Chyba nie powinienem włazić akurat w ten temat, jako że napisałem nawet już kilka książek, w dodatku nagradzanych, sprzedanych do cna. Co gorsza, nie zamierzam przestać.
Coś mnie jednak kusi, by wtrącić trzy grosze.
O czym by tu pisać? O byle czym! To znaczy, można na każdy temat, bo jest najmniej ważny. Nie chodzi o to, o czym pisać. Dowcip polega na tym, żeby interesująco. Co to znaczy? Nie mam zielonego pojęcia. Wiem, że moje książki ludzie czytają i mówią, że interesujące. I kupują. Nie mogę nastarczyć, bo brak mi na to pieniędzy. Nie rozumiecie? To proste. Żeby zrobić dodruk albo kolejne wydanie, trzeba kilku tysięcy, a ja potrafię wydawać szybciej. No, raz mi się udało, że wydawca dołożył, bo książka była wspomniana w telewizji i nagle zrobiła się hossa. Tyle, że na tej hossie nie ja zarobiłem.
W "Polityce" pisali, że średni nakład książki w Polsce wynosi 800 egzemplarzy. Licząc po średniej cenie 20 zet można w ciągu dwóch - trzech lat utargować 16 tysięcy. Koszta druku oraz haracz wydawcy pożrą z tego połowę. Hurtownia, o ile ktoś naiwny, pożre kolejną połowę. Zysk - 6 do 8 tysięcy rozłożony w czasie owych najmarniej dwóch lat.
Zdradzę, że najniższy nakład mojej książki wyniósł 1000 egz. Jak na złość, właśnie tej mógłbym sprzedać z dziesięć razy tyle, nie mam jednak za co. Tytuł: "Stary człowiek nie może".
Nie ma się z czego śmiać, on naprawdę nie mógł. Właśnie tu najpierw był tytuł, potem reszta.
W ogóle radziłbym tak: nie przejmować się kompletnie tym, co jest "głównym zainteresowaniem społeczeństwa". Pisząc na taki temat, nawet zakładając, że się trafiło w punkt, można powiedzieć z góry, że książka będzie do luftu.
No to o czym pisać? Jest wyżej: o byle czym. Jak pisać? Na to już nikt nie odpowie. Tysiące poglądów, każdy słuszny i niesłuszny, to zależy. Od czego? Od czytelników. Albo to można wleźć im do głów?
Pisać o sobie? Cytat: "Pisarz, gdy pisze o kimś innym, zawsze pisze o sobie, ale gdy pisze o sobie, zawsze pisze o kimś innym".
Pozdrawiam i życzę kwaśno powodzenia.