 |
dlaczego sztuka już tak nie szokuje... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-05-2006 21:41 | chinska zupka;) (118 punktów) | dlaczego sztuka już tak nie szokuje... | kiedyś to mozna bylo zablysnąć swiatlym pomyslem, zrobic kariere, przez wywolanie na odbiorcy wrazenia, szoku, zawalu serca/// teraz gdy wszystko jzu bylo i jest...takie normalne, nie ma to znaczenia. widzielismy juz czlonka meskiego w krzyzu i podobne temu zjawiska, wszystko juz bylo...wszystko nam normlnieje, moze pora wrocic do konwenansow i pruderii zeby znowu nie bylo tak nudno. bo sie tak zastanawiam, jak teraz tworzyc, skoro wszystko jest tak podobne (mowie przede wszystkim o wspolczesnych tworcach sztuk plastycznych, bo muzyka czym juz miala zaszokowac to zaszokowala i powalila na kolana- techno i heavy metal, ktory stal sie tak "normalny, ze nawet britney sie przez chwile z nim chciala utozsamiac) jak ktos stworzy cos "pieknego", bo klasycznego, to zarzuca mu sie klasycznosc i nude i z e to juz bylo. ale w koncu wszystko juz bylo, a bardzo bym chciala, zeby ktos mnie pocieszyl i pwoedzial ze nie wszystko juz bylo, ze duzo jest jeszcze do wymyslenia... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Witchfynde (121 punktów) | Jak to postulowali sytuacjoniści - sztuka skończyła sie na dadaizmie; teraz otwierają sie inne formy sztuki zwiazane z nową kulturą, czy to odchodzącą kulturą industrialna czy też naszą "internetową"/"komputerową", kultury te prowadzą do oczywiście do w pewnym sensie odrzucenia standardowego malarstwa na rzecz nowych form ekspresji; jest bardzo możliwe, iż te formy pozostaną niewyczerpane gdyż w każdej z nich można sie w krańcowych okolicznościach odwołać do przypadku, która ma za sobą niewyczerpane możliwości.
Inna sprawą jest to, że moim zdaniem w sztuce niekoniecznie najważniejszą rzeczą musi byc innowatorskość, wprowadzanie nowych form, lecz coś innego, ciężkiego do określenia co wiąże sie i autentyzmem i ładunkiem emocjonalnym. (jest to oczywiście moja opinia tudzież interpretacja sztuki i opiera się wyłącznie na moich odczuciach / jest subiektywna)
|
|
| RudiMagx (280 punktów) | > kiedyś to mozna bylo zablysnąć swiatlym pomyslem, zrobic> kariere, przez wywolanie na odbiorcy wrazenia, szoku, zawalu> serca...To chyba nie jest zbyt przemyślane stwierdzenie. Trudno powiedzieć, ze każdy wielki artysta szokował, a każde wielkie dzieło zadziwiało. Jak ktoś utożsamia robienie kariery z robieniem sztuki, to chyba daleko nie zajedzie  > bo sie tak zastanawiam, jak teraz tworzyc, skoro wszystko> jest tak podobne...Czyżby to pisał zagubiony artysta?  > jak ktos stworzy cos "pieknego", bo klasycznego, to zarzuca> mu sie klasycznosc i nude i z e to juz bylo. ale w koncu> wszystko juz bylo, a bardzo bym chciala, zeby ktos mnie> pocieszyl i pwoedzial ze nie wszystko juz bylo, ze duzo> jest jeszcze do wymyslenia...Spróbuję pocieszyć ale od końca i nie do końca  To jak zrobić arcydzieło zafascynowało również naukowców. Okazało się, że oddziaływanie wielkich dzieł na odbiorcę daje się badać naukowo. Można wyjaśnić dlaczego wielkie dzieła sa wielkie i podac naukowy przepis na takie dzieło. Wielcy artyści po prostu czują to podświadomie, robią na czuja to, co potem inni naukowo wyjaśniają. Ten talent albo się ma, albo nie. Dla jednych jest to pocieszające a dla innych to wyrok. Pozostaje im kicz, naśladownictwo i miernota. Jeśli ktoś chce zgłębić temat tego fascunującego zastosowania neurobiologi polecam na początek Wiedzę i Życie 2/2006 "Artysta jako nieświadomy neurobiolog". Pzdr serdecznie 
www.rudimagx.republika.pl
|
|
 | | chinska zupka;) (118 punktów) | nie jest wazne, kto to napisal: artysta, jak i zagubiony artysta lub przecietny albo wrazliwy odbiorca sztuki tamtego artysty:D sztuka nie musiala szokowac -to prawda. ale musi przyciagac odbiorce, a teraz, jakos tego nie widac, oczywiscie uogolniam, bo wiadomo ze ci naprawde zainteresowani nie przestali sie interesowac ale jednak...moze to przez globalizacje...
|
|
|  | | RudiMagx (280 punktów) | > sztuka nie musiala szokowac -to prawda. ale musi przyciagac odbiorce, a teraz, jakos tego nie widac, oczywiscie uogolniam, bo wiadomo ze ci naprawde zainteresowani nie przestali sie interesowac...I właśnie tutaj dotknęłaś innego ważnego problemu. Kiedyś sztuka była czytelna dla przeciętnego odbiorcy, musiała być "ładna", bo inaczej nikt by jej nie kupił. Nie trzeba być znawcą sztuki, by podziwiać klasyczne dzieła, by czuć ich piękno. Dzisiaj, przez zinstytucjonalizowany mecenat nad artystami, tworzy się brzydotę. Masowo powstają "dzieła", których nikt by nie kupił i którymi co najwyżej napalono by w zamkowych piecach, tworzone przez "artystów", którzy w dawnych realiach pomarliby z głodu a imiona ich nie zaśmiecałyby annałów historii sztuki. Krytycy to osobna, pasożytnicza nacja, która jeszcze pogarsza ten stan rzeczy. Przecież taki krytyk nie może uznawać za dzieło tego, co się ludziom podoba. Wtedy byłby niepotrzebny. On musi sztukę widzieć w czymś tak ohydnym, że normalny człowiek nie może nawet na to spojrzeć bez odrazy. Tylko wtedy jest ważny, tylko wtedy może uzasadnić sens swego istnienia, a że ludzie potrzebują autorytetów i akceptacji, więc publicznie podziwiają te "dzieła", a gdy nikt nie widzi, to na ich widok rzygają. Gdyby nie mecenat państwa i innych instytucji programowo wspierających sztukę, krytycy i podobnego pokroju "artyści" nie mieliby racji bytu. Zauważmy, że w czasach normalnego, indywidualnie ludzkiego mecenatu, nie było krytyków. Byli znawcy i historycy sztuki. Krytycy to wynalazek symbiotyczny do sztuki nowoczesnej w tym negatywnym znaczeniu. To oczywiście są tylko uogólnienia i uproszczenia. Jeśli ktoś się poczuł urażony to na pewno jest jednym z wielu wyjątków. Pzdr serdecznie 
www.rudimagx.republika.pl
|
|
| |  | | placownik (17853 punktów) |
>Gdyby nie mecenat państwa i innych instytucji programowo wspierających sztukę, krytycy i podobnego pokroju "artyści" nie mieliby racji bytu.
Z tym mecenatem to chyba trochę przesadziłeś. Dotyczy on głównie instytucji, które gromadzą w swoich przepastnych magazynach dzieła "twórców" już uznanych i wypromowanych. No może jeszcze Akademii Sztuk Pięknych, które trudnią się między innymi teoretycznymi uzasadnieniami tego, że klozet odpowiednio podany może być uznany za dzieło sztuki.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | | RudiMagx (280 punktów) | > Z tym mecenatem to chyba trochę przesadziłeś. Dotyczy on głównie instytucji, które gromadzą w swoich przepastnych magazynach dzieła "twórców" już uznanych i wypromowanych...W różnych krajach proporcje są różne. Chodziło mi o zanik mecenatu indywidualnego na rzecz instytucjonalnego. Państwowy tylko przez przypadek znalazł się na pierwszym miejscu  Nie dotyczy on tylko tych uznanych, bo zaczyna się od różnych programów pomocy młodym artystom, stypendiów, warsztatów, kółek zainteresowań, itp. Ogólnie widzę jednak, że się zgadzamy  Pzdr serdecznie  Ps. Jeśli tagi mają zadziałać trzeba je zamknąć np. tu treść
www.rudimagx.republika.pl
|
|
| iq955 | Pyszna chińska zupko  Pocieszać Cię nie zamierzam, ze względów przyncypialnych, bo od pocieszania są religie, a racjonaliści od wyjaśniania (na ile potrafią). A zatem: Po pierwsze: Do sfery sztuki ludzie zaliczają różne rzeczy. Dla jednych jest to "Star trek", dla innych np. "Krzyki i szepty" (Bergmann). Po drugie: Zrobiono już tyle, że jeśli sięgniesz do dotychczasowego dorobku, to masz na dobre 10 lat zajęcia (jeśli nie na resztę życia). Po trzecie: Grzebanie w śmietniku pop-kultury jest stratą cennego czasu. Relacja między najlepszymi dokonaniami kultury, a jej sferą "pop" jest taka jak pomiędzy (powiedzmy) "Niensyceniem" Witkiewicza, a poezją szaletową. Po czwarte: Uświadom sobie dogłębnie, że popularność, a wartość to dwie zupełnie różne rzeczy! Korelacja pomiędzy nimi jest dość słaba (a obawiam się nawet, że ujemna). Po piąte: "That's all in your mind". Innymi słowy: "Głupiec i mędrzec nie widzą tego samego drzewa". Lub najprościej - masz ze sztuki tyle i TYLKO tyle, ile jest w tobie. Po szóste: Poczytaj sobie pisma krytyczne i teoretyczne Witkiewicza. On już ponad pół wieku temu doskonale wiedział co się dzieje. Po siódme: Zajrzyj sobie na moją stronkę www.marekczeszek.de, a tam do numeru III i VI mojego pisemka "AdRem!". Są tam dwie gruntowne analizy tego tematu (jedna bardzo poważna, druga sarkastyczna). I to by było na tyle. Pozdrowienia. IQ955 - Marek Czeszek.
|
|
 | |
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|