 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-03-2006 15:08 | umywalnik (23 punktów) | Akcja Refundacja | Redakcja Racjonalisty w wielu miejscach lubi zaznaczać swoją ponadpolityczność (proponuję w tym miejscu przeczytać to - www.racjonalista.pl/forum.php/s,41308#w41424 ). I nie miałbym nic przeciwko, gdyby takie oświadczenia miały związek ze stanem faktycznym. Niedawno (dzisiaj?, wczoraj?), na stronie głównej, pojawił się banner akcji zorganizowanej przez Zielonych - "Akcja Refundacja". Organizatorzy podpisują się jako Komitet Inicjatywy Ustawodawczej Zielonych na rzecz Ustawy o Refundacji Leków Antykoncepcyjnych - i już w zasadzie wszystko wiadomo na temat akcji. Problemy widzę dwa: pierwszy - taki banner "kopie" czytelników o liberalnych poglądach gospodarczych (oczywiście, czytelnicy-liberałowie pewnie niespecjalnie przejęli się małym bannerkiem, ale mimo wszystko stoi to w sprzeczności z postem, do którego linka wkleiłem wcześniej). Drugi - racjonalność samej akcji jest chyba dyskusyjna (przynajmniej dla mnie). Nie chodzi mi bynajmniej o to, że skoro organizatorzy i tak nie mają realnej szansy swoją akcją niczego zmienić (bo nie mają, przynajmniej tu i teraz) - zresztą sami chyba o tym wiedzą; myślę, że chodzi o pewną symbolikę i przypomnienie, że ludzie o takich poglądach jeszcze istnieją. Nie, nie zarzucam idealizmu. Po prostu taka akcja przy obecnym stanie budżetu jest dziwnym zabiegiem. Dostępność środków antykoncepcyjnych naprawdę nie jest w Polsce najistotniejszym problemem - "spokój psychiczny" obywateli, gwarantowany przez antykoncepcję, stoi niestety niżej w rankingu rzeczy ważnych (moim, przynajmniej) od dostępności leków zwyczajnie niezbędnych do życia (bo z nimi też mamy problem), oraz paroma innymi, pozamedycznymi sprawami (to, że akcja nie ma szans na powodzenie, nie oznacza przecież, że jej treść może być dowolna - bo "i tak nie przejdzie"). Zaznaczę jeszcze, że jestem człowiekiem dającym się przekonać.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Już o tym pisałem, ale muszę wstawić to jeszcze raz:
Nie podzielam tego sceptycyzmu, zdaje mi się, że wynika on z tego, ze Zieloni niedostatecznie wyjaśnili w czym rzecz. Kiedyś pisałem o tym i ogólnie taka akcja wydaje mi się jak najbardziej wartościowa, choć mam kilka drobnych zastrzeżeń
>- Wprowadzenie, czy promowanie kategorii 'leki antykoncepcyjne'. Niedorzeczność, albo nowe znaczenie słowa lek.
Niekoniecznie. Nowe prawo farmaceutyczne definiuje produkt leczniczy: "substancja lub mieszanina substancji, której przypisuje się właściwości zapobiegania lub leczenia chorób występujących u ludzi lub zwierząt, lub podawana człowiekowi lub zwierzęciu w celu postawienia diagnozy lub w celu przywrócenia, poprawienia czy modyfikacji fizjologicznych funkcji organizmu ludzkiego lub zwierzęcego
I tutaj antykoncepty mieszcza się jak najbardziej!
>- Komu zabrać? Żądanie finansowania czegokolwiek przez państwo oznacza żądanie zabranie jednym i danie drugim.
Niekoniecznie. Nie wczytywałem się dokładnie w cały ten ich projekt, więc nie wiem, czy mają tutaj jakieś rozwiązanie (ale pewnie tak, bo ustawa wymaga w uzasadnieniu źródeł finansowania), a jeśli nie to nie musi to koniecznie oznaczać jakiejś rewolucji, bo przecież oni tam piszą, że chcą gwarancji refundacji dla trzech antykonceptów nowej generacji, czyli w zasadzie może to oznaczać zamianę starych na nowe!
Ważne: antykoncepty SĄ REFUNDOWANE, tylko, że trzy, cztery środki starej generacji. Rozsądnie jest jednak, aby były refundowane leki nowej generacji, i to o to głównie w tym wszystkim chodzi (!)
Przynajmniej uważam, że w tej kwestii koniecznie powinno coś się zmienić a projekt jest tylko ruszeniem sprawy. Sama idea wydaje mi się godna pochwały.
Więcej o tym w moim tekście: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3375
Kwestia, czy lepsza refundacja antykonceptów byłaby korzystna społecznie, bo przecież nie wszystkie koszty/zyski danego przedsięwzięcia ocenia się prostym bilansem wydatków. Można natomiast argumentować, że refundowanie antykonceptów w większym zakresie przyniesie i pośrednio i długofalowo więcej zysków społecznych niż strat.
>Jeżeli idziesz na przykład po korytarzu, a naprzeciwko na przykład kobieta, koło czterdziestki, oczy czerwone, w oczach cierpienie, zatrzymuje się przy ścianie, głowa boli w sposób nieopisany, - to to u niej nazywa się migrena. Piguły na migrenę - IMIGRAN - kosztują 140 (sto czterdzieści) zł. za 6 (sześć) sztuk i nie mają ŻADNEJ REFUNDACJI. Dowiadujesz się, że ta kobieta przed chwilą rzygała w toalecie - z bólu głowy, wyobraź sobie, z tej migreny.
Gdyby wystąpiono do nas z prośbą o poparcie (jakiejś) refundacji tabletek na migrenę to napisałbym pewnie taki sam wątek i byłbym jeszcze bardziej za taką refundacją! Nierefundowanie tabletek na migrenę przynosi niemal na pewno więcej strat niż oszczędności, więc także jest to jedna z ważniejszych kwestii do rozważenia pod kątem refundacji. Może nawet ważniejsza niż refundacja antykonceptów.
Ale to jest twierdzenie w stylu: Co wy mi tu krzyczycie o zwiększaniu finansowania nauki czy kultury, kiedy ludzie głodują. Czyli klasyczna demagogia
W przypadku migreny refundowane są Pyralginum i Ketonal, ale to za mało. Podobnie przy antrykonceptach refundowane są diane czy rigevidon, ale to też za mało.
Zarzucasz Zielonym demagogię, ale nie chcesz zauważyć, że nie chodzi tutaj o wprowadzenie refundacji na środki antykoncepcyjne, lecz przede wszystkim zracjonalizowanie refundacji istniejącej aktualnie.
>To co zrobił Racjonalista, to popieranie wybranej partii politycznej w jej działalności politycznej
Tak, ale to nie łamie żadnych standardów apolityczności. Od dawna się zastrzegało, że apolityczność to niepopieranie partii, co nie wyklucza bynajmniej popierania konkretnych inicjatyw poszczególnych partii. Inaczej rozumiana zasada apolityczności musiałaby prowadzić do absurdów, kiedy jawnie bliskie nam inicjatywy nie moglibyśmy popierać tylko dlatego, że zostały zgłoszone przez partie jako inicjatywy legislacyjne, czyli np. ktoś zgłasza projekt o tym, żeby wprowadzić konsekwentniejszy rozdział Kościoła i Państwa a my nie możemy tego głośno poprzeć, bo "to polityka". Tak nie można więc rozumieć zasady apolityczności.
>Popieranie jakiejś partii nie zwiększa prestiżu Racjonalisty
Niewątpliwie, dlatego tego nie robimy. Należy też rozdzielać to, co popiera Racjonalista, a co PSR. Racjonalista może sobie pozwolić w pewnych sferach na więcej.
|
|
 | | scorp | >Już o tym pisałem, ale
Napiszę coś innego
>Należy też rozdzielać to, co popiera Racjonalista, a co PSR. Racjonalista może sobie pozwolić w pewnych sferach na więcej.
No właśnie. Racjonalista może sobie pozwolić na więcej. Jasne, może sobie pozwolić.
Gdyby redakcja Nowego Siennika udostępniała swoje ramy na ogłoszenie Jakiejś Partii Rządzącej, czy powiedzielibyśmy, że jest bezstronna? Czy racjonalna bezstronność nie musi być cechą Racjonalisty? Wiązanie się z jakąkolwiek ideologią, choćby zieloną, zmniejsza racjonalizm. Kto nie wierzy, niech przyjrzy się zideologizowanym konkurentom Racjonalisty.
Obiektywizm winien być cechą Racjonalisty, nie zaangażowanie polityczne, polegające na przykład na udostępnianiu swoich środków przekazu na potrzeby Partii. W tym przypadku Zieloni2004.
Jeżeli redakcja Racjonalisty chce poprzeć jakąś inicjatywę, niech wypracuje swoje oświadczenie i zamieści je. Niech mówi swoim głosem, racjonalnie i obiektywnie. Co oczywiście jest dużo trudniejsze niż wpuszczenie bannerka, bo wtedy trzeba by się dobrze zastanowić nad treścią, uwzględnić argumenty za i przeciw, przemyśleć popieraną inicjatywę, czy jest realna, poważna itd.
Redakcja może, ale nie powinna sobie pozwalać na zamykanie uszu na racjonalne kontrargumenty wobec akcji, które ma zamiar poprzeć. scorp
|
|
|  | | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | Brak rozróżniania poparcia dla partii od wsparcia dla inicjatywy, jakiego udzielił Racjonalista na tę akcję (konsultując to wcześniej na forum PSR) powodują, że dalsza dyskusja o apolityczności staje się bezcelowa. Właśnie dlatego, że lekceważy się argumenty.
|
|
|  | | outsider (2469 punktów) | Prócz bycia racjonalistą przydaje się jeszcze w życiu posiadanie tzw. jaj. Inaczej zamkniemy sie w kręgu własnego racjonalizmu: obawiam się, że taki krąg nie byłby ani trochę tworem racjonalnym.
Działaniem bowiem sceptykom (a racjonalizm wszak ze sceptycyzmem wiąże się ściśle) przynależnym jest namysł: jeśli mówić nie o jednym racjonaliście a o gronie racjonalistów, jest to prosta droga, aby każdą sprawę utopić w komisji - niezdolnej podjąć żadnej decyzji, bo zawsze są jakieś "za" i jakieś "przeciw". Skutkiem może być jedynie alienacja tak pomyślanego grona - ceniącego własny racjonalizm ponad sprawy które zieją się tak czy owak w świecie - mało racjonalnym, za to poddanym najrozmaitszym technikom manipulacji. Usuńmy więc Scorpie z tego świata nasz własny racjonalizm - zalećmy to jeszcze innym racjonalistom: przybędzie od tego racjonalizmu w świecie czy ubędzie?
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| michiko (596 punktów) |
> Zaznaczę jeszcze, że jestem człowiekiem dającym się> przekonać.  Aborcja czy antykoncepcja? ( Wybór należy do Ciebie ) choć przede wszystkim do kobiety!
|
|
 | | Teresa Jakubowska (942 punktów) | >Moim zdaniem problem jest falszywie postawiony podobnie jak becikowe dla wszystkich. W kraju o takim zroznicowaniu dochodow jak w Polsce, refundacja srodkow antykoncepcyjnych dla wszystkich jest absurdalna. Antykoncepcja powinna byc darmowa dla klientow opieki spolecznej ewent. dla mlodziezy bez dochodow. I narazie bylby to ogromny krok w dobrym kierunku. Moja szersza argumentacja w moim artykule na tym forum : Zbrodnie i dzieci. >
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|