Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kler jest nagi?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
27-09-2006 18:52Kornowski (835 punktów)Kler jest nagi?
Zacznę pozornie nie na temat:
Lem w jednym ze swoich opowiadań opisał planetę, opanowaną przez wrogo nastawione do ludzi roboty. Ian Tichy odkrył jednak iż tak naprawdę planetę zamieszkują przebrani za roboty ludzie, z których każdy jest przekonany, że wszyscy pozostali to prawdziwe roboty.

Zapewne spory procent osób przystępuje do bierzmowania i chodzi na religię, gdyż chce uniknąć ewentualnych problemów w przyszłości (np. nie zamknąć sobie furtki do ślubu kościelnego).

Jednak z całą pewnością jest spora grupa Polaków którzy są katolikami z powodu zwykłego konformizmu, "bo wszyscy tak robią", nie chcą wyróżniać się z tłumu, nie chcą wyjąć na odmieńców.
Z powodu czystej ciekawości ciekawi mnie skala religijnego konformizmu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

judi (120 punktów)
>Zapewne spory procent osób przystępuje do bierzmowania i
>chodzi na religię, gdyż chce uniknąć ewentualnych problemów
>w przyszłości (np. nie zamknąć sobie furtki do ślubu
>kościelnego).
Właśnie dlatego w Polsce "jest" 95% katolików. Ale już nikt nie pyta, czy są nimi z przekonania, czy dlatego, żeby uniknąć ww. problemów. Dla przykładu - w liceum w mojej klasie oprócz 3 osób (w tym mnie), wszyscy chodzili na religię. Dlaczego? - bo rodzice kazali, bo dostaje się zaświadczenie o ukończeniu kursu przedmałżeńskiego itp. Od nikogo nie usłyszałam, że chodzi tam po to, żeby dowiedzieć się czegoś o swojej wierze, a już napewno nie dlatego, żeby słuchać księdza.

>Jednak z całą pewnością jest spora grupa Polaków którzy są
>katolikami z powodu zwykłego konformizmu, "bo wszyscy tak
>robią", nie chcą wyróżniać się z tłumu, nie chcą wyjąć na
>odmieńców.
Ktoś mi powiedział (i ja się z tym zgadzam), że indywidualizm jest piękny. Po cholerę upodabniać się do bezbarwnego tłumu? A już zwłaszcza, kiedy ma się inne od tłumu poglądy. Ale jak pokazuje rzeczywistość - wielu ludziom w kalkulacjach wychodzi, że jednak bardziej opłaca się nie wychylać.

Niestety to, co tu piszemy nie zmienia sytuacji, albo zmienia ją w niewielkim stopniu, bo np. jakaś zagubiona duszyczka wpadnie na to forum i nagle ją olśni - kropla w morzu. Zawsze to powód do radości, ale konformizm w Polsce nadal ma się dobrze.
Pozdrawiam.
jarekland (142470 punktów)
> Zawsze to powód do radości, ale konformizm w Polsce nadal ma się dobrze.
W Polsce w 1990 roku uczęszczało do kościołów ok. 60% wierzących a teraz 45%
stokrotka (51 punktów)
>> Zawsze to powód do radości, ale konformizm w Polsce nadal ma się dobrze.
>W Polsce w 1990 roku uczęszczało do kościołów ok. 60% wierzących a teraz 45%
to za kolejne 16 będzie ich 30%?
Thorvoy (6588 punktów)
W tym tempie jakieś 34%.
Kornowski (835 punktów)
Wymienieni przez was "wierzący niepraktykujący" często wierzą w Boga, ale nie wierzą, że mieszka on w kościele...

PS W sumie strach pomyśleć, co by się działo w naszym "życzliwym" i "tolerancyjnym" polskim społeczeństwie, gdyby nie strach przed Bogżym gniewem, skoro pomimo wiary zachowujemy się tak jak zachowujemy.
Thorvoy (6588 punktów)
W większości jednak są zwykłymi hipokrytami, którzy uważają się za KATOLIKÓW, a do kościoła (mimo KATOLICKICH nakazów) nie chadzają.

Chociaż z takiej hipokryzji to cieszyć się chyba tylko... Przynajmniej są mądrzejsi o to, czego nie usłyszą od księżula na kazaniu.
DawidKarolkievitz (984 punktów)

>W Polsce w 1990 roku uczęszczało do kościołów ok. 60% wierzących a teraz 45%

Taaa, debilne "wierzący niepraktykujący". Pewnie temu kto to wymyślił gumka pękła w majtkach z radości, że uskuteczniać mógł będzie w dalszym ciągu swoją hipokryzję.
Swoją drogą- ciekawe ile osób w ten sposób się deklarujący bierze to określenie na poważnie. Brzmi to przecież jak sarkazm.
jarekland (142470 punktów)
>>W Polsce w 1990 roku uczęszczało do kościołów ok. 60% wierzących a teraz 45%
>Taaa, debilne "wierzący niepraktykujący". Pewnie temu kto to wymyślił gumka pękła w majtkach z radości, że uskuteczniać mógł będzie w dalszym ciągu swoją hipokryzję.
To są dane ISKK a nie tego czy innego ateisty lub agnostyka.
Zdajesz sobie chyba sprawę że statystyka statystyką a praktyka swoją drogą. To co ja opisałem to nic innego jak praktyka.

Thorvoy (6588 punktów)
>Właśnie dlatego w Polsce "jest" 95% katolików. Ale już nikt nie pyta, czy są nimi z przekonania, czy dlatego, żeby uniknąć ww. problemów. Dla przykładu - w liceum w mojej klasie oprócz 3 osób (w tym mnie), wszyscy chodzili na religię. Dlaczego? - bo rodzice kazali, bo dostaje się zaświadczenie o ukończeniu kursu przedmałżeńskiego itp.

To właśnie jest rozwalające. Ja chodziłem z tego samego powodu; najwazniejsze przekonanie mojej mamy: "żeby przy ślubie problemu nie mieć". Szczerze mówiąc dość późno do mnie dotarła myśl: "przecież czarni mogą sobie wsadzić mój ślub, bo i tak nie wezmę go w kościele".

> Od nikogo nie usłyszałam, że chodzi tam po to, żeby dowiedzieć się czegoś o swojej wierze, a już napewno nie dlatego, żeby słuchać księdza.

No dobra, ja miałem trochę takich nawiedzeńców, ale to były pojedyncze, schorowane sztuki.

>Ktoś mi powiedział (i ja się z tym zgadzam), że indywidualizm jest piękny. Po cholerę upodabniać się do bezbarwnego tłumu? A już zwłaszcza, kiedy ma się inne od tłumu poglądy. Ale jak pokazuje rzeczywistość - wielu ludziom w kalkulacjach wychodzi, że jednak bardziej opłaca się nie wychylać.

Tia, bo inaczej rodzina na łeb siądzie i będzie nieprzyjemnie. Skąd ja to znam...?

>Niestety to, co tu piszemy nie zmienia sytuacji, albo zmienia ją w niewielkim stopniu, bo np. jakaś zagubiona duszyczka wpadnie na to forum i nagle ją olśni - kropla w morzu. Zawsze to powód do radości, ale konformizm w Polsce nadal ma się dobrze.

Za dobrze.

Pozdrawiam.
jamajka
>To właśnie jest rozwalające. Ja chodziłem z tego samego powodu; najwazniejsze przekonanie mojej mamy: "żeby przy ślubie problemu nie mieć". Szczerze mówiąc dość późno do mnie dotarła myśl: "przecież czarni mogą sobie wsadzić mój ślub, bo i tak nie wezmę go w kościele".
Do mnie dotarło to kilka lat temu i cieszę się z tego. Jednak na tyle późno, że poszłam jeszcze do bierzmowania. Czasami jeszcze próbowałam odnaleźć w religii jakiś, hmmm, "duchowy pierwiastek", ale doszłam do wniosku, że do tego nie jest potrzebna żadna nazwa (np. katolicyzm), a tym bardziej budowane przez całe wieki dogmaty, formułki itp. Większą frajdę sprawia rozwiązywanie zagadek, poszukiwania, niż klepanie formułek, z których nic się nie rozumie

>>Ktoś mi powiedział (i ja się z tym zgadzam), że indywidualizm jest piękny. Po cholerę upodabniać się do bezbarwnego tłumu? A już zwłaszcza, kiedy ma się inne od tłumu poglądy. Ale jak pokazuje rzeczywistość - wielu ludziom w kalkulacjach wychodzi, że jednak bardziej opłaca się nie wychylać.
>Tia, bo inaczej rodzina na łeb siądzie i będzie nieprzyjemnie. Skąd ja to znam...?
Ja mam to szczęście, że moi rodzice mają podobne do mnie poglądy, a raczej moje poglądy są podobne do ich. W każdym razie mam wolną rękę w tej kwestii i jeśli np. postanowiłam, że tylko dla papierka nie będę chodzić na religię, oni to zaakceptowali i nie było problemów. Natomiast dalsza rodzina już się przyzwyczaiła do naszej heretyckiej postawy i z reguły się nie czepiają.
Thorvoy (6588 punktów)
Tylko Ci pozazdrościć.

Ja pochodzę z typowo katolickiej rodziny, w której poglądami na religię wybijam się tylko ja i mój brat.
judi (120 punktów)
>Tylko Ci pozazdrościć.
>Ja pochodzę z typowo katolickiej rodziny, w której poglądami na religię wybijam się tylko ja i mój brat.
Mimo wszystko zastanawiam się, jaka byłabym, gdyby moi rodzice mieli poglądy katolickie. To, co otrzymujemy od rodziców, jest przecież bardzo ważne i nie jest łatwo wybić się ze schematu, w którym tkwi się od zawsze. Na pewno trudniej niż w sytuacji, kiedy nasze wolnomyślicielstwo może rozwijać się bez przeszkód.
Pozdrawiam.
Thorvoy (6588 punktów)
Oj, na pewno, na pewno...
IQ955 (2355 punktów)
Znakomitą lekturą uzupełniającą jest tu "Kraina ślepców" H. G. Wellsa (zresztą prawie cały Wells to wspaniała lektura!).

Zapraszem także tutaj: www.marekc(*)/adrem/adrem-08/adrem-temi.htm, a pod tym adresem do artykułu "Jednooki król".

P.S. Bohater "Dzienników gwiazdowych" nie nazywał się Ian Tichy, lecz Ijon Tichy.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Kornowski (835 punktów)
>P.S. Bohater "Dzienników gwiazdowych" nie nazywał się Ian Tichy, lecz Ijon Tichy.

Przyznaję się do błędu.
PS Pamiętasz może tytuł przytoczonego przezemnie opowiadania? Niestety nie mam własnych "Dzienników gwiazdowych", a czytałem to spory czas temu
IQ955 (2355 punktów)
>PS Pamiętasz może tytuł przytoczonego przezemnie opowiadania? Niestety nie mam własnych "Dzienników gwiazdowych", a czytałem to spory czas temu

"Podróż jedenasta"

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Kornowski (835 punktów)
Dziękuję
Znalazłem ten oto przypis dotyczący przytoczonego opowiadania: miasta.gazeta.pl/krakow/1,65126,2697413.html

pozdrawiam
IQ955 (2355 punktów)
>Ja też dziękuję.

P.S. Opowiadanie, oczywiście znam dokładnie; za młodu byłem namiętnym czytelnikiem Lema (nawet kiedyś odwiedziłem go w Krakowie jeszcze za komuny i mogłem sobie z nim parę godzin pogawędzić). Co zaś do tego linku - to czy wszystko na tym świecie, a zwłaszcza w internecie musi być takie niechlujne??!! Przecież Karelia to co innego, a to fikcyjne państwo nazywa się Kareliria. To straszne, ale wolność słowa stała się też wolnościę niechlujnego bełkotu. Ale nie wybrzydzam - za wiadomość - dzięki.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
Kornowski (835 punktów)
>wolność słowa stała się też wolnościę niechlujnego bełkotu. Ale nie wybrzydzam - za wiadomość - dzięki.
>
To raczej coraz szerszy dostęp do mediów dla coraz szerszej grupy osób. Dzisiaj każdy może zdobyć kamerę i bawić się w reżysera albo co gorsza reportera i publikować swoje wypociny w Internecie.

Niestety (a może na szczęście) większa dostępność techniki nie idzie w parze ze spowszechnieniem talentu w jakiejkolwiek dziedzinie.
kasper (153 punktów)
>Z powodu czystej ciekawości ciekawi mnie skala religijnego
>konformizmu.

W Niemczech Kościół od lat opuszcza ok. 100 tys. osób rocznie, w Austrii w 2004 r. zrobiło to 44 tys. osób.
Żródło: Gazeta Wyborcza

Cały czas daleko nam do Europy Zachodniej, ale...

Pozdr.
jarekland (142470 punktów)
> W Niemczech Kościół od lat opuszcza ok. 100 tys. osób rocznie, w Austrii w 2004 r. zrobiło to 44 tys. osób.
> Żródło: Gazeta Wyborcza
> Cały czas daleko nam do Europy Zachodniej, ale...
...ale i u nas coś zaczyna się ruszać. Przeczytałem wypowiedż wysokiego hierarchy KRK który mówił o tym że kiedyś akty apostazji niemal się nie zdarzały a w zeszłym roku w jednej tylko diecezji-którejś w Wielkopolsce-takie dokumenty złożyło ok. 100 osób.
Żródło: GW
Poza tym są te procenty o których piszę wyżej.
Pozdrawiam
rozumek
>...ale i u nas coś zaczyna się ruszać. Przeczytałem wypowiedż wysokiego hierarchy KRK który mówił o tym że kiedyś akty apostazji niemal się nie zdarzały a w zeszłym roku w jednej tylko diecezji-którejś w Wielkopolsce-takie dokumenty złożyło ok. 100 osób.
Co z tego, że w taki czy inny sposób składamy je od lat? Nie uważasz, że "coś się u nas ruszy" dopiero wtedy, gdy Ci, którzy ich nie złożyli otworzą oczy, czyli przyjmą do wiadomości te złożone i przestaną domagać się dla kleru przywilejów należnych większości? Albo wtedy, gdy większość (także katolicka) mu tych przywilejów wreszcie odmówi?
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Z powodu czystej ciekawości ciekawi mnie skala religijnego
>konformizmu.

Polecam artykuły dra Wojciecha Pawlika zamieszczone na Racjonaliście. Dotyczą właśnie interesujących Cię tematów i prezentują je w sposób wyczerpujący.
Szczególnie ten: www.racjonalista.pl/kk.php/s,2867

Pozdrawiam i polecam wszystkim zainteresowanym tematem.

fides ex necessitate esse non debet
Wachowska (18 punktów)
>Zacznę pozornie nie na temat:
>Lem w jednym ze swoich opowiadań opisał planetę, opanowaną
>przez wrogo nastawione do ludzi roboty. Ian Tichy odkrył
>jednak iż tak naprawdę planetę zamieszkują przebrani za
>roboty ludzie, z których każdy jest przekonany, że wszyscy
>pozostali to prawdziwe roboty.
>Zapewne spory procent osób przystępuje do bierzmowania i
>chodzi na religię, gdyż chce uniknąć ewentualnych problemów
>w przyszłości (np. nie zamknąć sobie furtki do ślubu
>kościelnego).
>Jednak z całą pewnością jest spora grupa Polaków którzy są
>katolikami z powodu zwykłego konformizmu, "bo wszyscy tak
>robią", nie chcą wyróżniać się z tłumu, nie chcą wyjąć na
>odmieńców.
>Z powodu czystej ciekawości ciekawi mnie skala religijnego
>konformizmu.

Skala ta jest zapewne duza, ale mysle ze warto zaznaczyc, ze sa ludzie ktorzy naprawde oddaja sie wierze i mysle ze chwala im za to. Ludzie, ktorzy poddaja sie konformizmowi nie moga odnalesc wlasnego ja. Mozna wiec jedynie ubolewac nad tym jak nasz narod jest słaby pod wzgledem duchowym.
allit (71 punktów)

>Zapewne spory procent osób przystępuje do bierzmowania i
>chodzi na religię, gdyż chce uniknąć ewentualnych problemów
>w przyszłości (np. nie zamknąć sobie furtki do ślubu
>kościelnego).

właśnie i to jest problem, bo gdyby ludziom dać swobodę, dać możliwość wyboru czy żyć w małżeństwie, czy poza tą instytucją, mogłoby się okazać, żeskaramenty kościelne, są tylko nic nie znaczącą symboliką, wystarczy zobaczyć co się stało/dzieje się m.in. w Szwecji czy Niemczech...
znam ludzi, którzy nie zawarli małżeństwa kościelnego i przez to pozbawiają dziecko "normalności" (..."tatusiu dlaczego ksiądz na religii mówił, że tak jak wy żyjecie z mamusią, to jest grzech śmiertelny i prawdopodobnie nie pójdę przez was do nieba.."), człowiek dorosły poradzi sobie z głupotą innych, natomiast dziecko jest tak cholernie bezbronne
ludzie boją się konsekwencji, bo np. nie ochrzcić dziecka, żyjąc w małej miejscowości, jest równoznaczne z wyrzucenie go poza granice normalnego fukcjonowania społeczeństwa
Thorvoy (6588 punktów)
>właśnie i to jest problem, bo gdyby ludziom dać swobodę, dać możliwość wyboru czy żyć w małżeństwie, czy poza tą instytucją, mogłoby się okazać, żeskaramenty kościelne, są tylko nic nie znaczącą symboliką, wystarczy zobaczyć co się stało/dzieje się m.in. w Szwecji czy Niemczech...

Dla większości dziś to JEST tylko symbolika. Akt dokonany jedynie wskutek presji rodzin, albo, by zadośćuczynić tradycji.

>znam ludzi, którzy nie zawarli małżeństwa kościelnego i przez to pozbawiają dziecko "normalności" (..."tatusiu dlaczego ksiądz na religii mówił, że tak jak wy żyjecie z mamusią, to jest grzech śmiertelny i prawdopodobnie nie pójdę przez was do nieba.."), człowiek dorosły poradzi sobie z głupotą innych, natomiast dziecko jest tak cholernie bezbronne

Dlatego nie ma co posyłać dziecka na religię, ani brać ślubu kościelnego "bo dziadek z babcią bardzo sobie tego życzą".

>ludzie boją się konsekwencji, bo np. nie ochrzcić dziecka, żyjąc w małej miejscowości, jest równoznaczne z wyrzucenie go poza granice normalnego fukcjonowania społeczeństwa

I jest to jedna z przyczyn mojego szczerego znienawidzenia panoszącej się nam niemiłościwie religii.
allit (71 punktów)

>I jest to jedna z przyczyn mojego szczerego znienawidzenia panoszącej się nam niemiłościwie religii.

tak, pewnie dla większości tutaj piszących ludzi jest to jedna z przyczyn odwrotu od obojętności do czasami nienawiści do jedynej i słusznej prawdy, ale ta przyczyna skutkuje właśnie presją na dzieci z nieprawego łoża, z rodzin patologicznych, czyli niekatolickich i to jest to co pozbawia czasami ludzi wyboru, alternatywy...
presja rodziny, czy o zgrozo znajomych jest niczym wobec presji jakie środowisko wywiera na dzieci
rozumek
>>I jest to jedna z przyczyn mojego szczerego znienawidzenia panoszącej się nam niemiłościwie religii.
>tak, pewnie dla większości tutaj piszących ludzi jest to jedna z przyczyn odwrotu od obojętności do czasami nienawiści do jedynej i słusznej prawdy, ale ta przyczyna skutkuje właśnie presją na dzieci z nieprawego łoża, z rodzin patologicznych, czyli niekatolickich i to jest to co pozbawia czasami ludzi wyboru, alternatywy...
>presja rodziny, czy o zgrozo znajomych jest niczym wobec presji jakie środowisko wywiera na dzieci
I to jest przyczyna, dla której nawet nienawidząc religii, nie wolno nam poddać się nienawiści do wyznających ją ludzi. Trzeba, mimo tych wyznań, nadal ich lubić i resocjalizować (wyrywać ze szponów jednej z najsilniejszych sekt na Świacie).
Kornowski (835 punktów)
>I to jest przyczyna, dla której nawet nienawidząc religii, nie wolno nam poddać się nienawiści do wyznających ją ludzi. Trzeba, mimo tych wyznań, nadal ich lubić i resocjalizować (wyrywać ze szponów jednej z najsilniejszych sekt na Świacie).
>
Rozumiem w pełni jawną niechęć jaką niektórzy z was przejawiają do kleru oraz religii katolickiej, ale koniec końców to nie jest najgorsza religia na świecie!

Każda religia ma na celu zdobycie jak największego wpływu, ale katolicy w tym celu nie podkładają bomb innowiercom, ani też nie ucinają im głów...

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365