Witam Jakiś czas temu natknąłem się na koncepcje ezoteryka Pana Leszka Ż. dotyczące jego psychoterapeutycznej metody bazującej na hipnozie i zjawisku zwanym w literaturze fachowej "regresją wieku". Mimo, iż zawsze uważałem tego rodzaju teksty za mało szkodliwe, to po głębszej analizie sprawy poważnie się zaniepokoiłem. Okazuje się, że idee propagowane przez tego człowieka z zatrważającą łatwością przenikają do umysłów młodych ludzi. Składa się na to kilka czynników. Po pierwsze, osoby najczęściej zgłaszają się do niego, (lub osób przez niego wyszkolonych) w poszukiwaniu pomocy dotyczącej własnych problemów psychicznych. Zwykle są to ludzie zagubieni, mający niskie poczucie własnej wartości, przechodzący okres buntu młodzieńczego, ulegający orientalnemu urokowi filozofii wschodu, lub po prostu sięgający tam w "ostateczności", nie otrzymawszy rzetelnej psychoterapeutycznej pomocy w państwowych placówkach. Metoda Pana Leszka Ż. to tzw. Regresin... (nazwa została przez niego prawnie zastrzeżona więc jej nie wykorzystam w obawie, że autor gotów mnie ciągać po sądach). Sama terapia jest dość skuteczna. Pacjenci w transie hipnotycznym odkrywają przed sobą swoje podświadome mechanizmy, które najczęściej odpowiedzialne są za ich problemy. Sęk jednak w tym, że autor tej metody przemyca w niej pewne koncepcje natury metafizycznej. Pacjenci znajdujący się w stanie hipnozy (sam autor uparcie twierdzi, że Regresin... z hipnozą nie ma nic wspólnego, co nie jest prawdą) otrzymują sugestię cofania się w czasie do swych przeszłych wcieleń. Sugestia ta jest w różnym stopniu zwerbalizowana, czasem zostaje przekazana jako sugestia kontekstu, przez co jej spostrzeżenie dla niewprawnego oka może być trudne. Sugestia zazwyczaj łączy się ze specjalnym sposobem oddychania, który jest metodą fiksacji zmysłu dotyku i słuchu, oraz dostarcza do mózgu zwiększoną ilości tlenu, co prowadzi do hiperwentylacji i sprzyja halucynacjom. Osoby wprowadzone tym sposobem w stan hipnotyczny w sposób nieświadomy wytwarzają w swoim umyśle wizje. Na skutek sugestii są to wizje wyglądające z pozoru jak wspomnienia z wcześniejszego wcielenia. Często zostają w nich utrwalone wyparte treści, których uświadomienie ma właśnie wspomnianą wcześniej wagę terapeutyczną. Problem jednak w tym, iż autor tej metody terapeutycznej traktuje je jednocześnie jako dowód istnienia reinkarnacji, podczas gdy psychologia mówi raczej o zmetaforyzowanych komunikatach, gdzie najbardziej poruszające treści zostają przyobleczone w "przebranie" innego życia, co jest tylko kolejnym mechanizmem obronnym ludzkiej psychiki i poczucia własnej wartości. Po prostu łatwiej mówić o "sobie", jako "nie o sobie". Osoby uzyskujące poprawę swego stanu psychicznego zyskują tym sposobem rzekomy dowód istnienia reinkarnacji. Staje się to doskonałym gruntem do rozwoju w tych ludziach specyficznego sposobu myślenia, a w końcu do przyjęcia przez nich całego systemu wierzeń. Regresje płynnie przechodzą w naukę pozytywnych afirmacji. Same w sobie afirmacje nie mają niczego złego. Stanowią użyteczną metodę terapeutyczną w podnoszeniu niskiej samooceny i zwiększania motywacji. W tym przypadku jednak autor tej koncepcji czyni z nich rodzaj prawdy obiektywnej. Afirmacje to autosugestie, które ściśle związane są z hipnozą. Służą one tresowaniu własnej podświadomości i automatycznemu wypieraniu z umysłu wszystkiego co nie stanowi "treści pozytywnej", jak to Pan Leszek Ż. sam określa. W tym momencie zaczyna wyłaniać się stopniowo całościowa filozofia. Afirmacja staje się powoli nie tyle metodą kształtowania własnej osobowości, co sposobem oddziaływania człowieka na rzeczywistość. Pacjentom zaleca się codzienne stosowanie afirmacji. Przypomina to systematyczne pranie mózgu. Autor bazuje tu na tzw. Hunie, która przedstawiana jest jako starożytna wiedza magiczna umożliwiająca kształtowanie myślą rzeczywistości. Faktycznie niewiele ona ma ze starożytnością wspólnego i według wszelkich źródeł Huna to nazwa stworzona przez przedsiębiorcę Maxa Freedom Longa i określająca jego wersję dawnych wierzeń hawajskich mniej więcej w latach 40-tych XX wieku. Istota owej Huny opiera się na założeniu, że świat staje się taki, jakim myślimy że jest. Subiektywne postrzeganie świata rzeczywistego staje się obiektywnością. Jednym słowem: prawdą staje się w to, w co człowiek uwierzy. Ma to daleko idące konsekwencje. Idea wartości samych w sobie zostaje zanegowana. Granica pomiędzy prawdziwym światem a wyobrażeniem ulega zatarciu. Dość powiedzieć, że elfy, strzygi wampiry stanowią temat poważnych rozważań, a ich materialne istnienie dla wielu osób związanych z Regresin... jest faktem naukowym. Osobiście miałem styczność z ludźmi, którzy uwierzyli w krzewioną przez L. Żądło wizję świata. Większość z nich dość szybko traci umiejętność krytycznego spojrzenia i poddawania niektórych twierdzeń w wątpliwość. Większość argumentów zostaje zbita poczuciem wewnętrznego doświadczenia i wiedzą wypływającą z "świadomości rozróżniającej". Świadomość rozróżniająca stanowiąca główną instancję tej wiary, to nic innego jak wewnętrzne poczucie prawdziwości. Zdrowy rozsądek, kodeksy etyczne i moralne stają się względem niej podrzędne. Sprowadza się to do rozsądzania o dobru i złu w sposób absolutny przez zwykłe widzimisie człowieka. Idzie to w parze z tzw. "radykalnym wybaczaniem". Radykalne wybaczanie to nic innego jak kontrola własnego sumienia. Pozwolę sobie zacytować tekst załączony do jednej z reklam dotyczącej warsztatów Regresin... : "Omówimy motywujące i hamujące nasz rozwój aspekty różnych systemów etycznych i konsekwencje przyjęcia założeń etycznych. Nauczymy się, jak się uwalniać od tych elementów, które hamują rozwój i obciążają karmicznie." Należy przyznać, że większość propagatorów i zwolenników tej ezoterycznej koncepcji to ludzie łagodni i uśmiechnięci. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to tylko kolejna nieszkodliwa metamorfoza Buddyzmu. To jednak pozory. Choć mowa tu o oświeceniu, reinkarnacji i karmie, to stanowi to tyl |