>członkowie ciała ustawodawczego całkiem poważnie modlą się o deszcz? >Dokąd zdążamy? Jaką widzicie różnicę między modłami do >deszczu, żeby spadł, a chłostą oceanu, żeby przestał >falować? Modlitwa o deszcz to chwyt socjologiczny, jaki stosowali kapłani egipscy wykorzystując zaćmienie słońca do sterowania tłuszczą. W tym wypadku chodziło o coś podobnego, tylko miast straszyć nasi magowie dobrotliwie sprowadzają spragnionej tłuszczy deszcz. Sprowadzą na pewno, bo deszcz na pewno spadnie, prędzej czy później, tym bardziej, że prognozy to przewidywały od jakiegoś czasu. Lud padnie na kolana w podzięce za łaskę, jaką pomniejsi kapłani wybłagali u wszechmogącego. A arcykapłan będzie miał okazję wygłosić kolejne orędzie, w którym podkreśli zasługi pomniejszych kapłanów i wzgardzi niedowiarkami. Lud w podzięce wzniesie kolejne świątynie i powoła jesienią kolejne rzesze pomniejszych kapłanów i magików od pogody, zaćmień, obietnic bez pokrycia oraz wszystkiego co tłuszcza pragnie usłyszeć.
Fidel --> Fidelis --> pełen wiary --> WIARY W CZŁOWIEKA !
|