 |
Polityczna poprawność - zbawienie czy przekleństwo? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kultura
| Napisano | Autor | Tytuł | | 08-08-2006 12:33 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Polityczna poprawność - zbawienie czy przekleństwo? | Umieszczam ten wątek w tym dziale, choć równie dobrze mógłby się znaleźć w kilku innych, gdyż przedmiot rozważań jest najbardziej zbliżony do problematyki kultury języka. Tytułowa "poprawność polityczna" wymyślona, a jakże, przez Amerykanów, stała się i u nas wszechobecna. Może jeszcze nie w praktyce, ale jako postulat - na pewno. Media epatują nas nią na potęgę i nawołują zarazem wszystkich, a już polityków i konkurentów w szczególności, do jej stosowania. Istne gromy spadają na tych, którzy nie mają ochoty ulegać tej modzie. Nawet w nauce (humanistyce) zdarzają się wypadki odchodzenia od obiektywizmu opisowego na rzecz political correctness (koniecznie z angielska!). O sztuce, to już nawet nie wspomnę. Czym zatem jest to, tak modne dziś, pojęcie? "Poprawność polityczna - termin powstały w Stanach Zjednoczonych (political correctness) określający początkowo zjawisko zastępowania w języku określeń uznawanych za negatywne na rzecz określeń bardziej neutralnych. Jest to rodzaj cenzury publicznej bądź autocenzury. Propagowanie jej opiera się na poglądzie, że stosowany przez kogoś obraźliwy język przyczynia się do zwiększenia dyskryminacji grup mniejszościowych." (Wikipedia) Czy aby na pewno? I czy aby to wszystko? Cechą języka jest to, że użyte słowo zawiera w sobie kilka równoległych komunikatów. Określa jako nazwa konkretny desygnat lub ich zbiór, informuje o różnych cechach tego desygnatu, wreszcie odzwierciedla nasz stosunek emocjonalny do danego przedmiotu, czynności lub zjawiska. "Amputacja" jednej z tych cech (w tym przypadku: przekaźnika emocji) jest gwałtem na materii i istocie samego języka. I tu polityczna poprawność ponosi porażkę za porażką z naturą języka, z jego żywotnością, albowiem "odemocjonalizowane" równoważniki zastępujące zwroty i słowa "niepoprawne" z czasem również zatracają swą "poprawność" i trzeba je zastępować kolejnymi, które z czasem... itd., itd.. Ale to nie wszystko. Szybko okazało się bowiem, że to co przestało być wreszcie obraźliwe dla jednych, stało się nagle obraźliwe dla innych! Zatem polityczna poprawność zabrnęła w ślepy zaułek? Ujawniła swą absurdalność? Innym aspektem tej swoistej mody jest ucieczka od rzeczywistych problemów w świat ich wyidealizowanych imaginacji. To takie "zamiatanie pod dywan". Skoro nikogo nie obrażamy, to nikt nie powinien czuć się obrażony, skoro niczego nie deprecjonujemy, to nic nie może być poniżone, skoro nie oceniamy, to... Zatem świat jest piękny, ludzie wspaniali, my mamy się dobrze, a wszelkie problemy, to czysty wymysł malkontentów (nie mających pojęcia o politycznej poprawności). Czy o to chodzi jej zwolennikom? O zamazywanie różnic i podziałów zamiast ich faktycznej likwidacji? Zatem: zbawienie czy przekleństwo? A może warto byłoby zastanowić się nad powrotem do starej dobrej tradycji: kultury językowej, psychologicznie nam bliższej, kosztem porzucenia tego sztucznego i kontrowersyjnego (delikatnie rzecz ujmując) tworu amerykańskiej popkultury? A może ktoś ma jakieś inne skojarzenia, refleksje lub doświadczenia z tym pojęciem związane? Zapraszam i pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| DawidKarolkiewicz (984 punktów) |
>Czy o to chodzi jej zwolennikom? O zamazywanie >różnic i podziałów zamiast ich faktycznej >likwidacji?
Czyż ich zamazywanie nie może doprowadzić do ich likwidacji? Poprawność polityczyna jest bardzo praktyczna- nie obrażając nie doprowadzamy do konfliktu- zatem poprawność polityczna, może w chwili obecnej w dość karykaturalnym czasami absurdalnym wymiarze, pozwala zachować zapas energii, który spożytkować możemy na doskonalenie siebie- czyli rzeczywistym wyeliminowaniu niedociągnięć, kompleksów a nie na leczeniu ich cudzym kosztem- wyrzucając swoją niegramotność zółcia w czyjąś twarz. Ende
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Czyż ich zamazywanie nie może doprowadzić do ich likwidacji?
Nie. Bo "zamazywanie" nie prowadzi do likwidacji, a jedynie do usunięcia z pola widzenia.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | DawidKarolkiewicz (984 punktów) |
>Nie. Bo "zamazywanie" nie prowadzi do likwidacji, a jedynie do usunięcia z pola widzenia.
Usunięte zdechną z głodu- skutek taki sam
|
|
| |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Usunięte zdechną z głodu - skutek taki sam.
Nie. Problemy "karmią się" zaniechaniami ich rozwiązywania. Będą więc rosnąć i tyć.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | | DawidKarolkiewicz (984 punktów) | Ale przecież chodzi o zlikwidowanie nie tyle różnic rzeczywistych- rude włosy, czarne włosy, bądź tych wydumanych- biała rasa na szczycie łancucha pokarmowego tylko o zlikwidowanie niezdrowych emocji i chęci narzucenia swoje słusznej perspektywy. Zamazanie doprowadzi do przewartościowania gdyz róznice tkwia only w głowie a stąd już krótka droga do smierci głodowej tychże.
|
|
| | | |  | | DawidKarolkiewicz (984 punktów) | > bądź tych wydumanych- biała rasa na szczycie łancucha pokarmowego tylko o zlikwidowanie niezdrowych emocji i chęci narzucenia swoje słusznej perspektywy.
Proszę o edycję wypowiedzi, powyżej słowo "bądź" zastąpić poproszę słowem "tylko". Dziękuję
|
|
| | | | |  | | enfant (64444 punktów) | Po pierwsze, proponowana zmiana jest nonsensem. Po drugie, każdy może sam edytować swoje wypowiedzi, dopóki nie otrzyma nań odpowiedzi. Pozdrawiam i zostawiam.
|
|
| Głąbiński (3538 punktów) | >"Poprawność polityczna - termin powstały w Stanach Zjednoczonych (political correctness) określający początkowo zjawisko zastępowania w języku określeń uznawanych za negatywne na rzecz określeń bardziej neutralnych. ... >A może warto byłoby zastanowić się nad powrotem do starej dobrej tradycji: kultury językowej
Nie rozumiem, czym różni się tak zdefiniowana PP od kultury językowej? Ze sprzeciwem wobec nadużywania pojęcia PP spotkałem się - jednak w zupełnie innym sensie. Np. w prasie prawicowej ("Naszy Dziennik" i chyba jakieś inne czasopismo) były wzmianki o niesprawiedliwym osądzie publikowania przez ND faktów świadczących o niskim morale władz Izraela. Wg opinii autora nadużycie polega na tym, że w imię PP piętnowane jest ujawnianie prawdy. Ciekawe, że równolegle w ND występują żądania zakazu (samo piętnowanie w tym wypadku widocznie nie wystarcza) przedstawiania treści które "obrażają uczucia chrześcijan".
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nie rozumiem, czym różni się tak zdefiniowana PP od kultury językowej?
Tym, że "poprawność polityczna", jak to z samej definicji wynika, jest formą cenzury. Jest też zubożeniem samego języka jak i jego funkcji. Kultura językowa czy, jeśli wolisz, kultura wypowiedzi polega zaś na tym, że nie musimy nikogo obrażać wyrażając w pełni swój stosunek do problemu (także emocjonalny).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| Przemek K. | >Tytułowa "poprawność polityczna" wymyślona, a jakże, przez >Amerykanów, stała się i u nas wszechobecna. Może jeszcze >nie w praktyce, ale jako postulat - na pewno. >Media epatują nas nią na potęgę i nawołują zarazem >wszystkich, a już polityków i konkurentów w >szczególności, do jej stosowania.
Absolutnie się nie zgodzę. W Polsce, w dobrym tonie, są kpiny, krytyka i wszelkie odcinanie się od "poprawności politycznej". Takie też jest nastawienie większości mediów. Wyjątki są bardzo nieliczne, a nigdy nastawione do samej poprawności politycznej bezkrytycznie.
>Nawet w nauce (humanistyce) zdarzają się wypadki >odchodzenia od obiektywizmu opisowego na rzecz >political correctness
Nie rozumiem. Nie wyobrażam sobie, by konwencja językowa nie pozwalała na naukowy obiektywizm, jeśli tylko autor ma na to ochotę. A że czasem brakuje ochoty -- świadczy to tylko o słabości charakterów, a może częściej intelektu.
>"Amputacja" jednej z tych cech (w tym przypadku: >przekaźnika emocji) jest gwałtem na materii i >istocie samego języka. I tu polityczna poprawność ponosi >porażkę za porażką z naturą języka, z jego żywotnością, >albowiem "odemocjonalizowane" równoważniki zastępujące >zwroty i słowa "niepoprawne" z czasem również zatracają swą >"poprawność" i trzeba je zastępować kolejnymi, które z >czasem... itd., itd..
Nie wiem, czy tak głęboką porażkę. Zresztą narzucenie swego języka to coś najzupełniej normalnego w przypadku różnych ideologii. W Polsce funkcjonuje np. 'lewak', powtarzamy jak z automatu 'życie od poczęcia do naturalnej śmierci', albo o 'mordowaniu niewinnych poczętych dzieci', bezrefleksyjnie stosujemy porównania do komunizmu, bezrefleksyjnie uważamy, że poprawnośc polityczna to coś złego, bezrefleksyjnie mówimy o inwigilacji, itd. Niektórzy (np. Żakowski, a i sam mam takie ciągotki) nazywają to polską odmianą 'poprawności politycznej'. Co prawda, w przeciwieństwie do poprawności amerykańskiej amputuje ona ze słów ich cechy, które mogą sprzyjać tolerancji, kompromisowi i wzajemnemu zrozumieniu. I niczym ich nie zastępuje.
>Ale to nie wszystko. Szybko okazało się bowiem, że to co >przestało być wreszcie obraźliwe dla jednych, stało się >nagle obraźliwe dla innych!
Nie rozumiem. Każda, ale to każda ideologia, czy myśl polityczna, ma swoje zwyrodnienia. To najzupełniej normalne.
W przypadku 'politycznej poprawności' mamy jeszcze do czynienia z całkiem sporym i hałaśliwym kręgiem jej przeciwników. (Znowu, jak w przypadku każdej idei politycznej.) Zgadzając się, że jej 'ślepe zaułki' występują, mam jednak wątpliwości, czy to o czym myślisz, to nie są właśnie objawy politycznego sprzeciwu wobec niej (a nie wewnętrznej sprzeczności)?
>Innym aspektem tej swoistej mody jest ucieczka od >rzeczywistych problemów w świat ich wyidealizowanych >imaginacji.
Jak, na przykład, narzekanie na polityczną poprawność w Polsce, gdzie praktycznie nie liznęliśmy jeszcze jej amerykańskiego i zachodnioeuropejskiego wydania?
>Czy o to chodzi jej zwolennikom? O zamazywanie >różnic i podziałów zamiast ich faktycznej >likwidacji?
Na przeciwnym biegunie agresji mamy zdolność do kompromisu. I myślę, że o to chodzi.
>Zatem: zbawienie czy przekleństwo?
Oba słowa są za mocne, ale jestem poprawności politycznej zwolennikiem. Polityczna poprawność to pewna kultura słowa, coś w rodzaju współczesnego, społeczno-polityczne savoir-vivre'u. Przez analogię, można narzekać, że w salonie obowiązuje sztuczny język, który nie pozwala na używanie normalnych, "neutralnych" słów, takich jak k..., ch... i paru innych, i że rodzi to zastępcze formy obrazy, czy wyładowania agresji. A jednak, cokolwiek by nie mówić o salonowych obrazach, to nie bywają ich uczestnikami kibole z bejsbolami.
|
|
| eddie (19 punktów) | a może chodzi o ŻYCZLIWOŚĆ? PP jest tylko namiastką zrozumienia drugiej strony. Wycofywaniem, omijaniem drażliwych kwestii. Savoir- vivre'm w wersji "dla opornych".
Przykład: rasista gardzi "kolorowymi". Nie mówi o tym publicznie, bo "nie wypada" (PP). Mimo to , gdy nie jest oceniany, działa wg swoich uprzedzeń. Potem, cynicznie udaje życzliwość wobec tych którymi gardzi. Wszyscy i tak wiedzą o tym "oszustwie" ale milczą . Milczą bo "nie wypada" otwarcie kogoś krytykować. Nie wypada wchodzić w konflikt.
Dlatego wydaje mi się, że życzliwość i kultura wypowiedzi są znacznie lepsze od ich "prymitywnej protezy" - politycznej poprawności.
|
|
 | ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Niestety życzliwość i kultura są towarem wielce deficytowym, nie przymierzając jak papier toaletowy za PRL. Dlatego należy używać środków zastępczych w postaci gazety, przepraszm poprawności politycznej, żeby wogóle nawozem nie zalatywać.
|
|
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Chyba żyjemy w dwóch różnych krajach o tej samej nazwie Polska. "Pedał, zboczeniec, lewak, lumpenliberał, łże-elity, komuchy, ujadające pieski, warszawka..." To ma być ta PP języka używanego przez polityków, przez społeczeństwo, przez media?
|
|
| IQ955 (2355 punktów) | > A może ktoś ma jakieś inne skojarzenia, refleksje lub> doświadczenia z tym pojęciem związane?> Zapraszam i pozdrawiam.Nie tylko mam, ale nawet ująłem je w formie artykułów w mojej internetowej gazetce "AdRem!. Trafić tam można tak: www.marekczeszek.comA nastepnie: Numer II (grudzień 2005) - Temat Miesiąca - artykuły "Black boy" oraz "Sensowny inaczej". Cały ten numer (dość zresztą zabawny) poświęcony jest dewiacjom językowym (small talk, żargon etc.), więc może też być interesujący. Także zapraszam i pozdrawiam. IQ955. (Marek Czeszek)
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|