Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pieniadz

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
02-09-2007 00:50KrzysiekPieniadz
Hej,

Mam 27 lat, jestem informatykiem, pracuje w UK. Od dawna meczy mnie fakt, ze w toku edukacji (szkola podstawowa, ogolniak i studia) nikt nigdy nie uczyl mnie co to jest pieniadz, jak dziala bank, po co reguluje sie stopy procentowe i jak wyglada przeplyw pieniadza w zdrowej gospodarce; a przeciez sa to podstawowe rzeczy z ktorymi kazdy z nas ma codziennie do czynienia, fundamentalne dla dzisiejszego swiata, wiec kazdy powinien sie w nich w miare biegle orientowac. Oczywiscie w miare mozliwosci staram sie uzupelniac wiedze samemu, chcialem tu jednak wskazac na spory brak w naszym systemie edukacyjnym.

Ostatnio natknalem sie na youtube na nastepujacy filmik: (sklada sie z 5 czesci, kazda w osobnym klipie)

"Corrupt Banking System - Cartels Robbing the Public"
www.youtube.com/watch?v=cy-fD78zyvI

Czy ktos znajacy tematyke moglby sie do niego odniesc, potwierdzic lub zaprzeczyc przedstawianym faktom? Mam prosbe abyscie w miare mozliwosci podawali zrodla posiadanych informacji (np 'przeczytalem ksiazke z ekonomii' albo 'kumpel prawnik mi powiedzial').

Pozdrawiam,
Krzysiek

mohawk (2936 punktów)
Nie oglądałem (na razie) całości (strasznie to długie) ale wygląda mi to na "uspiskowioną" wersję historii pieniądza, jaką można znaleźć w każdym podręczniku finansów. Pewnie kończy się nawoływaniami do powrotu do standardu złota - jednego chyba z nielicznych postulatów dość powszechnie odrzucanych przez ekonomistów większości szkół, choć z pewnymi znamiennymi wyjątkami (pomysł forsują głównie ekonomiści ze szkoły austriackiej i niektórzy supply-siderzy; pozytywnie wypowiadał się o nim także Alan Greenspan).
Krzysiek (4 punktów)
Filmiki przedstawiaja nastepujace fakty, z ktorych wczesniej nie zdawalem sobie sprawy:
1. Banki pozyczaja pieniadze ktorych nie maja. 95% dolarow w obrocie to pieniadze stworzone w ten sposob przez banki. Jest to praktyka dozwolona w Stanach, podejrzewam ze w Polsce tez?
2. Pozyczone pieniadze trzeba oddac z odsetkami, jednak najczesciej odsetki pochodza takze z pozyczek (tylko ze pozycza inny podmiot).
3. Filmiki sugeruja, ze w ten sposob dlug spoleczenstwa wobec bankow sam sie nakreca. Pojawia sie sugestia ze taka sytuacja nie moze trwac w nieskonczonosc (nie przekonuje mnie to poniewaz prawdopodobnie trwa juz wiele dziesiecioleci i nic sie jeszcze nie zapadlo).

Zastanawiam sie jak to sie ma do polskich realiow tzn. na przyklad jaki jest poziom zadluzenia polskich firm, spoleczenstwa i panstwa wobec bankow.

Jesli mozliwosc pekniecia banki jest realna, to najlepiej nie trzymac pieniedzy ani w skarpecie, ani w banku, ani w funduszach tylko inwestowac w nieruchomosci?

W ostatniej czesci krytykowany jest takze powrot do standardu zlota, natomiast z tego co zrozumialem proponowana jest alternatywa wprowadzenia waluty kontrolowanej przez panstwo, a nie przez banki, bez stop procentowych.

Jesli faktycznie w pewnym momencie zezwolono bankierom na pozyczanie pieniedzy ktorych nie maja, to bylo to ewidentne szachrajstwo, poniewaz nagle stali sie uprzywilejawana grupa dysponujaca wielokrotnie wiekszym kapitalem. No chyba, ze proces odbyl sie w jakis bardziej ucywilizowany sposob. Czy istnieja jakies alternatywne mniej lub bardziej spiskowe teorie na ten temat?

Moglbys polecic jakis dobry podrecznik na ten temat, najlepiej opisujacy nie tylko teorie ale takze rzeczywistosc (w tym polska)?

Dzieki i Pozdrawiam,
K.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>3. Filmiki sugeruja, ze w ten sposob dlug spoleczenstwa wobec bankow sam sie nakreca. Pojawia sie sugestia ze taka sytuacja nie moze trwac w nieskonczonosc (nie przekonuje mnie to poniewaz prawdopodobnie trwa juz wiele dziesiecioleci i nic sie jeszcze nie zapadlo).<

Dług rośnie tylko nominalnie. Bo pieniądz wirtualny stale, celowo i w sposób zaplanowany traci na wartości (kontrolowana inflacja) - co jest zjawiskiem korzystnym, bo zmusza to ludzi do jego szybkiego wydawania, co nakręca gospodarkę. Zresztą taka jest sama istota pieniadza - chwilowego zamiennika dóbr, a nie dobra samego w sobie, które warto by trzymać długoterminowo. Pieniadz poza wartością opałową (banknot) i wartoscią metalu (moneta) własnej wartości nie posiada.

>Jesli mozliwosc pekniecia banki jest realna, to najlepiej nie trzymac pieniedzy ani w skarpecie, ani w banku, ani w funduszach tylko inwestowac w nieruchomosci?<

Nie ma lepszej bezpiecznej inwestycji, niż nieruchomości. Pieniądze mozna dodrukować, w przypadku funduszy do ryzyka krachu dochodzą wysokie koszty płacone zarządcy. A nieruchomości (konkretnie sama ziemia, bez budynków, które są nietrwałe) mają to do siebie, że nie da się ich dodrukować.

>W ostatniej czesci krytykowany jest takze powrot do standardu zlota, natomiast z tego co zrozumialem proponowana jest alternatywa wprowadzenia waluty kontrolowanej przez panstwo, a nie przez banki, bez stop procentowych.<

Standard złota jest mniej efektywny od pieniadza wirtualnego, ulegajacego inflacji (taki pieniądz nie zmusza posiadaczy do szybkiego wydawania) - zatem systemy oparte na złocie czy srebrze przegrały z pieniądzem wirtualnym.
Zaratustra (145 punktów)

>>Jesli mozliwosc pekniecia banki jest realna, to najlepiej nie trzymac pieniedzy ani w skarpecie, ani w banku, ani w funduszach tylko inwestowac w nieruchomosci?<
>Nie ma lepszej bezpiecznej inwestycji, niż nieruchomości. Pieniądze mozna dodrukować, w przypadku funduszy do ryzyka krachu dochodzą wysokie koszty płacone zarządcy. A nieruchomości (konkretnie sama ziemia, bez budynków, które są nietrwałe) mają to do siebie, że nie da się ich dodrukować.

Ale da się je "odpowiednio" opodatkować. Więc w razie czego i tak wszyscy mają przesrane. A rząd się wyżywi. I całe rzesze innych urzędników.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>Ale da się je "odpowiednio" opodatkować. Więc w razie czego i tak wszyscy mają przesrane. A rząd się wyżywi. I całe rzesze innych urzędników.<

Niestety masz rację. Ale można się przed tym zabezpieczyć, inwestujac w ziemię nisko opodatkowaną - czyli w Polsce rolną. Wtedy najwyżej zapłacisz przy realizacji zysku z inwestycji 10-20% opłaty adiabacyjnej, gdy "odrolnią". Do tego czasu można dodatkowo ciągnąć zyski z dzierżawy. Lecz niestety obecne "niesocjalistyczne" państwo wzorem PRL które zabraniało inwestycji w złoto i waluty - zabrania nierolnikom inwestycji w ziemię rolną. Przerąbane...
kszan (559 punktów)
Filmiki zwracają uwagę na jeden fakt. Interes się kręci dopóki banki pożyczają i większość spłaca. Jeżeli nie spłaca jeden nie ma problemu, ale jeżeli z jakiegoś powodu nie spłaca grupa to system zaczyna się poważnie chwiać - patrz rynek kredytów hipoteczych w USA ostatnio. Problem jest taki, ze banki muszą coraz więcej pozyczać a ludzie coraz więcej spłacać i tutaj pojawia się kłopot naciągania kryteriów przydzielenia pożyczki coraz większej grupie ludzi których zdolności kredytowe są nie tyle nieprawdziwe co bardzo naciągane tzn. na granicy wydolności.

Nie tak dawno brałem krótki kredyt i pani w banku sama wpisywała dane dotyczące dochodu na osobę w rodzinie, kart kredytowych i kosztów utrzymania tak żeby było dobrze (nie wiem po cholerę zresztą), a nie tak jak jej podałem. Poza tym robiła wszystko żeby przekonać mnie ze kredyt na 10 lat jest lepszy niż na dwa. Jeden z banków już daje kredyty hipoteczne, których termin spłaty przekracza średnią długość życia.

Nie wiem jakie jest wyjście z sytuacji no bo jak nie będzie pożyczek to kicha - system leży, jak będą złe kredyty - to tak samo. Oczywiscie na początek można podnieść stopy i z nadwyżki spłacać to czego nie spłacaja inni ale rozwiązanie jest czasowe. Można równiez podnieść stopy procentowe lokat i manipulować rezerwą, ale jak jest dużo zadłużonych to nie ma oszczędnosci
Co prawda system nie powinien w najbliższej przyszłości sie sypnąć bo dla sektora bankowego otwierają się nowe rynki gdzie rosną potrzeby - np. rozszerzenie UE.
stokrotka (877 punktów)
Film jest długi, więc przyznaję się bez bicia, że nie obejrzałam. Za to odpiszę na Twoje streszczenie.

Tak, współcześnie pieniądz nie ma jakiegokolwiek pokrycia. Gwarantem jego wartości jest niby państwo, ale wystarczy jakikolwiek krach (mniej lub bardziej niespodziewany) i wszystko co masz w portfelu czy w banku to tylko papier i cyferki na monitorze.

Pożyczanie pieniędzy, których "nie ma" przez banki nazywa się kreacją pieniądza. Pieniądze można drukować (tu monopol ma państwo) lub kreować jak to robią banki. Państwo teoretycznie to kontroluje ustalając podstawowe stopy procentowe (np. obowiązkowej rezerwy, czyli część lokat, które bankom nie wolno przeznaczać na kredyty, w Polsce obecnie to zdaje się 3,5%).

Generalnie świat się zadłuża. I to w taki sposób, że nie można tego oddać. Wystarczy spojrzeć na same państwo. Wciąż zaciąga następne pożyczki, by sfinansować bieżący deficyt budżetowy oraz by spłacać zaległe. I tak bez końca, praktycznie każdy kraj. Zero refleksji co kto i kiedy to odda.

Tak, taka sytuacja trwa długo. Myślę, że długo jeszcze będzie, ale uważam, że nie w nieskończoność. Gdyby był wolny rynek dawno już byłby krach (cykle koniunkturalne), ale państwo się wtrąca by tuszować spadki koniunktury, dając wrażenie, że to dla "naszego dobra".

W nieruchomość warto inwestować tylko do czasu. Prawda jest taka, że państwo może Cię wywłaszczyć na cele publiczne i za tzw. słusznym (cokolwiek to znaczy) odszkodowaniem (art. 21 Konstytucji).

Ten kto emituje jakiś pieniądz powinien mieć na niego pokrycie. Może to być złoto, ale uważam, że lepsza byłaby np. ziemia (w końcu jej ma każde państwo sporo). Przy tym nie zgadzam się na monopol państwa, jeśli chodzi o emisję pieniądza. No ale to inny temat.

PS Jako ewentualne referencje, o które prosisz mogę podać, że dopiero co skończyłam ekonomię (i raczej nie należę do fanów wersji akademickiej ekonomii )
stokrotka (877 punktów)
Dorzucam jeszcze krótką, uproszczoną historię ewolucji pieniądza

Początkowo ludzie nie potrzebowali pieniędzy: wytwarzali bowiem dobra na użytek własny oraz swojej rodziny - w tym stadium rozwoju społeczeństwa nie dochodziło więc do wymiany pomiędzy jednostkami. Każdy produkował tyle, ile potrzebował do konsumpcji. Wraz z rozwojem wspólnot plemiennych pojawiała się stopniowo specjalizacja: poszczególne grupy osób zajęły się produkcją określonych dóbr - część wytwarzano w celu zaspokojenia własnych potrzeb, pozostała część natomiast stanowiła nadwyżkę, która mogła być wymieniona na dobra, produkowane przez inne grupy (rodzina, produkująca skórę bydlęcą, mogła wymieniać ją na przykład na miód). Tak też narodził się handel wymienny: w tym modelu gospodarki wymieniano towar na towar. Handel wymienny nie był jednak sprawą łatwą: aby transakcja doszła do skutku, musiały być spełnione określone warunki. Po pierwsze, musiały spotkać się osoby, zainteresowane wzajemnie swoimi ofertami. Jeśli ktoś miał do zaoferowania skórę i chciał kupić miód, musiał znaleźć takiego sprzedawcę miodu, który akurat był zainteresowany kupnem skóry. Po drugie, towary musiały był wymieniane w ilościach, satysfakcjonujących obie strony transakcji. Wreszcie po trzecie, nie bez znaczenia była też jakość oferty i jej cechy charakterystyczne: przykładowo, oferujący skóry mógł być niezadowolony ze smaku miodu lub też sprzedawca miodu mógł nie zaakceptować rodzaju oferowanej skóry. Widać więc wyraźnie, że rozwój tego typu handlu napotykał na poważne trudności. Lekarstwem na opisywane wyżej ograniczenia okazał się być pieniądz towarowy. Określony towar stawał się pośrednikiem, czyli ekwiwalentem: jednostką wymienianą na inne towary. Początkowo ekwiwalent występował na rynku zarówno jako sam towar, jak i pieniądz (środek wymiany): przykładowo, pieniądzem towarowym w Egipcie i Chinach było zboże, a w Babilonii bydło. Jeśli pieniądzem było zboże, sprzedawca skór wymieniał je na określoną ilość zboża, po czym z otrzymanym zbożem udawał się na poszukiwania odpowiedniej ilości miodu. W źródłach historycznych można znaleźć około 150 różnych towarów, które pełniły funkcje pieniądza. Nie wszystkie jednak były wygodne w użyciu: z czasem okazało się, że towar, pełniący funkcję pieniądza, powinien mieć określone cechy: być odporny na zniszczenie (trwały), jednorodny i łatwo podzielny. Jeśli pieniądzem towarowym było bydło, trudno było mówić o podzielności czy jednorodności: w końcu byk bykowi nierówny. Dlatego właśnie zaczęto zastępować towary powszechnego użytku metalami - tak narodził się pieniądz metalowy. Początkowo używano metali nieszlachetnych: żelaza, brązu czy miedzi, później zastąpiono je metalami szlachetnymi: srebrem i złotem. Tak powstał pieniądz kruszcowy. Początkowo pieniądze były odważane (pieniądz ważony) - za dany towar otrzymywano określoną ilość pieniądza, uformowanego w sztabki, później w miejsce niewygodnego pieniądza ważonego wprowadzono pieniądze w kawałkach (pieniądz odliczany), które można było odliczać. Pierwotnie kawałki te miały formę kulek. Tu jednak pojawił się problem psucia pieniądza: nieuczciwi pośrednicy wlewali do kulek tańszy metal, a z zaoszczędzonego w ten sposób złota tworzyli kolejne pieniądze. Tym negatywnym zjawiskom starano się przeciwdziałać: najpierw spłaszczono kulki, by utrudnić ich fałszowanie, następnie rozpoczęto stawiać na nich pieczęcie, potwierdzające zawartość złota, utrudniające fałszerstwa (przeróbki czy spiłowywanie). W ten właśnie sposób pojawił się pieniądz bity, znany dziś pod postacią monet. Posługiwanie się monetami nie było jednak zbyt wygodne. Dlatego właśnie rozpoczęto ich deponowanie u złotników, którzy w zamian wydawali kwity depozytowe, które potwierdzały ulokowanie srebrnych czy złotych monet. Jak nietrudno się domyśleć, złotnicy ci z czasem przekształcili się w bankierów, a wystawiane przez nich noty bankowe były pierwszymi banknotami, czyli pieniędzmi papierowymi. Z czasem bankierzy zorientowali się, że można emitować noty, które nie mają pokrycia w posiadanym złocie: było mało prawdopodobne, że nagle wszyscy posiadacze złotych monet zgłoszą się po swoją własność. W ten sposób powstawał stopniowo system pieniądza, znany w dzisiejszych czasach: stopniowo ograniczano wymienialność pieniądza na złoto, zamieniając system pełnej wymienialności najpierw na system sztabowo-złoty (banknoty mogły być wymieniane tylko na złote sztaby, co oczywiście oznaczało, że znaczna część społeczeństwa była pozbawiona takiej możliwości), a następnie na system dewizowo-złoty (banknoty były wymieniane na obce waluty, które można było dopiero wymieniać na złoto). Dziś pieniądze będące w obiegu nie są już wymienialne na złoto - ostatnim krajem, który zrezygnował z wymienialności, były Stany Zjednoczone (w roku 1971). Jak już wspomniano, początkowo banknoty były emitowane przez wielu złotników - bankierów, z czasem władze państw rozpoczęły ograniczanie liczby banków, posiadających przywilej emisji pieniądza. W końcu banki emisyjne zostały upaństwowione, przekształcając się w banki centralne państw. Pieniądz w postaci monet i banknotów okazał się z czasem mało wygodny. Okazało się, że o wiele wygodniej jest zdeponować gotówkę w banku, a rozrachunki regulować za pomocą przelewów lub czeków. W ten sposób pojawił się na rynku pieniądz bezgotówkowy (zwany często depozytowym). Najnowszym wynalazkiem cywilizacji jest natomiast pieniądz elektroniczny, którym posługujemy się w momencie realizacji płatności za pomocą kart magnetycznych: wypłacając gotówkę w bankomacie (wymieniając jednostki elektroniczne na fizycznie istniejące banknoty) lub też płacąc kartą w sklepie (przekazując jednostki elektroniczne na rachunek bankowy sklepu).
mohawk (2936 punktów)
Cytować powinno się chyba z podaniem źródła...

www.tf.pl/view.php?art=12974
stokrotka (877 punktów)
Tak, masz rację.
Ja to co wkleiłam to mam z moich notatek uczelnianych. Kto od kogo nie potrafię powiedzieć.
Pozdrawiam
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)
>Od dawna
>meczy mnie fakt, ze w toku edukacji (szkola podstawowa,
>ogolniak i studia) nikt nigdy nie uczyl mnie co to jest
>pieniadz, jak dziala bank, po co reguluje sie stopy
>procentowe i jak wyglada przeplyw pieniadza w zdrowej
>gospodarce; a przeciez sa to podstawowe rzeczy z ktorymi
>kazdy z nas ma codziennie do czynienia, fundamentalne dla
>dzisiejszego swiata, wiec kazdy powinien sie w nich w miare
>biegle orientowac.<

Oj naiwny, naiwny...
Każdy ma się biegle orientować w ekonomii?
Przecież wtedy nikt (poza rodzinami, dążącymi do uprzywilejowania "zaprzyjaźnionymi" z socjaluchami biznesmenami i kastą urzędniczą) nie wybierze socjaluchów!
Dlatego możesz zdawać maturę z nauki o tańcu, a nie masz w publicznym (tfu!!!) systemie "edukacyjnym" ani jednej lekcji ekonomii - byś czasem nie pojął, że stado cwaniaków tylko rżnie cię na kasie z obłudnymi hasełkami o "solidarności społecznej", "pomocy dla najuboższych", "wyrównywaniu szans" itp.
stokrotka (877 punktów)
Dokładnie!!!
Idealnie napisane!!!
Acid Rain (524 punktów)
(zablokowany)
Witam,
Zaczynając od wyjasnień, to nie jest tak że Bank pożyczając pieniądze nie ma ich w ogóle. Banki posiadają duże sumy pieniężne zazwyczaj jednak nie w tradycyjnej formie papierowej. Taka forma płatności jest przestarzała i bardzo niebezpieczna. Banki nie oferują nigdy jedynego produktu, zazwyczaj oprócz pożyczek i kredytów, są jeszcze rachunki ROR, lokaty, fundusze inwestycyjne, akredytywy, faktoring, forfaiting, etc.
Pieniądze na udzielenie kredytu pochodzą z funduszy własnych banku, aby bank mógł udzielić kredytu musi te pieniądze mieć. Zgodnie z prawem bankowym bank może zostać urtworzony tylko w formie spółki akcyjnej (czyli muszą być akcjonariusze), oraz posiadać fundusze na wypłacanie odpowiednich ilości kredytów. Gdy już bank wie ile pieniędzy może przeznaczyć na kredyty, może mniej więcej obliczyć ile kredytów może udzielić. W następnym roku rozliczeniowym, bank ma wskazywać wzrost przychodowy, aby móc udzielić więcej pożyczek niż w roku ubiegłym, tym samym uwalniając kolejne kwoty z funduszy.
Wyobraź sobie dość prosty przykład, Jan Kowalski ma na swoim koncie 5000 PLN i chce je schować do szuflady jako oszczędność, ale myśli sobie pójdę do banku to przynajmniej mam gwarantowany zwrot odsetek, zakładam 1%. Więc kowalski zakłada w swoim banku lokatę roczną. Bank w tym momencie przechowuje bezpiecznie jego pieniądze, Kowalski śpi spokojnie, i ma świadomość że za rok nie dość, że dostanie z powrotem swoje 5000 to jesze dostanie 1%, czyli 50 PLN zupełnie gratis. Załóżmy że bank tego dnia miał 10 takich Kowalskich którzy założyli konto, bank dysponuje już kwotą 50 tyś PLN. Tego samego dnia wiarygodna spółka załóżmy że Agora zwraca się o udzielenie kredytu na kwotę 50 tyś PLN. Dochodzi do zabezpieczenia kredytu, i bank wypłaca kwotę kredytu agorze, czyli wypłaca właśnie pieniądze kowalskich. Oprocentowanie kredytu wynosi np. 15%, agora co miesiąc spłaca swój kredyt i dochodzi ostatecznie do spłaty 55 tyś PLN, czyli udzielony kredyt + odsetki. Bank zarobił 15% na udzielonym kredycie, ale 1% musi oddać dziesięciu Kowalskim, pozstała kwota jest czystym zyskiem banku.

Więcej informacji znajdziesz na www.nbpportal.pl.

Pozdrawiam

HATE ME!

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365