 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-05-2006 01:10 | Totus (1201 punktów) | Czego się lękamy? | Jezus - światło nadziei i wiary w człowieka - powinien byc niesiony najbardziej potrzebującym i prześladowanym przez ciemnośc. Tak jak kiedyś Żydzi wymagali pomocy miłosierdzia Bożego tak byc może dziś wymagają go Polacy z różnych przyczyn zarówno duchowych jak i przez wzgląd na obecnośc w strukturach UE, obecnośc, która zobowiązuje. Czytając fakty.interia.pl/news?inf=753217 dochodzę do wniosku, że strach przed byciem mądrym obywatelem musi byc w Polsce przeogromny i zauważalny poza granicami naszego kraju. Strach ten, potwierdzany przez wizerunek i ocenę działań elyt rządzących budzi obawy nie tylko wśród klasycznych racjonalistów ale i w chrześcijańskich środowiskach im sprzyjających. Nie bez powodu więc pierwszym krajem na liście Benedykta znalazła się Polska. Spotkanie z "nadzieją narodu" i ponowne zwrócenie uwagi na sedno idei chrześcijańskich zogniskowanych w osobie Zbawiciela daje mi przynajmniej nadzieję na wytrwanie w wierze, że nawrócenie na " skałę" (cyt) jest w tym narodzie jeszcze możliwe, że jeszcze nie jest za późno. Słuchaliście, mówi Beniu między wierszami, różnych herezji i słuchacie ich nadal. Ta ziemia wypiera zstąpienie Ducha Świętego przez rośliny wyrosłe na ziarnach fałszywego kultu przybierającego niebezpieczne formy moherowego fanatyzmu. Pyta Benedykt nas - ale kto? Kto Wam powiedział, że jest ktoś ważniejszy niż Chrystus? Mój poprzednik Wam czegoś nagadał? Totus tuus Chryste! Czyż nie tak mówił? Nie tak? A więc przyjeżdzam tu pomóc Wam wyjśc z obłędu i zapytac: A kogóż to witacie? Kogo tak kochacie? Mnieee? Na miłośc boską fonetycznie Wam powiem nie ja tu przyjeżdżam i bez sentymentów powiadam Wam - "nawrócie się!". Na to w imieniu pielgrzymów, ktoś pisze: "Wierzymy, że dzisiejsze spotkanie z Tobą umocni nas, młodych chrześcijan i pozwoli nam świadczyć o Bogu, który jest miłością - tymi słowy powitali papieża Benedykta XVI przedstawiciele młodzieży. - Zwracamy się do Ciebie, abyś był nam przewodnikiem i pomagał odnaleźć wąską ścieżkę wytyczoną przez Chrystusa - apelowali." (cyt) Cóż mógłby PGR-owcom (Pokoleniu Giertycha Romana) odpowiedziec naczelny spiskowiec świata by nie wywołac globalnego skandalu? Na pewno nie mógł powiedziec: Bądźcie na tyle mądrzy by nie apelowac do mnie o to o co apelujecie i na tyle mądrzy by wiedziec, że to nie ten adres ale jednocześnie by nie dac się zwieśc, że kościół niby da się przeciwstawic Chrystusowi. I jeszcze raz za papieżem: "Nie lękajcie się byc mądrymi..." i idźcie już spac, papież też człowiek i to po ciężkim dniu, nie sądzicie chyba, że po tym co na Błoniach powiedział wyjdzie z Wami pogawędzic o ciastkach z margaryną...? Mimo tego co napisałem dopuszczam myśl, że mogę się mylic i chętnie przyjmę krytykę. Artykuł : fakty.interia.pl/news?inf=753217 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| AstralStorm (558 punktów) | > Czytając fakty.interia.pl/news?inf=753217 dochodzę> do wniosku, że strach przed byciem mądrym obywatelem musi> byc w Polsce przeogromny i zauważalny poza granicami> naszego kraju.Ależ prawda. Za socjalizmu mądry był prześladowany... teraz jest ostracyzowany... a wkrótce może być znowu prześladowany. > Słuchaliście, mówi Beniu między wierszami, różnych herezji> i słuchacie ich nadal. Ta ziemia wypiera zstąpienie Ducha> Świętego przez rośliny wyrosłe na ziarnach fałszywego kultu> przybierającego niebezpieczne formy moherowego fanatyzmu.Racja, ale niestety słowa Benia mogą zostać zrozumiane opacznie. Bo co to znaczy "Nie dajcie się zwieść tym, którzy przeciwstawiają Chrystusa Kościołowi"? > "Wierzymy, że dzisiejsze spotkanie z Tobą umocni nas,> młodych chrześcijan i pozwoli nam świadczyć o Bogu, który> jest miłością" - tymi słowy powitali papieża Benedykta XVI> przedstawiciele młodzieży.Miejmy nadzieję, że wreszcie będzie to miłość nowotestamentowa, nie ta mówiona ustami, w której nieprawomyślnych trzeba zniszczyć lub przekabacić.  Przecież Chrystus mówił, że wrogów trzeba kochać... > I jeszcze raz za> papieżem: "Nie lękajcie się byc mądrymi..."Tylko poprzeć. Nowe motto Kościoła, czyżby? Może dodadzą wreszcie nieco tolerancji do wiary... (a tu trzeba zganić niektórych księży i in.)
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | Witam i zapraszam przy tej okazji do krótkiej analizy.  W olbrzymim zarysie po mejemu wygląda to tak: 1. Stwierdzono fakt, że Bogiem Chrześcijańskim jest model człowieka doskonałego, w wyniku przyjęcia którego na siebie i w imieniu którego JCHS oddaje życie. Model powołany do przestrzeni słownej (umysłowej) to Bóg, który może zobrazować się w osobie fizycznej, którą nazwiemy Synem Bożym. Sfera przekazu i rozprowadzania się modelu na istoty np zwierzęce rozumne typu My to tzw. Duch Święty, do którego odzdziaływania na Nas można dopiąć widzialne skutki działania rozumu w tzw. owocach. 2. Jak stać się Synem Bożym? Wierzący w to, że warto nim się stać muszą zapoznać się na drodze rozumowej (racjonalnie) z ewangeliczną propozycją opisującą atrybuty tegoż człowieka (=Boga Chrześcijańskiego). Pierwszym, niemal samo-narzucającym się atrybutem Syna Bożego jest przyjęcie postawy ateistycznej wobec wszelkich Bogów poza sobą! Ja, odkryte 'ja_kreacyjne' staje się prawdą, drogą i życiem. To boskie JA zmartwychwstaje w każdym, kto doświadczy nauki płynącej z rozmowy z Bogiem(=z Sobą, którym się staję!) 3. A kim się staniemy? Pamiętam jak kiedyś napisałeś: "Przeszedłem samego siebie i stanąłem obok i co z tego?" Podpowiem: Czy Twoja wola jest moją wolą? Chcę byś był wolny! - krzyczy między wierszami Chrześcijański Bóg - Pokonaj w sobie bestię wyrastającą z irracjonalnych pragnień! i pomóż innym ją pokonać z miłości i fascynacji nad samym sobą spraw by inni stali się podobnymi do Ciebie. By każdy znajdował swoje miejsce pod drzewem Pana. Pod nim znajdziecie wspólny sens i wspólne cele a w nim stworzone w kooperacji powszechnego miłosierdzia życie długowieczne. (pierwotna obietnica przyjęcia moralności chrześcijańskiej dotyczy kooperacji w poznaniu życia fizycznego i zapanowania nad jego procesami co wynika z ewangelicznej filozofii kultu rozumu, radykalnej - jak sam rozum i parametry wszechświata) Ciężarem kościoła powszechnego jest prawda o sensie jego istnienia, prawda, której kościół bać się nie powinien i nie musi. "Radykalny Ateizm w Bogu Chrześcijańskim", który jest motorem napędzającym i kreującym moralność nie jest łatwy do przełknięcia przez pogan (czyt. nie obejmujących tajemnicy o konieczności odrzucenia wiary w boskość poza sobą (wiara w Antychrysta), czyli dla radykała typu Syn Boży - ewidentych "przestraszeńców" umysłowych, dzieci tęczy i cudów na kiju). Jednakże czy jest coś złego w powiedzeniu komuś prawdy wprost - teoretycznie tak - świadomość zagrożenia ze strony oponenta (ów), a więc może wybrać inną formę dotarcia? Poprzez transformację wewnątrz fałszywej wiary? Syn Boży powie wtedy to co powiedział Judaizmowi i sprawą indywidualną może pozostać to czy wierzymy, że faktycznie znalazł się wtedy człowiek tak odważny by zginąć "Jeden za Wszystkich" czy tylko go sfabrykowano na potrzeby rozprzestrzenienia ateo-racjo-humanistycznych idei docelowo mających unicestwić judaistyczny satanizm a po nim bez problemu każdy inny funcjonujący dziś pod zbyt wolno kurczącym się religijnym kloszem. Obydwie wersje i tak będą świadectwem, że ludzkość w swej lepszej cząstce od dawna walczy z debilizmem wszystkimi możliwymi sposobami i są tendencje by równać do najmniejszego (=najgłupszego), bo i on zasługuje by żyć i poznać miłosierdzie Boże, by się nie lękać Boga, bo ten w czysto chrześcijańskiej rzeczywistości jest wyzwaniem i celem do którego warto uwierzyć, że warto dążyć. 4. Czy warto wyjść na przeciw Jezusowi? Czy warto przezwyciężyć lęk przed mądrością jego krypto-ateistycznych nauk? Oto idę spotkać Cię na kartach Ewangelii, idę Cię znaleźć bo chcę wyjaśnić kilka spraw, idę szukać, pytać i znaleźć by uwierzyć i przestać wierzyć. A kiedy przestanę wierzyć? Kiedy Cię zobaczę, dotknę a może kiedy.... zrozumiem??? Zaiste ciasna to brama by do Ciebie dotrzeć, ale skoro sam zapraszasz to wchodzę i zapytam, a niech mnie, że wreszcie zapytam Kim Ty jesteś?. 
|
|
|  | | AstralStorm (558 punktów) | > 1. Stwierdzono fakt, że Bogiem Chrześcijańskim jest model człowieka doskonałego, w wyniku przyjęcia którego na siebie i w imieniu którego JCHS oddaje życie.Nie w imieniu, tylko przez niego. Niedoczytałeś rozmowy na górze oliwnej? Przecież to wola Boga była...  (inna sprawa, że to pewnie dopisek późnochrześcijański lub nadinterpretacja) Niestety nie jest to taki doskonały model. Nieco porywczy. (np. sytuacja w świątyni) > Model powołany do przestrzeni słownej (umysłowej) to Bóg, który może zobrazować się w osobie fizycznej, którą nazwiemy Synem Bożym. [...]Mówisz przeciwnie do obowiązującej doktryny... Może i masz rację. > 2. Jak stać się Synem Bożym?Jak stać się Człowiekiem? Zacząć myśleć!  > Wierzący w to, że warto nim się stać muszą zapoznać się na drodze rozumowej (racjonalnie) z ewangeliczną propozycją opisującą atrybuty tegoż człowieka (=Boga Chrześcijańskiego).Może, ale niestety Kościół nie proponuje tego, tylko wyznawanie św. Pawła. > Pierwszym, niemal samo-narzucającym się atrybutem Syna Bożego jest przyjęcie postawy ateistycznej wobec wszelkich Bogów poza sobą!Bardzo wątpię, skoro twierdził, że nie przyszedł prawa zmieniać, tylko wypełnić. Być może wierzył w starotestamentowego Boga w innej formie - nie jest to pewne. > Ja, odkryte 'ja_kreacyjne' staje się prawdą, drogą i życiem. To boskie JA zmartwychwstaje w każdym, kto doświadczy nauki płynącej z rozmowy z Bogiem(=z Sobą, którym się staję!)Jeśli mówisz o dialogu wewnętrznym, przesadą jest twierdzenie, że prowadzi aż do zmartwychwstania. Efekty są znacznie mniej spektakularne.  > 3. A kim się staniemy?> Pamiętam jak kiedyś napisałeś:> "Przeszedłem samego siebie i stanąłem obok i co z tego?"> Podpowiem:> Czy Twoja wola jest moją wolą?Akurat ten status to była gra słowem. Nieco dowcipna. Odpowiem: Nie wiem, nie jestem telepatą. > Chcę byś był wolny! - krzyczy między wierszami Chrześcijański Bóg - Pokonaj w sobie bestię wyrastającą z irracjonalnych pragnień!Jak dla mnie może to być dowolny bóg, niekoniecznie chrześcijański. Może go wręcz sobie nie być. Pytanie jest tylko takie: Czy jakiekolwiek pragnienia są racjonalne? Czy wtedy to czasem nie jest tylko program działania? Niektóre wierzenia walczą z realizacją pragnień, np. buddyzm. > i pomóż innym ją pokonać z miłości i fascynacji nad samym sobą spraw by inni stali się podobnymi do Ciebie.O nie nie nie, nie chciałbyś, żeby wszyscy byli podobni do jednej osoby. Zanudziłbyś się na śmierć. > By każdy znajdował swoje miejsce pod drzewem Pana.> Pod nim znajdziecie wspólny sens i wspólne cele a w nim stworzone w kooperacji powszechnego miłosierdzia życie długowieczne.Poza metaforami, które niekoniecznie mi się podobają, jest to bardzo dobry pomysł. Tylko to miłosierdzie... lepszym pojęciem byłoby zrozumienie. > (pierwotna obietnica przyjęcia moralności chrześcijańskiej dotyczy kooperacji w poznaniu życia fizycznego i zapanowania nad jego procesami co wynika z ewangelicznej filozofii kultu rozumu, radykalnej - jak sam rozum i parametry wszechświata)> Ciężarem kościoła powszechnego jest prawda o sensie jego istnienia, prawda, której kościół bać się nie powinien i nie musi. "Radykalny Ateizm w Bogu Chrześcijańskim", który jest motorem napędzającym i kreującym moralność nie jest łatwy do przełknięcia przez pogan (czyt. nie obejmujących tajemnicy o konieczności odrzucenia wiary w boskość poza sobą (wiara w Antychrysta), czyli dla radykała typu Syn Boży - ewidentych "przestraszeńców" umysłowych, dzieci tęczy i cudów na kiju).Mówisz jak satanista. [np. www.satan.pl] I być może masz rację. Być może Jeszue z Nazaretu kierowały tego typu pobudki. Przecież walczył z faryzeuszami... > Jednakże czy jest coś złego w powiedzeniu komuś prawdy wprost - teoretycznie tak - świadomość zagrożenia ze strony oponenta (ów), a więc może wybrać inną formę dotarcia? Poprzez transformację wewnątrz fałszywej wiary?Łatwo się mówi, trudniej się robi. Tak zakamieniałej instytucji przemienić się moim zdaniem nie da. Może co bardziej liberalne odłamy, ale katolicyzmu w wydaniu polskim... > Syn Boży powie wtedy to co powiedział Judaizmowi i sprawą indywidualną może pozostać to czy wierzymy, że faktycznie znalazł się wtedy człowiek tak odważny by zginąć "Jeden za Wszystkich"Nie dało się wtedy, nie da się pewnie i teraz. "Bo w czasach chaosu lud żądać zwykł stosów..." a w dodatku, słucha burzycieli do ostatku. Nawet, gdyby 1000 ludzi umarło za grzechy, to nic nie zmieni. Bo błędy trzeba naprawiać, a nie ginąć. > czy tylko go sfabrykowano na potrzeby rozprzestrzenienia ateo-racjo-humanistycznych idei docelowo mających unicestwić judaistyczny satanizm a po nim bez problemu każdy inny funcjonujący dziś pod zbyt wolno kurczącym się religijnym kloszem.Hmm. Stosujesz odwrócone pojęcia. Satanizmem nazywasz wiarę w Boga nie posiadającego ludzkiej formy, natomiast wiarę w siebie nazywasz chrześcijaństwem. > Obydwie wersje i tak będą świadectwem, że ludzkość w swej lepszej cząstce od dawna walczy z debilizmem wszystkimi możliwymi sposobami i są tendencje by równać do najmniejszego (=najgłupszego),Zależy kiedy. Są i takie okresy, w których ten najgłupszy był wynoszony na piedestał. Conajmniej dwa: socjalizm w ZSRR i środek średniowiecza. > bo i on zasługuje by żyć i poznać miłosierdzie Boże, by się nie lękać Boga, bo ten w czysto chrześcijańskiej rzeczywistości jest wyzwaniem i celem do którego warto uwierzyć, że warto dążyć.> 4. Czy warto wyjść na przeciw Jezusowi?> Czy warto przezwyciężyć lęk przed mądrością jego krypto-ateistycznych nauk?> [...]> A kiedy przestanę wierzyć? Kiedy Cię zobaczę, dotknę a może kiedy.... zrozumiem???Trudno zapytać o cokolwiek kogoś, kto dawno nie żyje, i którego słowa kilka razy zostały przez wieki przemielone.
|
|
| |  | | Totus (1201 punktów) | > Nie w imieniu, tylko przez niego. Niedoczytałeś rozmowy na górze oliwnej? Przecież to wola Boga była...  I tak i tak. "Ojcze czy muszę (...)" - jeżeli jest modlitwą to na pokaz, a więc odstępstwem od nauk Chrystusowych. Jest naruszeniem ich w celu uzasadnionym przez wzgląd na stan umysłowy odbiorcy (słuchacza). Spróbujmy myśleć na głos wprost po chrześcijańsku: "Modelu doskonały, którego przyjąłem na Siebie i za który już od dawna wiem, że muszę oddać życie by dokonała się prawda o potędze ludzkiej woli miłosierdzia wobec bliźniego (oraz rozumu, wszechświata, prawdy etc.) czy muszę? (pytanie testujące odbiorcę). Ja odpowiem: Tak musisz Jezusie, musisz być pierwszym, który udowodni potęgę ludzkiej wolnej woli dla zbawienia mnie jeszcze nienarodzonego, który przyjdę za dwa tysiące lat w świecie lepszym dzięki Twej przełomowej ofierze, pod warunkiem, że zostanie ona zrozumiana i przełożona na język bliski prawdzie. (ale i atrakcyjny dla owiec) I zapytam teraz kto śmiałby się sprzeciwiać takiej woli Zbawiciela? (Pamiętasz reakcję Piotra przyszłej opoki kościoła odwróconego krzyża?) Ile warte jest moje zbawienie? Czy zrozumiałem i wszedłem w ogóle na drogę chrześcijanina? Czy wzniosę się ponad improwizacje i wojny religijne o ślepe dusze mijanych przechodniów? > (inna sprawa, że to pewnie dopisek późnochrześcijański lub nadinterpretacja)Nie wiemy ilu było chrześcijan, czy żyją nadal? > Niestety nie jest to taki doskonały model. Nieco porywczy. (np. sytuacja w świątyni)Jak odporny może być człowiek na irytację, złość przeciw głupocie, która wyłazi z każdej dziury. To za was będę wkrótce cierpiał i umierał, myśli Jezus, za to plemię żmijowe by stało się kiedyś człowiekiem mojego formatu, człowiekiem zdolnym do precyzyjnego określenia czym jest moralność wolnych umysłowo istot. Bogiem jest mój model człowieka, za niego oddam życie o czym chołoto nie wiesz, a teraz przemówię do Ciebie, zgnity organiźmie, słuchaj Żydzie co mówi Bóg - Twój Bóg !!! (Zbawiciel musi zrobić wszystko i poniżać się dla zbawienia ciemnoty czyniąc jej bóstwo - CZŁOWIEKIEM KTÓRY MÓWI - czyniąc dziś nadal i wczoraj i pewnie przez kolejne dni nadchodzącej Apokalipsy). I nie myślcie bliscy memu sercu Żydzi, że pokój wam przynoszę, wręcz przeciwnie jestem masakrą dla żydowskiego widzenia świata i sposobu bycia. Skłócę was bo tkwicie w obrzezanej matni, was wybrałem bo jesteście najgorsi w waszym skrajnym nacjonaliźmie. > >Model powołany do przestrzeni słownej (umysłowej) to Bóg, który może zobrazować się w osobie fizycznej, którą nazwiemy Synem Bożym. [...]> Mówisz przeciwnie do obowiązującej doktryny... Może i masz rację.Ja mówię z krzyżem podniesionym ku górze. Bo tak chce Bóg - hahaha - to wynika z przyjętego modelu człowieka, który testuję na sobie ( w myśl "otwórzcie drzwi Chrystusowi") > >2. Jak stać się Synem Bożym?> Jak stać się Człowiekiem? Zacząć myśleć! Kreując samego siebie Jezus podpowiada Ci czego nie naruszać i na co uważać ale generalnie kreując samego siebie rozumnie na to samo wychodzi  , skoro ma to być kreowanie rozumne... itd, podsuń przykład dylematu moralnego jeśli chcesz, a co do dostępnych nauk ewangelicznych to, a jakże, niech będą bazą (w oparciu o) > Może, ale niestety Kościół nie proponuje tego, tylko wyznawanie św. Pawła.Kościół jest moim reprezentatem do konfrontacji z pogaństwem. Mowy kościoła rozumiem lecz nie jestem ich adresatem. Oni rozpowszechniają moje imię, jeśli podam się za Syna Bożego, lub Jego imię jeśli zakładasz, że On to nie Ja. Gdyby za kościołem stała silna cywilizacja chrzescijańska (ludzi wolnych respektujących świętość rozumowego modelu wolnego człowieka) misja kościoła wypełniła by się szybciej, aż ku ostatecznej reformie objawieniowej (apokaliptycznej) rujnującej bogactwo jego struktur spiskowych. > >Pierwszym, niemal samo-narzucającym się atrybutem Syna Bożego jest przyjęcie postawy ateistycznej wobec wszelkich Bogów poza sobą!> Bardzo wątpię, skoro twierdził, że nie przyszedł prawa zmieniać, tylko wypełnić. Być może wierzył w starotestamentowego Boga w innej formie - nie jest to pewne.Wyżej rozwiązuję tą kwestię i możemy rozwinąć. To jest wyjście na przeciw pogańskich oczekiwań - Jakiegokolwiek bożka masz przed sobą to albo jest on Mną albo go zabiję okazując jak miłosierny jest mój (moje JA) mówiąc, że to Twój. A Twój ex-bożek jeśli JA mówię prawdę nie zaingeruje jeśli go nie obrażam lub w ostateczności przez to, że wcale go nie ma poza Twoją (czyjąś tam) chorą wyobraźnią. Innymi słowy: Jeśli nie bezpośrednio to dotrę do Ciebie przez Twojego bożka A jeżeli mnie tam ujrzysz, szukając w Bogu Własnym (Bestii) to jakież potężne będzie twoje zdumienie? Zdumienie a potem gniew, który sam wyhamujesz słuchając moich a potem swoich wewnętrznych racjonalnych decyzji, myśli, postanowień etc. > >Ja, odkryte 'ja_kreacyjne' staje się prawdą, drogą i życiem. To boskie JA zmartwychwstaje w każdym, kto doświadczy nauki płynącej z rozmowy z Bogiem(=z Sobą, którym się staję!)> Jeśli mówisz o dialogu wewnętrznym, przesadą jest twierdzenie, że prowadzi aż do zmartwychwstania. Efekty są znacznie mniej spektakularne.  Czyżbyś jeszcze nie stał się nicością, czystą potencją po nirwanie, z której wyłania się wola istnienia kreatora podporządkowującego sobie rzeczywistość fizyczną narzędziami rozumu wespół sobie podobnymi umiłowanymi braćmi? Może uświadomiona, empatyczna wycieczka po stacyjkach nie wygląda atrakcyjnie z punktu widzenia ateusza, humanisty, który wtedy wierzył w Nas, że odczytamy jego krwawe przesłanie i coś nami ruszy, ruszy bo musi, nieprawdaż? c.d.n.
|
|
| |  | | Totus | > >Czy Twoja wola jest moją wolą?> Odpowiem: Nie wiem, nie jestem telepatą.Dzieła woli Wolnego Człowieka rozpoznam niczym kotek rybkę po jej aromacie. Człowiek Chrystusowy to najwyższy poziom zarządzania przenikajacy okiem rozumu rzeczywistość fizyczną. Jest nie z niej zrodzony lecz w niej się pławi i nią się rozkoszuje, a skoro rozumnie to i racjonalnie sobie ją podporządkowuje. Egoizm? Absolutnie nie bo jest irracjonalny! JC uświęca rozum we wszystkich jego ogniwach kreując je na swoje podobieństwo. Jest śmiertelnym zagrożeniem dla ogniw satanistycznych a więc starających się podtrzymać ludzi w formie nieukształtowanej (ślepych), by dla przyziemnych celów osłabiały one potencjał kreacyjny wspólnoty. Są to z reguły Bestie memoidalne typu bożek Aplala, który proszony modlitwą odmawianą codziennie o ósmej spełni trzy życzenia plus ofiara pieniężna dla opiekunów bożka Aplali czyli dość popularny a la faryzejski schemat, tyle, że w wersji chrześcijańskiej skazany na nokaut (zwyciestwo wszystkich łącznie z ex-klerem). Syn Boży "widzi" swojego wroga, wrogie bóstwo łaszące się i litujące nad naiwnymi a jego sztab (Aniołowie) myślą jak mu dokopać. Pytanie jest tylko takie: > Czy jakiekolwiek pragnienia są racjonalne? Czy wtedy to czasem nie jest tylko program działania?Tak. Wola istnienia w wyborze pierwotnym "Być albo nie być". Bóg pyta sam siebie: Czy mam wolę istnieć? Cóż pozostaje zrobić sondaż w obrębie Jego elementów składowych. > Niektóre wierzenia walczą z realizacją pragnień, np. buddyzm.Witaj buddcośtam i ty i ty. Macie wolę istnieć czy nie? Rozumiecie w ogóle o co pytam? Jeśli pragniecie istnieć to mam dla was racjonalną propozycję na przedłużenie tego jakże pożądanego stanu. (...) Jeśli zaś nie to idźcie zdychać ale tak żebym was nie widział, bo ja walczę z cierpieniem, a nim było by dla mnie dalsze patrzenie na was, tyle, że jak mam was porzucić? Sumienie mi nie pozwala.   eehh, ciężko być człowiekiem. > >i pomóż innym ją pokonać z miłości i fascynacji nad samym sobą spraw by inni stali się podobnymi do Ciebie.> O nie nie nie, nie chciałbyś, żeby wszyscy byli podobni do jednej osoby. Zanudziłbyś się na śmierć.PUDŁO! Kreator jest sprzężony z rzeczywistością fizyczną a ta dla każdego jest inna. Kto według Ciebie nie zasługuje na to by być wolnym kreatorem? Kogo skażesz na pośmiewisko i kogo kaleka będzie cieszyć? Kogo? Ewangelia to zabawa z ludzkim umysłem i większość obiektów opisuje rzeczywistość potencjalną kreatora a więc nie z tego świata, który wchodzi do głowy oczami i szeroko wszyscy przezeń idą !!! Czyżby to źródło interpretacyjnych nieporozumień? Zaiste?
|
|
| |  | | Totus | > Poza metaforami, które niekoniecznie mi się podobają, jest to bardzo dobry pomysł. Tylko to miłosierdzie... lepszym pojęciem byłoby zrozumienie.Lepszym dla kogo? Dla ludzi owszem a co z pod_ludźmi niezdolnymi do przyjęcia tej propozycji? Jak nie Miłosierdzie Boże to co? Może kiedyś papież w mediach będzie tak totalny, że zapyta wreszcie: " No to jak zdrowiście już? zdrowi? To wy...yhmm, to do widzenia i bądźcie błogosławieni w Panu teraz i na wieki wieków. > Mówisz jak satanista. [np. www.satan.pl]Trzeba wiedzieć kogo i co zanegować, tam chyba nie wypaliło. Tak czy owak 06.06.06. się zbliża, będzie impra. > >Jednakże czy jest coś złego w powiedzeniu komuś prawdy wprost - teoretycznie tak - świadomość zagrożenia ze strony oponenta (ów), a więc może wybrać inną formę dotarcia? Poprzez transformację wewnątrz fałszywej wiary?> Łatwo się mówi, trudniej się robi. Tak zakamieniałej instytucji przemienić się moim zdaniem nie da. Może co bardziej liberalne odłamy, ale katolicyzmu w wydaniu polskim...Tłumaczenie Ewangelii nie powinno zająć zbyt wielu kartek. Potem posypią się rozwinięcia, a że społeczeństwo ziformatyzowane...  > >Syn Boży powie wtedy to co powiedział Judaizmowi i sprawą indywidualną może pozostać to czy wierzymy, że faktycznie znalazł się wtedy człowiek tak odważny by zginąć "Jeden za Wszystkich"> Nie dało się wtedy, nie da się pewnie i teraz.To jutro będziemy "Wszyscy za jednego" ale zło musi się jeszcze wykrzyczeć zanim zdechnie, a My je gradem słów raniących jak miecze  po oczach. > Nawet, gdyby 1000 ludzi umarło za grzechy, to nic nie zmieni. Bo błędy trzeba naprawiać, a nie ginąć.Wystarczył jeden. Jeśli jeden człowiek udowodnił, że można to można. Kto ośmieli się prosić ponownie? Kto nie wierzy? > Hmm. Stosujesz odwrócone pojęcia. Satanizmem nazywasz wiarę w Boga nie posiadającego ludzkiej formy, natomiast wiarę w siebie nazywasz chrześcijaństwem.Nie jestem doskonały, jestem uczniem Jezusa - mistrz jest tylko jeden. Pierwszy pozostanie nim na zawsze a jego krzyż będzie najcięższy ze wszystkich, jakie niesiono i nie sposób będzie podać ciężaru Bestii, którą śmiertelnie zranił. Mały człowieczek kontra Bestia jest jak nieśmiertelna ość w jej krwiożerczym gardle walcząca o zadławienie ilekroć sobie suka o tej skazie przypomni i wyprzeć jej nie może, nie może, udaje, zaciemnia ale kłucie powraca i będzie powracać dokąd pamiętamy. Ale to przyszłość i oceny z odległej perspektywy, z której również pisano Apokalipsę. Albowiem nadejdzie ten, który ujrzy prawdę i się słów jej nie zalęknie i za Beniem przy piosence towarzyszącej pielgrzymce zaśpiewa: "Nie lękajcie się, nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusoooowiii"  > Trudno zapytać o cokolwiek kogoś, kto dawno nie żyje, i którego słowa kilka razy zostały przez wieki przemielone.Da, da, da damy radę. Pozdrawiam serdecznie!
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | zdublowało, prosze wyciąć.
|
|
 | | Totus (1201 punktów) | tu też, dziwne...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|