Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wariant przyszłości

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
19-05-2006 00:59zima_bez_ciastkaWariant przyszłości
Witam!
Zgadnijcie, co się stanie, jeśli dostaniemy się do programu bezwizowego wyjazdów/odlotów do USA.
Nasz prezydent stanie się bohaterem narodowym! Taka jest prawda!
I co Wy na to?

Przemek K.
>Zgadnijcie, co się stanie, jeśli dostaniemy się do programu
>bezwizowego wyjazdów/odlotów do USA.

Po pierwsze: jeśli. Wczoraj po raz pierwszy zgadzałem się z Kaczyńskim -- na radość jeszcze za wcześnie. Dotychczasowe próby rozbijały się nie o senat, a o izbę reprezentantów. A to głosowanie dopiero przed nami.

>Nasz prezydent stanie się bohaterem narodowym!

Na pewno zapisze na swoim koncie pierwszy poważny sukces. (Choć oczywiście jak zawsze, sukcesów nie osiągają sami prezydneci, ale urzędnicy -- w tym przypadku byliby to dyplomaci.) Ale żeby od razu bohater narodowy? Przypominam, że za Kwaśniewskiego weszliśmy do NATO i UE, co było o wiele ważniejsze od wiz do USA; i jakoś nikt z tego powodu nie nazywa go 'bohaterem narodowym'.
zima_bez_ciastka
>>Nasz prezydent stanie się bohaterem narodowym!
>Na pewno zapisze na swoim koncie pierwszy poważny sukces. (Choć oczywiście jak zawsze, sukcesów nie osiągają sami prezydneci, ale urzędnicy -- w tym przypadku byliby to dyplomaci.) Ale żeby od razu bohater narodowy? Przypominam, że za Kwaśniewskiego weszliśmy do NATO i UE, co było o wiele ważniejsze od wiz do USA; i jakoś nikt z tego powodu nie nazywa go 'bohaterem narodowym'.
Bo to nie jednorazowy wyjazd exprezydenta Kwaśniewskiego 'spowodował' przełom. A tu proszę, wystarczyła jedna wizyta prezydenta Kaczyńskiego i sprawy ruszyły.
Użyłem słów 'bohater narodowy' (cytuje sam siebie, fajne) dlatego, że jeśli sprawy się tak potoczą, to skok autorytetu będzie niebotyczny. W Polsce jest mit USA jako potęgi i ziemi obiecanej. I kto otwiera bramy?
Pozdrawiam
Przemek K.
>Bo to nie jednorazowy wyjazd exprezydenta Kwaśniewskiego 'spowodował' przełom.

Wyraźnie się nie znasz na dyplomacji Takie rzeczy załatwiają dyplomaci i lobbyści. Przyjazd prezydenta to tylko okazja do podsumowania wyniku ich prac. Zresztą próby obejścia amerykańskich ograniczeń wizowych przez apelowanie do Kongresu ponawiał raz po raz prezydent Kwaśniewski.

> A tu proszę, wystarczyła jedna wizyta prezydenta Kaczyńskiego i sprawy ruszyły.

Faktycznie, z punktu widzenia propagandy jest to sukces. Należy jednak pamiętać, że Kaczyński miał szczęście -- akurat w USA pracowano nad ustawą o emigrantach i komuś (komu?) sprytnie udało się 'naszą sprawę' pod to podciągnąć.

>Użyłem słów 'bohater narodowy' (cytuje sam siebie, fajne) dlatego, że jeśli sprawy się tak potoczą, to skok autorytetu będzie niebotyczny.

Autorytet wzrośnie. Ale niebotyczny? Bez przesady. Przeceniasz miłość Polaków do USA. Zresztą czy komukolwiek od 1989 roku udało się w Polsce zyskać autoryt na polityce zagranicznej?

> W Polsce jest mit USA jako potęgi i ziemi obiecanej. I kto otwiera bramy?

Jestem ze Śląska. Tu jak ktoś mówi o niebie, to ma na myśli Niemcy, a nie USA

I na koniec: przypominam, że zniesienie wiz jeszcze pewne nie jest. Nie znam dobrze trybu decyzyjnego w USA (konkretnie -- czy Izba Reprezentantów może oddalić poprawkę Senatu), ale z radością radzę się wstrzymać.

W każdym razie -- prędzej, czy później wizy zostaną zniesione. I ktoś zbierze za to laury. Może zniesione zostaną już teraz i laury zbierze Kaczyński. Nieważne. Ważne, że nie oznacza to, że ich zniesienie nie było faktycznie owocem długiego procesu. Pomaga nam i udział w NATO, wstąpienie do UE (ze szczególnym uwzględnieniem otwarcia runku pracy w Irlandii i Wielkiej Brytanii, co odciąża nacisk emigracyjny na USA), udział w wojnie w Iraku (co piszę o tyle niechętnie, że nie jestem jej zwolennikiem i w jakikolwiek pożytek z tego powodu dla Polski nie liczyłem), stopniowy wzrost zamożności Polaków, (być może także wyższy poziom wykształcenia), itd. To nie jest jednorazowy wyjazd.
zima_bez_ciastka
>>Bo to nie jednorazowy wyjazd exprezydenta Kwaśniewskiego 'spowodował' przełom.
>Wyraźnie się nie znasz na dyplomacji Takie rzeczy załatwiają dyplomaci i lobbyści. Przyjazd prezydenta to tylko okazja do podsumowania wyniku ich prac. Zresztą próby obejścia amerykańskich ograniczeń wizowych przez apelowanie do Kongresu ponawiał raz po raz prezydent Kwaśniewski.
Po tym, co napisałeś, też się zastanawiam, czy się znasz na dyplomacji. Albo nie pamiętasz, co exprezydent Kwaśniewski wyrabiał (że go Bush premierem nazwał [taka wiocha]).
>> A tu proszę, wystarczyła jedna wizyta prezydenta Kaczyńskiego i sprawy ruszyły.
>Faktycznie, z punktu widzenia propagandy jest to sukces. Należy jednak pamiętać, że Kaczyński miał szczęście -- akurat w USA pracowano nad ustawą o emigrantach i komuś (komu?) sprytnie udało się 'naszą sprawę' pod to podciągnąć.
Dobre. Zniesienie wiz dla Polaków podciągnięto pod ustawy walczące z imigracją. Po drodze im było.
>>Użyłem słów 'bohater narodowy' (cytuje sam siebie, fajne) dlatego, że jeśli sprawy się tak potoczą, to skok autorytetu będzie niebotyczny.
>Autorytet wzrośnie. Ale niebotyczny? Bez przesady. Przeceniasz miłość Polaków do USA. Zresztą czy komukolwiek od 1989 roku udało się w Polsce zyskać autoryt na polityce zagranicznej?
Rozumiem, że pytasz o prezydentów. Ci rzeczywiście mieli takie sukcesy w polityce zagranicznej, że musieli zbijać na tym autorytet.

>I na koniec: przypominam, że zniesienie wiz jeszcze pewne nie jest. Nie znam dobrze trybu decyzyjnego w USA (konkretnie -- czy Izba Reprezentantów może oddalić poprawkę Senatu), ale z radością radzę się wstrzymać.
Wiem, że to nie jest pewne (i nie wiadomo kiedy miałoby wejść w życie). Ale jeśli przejdzie, nasz prezydent zyska. Już na samej możliwości przejścia zyskał.
>W każdym razie -- prędzej, czy później wizy zostaną zniesione. I ktoś zbierze za to laury. Może zniesione zostaną już teraz i laury zbierze Kaczyński. Nieważne.
Oj, ważne.
> Ważne, że nie oznacza to, że ich zniesienie nie było faktycznie owocem długiego procesu.
To zbyt trudne zdanie.
> Pomaga nam i udział w NATO, wstąpienie do UE (ze szczególnym uwzględnieniem otwarcia runku pracy w Irlandii i Wielkiej Brytanii, co odciąża nacisk emigracyjny na USA), udział w wojnie w Iraku (co piszę o tyle niechętnie, że nie jestem jej zwolennikiem i w jakikolwiek pożytek z tego powodu dla Polski nie liczyłem), stopniowy wzrost zamożności Polaków, (być może także wyższy poziom wykształcenia), itd. To nie jest jednorazowy wyjazd.
A ja myślałem, że sukces wynika z układu politycznego. Bo współczynników uprawniających nas do bezwizowości jeszcze nie mamy.
Pozdrawiam
Przemek K.
>Po tym, co napisałeś, też się zastanawiam, czy się znasz na dyplomacji. Albo nie pamiętasz, co exprezydent Kwaśniewski wyrabiał (że go Bush premierem nazwał [taka wiocha]).

Rzeczywiście, tego nie pamiętam, choć biorąc pod uwagę inteligencję Busha nie musi to o nikim po polskiej stronie świadczyć...

>Rozumiem, że pytasz o prezydentów. Ci rzeczywiście mieli takie sukcesy w polityce zagranicznej, że musieli zbijać na tym autorytet.

Nie pytam, tylko mówię. Nie o prezydentach, tylko o wszystkich politykach w Polsce, choć właśnie prezydenci są odpowiedzialni za sprawy zagraniczne.

>Wiem, że to nie jest pewne (i nie wiadomo kiedy miałoby wejść w życie). Ale jeśli przejdzie, nasz prezydent zyska. Już na samej możliwości przejścia zyskał.

Nawiasem mówiąc przypomniałem sobie o co Kaczyński apelował w USA. I ta propozycja -- dopisanie do ustawy imigracyjnej, z powołaniem się na NATO i UE, to coś zupełnie innego, niż "osobista interwencja Kaczyńskiego", który apelował o zniesienie wiz jedynie dla naukowców i studentów.

> Bo współczynników uprawniających nas do bezwizowości jeszcze nie mamy.

Ale do nich się zbliżamy. I jeśli ktoś w Stanach obserwuje Polskę, to mógłby nam znieść wizy, nieco na wyrost, biorąc pod uwagę, że nacisk na emigrację rozładowuje u nas UE.
quasar (219 punktów)
>Nasz prezydent stanie się bohaterem narodowym!
Kto wie, może za trzydzieści lat amerykańscy pomywacze i sprzątacze polskiego pochodzenia wystawią mu pomnik. Nasi emeryci raczej nie....
zima_bez_ciastka
>>Nasz prezydent stanie się bohaterem narodowym!
>Kto wie, może za trzydzieści lat amerykańscy pomywacze i sprzątacze polskiego pochodzenia wystawią mu pomnik. Nasi emeryci raczej nie....
Prawda. Trzeba jeszcze, by Marcinkiewicz z Lepperem i Giertychem sprawili, że do Polski będzie chciało się wracać z tych 'pobytów turystycznych' w USA.
W każdym razie istnieje wariant, że prezydent pokaże, co i u kogo potrafi załatwić dla Polaków.
Pozdrawiam
Balkowski (5685 punktów)
>Zgadnijcie, co się stanie, jeśli dostaniemy się do programu
>bezwizowego wyjazdów/odlotów do USA.
>Nasz prezydent stanie się bohaterem narodowym! Taka jest
>prawda!
Nie sądzę. Anglia otworzyła się na nas dużo wcześniej i wchłonęła ogromną liczbę osób zainteresowanych emigracją, więc teraz na USA już nam tak bardzo nie zależy. Kto chciał to już wyjechał do Wlk. Brytanii, Irlandii i innych krajów. Pieniądze porównywalne, a zawsze to bliżej i mniejsza przepaść kulturowa, więc chyba cokolwiek mało chętnych zostało na Amerykę. Zwłaszcza biorąc pod uwagę katastrofalnie niski kurs $. Myślę że po części również tymi przesłankami kierowały się Stany.
AstralStorm (558 punktów)
>Nie sądzę. Anglia otworzyła się na nas dużo wcześniej i wchłonęła ogromną liczbę osób zainteresowanych emigracją, więc teraz na USA już nam tak bardzo nie zależy.

Ale przecież USA - to brzmi szumnie.
Nie jacyś tam "zamgleni wyspiarze", "żabojady", czy "naziści",
tylko "ludzie sukcesu".

Tak, stereotypy są naprawdę głupie.

Poza tym USA ma bardziej zorganizowaną polonię.
duda (175 punktów)
Pierwszy poważna propozycja naszych władz dotycząca przyszłości i perspektyw dla młodych ludzi - gratulacje :/
Balkowski (5685 punktów)
>Pierwszy poważna propozycja naszych władz dotycząca przyszłości i perspektyw dla młodych ludzi - gratulacje :/
Ciekawe czy Marcinkiewicz podziękuje również Bushowi (czy Kongresowi) za rozwiązywanie problemów którymi powinien się zajmować jego rząd.

Ja tam nie mam nic przeciwko temu żeby niektóre nasze problemy rozwiązywał Londyn i Waszyngton (bo w końcu sądząc po efektach osiągneli dużo więcej niż którykolwiek z rządów, i to w zasadzie bez nakładów własnych), ale w tym momencie powstaje pytanie do czego potrzebujemy naszego ministerstwa pracy i rządu z premierem Marcinkiewiczem na czele.

Bo jeśli ich rola ma się sprowadzać do wybełkotania "dziękuje" premierowi Wlk. Brytanii czy Bushowi... no cóż, praca owszem fajna i niestresująca, więc rozumiem że Kaziowi tak się spodobała że promuje wizję "jeden premier w pięciu osobach". Ale wydaje mi się że do takiej funkcji lepiej pasowałaby jedna osoba - i to raczej na stanowisku rzecznika, z pensją rzecznika, bez ochrony BOR-u, itd. Oczywiście bez wabików w postaci stanowiska wicepremiera trudno byłoby powołać koalicję... ale z drugiej strony podchodząc do sprawy racjonalnie i pamiętając to co już wspomniałem na początku - czy jest nam potrzebna jakakolwiek koalicja skoro nasze problemy sprawniej rozwiązują decyzje podjęte w Londynie niż w Warszawie ?

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365