossy coraz mniej akcji jest w rękach animatorów, coraz więcej w rękach gojów. W końcu Żydzi pozbywają sie ostatniej akcji po kursie wielokrotnie wyższym od kursu kupna. Podczas ubierania gojów w ostatnie akcje będący w układzie żydowscy komentatorzy rynku kapitałowego (niechlubna rola żydków z Warburga, Goldman-Sachs czy braci Salomon) przekonują frajerów, że docelowa wartośc akcji jest wielokrotnie wyższa, że "rynków internetowych nie obowiazuja wyceny starej ekonomii" i tym podobne dyrdymały dla nabrania naiwniaczków.
Ubrani w akcje goje czekają na dalszy wzrost - który nie nadchodzi, bo Żydzi już skończyli pompowanie kursów. Sprzedając ostatnie akcje żydki celowo zaniżają oferty sprzedaży, by zaczął się spadek, przechodzacy w panikę. Srul z Chaimem i Jakubem paradoksalnie mają w tym obniżeniu wartości swych ostatnich akcji interes, bo pod koniec przewały zajmują krótkie pozycje na kontraktach terminowych za zarobione pieniadze i zarabiają teraz na panice. A potem szukają nowego rynku do następnej przewały - dlatego raz są atakowane akcje firm komputerowych, potem biotechnologicznych, potem internetowych. Lub atakuja całe rynki, najchętniej dzikie, takie, gdzie nic im nie grozi - Polskę, Węgry, Indie, Rosję. Albo daną walutę - jak klika Żydka Sorosa zaatakowała brytyjskiego funta. A jak się dobrze zmówią, to atakują wielkie giełdy - jak w ostatnich latach Tokio, albo wręcz cały świat - jak ostatnie 4 lata, czy w latach poprzedzajacych Wielki Kryzys.
|
|
| |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Dodatkowo można zarabiać bezpośrednio na bessie, zakładając się o spadek wartości akcji, ale nie wiem jak to się nazywa.
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
|
|
| | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > Dodatkowo można zarabiać bezpośrednio na bessie, zakładając się o spadek wartości akcji, ale nie wiem jak to się nazywa.<Np. opcje typu put, albo o wiele popularniejsze krótkie pozycje na kontraktach terminowych. P.S. fajna fotka
|
|
| | |  | | placownik (17853 punktów) |
Widzę, że dałeś się oczarować syreniemu śpiewowi naszego głównego specjalisty od żydostwa w ogólności, a żydowskich finansów w szczególności. Jego kompetencje docenisz w pełni po zapoznaniu się z wątkiem Jom Kipur a światowe finanse. Pozdrawiam PS Fotka jest jawnie antysemicka. Nie przeszkadza Ci to?
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >PS Fotka jest jawnie antysemicka. Nie przeszkadza Ci to?<
A co jest antysemickiego w lekkim, dowcipnym komentarzu do pląsu - połamańca jakiegoś chasyda? Oni naprawdę tak się wydurniają...
|
|
| | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Widzę, że dałeś się oczarować... W pewnych sprawach możemy mieć podobne opinie, ale w przypowieści S. poruszyło mnie nie pochodzenie głównych bohaterów, a algorytm działania.
Skądinąd znam historię bitwy pod Waterloo i jej konsekwencji dla Wielkiej Brytanii, którą kupili sobie Rotschildowie. Niedługo później w USA podobną machloję zrobił klan Rockefellerów.
>Fotka jest jawnie antysemicka. Moim zdaniem nie jest, to żart. To, że podoba się S. jej taką nie czyni, być może kontekst - nieco.
Przewrażliwienie na punkcie "antysemityzmu" nikomu nie służy. O Polaku można powiedzieć najgorszą rzecz, a z Żyda/żyda nie można nawet zażartować? Kiedy mówi się coś przeciwko Arabom, Francuzom, Chińczykom, Murzynom, też nikt się nie oburza.
Zanim następnym razem zarzucisz mi antysemityzm, szowinizm, nacjonalizm, homofobię, czy inne patologiczne uprzedzenie pomyśl, czy rzeczywiście jest ku temu powód.
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Zanim następnym razem zarzucisz mi antysemityzm, szowinizm, nacjonalizm, homofobię, czy inne patologiczne uprzedzenie pomyśl, czy rzeczywiście jest ku temu powód.
Wypowiedziałem się na temat antysemickiego charakteru fotki i wcale nie uważam, że każdy, kto podobnie jak Ty, uważa, że jest ona tylko zabawna, jest antysemitą.
A swoją drogą ciekaw jestem, co Cię w niej tak bawi?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >A swoją drogą ciekaw jestem, co Cię w niej tak bawi? Gra słów skomponowana z choreografią.
Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru.
|
|
| | | | | | |  | | wierzba | > >A swoją drogą ciekaw jestem, co Cię w niej tak bawi? > Gra słów skomponowana z choreografią. > Prawo Vique'a: człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru. ************************************************* premier Schamir ten malenki pudelek -facet o wielkim formacie mentalnym ,byl genialnym dyplomata, ktory,pochodzil z Polski-mawial,ze Polak wyssysa antysemityzm z mlekiem matki.Poza tym wielowiekowe wplywy kosciola zrobily tez swoje w tym temacie. Polakom to obecnie nie przeszkadza jezdzc do pracy do zydkow i podmywac im stare dupy i nietylko dupy ,naczynia tez.Za zydowskie pieniadze.(pecunia non olet-///pieniadze nie smierdza)).Zalosny los Polaka Katolika.Tyle sprzecznosci w naszej mentalnosci. *********************************************************** cytat mojego poprzednika/vide -jak/wyzej. Tym ktorym pieniadz kojarzy sie zawsze z Zydem moge tylko powiedziec, ze potwierdzaja zasadnosc innego niedorzecznego skojarzenia, ze Polak musi byc zawsze glupi. dopisek:jezeli to prawda to jest b,smutne ale prawdy bywaja niestety okrutne
|
|
| | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >W pewnych sprawach możemy mieć podobne opinie, ale w przypowieści S. poruszyło mnie nie pochodzenie głównych bohaterów, a algorytm działania.<
Ten algorytm (gwoli ścisłości) stosują nie tylko Żydzi. Nawet Polacy to robili, tylko w mniejszej skali na prowincjonalnej warszawskiej giełdzie, na małych spółeczkach typu Echo Investment, Bioton czy Boryszew.
>Skądinąd znam historię bitwy pod Waterloo i jej konsekwencji dla Wielkiej Brytanii, którą kupili sobie Rotschildowie<
Dziś żydek Rotschild za to, co zrobił na rynku giełdowym po bitwie pod Waterloo byłby w Wielkiej Brytanii skazany za manipulowanie kursami i insider trading. Oczywiście teoretycznie, bo w praktyce jego współczesnym pobratymcom włos z pejsa nie spada. Za machinacje giełdowe skazuje się tylko płotki - co mnie najbardziej wkurza, akurat polskiego pochodzenia, jak Dennis Kozlowski czy Marta Steward.
Jako Polak nie toleruję opartego na kłamstwach i manipulacjach żydowskiego antypolonizmu. Jako człowiek starający się być obiektywnym nie toleruję też opartego na kłamstwach antysemityzmu. Natomiast nie mam nic przeciwko antysemityzmowi i antypolonizmowi, jeżeli jest oparty na prawdzie.
|
|
| | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>Jako człowiek starający się być obiektywnym nie toleruję też opartego na kłamstwach antysemityzmu.
Wzruszyłem się, i gdyby nie żydek Rotszyld i bzdurne określanie jego kombinacji giełdowej po bitwie pod Waterloo mianem inside trading byłbym uwierzył. Co do zarzutu manipulacji kursami to nawet dzisiaj by się nie utrzymał. Owszem. W pierwszym momencie demonstracyjnie sprzedawał. Tyle tylko, że nie to wpłynęło na spadek kursów, lecz reakcja na to, że Rotszyld sprzedaje. Inni spekulanci doszli do wniosku, że Rotszyld sprzedaje bo wie już, że Wellington przegrał. Dopiero ich reakcja spowodowała spadek kursów wykorzystany przez Rotszylda, który rzeczywiście wiedział. Poprzez swego przyjaciela podzielił się nawet swą wiedzą z premierem, lordem Liverpool, który jednak nie uwierzył.
Pozdrawiam Twój Żyd
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >bzdurne określanie jego kombinacji giełdowej po bitwie pod Waterloo mianem inside trading<
Bynajmniej nie bzdurne. Czas na sprecyzowanie: "Insider trading - określenie dotyczy kupna i sprzedaży walorów, których cena rynkowa może się zmienić pod wpływem informacji znanych niewielkiej grupie ludzi".
Na londyńskim rynku giełdowym tylko żydek Rotschild znał informację o wyniku bitwy pod Waterloo, dzięki gołębiom pocztowym - i na podstawie tej znajomości przeprowadzał transakcje.
>Co do zarzutu manipulacji kursami to nawet dzisiaj by się nie utrzymał. Owszem. W pierwszym momencie demonstracyjnie sprzedawał.<
No właśnie - demonstracyjnie pod własnym nazwiskiem sprzedawał po kursach niższych, dokładnie po to, by kursy poleciały w dół. Jednocześnie, czego w plemiennej solidarności z żydkiem Rotschildem już "zapomniałeś" dodać - przez podstawionych ludzi skupował te same walory. Czysta manipulacja. Czyli typowe żydowskie machlojki na giełdzie.
Jak się studiuje historię rynku kapitałowego to widać pewną prawidłowość - gdzie jest mowa o analizie technicznej czy indykatorowej, wielkich długoterminowych inwestorach - tam widać autorów - gojów. Gdy przechodzi się na historie szybkich przekrętów, oszustw i manipulacji - tam pojawiają się pejsaci.
Dwóch najbardziej znanych dzisiejszych giełdowych inwestorów to najbogatszy inwestor giełdowy świata - goj Warren Buffet - wzór uczciwości, rzetelności, konsekwencji i błyskotliwego umysłu i żydek Soros - skazany prawomocnym wyrokiem przez francuski sąd za kryminalne wykorzystywanie informacji poufnych. Na szczęście inteligencja białych poparta zasadami daje długoterminowo większe zyski od oszukańczego kombinatorstwa pejsatych - i dlatego Buffet jest o wiele bogatszy od Sorosa, a fundusz inwestycyjny Buffeta zbiera ciągle nowych chetnych, gdy "Quantum" Sorosa coraz cieniej przędzie. i oby tak zostało, amen.
pozdrawiam Twój nie-Żyt żołądka
|
|
| | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Insider trading to transakcje akcjami danej spółki akcyjnej dokonywane przez osoby mające dostęp do informacji niejawnych dotyczących tej spółki. Potwierdzenie znajdziesz w angielskojęzycznej wikipedii. Nijak się to ma do Twojej definicji. Gołąb miał dwie nogi. Nazywał się Rothworth, był kurierem i przywiózł Rotszyldowi do Londynu kontynentalną gazetę z opisem zwycięstwa Wellingtona, dzień przed przybyciem Percy'ego, adiutanta Wellingtona. Zabroniona manipulacja kursem giełdowym polega na sztucznej zmianie kursu spowodowanej przez transakcje osoby, lub grupy osób będących w zmowie. Kurs musi ulec zmianie jeśli nie wyłącznie, to przynajmniej głównie na skutek realizacji tych transakcji. W przypadku Rotszylda zmianę kursu spowodowali spekulanci, którzy go naśladowali. On sam nie miał tylu papierów, aby ich sprzedaż mogła spowodować istotną zmianę kursu. Pozdrawiam Twój Żyd (nieco lepiej od Ciebie poinformowany)
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Czy w przypadku przekrętu Rotschilda nie chodziło przypadkiem o obligacje rządowe, które "dzięki" plotce o przegranej Wellingtona i pomocy Rotschildów poleciały na łeb, zostały przez R. wykupione, by następnie pójść w górę jak zwariowane, kiedy wyszła na jaw prawda o zwycięstwie? W ten sposób Rotschild praktycznie kupiłby sobie Wielką Brytanię.
Spekulacje akcjami Rotschildowie przeprowadzali chyba we Francji...
Przynajmniej ja tak czytałem. Jeśli masz jakieś rzetelne źródła, chętnie się zapoznam.
Pozdrawiam.
Iniustitia, sed lex.
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Czy w przypadku przekrętu Rotschilda nie chodziło przypadkiem o obligacje rządowe, które "dzięki" plotce o przegranej Wellingtona i pomocy Rotschildów poleciały na łeb, zostały przez R. wykupione, by następnie pójść w górę jak zwariowane, kiedy wyszła na jaw prawda o zwycięstwie? W ten sposób Rotschild praktycznie kupiłby sobie Wielką Brytanię. Consols to rodzaj obligacji emitowanych od 1752 roku przez Bank Anglii służących do sfinansowania długu państwowego. Cechą charakterystyczną tego papieru był brak określenia daty wykupu z jednoczesną gwarancją wykupu na każde żądanie właściciela. Początkowo były oprocentowane w skali roku 3,5%, a od 1757 roku oprocentowanie wynosiło 3%. Na spekulacji tymi właśnie papierami, według szeroko rozpowszechnionej legendy, miał zbić fortunę Natan Rotszyld. Tutaj możesz obejrzeć, jak te papiery wyglądały. Najbardziej optymistyczne oszacowania mówią, że na spekulacji consolsami Rotszyld miał zarobić milion funtów. Według bardziej umiarkowanych szacunków w 1818 roku jego majątek miał wynosić pół miliona funtów. A jak to się ma do wysokości długu państwowego Zjednoczonego Królestwa? Otóż w 1815 roku dług ten wynosił on około 900 milionów funtów! Źródło: tinyurl.com/36e5us str. 107. Dobrze to się zgadza z informacją zawartą w pierwszym tomie Dziejów Anglii 1485-1939 Jerzego Z. Kędzierskiego. Na stronie 517 Kędzierski pisze, że po zakończeniu wojny rząd musiał płacić posiadaczom obligacji kwotę 32,5 miliona funtów rocznie tytułem odsetek. Te liczby obrazują jak dalece przesadzone jest stwierdzenie mówiące o tym, że Natan Rotszyld - właściciel consolsów, niechby nawet milionowej wartości, stał się właścicielem Zjednoczonego Królestwa. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | |
|
| | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | > Potwierdzenie znajdziesz w angielskojęzycznej wikipedii. Nijak się to ma do Twojej definicji.<Doczytaj - insider trading dotyczy również "holders of more than ten percent of the firm's shares". Rotshild nie był pionkiem i posiadał znaczne odsetki wszystkich walorów będących w obrocie. A czy było to 5, czy 15% - chyba nie będziemy się sprzeczać, bo chodzi o zasadę, a nie o prawnicze kruczki mające na celu posadzenie trupa Rotschilda w mamrze. Transakcje insider trading muszą "based on material non-public information". Informacja o wyniku bitwy pod Waterloo nie była na londyńskiej giełdzie powszechie dostępna. > Gołąb miał dwie nogi.<Każdy zdrowy gołąb ma dwie nogi, a te, które posłużyły Rotschildowi miały również po dwa skrzydła: 1815 Dzięki prywatnemu systemowi komunikacyjnemu londyński bankier Nathan Rotschild poznaje wynik bitwy pod Waterloo na 72 godz. przed oficjalną informacją. Umożliwiło to dokonanie potężnej manipulacji papierami skarbowymi - zaczął je ostentacyjnie sprzedawać, sugerując porażkę Wellingtona, a gdy cena spadła dokonał masowego wykupu przez podstawionych agentów. "Telekomunikacyjny" system Rotschilda wykorzystywał gołębie pocztowe. strony.teleinfo.com.pl/ti/1999/51/t31.htmlJednym z najszybszych środków do przesyłania informacji w ówczesnych czasach były gołębie pocztowe. Dzięki nim Rotschild najwcześniej wiedział o klęsce Napoleona i zaczął z dużym rozgłosem... sprzedawać papiery emitowane przez Bank Anglii. www.biznes.org.pl/komentarz.php?id=9Gołębie spod Waterloo Londyński finansista Nathan Rotschild dzięki własnej sieci komunikacyjnej - której podstawą były znane już od starożytności gołębie pocztowe - znał w 1815 roku wynik bitwy pod Waterloo na kilkadziesiąt godzin przed ogłoszeniem oficjalnego komunikatu. www.focus.(*)news_id=166&layout=2&page=text1815 - Dysponując własną siecią agentów z gołębiami pocztowymi londyński bankier Nathan Rotschild zapoczątkował wyścig w dziedzinie telekomunikacji i przetwarzania danych. Znając na 72 godz przed oficjalną informacją wynik bitwy pod Waterloo dokonał przekrętu giełdowego na dużą skalę. Rozpoczął ostentacyjną wyprzedaż papierów skarbowych, sugerując porażkę księcia Wellingtona, Gdy cena spadła, poprzez figurantów dokonał masowego wykupu. www.heading.enter.net.pl/komphis.htm> Twój Żyd (nieco lepiej od Ciebie poinformowany)<Co do tego "poinformowania" - to jak wyżej widać tylko tak Ci się wydaje. Może wzorem pobratymców kupisz sobie gołębie dla sprawniejszego zdobywania informacji?  Pozdrawiam Twój Słowianin
|
|
| | | | | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
Zacznijmy od gołębi. Spośród czterech przytoczonych przez Ciebie notek (nie wątpię, że mógłbyś ich przytoczyć znacznie więcej) dwie zawierają bzdurną informację o 72 godzinnym wyprzedzeniu z jakim Natan Rotszyld otrzymał informację o wyniku bitwy. Już to samo powinno obudzić Twoją czujność. Przeciw gołębiej legendzie przemawia wiele wątpliwości. Aczkolwiek wiele źródeł z upodobaniem powtarza informację o zorganizowanej przez Rotszyldów rozbudowanej sieci przekazującej ważne wiadomości za pośrednictwem głębi, to jedynym wspominanym przypadkiem jej wykorzystania jest przekazanie wyniku bitwy pod Waterloo. Wątpliwe jest, aby nie znając (z przyczyn oczywistych) prognoz pogody, agenci Rotszylda mogli zdać się wyłącznie na gołębia przy przekazaniu tak ważnej informacji. A teraz konkrety. Bitwa zakończyła się 18 czerwca wieczorem. 22 czerwca o jej wyniku doniosły londyńskie gazety. Można założyć, że informacja przywieziona przez Percy'ego dotarła do Londynu dzień wcześniej, czyli 21 czerwca. Rotszyld miał ją otrzymać jeszcze o dzień wcześniej, czyli 20 czerwca. Pole bitwy pod Waterloo dzieli od Londynu w linii prostej odległość około 330 km. Gołąb pocztowy średniej klasy jest w stanie pokonać tę odległość w ciągu 4-5 godzin. Nocą gołębie nie latają, dlatego najwcześniej mógł być wypuszczony 19 czerwca rano. W ten sposób dochodzimy do wniosku, że wbrew temu o czym mówią liczne źródła, Rotszyld dysponował wiedzą o wyniku bitwy już 19 czerwca w godzinach południowych. Jeśli jednak chcesz wierzyć w gołębie i w to, że mając już tę informację nasz bohater czekał z rozpoczęciem operacji aż do następnego dnia, to nic więcej poradzić na to nie jestem już w stanie. Teraz o procederze insider trading. >Doczytaj - insider trading dotyczy również "holders of more than ten percent of the firm's shares". Doczytałem i wiem, że sam handel udziałami przez posiadacza określonej części udziałów nie jest jeszcze traktowany jako sprzeczny z prawem insider trading. Możesz się o tym upewnić na oficjalnej stronie Amerykańskiej Komisji Kontroli Giełdy. Kluczową sprawą jest w tym wypadku wykorzystanie material non-public information. Wbrew temu co sugerujesz, nie jest to wszelka istotna dla kursu informacja, która nie jest powszechnie dostępna. Jest nią natomiast tylko taka informacja, której upowszechnienie (najczęściej obowiązkowe) należy do wyłącznej kompetencji spółki, której udziały są objęte przez insider trading, gdyż to ona jest najczęściej jej źródłem. Upublicznienie informacji o wyniku bitwy pod Waterloo z pewnością nie należało do wyłącznej kompetencji Banku Anglii i nie on był jej źródłem. Mógł to zrobić każdy i to w dowolnie przez siebie wybranym momencie. Kończąc dodam jeszcze, że apostoł wolnego rynku Milton Friedman wypowiadał się zdecydowanie przeciwko karalności insider trading twierdząc, że zaniechanie karania za uprawianie tego procederu wpłynie pozytywnie na szybkość informowania uczestników rynku. Pozdrawiam Twój dobrze poinformowany Żyd
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | >Wątpliwe jest, aby nie znając (z przyczyn oczywistych) prognoz pogody, agenci Rotszylda mogli zdać się wyłącznie na gołębia przy przekazaniu tak ważnej informacji.<
A kto ci powiedział, że tylko wypuścili gołębie? Pewnie też wysłano ludzkich kurierów. Gołąb był w tych czasach najszybszy, zatem jak któryś dotarł - to był szybszy od najszybszego kuriera.
>A teraz konkrety. >Bitwa zakończyła się 18 czerwca wieczorem.<
I co, myślisz, że Rotshild zatrudniał takich durniów, którzy czekali na zabicie lub wzięcie do niewoli ostatniego francuskiego żołnierza? Bitwa była przesądzona po południu gdy armia francuska wpadła w panikę, a ponieważ 18 czerwca jest jednym z najdłuższych dni w roku - gołębie jeszcze miały ładnych kilka godzin na lot.
>Pole bitwy pod Waterloo dzieli od Londynu w linii prostej odległość około 330 km. Gołąb pocztowy średniej klasy jest w stanie pokonać tę odległość w ciągu 4-5 godzin. Nocą gołębie nie latają, dlatego najwcześniej mógł być wypuszczony 19 czerwca rano.<
Żydem pewnie jesteś, ale Twoje przechwałki o "dobrym poinformowaniu" między bajki włożę. Przeciętny gołąb pocztowy na dystansie ok. 300 km leci ze średnią prędkością 70-90 km/h, ale przecież tak ważnej informacji nie wysyła sie przy użyciu jednego gołębia i to przeciętnego. Wysyła się wiele bardzo dobrych gołębi (w czasie lotu część może zginąć). Liczy się czas lotu gołębia najlepszego, który wiadomość przeniesie najszybciej. Najlepsze gołębie latają w sprzyjajacych warunkach grubo powyżej 100 km/h. Zatem czasu było dość, by gołąb doleciał do Londynu tego samego dnia, co odbyła się bitwa. Wystarczy sprawdzić dane (co każdy potrafi) i pomysleć - i tu leży problem.....
>Twój dobrze poinformowany Żyd<
Zaczynam mieć wątpliwości nie tylko co do dobrego poinformowania, ale i co do zdolności logicznego myślenia.
Twój myślący Słowianin
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Dodam jeszcze tyle - gdybym był na miejscu Rotschilda, to kazałbym wypuścić swym agentom dwa stada gołębi - jedne londyńskie, a drugie z okolic Dover czy Hastings. Te londyńskie po to, by wiadomość w sprzyjających warunkach dotarła jak najszybciej, a nadmorskie po to, by wiadomość mogła dotrzeć nawet w nocy. W nocy gołębie na ogół nie latają, chyba że muszą. Będąc nad morzem - muszą lecieć dalej. Zatem droga lotu gołębi w tym drugim przypadku ulega skróceniu do grubo poniżej 300 km, co dla gołębia pocztowego jest niemal sprintem, do pokonania w czasie krótszym niż 3 godziny. Słońce zachodzi 18 czerwca na tych szerokościach geograficznych około godziny 20.30 (czas astronomiczny, wtedy jeszcze nie było sztucznego czasu letniego), ciemno jest jeszcze później. Czyli wystarczyło wypuścić gołębie wyhodowane w Dover spod Waterloo o godzinie 18 z haczykiem gdy bitwa była już praktycznie rozstrzygnięta, by mieć niemal pewność, że przylecą tam jeszcze tego samego dnia. Z Dover już ludzki kurier jedzie konno, galopem na dwóch - trzech zmieniających się koniach (koń w nocy dobrze widzi) - i przed północą w Londynie Rotschild już wynik bitwy zna.
Oczywiście to są rozważania teoretyczne, gdyż pisząc o tym, że mógłbym tak zrobić - wcale nie znaczy, że tak bym zrobił. W tych czasach moi przodkowie z własnego wyboru (a nie z braku inteligencji) zajmowali się sprawami uczciwymi, finansowe oszukańcze machlojki mając w obrzydzeniu i pogardzie. Rodacy Rotschilda nie mieli takich skrupułów. I do dziś nie mają...
Twój słowiański potomek poczciwych hreczkosiejów.
|
|
smietana8 (19 punktów) (zablokowany) | trendy giełdowe niewielkie mają zakorzenienie w gospodarce
ale im mniej osób o tym wie tym lepiej dla banków
|
|
| Łaski (42 punktów) | >Od pewnego czasu na światowych parkietach panuje >atmosfera nerwowości... Indeksy spadają, ceny akcji >poszczególnych spółek lecą momentami nawet o kilkanaście >proc. w dół podczas jednej sesji... Czy jest to tylko >korekta spowodowana załamaniem/problemami(?) na >amerykańskim rynku kredytowym czy może preludium Nowego >Wielkiego Krachu? Sam nie potrafię odpowiedzieć na to >pytanie jednoznacznie, jednak dostrzegam pewne ryzyko, >dlatego proszę o opinie innych-bardziej biegłych w tym >temacie... Dziękuje!
Nie wyjść na "złego proroka", ale:
Zboże na światowych rynkach drożeje z dnia na dzień... A w ubiegłym roku na świecie skonsumowano-"zużyto" więcej pszenicy i innych zbóż niż wyprodukowano-trzeba było "otworzyć" rezerwy... W tym roku nieurodzaj sprawi,że na pewno zapasów nie odbudujemy... Kolejny objaw kryzysu?
No i militarnie: zbliżający sie konflikt Rosja-Gruzja... Kolejne testy rakietowe-manifestacje siły ze strony Pakistanu...
pozdrawiam
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
Uprasza się o kasowanie zbędnych cytowań.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| aaaaaaaaaaaaaaaaa | Jan Paweł II PIEKŁO JAKO OSTATECZNE ODRZUCENIE BOGA Audiencja generalna 28 lipca 1999
1. Bóg jest nieskończenie dobrym i miłosiernym Ojcem. Jednakże człowiek, który ma Mu udzielić odpowiedzi w sposób wolny, może niestety dokonać wyboru ostatecznego odrzucenia Jego miłości i przebaczenia i w ten sposób pozbawić się na zawsze radosnej komunii z Nim. Właśnie na tę tragiczną sytuację wskazuje doktryna chrześcijańska, kiedy mówi o potępieniu lub piekle. Nie jest to kara Boża wymierzona Ťz zewnątrzť, lecz konsekwencja decyzji podjętych przez człowieka w tym życiu. Samą rzeczywistość nieszczęścia, jaką ta smutna sytuacja niesie z sobą, możemy w pewnej mierze wyobrazić sobie w świetle pewnych tragicznych doświadczeń, które - jak zwykliśmy mówić - czynią z życia Ťpiekłoť.
Jednakże w sensie teologicznym piekło jest czymś innym: jest ostateczną konsekwencją samego grzechu, zwracającą się przeciw temu, kto go popełnił. Jest to sytuacja, w jakiej nieodwołalnie znajduje się człowiek, który odrzucił miłosierdzie Ojca nawet w ostatniej chwili swego życia.
2. Aby opisać tę rzeczywistość, Pismo Święte posługuje się językiem symbolicznym, który stopniowo staje się coraz ściślejszy. W Starym Testamencie los umarłych nie był jeszcze w pełni wyjaśniony przez Objawienie. Najczęściej uważano, że zmarli przebywają w Szeolu, miejscu ciemności (por. Ez 28, 8; 31, 14; Hi 10, 21 n.; 38, 17; Ps 30 [29], 10; 88 [87], 7. 13), w otchłani, z której się nie wychodzi (por. Hi 7, 9), w miejscu, w którym nie można wielbić Boga (por. Iz 38, 18; Ps 6, 6).
Nowy Testament ukazuje w nowym świetle sytuację umarłych, obwieszczając przede wszystkim, że Chrystus przez swe zmartwychwstanie zwyciężył śmierć i swą wyzwalającą mocą objął również królestwo zmarłych.
Jednakże odkupienie pozostaje propozycją zbawienia, którego przyjęcie jest sprawą wolności człowieka. Dlatego też każdy będzie osądzony Ťwedług swoich czynówť (Ap 20, 13). Posługując się obrazami, Nowy Testament przedstawia miejsce przeznaczone dla czyniących nieprawość jako rozpalony piec, w którym rozlega się Ťpłacz i zgrzytanie zębówť (Mt 13, 42; por. 25, 30. 41), lub jako piekło, gdzie płonie Ťogień nieugaszonyť (Mk 9, 43). O tym wszystkim czytamy w opisie zawartym w przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu, która ukazuje wyraźnie, że piekło jest miejscem ostatecznej kary, nie dopuszczającym możliwości powrotu ani złagodzenia cierpień (por. Łk 16, 19-31).
Również Apokalipsa posługuje się plastycznym obrazem Ťjeziora ogniať, do którego zostają wrzuceni ci, co nie dali się zapisać do księgi życia, narażając się w ten sposób na Ťdrugą śmierćť (Ap 20, 13 n.). Kto więc z uporem zamyka się na Ewangelię, decyduje się na Ťwieczną zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego i od potężnego majestatu Jegoť (2 Tes 1, 9).
3. Należy poprawnie interpretować obrazy, w których Pismo Święte przedstawia nam piekło. Wskazują one na całkowitą beznadziejność i pustkę życia bez Boga. Piekło oznacza nie tyle miejsce, co raczej wskazuje na sytuację, w jakiej znajduje się człowiek, który w sposób wolny i ostateczny oddala się od Boga, źródła życia i radości. Katechizm Kościoła Katolickiego tak streszcza prawdy wiary na ten temat: ŤUmrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego. Ten stan ostatecznego samowykluczenia z jedności z Bogiem i świętymi określa się słowem 'piekło'ť (n. 1033).
Dlatego Ťpotępieniať nie można przypisać inicjatywie Boga, ponieważ w swej miłosiernej miłości pragnie On jedynie zbawienia istot stworzonych przez siebie. W rzeczywistości to istota stworzona sama zamyka się na Jego miłość. ŤPotępienieť polega właśnie na ostatecznym oddaleniu się od Boga, które człowiek dobrowolnie wybrał i potwierdził ten wybór ostateczną pieczęcią w chwili śmierci. Wyrok Boży jedynie ratyfikuje ten stan.
4. Wiara chrześcijańska poucza nas, że pośród wolnych stworzeń, mających możliwość wyboru między Ťtakť i Ťnieť, znalazły się już takie, które powiedziały Ťnieť. Były to stworzenia duchowe, zbuntowane przeciw miłości Bożej i nazywane diabłami (por. Sobór Laterański IV: DS 800-801). Dla nas, istot ludzkich, ich historia brzmi jak ostrzeżenie: jest stałym wezwaniem do uniknięcia tragedii, do jakiej prowadzi grzech, i do kształtowania naszego życia według wzoru Jezusa, który przeszedł przez życie mówiąc Bogu Ťtakť.
Potępienie pozostaje realną możliwością, jednakże bez specjalnego objawienia Bożego nie jest nam dane poznać, kogo z ludzi rzeczywiście to dotknęło. Myśl o piekle (a tym bardziej niewłaściwie interpretowane obrazy biblijne) nie powinna budzić irracjonalnego lęku, lecz stanowić konieczną i zbawienną przestrogę dla wolności, osadzoną w kontekście orędzia, że Jezus zmartwychwstały pokonał szatana, udzielając nam Ducha Bożego, w którym możemy wołać ŤAbba, Ojcze!ť (Rz 8, 15; Ga 4, 6).
Ta pełna nadziei perspektywa przeważa w przepowiadaniu chrześcijańskim. Jest trafnie wyrażona w liturgicznej Tradycji Kościoła, o czym świadczą na przykład słowa z Kanonu Rzymskiego: ŤBoże, przyjmij łaskawie tę Ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego (...), zachowaj nas od wiecznego potępienia i dołącz do grona swoich wybranychť.
|
|
 | | Zaratustra (145 punktów) |
>1. Bóg jest nieskończenie dobrym i miłosiernym Ojcem.
Czytałem i stary i nowy testament. Czy ta audiencja zmieniła ich treść?
>Nie jest to kara Boża wymierzona Ťz zewnątrzť, lecz konsekwencja decyzji podjętych przez człowieka w tym życiu.
Uważasz, że to zdanie ma choć odrobinę sensu? Kto karze za te podjęte przez człowieka decyzje?
>Posługując się obrazami, Nowy Testament przedstawia miejsce przeznaczone dla czyniących nieprawość jako rozpalony piec, w którym rozlega się Ťpłacz i zgrzytanie zębówť (Mt 13, 42; por. 25, 30. 41), lub jako piekło, gdzie płonie Ťogień nieugaszonyť (Mk 9, 43). O tym wszystkim czytamy w opisie zawartym w przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu, która ukazuje wyraźnie, że piekło jest miejscem ostatecznej kary, nie dopuszczającym możliwości powrotu ani złagodzenia cierpień (por. Łk 16, 19-31). >Również Apokalipsa posługuje się plastycznym obrazem Ťjeziora ogniať, do którego zostają wrzuceni ci, co nie dali się zapisać do księgi życia, narażając się w ten sposób na Ťdrugą śmierćť (Ap 20, 13 n.). Kto więc z uporem zamyka się na Ewangelię, decyduje się na Ťwieczną zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego i od potężnego majestatu Jegoť (2 Tes 1, 9).
To ta nieskończona dobroć i miłosierdzie Ojca, o których wcześniej pisałeś?
>>Dlatego Ťpotępieniať nie można przypisać inicjatywie Boga, ponieważ w swej miłosiernej miłości pragnie On jedynie zbawienia istot stworzonych przez siebie.
Ale jeśli ktoś nie zechce skorzystać z tej "miłosiernej miłości" to czeka go los jak wyżej opisano.
>W rzeczywistości to istota stworzona sama zamyka się na Jego miłość. ŤPotępienieť polega właśnie na ostatecznym oddaleniu się od Boga, które człowiek dobrowolnie wybrał i potwierdził ten wybór ostateczną pieczęcią w chwili śmierci. Wyrok Boży jedynie ratyfikuje ten stan.
Oj, oj, oj. Za to zdanie mogą cię wykluczyć. Jesteś porządnym katolikiem czy jakimś tam zielonoświątkowcem?
>Jest trafnie wyrażona w liturgicznej Tradycji Kościoła, o czym świadczą na przykład słowa z Kanonu Rzymskiego: ŤBoże, przyjmij łaskawie tę Ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego
Liturgia, ekonomia. Przyjmujcie ofiarę od sług waszych skoro są gotowi ją składać. Ale to "łaskawie" jest chyba troszkę bezczelne.
P.S. frater. To znowu ty łobuzie?
|
|
 | | marmur (26 punktów) | >Jan Paweł II PIEKŁO JAKO OSTATECZNE ODRZUCENIE BOGA >Audiencja generalna 28 lipca 1999
Skad ta pewnosc papieza??? Czyz bog nie jest sprawiedliwy? Czy ktos, kto cale zycie zyl jak bog przykazal, a w goraczce smiertelnej odrzucil ksiedza, ktory mogl mu sie jawic jako diabel, czy ten katolik zasluguje na pieklo? Dlaczego papiez feruje wyroki za swego szefa?
>1. Bóg jest nieskończenie dobrym i miłosiernym Ojcem. ...Samą rzeczywistość nieszczęścia, jaką ta smutna sytuacja niesie z sobą, możemy w pewnej mierze wyobrazić sobie w świetle pewnych tragicznych doświadczeń, które - jak zwykliśmy mówić - czynią z życia Ťpiekłoť.
Czy wojujacy katolicy, muzulmanie nie czynili (inkwizycja, wojny religijne) i nie czynia (wspolczesny terroryzm) piekla na ziemi?? Zostawmy wiec bogu to co boskie, czyli wyroki nad grzesznymi na ziemi. Papieska interpretacja biblii jest uzurpacja do sortowania ludzi za ich zycia. Tak na przyklad, jak to uczynil Grzegorz XIII, ktory w 1572 roku pochwalil rzez protestantow we Francji (noc sw. Bartlomieja i pozniej), kiedy wymordowano w pien okolo 60 tysiecy ludzi.
>2. Aby opisać tę rzeczywistość, Pismo Święte posługuje się językiem symbolicznym, który stopniowo staje się coraz ściślejszy.
A w jaki sposob staje sie coraz scislejszy? Czy to wynika z badan naukowych, odkrycia nowych zrodel, czy tez z proby ratowania przez ideologow koscielnych wiarygodnosci biblii w zmieniajacym sie swiecie ? Na jakiej podstawie papiez wydal zgode na spozywanie miesa w wieczor wigilijny?
>3. Należy poprawnie interpretować obrazy, w których Pismo Święte przedstawia nam piekło. ... ŤPotępienieť polega właśnie na ostatecznym oddaleniu się od Boga, które człowiek dobrowolnie wybrał i potwierdził ten wybór ostateczną pieczęcią w chwili śmierci. Wyrok Boży jedynie ratyfikuje ten stan.
Gdzie tutaj logika? Skutek (potepienie) "polega" na przyczynie (ostatecznym oddaleniu sie od Boga). Wyrok bozy niczego nie "ratyfikuje"; wyrok jest zawsze DECYZJA, a wyrok boski ma byc SPRAWIEDLIWA DECYZJA. Bog wiec wazy na sadzie ostatecznym CALE ZYCIE czlowieka. Skad wiec ten narzucany bogu przez papieza automatyzm dzialania ?
>4. Wiara chrześcijańska poucza nas, że pośród wolnych stworzeń, mających możliwość wyboru między Ťtakť i Ťnieť, znalazły się już takie, które powiedziały Ťnieť. ... ŤBoże, przyjmij łaskawie tę Ofiarę od nas, sług Twoich, i całego ludu Twego (...), zachowaj nas od wiecznego potępienia i dołącz do grona swoich wybranychť.
Dlaczego modlenie polega na dokonywaniu "naciskow" na boga, aby dolaczyl nas do grona swoich wybranych? Prawo, nie mowiac juz o zwyklej ludzkiej uczciwosci, zabrania naciskow na komisje kwalifikacyjna do wyboru kandydata na jakiekolwiek ziemskie stanowisko, wiec dlaczego zachowujemy sie tak niemoralnie, aby wywierac na boga presje, aby nas przychylnie potraktowal? Czy to nie falszywosc ludzka nami kieruje? Bogu nie nalezy podpowiadac co ma z nami zrobic. On wie najlepiej, jak ocenic nasze ziemskie postepki.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|