Czytam własnie artykuł o Matce Teresie i o jej "zbrodniach" Ch. Hitchens "Misjonarka miłość - Matka Teresa w teorii i w praktyce", ponieważ ten temat mnie interesuje. Zdumiał mnie komentarz autora do wypowiedzi Matki Teresy dotyczącej aborcji i antykoncepcji w sierocińcu, kiedy akurat zmarło dziecko: "" Widzi Pan w ten sposób walczymy z aborcją i antykoncepcją" . Gdyby to wszystko nie działo się w Kalkucie, jej słowa można by uznać, za nie warte wzmianki. Wystarczy jednak jeden dzień pobytu w tym mieście, aby uzmysłowić sobie, że kampania przecie kontroli urodzin jest ostatnią rzeczą, jaka jest tam potrzebna. Z drugiej strony Matka Teresa nigdy nie twierdziła, że jej działalność ma coś wspólnego z lokalnymi warunkami. Kontroli urodzin i aborcji sprzeciwiała się ze względów zasadniczych na długo przedtem, zanim przybyła do Indii." W moich uszach brzmi to tak, jakby "kontrola narodzin" była bogiem, któremu trzeba służyć! Tutaj leży zasadnicza różnica pomiędzy chrz. a humanizmem (niechrz.): co jest ważniejsze pojęcie typu "kontrola urodzin" czy pojedynczy człowiek? - Chrz. nie służy oderwanym pojęciom takim jak: postęp, kontrola urodzin, rozwój gospodarczy, ludzkość tylko odnosi się do pojedynczego, żywego człowieka, jednostki. - Niechrześcijanie przeciwnie takie "fikcyjne" pojęcia wyznają i w ich imię poświęcają ludzi. Jest tak, dlatego, że z punktu widzenia niechrześcijanina ludzkość będzie trwała wieki, a życie jednostki tylko jakieś tam siedemdziesiąt lat (nie mówiąc już o tym, że jest ona wynikiem ślepego działania materii). Natomiast z punktu widzenia chrz. "kontrola urodzin" nie jest sprawiedliwa dla jednostki i nie ma znaczenia czy podwyższyłaby ona standard życia większości. Co dziwniejsze akapit wcześniej autor pisze, że Kalkuta wcale nie jest piekłem na ziemi, że taki jej obraz jest wynikiem propagandy Matki Teresy i ludzi ją otaczających: "w Kalkucie studiuje się na uniwersytetach, wyświetla się filmy ...". Czy dla humanisty (niechrześcijanina) takie sprawy musza być ważniejsze niż jednostki? Patrząc zdroworozsądkowo kontrola urodzin nie jest chyba rozwiązaniem, to raczej brak pomocy ze strony ludzi bogatych i będących u władzy jest problemem? |