 |
Filozofia/etyka w szkołach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 31-03-2006 21:37 | duda (175 punktów) | Filozofia/etyka w szkołach | Po rewelacjach episkopatu na temat obowiązku chodzenia w szkole na religię lub etykę wygląda na to, że uznaję się religię za coś 'zamiast' etyki. Nie wydaje wam się, że etyka bądź filozofia powinna być obowiązkowa i w stu procentach niezależna od religii? Filozofia w szkole jest w szczątkowych formach upychana w programie historii, języka polskiego czy nawet wos-u, ale nie daje to praktycznie żadnej wiedzy z tego zakresu. W Polsce można zdobyć średnie wykształcenie i nie rozróżniać Sokratesa od Platona. Skoro są pieniądze na dwie godziny religii tygodniowo, to czemu nie na filozofię? Zdaża się, że religii jest w programie nauczania więcej nawet niż fizyki czy chemii! Gdyby zamienić chociaż jedną godzinę religii na obowiązkową świecką etykę bądź filozozofię to już dało by to jakieś efekty. Wpajanie tylko jednego punktu widzenia, nawet dla gorliwego katolika jest krzywdzące, bo utrudnia mu podjęcie dialogu z innymi i nie daje możliwości utwierdzenia swojego światopoglądu poprzez konfrontację z odmiennymi. Stosując takie podejście polskie szkoły będą rzeczywiście kształcić jedynie wykwalifikowaną siłę roboczą a nie świadomych, myślących obywateli. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Volrath (3440 punktów) | > Stosując takie podejście polskie szkoły będą rzeczywiście > kształcić jedynie wykwalifikowaną siłę roboczą a nie > świadomych, myślących obywateli.
Pytanie tylko czy "tym na górze" zależy na kształtowaniu świadomych i samodzielnie myślących obywateli, czy też na kształtowaniu tłumu, mas, będących wykwalifikowaną siłą roboczą.
Obserwując skłaniam się ku stwierdzeniu, że raczej zależy na tym drugim.
|
|
 | | jazonik | >Pytanie tylko czy "tym na górze" zależy na kształtowaniu świadomych i samodzielnie myślących obywateli, czy też na kształtowaniu tłumu, mas, będących wykwalifikowaną siłą roboczą. >Obserwując skłaniam się ku stwierdzeniu, że raczej zależy na tym drugim.
Zgadzam się w zupełności... Z moich obserwacji aktualnej sytuacji tego co dzieje się w szkołach to wszystko sprowadza się do schematyzacji myślenia. Nawet na języku polskim, który powinien by otwarty na różne myśli i poglądy, zaczynają liczyc się już tylko schematy... Trzeba pisac według klucza, bo inaczej nie zda się matury. W szkole powoli przestaje się liczyc to, że ktoś ma własne, odmienne zdanie. Teraz każdy powinien myślec tak samo. A jeśli jest inaczej to zaczyna spadac.
W mojej szkole nie ma etyki, bo było za mało chętnych. Postanowiłem pójśc na religię, bo miałem nadzieję, że będę miał okazję podyskutowac z ciekawym człowiekiem, jakim mi się wydawał szkolny ksiądz. Niestety, jak to często bywa, pierwsze wrażenie czasem jest mylne. Ksiądz okazał się człowiekiem, który nie rozpatruje żadnych problemów z różych stron, a już na pewno nie dylematów swojej wiary. Nie rozumiem naprawdę co ma wspólnego nauka religii z wyborami do sejmu?! a właśnie tym powitał nas na pierwszej lekcji religii ksiądz. Przyniósł artykuł na temat tego, na kogo powinno się według niego zagłosowac w wyborach, żeby było zgodnie z wartościami chrześcijańskimi. Od tego czasu nie uczęszczam na religię. Ale ciekawe jest to, że ten sam ksiądz prowadziłby etykę, gdyby było wystarczająco dużo chętnych osób....
|
|
|  | | Volrath (3440 punktów) | >Ale ciekawe jest to, że ten sam ksiądz prowadziłby etykę, gdyby było wystarczająco dużo chętnych osób....
Ja nie mam złudzeń, że etyka w szkołach byłaby neutralna. Gdyby była w miarę powszechna, to byłaby w znaczącej większości przypadków etyką religijną, katolicką i najczęściej prowadzoną przez księży.
|
|
| |  | | Herr Raskolnikov (18 punktów) | >>Ale ciekawe jest to, że ten sam ksiądz prowadziłby etykę, gdyby było wystarczająco dużo chętnych osób.... >Ja nie mam złudzeń, że etyka w szkołach byłaby neutralna. >Gdyby była w miarę powszechna, to byłaby w znaczącej większości przypadków etyką religijną, katolicką i najczęściej prowadzoną przez księży. Jest to z pewnością piękna idea, ażeby zorganizować przedmiot, który by rozwijał świadomość etyczną, pokazując jedznoczeście szereg aspektów wiąrzących się z poszczególnymi ideologiami, czy chociaż zawierający podstawowe informacje z historii filozofii, ale... Wystarczy przykład przedmiotu wiedzy o kulturze. Miał jakoby rozwinąc moinimalne pojęcie o sztuce, a tymczasem jak wiele jest ludzi uczących się jeszcze, nie potrafiących nawet rozróżnić czym jest gotyk, a czym chociażby barok. Podsumowując obawiam się, że tego typu przedmiot byłby w co najmniej 3/4 przypadków kolejną pozycją do zaliczenia na końcowe świadectwo, pełnym regół i suchych informacji, a jednocześnie traktujący o jednym z najważniejszych aspektów naszego bytowania tutaj... Boję się, że ta dyskusja może sporwadzić się jedynie, do pięknego, ale jakże teoretycznego wniosku.
|
|
| | |  | | jazonik | >>Gdyby była w miarę powszechna, to byłaby w znaczącej większości przypadków etyką religijną, katolicką i najczęściej prowadzoną przez księży. >Podsumowując obawiam się, że tego typu przedmiot byłby w co najmniej 3/4 przypadków kolejną pozycją do zaliczenia na końcowe świadectwo, pełnym regół i suchych informacji, a jednocześnie traktujący o jednym z najważniejszych aspektów naszego bytowania tutaj... Boję się, że ta dyskusja może sporwadzić się jedynie, do pięknego, ale jakże teoretycznego wniosku.
Etyka religijna prowadzona przez księży dla ludzi, którzy rezygnują z samej religii po to, żeby z księdzem nie mieć nic do czynienia? To jest absurd! Niestety jakże możliwy w naszym pięknym kraju... Przecież skoro ktoś decyduje się na zrezygnowanie z religii i chce uczęszczać na etykę, to nie po to, żeby na etyce wpajano mu wartości katolickie. Wychodzi na to, że albo religia, albo nic... :/
Uważam, że w Polsce brakuje przedmiotu takiego jak filozofia/etyka. Przedmiot, podczas którego uczniowie mieliby okazję poznać różne strony świata (religie, problemy społeczne, polityczne) z różnych punktów widzenia. Brakuje lekcji, na których poruszane byłyby aktualne tematy, o których słyszymy w mediach. Ne tej lekcji nie tylko przedstawiane byłyby suche fakty, ale także przedstawiano by problematykę i pozwalano na wolną dyskusję daleką od jednostronnego oceniania. Myślę, że taki przedmiot byłby ciekawym doświadczeniem zarówno dla uczniów, jak i dla nauczycieli.
Porównał Pan etykę do wiedzy o kulturze. Wszystko zależy od nauczyciela i jego stosunku do przedmiotu. Wiedza o kulturze traktowana jest, przynajmniej w mojej szkole, jako obowiązkowy dodatek. Być może dlatego, że jest ona tak traktowana także przez ludzi zarządzających szkołą. Do nauczania tego przedmiotu została u mnie w szkole zatrudniona nauczycielka, która podaje nam suche fakty i daty. Na lekcji nie dyskutujemy tylko mechanicznie przepisujemy to, co dyktuje. Ta nauczycielka nie potrafi nas zainteresować przedmiotem. Gdyby jednak szkoły zatrudniały do nauczania WOKu ludzi z pasją, wtedy na pewno te lekcje byłyby bardziej interesujące. To samo jest z przedmiotem, którego własną wizję opisałem powyżej. W momencie kiedy znajdą się ludzie, którym praca nad takim przedmiotem, nazwijmy go "filozofią", będzie sprawiała przyjemność i będą wykonywali swoją pracę z pasją, wtedy wreszcie mielibyśmy porządny przedmiot będący alternatywą dla religii. Ale żeby tacy ludzie się znaleźli muszą się znaleźć dla nich dobrze płatne posady! Osobiście uważam, że religia w szkołach jest niepotrzebna. A już na pewno nie w liceum ogólnokształcącym. Jest to przedmiot, który nie kształci "ogólnie". On kształci jednostronnie. Gdyby w zamian za to w szkole pojawiłaby się moja "filozofia", wtedy naprawdę byłoby ciekawiej.
|
|
|  | | Truite (108 punktów) | W związku ze sprawą religii/etyki w szkołach jako przedmiotu obowiązkowego zastanawia mnie jedna rzecz. O ile dobrze się orientuję to, aby jakiekolwiek zajęcia odbywały się, musi istnieć okreslona liczba chętnych. Wobec tego, jeśli trzeba będzie obowiązkowo wybrać jeden z tych przdmiotów, a nie znajdzie wystarczająca liczba uczniów chcących chodzić na etykę, to co wtedy z nimi się stanie? Będą zmuszeni do uczestnictwa w lekcjach religii???
Biorąc pod uwagę fakt, że- chcąc nie chcąc- zdecydowana większość społeczeństwa deklaruje się jako katolicy, prawdopodobieństwo nie utworzenia zajęć z etyki jest stosunkowo duże.
Trzeba przyznać, że episkopat świetnie sobie wymyślił tę całą maskaradę, aby nawracać przymusem na katolicyzm już w szkole! Potwierdza to też wcześniejsza wypowiedź kolegi, który mówił, że u niego w szkole etyki uczyłby ten sam "oświecony" ksiądz, który niezwykle wymownie "sugeruje" (narzuca?) młodym ludziom wybory nie mające nic wspólnego z religią.
Oczywiście nikogo nie chcę dyskryminować, ale lekcje etyki powinni być prowadzone przez osoby neutralne, obiektywne i takie, które nie sugerują i nie narzucają innym swoich przekonań. A przecież ubiór księdza już od samego początku mówi, do jakiej instytucji on należy i co popiera.
Pozdrawiam!
|
|
|  | | Balkowski (5685 punktów) | >Przyniósł artykuł na temat tego, na kogo powinno się według niego zagłosowac w wyborach, żeby było zgodnie z wartościami chrześcijańskimi. (...) Ale ciekawe jest to, że ten sam ksiądz prowadziłby etykę, gdyby było wystarczająco dużo chętnych osób.... Ciekawe czy na etykę przynosiłby te same ulotki i sugerował oddanie głosu na te same partie. A raczej, ponieważ jest to pytanie dość retoryczne, jakie byłoby tym razem uzasadnienie takiego wyboru - czy również zgodnością z wartościami chrześcijańskimi?
|
|
| Nimrodelka (26 punktów) | Sęk w tym, że owi myślący obywatele są zbyt niebezpieczni dla obecnej władzy, która postanowiła zdusić w zarodku potencjalnych wrogów. I dlatego moim zdaniem w tej kwestii niewiele się zmieni. Wciąż będzie w szkołach tylko owa religia, a jeśli się uzbiera wystarczająco chętnych na etykę to i tak zapewne będzie jej uczył jakiś ksiądz i ów przedmiot pewnie nie będzie się zbytnio różnił od religii.
Mnie natomiast zawsze ciekawiła inna kwestia. Chodzi o nazwę tego przedmiotu. Religia. Dlaczego nie religia katolicka? Bo jakby nie było tylko tego się ludzie uczą na tym przedmiocie. Nazwa religia mogłaby być myląca dla obcokrajowców, którym by się ona raczej skojarzyła z nauką o religiach, czym z resztą ten przedmiot powinien być. Ale nie będzie, bo nie sądzę by ktoś chciał dokonać zmian w programie nauki religii.
Bóg jest kobietą... :>
|
|
 | | umywalnik (23 punktów) | > Mnie natomiast zawsze ciekawiła inna kwestia. Chodzi o nazwę tego przedmiotu. Religia. Dlaczego nie religia katolicka?Oficjalna nazwa przedmiotu to "katecheza", a nie "religia". A zgodnie ze słownikiem PWN ( sjp.pwn.pl/haslo.php?id=23019), katecheza to "nauczanie zasad religii chrześcijańskiej, zwłaszcza ustnie".
A jednak się kręci! - Słońce dookoła Ziemi. Zaświadczą o tym księża, palcami swemi.
|
|
|  | | Przemek K. | Czy można więc w polskiej szkole legalnie nauczać Islamu, gdyby gdzieś znalazła się dostatecznie duża grupa muzułmańskich dzieci?
|
|
 | | jazonik (6 punktów) | >Nazwa religia mogłaby być myląca dla obcokrajowców, którym by się ona raczej skojarzyła z nauką o religiach, czym z resztą ten przedmiot powinien być.
Jest bardzo myląca. Kiedyś opowiedziałem znajomemu Amerykaninowi o tym, jak w polskich szkołach wygląda lekcja religii. Nie tylko się zdziwił i powiedział, że w Ameryce to byłoby niedopuszczalne, ale nie mógł zrozumieć dlaczego ten przedmiot nazywamy religią i długo musiałem mu to wyjaśniać...
>Ale nie będzie, bo nie sądzę by ktoś chciał dokonać zmian w programie nauki religii.
Myślę, że im więcej ludzi zacznie wyrażać głośno swoje poglądy na ten temat, może wtedy zacznie się coś zmieniać. Jak zwykle najłatwiej jest stwierdzić, że nic się nie zmieni...
|
|
|  | | Nimrodelka (26 punktów) | >>Ale nie będzie, bo nie sądzę by ktoś chciał dokonać zmian w programie nauki religii. >Myślę, że im więcej ludzi zacznie wyrażać głośno swoje poglądy na ten temat, może wtedy zacznie się coś zmieniać. Jak zwykle najłatwiej jest stwierdzić, że nic się nie zmieni...
Ale jak na razie ci co wyrażają swoje poglądy na ten temat są w zdecydowanej mniejszości, a w dodatku nie są u władzy by móc odpowiednie zmiany dokonsć. Obecna władza uważa, że wie lepiej i póki co niestety, ale nie zanosi się na zmiany o których tu mowa. Dzieje się nawet odwrotnie, bo przecież jak na razie to chcą wprowadzić tą religię czy też katechezę obowiązkową. Oczywiście wszystko z czasem będzie się wciąż zmieniać. Jak to pokaże czas, a tutaj czasu trzeba dużo. Nawet badzo dużo...
Bóg jest kobietą... :>
|
|
| |  | | ghaell (22 punktów) | Jestem uczniem liceum, i kazdy uczen sam mogl wybrac czy chce uczestniczyc na lekcje religii/katechezy. Wiec w jakis sposob nie jest to przedmiot obowiazkowy. Lekcja filozofii w szkole mozna by wprowadzic najpierw do klas tzw. humanistycznych jako przedmiot obowiazkowy, do klas o innych profilach jako przedmiot dla chetnych. Mozna by dodac tez, ze w Polsce taki system szkolnictwa sie podoba( jak sie czegos nie poda, to uczniowie sami sie tym nie zainteresuja), u moich kolegow nie ma checi poznania innych religii, innego sposobu myslenia. Jest to moj pierwszy post, prosze o wyrozumialos.
|
|
| | |  | | Rutherford | No to masz świetną szkołę. Moje liceum oferuje jedynie religię prowadzoną przez księży. Wiadomo mi, że jest jedna szkoła w mieście gdzie uczęszczał do szkoły, w której jest profil "filozoficzny". Z filozofią ma tyle wspólnego, iż w tygodniu jest jedna godzina przedmiotu nazwanego 'edukacja filozoficzną'. Lepszy rydz, niż nic... W 3 klasie LO przestanę mieć przedmioty tj. geografia, fizyka, może jeszcze inne? A dwie godziny- wspaniałej, świecącej własnym światłem wskazującym wszystkim drogę-religii pozostaną aż do ostatniego dnia żywota mojego w tej szkole. Ciekawam, ilu uczniów zapisało by się na lekcje etyki/filozofii. Waćpanny z mojej klasy-młodociane dewotki z pianą na ustach niczym psy wściekłe reagujące na przemowy pani od polskiego odnośnie epok tj. oświecenie czy modernizm zapewne nie uczęszczały by na owe zajęcia. Nie zapomnę tego świetlanego dnia; po wyrażeniu przeze mnie aprobaty w stosunku do tychże filozofii łypano na mnie spode łba przez kilka dni. Ba, po dziś dzień jestem intruzem nr 1. Chyba się poryczę, ah, straciłam takie pełnowartościowe, niczym pieczywo waza, przyjaciółeczki.
|
|
| | | |  | | jazonik (6 punktów) | >No to masz świetną szkołę.
W mojej szkole też można było wybrać czy chce się uczęszczać na katechezy czy nie. Tak jest zapewne w całej Polsce (pomijam szkoły katolickie, bo tam religia jest podstawą). Ja też skorzystałem z tego przywileju i na religię, jak już wyżej wspomniałem, nie uczęszczam. NIe rozumiem, więc za bardzo tego stwierdzenia... Czyżby w Twojej szkole religia była obowiązkiem?
>W 3 klasie LO przestanę mieć przedmioty tj. geografia, fizyka, może jeszcze inne? A dwie godziny- wspaniałej, świecącej własnym światłem wskazującym wszystkim drogę-religii pozostaną aż do ostatniego dnia żywota mojego w tej szkole.
Uważam, że ktoś mógłby wreszcie w naszym Rządzie troszkę pomyśleć o tym, żeby to zmienić. To przecież śmieszne, że w klasach maturalnych, kiedy każde dodatkowe godziny zdawanego przedmiotu dla przyszłego maturzysty są na wagę złota, aż dwie godziny zajmuje religia. W każdej trzeciej klasie wykluczane są przedmioty, których dany profil nie dotyczy, a religia jak była tak jest?! Pytanie tylko - po co?
>Ciekawam, ilu uczniów zapisało by się na lekcje etyki/filozofii.
Gdyby lekcje były prowadzone przez ludzi, potrafiących do przedmiotu zachęcić, to na pewno dużo uczniów by się na takie lekcje zapisało. Tym bardziej, jaśli byłyby "zamiast" religii, ale nie prowadzone przez księży.
|
|
| Przemek K. | >Po rewelacjach episkopatu na temat obowiązku chodzenia w >szkole na religię lub etykę wygląda na to, że uznaję się >religię za coś 'zamiast' etyki.
A ja sobie jeszcze przypominam jak Minister Edukacji Narodowej przekonywał wprowadzając katechezę do szkół, że to przedmiot nadobowiązkowy, taki jak aerobik...
> W Polsce można zdobyć średnie >wykształcenie i nie rozróżniać Sokratesa od Platona.
W Polsce można ze średnim wykształceniem wielu rzeczy nie wiedzieć. Ostatnio pewien poseł i niedoszły premier twierdził, na ten przykład, że to Diana wyłoniła się z morskiej piany...
> Wpajanie tylko jednego punktu widzenia, nawet dla >gorliwego katolika jest krzywdzące, bo utrudnia mu podjęcie >dialogu z innymi i nie daje możliwości utwierdzenia swojego >światopoglądu poprzez konfrontację z odmiennymi.
Możliwość utwierdzenia własnego światopoglądu właśnie daje -- w końcu z każdego kto myśli inaczej można się śmiać.
Co do samego przedmiotu -- ja bym się nie sprzeciwiał takiej idei, tym bardziej, że nie sposób zrozumieć sztukę (czy to literaturę, czy plastykę, albo muzykę), bez pewnych filozoficznych podstaw. Cały świat naszej kultury bez nie staje się płytszy.
Ale, że zostałem obdarowany przymusową filozofią na studiach, muszę dodać też coś "kontra". Otóż zdecydowana większość uczniów/studentów, nie ma ochoty na takie "pierdoły". Ich interesują przedmioty zawodowe, te które mogą w przyszłym życiu dać pracę, pieniądze, stanowisko.
* * *
A w rewelacjach episkopatu interesuje mnie co innego -- co z mniejszościami religijnymi? Że załapałem się na religię w szkolę, to pamiętam koleżankę-luterankę. Ona nie uczyła się religii w szkole, tylko u swojego pastora. I było OK. Ale czy teraz, gdyby nie zostałaby zmuszona do dodatkowego uczenia się etyki?
|
|
| Zyga | >Po rewelacjach episkopatu na temat obowiązku chodzenia w >szkole na religię lub etykę wygląda na to, że uznaję się >religię za coś 'zamiast' etyki. Nie wydaje wam się, że >etyka bądź filozofia powinna być obowiązkowa i w stu >procentach niezależna od religii? Filozofia w szkole jest w >szczątkowych formach upychana w programie historii, języka >polskiego czy nawet wos-u, ale nie daje to praktycznie >żadnej wiedzy z tego zakresu. W Polsce można zdobyć średnie >wykształcenie i nie rozróżniać Sokratesa od Platona. Skoro >są pieniądze na dwie godziny religii tygodniowo, to czemu >nie na filozofię? Zdaża się, że religii jest w programie >nauczania więcej nawet niż fizyki czy chemii! Gdyby >zamienić chociaż jedną godzinę religii na obowiązkową >świecką etykę bądź filozozofię to już dało by to jakieś >efekty. Wpajanie tylko jednego punktu widzenia, nawet dla >gorliwego katolika jest krzywdzące, bo utrudnia mu podjęcie >dialogu z innymi i nie daje możliwości utwierdzenia swojego >światopoglądu poprzez konfrontację z odmiennymi. Stosując >takie podejście polskie szkoły będą rzeczywiście kształcić >jedynie wykwalifikowaną siłę roboczą a nie świadomych, >myślących obywateli.
Witam serdecznie Czy, biorąć pod uwagę dość liczną grupe przeciwników tego procedru, istnieje możliwośc "zjednoczenia się" i podjęcia jakichś działań mających na celu usunięcie katechez ze szkół?
|
|
 | | duda (175 punktów) | Obawiam się, że jest to nie możliwe w obecnej sytuacji politycznej... Pozatym, o ile sie nie myle, prawo do nauczania religii w szkołach jest zagwarantowane w konkordacie, jego wymówienie pociągałoby za sobą masę komplikacji. Osobiście znam wielu praktykujących katolików przeciwnym religii w szkołach, ale zdaje się, że nie tylko z niewierzącymi, ale też z nimi nikt się nie liczy.
|
|
|  | | Zyga | > Obawiam się, że jest to nie możliwe w obecnej sytuacji politycznej... Pozatym, o ile sie nie myle, prawo do nauczania religii w szkołach jest zagwarantowane w konkordacie, jego wymówienie pociągałoby za sobą masę komplikacji. Osobiście znam wielu praktykujących katolików przeciwnym religii w szkołach, ale zdaje się, że nie tylko z niewierzącymi, ale też z nimi nikt się nie liczy.Domniemam, że nawet gdy wszyscy tu zebrani wraz z rodzinami i znajomymi po 3 listy do osoby odpowiedniej wyślemy to i tak konkordatu (umowy jak by nie patrzeć) zerwać sie nie da
|
|
| |  | | Alice | Drodzy internauci, jestem jak jak-najbardziej-za-wprowadzeniem do szkół filozofii/ etyki; w końcu trzeba się rozwijać i mieć pole manewru jak-największe; przedmioty podsawowe to nie wszystko. Umiejętność "obeznania" się w świecie jest wskazana, przecież to procentuje w dużym stopniu na przyszłość ! Powiedzcie tylko jak to "skombinowac" tak, by w każdym liceum, ba!nawet juz w gimnazjach wprowadzić takie przedmioty? Moja obawa jest niestety najprawdopodobniej trafna, że łatwo do tego nie dojdzie, bo a)brak funduszy na opłacenie nauczyciela, b) zmiana programów nauczania/strukturu funkcjonowania szkół"ciał nauczycieli", c) kto by się przejmował filozofią-po co to komu? Aż dreszcze przechodzą po plecach! Wstyd normalnie.. u mnie w mieście w żadnej szkole nie ma filozofii, a o etyce nie wspomne. Żenada i raz jeszcze żenada! POzdrawIam
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|