Racjonalista - Strona głównaDo treści
Spowiedź przedmałżeńska

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
08-06-2006 21:12KowalskaSpowiedź przedmałżeńska
Witam !
Wczoraj byłam na spowiedzi przedmałżeńskiej. Po spowiedzi zamiast duchowego oczyszczenia i radości doznałam że się tak wyrażę rozstroju nerwów i wielkiego zawodu. Nie mogłam się pozbierać przez cały wieczór. Ksiądz zrobił ze mnie grzesznicę bo będąc 6 lat z jednym mężczyzną nie zachowałam czystości przedmałżeńskiej. Więc jak to określił ksiądz cudzołożyłam. Nic to że staram się być dobrym człowiekiem i postępować uczciwie. I że jestem wierna swojemu partnerowi. Zastanawiam się też po co na spowiedzi przedmałżeńskiej tego typu uwłaczające pytania ? Czy ksiądz nie powinien rozmawiać z przyszłym kandydatem na męża/żonę o miłości, wzajemnym poszanowaniu, wychowaniu dzieci itd. ??? Wczorajsza spowiedź była dla mnie bardzo upokarzająca. Po prostu się więcej do spowiedzi nie wybiorę. Kilka lat temu zraziłam się do Kościoła. Bo jak można być tak nieżyciowym ??? I wmawiać ludziom, że wszystko jest grzeszne ? Bo Bóg tak ustalił. Otóż nie. Kościół tak ustalił. I gnębi ludzi jakimiś niedorzecznościami, których normalny światły człowiek nie jest w stanie zaakceptować. Bóg jest miłością. Niestety kler dawno już o tym zapomniał.

jarekland (142470 punktów)
> Czy ksiądz nie powinien
>rozmawiać z przyszłym kandydatem na męża/żonę o miłości,
>wzajemnym poszanowaniu,(... ) ???
>Wczorajsza spowiedź była dla mnie bardzo upokarzająca.
Współczuję
>Poprostu się więcej do spowiedzi nie wybiorę.
To jest dobre wyjście
> Kilka lat
>temu zraziłam się do Kościoła.
Gdybyś była konsekwentna to nie miałabyś tego typu problemów.
>Bóg jest miłością. Niestety kler dawno już o tym zapomniał.
Co do tej miłości to ja bym dyskutował. Ale Kościół z pewnością w rzeczywistości nie kieruje się tymi zasadami które głosi. Ja bym pamiętał o tym przy wychowywaniu dzieci.
Powodzenia
waldmarc
A czego oczekiwałaś? Stanowisko Kościoła w "tych" sprawach jest powszechnie znane? Jeżeli się go nie akceptuje, to po co na siłę brać ślub kościelny. Typowo polskie.
Elfir
>Wczorajsza spowiedź była dla mnie bardzo upokarzająca. Po

Mniej wiecej o to chodzi. O pokore. Chyba nie bylas za dobrze do niej przygotowana. Oczekiwalas ze wyklepiesz kilka formulek i bedziesz jak niewinne dziecie?
Decydujac sie na wybor danej religii decydujesz sie jednoczesnie na przestrzeganie regul jaki ustanawia. Gdybys np. wybrala islam musialabys nosic chuste i stosowac sie do praw szariatu. W przypadku katolicyzmu musisz przestrzegac katechizmu.

Masz bardzo plytka wiare, oszukujesz sama siebie i przyszlego meza biorac slub w Kosciele. Gdybys byla uczciwa zrezygnowalabys.
Gosia (9452 punktów)

>Mniej wiecej o to chodzi. O pokore. Chyba nie bylas za dobrze do niej przygotowana. Oczekiwalas ze wyklepiesz kilka formulek i bedziesz jak niewinne dziecie?
>Decydujac sie na wybor danej religii decydujesz sie jednoczesnie na przestrzeganie regul jaki ustanawia.

Nie znaczy to jednak aby godziła się na upokorzenie.Katolicy zawsze podkreślają potępienie grzechu, a nie grzesznika.Ksiądz powinien w tym kierunku poprowadzić spowiedź.

>Masz bardzo plytka wiare, oszukujesz sama siebie i przyszlego meza biorac slub w Kosciele. Gdybys byla uczciwa zrezygnowalabys.>

Ups...Czy aby trochę nie za ostro? Trochę radykalna ocena, tym bardziej,że oparta na jednej wypowiedzi. Oszukuje przyszłego męża? To niby z kim współżyła przez ostatnie lata? A może,(jak pokazuje przykład B.Clintona i M.Levinsky)Kowalska miała z narzeczonym stosunek, ale On z nią nie?
"Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem"
Pozdrawiam.
Osieł (106 punktów)
>Nie znaczy to jednak aby godziła się na upokorzenie.Katolicy zawsze podkreślają potępienie grzechu, a nie grzesznika.Ksiądz powinien w tym kierunku poprowadzić spowiedź.

Otóż to. Swoją drogą ta cała sprawa z seksem przedmałżeńskim jest niepotrzebnie rozdmuchiwana, bo nic nie ma w tym złego. Seks jest w końcu fizjologiczną jakby nie było potrzebą człowieka.
rozumek
>>Wczorajsza spowiedź była dla mnie bardzo upokarzająca. Po
>Mniej wiecej o to chodzi. O pokore. Chyba nie bylas za dobrze do niej przygotowana. Oczekiwalas ze wyklepiesz kilka formulek i bedziesz jak niewinne dziecie?
>Decydujac sie na wybor danej religii decydujesz sie jednoczesnie na przestrzeganie regul jaki ustanawia. Gdybys np. wybrala islam musialabys nosic chuste i stosowac sie do praw szariatu. W przypadku katolicyzmu musisz przestrzegac katechizmu.
>Masz bardzo plytka wiare, oszukujesz sama siebie i przyszlego meza biorac slub w Kosciele. Gdybys byla uczciwa zrezygnowalabys.
Tak, tak. Lepiej oszukać siebie, swojego Boga i swojego partnera, niż duszpasterza. Straszna oszustka z tej Kowalskiej. Coś takich Kowalskich zbyt wiele, jak na potrzeby duszpasterzy.
miodek (108 punktów)
kto wybrał wiarę KK niech podniesie rękę i naciśnie przycisk.... 0,01. dziękujemy państwu za głosowanie...

wyboru dokonali za nas Ci którzy podawali nas do chrztu, posyłali na pranie mózgu zwane potocznie nauczaniem religii, decydowali w jakiej wierze będziemy wychowywani. większość ż nas wybrała ale własny rozum zamiast podanego na tacy steku kłamstw i kłamstewek.


co się tyczy spowiedzi natomiast to faktycznie, znając stanowisko KK w sprawie seksu przedmałżeńskiego nie jestem zdziwony takimi pytaniami. sprawa wydaje się być prosta. nie akceptujesz stanowiska KK nie bierzesz ślubu kościelnego. bez głupich pytań i w zgodzie ze sobą co najważniejsze

nikt nie zadecyduje za mnie co jest prawdą
Osieł (106 punktów)
>wyboru dokonali za nas Ci którzy podawali nas do chrztu, posyłali na pranie mózgu zwane potocznie nauczaniem religii, decydowali w jakiej wierze będziemy wychowywani. większość ż nas wybrała ale własny rozum zamiast podanego na tacy steku kłamstw i kłamstewek.

To prawda. Zanosząc dziecko do chrztu, a potem posyłając na religię wybieramy za nich samych, bo w wieku 7-14 lat bardzo łatwo jest człowieka ukształtować. W tym wieku, jak wiadomo, człowiek jest najbardziej podatny na wszelki "drenaż mózgu".

Swoją drogą katecheci w szkołach bardzo często zniechęcają swoim zachowaniem, postawą itp. młodych ludzi do kościoła i wiary.

>co się tyczy spowiedzi natomiast to faktycznie, znając stanowisko KK w sprawie seksu przedmałżeńskiego nie jestem zdziwony takimi pytaniami. sprawa wydaje się być prosta. nie akceptujesz stanowiska KK nie bierzesz ślubu kościelnego. bez głupich pytań i w zgodzie ze sobą co najważniejsze

Otóż to.
osiolek
>Masz bardzo plytka wiare, oszukujesz sama siebie i przyszlego meza biorac slub w Kosciele. Gdybys byla uczciwa zrezygnowalabys.

Ślub w kościele. Aby związek małżeński został zawarty wystarczy odpowiednia "uroczystość" (czy raczej formalność) w USC. 20 minut, przysięga, podpisy, szampan i koniec. Ślub w kościele to uroczystość dla katolików. Ale tu pojawia się problem, związany z tym, że większość Polaków to katolicy. I obawiam się, że dla sporej części tych katolików brak ślubu kościelnego jest brakiem ślubu jakiegokolwiek. Ślub w kościele jest tak silnie zakorzenioną tradycją, przez kościół wspieraną z wiadomych względów, że dla wielu ludzi jest to jedyna możliwość zawarcia związku. Ślub w USC został zepchany, pokusiłbym się o stwierdzenie: na margines, traktowany wyłącznie jako formalność.

Wszystko byłoby proste, gdyby nie sytuacje typu: młode małżeństwo staje się tematem rozmów dla całej bliższej i dalszej rodziny tylko dlatego, że nie wzięli ślubu kościelnego. Albo: jedno z małżonków jest praktykującym katolikiem, a drugie nie chce mieć z kościołem nic wspólnego.

Ślub kościelny stał się tak ważny dla społeczeństwa, że powyższe, opisane przeze mnie sytuacje, choć z pozoru błahe, mogą poważnie namieszać w życiu ludzi, którzy chcą po prostu oficjalnie się związać.

Sam jestem zwolennikiem skromnych ślubów (bez wesela na 100 osób w restauracji, bez sukien i gajerów za 3000 zł, bez całonocnej libacji, za którą możnaby kupić młodej parze używane auto, czy nieduże mieszkanie w małym miasteczku). Dlatego też zastanawiam się, czy nie czas zacząć traktować ślub w USC bardziej poważnie? A ślub kościelny pozostawić tylko dla prawdziwych katolików (bo obawiam się, że obecnie wielu ludzi bierze w kościele ślub - uroczystość dla całej rodziny i znajomych, kamerzysta itp., a następny raz pojawia się w kościele na Boże Narodzenie, czy Wielkanoc).

Oczywiście nie atakuję tutaj autorki tematu, bo nie znam Jej sytuacji i nie mam ku temu powodów.
Moby
Niestety w dalszym ciągu ludzie często biorą śluby w kościele, "bo tak chce rodzina". Myślę, że większość przyszłych małżonków zna się na tyle dobrze i są partnerami do tego stopnia, że są w stanie pójść na kompromisy dotyczące miejsca i sposobu zawarcia związku małżeńskiego.
Rodzina - starsze pokolenie nie uznające przeważnie innej drogi, innego sposobu myślenia wywiera dużą presję na osoby chcące się pobrać.
Przeciwstawienie się woli rodziny jest jednoznaczne z obrazą, pomówieniami, zerwaniem kontaktów oraz niestety często pomocy - w tym materialnej - tak często niezbędnej na "nowej drodze życia".
Młodzi ludzie chcąc uniknąć takich sytuacji, godzą się na schematy powtarzane przez lata, czyli nauki przedmałżeńskie, spowiedź przedmałżeńska, ślub kościelny, wesele... Nawiasem mówiąc, nauki przedmałżeńskie byłyby dobrym tematem na forum.
Nie można więc od razu negatywnie oceniać młodych ludzi, którzy np. po kontakcie z księdzem w czasie spowiedzi przedmałżeńskiej doznali pewnego rodzaju niesmaku. Często bowiem odpuściliby sobie tę wątpliwą przyjemność, lecz z wyżej opisanych (i nie tylko) powodów postępują, jak tradycja każe...
-------------------------------------------------------------
Ksiądz jest dla człowieka, a nie człowiek dla księdza.
waldmarc
>Rodzina - starsze pokolenie nie uznające przeważnie innej drogi, innego sposobu myślenia wywiera dużą presję na osoby chcące się pobrać.

To prawda, tylko że w ten sposób dla świętego spokoju chrzci się dzieci, potem posyła je od przedszkola na katechizację, do komunii, bierze ślub kościelny, przyjmuje księdza po kolędzie, wyprawia się katolicki pogrzeb i tak koło się zamyka. Może jednak warto wykazać się odrobiną cywilnej odwagi, a przewidywane konsekwencje są często wyolbrzymiane.
Osieł (106 punktów)
>Niestety w dalszym ciągu ludzie często biorą śluby w kościele, "bo tak chce rodzina".

Niestety.

>Przeciwstawienie się woli rodziny jest jednoznaczne z obrazą, pomówieniami, zerwaniem kontaktów oraz niestety często pomocy - w tym materialnej - tak często niezbędnej na "nowej drodze życia".

To już wtedy świadczy o rodzinie i ich ciemnocie.
Balkowski (5685 punktów)
Jeśli do Kościoła jesteś zrażona już od paru lat, to czemu w ogóle poszłaś do spowiedzi? A nawet, jak zrozumiałem, nadal mimo wszystko chcesz zawrzeć ślub kościelny). Czyli z jednej strony tak a z drugiej inaczej.
Skoro więc nadal trwasz w Kościele to zacytuję ewangelistę , który radzi w takiej sytuacji "obyś był zimny albo gorący", a z dalszego ciągu wynika że ludzie którzy są niezdecydowani będą mieć ogólnie pod górkę. I ma facet rację, bo jest jasne że skoro uczestniczysz w czymś co Ci nie pasuje to będziesz odczuwać dyskomfort - ale równie jasne jest to że tylko Ty możesz to zmienić.
Kowalska
Dlaczego biorę ślub kościelny ? Bo czuję taką potrzebę. Nikt mnie do niczego nie zmusza, poprostu CHCĘ. Więc jeśli nie odpowiadają mi niektóre z kościelnych praw powinnam się poddać i dać sobie spokój z wiarą ? I czy przez to jestem gorsza od innych gorliwie "wyklepujących" na pamięć modlitwy katolików ? Każdy ma prawo do autonomii w swojej wierze. Wydaje mi się, że jest różnica pomiędzy skruchą i pokorą za grzechy a upokorzeniem, którego wiele ludzi doznaje w czasie spowiedzi. Byłam na niesamowitych naukach prrzedmałżeńskich, które wbrew obiegowej opinii wcale nie były nudne i bezwartościowe. Zdecydowałam się, że pójdę do spowiedzi. Łudziłam się, że może ksiądz mnie zrozumie, że może wreszcie trafię na duchownego z duszą i rozumem. Może błędem było udanie się starszego księdza, młodsi sa podobno bardziej wyrozumiali. Pozdrawiam i dziękuję za posty.
waldmarc
>Dlaczego biorę ślub kościelny ? Bo czuję taką potrzebę. Nikt mnie do niczego nie zmusza, poprostu CHCĘ. Więc jeśli nie odpowiadają mi niektóre z kościelnych praw powinnam się poddać i dać sobie spokój z wiarą ?

Jeżeli Ci nie odpowiadają to znajdź sobie religie, która Ci będzie odpowiadać. Albo załóż własną, gdzie Ty ustalisz zasady i będziesz miała niezakłócony komfort.
MaLk__
Nie wiem czego oczekiwałas od spowiedzi, ale chyba pomyliłaś ją z pogadanką. O wzajemnym poczanowaniu, wychowaniu dzieci itp. rozmawia się na NAUKACH przedmałżeńskich. Spowiedź polega na wyznaniu GRZECHÓW, a Ty masz pretensje do księdza, że pytał Cię o grzechy?! Nie chodzi o to, czego nie zrobiłaś bądź zrobiłaś dobrze, tylko o to, co zrobiłaś, a co było według wiary grzechem, niezależnie od tego czy przygotowujesz się do ślubu, czy też jest to "normalna" spowiedź. Stosunki przedmałżeńskie takowym grzechem są według wiary katolickiej. Nie ma się więc co oburzać na księdza, bo zrobił to, co do niego należało. Jeśli uważasz, że definicja grzechu powinna być bardziej "życiowa" i dostosowywać się do tego, co dla kogoś jest wygodniejszej, to faktycznie pomyliłaś hedonizm z katolicyzmem.

Na marginesie - z Twoich wypowiedzi wynika coś o wiele poważniejszego niż pomylenie istoty spowiedzi z rozmową przygotowawczą do małżeństwa. Wynika z niej również i to, że nie żałujesz za popełnione grzechy, co jest warunkiem koniecznym dla rozgrzeszenia. Oczywiście pod warunkiem, że nie traktuje się spowiedzi jako formalności istotnej jedynie dla dopuszczenia do ślubu kościelnego.
waldmarc
Wynika z niej również i to, że nie żałujesz za popełnione grzechy, co jest warunkiem koniecznym dla rozgrzeszenia.

Nikt normalny nie żałuje seksu z kochaną osobą
Monisia
Jesli chodzi o slub koscielny to ja widze tu konkretne zrodlo problemu. Po prostu czlowiek chce slubu "wznioslego", chce podkreslic w najpiekniejszy sposob te ceremonie i pokazac ze jest ona wazna, ba! najwazniejsza w zyciu. Nie wiem dlaczego ale slub bez duchownego w urzedzie jest jakis inny, cos brakuje. Ja sie kiedys zastanawialam jaki inny slub moglby u mnie zaspokoic te potrzebe slubu w obecnosci jakiegos duchownego, ale nic nie wymyslilam. Po prostu slub koscielny jest ladny i jakis taki wzniosly. To jest wedlug mnie jedyny powod ktory caly czas sklania ludzi do brania tego slubu.
Moby
Zgadzam się. Już niejaki Skrzypek - na dachu, powiedział: "Tradition" (tradycja).
Jarek (418 punktów)
>Zgadzam się. Już niejaki Skrzypek - na dachu, powiedział: "Tradition" (tradycja).

Tradycja - tak, ale za jaką cenę. Za cenę własnej godności, upokorzenia, dla radości własnej i czyjejś rodziny.
Trzeba to wszystko powartościować, poukładać, co jest dla Ciebie ważne a co mniej i być w zgodzie z własnym sumieniem a nie z sumieniem rodziny czy kogoś jeszcze trzeciego.
Pozdrawiam
Wojtek (3465 punktów)
A ja wziąłem ślub z moją żoną w Paryżu, w polskim konsulacie. Było wzniośle i miło. Poszliśmy później na bulwar St.Martin z grupką kilku gości i zjedliśmy obiad w dobrej knajpie. Wcześniej przejechaliśmy przez tydzień południowe Niemcy (piękne) i część Francji. Da się jednak zrobić ślub w dobrej i miłej atmosferze bez udziału faceta w sukience (BTW, ślub wzięliśmy w Wielki Piątek - niezamierzone). Dodatkowo, miast wesela mieliśmy świetną wycieczkę. Trzeba tylko chcieć.

Pozdrawiam
WS
mohawk (2936 punktów)
Z przykrością muszę się z Tobą zgodzić. Ludziska często nie zdają sobie sprawy z tego, jak absurdalną jest ich religia, a gdy wychodzi to na jaw i przynosi im raczej nieprzyjemne konsekwencje zżymają się nie wiadomo o co... Jak pisze Chwedeńczuk: religia to system - albo bierzesz wszystko albo nic. A jednak w polskich realiach trudno o odrzucenie najpowszechniej obecnego systemu absurdu w całości, stąd i wielka popularność postaw połowicznych i konformistycznych, o których piszesz.

Swoją drogą, niezwykle ciekawie wygląda zestawienie Twojej zimnej analityczności w stosunku do Woltera i jego poglądów nt. rozbiorów Rzplitej z inkwizytorską zapalczywością w podejściu do błądzącej po tym bezbożnym forum nie-jawno-grzesznicy.
MaLk__
>Swoją drogą, niezwykle ciekawie wygląda zestawienie Twojej zimnej analityczności w stosunku do Woltera i jego poglądów nt. rozbiorów Rzplitej z inkwizytorską zapalczywością w podejściu do błądzącej po tym bezbożnym forum nie-jawno-grzesznicy.

Moja wypowiedź była właśnie zimną analizą wypowiedzi forumowiczki i jej pogladów na temat spowiedzi nieprzystających do tego, co za spowiedź się uważa. Starałem się nie zamieszczać w niej ani subiektywnych osądów, ani inkwizytorskiego potępienia.
mo.ko (49 punktów)
twoje postępowanie jest szalenie zastanawiające...
nie podobają ci sie zasady kościoła...
juz masz za sobą etap zwątpienia w tą instytucję...
wystepujesz przeciw zasadom kościoła (jak sądzę całkiem świadomie)...
nie pójdziesz już więcej do spowiedzi (kolejny grzech)...
TO PO JAKĄ CHOLERĘ CHCESZ WZIĄĆ ŚLUB KOŚCIELNY???
masz pretensje do kapłana o to, że wykonuje swoje obowiązki i przestrzega przykazań???
zastanów sie na czym ci zależy!
biała sukienka i impreza do rana są takie ważne??
chyba wazniejsza jest zgodność z własnymi przekonaniami...

"Życie jest wielkim zaspokojeniem - śmierć wielką wstrzemięźliwością. Dlatego wykorzystaj życie - TU I TERAZ!"
rozumek
>twoje postępowanie jest szalenie zastanawiające...
>nie podobają ci sie zasady kościoła...
>juz masz za sobą etap zwątpienia w tą instytucję...
>wystepujesz przeciw zasadom kościoła (jak sądzę całkiem świadomie)...
>nie pójdziesz już więcej do spowiedzi (kolejny grzech)...
>TO PO JAKĄ CHOLERĘ CHCESZ WZIĄĆ ŚLUB KOŚCIELNY???
>masz pretensje do kapłana o to, że wykonuje swoje obowiązki i przestrzega przykazań???
>zastanów sie na czym ci zależy!
>biała sukienka i impreza do rana są takie ważne??
>chyba wazniejsza jest zgodność z własnymi przekonaniami...
Przecież ona jest wściekła nie na SWOJEGO Boga, ale na kapłana zupełnie INNEGO. Przed swoim nie zgrzeszyła, chociaż o decyzji zawarcia przed nim związku małżeńskiego, wspólnotę religijną ZAWIADOMIŁA z drobnym opóźnieniem. Wątpię, aby kapłan przestrzegał przykazań i wykonywał swoje obowiązki. To ona ich przestrzega i obowiązki stara się wykonywać (również wobec kapłana). On jej to uniemożliwia. A w każdym razie, wszelkimi metodami utrudnia.
Tadeusz

To po co zawracasz głowę Kościołowi skoro nie zamierzasz stosować się do jego wymagań , których nie ma prawa zmienić 6 NIE CUDZOŁUŻ to prawo BOŻE nie kościelne. skoro uważasz że nie zgrzeszyłaś to po co wyznałaś grzech. czy ktoś jest studentem jeśli nie zdaje egzaminów?? trochę logiki !! Pan jezus i tak bedzie czekał na Ciebie z łaską rozgrzeszenia -choćby do sakramentu namaszczenia chorych ale czy Ty wiecz co to Sakrament?? bo chyba teraz chodzi Ci o usługę religijną-suknie organy i takie tam bzdety
pozdrawiam i życzę dobrej edukacji religijnej. Mało wiedzy oddala od Boga a dużo przyciąga na powrót-L. Pasteur
pozdrawiam
Tadeusz
Gosia (9452 punktów)
>To po co zawracasz głowę Kościołowi skoro nie zamierzasz stosować się do jego wymagań , których nie ma prawa zmienić 6 NIE CUDZOŁUŻ to prawo BOŻE nie kościelne.>

Skoro nie ma prawa, to gdzie się podziało II przykazanie?
Trochę nie na temat, ale zawsze mnie ciekawiło, jak katolicy radzą sobie z tym dylematem.Ważniejszy dekalog, jako objawione Prawo Boże, czy wytyczne Kościoła katolickiego? Słowo Boga,czy papieża?
Roma locuta est,causa finita est?
Pozdrawiam.
niebanalna (20 punktów)
>Trochę nie na temat, ale zawsze mnie ciekawiło, jak katolicy radzą sobie z tym dylematem.Ważniejszy dekalog, jako objawione Prawo Boże, czy wytyczne Kościoła katolickiego? Słowo Boga,czy papieża?

najważniejszy jest dekalog i Biblia a wszelkie dogmaty Kościołą nie mogą być sprzeczne z Pismem Świętym.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>najważniejszy jest dekalog i Biblia a wszelkie dogmaty Kościołą nie mogą być sprzeczne z Pismem Świętym.

...a dogmaty Giertychów, Lepperów, Kaczyńskich, Kurskich, Wierzejskich i całej reszty tej menażerii nie mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem (np. Konstytucją).

Ciekawe spojrzenie.

fides ex necessitate esse non debet
niebanalna (20 punktów)
>...a dogmaty Giertychów, Lepperów, Kaczyńskich, Kurskich, Wierzejskich i całej reszty tej menażerii nie mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem (np. Konstytucją).

hmmm cóż ja pisałąm odnośnie Kościołą i dogmatów wiary oraz Biblii... a polityki w Polsce komentować nie będę... każdy sam widzi co się dzieje...
sininen (72 punktów)

>najważniejszy jest dekalog i Biblia a wszelkie dogmaty Kościołą nie mogą być sprzeczne z Pismem Świętym.

owszem- ale tekst Pisma Świętego można interpretować na wiele sposobów- KK wybrał jeden z nich i ten nam narzuca. Każda inna interpretacja jest herezją.
pike70 (214 punktów)
Pokażcie mi takich katolikow, którzy będą się stosować do wszyskich praw wiary. Sami księża nie wiedzą dokladnie, ba papież nie wie w co wierzy i wyznaje. Przyklad:haggard.w.interia.pl/jpw.html
W rzeczywistości katolicy to grupa ludzi posiadająca jakiś wspólny kręgosłup wiary (chrześcijaństwo), ale bez cielesności. Chodzi o to, że sam kościół pogubił się w dogmatach, prawdach, prawach itd. I choć jest szkielet, czyli Bóg, to wszysko co dookoła gmatwa i zamazuje sens wiary. Siedmioma grzechami głównymi w kościele katolickim są: chciwość, pycha, zazdrość,
gniew, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, nieczystość i lenistwo. Jaki katolik,jaki człowiek w ogóle, wobec tak postawionej sprawy nie grzeszy? I czy na pewno chodzi o to, by nie grzeszyć? A po co jest spowiedż? Może bardziej potrzebna jest kk, niż wierzącym, ktorzy mogliby załatwić to bezposrednio z Bogiem. Ot, takie sobie pytania, na które ja juz sobie odpowiedziałem, ale każdy powinien to zrobić we własnym zakresie.
niebanalna (20 punktów)
>Pokażcie mi takich katolikow, którzy będą się stosować do wszyskich praw wiary.
no cóż... wszyscy są jedynie ludźmi nawet księża, ale nie można odnosić chrześcijaństwa jedynie do tego jacy są księża. To tak jakby powiedzieć że wszyscy są źli bo jeden czlowiek zachowuje się nie tak jak trzeba.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>no cóż... wszyscy są jedynie ludźmi nawet księża, ale nie można odnosić chrześcijaństwa jedynie do tego jacy są księża. To tak jakby powiedzieć że wszyscy są źli bo jeden czlowiek zachowuje się nie tak jak trzeba.

Tylko, że to nie "wierny", ale właśnie ksiądz rości sobie pretensje do bycia moralnym autorytetem, sędzią, ekspertem, nauczycielem w kwestiach etycznych i... seksualnych. Na jakiej podstawie? Tego nie wiem.

fides ex necessitate esse non debet
niebanalna (20 punktów)
>>no cóż... wszyscy są jedynie ludźmi nawet księża, ale nie można odnosić chrześcijaństwa jedynie do tego jacy są księża. To tak jakby powiedzieć że wszyscy są źli bo jeden czlowiek zachowuje się nie tak jak trzeba.
>Tylko, że to nie "wierny", ale właśnie ksiądz rości sobie pretensje do bycia moralnym autorytetem, sędzią, ekspertem, nauczycielem w kwestiach etycznych i... seksualnych. Na jakiej podstawie? Tego nie wiem.

chodzi mi o to że wiem że nie wszyscy księża są tacy jakimi ludzie chcą ich widzieć. I sama znam przykłady osób które chyba pomyliły się w wyborze tego kim są... Ale na samej podstawie tego jak zachowuje się ksiądz nie można oceniać całego chrześcijaństwa i wszystkich ludzi któzy utożsamiają się z Kościołęm. Ja akurat jestem osobą wierzacą i czasami denerwuje mnie kiedy ludzie w kółko piszą że wszyscy katoilcy to nieznający się na życiu ludzie fanatycy i nie wiadomo co jeszcze.

Ja naprawdę widzę że księża nie są idealni ale też nie można przesadzać że roszczą sobie do czegoś prawo. Oni nie mają pretensji do tego co robisz i uwierz to tylko twoja sprawa czy chcesz wierzyć czy nie. To bycie sędzią to też nie tak... to wszystko nie jest oparte na tym co się księdzu wydaje. Mimo wszystko przez te 6 lat seminarium klerycy uczą się prawa Kościelnego oni nie wymyslają sobie to jest złe bo tak mi się podoba.

A odnośnie pani wypowiadającej się w tym temacie... No cóż... chyba byla świadoma tego że Kościół nie popiera zwiżków przed ślubem. Więc jeśli już poszła do spowiedzi to zdawała sobie z tego sprawę że ksiądz nie powie jej że jest wspaniała i oby tak dalej (w żadnym wyoadku nie chce usprawiedliwiać księdza ani nikogo nie stety nie słyszalam co ta pani usłyszała przy spowiedzi a to co tutaj napisałą jest jedynie jej subiektywną opinią.
hunkier
>>Pokażcie mi takich katolikow, którzy będą się stosować do wszyskich praw wiary.
>no cóż... wszyscy są jedynie ludźmi nawet księża, ale nie można odnosić chrześcijaństwa jedynie do tego jacy są księża. To tak jakby powiedzieć że wszyscy są źli bo jeden czlowiek zachowuje się nie tak jak trzeba.
Cześć! Dzięki za takie myślenie.Ja uważam, że Kościół katolicki jest jedynym kręgosłupem mojego życia.To on ukazał mi wartości.On pomaga mi zrozumieć życie i swoje słabości.Biblia jest dla mnie wielką Księgą psychologii i socjologii, którą przeżywam także na sposób duchowy. Myślę, że nie można zrozumieć człowieka bez Boga, a Boga bez Kościoła
rozumek
>Cześć! Dzięki za takie myślenie.Ja uważam, że Kościół katolicki jest jedynym kręgosłupem mojego życia.To on ukazał mi wartości.On pomaga mi zrozumieć życie i swoje słabości.Biblia jest dla mnie wielką Księgą psychologii i socjologii, którą przeżywam także na sposób duchowy. Myślę, że nie można zrozumieć człowieka bez Boga, a Boga bez Kościoła
A kto Ci ukaże Twoją siłę i słabości innych? Może siebie, bez Boga, niektórzy nie zrozumieją. Zupełnie pewne, że z nim, trudno zrozumieć kogokolwiek innego (poza sobą). Z nim, strasznie trudno w niego uwierzyć.
bezsenność w sieci
Szkoda że tajemnica spowiedzi nie działa dwukierunkowo...
Teresa (2693 punktów)
> Kilka lat temu
>zraziłam się do Kościoła. Bo jak można być tak nieżyciowym
>??? I wmawiać ludziom, że wszystko jest grzeszne ? Bo Bóg
>tak ustalił. Otóż nie. Kościół tak ustalił. I gnębi ludzi
>jakimiś niedorzecznościami, których normalny światły
>człowiek nie jest w stanie zaakceptować. Bóg jest miłością.
>Niestety kler dawno już o tym zapomniał.

Twoją sytuację można przyrównać do sytuacji osoby, która postępuje zgodnie ze swoim sumieniem a jednocześnie wbrew normom nauki Kościoła. Z punktu widzenia tej osoby nie może ona żałować tego, co zrobiła, ponieważ jej sumienie szczerze nie ocenia tego jako grzechu.
Natomiast z punktu widzenia nauki Kościoła sumienie tej osoby jest błędne. I tak jest zdaje się w Twoim przypadku.

W takiej sytuacji kapłan ma tak wyjaśnić sprawę aż osoba sama zrozumie, ze popełnia błąd. Natomiast od strony "penitenta" minimum skruchy niezbędnym w tej sytuacji jest:
"Żałuję, że nie żałuję, że wg wspólnoty Kościoła (Boga) postąpiłam źle"

Być może zdarza się, że ludzką reakcją u księdza na trudny problem "penitenta" jest próba wymuszenia "żalu" u niego poprzez wzbudzenie poczucia winy czy wzbudzenie lęku, ale to chyba nie jest etyczne rozwiązanie. Niestety Twój przypadek potwierdza tylko fakt, że lud chrześcijański nie jest wystarczająco "zewangelizowany".

Ale z drugiej strony również każdy (również świecki) katolik ma obowiązek starać się, aby jego sumienie miało jak najwięcej światła: poprzez patrzenie na przykłady życia ludzi świętszych od nas a także poprzez prowadzenie czystego życia.
Ciekawe, że mówisz, ze "starasz się być dobrym człowiekiem". Kurcze, najlepszy człowiek jaki chodził po tej ziemi, powiedział, że nie był dobry, a Ty jesteś "dobra"? Wg Ewangelii dobry jest tylko Bóg.

Piszesz, że Bóg jest miłością, ale nieczystość (rozpusta) jest wg Kościoła przekroczeniem właśnie przeciw miłości, jakiej człowiek jest winien samemu sobie i drugiej kochanej osobie.

Piszesz, że Kościół wymyśla jakieś nieżyciowe bzdury, owszem przykazanie "Nie cudzołóż" jest objawione przez Boga, ale tylko o tyle, ze Bóg dając to przykazanie potwierdził prawo naturalne, wypisane w sercu każdego człowieka. A wiec także Ty możesz to zrozumieć, dlaczego to jest błędne.

Piszesz, że Bóg jest dla Ciebie ważny a przecież według nauki katolickiej:
"Godność człowieka polega nie na tym, aby rządził sobą jak chce, ale by wolna i nieprzymuszoną wola stosować się od obiektywnego świata wyższych od niego wartości. Nie ten jest etyczny, kto potrafi złamać prawo, bo mu się tak podoba, ale ten, kto ma tyle siły, że potrafi mu się poddać dobrowolnie".
(Kazania i przemówienia, Bocheński)
A źródłem tych wartości jest Bóg.

Poniżej jeszcze fragment z opracowania (www.spowiedz.pl/lit-art4.htm) nt. wolności sumienia penitenta:

"Etyka spowiedzi; wolność penitenta i wolność sumienia" (O. Mirosław Pilśniak OP
matematyk, teolog. Przeor Klasztoru OO. Dominikanów w Krakowie)

Postawa etyczna spowiednika ma za zadanie
"1. Przyjmować "postawę spowiedzi" w imieniu penitenta (to dzieje się przez przygotowanie intelektualne i duchowe do spowiadania), to znaczy postawy wstawiennictwa za penitenta. Często jest to wszystko, co można dać penitentowi: cierpliwe słuchanie i celebrowanie sakramentu, uwzględniając minimum skruchy u spowiadającego się tzn. "wiem, że nie zrobiłem zgodnie z nauką wspólnoty Kościoła, ale żałuję, że nie żałuję".

c.d.n.
Teresa (2693 punktów)
c. d.

"2. Być strażnikiem tego, by penitent postępował zgodnie ze swoim sumieniem, bez względu na to, czy jest dobrze uformowane, czy nie oraz by wiedział, że powinien je formować lepiej. Kardynał J. H. Newman pisze o sumieniu: "Sens moralności i religii, a nawet autorytetu papiestwa (tzn. prawa do nauczania, wiązania i rozwiązywania zobowiązań wobec Boga) opiera się właśnie na godności sumienia. Nie byłoby sensu słuchać głosu papieża (tzn. autorytetu nauczania Kościoła), gdyby człowiek nie stawał najpierw wobec wewnętrznego głosu własnego sumienia, w którym odzywa się Bóg. (...) Należy słuchać sumienia, bez względu na to, czy jego decyzje są słuszne czy błędne i bez względu na to, czy błąd jest winą błądzącego, czy nie. (...) Oczywiście, jeśli człowiek jest winien błędu, którego mógłby uniknąć, gdyby sprawę zbadał poważniej, to jest odpowiedzialny przed Bogiem za ten błąd, ale mimo to, jak długo jest w tym błędzie, musi działać według niego, bo szczerze uważa ten błąd za prawdę".
Rolą spowiednika jest ocenić, czy człowiek postępuje zgodnie z jego sumieniem, a także jak działa jego sumienie. Gdy penitent postępuje nie według sumienia, ale kieruje się według odczuć super-ego lub gdy postępuje wbrew normom nauki Kościoła, ponieważ jego sumienie jest błędne, należy go pouczyć na temat zasad. Jednak dopóki nie włączy w kryteria oceny swojego postępowania nowo poznanych praw, powinien postępować zgodnie ze swoim sądem sumienia. W takim przypadku etyczne dla spowiednika będzie tak sprawę wyjaśnić, by penitent zechciał tak długo szukać nowego światła dla oceny swojego postępowania, aż pozna na czym polegał błąd. Wtedy będzie umiał okazać żal (czyli rozumnie ocenić jako złe swoje postępowanie) i zapragnie zmiany postępowania. W praktyce oznacza to, że w przypadkach spraw ważnych nie można udzielić rozgrzeszenia sakramentalnego. Ale brak rozgrzeszenia nie jest ani odwetem księdza w imieniu Kościoła, ani wtrącaniem penitenta do piekła, ale jest oddaniem Bogu praw do oceny ludzkiego wnętrza. Nieudzielenie rozgrzeszenia jest zarazem uznaniem nadrzędności ludzkiej wolności wobec czyjegokolwiek przymusu w drodze do Boga. Błąd w postępowaniu - według Newmana - dzisiaj polega na tym, że "gdy ludzie odwołują się do uprawnień sumienia, bynajmniej nie myślą o uprawnieniach Stwórcy ani o obowiązkach stworzenia w myślach i uczynkach wobec Boga. Podnoszą oni prawo do myślenia, wypowiadania się, pisania i postępowania według własnego osądu lub humoru, bez jakiegokolwiek odniesienia do Boga".
3. Ocenić miarę możliwości przyjęcia przez penitenta "postawy spowiedzi" i zastosować adekwatny sposób reakcji na wyznanie. Ta postawa wobec penitenta zależy: - Od stopnia uformowania jego sumienia (prawość, prawdziwość = rozumność)."

To jest budujące:
prawość, prawdziwość = rozumność



>Bóg jest miłością.
>Niestety kler dawno już o tym zapomniał.

Poponuje Ci poczytaj Ewangelię, bo obraz Chrystusa z Ewengelii wcale nie jest wyrazem wyłacznie łagodności i miłosierdzia, np. "plemię żmijowe", wybuchy gniewu, ironiczne odpowiedzi, i słowa do Piotra "Zejdź mi z oczu szatanie".

Prawda jest taka, że to własnie Kościoł bardziej promuje obraz Chrystusa jako miłosiernego i wielbiciela ludzkości i uosobienia łagodności. Natomiast obraz z Ewangelii
pokazuje o wiele więcej rzeczy.

To, co napisałaś o klerze jest zaprzeczeniem prawdy.

Pozdrawiam
rozumek
>To, co napisałaś o klerze jest zaprzeczeniem prawdy.
Szkoda, że tak często, zgodnym z prawdą o klerze.
Cieślański (994 punktów)
Spowiedź konfidencjonalna w totalitarnym systemie religijnego wyzysku i ucisku jakim jest kość.kat. spełnia kilka funkcji.
1. Pozwala klechom zebrać tajne i wstydliwie skrywane informacje o wyzyskiwanych poddanych,
a) dodatkowo, ów nie sprecyzowanej płci, inwigilujący "chłop bez kobiety", może bezkarnie wypytywać dzieci i dorosłych o seksualne "szczegóły", doznając w swym konfesjonalnym "kibelku" darmowej podniety, aż mu się przyrodzenie "przyklei" do stuły.

2. Umożliwia nacechowanie inwigilowanego łatwowiernego wiernego manipulacyjnym poczuciem winy, co czyni zbesztanych (kość.kato. poddanych), bardziej skłonnymi do przynoszenia -"niemal w zębach"- katabasom, wszelkiej materialnej dziesięciny.

3. Manipulacyjnie znamienny jest brak chrześcijańskiej równości w procesie katolickiej spowiedzi,
ponieważ przesłuchiwany autodonosiciel klęczy a podsłuchujący go "chłop w sukience" siedzi.
Innymi słowy taki możnowładny sposób przesłuchiwania,
konfidencjonalnie kształtuje w mentalności wiernych,
obowiązującą hierarchię jednostronnego podporządkowania.

4. Katolicki rytuał autodonosicielstwa niechybnie kształtuje w wiernych mentalność konfidenta
i pozwala im przełamać bariery moralne we wszelkim późniejszym donoszeniu, kapowaniu i obsmarowywaniu bliźnich,
nawet jeśli rzecz jest jawnie religijnie "dęta".

2. Konfidencjonalny sposób pozyskiwania informacji narzuca związkowi naiwnego-spowiadanego z księdzem, znamion tajnej zmowy,
co w kościelnej praktyce wymuszania, pardon wywierania wpływu, daje "dobrze poinformowanemu" księdzu wymierny przychód finansowy, godny feudalnego podziwu.

Innymi słowy,
dokonywane w imię katolickich zabobonów, auto-donosicielskie i intymne wybebeszanie się przed obcym chłopem,
(który notabene, wdziewa babską kieckę),
prześcignęło causus(-charakterystyczny przypadek-) Pawki Morozowa,
czyli najlepsze czekistowskie wzorce radzieckie.
Co więcej,
takie nieroztropne "kapowanie" na samego siebie do uszka katolickiego księdza,
uprawiane przez katolików, przed egzekucją wolnego (dotąd) związku,
pardon, za przeproszeniem, przez zawarcie aktu małżeństwa,
według podręczników o manipulowaniu ludźmi, nosi wszelkie znamiona autodestrukcyjnego szaleństwa.

A to co prezentuje w swych chrześcijańskich poradach szanowna Tereska,
to nic innego jak typowo-katolickie tresowanie do posłuszeństwa, każdego wiernego -jak małego pieska-,
egzekwowane po przez wmanipulowane poczucie winy, syndrom urojonego wstydu i wmówionego grzechu,
(stanowiące wśród ludzi "niewierzących" główny powód do współczucia dla wyzyskiwanych kość.kato. poddanych, a wobec religijnych absurdów, -wyrozumiałego śmiechu).

bóg jest oszustwem

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365