Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ateiści też mogą być święci

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
07-10-2007 22:23majorAteiści też mogą być święci
Po odważnych wpisach widzę wśród Was wielu potencjalnych świętych. Tak już jest, że najbardziej gorliwymi chrześcijanami stają się osoby, które wcześniej chlubiły się ateizmem lub nawet zwalczały chrześcijaństwo. Jednym z najbardziej znanych jest św. Paweł z Tarsu.

Jeśli tylko (wybaczcie za określenie) uzyskają łaskę wiary, jest im często łatwiej przeżywać chrześcijaństwo w pełni takim, jakie ono naprawdę jest, niż nam - chrześcijanom, którzy od dzieciństwa wypełniamy praktyki religijne. To chyba dlatego, że "komu więcej darowano, ci więcej miłować będą" (cytat z pamięci).

Na koniec jeszcze taka refleksja: jeśli Bóg jest wymysłem człowieka, to dlaczego po 10-minutowej obecności w skupieniu w kościele (wiele kościołów jest stale otwartych i można do nich w każdej chwili zajrzeć) wszelkie wątpliwości pryskają? Jeśli boicie się sprawdzić, to znaczy, że jednak nie jesteście prawdziwymi ateistami, bo gdzieś w podświadomości, choć może po cichu, głos sumienia Wam mówi, że Bóg MUSI istnieć.

Gołębiewski (850 punktów)
>Na koniec jeszcze taka refleksja: jeśli Bóg jest wymysłem
>człowieka, to dlaczego po 10-minutowej obecności w
>skupieniu w kościele (wiele kościołów jest stale otwartych
>i można do nich w każdej chwili zajrzeć) wszelkie
>wątpliwości pryskają? Jeśli boicie się sprawdzić, to
>znaczy, że jednak nie jesteście prawdziwymi ateistami, bo
>gdzieś w podświadomości, choć może po cichu, głos sumienia
>Wam mówi, że Bóg MUSI istnieć.

No to naprawdę mocny argument. Gratulacje.
J.Szulc (5723 punktów)

Dobrze napisane... tak dla posiania zwątpienia.
Na upartego, można podciągnąć pod psychomanipulację, prawda?

Myślę, że najwięcej zwątpienia nabieramy dzięki "wyczynom" tych, których zadaniem jest prowadzenie rzeczonych "owieczek".
U świadomego człowieka, to moje domysły, górę bierze nie tyle ateizm, co agnostycyzm.
Człowiek, to takie zwierze, które potrzebuje znajdować wytłumaczenie na wszystko, co dzieje się wokół.
Jeśli nie umie, czy nie może czegoś wytłumaczyć, gdy znajduje się w stanie zagrożenia, często szuka "pomocy" tam, gdzie taka prośba nie będzie źle przyjęta, zinterpretowana itp.
Zastanawiam się, czy taka wiara przeszkadza?
Czy trzeba zaraz się definiować?
A już zupełnie nie rozumiem wojowania o wiarę.
Dobry wierzący NIGDY nie powinien wyrażać negatywnych sądów, a już na pewno walczyć z niewiernymi. Może i powinien jedynie swoją postawą świadczyć, że wiara, to coś dobrego.
Ateista, jak każdy inny człowiek, bywa dobry i zły.
Wiara, czy jej brak, w niczym nie zmieni jego wartości - pod warunkiem, że takowe posiada.

Poza tym, co to jest ŚWIĘTOŚĆ?

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
major

>U świadomego człowieka, to moje domysły, górę bierze nie tyle ateizm, co agnostycyzm.
>Człowiek, to takie zwierze, które potrzebuje znajdować wytłumaczenie na wszystko, co dzieje się wokół.
>Zastanawiam się, czy taka wiara przeszkadza?
>Czy trzeba zaraz się definiować?

Wierzący - rzecz jasna - też nie potrafi wszystkiego wyjaśnić. Miewa też wątpliwości co do istnienia Boga. Jest to zupełnie normalne. Zdaje się, że kryzys wiary miała w swoim czasie nawet bł. Matka Teresa. Wydaje mi się, że takie zdefiniowanie się, że się nie jest agnostykiem, tylko wierzącym, jest wyrazem zaufania Bogu. Zresztą znaczenie słowa "wiara" jest istotnie odmienne od "wiedzy".

>A już zupełnie nie rozumiem wojowania o wiarę.
>Dobry wierzący NIGDY nie powinien wyrażać negatywnych sądów, a już na pewno walczyć z niewiernymi. Może i powinien jedynie swoją postawą świadczyć, że wiara, to coś dobrego.
>Ateista, jak każdy inny człowiek, bywa dobry i zły.

Całkowicie się z tym zgadzam.

>Dobrze napisane... tak dla posiania zwątpienia.
>Na upartego, można podciągnąć pod psychomanipulację, prawda?

Niezupełnie. Psychomanipulacja byłaby wtedy, gdybym sam nie wierzył w to, co piszę. Nie mówię, że słyszę jakieś głosy, jak jestem w kościele, ale potrafię odczuć Bożą obecność.

> Wiara, czy jej brak, w niczym nie zmieni jego wartości

Wiara kształtuje te wartości, a jeśli dodatkowo przyjmiemy założenie, że Bóg istnieje, dzięki wierze stajemy się lepsi (nie sami z siebie, ale otrzymując od Boga liczne dary).

>Poza tym, co to jest ŚWIĘTOŚĆ?

Święty to dla mnie osoba zbawiona. Pozdrowienia!
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)
>jeśli Bóg jest wymysłem
>człowieka, to dlaczego po 10-minutowej obecności w
>skupieniu w kościele (...) wszelkie
>wątpliwości pryskają?
Jakie wątpliwości? Nic nie pryska.

>Jeśli boicie się sprawdzić...
Nie boimy się.
keymak (3379 punktów)
> to dlaczego po 10-minutowej obecności w
>skupieniu w kościele (wiele kościołów jest stale otwartych
>i można do nich w każdej chwili zajrzeć) wszelkie
>wątpliwości pryskają?
Wszystko zależy jakie kto ma wątpliwości.
Jeżeli na ten przykład mam wątpliwości co do tego czy syn samotnej sąsiadki jest faktycznie podobny do proboszcza to faktycznie wizyta w kościele może rozwiać te wątpliwości.
Jeżeli zaś mam wątpliwości co do istnienia wszechświatów równoległych to wizyta w kościele niespecjalnie mi pomoże.

Jeżeli mam wątpliwości co do pewnych spraw to przyzwyczajam się do faktu że nigdy nie poznam pełnych i zrozumiałych odpowiedzi na wszystkie pytania.
Mogę z tym żyć.

>Jeśli boicie się sprawdzić, to znaczy, że jednak nie jesteście prawdziwymi ateistami, bo gdzieś w podświadomości, choć może po cichu, głos sumienia Wam mówi, że Bóg MUSI istnieć.

Boję się, gdy ktoś twierdzi że zna moje myśli.
Taki ktoś próbuje mną sterować.

Pozdrawiam.
major
>Boję się, gdy ktoś twierdzi że zna moje myśli.
>Taki ktoś próbuje mną sterować.

Rzeczywiście, nie powinienem był w taki sposób formułować swoich myśli. To chyba z emocji. Przepraszam.
Tofik (5585 punktów)
Jestem w kościółku co niedziele. Nie z wyboru tylko z nadziei rodziców, że się nawrócę. I za każdym razem mam okazję do milczenia i milczę. Nigdy nie doszłam do wniosku w tym milczeniu (a milczę najwięcej wtedy kiedy wszyscy się po cichu modlą), że wierzę w boga. Poświęcam tą chwilę na myślenie o sensie istnienia i tego jaki sens w życiu tych dewotek znających na pamięć całą mszę ma bóg, postać której nie widzieli, nie doświadczyli, która nie jest potrzebna do życia, a one wierzą z przyzwyczajenia, bo tak ich nauczyła mama i babcia, a nawet nigdy się nie zastanawiały nad jego sensem.

"Bez bogów można żyć normalnie. BEZ ROZUMU - NIE!" Drobner
major
>Nigdy nie doszłam do wniosku w tym milczeniu (a milczę najwięcej wtedy kiedy wszyscy się po cichu modlą), że wierzę w boga. Poświęcam tą chwilę na myślenie o sensie istnienia i tego jaki sens w życiu tych dewotek znających na pamięć całą mszę

Myślę, że brak możliwości zgłębienia sensu istnienia wynika z Twojego nastawienia. Trudno jest zdobyć się na pozytywne myślenie, gdy wokół są ludzie, których się nie toleruje. Ponieważ niełatwo jest tak z dnia na dzień pokochać tych ludzi, polecam zaglądnąć do kościoła także w inny dzień niż niedziela. Pozdrawiam!
APawłowski (1150 punktów)
>"komu więcej darowano, ci więcej miłować
>będą" (cytat z pamięci).
Uwierz mi, potrafię miłować znacznie więcej, niż większość obdarowanych

>Na koniec jeszcze taka refleksja: jeśli Bóg jest wymysłem
>człowieka, to dlaczego po 10-minutowej obecności w
>skupieniu w kościele (wiele kościołów jest stale otwartych
>i można do nich w każdej chwili zajrzeć) wszelkie
>wątpliwości pryskają?
Bywam, bywam służbowo (kościoły wspaniale nadają się do pewnych zastosowań cywilizacyjnych) i jakoś magia tego miejsca zupełnie do mnie nie przemawia. Wręcz przeciwnie, denerwuje mnie wręcz tym iż wszystko jest tam obliczone na efekt przytłoczenia wiernego.
A przy okazji, jutro jadę do jednego z kościołów aby proboszczowi wręczyć walor, coby siedział cicho i nie przeszkadzał a dopomina sie jak nawiedzony jakiś.

>choć może po cichu, głos sumienia
>Wam mówi, że Bóg MUSI istnieć.
Słuchałem w ciszy, słuchałem w skupieniu i nic, nic mi niczego nie mówi, żadnych głosów - jestem więc zdrowy.
major
>>"komu więcej darowano, ci więcej miłować
>>będą" (cytat z pamięci).
>Uwierz mi, potrafię miłować znacznie więcej, niż większość obdarowanych

Chodzi tutaj nie o darowanie prezentów (łask), tylko o darowanie win, grzechów. Pozdrawiam!
APawłowski (1150 punktów)
>>>"komu więcej darowano, ci więcej miłować
>>>będą" (cytat z pamięci).
>>Uwierz mi, potrafię miłować znacznie więcej, niż większość obdarowanych
>
>Chodzi tutaj nie o darowanie prezentów (łask), tylko o darowanie win, grzechów. Pozdrawiam!
>
Nie przypuszczam abym sie aż tak znacznie naraził swoimi grzechami, iż ilość darowanych mi grzechów, bardziej mnie do miłości predestynowała.
Stosowanie zasady "oko za oko, ząb za ząb" szybko by sprokurowało społeczeństwo szczerbatych ślepców, ale w zamian rozmiłowanych w sobie nawzajem. Całkiem ciekawe. Uwierz mi, potrafię darować i winy i prezenty. I to zupełnie bez zastosowania siły sprawczej, która by mnie do tego zmuszała, lub nakazywała cokolwiek.
elfir (1058 punktów)
Ja mam szczera nadzieje, ze nigdy sie nie nawroce. Uwazam, ze istota boga w pojeciu religii katolickiej nie zasluguje na jakiekolwiek oddawanie mu czci przez czlowieka.
Gdybym w boga uwierzyla, raczej bylabym jego wrogiem.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365