 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 24-04-2006 03:18 | aalaaskaa (68 punktów) | samobójstwo | Wielokrotnie przekonałam się, że jeśli zapytam przeciętnego Kowalskiego czy więcej osób umiera śmiercią samobójczą, czy ginie z cudzej ręki, to Kowalski stwierdzi, że samobójców jest mniej. A tak naprawdę ofiar samobójstw jest więcej niż ofiar morderstw i wojen razem wziętych. Eksperci z WHO obliczyli, że na świecie co 40 sekund ktoś umiera śmiercią samobójczą. Mam nastepujące pytania: Czy ta informacja Cię zaskoczyła? Zdziwiła? Czy uważasz, że tak duża liczba samobójstw jest problemem społecznym? Czy społeczeństwo powinno domagać się wdrożenia jakiegoś programu przeciwdziałającego samobójstwom? A może powinniśmy się ucieszyć, że działa selekcja naturalna?
Ostatnio czytałam na ten temat tutaj: krytyka.org/pokaz_pracenaukowa.php?id=17 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| outsider (2469 punktów) | To daje ca 800 000 rocznie: dużo, ale... Ułamek promila populacji: ile jest w tym czasie śmertelnych ofiar wojen i przemocy?
Samobójcy są cisi, nie zauważamy ich. Ale podobnie nie zauważamy i wojen toczonych gdzieś daleko od nas (nawet tej, w której obecnie bierzemy udział) - nie zauważamy przemocy, bośmy przywykli, że narzekamy a ofiar w gruncie rzeczy niewiele.
Tak było i tak bedzie - nadmiar realizmu szkodzi, odbiera chęć do życia. Zyjemy więc, jakbysmy mieli zyć wiecznie (niektórzy nawet posługują się dla ułatwienia specjalnymi teoriami życia nieskończonego - mało podbudowanymi obserwacyjnie), lekceważymy kruchość własnego bytu, łatwość potencjalnej katastrofy. Nie da się inaczej - nadmiernie rzeczowy stosunek do rzeczywistości grozi szaleństwem. Gorzej tylko, że wyrasta z tego tzw. znieczulica.
Co mówisz o Bogu? Ślisko tu od krwi ludzkiej (Nie-boska komedia}
|
|
| zima_bez_ciastka |
>Eksperci z WHO obliczyli, że na świecie co 40 sekund >ktoś umiera śmiercią samobójczą. >Mam nastepujące pytania: >Czy ta informacja Cię zaskoczyła? Zdziwiła? Tak. Tak i rozśmieszyła trochę (ta informacja przypomina mi absurdy z Monty Pythona, tyle, że to nie skecz). >Czy uważasz, że tak duża liczba samobójstw jest problemem >społecznym? Skoro morderstwa są problemem społecznym, a jest ich mniej, to samobójstwa na pewno też. >Czy społeczeństwo powinno domagać się wdrożenia jakiegoś >programu przeciwdziałającego samobójstwom? A może >powinniśmy się ucieszyć, że działa selekcja >naturalna? Czy społeczeństwo będzie się domagać czy nie, coś z tym zrobić trzeba, jeśli skala jest tak duża. Pozdrawiam
|
|
| Przemek K. | Sprawdzam statystyki. Wychodzi, że w Polsce mamy prawie 5000 samobójstw (rekord: 5100 w roku 2002), przy nieco ponad 1000 morderstw rocznie (mam dane do roku 2000 -- wtedy było 1269, która to liczba dość ostro szła w górę).
Samobójstwa dotyczą głównie mężczyzn (proporcja 5:1), zwłaszcza w wieku 45-60 lat, a więc nie należy się zbytnio cieszyć z wpływu na selekcję naturalną, bo dzieci już zwykle zrodzone zostały. Pozostawiam tu na boku kwestię, czy osoba popełniająca samobójstwo 'zasługuje' na takie, 'selekcyjne' podejście nawet w dyskusji.
Wsparcie społeczne? Nie miałbym nic przeciwko, ale akurat samobójstwa to kwestia głównie reakcji najbliższych (podaje się, że bardzo często występują one po utracie współmałżonka, czy to w wyniku rozwodu, czy śmierci). Nie sądzę by ogólnopolskie programy naprawiły ludzkie problemy rodzinne. Oczywiście można i należy informować o ośrodkach pomocy, rozbudowywać je, zwiększać ich zakres ich możliwości. Ale skoro statystyki wskazują na osobiste problemy, jako źródło decyzji o samobójstwie, to trudno szukać rozwiązań społecznych, czy formalno-prawnych, by zmniejszyć liczbę samobójstw.
|
|
 | | aalaaskaa (68 punktów) | >Sprawdzam statystyki. Wychodzi, że w Polsce mamy prawie 5000 samobójstw (rekord: 5100 w roku 2002), przy nieco ponad 1000 morderstw rocznie (mam dane do roku 2000 -- wtedy było 1269, która to liczba dość ostro szła w górę). >Samobójstwa dotyczą głównie mężczyzn (proporcja 5:1), zwłaszcza w wieku 45-60 lat, a więc nie należy się zbytnio cieszyć z wpływu na selekcję naturalną, bo dzieci już zwykle zrodzone zostały. Pozostawiam tu na boku kwestię, czy osoba popełniająca samobójstwo 'zasługuje' na takie, 'selekcyjne' podejście nawet w dyskusji.
Dzieci też mogą podlegać mechanizmom selekcji... Ale to taka makabra, że aż nie rozwinę tej myśli dalej...
>Wsparcie społeczne? Nie miałbym nic przeciwko, ale akurat samobójstwa to kwestia głównie reakcji najbliższych (podaje się, że bardzo często występują one po utracie współmałżonka, czy to w wyniku rozwodu, czy śmierci). Nie sądzę by ogólnopolskie programy naprawiły ludzkie problemy rodzinne. Oczywiście można i należy informować o ośrodkach pomocy, rozbudowywać je, zwiększać ich zakres ich możliwości. Ale skoro statystyki wskazują na osobiste problemy, jako źródło decyzji o samobójstwie, to trudno szukać rozwiązań społecznych, czy formalno-prawnych, by zmniejszyć liczbę samobójstw.
A ja myślę, że kondycja społeczeństwa znacząco wpływa na kondycję rodzin... Może zakrojone na szerszą skalę programy okazałyby się jednak skuteczne?
|
|
| Volrath (3440 punktów) | >A tak naprawdę ofiar samobójstw jest więcej niż ofiar >morderstw i wojen razem wziętych.
Z statystyk - mniej więcej tyle samo, czyli 800 tys rocznie, 500 tys z zabójstw, 300 tys wojen.
Oczywiście w państwach rozwiniętych wysoko zabójstw jest mniej niż samobójstw.
>Eksperci z WHO obliczyli, że na świecie co 40 sekund >ktoś umiera śmiercią samobójczą.
10 razy więcej umiera z głodu, czyli co 4 sekundy.
>Mam nastepujące pytania: >Czy ta informacja Cię zaskoczyła? Zdziwiła?
Nie.
>Czy uważasz, że tak duża liczba samobójstw jest problemem >społecznym?
Trudno powiedzieć. Na pewno jest problemem, ale nie największym. Większym jest np. głód. Lub kulawe państwo, które w sumie daje wielu ludziom kolejne powody do tego, by z sobą skończyć.
>Czy społeczeństwo powinno domagać się wdrożenia jakiegoś >programu przeciwdziałającego samobójstwom?
Powinno się najpierw domagać naprawy wielu innych rzeczy. Naprawa wielu z nich zmniejszyłaby także ilość samobójstw.
|
|
 | | aalaaskaa (68 punktów) | > >Eksperci z WHO obliczyli, że na świecie co 40 sekund ktoś umiera śmiercią samobójczą.> 10 razy więcej umiera z głodu, czyli co 4 sekundy.Moglibyśmy sobie urządzić wyliczankę i dalej pisać, że np. co minutę, gdzieś na świecie umiera kobieta ciężarna lub rodząca albo policzyć jak często umierają dzieci... Czy dostrzegasz jednak różnice między śmiercią spowodowaną przez warunki zewnętrzne, a taką, którą wywołuje... właściwie nie wiem co... rozpacz? Gdyby głodujący mieszkańcy Afryki mogli się zamienić miejscami z osobami planującymi samobójczą śmierć, a żyjącymi np. w Europie - uznaliby, że są w Raju, a jednak samobójcy z Europy nie widzą w swojej sytuacji nic pozytywnego... Czy społeczeństwo powinno się tym przejąć? > >Czy uważasz, że tak duża liczba samobójstw jest problemem społecznym?> Trudno powiedzieć. Na pewno jest problemem, ale nie największym. Większym jest np. głód. Lub kulawe państwo, które w sumie daje wielu ludziom kolejne powody do tego, by z sobą skończyć.> >Czy społeczeństwo powinno domagać się wdrożenia jakiegoś programu przeciwdziałającego samobójstwom?> Powinno się najpierw domagać naprawy wielu innych rzeczy.> Naprawa wielu z nich zmniejszyłaby także ilość samobójstw.Czyli odp. brzmi TAK
|
|
|  | | Volrath (3440 punktów) | > Czy społeczeństwo powinno się tym przejąć?> Czyli odp. brzmi TAK  Właśnie, jak najbardziej TAK. Ale pewnymi rzeczami powinno się przejąć bardziej, szczególnie, że nierzadko ten problem jest efektem innych problemów.
|
|
| dajmonion (3663 punktów) | >Czy społeczeństwo powinno domagać się wdrożenia jakiegoś >programu przeciwdziałającego samobójstwom?
Ależ tak! Przeczytaj co na temat takiego programu pisze Phil Bosmans flamandzki ksiądz katolicki:
Nie wolno mi sądzić, że w sprawie "miłosci" zrobiłem już wszystko, jesli myslę tylko "przyjaźnie" o ludziach wokół mnie. To jest zaledwie sympatia, iluzja przyjaźni.
Zachowuję się spokojnie. Nie wtrącam się w cudze sprawy. Nie czynię nikomu nic złego. Niech każdy żyje jak chce. To wystarczy. Żyję jak porządny obywatel, wszystko mam zapewnione i zabezpieczone pod szklanym kloszem mego prywatnego życia. I tak oto wnoszę swój wkład w ogólną obojętnosć, która dławi nasze wspólne zycie.
ABY NAPRAWDĘ KOCHAĆ, MUSZĘ SIĘ TROSZCZYĆ O INNYCH: BYĆ UWAŻNYM, DELIKATNYM,
przede wszystkim wobec ludzi z mojego otoczenia, powierzonych mojej opiece: z którymi żyję pod jednym dachem z którymi codziennie pracuję, z którymi jadę tramwajem z którymi się smieję i bawię.
Troska o drugiego czlowieka wyzwala mnie z mego zamkniętego swiata. to konieczne, aby nie zwariować od wiecznego myslenia tylko o sobie. Nie wolno mi się uchylać od tej troski, także i wtedy, jesli to zakłóca mój spokój, moje wygodne zadowolenie.
Może to nawet dobrze, że ktos mi przeszkadza, i że pomoc innym wymaga niekiedy trudu, a nawet bólu. Dobrze, że i ja mogę wziąć na siebie zmartwienia, o których z nikim nie dało się mówić.
Troska o kogos to owoc autentycznej miłosci. Chociaż czasem sprawia ból, w końcu przynosi najlepszy z darów - wzbogaca moje zycie, przydaje barw memu istnieniu, a czasem przynasi niewypowiedziane uczucie głębokiej wdzięcznosci - przedsmak niewyobrażalnego raju.
Phil Bosmans "Nie zapomnij o radosci"
"Kochać dojrzale to największy cud na tej ziemi. To tak dobierać słowa i czyny, by wprowadzać drugą osobę w świat dobra prawdy i piękna.
|
|
| Blekota | > morderstw i wojen razem wziętych.> Eksperci z WHO obliczyli, że na świecie co 40 sekund> ktoś umiera śmiercią samobójczą.> Mam nastepujące pytania:> Czy ta informacja Cię zaskoczyła? Zdziwiła?Nie > Czy uważasz, że tak duża liczba samobójstw jest problemem> społecznym?Wg mnie nie jest tak duża  Bez względu na to, jaka jest, to nie uważam tego za problem społeczny. To motywy mogą być związane z jakimiś problemami społecznymi. > Czy społeczeństwo powinno domagać się wdrożenia jakiegoś> programu przeciwdziałającego samobójstwom? A może> powinniśmy się ucieszyć, że działa selekcja> naturalna?W związku z tym, że uważam, że samobójstwa nie są sprawą społeczną, więc nie widzę potrzeby ani sensu wdrazania jakiegokolwiek programu. Co do selekcji... trudno o jednoznaczność, ponieważ jak powiedział któryś z przedmówców, samobójcy często już zdążyli spłodzić potomstwo. Ponoć (niestety nie pamietam źródła tej informacji) najczęstszą przyczyną targnięć na własne życie jest depresja (pochodna jakichś przeżyć, przewlekła, jako jeden z biegunów w CHAD). Podobno (i tu też nie wymieniam źródła - wybaczcie) skłonności do depresji i CHAD mogą być dziedziczone. Gdyby więc osoby "obciążone" zabijały się przed rozmnożeniem - wtedy przewrotnie brzmiąca SELEKCJA miała by rację bytu. Dla mnie samej brzmi strasznie, to co mówię. Niemniej wielu artystów (zwłaszcza samobójców) miało depresję albo CHAD. Ich spuścizna bywa wartościowa dla niektórych. Podsumowując: samobójstwo to wg mnie problem psychiatryczny i jeśli delikwent/ka trafia do lekarza zanim ze sobą skończy - to ten już na to zazwyczaj nie pozwoli. To zazwyczaj oznacza również koniec NORMALNEGO życia dla takiego niedoszłego samobójcy, bo egzystencja na prochach to już nie to. Poza tym uważam, że samobójstwo jest EUTANAZJĄ UDRĘCZONEGO DO GRANIC UMYSŁU. Łatwiej byłoby zmienić nastawienie społeczeństwa do aktów samobójczych niż nagle uczulić ludzi na ludzi, pracodawców, rodzinę, kochanków itd. Zatem proponuję zmianę nastawienia do samobójstw i samobójców z negatywnego, z tabu na pozytywne. Wówczas sieroty, wdowcy/wy po samobójcach etc. bedą traktować samobójstwo jak wypadek samochodowy... to nie zmniejszy bólu po stracie, ale zmieni jego charakter.
|
|
 | | aalaaskaa (68 punktów) | > >Czy uważasz, że tak duża liczba samobójstw jest problemem społecznym?> Wg mnie nie jest tak duża Bez względu na to, jaka jest, to nie uważam tego za problem społeczny. To motywy mogą być związane z jakimiś problemami społecznymi.Kwestia samoeksterminacji społeczeństwa nie martwi Cię nawet w najmniejszym stopniu...?  > >Czy społeczeństwo powinno domagać się wdrożenia jakiegoś programu przeciwdziałającego samobójstwom? A może powinniśmy się ucieszyć, że działa selekcja naturalna?> (...) samobójstwo to wg mnie problem psychiatryczny i jeśli delikwent/ka trafia do lekarza zanim ze sobą skończy - to ten już na to zazwyczaj nie pozwoli. To zazwyczaj oznacza również koniec NORMALNEGO życia dla takiego niedoszłego samobójcy, bo egzystencja na prochach to już nie to.Dlaczego? Trochę więcej chemii w kombinacie chemicznym naszego organizmu, to chyba nie tragedia...? > Poza tym uważam, że samobójstwo jest EUTANAZJĄ UDRĘCZONEGO DO GRANIC UMYSŁU. Łatwiej byłoby zmienić nastawienie społeczeństwa do aktów samobójczych niż nagle uczulić ludzi na ludzi, pracodawców, rodzinę, kochanków itd.  - z tym, że kochanków trzeba wpisac na inną listę - na nich ludzie są wyczuleni (wszystkimi zmysłami  ) > Zatem proponuję zmianę nastawienia do samobójstw i samobójców z negatywnego, z tabu na pozytywne. Wówczas sieroty, wdowcy/wy po samobójcach etc. bedą traktować samobójstwo jak wypadek samochodowy... to nie zmniejszy bólu po stracie, ale zmieni jego charakter.Hmmm... Pozytywne nastawienie do samobójstw...? No dobrze - nie tłumacz... rozumiem o co chodziło...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|