 |
Badania:Prywatne szkoły lepsze i tańsze niż państwowe Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-10-2007 13:09 | Oless (982 punktów) | Badania:Prywatne szkoły lepsze i tańsze niż państwowe | Informacje tutaj zamieszczone nie budzą zdziwienia wśród zwolenników wolnego rynku. Pakowanie pieniędzy w to co "publiczne", czyli niczyje, nie przynosi efektów. W szkołach prywatnych nie ma całej otoczki urzędniczej - dodatkowych kosztów - dlatego ostatecznie są tańsze i prężniej działają, jeżeli tylko da im się równe warunki ze szkołami państwowymi. Jednak dla wielu osób wierzących w "państwo solidarne" ów raport może się przydać, a może nawet zmusi do ciekawej refleksji aby patrzeć nie tylko na to co widać ("darmowa" szkoła), ale i na to czego nie widać (marnotrastwo podatków) - jak mawiał ojciec wolnościowców Frederic Bastiat. Cytat: > " Nawet biedaka stać na prywatną szkołę i jest ona lepsza od publicznej. A czasem bywa nawet tańsza. Takie wnioski płyną z badań, jakie przeprowadził zespół profesora angielskiego University of Newcastle upon Tyne Jamesa Tooleya. > Jego zespół badał na wielką skalę szkoły w ubogich regionach Ghany, Nigerii, Kenii, Indii i Chin. Wnioski były zaskakujące i tak interesujące, że zawierający je tekst otrzymał doroczną nagrodę czasopisma "Financial Times" i działającej na rzecz zwalczania ubóstwa organizacji International Finance Corporation. [..]> Rzeczywiście, w większych miasteczkach i chińskich wsiach działają szkoły publiczne. Ale kiedy badacze porzucili swe auta i pieszo zapuścili się w mniej dostępne okolice prowincji Gansu, odkryli tam prawie 700 prywatnych szkół. I, co ciekawsze, pobierane w nich opłaty były niższe niż te w szkołach publicznych! Kolejne miejsce badań - Hajdarabad, Indie. To miasto nie bez powodu nazywane jest "High Tech City" albo "Cyberabad". Wystarczy jednak przejść przez rzekę Musi, w stronę Starego Miasta, by znaleźć się w slumsach. Tam ankieterzy Tooleya znaleźli 918 szkół. Aż 76 proc. z nich stanowiły szkoły prywatne, uznawane bądź nieuznawane przez państwo. Są one w zasadzie płatne, ale z powodu skrajnej nędzy 7 proc. dzieci w ogóle nie płaci za naukę, a 11 proc płaci stawki ulgowe. Oznacza to praktycznie, że ci płacący, którzy i tak należą do najuboższych ludzi na świecie, są jednocześnie sponsorami dla tych, którzy są w jeszcze gorszej sytuacji. [...]> Jak się okazuje, nie tylko Polacy nie są zadowoleni ze swojego szkolnictwa. "Publiczne szkolnictwo w gettach Nowego Jorku czy Los Angeles zawodzi" - uważa prof. Tooley, który działa obecnie na rzecz wspierania prywatnej inicjatywy w dziedzinie oświaty. Jego zdaniem, historie rodziców, którzy w Afryce czy w Azji pokonują wszelkie przeszkody, żeby dać swoim dzieciom to, co najlepsze, powinny być inspiracją dla Amerykanów. - Jeśli można w Indiach, to czemu nie w USA? - pyta prof. Tooley. A jeśli można w Indiach i USA, to dlaczego nie w Polsce? "Więcej! : wiadomosci(*)ZWdssWQgcHJhc3k=&wid=9289539Potem proponuję wejść na : www.platnestudia.pl/i podpisać całkiem rozsądną petycję, o wolną i sprawiedliwszą edukację. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | LEGION. (3161 punktów) | Tak jakby uczyłem sie przez ostatnie trzy lata w prywatnej szkole wyższej. Może na zachodzie prywatne jest lepsze, ale w Polsce prywatne szkoły (wiele, pewnie nie wszystkie) są zwykłymi drukarniami dyplomów. Dość powiedzieć, że u mnie na roku (wiem, że i na całym kierunku) odsiew był zerowy, a właściciel zwany Ojcem Założycielem zabronił wykładowcom "utrudniania edukacji studentom". Znaczy się, na polski tłumacząc: zabronił stawiać oceny niedostateczne. Pod groźbą zwolnienia z pracy. A do tego: ciągły problem z utrzymaniem czystości(oszczędzali na sprzątaczkach),śmiesznie małe zasoby biblioteki uczelnianej, czy brak mydła i ręczników/suszarek w toaletach(stały brak, nie jakieś chwilowe "o! skończyło się")... A komisja akredytacyjna wystawiła pozytywną opinię... Pointy nie będzie... Nie jest potrzebna.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
 | | Kundzia (53 punktów) | W Polsce sprawa się komplikuje z względu na nieuczciwą konkurencję z strony szkolnictwa publicznego. Gdyby szkolnictwo publiczne było płatne tak samo jak prywatne, i ponosiło wszystkie realne koszty nie korzystając ze środków publicznych, to szybko by przegrało w konkurencji ze sprawniej działającym z samej zasady szkolnictwem prywatnym.
|
|
|  | 2 na 2 | LEGION. (3161 punktów) | No właśnie opisałem to sprawniejsze działanie... A czesne płaciliśmy na licencjacie niewiele niższe, niż ludzie w innych szkołach na studiach magisterskich. Tak to jest w kapitalizmie, że to kapitał się liczy, a nie wiedza, czy człowiek. Dlatego WSZYSTKIE szkoły powinny być państwowe, i zupełnie nie nastawione na zysk, bo skończy się tak, że szkoły będą konkurować ze sobą dorzucając różne gratisy typu: TYLKO U NAS!! Dwa semestry bez bani! Za jedyne 370 zł miesięcznie.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| |  | 5 na 5 | Oless (982 punktów) | > No właśnie opisałem to sprawniejsze działanie...Nie mogłeś go opisać, bo w Polsce nie ma wolnej oświaty.  Chodząc do prywatnej uczelni płaciłeś jednocześnie podatki na uczelnie państwowe. Płaciłeś więc za edukację dwa razy. Za swoją i cudzą. To właśnie dlatego u mnie papier był a u ciebie nie. Gdy warunki są równe okazuje się, że prywatne jest efektywniejsze niż państwowe. Dzieje się tak dlatego, że elastyczna jednostka dokonuje racjonalniejszych wyborów niż ustawowy kolektyw, lepiej też zarządza się swoimi pieniędzmi niż pieniędzmi "wspólnymi". Doskonale widać to było przy porównianiu państwowych zakładów w czasach komunizmu z ich prężniej działającymi odpowiednikami prywatnymi firmami na Zachodzie. Gdy szanse się zrównują dochodzi też do zrównania poziomów nauczania, a najlepsza kadra idzie tam, gdzie ma lepsze warunki pracy. Najlepsze warunki pracy są tam gdzie lepiej zarządza się pieniędzmi, gdzie jest lepsza organizacja. Tam gdzie wyniki nauczania są najlepsze tam przybywa studentów - klientów. Tworzy się zdrowa konurencja pchająca lokomotywę rozwoju do przodu. Ludzie płacąc bezpośrednio z własnej kieszeni (a nie pośrednio przez podatki i składki rodziców czego nie widać) stają się bardziej odpowiedzialni, nie będzie im zależało tylko na "świstku papieru" ale będą więcej wymagać widząc, że to oni tak naprawdę płacą. Nikt nie pójdzie na włókiennictwo tylko po to by ucieć przed wojskiem a jeżeli pójdzie to za swoje pieniądze a nie nas wszystkich. Nikt też nie będzie miał długu względem społeczeństwa gdy po otrzymaniu dyplomu ucieknie za granicę. > Tak to jest w kapitalizmie, że to kapitał się liczy, a nie wiedza, czy człowiek.W kapitalizmie liczy się człowiek. I jego aktywność. Pieniądz służy tylko jako waluta roliczeniowa wymiany dóbr. Jeżeli człowiek chce uzyskać jakieś dobro, np. prawo jazdy, umiejętność mówienia językiem obcym czy obsługi komputera lub pójść na kurs tańca, wtedy kupuje taką usługę jeżeli uzna że cena odpowiada jego potrzebom oraz jest proporcjonalna do JAKOŚCI otrzymanego produktu. W ten sposób największe wynagrodzenie od człowieka uzyskuje Dostawca najlepszych usług. To motywuje do zintensyfikowania starań by sprostać oczekiwaniom klienta. Gdy klient oczekuje WIEDZY dostawcy konkurują między sobą o niego i jego peniądze zabiegając o jak najlepszą cenę i jakość produktu WIEDZY. Gdy dostawcy pozbawieni są presji wolnego rynku a stały dopływ pieniędzy jest zagwarantowany z podatków poziom motywacji do polepszania produktu WIEDZY jest niższy. Zaś zaczyna się wtedy zabieganie o Urzędnika rozdzielającego publiczne fundusze: " W każdym wypadku bardziej dbano by też o to, by badania prowadzili naukowcy najbardziej kompetentni, a nie znajomi osób dysponujących funduszami płynącymi z podatków. Funkcjonowanie zasady " Pieniądze Swoim Kolegom" opisał swego czasu tygodnik "Wprost" (nr 1044, 1.XII.2002; prawo.uni.wroc.pl/~kwasnicki/EkonLit/36339.htm )". Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Sycz (227 punktów) |
> . Dlatego WSZYSTKIE szkoły powinny być państwowe, i zupełnie nie nastawione na zysk, bo skończy się tak, że szkoły będą konkurować ze sobą dorzucając różne gratisy typu: TYLKO U NAS!! Dwa semestry bez bani! Za jedyne 370 zł miesięcznie.> Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji Witam szanowne grono Prywatne szkoly to przedsiebiorstwa nastawione na zysk. Polska jeszcze nie dojrzala do tego by szkoly mogly konkurowac miedzy soba za pomoca innych wartosci niz kasa. Jak powstanie klasa sredia, powstanie i inne otoczenie w branzy edukacyjnej. ( nie wazne ile zaplacimy za studia - wazne aby uczelnia miala renome). Dajmy szanse prywatnym uczelniom, wiedzac, ze najgorsze i tak w koncu umra smiercia spokojna, lub bardziej gwaltowna. Pozdrawiam
Beirut
|
|
|  | | Celecrin (11895 punktów) | >W Polsce sprawa się komplikuje z względu na nieuczciwą konkurencję z strony >szkolnictwa publicznego. Politycy w Polsce CHCA rozwoju szkol prywatnych. Tak bardzo, ze maja TAKIE SAME dotacje od panstwa jak prywatne. Jesli jest jakas nieuczciwa konkurencja, to ze strony szkol prywatnych. Maja one miec ZAWSZE wiecej pieniedzy, maja mniejsze klasy, nauczyciel moze poswiecic wiecej czasu na ucznia.
|
|
|  | 1 na 1 | Basia (364 punktów) | >W Polsce sprawa się komplikuje z względu na nieuczciwą konkurencję z strony szkolnictwa publicznego. Gdyby szkolnictwo publiczne było płatne tak samo jak prywatne, to szybko by przegrało w konkurencji ze szkolnictwem prywatnym.
Co Ty opowiadasz? Właśnie ostatnio szanowne gremium rektorów polskich wpadło na genialny pomysł, ażeby studenci uczelni państwowych płacili za swoje kształcenie. Czyż nie cudownie!? Teraz pewnie trzeba będzie tyrać weekendami i nie spać po nocach, żeby mieć możliwość studiowania. Jak można to w ogóle nazwać "wyrównywaniem szans"? Powiedziałabym, że jest to raczej odbieranie możliwości. I co z zapisem w konstytucji o prawie do bezpłatnego kształcenia (art. 70)? No tak, przecież konstytucję zawsze można zmienić. Chętnie przyłączę się do ogólnonarodowych manifestacji wyrażających dezaprobatę, bo mam nadzieję, że takowe zaistnieją.
|
|
| |  | | K_GL | Całkowicie się z Tobą zgadzam!! Już teraz częstokroć by sie utrzymać na studiach dziennych w obcym mieście studenci muszą pracować wieczorami i w weekendy, a niejednokrotnie praca wymusza opuszczanie zajęć!! Tymczasem genialni "ekonomiści" wraz z rektorami chcą i te pieniądze odebrać studentom. Szczerze, nie wierze w zapewnienia o tym, że osoby w trudnej sytuacji będą zwolnione z opłat. Coś mi się wydaje, że możliwości opłacenia czesnych zostaną ocenione na zasadzie "Jeśli stać Ciebie na żarcie to stać Ciebie również na opłacenie czesnych". I nie chce słyszeć o tym jaki to jestem przewrażliwiony!! Już teraz żeby dostać stypendium socjalne trzeba kombinować aby przypadkiem nie mieć oficjalnie jakiegoś dochodu bo się nic nie dostanie, a z samego socjalu ciężko wyżyć!! A tak na marginesie gdzie znaleźć czas na naukę?? Same zajęcia przy tak szybkim przerabianiu materiału stanowczo nie wystarczają by nabrać wprawy w jakiejś dziedzinie. Nie wierze by ktoś kształcący sie na inżyniera mógł nauczyć się czegokolwiek nie przerabiając materiału poza zajęciami. Jeśli rektorom i "ekonomistom" zależy aby utwierdzić stan, w którym kształci się ludzi tylko z papierkami ale bez jakiejkolwiek wiedzy to proszę bardzo niech wprowadzą opłaty!! Na pewno polepszymy ten stan rzeczy!! Na pewno wszyscy na tym dobrze wyjdziemy ponieważ specjalistów zawsze będzie można sprowadzić z innych krajów...
|
|
| waldmarc | Powinniśmy i w Polsce wziąć przykład z Chin, Indii i Ghany i doszlusować do tych wspaniałych wzorców.
|
|
 | | Głąbiński (3538 punktów) | >Powinniśmy i w Polsce wziąć przykład z Chin, Indii i Ghany i doszlusować do tych wspaniałych wzorców.
Z cytowanego na wstępie wątku opisu szkół nie wynika, czy wykazane pozytywne rezultaty są pochodną prywatnej własności, czy odejścia od sztywnych form nauczania. Współczesna cywilizacja stworzyła możliwość pełnego wykorzystania wiedzy o tym, że w nauczaniu istotnym jest wzajemnym oddziaływaniu w otoczeniu grupy rówieśniczej dwu niepowtarzalnych indywidualności: nauczyciela i ucznia. Jest faktem, że ustalony przed wiekami, zrytualizowany system klasowo-lekcyjny, dodatkowo ujęty u nas centralistycznie ustalanymi szczegółowymi przepisami, bardzo utrudnia uwzględnienie cech osobowych - przypomina koszary lub tresurę. W szkołach, które nie podlegają ścisłemu nadzorowi państwowemu (np, wzmianka o szkołach "nieuznawanych przez władze"!), nauczyciel ma większe możliwości odejścia od jednego dla wszystkich schematu, co może być rzeczywistą przyczyną sukcesu.
Polscy pedagodzy opracowali (początki w latach 30-tych ub. stulecia) bardzo ciekawy system, którego wprowadzenie wymagałoby znacznego ograniczenia kompetencji ministerstwa oświaty, na co urzędnicy nie chcą się zgodzić.
Stach M. G.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|