Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kilka logicznych powodów dlaczego nie da się wyprzeć Boga

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
14-09-2007 00:16Bartosz WódźKilka logicznych powodów dlaczego nie da się wyprzeć Boga
W Biblii jest napisane, że Bóg jest ponoć wszechmocny, wypełnia cały świat (wszystko jest stworzeniem Boskim) oraz, że można go nazwać również Istotą Miłości. Po pierwsze taki obraz Boga nasuwa nam pewną analogie do współczesnych teorii naukowych tzn. teorii Wielkiego Wybuchu. Według tej teorii wszystko na początku stworzenia świata było jednością, osobliwością, punktem w którym była zawarta cała materia (lub potencjał) do stworzenia wszechświata. Czyli w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy stworzeniami Boskimi, Jego częścią. Każda, nawet najbardziej błaha rzecz ma ze wszystkim na świecie coś wspólnego. Po drugie jeżeli Bóg jest miłością, to wmawianie sobie, że sam bez niej dałbym sobie radę, tak jak zwykli tu pisać na forum wielu ateistów, jest po prostu oszukiwaniem samego siebie. Miłości nie da się wyprzeć, bo bez niej bylibyśmy niczym (jak to jest opisane w Biblii). Jeżeli ludzie podchodziliby do życia czysto racjonalnie (materialnie), szybko trafilibyśmy na krawędź zagłady. Na dowód tego mogę wam przytoczyć wyniki badań pewnego eksperymentu. Otóż przedmiotem badań było niemowlę. Sprawdzano, czy odpowiednio się nim opiekując, karmiąc, myjąc, zmieniając mu pieluchy, ale nie przykładając do tego żadnych uczuć, da się dobrze i zdrowo wychowywać dziecko. I co się okazało. Dziecko prawidłowo chowane ale bez miłości niestety UMIERA, REAGUJE BARDZO GWAŁTOWNIE, co wcale nie znaczy, że nam dorosłym miłości do życia nie potrzeba. Zauważcie, że tam gdzie jej brakuje, zawsze dzieje się coś złego (liczne tego dowody znajdujemy zarówno w codzienym życiu, jak i historii czy literaturze). Po trzecie wydaje mi się, że współcześnie źle się definiuje pojęcie cudu. Na potwierdzenie istnienia Boga oczekuje się namacalnych dowodów, jakiegoś piorunu z jasnego nieba, czy może też tego, by Bóg w tej chwili zszedł na Ziemię (na nasze zawołanie, bo przecież jest wszechmocny) i posprzątał nam nieczystości spod zadka . Przytoczę tu pewną metaforę ludzi tak interpretujących pojęcie cudu.
Co zrobić abyś uwierzył? (fragment z książki "Tablice Mesjasza" Irvinga Beniga)
... W pewnej dolinie mieszka sobie pewien wieśniak, jest człowiekiem bogobojnym. Któregoś dnia nadchodzą obfite deszcze i dolinę obejmuje powódź. Poziom wody podnosi się niebezpiecznie wokół domu wieśniaka i jest już tak wysoki, ze w pobliżu przepływa jakaś łódź. Ludzie na łodzi wołają do wieśniaka: "Wychodź! Skacz!, ratuj życie!" Ale wieśniak odmawia. "Nie-powiada.- Pan Bóg mnie ocali, Pan Bóg mnie ocali". Deszcz nadal jednak pada i woda podnosi się jeszcze wyżej, zalewa już dom i zagraża wieśniakowi oraz jego rodzinie. Nie opodal przepływa kolejna łódź i pasażerowie znów wołają: "Wychodź! Skacz!, ratuj życie!". Ale wieśniak ponownie odmówił: "Pan mnie ocali'. Powódź ogarnęła w końcu całą dolinę, a wieśniak wraz z rodzina utopił się. W niebie wieśniak spotyka swego Stwórcę. "Gdzie byłeś, Panie, kiedy cię potrzebowałem?"- woła z bólem w głosie. bóg spogląda na wieśniaka z wielkim smutkiem. "Gdzie byłem?- odpowiada.- Jak to, gdzie byłem? Przecież dwa razy posyłałem ci łódź, prawda?"
Ludzie na swojej drodze życia spotykają wiele takich namacalnych drogowskazów pomocy, tylko przez złą interpretację cudu ich nie dostrzegają. Cudem są nasi przyjaciel, rodzice, znajomi. Wszyscy, którzy są w stanie pomóc nam w kryzysowych sytuacjach. Za przykład może posłużyć nam alkoholizm. Ile to w mediach, rodzinach, szkole, wśród znajomych mówi się, że nadużywanie alkoholu szkodzi nam, ale również wpływa na naszych bliskich (również chodzi tu o siadanie za kierownicą samochodu po spożyciu alkoholu). Mimo to ludzie ignorują taką pomoc lub podpowiedź, bo maja wolną wolę, a kiedy dochodzi do tragedii, jak trwoga to do Boga, tylko nie do siebie.
Na chłopski rozum: jeżeli jest chleb, musi być piekarz, jeżeli jest krzesło to musi być stolarz, jeżeli jest telewizor, to musiał ktoś go wymyślić i wyprodukować,. itd.. Jeżeli jest świat, musi też być logicznie Stwórca.
Pamiętajcie, ze Bóg nie oczekuje od nas tego, byśmy wyłącznie wierzyli sami nie wiedząc w co się wierzy. Naszym zadaniem jest stosowanie w życiu miłość. To miłość jest Prawdą tak oczywistą, że nikt nawet ateista teamu nie zaprzeczy. Owszem można się wyprzeć wiary w Boga, bo to jest tylko słowo wymyślone przez ludzi na określenie bytu niematerialnego, ale jeżeli za słowem Bóg kryje się miłość, braterstwo, tolerancja i prawdziwa przyjaźń, to mówienie, że nic temu nie zawdzięczamy jest egoistycznym kłamstwem w żywe oczy i niestety również kpiną z własnych rodziców, przyjaciół i wszystkich którzy nam w życiu w jakiś sposób pomogli. A Prawda ta znana jest ludziom już od dawien dawna, nie tylko od 2000 lat. Bóg czyt. "miłość" nigdy nie sprawuje władzy. Wydaje się, jakby go nie było, a przecież jest we wszystkim.

siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>To miłość jest Prawdą tak oczywistą, że nikt nawet ateista teamu nie zaprzeczy.

Co za bełkot. Weź przystopuj z tymi grzybami, bo się wykończysz...

' - Jezus Cię kocha!
- Przykro mi, wolę dziewczyny.'

'Pamiętam, że kiedy mijaliśmy kościół katolicki, powiedział: - Czy sądzisz, że twój tata jest dobrym chemikiem? Tutaj przerabiają krakersy sodowe na mięso. Czy twój tata potrafi to robić?' - Kurt Vonnegut, 'Hokus Pokus'
Kornowski (835 punktów)
Z tymi grzybami nie było zbyt uprzejme, choć przyznaję że sam nie dałem rady dojść do końca tego wykładu.

Strasznie nudzą mnie wymysły o tym, że wszystko powstało wg. jakiegoś planu, podczas gdy wokół tyle niedoróbek. Choćby my sami - kilka minimalnych modyfikacji uratowałoby MILIONY LUDZI ROCZNIE od śmierci w męczarniach. Nieco większa inteligencja pozwoliłaby nam natomiast uniknąć przeludnienia, wojen i głodu...
Zgoodeck (38 punktów)
>W Biblii jest napisane, że Bóg jest ponoć wszechmocny
Pop pierwsze - ponoć. Po drugie - poprzypominaj sobie chociażby klasyczny paradoks o kamieniu, który jest tak ciężki, że nie może go podnieść.
>wypełnia cały świat (wszystko jest stworzeniem Boskim)
To, że wypełnia cały świat brzmi ładnie i patetycznie, więc bardziej możliwe, że napisano to tak z głupia frant, a nie dlatego, że jest analogią do Wybuchu. Doszukujesz się tych analogii tam, gdzie ich nie ma. Poczytaj jakieś inne mitologie, tam pewnie też znajdziesz ich kupę.
>oraz, że można go nazwać również Istotą Miłości.
Można, pod warunkiem, że traktuje się Biblię jak prawdę objawioną.
>Czyli w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy stworzeniami Boskimi, Jego częścią.
A nauka mówi, że materia, z której jesteśmy powstała prędzej z supernowych. Tylko, że jak zapytasz naukowca, to da ci jakieś dowody, a ksiądz pomacha Biblią przed nosem.
>Miłości nie da się wyprzeć, bo bez niej bylibyśmy niczym (jak to jest opisane w Biblii).
Zgadzam się, że byłoby nie teges, ale mam o sobie na tyle wysokie mniemanie, że zdaje mi się, iż mogę kochać BEZ Boga.
>Po trzecie wydaje
>mi się, że współcześnie źle się definiuje pojęcie cudu. Na
>potwierdzenie istnienia Boga oczekuje się namacalnych
>dowodów, jakiegoś piorunu z jasnego nieba, czy może też
>tego, by Bóg w tej chwili zszedł na Ziemię (na nasze
>zawołanie, bo przecież jest wszechmocny) i posprzątał nam
>nieczystości spod zadka .
Widziałem kiedyś tę historyjkę z łódkami. Tylko, że jak tylko na takie cuda stać Boga, to trochę dziwne. Jakby powstrzymał jakąś katastrofę, która przerasta człowieka - o, to co innego.
>Na chłopski rozum: jeżeli jest chleb, musi być piekarz,
>jeżeli jest krzesło to musi być stolarz, jeżeli jest
>telewizor, to musiał ktoś go wymyślić i wyprodukować,.
>itd..
Niech mnie ktoś poprawi jeśli się mylę (nie jestem ekspertem), ale wydaje mi się, że w mechanice kwantowej pojawianie się spontanicznie rzeczy jest możliwe.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)
>Na chłopski rozum: jeżeli jest chleb, musi być piekarz, jeżeli jest krzesło to musi być stolarz, jeżeli jest telewizor, to musiał ktoś go wymyślić i wyprodukować,. itd.. Jeżeli jest świat, musi też być logicznie Stwórca.<

No to logicznie idziemy dalej - jeżeli jest Stwórca, musi i być Stwórca Stwórcy. Jeżeli jest Stwórca Stwórcy, musi być Stwórca Stwórcy Stwórcy. I tak w nieskończoność...
Gdzie się mieści ten nieskończony ciąg Stwórców, Nadstwórców i Superstwórców?
frater

>No to logicznie idziemy dalej - jeżeli jest Stwórca, musi i być Stwórca Stwórcy. Jeżeli jest Stwórca Stwórcy, musi być Stwórca Stwórcy Stwórcy. I tak w nieskończoność...
>Gdzie się mieści ten nieskończony ciąg Stwórców, Nadstwórców i Superstwórców?
>

BÓG jest Absolutem, więc nad BOGIEM jest ten Sam BÓG

Pokój i Dobro
14-09-2007 12:00 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>BÓG jest Absolutem, więc nad BOGIEM jest ten Sam BÓG

Absolutem?? To ja chcę być Żubrówką. Widzisz, ze w tym co napisałeś nie ma logiki?? Jest jakaś dziwna pętla filozoficzna mająca na celu wskazać, jacy to mali jesteśmy względem Boga, bo nie potrafimy tego pojąć. To mi pod lekką manipulację podchodzi.

>Pokój i Dobro

Prawo i Sprawiedliwość...

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
14-09-2007 16:47 
 Ocena 1 na 1
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Absolutem?? To ja chcę być Żubrówką.

A ja wolałbym być Komandosem, nie lubię wódki.

>Widzisz, ze w tym co napisałeś nie ma logiki?? Jest jakaś dziwna pętla filozoficzna mająca na celu wskazać, jacy to mali jesteśmy względem Boga, bo nie potrafimy tego pojąć. To mi pod lekką manipulację podchodzi.

No i po co to piszesz? Nie szkoda Ci klawiatury? Frater ma wyprany mózg, i tak nic z tego nie zrozumie.

>Prawo i Sprawiedliwość...
Wstrzymaj się, to forum czytają też nieletni :/


'Pamiętam, że kiedy mijaliśmy kościół katolicki, powiedział: - Czy sądzisz, że twój tata jest dobrym chemikiem? Tutaj przerabiają krakersy sodowe na mięso. Czy twój tata potrafi to robić?' - Kurt Vonnegut, 'Hokus Pokus'
17-09-2007 10:57 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>A ja wolałbym być Komandosem, nie lubię wódki.

Ale pamiętaj: WÓDKA LUBI CIEBIE!!!

>No i po co to piszesz? Nie szkoda Ci klawiatury? Frater ma wyprany mózg, i tak nic z tego nie zrozumie.

Eh... Nadzieja matką głupich, a mamusię trzeba szanować...

>>Prawo i Sprawiedliwość...
>Wstrzymaj się, to forum czytają też nieletni :/

Humanum est...


Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)

>BÓG jest Absolutem, więc nad BOGIEM jest ten Sam BÓG<

Podobnie mógł powiedzieć dzikus, który po sztormie znalazł na plaży stół z rozbitego statku:

Nie ma żadnego stolarza, nad stołem jest ten sam stół, bo stół jest Absolutem
Dudek (190 punktów)

>>BÓG jest Absolutem, więc nad BOGIEM jest ten Sam BÓG
>Pokój i Dobro

Oj chyba często masz kontakt z Absolutem.

XXI wiek a ludzie nadal wierzą w bogów.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>No to logicznie idziemy dalej - jeżeli jest Stwórca, musi i być Stwórca Stwórcy. Jeżeli jest Stwórca Stwórcy, musi być Stwórca Stwórcy Stwórcy. I tak w nieskończoność...
>Gdzie się mieści ten nieskończony ciąg Stwórców, Nadstwórców i Superstwórców?

W domu Chucka Norrisa

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Chłopie, kto Ci powiedział, że ateiści nie odczuwają miłości, nie przyjaźnią się itd. ?? Mam bliskiego przyjaciela ateistę (notabene, mocno się na forum udziela), co obala część Twojej teorii, że tylko i wyłącznie Bóg jest miłością. Ma on dziewczynę, co obala kolejną część Twej jakże kruchej teorii. Widzę, że już dałeś klerowi swój mózg do wyprania. Spróbuj pomyśleć, że to nie Bóg jest miłością, ale TO OD NIEGO MIŁOŚĆ PŁYNIE! Wtedy inaczej będziesz mógł spojrzeć na ateizm.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Bartosz Wódź
>Chłopie, kto Ci powiedział, że ateiści nie odczuwają miłości, nie przyjaźnią się itd. ?? Mam bliskiego przyjaciela ateistę (notabene, mocno się na forum udziela), co obala część Twojej teorii, że tylko i wyłącznie Bóg jest miłością. Ma on dziewczynę, co obala kolejną część Twej jakże kruchej teorii. Widzę, że już dałeś klerowi swój mózg do wyprania. Spróbuj pomyśleć, że to nie Bóg jest miłością, ale TO OD NIEGO MIŁOŚĆ PŁYNIE! Wtedy inaczej będziesz mógł spojrzeć na ateizm.
Przepraszam bardzo, ale ty chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Możliwe jest, że trochę się też nie zrozumieliśmy. Przeczytaj po pierwsze całość tego co napisałem. Ja tutaj nic nie powiedziałem, że jakoby ateiści nie maja żadnych uczuć. Ja tylko stwierdzam, że tam gdzie nie ma miłości (uczuć), kończy się człowieczeńswto, co jest FAKTEM i temu nie da sie zaprzeczyć. Po drugie poczytaj sobie wypowiedzi na tutejszych forach, a szczególnie w ateo coming aut. Tam zdeklarowani ateiści często wypowiadaja się, że jakoby są całokowicie samowystarczalni, wszystko sami sobie zawdzięczją, co jest oczywiście podstawowym zaprzeczeniem natury ludzkiej, zwykłym egoistycznym kłamstwem w żywe oczy-temu również zaprzeczysz. Osoba, która wypełnia w swoim życiu przykazanie miłości (a to właśnie jest również braterstwo i prawdziwa przyjaźń), bez względu na to czy jest ateistą czy wierzącym automatycznie się z nią utożsamia. Również bez niej nie da się żyć. Po trzecie jak na ironię to właśnie o to chodziło w mojej wypowiedzi "TO OD NIEGO MIŁOŚĆ PŁYNIE". Zwróć uwagę na ostatnie zdanie mojej wypowiedzi "Bóg czyt. "miłość" nigdy nie sprawuje władzy. Wydaje się, jakby go nie było, a przecież jest we wszystkim". My nie mamy wierzyć w Boga, bo to jest tylko słowo wymyślone przez ludzi- tylko w miłość. Wiara, nadzieja, miłość- mamy wierzyć i pokładać nasze nadzieje w miłości, (dziewczyna, rodzina, przyjaciele) bo bez nich faktycznie jesteśmy niczym- prawda?. Moje zastrzeżnia płyną tylko do tych ateistów, którzy uparcie twierdzą, że są samowystarczalni.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Ja tylko stwierdzam, że tam gdzie nie ma miłości (uczuć), kończy się człowieczeńswto, co jest FAKTEM i temu nie da sie zaprzeczyć.

Ależ da się, da.
Miłość jest tylko jednym z wielu uczuć. Są prócz niej także takie jak: nienawiść, zazdrość, zawiść, gniew i parę innych podobnych w swej moralnej treści.
Z człowieczeństwem mają jedynie tyle wspólnego, że ludzie też ich doświadczają.
Ale już skutki takich doświadczeń (zwłaszcza zbiorowych) z człowieczeństwem zbyt wiele wspólnego nie mają - wystarczy wziąć pierwszy lepszy podręcznik do historii.
Wystarczy też przeczytać (na chybił-trafił) kilka rozdziałów Starego Testamentu, aby się przekonać, że ten Twój "bóg" wcale nie jest synonimem miłości absolutnej.

Twoje rozumowanie jest więc warte - słynnych już na tym forum - 20 000 funtów (kłaków; nie mylić z włosami!).


fides ex necessitate esse non debet
Patty Matheson (2087 punktów)
>Osoba, która wypełnia w swoim życiu przykazanie miłości [...]

Nikt nam nie przykazał, samo wyszło


And at the end of the sixth day god heard: "Not enough mana".
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Osoba, która wypełnia w swoim życiu przykazanie miłości [...]
>Nikt nam nie przykazał, samo wyszło

Tobie wyszło samo, mnie wyszło ale jak widać niektórym tak samo z siebie nie wychodzi, ktoś musi im "przykazać" i jeszcze przylać niebiańskim pasem.
To sie ładnie wpisuje w logiczny wniosek który się nasuwa po wysłuchaniu kolejnego umoralniającego wywodu że bóg jest jedynym źródłem moralności/miłości/dobra/itp/itd.
Analizując niektórych "nawracaczy" dochodzę do wniosku, że religia jest czasami niezbędna. Bez boskich przykazań i widma ognia piekielnego, na potęgę kradliby, gwałcili, mordowali (niekoniecznie w tej kolejności) i "tarzali sie w rozpuście".
Żadnej miłości, współczucia itp itd bo skąd skoro nie z jedynego, boskiego źródła

Pozostaje tylko współczuć (ateistycznie, tak z trzewi, nie z nakazu istoty wyższej).

"Wizards don't believe in gods in the same way that most people
don't find it necessary to believe in, say, tables."
Terry Pratchett "Reaper Man"
Kornowski (835 punktów)
To jest pewien paradoks, który zauważyłem już wcześniej.

Gdyby człowiek powstał wg jakiegoś planu byłby na tyle inteligentny, że potrafiłby rozwiązywać swoje problemy sam bez uciekania się do boskiej instancji. Jednak wtedy nie bawiłby się w coś tak nieracjonalnego jak religie.

Jednym słowem Bóg tworząc nasz gatunek miałby dylemat "być albo mieć"
Gosia (9452 punktów)

Marian (5438 punktów)

   Chciałbym odnieść się do wszystkich kwestii, ale prawdopodobnie wyszłoby z tego niezłe wypracowanie. Główna teza, jak mi się wydaje to "bóg=miłość".
   Trudno powiedzieć, co to konkretnie jest miłość i to pojęcie wydaje się nie spełniać kryterium Hume'a, jak bóg, ale pewne rzeczy wiemy o desygnatach tych dwóch pojęć. Moja teza: jeśli one istnieją to nie mogą być identyczne.
   Miłość jest pewną relacją międzyludzką (upraszczając nieco) więc jako taka nie istnieje, gdy nie ma ludzi (lub ekwiwalentnych bytów); jest zatem subiektywna. Załóżmy (nie wprost), że bóg jest miłością. Wtedy - nie istnieje bez ludzi, więc nie mógł stworzyć świata. Sprzeczność, bo boga uważa się za stwórcę wszechrzeczy. QED.

>Według tej teorii wszystko na początku stworzenia świata było jednością (...) Czyli w gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy stworzeniami Boskimi, Jego częścią.
   Brak związku logicznego. Sugerujesz teraz, że Wszechświat jest bogiem?
   To w istocie dość zabawne. Wielokrotnie już słyszałem tego typu twierdzenia: "bóg to Wszechświat", "bóg jest miłością", "bóg to matematyka". Pewnie dla niektórych to brzmi mądrze, jakby odkryli wielką tajemnicę. Ale to bełkot; jakby powiedzieć "jaszczomb jest lodówką". To nic nie znaczy.
   Przecież wiemy co to jest bóg. Taki człowieczek siedzący w niebie i podglądający wszystkich.

>Jeżeli ludzie podchodziliby do życia czysto racjonalnie (materialnie), szybko trafilibyśmy na krawędź zagłady. Na dowód tego mogę wam przytoczyć wyniki badań pewnego eksperymentu (...)
   Makabryczny eksperyment; trudno uwierzyć, że rzeczywiście ktoś go przeprowadził. Jakieś źródła? Na ilu ludziach przeprowadzono ten eksperyment? Czy wyeliminowano wszystkie inne przyczyny zgonu? Co to znaczy "chowane prawidłowo, ale bez miłości"?

>Na potwierdzenie istnienia Boga oczekuje się namacalnych dowodów, jakiegoś piorunu z jasnego nieba, czy może też tego, by Bóg w tej chwili zszedł na Ziemię
   Kiedyś na forum dowodziłem, że sam bóg nie jest w stanie udowodnić człowiekowi swojego istnienia. Streszcza się do tego, że bóg nie może rzeczywiście pokazać np. swojej wszechmocy, czy innych nieskończonościowych właściwości.

>Ludzie na swojej drodze życia spotykają wiele takich namacalnych drogowskazów pomocy, tylko przez złą interpretację cudu ich nie dostrzegają.
   Ludzie także nadinterpretowują zwykłe przypadki jako objawy świadomego działania.

>Na chłopski rozum: jeżeli jest chleb, musi być piekarz, jeżeli jest krzesło to musi być stolarz, jeżeli jest telewizor, to musiał ktoś go wymyślić i wyprodukować
   Jeżeli jest otoczak, to ktoś musiał go wyrzeźbić? Jeśli jest bóg, to ktoś musiał go stworzyć?

   Pozdrawiam.


Vivere militare est - Seneka
Pan Tau (1237 punktów)
Bartosz Wódz napisał:
W Biblii jest napisane, że Bóg jest ponoć wszechmocny, wypełnia cały świat (wszystko jest stworzeniem Boskim) oraz, że można go nazwać również Istotą Miłości [...]

Jednak przecież to nie wiara w takiego Boga jest istotą chrześcijaństwa (w innych religiach jest podobnie).

Pozwolę sobie zacytować (za "Bogiem urojonym" Dawkinsa) wypowiedź George Carlina, w kilku żartobliwych zdaniach pokazującą, dlaczego założenia największych religii są obrazą dla zwykłego zdrowego rozsądku:

"Religia zdołała skutecznie przekonać ludzi, że jest sobie pewien niewidzialny człowiek - gdzieś tam w niebie - który pilnie baczy na wszystko, co robisz, i obserwuje cie każdej minuty i każdego dnia.
Ów niewidzialny człowiek ma specjalną listę, na której jest wypisanych dziesięć rzeczy, których on nie chce, żebyś robił.
Ale jeśli zrobisz którąś z tych rzeczy, to ma także specjalne miejsce, pełne dymu i ognia i płomieni i tortur i męczarni, gdzie wyśle cię, byś trwał tam i cierpiał i smażył się, i krztusił, i męczył aż po wieczność....
Ale ten człowiek cię kocha!
" [George Carlin]

Nie ma to jak ta specyficzna boska Miłość.
Oczywiście zdrowy rozsądek zawsze przegra z ostatecznym argumentem wierzących, czyli tzw. Tajemnicą, jednak nie na wszystkich to działa.
Stąd pewnie na świecie biorą się ateiści.


"Z religią czy bez, dobrzy ludzie będą postępować dobrze, a źli - źle,
ale złe postepowanie dobrych ludzi, to zasługa religii."
S.Weinberg
Patty Matheson (2087 punktów)
>wypełnia cały świat [...] taki obraz Boga nasuwa nam pewną >analogie do współczesnych teorii naukowych

Bóg jest promieniowaniem tła?

Cały tekst porównujący tzw. Boga raz do Wszechświata, raz do miłości, oraz cudów do ludzi wokół nas, jest ok. Jeden problem - wyszłoby na to samo, gdyby ani razu nie użyć słowa "bóg". Bytów nie mnożyć, fikcyj nie tworzyć...

>Po drugie jeżeli Bóg jest miłością, to wmawianie
>sobie, że sam bez niej dałbym sobie radę, tak jak zwykli tu
>pisać na forum wielu ateistów, jest po prostu oszukiwaniem
>samego siebie.

Nie pamiętam, żeby ktoś tu pisał, że bez miłości da sobie radę. Prosiłabym o linki.

>Miłości nie da się wyprzeć, bo bez niej
>bylibyśmy niczym (jak to jest opisane w Biblii).

I w 3/4 całej literatury światowej.

Co do tego makabrycznego eksperymentu, to mam nadzieję, że ci badacze odsiadują swoje?...

>Zauważcie, że tam gdzie jej brakuje, zawsze dzieje się coś
>złego

Przekonujesz przekonanych. Kto z tutaj zebranych wyobraża sobie życie bez miłości - ręka do góry!
Jestem ateistką w szczęśliwym związku z ateistą, i - hello! - o takiej miłości nie czytałam nawet w Biblii. A to, że pewien niepokorny Żyd dwa kilo lat temu nazwał miłość Bogiem itd nie oznacza, że z tego powodu mam chodzić do kościoła i przestrzegać przykazań, a nawet i uwierzyć, że owa miłość istnieje pomimo ludzi (vide: post Mariana, i jeszcze spowodowała Big Bang).

>Po trzecie wydaje
>mi się, że współcześnie źle się definiuje pojęcie cudu.

Cytat:

1. 'zjawisko nadprzyrodzone, nadnaturalne, świadczące o ingerencji Boga' 2. 'zdarzenie, zjawisko niezwykłe, niebywałe; trudne lub niemożliwe do wyjaśnienia - zdumiewające i wywołujące podziw'

[Słownik języka polskiego]

Po przyjrzeniu się tej dwojakiej definicji przyznaję Ci rację. Niejako samo się nasuwa w takim przypadku połączenie czegoś, czego nie bardzo potrafimy wyjaśnić, z ingerencją Boga, czyli Bóg jako taka zapchajdziura na niewiedzę.

> Na potwierdzenie istnienia Boga oczekuje się namacalnych >dowodów

To chyba wierzący nie potrafią się bez tego obejść? Bo mi nie trzeba, na ten przykład.

Anegdotkę z łódką znałam; bardzo fajna, jednak tu też istnieje pułapka - można zacząć brać wszystkie zdarzenia za przejawy działania tego Boga, podczas gdy nie ma na to dowodów.

Dalej, tekst o bliskich jest też w porządku, terapeutyczny, ale też nie wiem, gdzie tu jest miejsce na tego Boga. Takie odwracanie kota ogonem, czyli uwagi od zła tego świata, co praktykuje kler, i nie wiem dlaczego, bowiem mogłoby się odbywać to i nie pod boską banderą.

>Na chłopski rozum: jeżeli jest chleb,

Na chłopski rozum to wymyślono antropomorficznego boga, które to idee już racjonaliści obśmiali do końca.
Jedni mówią, że Biblia to metafora, Bóg jest nieodgadniony, itd, a drudzy każą "na chłopski rozum". Więc jak to jest? Może jeszcze powiecie, że Bóg jest amfolityczny?
Poza tym... czy my wyglądamy na chłopów?

>Naszym zadaniem jest stosowanie w życiu miłość.

Hehe, ładne wyrażenie.

>jeżeli za słowem Bóg kryje się miłość,
>braterstwo, tolerancja i prawdziwa przyjaźń, to mówienie, że
>nic temu nie zawdzięczamy jest egoistycznym kłamstwem w żywe
>oczy i niestety również kpiną z własnych rodziców,
>przyjaciół i wszystkich którzy nam w życiu w jakiś sposób
>pomogli.

Nadinterpretacja. My po prostu o innym bogu traktujemy, nazywając rzeczy po imieniu.
Wiesz, na takiej zasadzie mogę stwierdzić, że Latający Potwór Spaghetti to tylko określenie kibla, a nie wyimaginowany dziwny stwór, a te jego przykazania to nieważne, a potem zarzucać apastafarianom, że wiele zawdzięczają LPSowi i odrzucając go, sami sobie szkodzą.

Pozdrawiam.

And at the end of the sixth day god heard: "Not enough mana".
diogenes (42753 punktów)
>W Biblii jest napisane, ...

co mnie obchodzi, że coś jest gdzieś napisane, skoro właśnie serwowane będą placki ziemniaczane ze śmietaną...
głos z szafy
Szanowny kolega troszkę zagalopował się w swych osądach.

>W Biblii jest napisane, że Bóg jest ponoć wszechmocny,
>wypełnia cały świat (wszystko jest stworzeniem Boskim)
>oraz, że można go nazwać również Istotą Miłości.

Bóg, jeżeli jest, to nie wypełnia całego świata. Taką możliwość odrzucają nawet współcześni teologowie, twierdząc, że nie powinniśmy kupy gnoju, żywota mordercy, czy grzechów ludzkich utożsamiać z Bogiem, czy jego wolą.

>teorii Wielkiego Wybuchu. Według tej teorii wszystko na >początku stworzenia
>świata było jednością, osobliwością, punktem w którym była
>zawarta cała materia (lub potencjał) do stworzenia
>wszechświata

Trzeba być na bieżąco. Naukowcy ostatnimi czasy twierdzą, że znaleźli odpowiedź na to, co było przed Wielkim Wybuchem. Próbują mówić coś o innym, dużym wszechświecie, który zapadł się i nastąpiło tak jakby 'wystrzelenie sprężonej sprężyny' i rozprzestrzenianie się wszystkiego aż do dnia dzisiejszego.

>Po drugie jeżeli Bóg jest miłością, to wmawianie
>sobie, że sam bez niej dałbym sobie radę, tak jak zwykli tu
>pisać na forum wielu ateistów, jest po prostu oszukiwaniem
>samego siebie.

Jak wiele osób na forum i ja podkreślę, że kocham, bo miłość (wsparcie, punkt odniesienia, itp.) jest jednym z niezbędnych elementów życia.

>Na potwierdzenie istnienia Boga oczekuje się namacalnych
>dowodów

Ja wiem, katolicy chcieliby, ażeby cud z udziałem bożym utożsamiać z fenomenem rozkwitu tulipanów, czy widokiem złotej jesieni. Cud nie jest rzeczą naturalną.

>Ludzie na swojej drodze życia spotykają wiele takich
>namacalnych drogowskazów pomocy, tylko przez złą
>interpretację cudu ich nie dostrzegają.

Jak wyżej.

>Cudem są nasi przyjaciel, rodzice, znajomi.

I Hitler.
I układ fusów w porannej kawie, który rozśmieszając, napawa nas optymizmem i szczerą chęcią do dalszych działań.

>Ile to w mediach, rodzinach,
>szkole, wśród znajomych mówi się, że nadużywanie alkoholu
>szkodzi nam

A twój Jezus bawiąc na weselach, wodę pił? A księżą też piją i to na mszach...

>Na chłopski rozum: jeżeli jest chleb, musi być piekarz,
>jeżeli jest krzesło to musi być stolarz, jeżeli jest
>telewizor, to musiał ktoś go wymyślić i wyprodukować,.
>itd.. Jeżeli jest świat, musi też być logicznie Stwórca.

Boga nie da się pojąć logicznie. Mówił mi to ksiądz patrząc w oczy, czytałem to wiele razy na tym forum. Ale jeżeliby okazało się, że za powstanie naszego świata odpowiedzialny jest jakiś niezależny od myśli proces fizyko-chemiczny to czy będzie on twoim wszechmocnym, wszechwiedzącym i miłosiernym Bogiem?

>Pamiętajcie, ze Bóg nie oczekuje od nas tego, byśmy
>wyłącznie wierzyli sami nie wiedząc w co się wierzy.

Rzekomy Bóg nie, ale kler...

>ale jeżeli za słowem Bóg kryje się miłość,
>braterstwo, tolerancja i prawdziwa przyjaźń

To można to nazwać miłością, braterstwem, tolerancją i prawdziwą przyjaźnią bez ukrywania tego pod pojęciem Boga.

>Bóg czyt. "miłość" nigdy nie
>sprawuje władzy. Wydaje się, jakby go nie było, a przecież
>jest we wszystkim.

Dowód, dowód, dowód. Mogę napisać, że ateiści mają rację, bo ateizm to naturalne i pierwotne podejście do życia. I co? Jajco. Ja przynajmniej swą tezę - która prawdopodobnie mija się z prawdą - poparłem jakimkolwiek argumentem.
Pozdrawiam.
Satanisław (1358 punktów)
(zablokowany)
Skoro Bóg=miłość, to mam propozycję nowej pieśni kościelnej, śpiewanej po sumie, w czasie rorat i nieszporów. Na znaną melodię:

Jezus Ci wszystko wybaczy,
Smutek zamieni Ci w śmiech,
Jezus tak pięknie tłumaczy
Zdradę i kłamstwo i grzech.
Choćbyś Go przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutny i zły,
Jezus Ci wszystko wybaczy,
Bo miłość, mój Jezu, to Ty.

Gdy pokochasz Jezusa, jak ja,
Tak tkliwie, żarliwie, tak wiesz...
Do ostatka, do szału, do dna,
To zdradzaj Go wtedy i grzesz.

Jezus Ci wszystko wybaczy...
Smutek zamieni Ci w śmiech,
Jezus tak pięknie tłumaczy
Zdradę i kłamstwo i grzech.
Choćbyś Go przeklął w rozpaczy,
Że jest okrutny i zły,
Jezus Ci wszystko wybaczy,
Bo miłość, mój Jezu, to Ty.

Drobner
A melodia PIĘKNA jest ..........

Drobner, (czasem wrażliwy na melodię).
Poza tym SUPER ...TEKST
Jacek Krysztofik (1390 punktów)
Wierzyć - jak to łatwo powiedzieć
Wierzyć - to nie pytać o nic [...]

Gott weiß ich will kein Engel sein
&mdash Rammstein, Engel
Drobner
Jaki DESYGNAT ma rzeczownik "Bóg".
Zdefiniuj, o czym mówisz.
Wydaje się Ci, że mówisz o przyczynie świata.
Zasady fizyki (np. pierwsze prawo Newtona) mówią wyraźnie, że nie wszystko ma przyczynę.
"Jeśli na ciało nie działa żadna siła, to PORUSZA się ono ruchem jednostajnym prostoliniowym".
Porusza się BEZ PRZYCZYNY!!!!
A jeśli WSZYSTKO MA PRZYCZYNĘ, uwiadom mnie proszę o PRZYCZYNIE ISTNIENIA Boga.
zANIM TEGO NIE ZROBISZ, NIE ODZYWAJ SIĘ.
Bo PO CO?

Drobner, szukajacy 'przyczyn'.
nieobecny
>"Jeśli na ciało nie działa żadna siła, to PORUSZA się ono ruchem jednostajnym prostoliniowym". Porusza się BEZ PRZYCZYNY!!!!
Mylisz się i to podwójnie:

1) Żeby była spełniona I zasada dynamiki Newtona na ciało wcale nie muszą NIE działać żadne siły. Owszem, jak najbardziej mogą, ALE muszą się równoważyć (wypadkowa=0),
2) zgodnie z I zasadą dynamiki Newtona, gdy jest spełniony warunek 1), to ciało porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym LUB SPOCZYWA.

A teraz wyjaśnij skąd się biorą ciała poruszające się ruchem jednostajnym prostoliniowy i ciała będące w spoczynku? CO powoduje, że zgodnie z tą samą zasadą ciała mogą zachowywać się zupełnie różnie? Jeśli źródłem tego zróżnicowania nie jest BÓG, to co?

Witold Baryluk (630 punktów)
>>"Jeśli na ciało nie działa żadna siła, to PORUSZA się ono ruchem jednostajnym prostoliniowym". Porusza się BEZ PRZYCZYNY!!!!
>Mylisz się i to podwójnie:
>1) Żeby była spełniona I zasada dynamiki Newtona na ciało wcale nie muszą NIE działać żadne siły. Owszem, jak najbardziej mogą, ALE muszą się równoważyć (wypadkowa=0),
>2) zgodnie z I zasadą dynamiki Newtona, gdy jest spełniony warunek 1), to ciało porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym LUB SPOCZYWA.
>A teraz wyjaśnij skąd się biorą ciała poruszające się ruchem jednostajnym prostoliniowy i ciała będące w spoczynku? CO powoduje, że zgodnie z tą samą zasadą ciała mogą zachowywać się zupełnie różnie? Jeśli źródłem tego zróżnicowania nie jest BÓG, to co?
>

Spoczynek to jednen z przypadków ruchu jednostejnego prostoliniowego. Wieć to nie jest zachowanie zupełnie różne, tylko zupełnie takie samo.
Marian (5438 punktów)

   Może, korzystając z okazji, wyrażę swoją opinię na temat zasad dynamiki. Otóż pierwsza jest w zasadzie definicją układu inercjalnego. Uważam za wielki błąd pedagogiczny przedstawienie jej m.in. w podręcznikach fizyki w taki sposób, w jaki się ją zwykle przedstawia.
   Ktoś mógłby powiedzieć: "Nie potrzebujemy pierwszej zasady dynamiki, bo wynika z drugiej (jak podstawimy siłę równą zero, to takież będzie przyspieszenie)".
   Pierwsza zasada dynamiki powinna brzmieć: "Układ inercjalny to taki, w którym każde ciało, na które nie działa żadna siła, lub działające siły się równoważą, porusza się ruchem jednostajnym. W takich układach spełnione są pozostałe prawa". W ten sposób nie wprowadza się tego zamieszania.
   Pierwsza zasada dynamiki, będąc definicją, nie mówi nic o świecie realnym.

   Pozdrawiam.

Edit: Popełniłem szkolny błąd Dziękuję Jackowi Krzysztofikowi za zwrócenie uwagi.


Vivere militare est - Seneka
Mave (114 punktów)
Myśle, że sięganie do początku i do końca..do stworzenia i zagłady...nie ma większego sensu...
co prawda daje nam to możlwości do nieco lepszego ogarnięcia świata...ludzka ciekawość jest nienasycona..ale nie dojdziecie do takiego stanu wiedzy, w którym nie znalazłby się ktoś inny i nie zdołałby czegoś podważyś... w pewnym sensie to strata czasu... z drugiej strony czym jest nie tracenie czsasu?..
zajmijcie się swym życiem..a jeśli Wasza wolą jest spędzanie go na szukaniu odpowiedzi jak to było i co to będzie...to szanuje to..nikt nie może mieć do tego pretensji
Głąbiński (3538 punktów)
Niepoprawni! Znowu daliście się wrobić w "dyskusję"!

Stach M. G.
Mave (114 punktów)
>Niepoprawni! Znowu daliście się wrobić w "dyskusję"!
>
Stach M. G.


"dyskusja... a fe.. tu może wyjść na jaw że nie mamy pojęcia o czym gadamy...."

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365