Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy liberalizm ma jakąkolwiek szansę?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
06-03-2006 14:51yavorr (193 punktów)Czy liberalizm ma jakąkolwiek szansę?
Wojciech Sadurski:
"Filozofia polityczna posługuje się pojęciem "racja publiczna" - wybitny amerykański filozof polityczny John Rawls napisał, że tylko takie zastosowanie przymusu władczego wobec jednostki może być prawowite, które opiera się na argumentach, jakie teoretycznie przyjąłby każdy racjonalny obywatel, do którego mogą być zastosowane. Z kolei te normy władcze, które opierają się na argumentacji z góry będącej nie do przyjęcia przez pewnych obywateli - np. dlatego, że zakładają niższy status tych ludzi albo opierają się wyłącznie na przykazaniach religijnych, niepodzielanych przez wszystkich - nie mogą być uznane za prawowite w społeczeństwie demokratycznym."
całość: www.rzeczp(*)icystyka/publicystyka_a_1.html
Dzisiaj język debaty publicznej o kształcie państwa polskiego jest zdominowany przez rewolucyjną retorykę ukierunkowaną na wykluczenie z polityki liberałów, jako tych których nie warto słuchać bo po prostu nie mają racji, lub są niemoralni. Czy w takich warunkach liberalizm polityczny może być popularyzowany w oparciu o metodę, jaką posługiwał się od zawsze: racjonalną argumentację przy przyjęciu założeń o 1) pluralizmie moralnym i światopoglądowym jako normie ustalonej mocą faktu zastanego oraz o 2) równości wszystkich obywateli i - co za tym idzie - równouprawnienia wszystkich światopoglądów (również nieliberalnych)? Czy też może jedyną szansą liberalizmu na "przebicie się" jest postawa a la Konrad Walenrod? Krok 1) Liberałowie podejmują walkę z antyliberałami ich własnymi metodami: krzyczą kto jest zły, kto dobry, kto ma rację politycznego bytu, kto nie, jakie myślenie wyraża prawdę, jakie fałsz. Krok 2) Okazują się lepsi (w co trudno mi uwierzyć). Krok 3) Promują dyskurs klasycznego liberalizmu, korzystając z autorytetu zwycięzców.
Czy po prostu należy liczyć na powolne zmiany w mentalności Polaków, zakotwiczone w czynniku biologiczno-kulturowym? Wydaje mi się, że większość Polaków ma poglądy konserwatywne, ale czy w ogóle są niezdolni do podjęcia debaty w oparciu o dwa założenia, jakie podałem powyżej? Innymi słowy, czy w ogóle nie są skłonni do pojmowania polityki na zasadzie: ja mam swój punkt widzenia, ty masz swój, teraz ustalmy, jak możemy razem żyć żeby każdy z nas miał się jak najlepiej? Jak sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

jarcio (1198 punktów)
>Dzisiaj język debaty publicznej o kształcie państwa
>polskiego jest zdominowany przez rewolucyjną retorykę
>ukierunkowaną na wykluczenie z polityki liberałów, jako
>tych których nie warto słuchać bo po prostu nie mają racji,
>lub są niemoralni.

Ta retoryka antyliberalna nie tyle co jest wszechobecna pośród politycznych "elit", ale wręcz wspierana przez obecne media. Ludzie pokroju dr Roberta Gwiazdowskiego w mediach wystepują niezwykle rzadko, a nawet, gdy dopuszcza sie ich do głosu to w programach, gdzie rzetelne przedstawienie ideii liberalnej jest niepodobieństwem. W ogóle instytucja państwa jako taka nie podlega jakiejkolwiek krytyce. Czasem ktoś rzuci półgebkiem, że być może należałoby ograniczyć biurokracje po czym atmosfera liberalizmu zanika i do głosu dochodzi Lepper, Giertych, Kaczyński czy tam inny etatysta.

>Czy w takich warunkach liberalizm
>polityczny może być popularyzowany ...

Niestety do tego potrzebne są media, a tych jak na lekarstwo. Już prędzej Leppera usłyszysz aniżeli liberała. Sama retoryka ekspertów z Centrum im. Adam Smitha w moim odbiorze, jest bardzo dobra, ale trzeba im dać ten czas antenowy zwyczajnie udostępnić.
yavorr (193 punktów)
>Niestety do tego potrzebne są media, a tych jak na lekarstwo. Już prędzej Leppera usłyszysz aniżeli liberała. Sama retoryka ekspertów z Centrum im. Adam Smitha w moim odbiorze, jest bardzo dobra, ale trzeba im dać ten czas antenowy zwyczajnie udostępnić.

Ale Ty tu mówisz o liberaliźmie gospodarczym. Ja raczej o politycznym, chociaż w pewnym sensie jest to ze sobą związane. Trochę mnie dziwi, że ci neoliberałowie, o których wspominasz, są wg ciebie unikani przez media. Jak na mój gust, to wszystkie komercyjne media reprezentują właśnie to podejście. Weźmy chociażby program Tadeusza Mosza w TVP1, gdzie Gwiazdowski jest częstym gościem. Tak samo stacje radiowe. Zresztą pisząc o debacie publicznej miałem na myśli nie tyle media, które jak na razie nie mają tendencji do przejmowania języka PiSu, ile raczej to, że obecna władza stara się niejako centralnie narzucić pewnien styl myślenia o liberalizmie i, jak mi się wydaje, odnosi w tym sukcesy, ponieważ ten język stał się dominujący, przynajmniej w środowiskach konserwatywnych.

pzdr.
jarcio
>Ale Ty tu mówisz o liberaliźmie gospodarczym. Ja raczej o politycznym, chociaż w pewnym sensie jest to ze sobą związane.

Liberalizm polityczny nie ma żadnego znaczenia bowiem w ustroju demokratycznym, gdzie panuje etatystyczne państwo obywatele zawsze będą ugniatani aparatem biurokratycznym. Silne państwo - przynajmniej z punktu widzenia zakresu oddziaływania struktur administracyjnych na człowieka - i demokracja w jednym oznaczają reżym i polityka nie ma tutaj absolutnie nic do rzeczy - jest bowiem automatycznym i zupełnie zależnym tworem tegoz ustroju gospodarczego, którego kształt zawsze będzie trącił rezymem. Liberalizm bez gospodarki, jest tylko pustym hasłem. Ideologią na potrzeby danej partii.

>Trochę mnie dziwi, że ci neoliberałowie, o których wspominasz, są wg ciebie unikani przez media. Jak na mój gust, to wszystkie komercyjne media reprezentują właśnie to podejście.

Nie zauważyłem.

> Zresztą pisząc o debacie publicznej miałem na myśli nie tyle media, które jak na razie nie mają tendencji do przejmowania języka PiSu, ile raczej to, że obecna władza stara się niejako centralnie narzucić pewnien styl myślenia o liberalizmie i, jak mi się wydaje, odnosi w tym sukcesy, ponieważ ten język stał się dominujący, przynajmniej w środowiskach konserwatywnych.
>pzdr.

No, ale dlaczego sie dziwisz, że tak własnie jest ? W ogóle nie rozumiem po co zajmować sie kwestią, której bez ograniczenia samej polityki rozwiązać nie można. Przecież od czasów oficjalnego upadku komunizmu w Polsce ta retoryka polityczna regularnie zmienia się co pięć lat, ale sytuacja gospodarcza jakoś nie bardzo. W moim pojęciu i nie tylko moim liberalizm bez gopsodarki nie istnieje. Obecna retoryka polityczna generalnie mnie nie zajmuje bo jak zwykle sieje ona zamęt i propagande. Ale to też nie powinno nikogo dziwić bo od tego jest retoryka polityczna by tłumaczyć dziwaczne posunięcia okreslonej partii tak by zbytnio nie zdenerowować ludzi, którzy w zasadzie tej retoryki i tak nie rozumieją. Problem jest taki, że właśnie polityka ma za duzy wpływ na to co sie dzieje ze społeczeństwem polskim. Nie jest istotny ton wypowiedzi, a to czy gospodarka jest hamowana czy też nie.

Pytasz w jaki sposób propagować liberalizm polityczny. Ja odpowiadam, że twoje pytanie jest zle postawione. Wisi w próżni i tak naprawde zajmuje sie czymś co i tak nie ma żadnego istotnego wpływu na mentalnośc czy też położenie społeczeństwa. Idea liberalizmu, która to powstała w XVIII-XIX wieku bez gospodarki nie miała prawa działać. Adam Smith, David Ricardo, Max Weber, a pozniej Ludwig Von Mises. Wszyscy oni podkreślali fundament wolności gospodarczej, czyli istnienia kapitalizmu. Tylko w wolnej gospodarce może, ale nie musi powstac liberalizm polityczny. W państwie etatystycznym to jest absolutnie wykluczone.
duda (175 punktów)Liberalizm jest brzydki
Liberalizm jest po prostu skrajnie 'niefotogeniczny'. Nie nadaje się na manifestacje, trudno by było jego założenia przekształcić na chwytliwe hasełka na transparenty i do wywrzaskiwania na ulicach. Za to Polacy dają się łapać na lep obietnic socjalnych. Najlepszych dowodów może dostarczyć porównanie wyników ostatnich i poprzednich wyborów. Trudo mi uwierzyć, żeby poglądy polityczne dużej częsci społeczeństwa w ciągu czterech lat tak diametralnie się zmieniły, a Jedyne co łączy programy SLD i PiSu to właśnie oferta socjalna. Jednak myślę,że tak jak to zrobiło SLD wraz z upływem czasu kadencji i Pis podryfuje w kierunku gospodarczego liberalizmu, bo jest to po prostu konieczne i w sposób oczywisty korzystne i dla obywatela i dla państwa. Rzecz w tym, że nie można się do tego przyznać przed wyborcą, bo to brzydko wygląda. I dopóki przeciętny Polak sobie tego nie uświadomi będziemy mieć zabawę w kotka i myszkę.

W przedwyborczej gorączce sponiewierano i wykrzywiono znaczenie słowa liberalizm. Rydzyk nazywający liberalizmem wszelkie bezbożności, Pis straszący "liberalną" pustą lodówką i wiele innych głupot w oczach przeciętnego człowieka sprowadziło określenie 'liberał' wręcz do rangi obelgi. To jest żałosne, gdyż większość tych ludzi nawet nie wie na czym on polega. Określanie PO mianem liberałów... pomyłka. To neokonserwtyści, liberalni tylko pod względem ekonomii. Im bliżej do chadecji niż do 'pełnokrwistych' liberałów.
Przemek K.Odp: Czy liberalizm ma jakąkolwiek szansę?
Myślę, że liberalizm ma szansę (tu jednak zaznaczam, że sam liberałem się średnio czuję, na pewno nie czuję się w nim w sensie neoliberalizmu gospodarczego).

Owszem, obecnie liberalizm jest źle widziany, a struktury antyliberalne starają się umocnić. Ale nasze związki z Zachodem są coraz ściślejsze, choćby ze względu na Polaków studiujących i pracujących w Europie Zachodniej. To nie są czasy żelaznej kurtyny i nie można się odciąć od tego, co się mówi i pisze na zachód od Odry.

A obecne problemy liberalizmu wynikają moim zdaniem z trzech przyczyn.

Pierwszą z nich są liczne sukcesy liberałów, we wdrażaniu swych wizji. Były to jednak sukcesy w oddziaływaniu na polityczne, czy dziennikarskie elity, ale nie na społeczne masy. Te kompletnie ignorowano. W efekcie ludzie nie czują się z tą linią uprawiania polityki związani, odczuwają ją wciąż jako coś obcego, wrogiego wręcz.

Drugą przyczyną są polityczne manipulacje PiS, który chciał się odróżnić od PO, przy braku istotnych różnic programowych. Przysłużyło się temu pojmowanie liberałów jako synonimu aroganckich, złodziejskich elit.

Trzecią przyczyną jest nauczanie Jana Pawła II. Choć Jana Pawła II się bardziej czci, niż czyta, to jednak zawsze jego krytykę myśli pooświeceniowej (nie tylko francuskiej, jak w wydaniu wielu konserwatystów, ale także niemieckiej i brytyjskiej), zawsze można wykorzystać jako ostateczny argument w dyskusji.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365