Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dzien Bez Futra 2009

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
NapisanoAutorTytuł
26-10-2009 14:52CoraDzien Bez Futra 2009
Już 25 listopada kolejny Dzień bez Futra, czyli wspólna akcja ludzi z wielu miast Polski. Możecie przyłączyć się w bardzo prosty sposób, wypełniając formularz na stronie:

futro.empatia.pl/zapisy.php

Prześlemy Wam darmowe ulotki i plakaty, które możecie rozdać w swoim mieście przy okazji akcji ulicznej, pogadanki w szkole, koncertu, zbiórki podpisów pod petycją itd. Od Waszej pomysłowości zależy jak będzie wyglądać akcja w obronie zwierząt więzionych i zabijanych dla ludzkiego kaprysu.

Zapraszamy na stronę: futro.empatia.pl Znajdziecie na niej m.in.:

- Listę uczestników akcji
- Wzory ulotek, bannerów, buttonów, petycje do ściągnięcia i wydrukowania
- Fakty dotyczące hodowli zwierząt dla futer
- Cytaty znanych ludzi
- Materiały dodatkowe: filmy, zdjęcia, artykuły

26-10-2009 18:20
 Ocena 10 na 10
lotrek (14275 punktów)
>Już 25 listopada kolejny Dzień bez Futra, czyli wspólna akcja ludzi z wielu miast Polski.
Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o tego typu akcję. Oczywiście jestem przeciwnikiem zabijania dzikiej i wolnej zwierzyny z przeznaczeniem na futra, czy nawet polowań.
Jednak co innego jest hodowla zwierząt futerkowych, jak i hodowla zwierząt na ubój. Nie jestem wegetarianinem...więc nie mogę tego typu akcji popierać. Popieram każdą akcję związaną z humanitarnym uśmiercaniem zwierząt hodowlanych, barbarzyńskim transportem koni, czy bydła, nieludzkim zabijaniem fok, czy wielorybów.
W przeciwieństwie do konsumpcji mięsa, w futrach, czy skórach nie musi się chodzić.
Niestety, robię znowu wyjątek dla butów....no cóż, w tym wypadku składam się z samych niekonsekwencji

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
26-10-2009 21:35 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>W przeciwieństwie do konsumpcji mięsa, w futrach, czy skórach nie musi się chodzić.

Mięsa jeść tez nie trzeba. I nie ma tu o czym dyskutować, mięso jest do zdrowia równie niezbędne jak hostia.
26-10-2009 21:58 
 Ocena 5 na 5
Sledziu (1058 punktów)

>Mięsa jeść tez nie trzeba. I nie ma tu o czym dyskutować, mięso jest do zdrowia równie niezbędne jak hostia.

Ja tam nie wiem. Co lekarz, to inny pogląd w tej sprawie. Pewne jest jedno - żaden konstrukt aksjologiczny nie skłoni mnie nigdy do rezygnacji z parówek, kiełbasy, brudnych hamburgerów z chorzowskiego rynku nazywanych z racji olbrzymiej wielkości "skurwielami" oraz innych kulinarnych dobrodziejstw. Praktyka przezwycięża teorię.

Pozdrawiam.
Acid
>Ja tam nie wiem. Co lekarz, to inny pogląd w tej sprawie.
Co lekarz to jeden pogląd. Zrównoważona dieta laktoowowegetariańska jest najzdrowsza.

>Pewne jest jedno - żaden konstrukt aksjologiczny nie skłoni mnie nigdy do rezygnacji z parówek, kiełbasy, brudnych hamburgerów z chorzowskiego rynku nazywanych z racji olbrzymiej wielkości "skurwielami" oraz innych kulinarnych dobrodziejstw. Praktyka przezwycięża teorię.

Zatem smacznego.

>Pozdrawiam.

Ja również
26-10-2009 22:41 
 Ocena 6 na 6
lotrek (14275 punktów)

>Mięsa jeść tez nie trzeba.
Jeśli nie musisz, to nie jedz...
Futro można zastąpić jakimś innym ciepłym odzieniem, są teraz różnego rodzaju doskonałe, nowoczesne materiały. Jednak sałata, czy soja nie zastąpi mi schabowego, golonki, czy krwistego befsztyka. Oczywiście można się "przestawić" na inny sposób odżywiania i jakoś z tym żyć. Ale co to za życie.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
26-10-2009 23:14 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Jak nie musisz, to nie noś. Schabowego można zastąpić jakąś inną, równie smaczną i pożywną potrawą, są teraz różnego rodzaju doskonałe, apetyczne roślinne półprodukty. Jednak plastik czy len nie zastąpi mi futra z małej foczki, lisiego ogonka, albo porządnie wyprawionych butów z krowiej skóry.
Oczywiście można się "przestawić" na inny sposób odziewania i jakoś z tym żyć. Ale co to za życie.
28-10-2009 09:28 
 Ocena 9 na 9
-jad- (18783 punktów)
Najlepiej po prostu umrzyjmy, żeby nie przeszkadzać w wegetacji tym wszystkim zwierzaczkom, które chcą żyć.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
28-10-2009 15:19 
 Ocena 3 na 3
karolina m. (380 punktów)
>Najlepiej po prostu umrzyjmy, żeby nie przeszkadzać w wegetacji tym wszystkim zwierzaczkom, które chcą żyć.
Ze skrajności w skrajność. Nie chodzi o przeszkadzanie zwierzaczkom w wegetacji. Mięso nie jest potrzebne nam do życia, jest to fakt, mogę stwierdzić z całą pewnością, że po prawie 10 latach niejedzenia mięsa czuję się świetnie, a jem bardzo smacznie.
Każdy ma przed sobą jasny wybór i z niego korzysta.
28-10-2009 20:04 
 Ocena 12 na 12
-jad- (18783 punktów)
>Mięso nie jest potrzebne nam do życia,

Może nie jest. Nie jest mi też do życia potrzebny internet, samochód czy seks oralny. Mogę przeżyć bez kawy, telewizji, książek i przyjaciół. Pewnie dałoby się znaleźć racjonalne powody aby z tego zrezygnować ale ja nie mam takiego zamiaru. Bo po co w końcu żyć takie gówniane życie? Nie jestem niewrażliwy na krzywdę zwierząt ale niestety tak jest ten świat urządzony, że jeden zjada drugiego. Nie ja go urządzałem.

>jest to fakt, mogę stwierdzić z całą pewnością, że po prawie 10 latach niejedzenia mięsa czuję się świetnie,

Ja po całym życiu jedzenia mięsa, również nie najgorzej.

>a jem bardzo smacznie.

W to już nie wierzę. Tzn. mogę uwierzyć, że smacznie jest dla Ciebie. Nie wierzę, natomiast, by było dla mnie.

>Każdy ma przed sobą jasny wybór i z niego korzysta.

Otóż to.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
28-10-2009 20:29 
 Ocena 1 na 1
M.M.M (1158 punktów)
>>Mięso nie jest potrzebne nam do życia,
>Może nie jest. Nie jest mi też do życia potrzebny internet, samochód czy seks oralny. Mogę przeżyć bez kawy, telewizji, książek i przyjaciół. Pewnie dałoby się znaleźć racjonalne powody aby z tego zrezygnować ale ja nie mam takiego zamiaru. Bo po co w końcu żyć takie gówniane życie? Nie jestem niewrażliwy na krzywdę zwierząt ale niestety tak jest ten świat urządzony, że jeden zjada drugiego. Nie ja go urządzałem.

Pędzel do golenia też najlepszy jest z naturalnego włosia.

28-10-2009 21:02 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
> Jednak plastik czy len nie zastąpi mi futra z małej foczki, lisiego ogonka, albo porządnie wyprawionych butów z krowiej skóry.

Ubrania "nowej generacji"dają dużo większy komfort noszenia niż foczki, liski, czy króliczki.
Spróbój.
29-10-2009 10:01 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>> Jednak plastik czy len nie zastąpi mi futra z małej foczki, lisiego ogonka, albo porządnie wyprawionych butów z krowiej skóry.
>Ubrania "nowej generacji"dają dużo większy komfort noszenia niż foczki, liski, czy króliczki.
>Spróbuj.
A buty? Mogę nosić sztuczne futro, czemu nie (naturalnego zresztą nie mam) i torebkę ze "skóry ekologicznej". Ale nie jestem pewna, czy i ile takie "ekologiczne" buty wytrzymają, zwłaszcza zimowe. Miałam już takie i nie polecam nikomu. A zatem, ponieważ i tak zjadam schab, więc świnię trzeba zabić tak czy inaczej, to skórę na buty można wykorzystać. Żeby nie wyrzucać, bo to też trochę głupio...
29-10-2009 17:34 
 Ocena 4 na 4
jkl; (5859 punktów)
>>Ubrania "nowej generacji"dają dużo większy komfort noszenia niż foczki, liski, czy króliczki.
>>Spróbuj.
>A buty? Mogę nosić sztuczne futro, czemu nie (naturalnego zresztą nie mam) i torebkę ze "skóry ekologicznej".
Ekologiczej, akurat!
Bardziej ekologiczne są lisie farmy, niż fabryki przetwarzające ropę na futerko i taaaaką rurą wylewając barwniki i inne odpady do rzek...
30-10-2009 07:35 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Ekologicznej, akurat!
Dlatego wzięłam w cudzysłów...
Ciekawe, ile czasu to się potem poniewiera po krajobrazie i rozkłada. Albo spalone, w postaci gazowej błąka po atmosferze
31-10-2009 18:10 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>>Ekologicznej, akurat!
>Dlatego wzięłam w cudzysłów...
>Ciekawe, ile czasu to się potem poniewiera po krajobrazie i rozkłada. Albo spalone, w postaci gazowej błąka po atmosferze

W zależności od rodzaju do ok. 500lat, a spalone się i błąka i nas podtruwa takimi dioksynami, furanami. O ile wiem ubrań, butów itd nie poddaje się recyklingowi.


"Colorless green ideas sleep furiously"
31-10-2009 18:51 
 Ocena 1 na 1
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
Sorki za wcinkę, ale skąd wiadomo, że:
>W zależności od rodzaju do ok. 500lat
...przecie nikt tego jeszcze sprawdzic nie zdążył?
awitu (7627 punktów)
>Sorki za wcinkę, ale skąd wiadomo, że:
>>W zależności od rodzaju do ok. 500lat
>...przecie nikt tego jeszcze sprawdzic nie zdążył?

hahaha dobre. Pozostaje nam poczekać i samemu się przekonać

Nie pamiętam gdzie, ale kiedyś czytałam jak się to szacuje, poddając materiały działaniu stężonych substancji występujących w naturalnym środowisku.


"Colorless green ideas sleep furiously"
29-10-2009 18:16 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)

>A buty?...

Nic o ekologii nie pisałem.
Pisałem o nowoczesnych materiałach tzw. "inteligentnych".
Moje buty przeszły ze mną już tysiące kilometrów po śniegu i wodzie.Były w Alpach, Tatrach, w Laponii.
Trochę "świnki" zdaje się na nich jest, ale podstawą są syntetyki.
Na pewno są dużo bardziej komfortowe niż "klasyki"
Być może nie tak eleganckie.
Za schabem nie przepadam ale karkóweczka całkiem, całkiem.
A już za sztufadę wyrzekłbym się nawet racjonalizmu.
Właśnie nadziałem udziec słoninką i zalałem bejcą.W niedzielę będę piekł.
Pozdrawiam.
Łukaszewicz.
29-10-2009 18:42 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>A już za sztufadę wyrzekłbym się nawet racjonalizmu.
   Co tam racjonalizm - ja dla wędzonego mięska gotów jestem się rozwieść, albo ożenić wpierw, bom bezżenny szczęśliwie.

>Właśnie nadziałem udziec słoninką i zalałem bejcą.W niedzielę będę piekł.
   Przedwczoraj zapeklowałem karkówki i boczki w solance - za 2-3 tygodnie wędzenie.

   Mniammm - pozdrawiam.
30-10-2009 07:37 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)

>   Mniammm - pozdrawiam.
A ja dziś wieczorem wkładam schab do marynaty. Jutro będzie pieczony w ziołach
Mmmmmnnnniiiaaammmmmm....
Pozdrowienia
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>A ja dziś wieczorem wkładam schab do marynaty. Jutro będzie pieczony w ziołach

   Na którą ten obiad?

fides ex necessitate esse non debet
30-10-2009 19:59 
 Ocena 4 na 4
Kowalska (14008 punktów)
>Futro można zastąpić jakimś innym ciepłym odzieniem, są teraz różnego rodzaju doskonałe, nowoczesne materiały.

   Jasne. Ale kobieta w seksownej bieliźnie okryta pulowerem z wełny wyglądałaby kretyńsko.
30-10-2009 20:16 
 Ocena 2 na 2
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)
>>Futro można zastąpić jakimś innym ciepłym odzieniem, są teraz różnego rodzaju doskonałe, nowoczesne materiały.
>    Jasne. Ale kobieta w seksownej bieliźnie okryta pulowerem z wełny wyglądałaby kretyńsko.

Oj tak! W futrze i seksownej bieliźnie, a później na futrze, bez.
30-10-2009 20:31 
 Ocena 2 na 2
lotrek (14275 punktów)

>    Jasne. Ale kobieta w seksownej bieliźnie okryta pulowerem z wełny wyglądałaby kretyńsko.
Jasne. Ale już nie w jedwabnym peniuarku.....sie jeszcze pamięta



Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
30-10-2009 20:47 
 Ocena 5 na 5
Kowalska (14008 punktów)
>>    Jasne. Ale kobieta w seksownej bieliźnie okryta pulowerem z wełny wyglądałaby kretyńsko.

>Jasne. Ale już nie w jedwabnym peniuarku.....sie jeszcze pamięta

   Jedwabne peniuarki są dla pensjonarek. Dla prawdziwych kobiet są futra z szynszyli.
30-10-2009 21:27 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>Jedwabne peniuarki są dla pensjonarek. Dla prawdziwych kobiet są futra z szynszyli.
Dla kobiet tak a dla nas jednak te stringi i peniuarki
Za pensjonarki ma się dziś artykuł KK o pedofilii...co za czasy, kiedyś rozczytywałem się w Klaudynach...wolałem niż Winnetou.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
30-10-2009 22:39 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>co za czasy, kiedyś rozczytywałem się w Klaudynach...wolałem niż Winnetou.

Heh, ja się zaczytywałam w podstawówce w rzeczonych, chociaż jednak wolałam Hobbita
01-11-2009 08:24 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>>co za czasy, kiedyś rozczytywałem się w Klaudynach...wolałem niż Winnetou.
>Heh, ja się zaczytywałam w podstawówce w rzeczonych, chociaż jednak wolałam Hobbita

Swoją drogą, trafne zestawienie


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
31-10-2009 16:46 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>    Jedwabne peniuarki są dla pensjonarek. Dla prawdziwych kobiet są futra z szynszyli.
>

Mężczyzna mówi, że szynszyle to głupie gryzonie, a dla prawdziwych kobiet to są sobole!
No bo jak to tak chodzić w myszach?
31-10-2009 16:45 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Ale już nie w jedwabnym peniuarku...

A co z biednym jedwabnikiem w stadium prenatalnym, hę?
31-10-2009 17:15 
 Ocena 9 na 9
awitu (7627 punktów)

>Futro można zastąpić jakimś innym ciepłym odzieniem, są teraz różnego rodzaju doskonałe, nowoczesne materiały.

Jakie? Wspaniałe inteligentne materiały nie zastąpią ci naturalnego futra. Oczywiście można nosić nowoczesne inteligentne kurteczki z plastiku, które trzeba wymieniać co 2-3 lata i w których zamarzam przy temperaturze -10 stopni. Oczywiście mogę ubrać alpinistyczną kurtkę do spódnicy i szpilek.
Niestety nie lubię marznąć i dziś wyjmuję moje futerko z lisów.

A jak ktoś ma coś przeciw to polecam się zastanowić, co będzie nosić gdy skończą się surowce kopalniane, z których produkuje się te "ekologiczne" ubranka, co będzie chronić gdy całe ekosystemy doszczętnie zostaną zniszczone odpadami powstałymi przy produkcji tych ekologicznych inteligentnych materiałów.

A potem może się udać do lasu by dokarmiać głodujące lisy, gdy objęte troskliwą opieką ubranych w plastik miłośników zwierząt, wytrzebią cała populację zajęcy i innych gryzoni.

"Colorless green ideas sleep furiously"
01-11-2009 00:42 
 Ocena 1 na 1
J.Szulc (5723 punktów)

Awitu - Ty to potrafisz zepsuć "poprawnie ekologicznym" dobre mniemanie o sobie.
Nie bądź taka, co?
01-11-2009 08:55 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>Awitu - Ty to potrafisz zepsuć "poprawnie ekologicznym" dobre mniemanie o sobie.
>Nie bądź taka, co?

Ale ja całym serduszkiem popieram wszelkie sensowne akcje proekologiczne. Mnie po prostu śmieszą akcje typu "dzień bez futra", "dzień bez samochodu" itd.

Bo od razu mi się włącza myślenie, no ok, zrobimy sobie dzień bez czegoś tam i co to da? Co Ci bardzo ekologiczni i poprawni twórcy apeli i dni wszelakiego rodzaju robią, dla np odtworzenia populacji naturalnych drapieżników, które kontrolowałyby populacje lisów? Ile w swoim życiu wybudowali karmników dla zwierzyny leśnej? Jak często te karmniki odwiedzają i zaopatrują? Ilu z nich zastanawia się z czego właściwie noszą swoje ubrania i co się później dzieje gdy po sezonie te ich ubranka trzeba wyrzucić? Ilu z nich ma samochody, zamiast przemieszczać się tak jak ja komunikacją miejską? Ilu z nich poświęca swój czas i środki by pomagać zwierzakom w schroniskach? Ile bezpańskich zwierząt zaadoptowali?

Sama kiedyś nie jadłam mięsa, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego. Znam kilku wegetarian, i działaczy na rzecz zwierząt, których szanuję za to co robią, ale robią to w sposób sensowny. W życiu żaden z nich nie wpadł na pomysł by mnie nagabywać bym przeszła na wegetarianizm czy wyrzuciła moje futro, czy skórzane buty. Nie wpadliby na pomysł by udowadniać mi że mój styl życia jest gorszy od ich, tak jak ja ich nie nagabuję by zmienili swoje poglądy.


"Colorless green ideas sleep furiously"
01-11-2009 09:25 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)
> Co Ci bardzo ekologiczni i poprawni twórcy apeli i dni wszelakiego rodzaju robią, dla np odtworzenia populacji naturalnych drapieżników, które kontrolowałyby populacje lisów?

Populację lisów kontrolowała do tej pory wścieklizna, a nie mityczne drapieżniki.
01-11-2009 09:35 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>Populację lisów kontrolowała do tej pory wścieklizna, a nie mityczne drapieżniki.

Nie do końca, choć masz wiele racji, ale inne drapieżniki stanowiące konkurencję także miały spory wpływ na liczebność lisów.


"Colorless green ideas sleep furiously"
01-11-2009 09:59 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Populację lisów kontrolowała do tej pory wścieklizna, a nie mityczne drapieżniki.

Fakt- największym chyba obecnie problemem zwiększającym liczebność lisów jest powszechnie rozrzucana im szczepionka na wściekliznę.
01-11-2009 10:03 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)

>Fakt- największym chyba obecnie problemem zwiększającym liczebność lisów jest powszechnie rozrzucana im szczepionka na wściekliznę.

Brak popytu na futerka też ma swoje znaczenie.
01-11-2009 09:38 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ale ja całym serduszkiem popieram wszelkie sensowne akcje proekologiczne.
   Znam tylko jedną sensowną: "365 dni bez śmiecenia *", bo czysto nie jest tam, gdzie dużo ludzi udaje, że sprząta, tylko tam, gdzie mało ludzi śmieci.

>Mnie po prostu śmieszą akcje typu "dzień bez futra", "dzień bez samochodu" itd.
   Mam podobne poczucie humoru w kwestii "dni bez cywilizacji".

>Co Ci bardzo ekologiczni i poprawni twórcy apeli i dni wszelakiego rodzaju robią, dla np odtworzenia populacji naturalnych drapieżników, które kontrolowałyby populacje lisów? Ile w swoim życiu wybudowali karmników dla zwierzyny leśnej? Jak często te karmniki odwiedzają i zaopatrują?
   Uważam, że robią wiele, ale zupełnie niewłaściwie, bo moim zdaniem ochrona przyrody nie polega na karmnikach czy odtwarzaniu populacji jakichkolwiek, lecz na pozostawieniu samej przyrodzie decyzji, jakie gatunki są potrzebne w ekosystemie. Być może okazałoby się, że natura ma zupełnie inne zdanie, niż jakiś żółwi docent.

>Ilu z nich zastanawia się z czego właściwie noszą swoje ubrania i co się później dzieje gdy po sezonie te ich ubranka trzeba wyrzucić? Ilu z nich ma samochody, zamiast przemieszczać się tak jak ja komunikacją miejską?
   Ekolodzy nie mają czasu zastanawiać się nad takimi duperelami, Awitu, są zbyt zajęci ochroną przyrody.

* - Jeśli takiej jeszcze nie ma, to niniejszym ogłaszam, bez pretensji do praw autorskich.
01-11-2009 10:11 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)
>, bo czysto nie jest tam, gdzie dużo ludzi udaje, że sprząta, tylko tam, gdzie mało ludzi śmieci.

Ludzi jest za dużo.

Łukaszewicz
01-11-2009 10:26 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>Ludzi jest za dużo.
   Ludzi-śmieci, chciałoby się napisać.
01-11-2009 10:42 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>   Ludzi-śmieci, chciałoby się napisać.

Chyba nie mam tyle odwagi.
01-11-2009 10:57 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ludzi-śmieci, chciałoby się napisać.
>Chyba nie mam tyle odwagi.
   Nie sztuką jest napisać, jak się ma odwagę, tak, jak nie sztuką chodzić po dachu nie mając lęku wysokości.
01-11-2009 11:07 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)

>   Nie sztuką jest napisać, jak się ma odwagę, tak, jak nie sztuką chodzić po dachu nie mając lęku wysokości.

W takim razie piszę.Ludzi-śmieci.
lukaszewicz (5674 punktów)
> Ile w swoim życiu wybudowali karmników dla zwierzyny leśnej? Jak często te karmniki odwiedzają i zaopatrują?

Karmniki budują myśliwi aby mieć później do czego postrzelać.
01-11-2009 10:17 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)

>Karmniki budują myśliwi aby mieć później do czego postrzelać.

Tak budują myśliwi, ale sam wiesz że nie do końca by mieć do czego postrzelać. Są określone limity odstrzałów i na kopytne są one niewielkie. Jako że pochodzę z myśliwskiej rodziny to powiem Ci że sarninę uwielbiam, ale chyba bardziej lubię widok saren czy jeleni, dlatego częściej poluję z aparatem niż ze sztucerem.


"Colorless green ideas sleep furiously"
01-11-2009 10:36 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

>Tak budują myśliwi, ale sam wiesz że nie do końca by mieć do czego postrzelać. Są określone limity odstrzałów i na kopytne są one niewielkie.

Byłyby jeszcze mniejsze gdyby nie dokarmianie.

> Jako że pochodzę z myśliwskiej rodziny to powiem Ci że sarninę uwielbiam, ale chyba bardziej lubię widok saren czy jeleni, dlatego częściej poluję z aparatem niż ze sztucerem.

Też lubię popatrzeć sobie na zwierzaki i wiem, że czasem trzeba ograniczyć ich liczebność.
Nie lubię tylko jak robi się z tego ideologię zamiast przyznać otwarcie, że to się lubi.
I nie rozumiem ludzi, którzy to lubią.

Łukaszewicz.
01-11-2009 11:27 
 Ocena 3 na 3
awitu (7627 punktów)
>Byłyby jeszcze mniejsze gdyby nie dokarmianie.

Oczywiście. Pamiętaj jednak że gro zwierzyny jest zabijana nie przez myśliwych ale przez kłusowników i rolników gdy niszczą ich plony.

>Też lubię popatrzeć sobie na zwierzaki i wiem, że czasem trzeba ograniczyć ich liczebność.
>Nie lubię tylko jak robi się z tego ideologię zamiast przyznać otwarcie, że to się lubi.
>I nie rozumiem ludzi, którzy to lubią.

Ale czy ja robię z tego ideologię? Myślistwo nie jest dla mnie ideologią, jest zdobywaniem zdrowego pożywienia, jest także rodzajem obcowania z przyrodą, bo samo strzelanie do zwierząt to nikły ułamek czasu jaki się spędza w lesie. Nie namawiam nikogo do bycia myśliwym, nie propaguję tego, ale i nie ukrywam. Nie spędzam też każdej wolnej chwili na uganianiu się za zwierzyną z bronią.
Tak zabijamy zwierzęta, potem je patroszymy, dzielimy na partie i jemy. Skórujemy i nosimy ubrania. Dla mnie nie jest to przerażające. Ja nie kupuję żywego karpia i nie trzymam go w wannie udając, że nie mam serca go zabić, ale jak już jest na talerzu to mi smakuje. Kupując mięso niewiadomego pochodzenia w sklepie nie wmawiam sobie, że to nie jest kawałek zwierzęcia.
A karmniki buduję i dokarmiam nie tylko by mieć do czego strzelać i co jeść, ale by te zwierzęta przetrwały. Tym się różni myślistwo od kłusownictwa.

I rozumiem, że mimo wszystko są ludzie dla których zabicie zwierzęcia jest przerażające, pomimo że jedzą mięso. Dla nich właśnie istnieją sklepy, gdzie mięso jest spakowane w ładne równe porcje i oddzielone od przerażającego procesu uśmiercania.

Mimo wszystko uważam, że skoro ktoś jest obrońcą zwierząt, to zamiast organizować "dzień bez futra" zrobiłby więcej dobrego udając się do lasu i budując karmniki dla zwierząt i je dokarmiając w zimie. Wszak myśliwi im tego nie zabronią. Będzie więcej saren, ja więcej nie zastrzelę, ale częściej będę miała okazję je fotografować.


"Colorless green ideas sleep furiously"
01-11-2009 12:34 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)

>Oczywiście. Pamiętaj jednak że gro zwierzyny jest zabijana nie przez myśliwych ale przez kłusowników i rolników gdy niszczą ich plony.

Niszczą ich plony bo jest ich za dużo.Jest ich za dużo bo są dokarmiane.

>Ale czy ja robię z tego ideologię? Myślistwo nie jest dla mnie ideologią, jest zdobywaniem zdrowego pożywienia, jest także rodzajem obcowania z przyrodą, bo samo strzelanie do zwierząt to nikły ułamek czasu jaki się spędza w lesie.

Strzelasz Awitu bo to lubisz.Ja nie strzelam bo nie lubię.
Argumenty o zdrowym pożywieniu czy obcowaniu z przyrodą to dorabianie ideologii.
Napisałem - nie rozumiem, a nie, że potępiam .
Nie rozumiem bo prawdopodobnie nie ma we mnie instynktu łowieckiego.Pewno to sprawa genów.
Mam za to instynkt wędkarski i też tego nie rozumiem.

>Nie namawiam nikogo do bycia myśliwym, nie propaguję tego, ale i nie ukrywam.

podoba mi się to w Tobie.

>Tak zabijamy zwierzęta, potem je patroszymy, dzielimy na partie i jemy. Skórujemy i nosimy ubrania. Dla mnie nie jest to przerażające.

Dla mnie też nie.

>A karmniki buduję i dokarmiam nie tylko by mieć do czego strzelać i co jeść, ale by te zwierzęta przetrwały. Tym się różni myślistwo od kłusownictwa.

Myślistwo od kłusownictwa różni się przede wszystkim tym, że jedni zabijają legalnie, a drudzy nielegalnie.

A zwierzęta przetrwałyby bez jednych i drugich.

>I rozumiem, że mimo wszystko są ludzie dla których zabicie zwierzęcia jest przerażające, pomimo że jedzą mięso. Dla nich właśnie istnieją sklepy, gdzie mięso jest spakowane w ładne równe porcje i oddzielone od przerażającego procesu uśmiercania.
Sklepy są dla wszystkich.

>Mimo wszystko uważam, że skoro ktoś jest obrońcą zwierząt, to zamiast organizować "dzień bez futra" zrobiłby więcej dobrego udając się do lasu i budując karmniki dla zwierząt i je dokarmiając w zimie. Wszak myśliwi im tego nie zabronią. Będzie więcej saren, ja więcej nie zastrzelę, ale częściej będę miała okazję je fotografować.

Jak ich nie zastrzelisz to będzie ich za dużo, wejdą w szkodę i trzeba będzie wzywać kłusowników.

Łukaszewicz.
01-11-2009 12:57 
 Ocena 2 na 2
awitu (7627 punktów)
>>Oczywiście. Pamiętaj jednak że gro zwierzyny jest zabijana nie przez myśliwych ale przez kłusowników i rolników gdy niszczą ich plony.
>Niszczą ich plony bo jest ich za dużo.Jest ich za dużo bo są dokarmiane.

No nie, włażą bo taka ich natura, Idą tam gdzie jest pożywienie. A co smaczniejszego niż łan zboża zamiast leśnej trawki, lub dorodne ziemniaczki zamiast leśnych korzonków?

>Strzelasz Awitu bo to lubisz.Ja nie strzelam bo nie lubię.
>Argumenty o zdrowym pożywieniu czy obcowaniu z przyrodą to dorabianie ideologii.
>Napisałem - nie rozumiem, a nie, że potępiam .

Dlatego też tłumaczę, a nie tłumaczę się To nie jest dorabianie ideologi. Widzisz sarnina jest czysta od hormonów wzrostu i antybiotyków i bardzo chuda co jako kobita sobie cenię. I na dodatek przepyszna. A gdyby nie myśliwskie tradycje pewnie tyle bym w lesie nie przesiadywała. Więc to żadna ideologia. Ideologią byłoby gdybym dopisywała temu jakieś wznioślejsze cele, np twierdziła że jako myśliwy przyczyniam się do zwiększania populacji bezinteresownie. Robię to jak najbardziej w swoim interesie.

>Nie rozumiem bo prawdopodobnie nie ma we mnie instynktu łowieckiego.Pewno to sprawa genów.
>Mam za to instynkt wędkarski i też tego nie rozumiem.

Nie wiem czy genów, czy wychowania. Ale czy to ma znaczenie, ale nie wypieram się lubię. Jest coś specyficznego gdy zdobywa się w ten sposób jedzenie, gdy jest niepewność, że to zwierze okaże się lepsze. Nigdy nie masz pewności, że ustrzelisz nawet gdy zwierzyna wyjdzie wprost na ciebie.

>Myślistwo od kłusownictwa różni się przede wszystkim tym, że jedni zabijają legalnie, a drudzy nielegalnie.

Tak bo jest obłożone wieloma rygorami, np rodzajem broni, okresami ochronnymi, czy tym że zabija się zwierzęta selekcyjne, a nie wszystko co pod broń wylezie. W wędkarstwie chyba też jest coś takiego. swoją drogą zauważyłeś że myślistwo znacznie częściej oburza ludzi niż wędkarstwo? Rybki mniej kochamy? Są przecież równie śliczne.

>A zwierzęta przetrwałyby bez jednych i drugich.

Tu masz dużo racji, jeszcze pewniej przetrwałyby bez ingerencji człowieka w środowisko naturalne, tylko jak my wtedy byśmy przetrwali ?

>Sklepy są dla wszystkich.

haha, oczywiście, jednak ja zawsze się zastanawiam dlaczego to mięsko w gablotach tak dziwnie wygląda.

>Jak ich nie zastrzelisz to będzie ich za dużo, wejdą w szkodę i trzeba będzie wzywać kłusowników.



"Colorless green ideas sleep furiously"
01-11-2009 13:36 
 Ocena 2 na 2
lukaszewicz (5674 punktów)

> Widzisz sarnina jest czysta od hormonów wzrostu i antybiotyków i bardzo chuda co jako kobita sobie cenię. I na dodatek przepyszna.

To, że przepyszna to wiem.Ale bardzo chuda i jako facet szpikuję ją słoninką.

>Tak bo jest obłożone wieloma rygorami, np rodzajem broni, okresami ochronnymi, czy tym że zabija się zwierzęta selekcyjne, a nie wszystko co pod broń wylezie.

Bywałem na polowaniach i nie wyglądało to tak różowo
.
>swoją drogą zauważyłeś że myślistwo znacznie częściej oburza ludzi niż wędkarstwo? Rybki mniej kochamy? Są przecież równie śliczne.

Ale nie można się do nich przytulić

>Tu masz dużo racji, jeszcze pewniej przetrwałyby bez ingerencji człowieka w środowisko naturalne, tylko jak my wtedy byśmy przetrwali ?

Nigdy dobrze nie rozumiałem co to takiego środowisko naturalne jeżeli coś.

> jednak ja zawsze się zastanawiam dlaczego to mięsko w gablotach tak dziwnie wygląda.

Dla większości dziwne wygląda dziczyzna.

Pozdrawiam.Łukaszewicz.
01-11-2009 09:55 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>A potem może się udać do lasu by dokarmiać głodujące lisy, gdy objęte troskliwą opieką ubranych w plastik miłośników zwierząt, wytrzebią cała populację zajęcy i innych gryzoni.
>

Już solidnie przetrzebiły- ponoć w ciągu kilku ostatnich lat populacja zajęcy w lasach pomorskich spadła o ok. 70%.
02-11-2009 08:03 
 Ocena 1 na 1
Adam Gliniany (398 punktów)
>>A potem może się udać do lasu by dokarmiać głodujące lisy, gdy objęte troskliwą opieką ubranych w plastik miłośników zwierząt, wytrzebią cała populację zajęcy i innych gryzoni.
>>
>Już solidnie przetrzebiły- ponoć w ciągu kilku ostatnich lat populacja zajęcy w lasach pomorskich spadła o ok. 70%.
Na obecnym poziomie rozwoju populacji lisów zające jeszcze by sobie poradziły, gdyby nie powszechna od pewnego czasu kiła zajęcza. To z jej powodu generalnie nie strzela się już zajęcy.
liliac (147340 punktów)
>Na obecnym poziomie rozwoju populacji lisów zające jeszcze by sobie poradziły, gdyby nie powszechna od pewnego czasu kiła zajęcza. To z jej powodu generalnie nie strzela się już zajęcy.

A tego nie wiedziałam.
28-10-2009 22:45 
 Ocena 8 na 8
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Mięsa jeść tez nie trzeba. I nie ma tu o czym dyskutować
Pomysł, że mięso jest w diecie zbędne dorównuje pomysłowi, by na forum "niedyskutować".

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-10-2009 09:02 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
Było by miło, gdyby wreszcie ktoś przedstawił, jakiekolwiek badania, wskazujące, że nie da się zbilansowac diety bezmięsnej.
Póki co, badania dietetyków i lekarzy wykazały, ze dobrze zbilansowana dieta wegetariańska (szczególnie z zabezpieczeniem w postaci suplementów witaminowych) jest najzdrowszą obok diety śródziemnomorskiej. A szynkowo - kiełbasiano - zasmażkowa ma jedynie sukcesy w prokurowaniu otyłości, miażdżycy i raka.
29-10-2009 09:21 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>Było by miło, gdyby wreszcie ktoś przedstawił, jakiekolwiek badania, wskazujące, że nie da się zbilansowac diety bezmięsnej.
>Póki co, badania dietetyków i lekarzy wykazały, ze dobrze zbilansowana dieta wegetariańska (szczególnie z zabezpieczeniem w postaci suplementów witaminowych) jest najzdrowszą obok diety śródziemnomorskiej. A szynkowo - kiełbasiano - zasmażkowa ma jedynie sukcesy w prokurowaniu otyłości, miażdżycy i raka.
>

Ja też nie mogę zrozumieć dlaczego do poważnych podobno ludzi, mówiących rozsądnie na inne tematy, przykleił się przesąd o rzekomej niezbędności mięsa w diecie. Przesąd ten jest fałszywy do bólu, oraz obalony wiele lat temu, tutaj są źródła z poważnej instytucji:

fnic.nal.u(*)&tax_subject=257&topic_id=1359

Skończmy z przesądami ludzie. To są zabobony sprzed co najmniej 50 lat.
(To oczywiście nie o Tobie Sławku).

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
29-10-2009 09:44 
 Ocena 7 na 7
M.M.M (1158 punktów)
>Było by miło, gdyby wreszcie ktoś przedstawił, jakiekolwiek badania, wskazujące, że nie da się zbilansowac diety bezmięsnej.

Być może się da. O ile pamiętam problemy mogą być z ilością przyswajanego białka, żelaza i witaminy D. W szczególności żelazo z fasolki wchłania się gorzej niż żelazo z wątróbki. Ale nie szło nam (mnie przynajmniej) o szkodliwość wegetariańskiej diety.

>Póki co, badania dietetyków i lekarzy wykazały, ze dobrze zbilansowana dieta wegetariańska (szczególnie z zabezpieczeniem w postaci suplementów witaminowych) jest najzdrowszą obok diety śródziemnomorskiej. A szynkowo - kiełbasiano - zasmażkowa ma jedynie sukcesy w prokurowaniu otyłości, miażdżycy i raka.

W tym wątku nikt jednak nie pisze, że się nie da. Tylko, że my lubimy befsztyki, gulasz, zraziki, kaczkę w buraczkach, dobrze uwędzoną kiełbaskę a nawet domową szyneczkę. Mlask!
Smacznego!
---
29-10-2009 11:11 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>W tym wątku nikt jednak nie pisze, że się nie da.
   Jak to? Przecież piszą, ale wyłącznie obrońcy i zwolennicy ideologii zwanej wegetarianizmem.

>Tylko, że my lubimy befsztyki, gulasz, zraziki, kaczkę w buraczkach, dobrze uwędzoną kiełbaskę a nawet domową szyneczkę.
   Zapomniałeś o golonce z musztardą i ozorach w sosie chrzanowym, ale tym razem Ci wybaczę, bo pewnie wyłącznie nieśmiałość była przyczyną niedopatrzenia.

>Smacznego!
   Dziękuję i nawzajem.
29-10-2009 12:26 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
A mnie się wydaje, że to obrońcy ideologii zwanej zwłokożernością, o przepraszam mięsożernością.
29-10-2009 14:19 
 Ocena 5 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>A mnie się wydaje, że to obrońcy ideologii zwanej zwłokożernością, o przepraszam mięsożernością.

   A mnie się wcale nie wydaje, że wegetarianizm jest tak naturalny i bezideowy, jak sztandarowy landszafcik "Strażnicy":
- ...
30-10-2009 14:16 
 0 na 4
Sylwek (15472 punktów)
Boshe, kończ waść z tą "naturalnością i bezideowością" bo to wyskrobywanie znaczeń ze słów analogiczne do bodaj "Pana" i innych bełkotu o wszechobecnym egoizmie w innym wątku.

Miliardy na świecie nie jedzą mięsa bo ich nie stać. Owszem znaczna ich część jest niedożywiona, ale to właśnie między innymi wynika z braku kompensacji w postaci witamin i z jednorodności diety.

Mięso nigdy jednak dla tych miliardów nie będzie żadna opcja wybawienia, bo produkcja pokarmu mięsnego to gigantyczne marnotrawstwo energii i zasobów, na które na tak małej planecie nas nie stać. Nie ma tyle miejsca by wykarmić te wszystkie krowy potrzebne do zapewnienia zdrowej diety mięsnej dla wszystkich.

Tak więc, jak pan chce to może "Pan" wyznawać ideologię godnego życia tu, z cielęcinką, za cenę zagłodzonego dziecka w Afryce.

30-10-2009 15:13 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Boshe, kończ waść z tą "naturalnością i bezideowością" bo to wyskrobywanie...
   Sam żeś się przypiął do mojego posta, user.

   Nawet konsekwencja w pajacowaniu jest poza twoim zasięgiem?
30-10-2009 17:24 
 0 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>   Sam żeś się przypiął do mojego posta, user.

Że jak? A widział "Pan" odpowiedź na czyją wypowiedź rozwija za pomocą swojej standardowej beztreściowej gadaniny?
01-11-2009 08:17 
 Ocena 5 na 5
-jad- (18783 punktów)

>Tak więc, jak pan chce to może "Pan" wyznawać ideologię godnego życia tu, z cielęcinką, za cenę zagłodzonego dziecka w Afryce.

To znaczy, że jeśli ja nie będę jadł cielęcinki, to dziecko w Afryce nie będzie zagłodzone?



??


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
02-11-2009 11:18 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>To znaczy, że jeśli ja nie będę jadł cielęcinki, to dziecko w Afryce nie będzie zagłodzone?
>
>??

Znaczy to, że zakładając naszą trwałą niezdolność do rezygnacji z mięsa w jakimś stopniu przyczyniamy się do głodu zużywając więcej zasobów do produkowania naszego pokarmu niż to jest faktycznie potrzebne. Ponadto nawiązałem do przekłamań Adamiaka który w pożeraniu zwłok widzi stan naturalny i właściwy a w jedzeniu wyłącznie roślin ideologię.

Ponadto, czasami niektórzy używają skrajnie głupiego argumentu jakoby wegetarianizm był luksusem, na który pozwolić sobie mogą wyłącznie mieszkańcy krajów bogatych, tymczasem jest dokładnie na odwrót, dieta oparta na ciałach zatłuczonych w tym celu zwierząt jest właśnie luksusem Zachodu.
02-11-2009 12:07 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Ponadto nawiązałem do przekłamań Adamiaka który w pożeraniu zwłok widzi stan naturalny i właściwy a w jedzeniu wyłącznie roślin ideologię.
No, tak prawdę mówiąc Adamiak ma częściowo rację. Homo nie tylko sapiens najpierw był mięsożerny, roślinki jadł tylko jako uzupełnienie i jak się nie udało złapać nic biegającego (ani znaleźć nic zdechłego). Tako rzeką znawcy ewolucji naczelnych
Acid
>No, tak prawdę mówiąc Adamiak ma częściowo rację. Homo nie tylko sapiens najpierw był mięsożerny, roślinki jadł tylko jako uzupełnienie i jak się nie udało złapać nic biegającego (ani znaleźć nic zdechłego).

Skąd taka informacja? To było raczej na odwrót.

>Tako rzeką znawcy ewolucji naczelnych

Którzy?
02-11-2009 13:05 
 0 na 4
Sylwek (15472 punktów)

>No, tak prawdę mówiąc Adamiak ma częściowo rację. Homo nie tylko sapiens najpierw był mięsożerny, roślinki jadł tylko jako uzupełnienie i jak się nie udało złapać nic biegającego (ani znaleźć nic zdechłego). Tako rzeką znawcy ewolucji naczelnych

Biorąc pod uwagę uzębienie współczesnego człowieka, nic nie wskazuje na to byśmy mogli uznać go za coś więcej niż wszystkożercę, który pożera mięso jeśli akurat uda się złapać coś biegającego. Analogicznie jest u szympansów. Goryle są chyba zupełnie roślinożerne a orangutany jedzą pokarmy zwierzęce sporadycznie. To tyle jeśli chodzi o mięsożerność współczesnych humanoidów.

Także i dawne gatunki nie wydają się być drapieżne. Wydaje mi się, że australopiteki żywiły się prawie wyłącznie roślinami, późniejsze gatunki zaczęły uzupełniać dietę najpierw padliną i małymi zwierzętami i jajami (co zresztą być może robiły już australopiteki) a dopiero po opracowaniu odpowiednio skutecznych narzędzi w skład diety obok pokarmu roślinnego mogło wejść mięso większych upolowanych zwierząt.

Jeśli jednak chodzi o kwestie "naturalności" i "ideologiczności" poruszaną przez Adamiaka to chodzi mi o coś zupełnie innego. Argumentacja Adamiaka (i innych etycznych naturalistów sprzeciwiających się wegetarianizmowi) powiela tu linię argumentacji kościoła w takich kwestiach jak eutanazja czy aborcja. Jeśli teraz Adamiak tu powołuje się na naturę a wegetarianizm nazywa ideologią (pewnie, w domyśle "wynaturzoną") to powinien konsekwentnie potępiać kontrolę urodzin albo pomaganie ludziom śmiertelnie i boleśnie chorym. Inaczej okazuje się hipokrytą (on tak lubi oskarżać o to innych). Nie powinien tez w innych wątkach czcić ofiar wojny, powstań czy obozów, bo jest naturalne że jedni ludzie wyżynają innych, równie naturalne jak to, że zarzynają krowy na ubój.

Co zabawne, argument "hipokryzji" oczywiście tez pada w trakcie typowego Adamiakowego zagłuszania dyskusji. Zagłuszania, bo chodzi mu nie o rozważanie jakiś zagadnień ale puste, pozbawione rzeczowej i rzeczywistej argumentacji popisywanie się. To oczywiście interpretacja życzliwa dla Adamiaka. Mniej życzliwa kazałaby po prostu uznać, ze nie rozumie on większości zagadnień, wiec stara się jak może, a że niewiele może to wychodzi co wychodzi.

Wracając do Adamiakowego zarzutu hipokryzji wegetarian (jeśli nie wiadomo co powie Adamiak, można z prawdopodobieństwem bliskim pewności przyjąć, iż zarzuci oponentom hipokryzję) nie ma różnicy jeśli ktoś je tylko mleko i jaja, jest nie lepszy od pełnowymiarowego mięsożercy.

Krótko mówiąc, nie ma istotnej różnicy między Stalinem a byle pierwszym oprychem co zaciupał staruszkę w ciemnej uliczce.

Pozdrawiam.
02-11-2009 14:06 
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)

>Także i dawne gatunki nie wydają się być drapieżne.
Nie, nie drapieżne. Mięsożerne. Australopiteki jadły, co znalazły, również padlinę. Mało polowały, a jeśli, to na mniejsze zwierzęta (np. gryzonie). Wyraźniej mięsożerność zaznacza się u Homo erectus i gatunków pokrewnych. Rzeczywiście, wiąże się to z udoskonaleniem narzędzi i opanowaniem ognia. U neandertalczyków podstawą diety było mięso i tłuszcz. To widać w uzębieniu - kły większe od siekaczy. Homo sapiens ma uzębienie bardzo zrównoważone, co oznacza wszystkożerność. Następuje też znaczna redukcja wielkości zębów (ogólnie wszystkich) - przestały mieć znaczenie, bo pokarm rozdrabniany jest inaczej, nie zębami, no i zmiękczany przez gotowanie. Paleoantropolodzy wskazują, że wzrost znaczenia mięsa w diecie przyspiesza ewolucję człowiekowatych. Ja tego nie wymyśliłam, to uczeni z Berkeley Znajdę potem link, to wstawię. Hominidy jadły mięso i owoce/liście, co dało im przewagę i nad roślinożercami, i nad drapieżnikami. Nie były uzależnione od tylko jednego rodzaju pokarmu, bo na dłuższą metę to oznacza zagładę.
>Jeśli jednak chodzi o kwestie "naturalności" i "ideologiczności" poruszaną przez Adamiaka to chodzi mi o coś zupełnie innego.
To po prostu wychylenie wahadła w drugą stronę Możliwe, że z przekory albo z innych powodów. To jest... hm... "naturalne" dla Adamiaka
Ja konsekwentnie pomijam kwestię "ideologii" w sposobie odżywiania się, bo to tylko filozoficzny wykręt. Faktem jest, że człowiek nie jest gatunkiem roślinożernym. Nie jest też gatunkiem stricte drapieżnym. Ot, wszystkożerny, jak (z przeproszeniem) świnia Podstawą diety jest pokarm białkowy z dużym udziałem węglowodanów i błonnika.
A tak prawdę mówiąc, to niech każdy je, co chce. Można się przy tym wzajemnie nie obrażać, bardzo proszę, dziękuję (to do wszystkich uczestników dyskusji).
Ps. Orangutany jedzą jaja ptaków (zdarza się, że i pisklęta) i owady. Po prostu kochają termity Szympansy natomiast z upodobaniem polują i upolowane mięso zjadają. Bardzo są ludzkie
Acid
>Ja tego nie wymyśliłam, to uczeni z Berkeley
Którzy? Jakieś przykłady?
>Znajdę potem link, to wstawię.
Czekam z niecierpliwością
>Hominidy jadły mięso i owoce/liście, co dało im przewagę i nad roślinożercami, i nad drapieżnikami. Nie były uzależnione od tylko jednego rodzaju pokarmu, bo na dłuższą metę to oznacza zagładę.
Jadły rośliny i nauczyły się wskutek ewolucji jeść mięso i stały się pantofagi.

>A tak prawdę mówiąc, to niech każdy je, co chce.
Amen

Pozdrawiam
02-11-2009 14:57 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Biorąc pod uwagę uzębienie współczesnego człowieka, nic nie wskazuje na to byśmy mogli uznać go za coś więcej niż wszystkożercę, który pożera mięso jeśli akurat uda się złapać coś biegającego.
   Pełna zgoda, a, że wyewoluował na doskonałego łapacza-hodowcę, to je mięso na równi z zieleniną.
   Wybór zależy tylko od portfela, gustu, smaku i ideologii w przypadku wegetarian.

>Jeśli jednak chodzi o kwestie "naturalności" i "ideologiczności" poruszaną przez Adamiaka to chodzi mi o coś zupełnie innego.
   Taaak?

>Argumentacja Adamiaka (i innych etycznych naturalistów sprzeciwiających się wegetarianizmowi) powiela tu linię argumentacji kościoła w takich kwestiach jak eutanazja czy aborcja.
   Się mylisz, user - ja, ani kościół nie potępiamy wegetarianizmu, chyba, że coś przeoczyłem w kościele - nie byłem na ostatniej mszy.

>Jeśli teraz Adamiak tu powołuje się na naturę a wegetarianizm nazywa ideologią (pewnie, w domyśle "wynaturzoną") to powinien konsekwentnie potępiać kontrolę urodzin albo pomaganie ludziom śmiertelnie i boleśnie chorym.
   A dlaczego? Przecież kontrola urodzin jest jak najbardziej naturalna i występuje często w przyrodzie, nie wiedziałeś o tym? Eutanazja w sensie dosłownym jest wymysłem cywilizacji, ale i tak jestem za, bo to dobry pomysł.

   A widziałeś w przyrodzie zwierzęta wszystkożerne przechodzące na wegetarianizm z żalu nad biednymi ofiarami, jeśli mają pod dostatkiem mięsa i roślin? Ja nie widziałem, bo do przejścia na dietę bezmięsną potrzeba albo niedostatku mięsa, albo sztucznej motywacji, którą nazywam ideologią.

>Inaczej okazuje się hipokrytą (on tak lubi oskarżać o to innych).
   W jaki sposób się okazuję?

>Nie powinien tez w innych wątkach czcić ofiar wojny, powstań czy obozów, bo jest naturalne że jedni ludzie wyżynają innych, równie naturalne jak to, że zarzynają krowy na ubój.
   Ależ ja nie zabraniam krowom i świniom czcić swoich poległych!

   No i w czym naturalność walk o ogień przeszkadza czcić ofiary tychże?
   W naturze jest mnóstwo przykładów "zadumy" zwierząt nad swoimi zmarłymi krewnymi.

>Mniej życzliwa kazałaby po prostu uznać, ze nie rozumie on większości zagadnień...
   To prawda, czasami rozumiem wydalone przez ciebie, egzaltowane banialuki, dopiero przy trzecim czytaniu.

>Wracając do Adamiakowego zarzutu hipokryzji wegetarian (jeśli nie wiadomo co powie Adamiak, można z prawdopodobieństwem bliskim pewności przyjąć, iż zarzuci oponentom hipokryzję) nie ma różnicy jeśli ktoś je tylko mleko i jaja, jest nie lepszy od pełnowymiarowego mięsożercy.
   No widzisz, ten tekst jest zrozumiały z najwyższym trudem i to tylko przy znajomości dyslektycznej konwencji jego autora.

>Krótko mówiąc, nie ma istotnej różnicy między Stalinem a byle pierwszym oprychem co zaciupał staruszkę w ciemnej uliczce.
   Mylisz się, user, jest istotna różnica, bo Stalin staruszki ciupał także w jasnej.
Acid
>nie ma różnicy jeśli ktoś je tylko mleko i jaja, jest nie lepszy od pełnowymiarowego mięsożercy.

Wypraszam sobie.
Sylwek (15472 punktów)

>Wypraszam sobie.

Uhm. Ale co właściwie sobie wypraszasz?
Acid
>Uhm. Ale co właściwie sobie wypraszasz?

Jestem laktoowowegetarianinem, więc jem również jajka i produkty nabiałowe.
Sylwek (15472 punktów)
A ja napisałem, że to lepsze niż jeść mięso. I że Adamiak nie ma racji stawiając znak równości pomiędzy mięsożerstwem a laktoowowegetarianizmem. Czy też, nazywając ten drugi hipokryzją.
Acid
>A ja napisałem, że to lepsze niż jeść mięso. I że Adamiak nie ma racji stawiając znak równości pomiędzy mięsożerstwem a laktoowowegetarianizmem. Czy też, nazywając ten drugi hipokryzją.

Ach to przepraszam, źle zrozumiałem. Taki gamoń ze mnie, ale nawet wegetarianom się zdarza.
02-11-2009 22:00 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>A ja napisałem, że to lepsze niż jeść mięso. I że Adamiak nie ma racji stawiając znak równości pomiędzy mięsożerstwem a laktoowowegetarianizmem.

   To znamienne, user, że nawet Bracia w Nabiale nie mogą zrozumieć twoich (swoich) konstruktów myślowych.
02-11-2009 22:18 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>   To znamienne, user, że nawet Bracia w Nabiale nie mogą zrozumieć twoich (swoich) konstruktów myślowych.

Och, jeśli pisałeś to dla mnie to doprawdy nie trzeba było. Potrafiłem sobie wyobrazić twój post nim jeszcze przyjął on jakikolwiek kształt w twojej głowie.
02-11-2009 22:53 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Och, jeśli pisałeś to dla mnie to doprawdy nie trzeba było.
   Mam gest.

>Potrafiłem sobie wyobrazić twój post nim jeszcze przyjął on jakikolwiek kształt w twojej głowie.

   Wiem, że o mnie często myślisz, ale wolałem napisać osobiście, bo znając twoje, hm, możliwości, to nawet w myślach przecinki poprzestawiałeś.

   Och.
>
Acid
>   Wiem, że o mnie często myślisz, ale wolałem napisać osobiście, bo znając twoje, hm, możliwości, to nawet w myślach przecinki poprzestawiałeś.

Gratuluję przecinków myślowych, nawet postawionych poprawnie.
03-11-2009 18:31 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Gratuluję przecinków myślowych, nawet postawionych poprawnie.
   Dzięx, w niektórych rozmowach znakomicie się przydają.
Acid
>   To znamienne, user, że nawet Bracia w Nabiale nie mogą zrozumieć twoich (swoich) konstruktów myślowych.

Mogą być różne tego powody, fakty jednak pozostają faktami portal.psy(*)s/34/Inteligentni_wegetarianie

A więc może pójść za radą Alberta Einsteina "Tak więc żyję bez tłuszczów, bez mięsa czy ryb, ale czyniąc tak czuję się całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się, że człowiek nie narodził się, aby być drapieżnikiem" i wielu innych ważnych osobistości www.wegeta(*)odule=htmlp&func=display&pid=8
02-11-2009 22:08 
 Ocena 7 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Jestem laktoowowegetarianinem...

   Nie logujesz się, bo rubryka "hobby" za krótka?
Acid
>   Nie logujesz się, bo rubryka "hobby" za krótka?

Nie, bo nie jestem zarejestrowany - bo nie mogę.
03-11-2009 18:08 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Nie logujesz się, bo rubryka "hobby" za krótka?
>Nie, bo nie jestem zarejestrowany - bo nie mogę.
   Hm, a Bratu w Prawdzie się kiedyś udało - nie chciał Ci pomóc?

   Ok, pomogę Ci, laktoowowegetarianinie: 5 + 2= 7
>
Acid
>>>   Nie logujesz się, bo rubryka "hobby" za krótka?
>>Nie, bo nie jestem zarejestrowany - bo nie mogę.
>   Hm, a Bratu w Prawdzie się kiedyś udało - nie chciał Ci pomóc?
>   Ok, pomogę Ci, laktoowowegetarianinie: 5 + 2= 7>

Podziwiam poczucie humoru... nawet tak denne.
Jeżeli chce Pan rozmawiać w podobny sposób, to może Pan schować te swoje teksty tam gdzie chowa Pan słomę.
03-11-2009 18:58 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
A ja gorąco namawiam do zalogowania się, co bym mógł stawiać plusy za rolne uwagi.

Pozdrawiam.
03-11-2009 19:06 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>... rolne uwagi.

    + plus.
Acid
>>... rolne uwagi.
>    + plus.

Co post to Adamiak się wcina pomiędzy wódkę i zakąskę. Nie dość, że nie ma nic sensownego do powiedzenia, to jeszcze jego komentarze są na poziomie Kargula i Pawlaka.

Adamiak! Odejdź no od tego płota jak ja podchodzę.
03-11-2009 20:34 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Co post to Adamiak się wcina pomiędzy wódkę i zakąskę.
   Może dlatego, że Adamiak się chce wcinać.
   No i akurat nie do ciebie pisałem, nie zauważyłeś?

>Adamiak! Odejdź no od tego płota jak ja podchodzę.
   Masz wyłączność na podchodzenie?
Acid
>A ja gorąco namawiam do zalogowania się, co bym mógł stawiać plusy za rolne uwagi.
>Pozdrawiam.

Dziękuję, ale naprawdę nie mogę. Moderatorzy nie zgodzą się na to.
Sylwek (15472 punktów)
???

zbanowany wcześniej?
Acid
>???
>zbanowany wcześniej?

Niestety tak.

Pozdrawiam
webmaster (moderator)
"Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów"
Albert Einstein
Acid
>"Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów"
>Albert Einstein

Owszem.
Zauważyłem, że ostatnio nie kasujesz moich wypowiedzi. Dlaczego?
04-11-2009 08:47 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Podziwiam poczucie humoru... nawet tak denne.
>Jeżeli chce Pan rozmawiać w podobny sposób, to może Pan schować te swoje teksty tam gdzie chowa Pan słomę.
    Nie mam nic do ukrycia - powiedział Pan chowając słomę w podziw denny. (Juruś do Podziwian 8:47)
02-11-2009 14:02 
 Ocena 5 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Ponadto nawiązałem do przekłamań Adamiaka który w pożeraniu zwłok widzi stan naturalny i właściwy a w jedzeniu wyłącznie roślin ideologię.
   Dałem ci plusa, user, wprawdzie to nie B12, ale może choć adrenalinka szczęścia wyostrzy twoją, przytępioną ostatnio... klawiaturkę.

>... dieta oparta na ciałach zatłuczonych w tym celu zwierząt jest właśnie luksusem Zachodu.
   Wiesz co? Mam dla ciebie propozycję: załóż łapcie z łyka, weź w dłoń gęsie pióro, kawałek papirusu (broń boże chemicznego długopisu i papieru wytworzonego kosztem biednych lasów!) i przejdź się po własnej chałupie. Zrób rzetelny spis przedmiotów luksusowych oraz mediów pożerających luksusowy prąd, wytworzonych kosztem biednych murzynków afrykańskich.
   Później usiądź i zrób bilans kosztów spożycia mięsa w porównaniu z kosztem wytworzenia spisanej reszty.

   Następnie zrób rachunek sumienia i spróbuj dalej pieprzyć takie głupoty w internecie - jeśli pójdzie ci tak gładko, jak do tej pory, to znaczy, że zrobisz karierę w polityce, bo podstawą sukcesu w polityce jest bezdenna głupota połączona z równie gruntowną hipokryzją.
02-11-2009 14:26 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

Co do bilansu - to krówki produkują lwią część gazów cieplarnianych - metanu, a jest to gaz silniej oddziałujący od ditlenku węgla.

Ale nie mam zamiaru bawić się w berka z "Panem" i przeskakiwać na inny temat dla odwrócenia uwagi.
02-11-2009 15:25 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Co do bilansu - to krówki produkują lwią część...
    (A świnki tygrysią.)

>... gazów cieplarnianych - metanu, a jest to gaz silniej oddziałujący od ditlenku węgla.
   No i co ci ten metan silniejszy od dwutlenku przeszkadza?
   Myślisz, że zmniejszenie ilości metanu zmniejszy automatycznie zaduch intelektualny w twoich tekstach?

>Ale nie mam zamiaru bawić się w berka z "Panem" i przeskakiwać na inny temat dla odwrócenia uwagi.
   Znaczy znasz inne zabawy dla odwrócenia uwagi?
Sylwek (15472 punktów)

>   Znaczy znasz inne zabawy dla odwrócenia uwagi?

Owszem
03-11-2009 16:36 
 Ocena 1 na 1
-jad- (18783 punktów)

>Znaczy to, że zakładając naszą trwałą niezdolność do rezygnacji z mięsa w jakimś stopniu przyczyniamy się do głodu zużywając więcej zasobów do produkowania naszego pokarmu niż to jest faktycznie potrzebne.

W jakim stopniu? Załóżmy, że już od dziś nikt nie je mięsa. Co dalej? W miejsce kurników, chlewów, obór i kółek łowieckich zaczynamy sadzić rośliny dla Afrykanerów?

>Ponadto nawiązałem do przekłamań Adamiaka który w pożeraniu zwłok widzi stan naturalny i właściwy a w jedzeniu wyłącznie roślin ideologię.

Ale czy tak faktycznie nie jest? Mówię teraz tylko o Polsce. Cofnijmy się o te 20- 30 lat wstecz. Kto wtedy nie jadł mięsa? Z własnej woli, oczywiście.

Trafnie jedzenie mięsa nazywasz luksusem. Dla mnie nim jest przynajmniej.
Ludzie jedzą, co mogą, co jest dla nich dostępne. Mięso, owoce morza, rośliny, owady. W różnych rejonach świata wytworzyły się różne zwyczaje żywieniowe i do swojej regionalnej diety przyzwyczajamy się od dziecka. Niektórzy z ciekawości próbują "obcych" potraw a innych na samą myśl o zjedzeniu ślimaka czy pająka, przechodzą dreszcze, bo przestawić się nie chcą albo nie potrafią.
Rozumiem, że ktoś nie je owadów, ośmiornic czy mięsa, bo mu nie smakują albo brzydzi go sama myśl o tym.
Jednak przekonywanie innych do miłej sobie diety nieracjonalnymi argumentami również trąci mi jakąś ideologią.

Jeszcze pytanie. Czy jest jakiś miejsce na świecie, gdzie mięso od dawna jest ogólnie dostępne, jednak ludzie go tam nie jedzą?

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
Sylwek (15472 punktów)

>W jakim stopniu? Załóżmy, że już od dziś nikt nie je mięsa. Co dalej? W miejsce kurników, chlewów, obór i kółek łowieckich zaczynamy sadzić rośliny dla Afrykanerów?
Zasada jest prosta i wynika z podstaw bioenergetyki i ekologii - straty energii pry przechodzeniu na kolejne poziomy troficzne są co najmniej dziesięciokrotne.

A co do reszty.

Tak, w pewnym trywialnym sensie wegetarianizm jest ideologią.

Ale czy nieracjonalną?

Nie chce mi się prowadzić dalszych jałowych dyskusji.

Zamiast tego, zastanawiam się jak nie-wegetarianie uzasadnią zakaz zabijania ludzi na pokarm czy w innym celu?

Jeśli można ignorować cierpienia innych zwierząt, czemu nie mielibyśmy ignorować cierpień innych ludzi?
03-11-2009 21:17 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>>W jakim stopniu? Załóżmy, że już od dziś nikt nie je mięsa. Co dalej? W miejsce kurników, chlewów, obór i kółek łowieckich zaczynamy sadzić rośliny dla Afrykanerów?
>Zasada jest prosta i wynika z podstaw bioenergetyki i ekologii - straty energii pry przechodzeniu na kolejne poziomy troficzne są co najmniej dziesięciokrotne.

Ok. Rozumiem to. Pytam jakim sposobem ewentualnie zaoszczędzona energia przeniesie się do Afryki.

>A co do reszty.
>Tak, w pewnym trywialnym sensie wegetarianizm jest ideologią.
>Ale czy nieracjonalną?

Ciężko mi to obiektywnie ocenić. Nie twierdzę, że zupełnie nie ma podstaw i nie traktuję tego jak sekty. Jednak przekonywanie mnie do tej ideologii, szczególnie chwytami poniżej pasa (vide głodne afrykańskie dzieci), nie podoba mi się.

>Nie chce mi się prowadzić dalszych jałowych dyskusji.

Nikt Cię nie zmusza. Jeśli przerwiesz rozmowę, to nie obrażę się, nie poczuję się dotknięty.

>Zamiast tego, zastanawiam się jak nie-wegetarianie uzasadnią zakaz zabijania ludzi na pokarm czy w innym celu?
>Jeśli można ignorować cierpienia innych zwierząt, czemu nie mielibyśmy ignorować cierpień innych ludzi?

Uzasadniam to sobie wnioskami płynącymi z rozumowania jakby w drugą stronę. Kto dał mi prawo decydować o tym, czy ważniejsze jest życie ssaka, ryby, owada czy rośliny? Jedząc, każdy z nas utrudnia albo przerywa żywot jakiegoś stworzenia. Popatrzmy w ten sposób- ilu ludzi może najeść się jedną świnią? Jej cierpieniem i przerwanym żywotem?
A ile owadów musiałbym zabić aby nasycić tylko siebie? Ile wyrwać marchwi czy wykopać kartofli?

Ludzi nie jem dlatego, że kanibalizm mnie brzydzi i w jakiś sposób chyba przeraża. Również dlatego, że liczę na wzajemność tzn- jeśli ja nie jem ludzi, to ludzie nie chcą zjeść mnie. Dla takiego komfortu psychicznego ludzkość wypracowała takie reguły w społeczeństwie i tak zbliżamy się do ostatniego powodu- gdybym zjadł, to poniósłbym, najprawdopodobniej, surową karę. Nie mam potrzeby ani chęci ryzykować utraty wolności.
Warto odnotować, że w czasach wielkiego głodu, zdarzało się, że ludzie zjadali się nawzajem. Najpierw trupy a później, z braku tych, żywych czynili trupami celem zaspokojenia głodu i zmniejszenia liczby konkurentów do korytka. Zmieniły się reguły gry. Nie zjesz kogoś, ktoś zje ciebie. Nie ma co liczyć na czyjeś sprawne hamulce etyczne i powszechną zasadę wdzięczności. Ci którzy to zrozumieli i się przystosowali, mieli większą szansę na przeżycie.
Powiedz szczerze, czy podobne historie nie budzą w Tobie większej grozy niż zarzynanie świni.

Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
Sylwek (15472 punktów)

>Ok. Rozumiem to. Pytam jakim sposobem ewentualnie zaoszczędzona energia przeniesie się do Afryki.
Bardziej chodzi o kwestię solidarności - żeby tylu ludzi wyżywić ilu ich jest na świecie trzeba ich żywić roślinami. Ale faktycznie Europa czy USA z powodzeniem może się żywić zwierzętami i jeszcze nam zostają nadwyżki żywności. Topione czasami w oceanie, bo byłoby niemoralnym dawać je za darmo Afrykanom, wiadomo zamiast ryby należy dawać wędkę w postaci racjonalnych, liberalnych recept.

>Ciężko mi to obiektywnie ocenić. Nie twierdzę, że zupełnie nie ma podstaw i nie traktuję tego jak sekty. Jednak przekonywanie mnie do tej ideologii, szczególnie chwytami poniżej pasa (vide głodne afrykańskie dzieci), nie podoba mi się.
Ten chwyt nie był do ciebie. Była to faktycznie w 90% retoryka skierowana przeciwko równie idiotycznej retoryce Adamiaka.

>Uzasadniam to sobie wnioskami płynącymi z rozumowania jakby w drugą stronę. Kto dał mi prawo decydować o tym, czy ważniejsze jest życie ssaka, ryby, owada czy rośliny? Jedząc, każdy z nas utrudnia albo przerywa żywot jakiegoś stworzenia. Popatrzmy w ten sposób- ilu ludzi może najeść się jedną świnią? Jej cierpieniem i przerwanym żywotem?

Niewielu. Ale interesuje mnie inna kwestia - pewnie nie stanowi dla ciebie problemu osądzenie życia jakiego człowieka jest ważniejszego w sytuacji konfliktu: miesięczny zarodek czy jego matka?
Oczywiście możesz użyć argumentu "To nie człowiek" ale to dokładnie taki sam argument jak argument hitlerowców. Nim mnie wyśmiejesz jako oszołoma - spróbuj rozwinąć argument z "nie-człowieka", tak by wyjść poza lingwistyczne sztuczki z nazywaniem rzeczy w ten lub inny sposób. Okaże się prawie na pewno, że będzie to utylitarne rozumowanie oparte na cechach zarodka i zdolnościach do odczuwania cierpienia. Jeśli takie rozumowanie może prowadzić do pozbawiania pewnych praw niektórych istot ludzkich, można go też użyć do przyznawania pewnych praw dla nie-ludzi. Mam nadzieję, że teraz wyszedłem poza retorykę, jaką używałem wobec Adamiaka (bo wobec niego i tak nie ma co używać argumentów z prawdziwego zdarzenia jeśli widać z góry jakie tezy przyjął za oczywiste dogmaty).

>A ile owadów musiałbym zabić aby nasycić tylko siebie? Ile wyrwać marchwi czy wykopać kartofli?
>Ludzi nie jem dlatego, że kanibalizm mnie brzydzi i w jakiś sposób chyba przeraża. Również dlatego, że liczę na wzajemność tzn- jeśli ja nie jem ludzi, to ludzie nie chcą zjeść mnie. Dla takiego komfortu psychicznego ludzkość wypracowała takie reguły w społeczeństwie i tak zbliżamy się do ostatniego powodu- gdybym zjadł, to poniósłbym, najprawdopodobniej, surową karę. Nie mam potrzeby ani chęci ryzykować utraty wolności.
Ale wiesz, że w ten sposób znosisz de facto etykę. Komory gazowe nie były złe - opierały się na społecznym konsensusie zmierzającym do eksterminacji pewnej kategorii istot (dokonano także, również na poziomie społecznym, zmian w języku, tak by te istoty nie były już dłużej ludźmi).

>Warto odnotować, że w czasach wielkiego głodu, zdarzało się, że ludzie zjadali się nawzajem. Najpierw trupy a później, z braku tych, żywych czynili trupami celem zaspokojenia głodu i zmniejszenia liczby konkurentów do korytka. Zmieniły się reguły gry. Nie zjesz kogoś, ktoś zje ciebie. Nie ma co liczyć na czyjeś sprawne hamulce etyczne i powszechną zasadę wdzięczności. Ci którzy to zrozumieli i się przystosowali, mieli większą szansę na przeżycie.
>Powiedz szczerze, czy podobne historie nie budzą w Tobie większej grozy niż zarzynanie świni.
Odruchowo tak. Odruchowo dbam też bardzie i cenię interesy ludzi których znam w porównaniu do obcych.
Dopóki funkcjonujemy na gruncie psychologii i socjologii jest ok i nie ma przesłanek zbyt wielu dla wegetarianizmu. Dla poszanowania praw ateistów czy gejów tez nie, bo to mniejszości i nic by nie mogły poradzić na przemoc większości.

A więc przyznaję rację - poza etyką prawie nie ma argumentów na rzecz wegetarianizmu.

Pozdrawiam
04-11-2009 18:40 
 Ocena 3 na 3
-jad- (18783 punktów)

>Bardziej chodzi o kwestię solidarności - żeby tylu ludzi wyżywić ilu ich jest na świecie trzeba ich żywić roślinami. Ale faktycznie Europa czy USA z powodzeniem może się żywić zwierzętami i jeszcze nam zostają nadwyżki żywności.

Nie rozumiem tego. Jest na świecie wielu nieszczęśliwych, pokrzywdzonych ludzi. Czy z każdym należy się solidaryzować czyniąc siebie nieszczęśliwym. Jak się solidaryzować ze ślepymi? Wypalając sobie po jednym oku? Albo ze spragnionymi. Pić wyłącznie wodę?

>Topione czasami w oceanie, bo byłoby niemoralnym dawać je za darmo Afrykanom, wiadomo zamiast ryby należy dawać wędkę w postaci racjonalnych, liberalnych recept.

Gdyby faktycznie tak świat był skonstruowany, to zrezygnowałbym z mięsa. Gdyby każda jajecznica na boczku kosztowała czyjeś życie, to nie przeszłaby mi przez gardło. Ale tak nie jest. Ja nie zjem, Afrykanin też nie zje. Jaki więc pożytek z niejedzenia mięsa?
Nie moja wina, że rządy bogatych krajów nie chcą wysyłać jedzenia do Afryki. Mnie na to nie stać. A Ciebie?

>Ale interesuje mnie inna kwestia - pewnie nie stanowi dla ciebie problemu osądzenie życia jakiego człowieka jest ważniejszego w sytuacji konfliktu: miesięczny zarodek czy jego matka?

Otóż stanowi. Nie podejmuję się tego osądzać. Uważam natomiast, że matka powinna mieć prawo o tym decydować. W końcu to o jej życie chodzi. Ja nie zgodziłbym się oddać swojego życia za zarodek, robaka, świnię czy nawet kogoś mądrzejszego i piękniejszego od siebie, jeśli o to pytasz. I w takim przypadku, uważam, że powinienem decydować czyje życie jest ważniejsze, bo dla mnie ważniejsze jest moje. Gdyby tak nie było, to byłbym frajerem i ewolucyjnym ślepym zaułkiem. Tak mi się zdaje.

>Nim mnie wyśmiejesz jako oszołoma - spróbuj rozwinąć argument z "nie-człowieka", tak by wyjść poza lingwistyczne sztuczki z nazywaniem rzeczy w ten lub inny sposób.

Chyba udało mi sie tego uniknąć.

>>Ludzi nie jem dlatego, że kanibalizm mnie brzydzi i w jakiś sposób chyba przeraża. Również dlatego, że liczę na wzajemność tzn- jeśli ja nie jem ludzi, to ludzie nie chcą zjeść mnie. Dla takiego komfortu psychicznego ludzkość wypracowała takie reguły w społeczeństwie i tak zbliżamy się do ostatniego powodu- gdybym zjadł, to poniósłbym, najprawdopodobniej, surową karę. Nie mam potrzeby ani chęci ryzykować utraty wolności.
>Ale wiesz, że w ten sposób znosisz de facto etykę.

Nie ja znoszę etykę. Znoszą ją ekstremalne sytuacje.
Etyka nie wywodzi się z niczego, często ma racjonalne podstawy ale zastosowanie tylko w czasach sytości i pokoju.
W czasach wojny i głodu w takiej postaci, jaką sami znamy, staje się bezużyteczna a nawet szkodliwa.

>Dopóki funkcjonujemy na gruncie psychologii i socjologii jest ok i nie ma przesłanek zbyt wielu dla wegetarianizmu. >Dla poszanowania praw ateistów czy gejów tez nie, bo to mniejszości i nic by nie mogły poradzić na przemoc większości.

Czym innym jest sam wegetarianizm a czym inny jego tolerowanie. Przecież ja toleruję. Nie przymuszam ani nie namawiam nikogo do jedzenia mięsa. Podobnie rzecz ma się z homoseksualizmem. Sam nie stosuję ale innym nie bronię.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
04-11-2009 20:40 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>W miejsce kurników, chlewów, obór i kółek łowieckich zaczynamy sadzić rośliny dla Afrykanerów?
Czy "Afrykaner" to ma być takie bardziej eleganckie określenie Afrykanina?

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
04-11-2009 21:26 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>>W miejsce kurników, chlewów, obór i kółek łowieckich zaczynamy sadzić rośliny dla Afrykanerów?
>Czy "Afrykaner" to ma być takie bardziej eleganckie określenie Afrykanina?

człek się całe życie uczy. Do dziś mam w pamięci obraz nauczyciela geografii tłumaczącego mi, że nie ma czegoś takiego jak Afrykanin. "Mówi się Afrykaner".
Szkoda, że się nie wie, co się mówi. Nigdy nie przyszło mi do głowy aby to sprawdzić.
Pozdrawiam.


Myśl i rzeczywistość są jak gdyby dwoma odpowiadającymi sobie brzmieniami, o których żaden człowiek nie może powiedzieć z pewnością, które z nich jest głosem, a które echem. Coleridge
30-10-2009 14:36 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

Ideologia? Niewinne jagnię skubie sobie listki, a zły wilk pożera jagnię - w bajkach. A w życiu: złe jagnię wyżera wegetarianom ich listki, ale dobry wilk skubnie czasem jedno lub drugie jagnię...

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-10-2009 18:26 
 Ocena 3 na 3
Zbyszek Bryłowski (7257 punktów)

>   Zapomniałeś o golonce z musztardą i ozorach w sosie chrzanowym,...
Ciekawe, że ozory nie każdemu smakują. Podroby również. Jeżeli chodzi o mnie, to lubię flaczki, żołądki, cynaderki(tych ostatnich dawno zresztą nie jadłem).
Nie ma to jednak jak wspomnienie wspaniałej szynki z czasów "zniewolenia narodu", tzw. komuny.
Stalo się za nią w kolejce, podobnie jak za pomarańczami i bananami. Wtedy człowiek potrafił docenić ich smak. Teraz spowszedniały.
Za tłuszczem nie przepadałem, odkrajałem go. Natomiast suche, kruszące się, słone mięso było nie do pobicia. I do tego chrzan/ćwikła.
Chciałoby się westchnąć - gdzie te czasy... Życie było jakieś spokojniejsze, czas nie pędził jak szalony, ludzie nie gonili za pieniędzmi, za pracą, nie panoszył się konsumpcjonizm, reklamy, tasiemcowe seriale. Kultura była na poziomie, dzieci uczyły się plastyki, muzyki, były kółka zainteresowań, SKS-y.
I te pochody pierwszomajowe, loterie, lody, kiermasze...

Pozdrawiam - Zbyszek

P.S: "Komunistyczny" odkurzacz Zelmer do tej pory mi służy.



"Nie patrzeć na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne" (2 Koryntian 4:18).
29-10-2009 20:02 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>>   Zapomniałeś o golonce z musztardą i ozorach w sosie chrzanowym,...
>Ciekawe, że ozory nie każdemu smakują. Podroby również.
   Mnie smakuje każde mięso, byle dobrze przyprawione i przyrządzone.
   Z lądowych mięs wszystkie te, które nie zdążą uciec, albo z dubeltówką na spacery po lesie nie chodzą, a z wodnych też wszystkie, byle bez ancugu z pianki i butli tlenowej na plecach.

>Stalo się za nią w kolejce, podobnie jak za pomarańczami i bananami. Wtedy człowiek potrafił docenić ich smak.
   Owszem, choć ja raczej kolejki omijałem, bo ich nie cierpię organicznie - widok powyżej trzech osób stojących jedna za drugą w oczekiwaniu na chleb czy kiełbasę mówi mi, że jestem bardziej niecierpliwy, niż głodny.
   Kupowałem w "komercyjniakach" i na wolnym (czytaj: nielegalnym) rynku Hali Targowej w Gdyni, oraz w obficie zaopatrzonych magazynach WCH (Wojskowej Centrali Handlowej), do których miałem glejt z racji wykonywania dla tej firmy prac budowlanych.

   Ale najpyszniej wspominam grudniowe przyrządzanie mięs z wyhodowanej dla mnie co roku od maja przez sąsiada, 120kg świni. Zapasu wędzonek i innych wyrobów było na kilka miesięcy, nawet po obdzieleniu rodzinki.

>Chciałoby się westchnąć - gdzie te czasy... Życie było jakieś spokojniejsze...
   Mam zupełnie inne wrażenie.

>... czas nie pędził jak szalony, ludzie nie gonili za pieniędzmi...
   Bo mieli dużo mniejsze możliwości nawet, jak chcieli se pogonić, ale niektórzy chcieli bardziej - stąd teraz mogą gonić wszyscy, co mają na to chęć.

>... za pracą, nie panoszył się konsumpcjonizm, reklamy, tasiemcowe seriale. Kultura była na poziomie, dzieci uczyły się plastyki, muzyki, były kółka zainteresowań, SKS-y.
   A teraz pracy nie ma wcale, kultury nie ma żadnej, dzieci uczą się niczego, muzyka już nie ta, bo komunistyczna trąba zardzewiała i Mieczysław Fogg nie żyje, a zamiast kółek zainteresowań są trójkąty partnerskie.

   No i kiedyś wszyscy byli młodzi, zdrowi i bogaci.

>I te pochody pierwszomajowe, loterie, lody, kiermasze...
   Nie było internetu, megakin, lodów w trzystu smakach i gier komputerowych, a jak pisałem kosztorysy powykonawcze w wymaganych 7 (słownie: siedmiu) egzemplarzach, to musiałem brudnopis (wyliczony na piechotę w całym zeszycie 16 kartkowym) przepisywać na maszynie (kupionej na wyczekane, specjalne zezwolenie z SB) trzykrotnie, bo nie mogłem przebić na raz więcej niż pięciu kartek w tym 2 kalki.

   Ten siedem egzemplarzy to chyba Gierek wymyślił dla podtrzymania kamienno-łupanej tradycji w komunistycznej wymianie barterowej, bo papier i kalki maszynowe zdobywałem w biurach państwowych firm za papierosy marki "Caro" i kawę "Ekstra Select", które to nazwy były jedyną egzotyką w socjalistycznej ojczyźnie, prócz samego, księżycowego ustroju, oczywiście.

>P.S: "Komunistyczny" odkurzacz Zelmer do tej pory mi służy.
   Ja tydzień temu kupiłem (chyba) 29 auto. Niekomunistyczne nawet z nazwy.

   Pozdrawiam.
29-10-2009 20:28 
 Ocena 4 na 4
lukaszewicz (5674 punktów)
> Mieczysław Fogg nie żyje,

I tak Ci w to nie uwierzę.
29-10-2009 20:56 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>> Mieczysław Fogg nie żyje,
>I tak Ci w to nie uwierzę.
   Sam nie mogę uwierzyć, że ten koszmar się skończył.
29-10-2009 22:00 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>> Mieczysław Fogg nie żyje,
>   Sam nie mogę uwierzyć, że ten koszmar się skończył.
I słusznie. Bo zaszył się w dzungli amazońskiej na medytacji. Wróci, gdy świat okaże się godzien. Pociecha, że nieprędko.
29-10-2009 22:42 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Bo zaszył się w dzungli amazońskiej na medytacji. Wróci, gdy świat okaże się godzien. Pociecha, że nieprędko.
   Nie pocieszyłeś mnie - dżunglę amazońską rżną szybciej, niż przeciętny Fogg zdąży się zaszywać.
karolina m. (380 punktów)
>>Tylko, że my lubimy befsztyki, gulasz, zraziki, kaczkę w buraczkach, dobrze uwędzoną kiełbaskę a nawet domową szyneczkę.
>   Zapomniałeś o golonce z musztardą i ozorach w sosie chrzanowym, ale tym razem Ci wybaczę, bo pewnie wyłącznie nieśmiałość była przyczyną niedopatrzenia.
>>Smacznego!
>   Dziękuję i nawzajem.

Zauważyłam, że w dyskusjach na temat wegetarianizmu, osoby jedzące mięso bardzo często reagują wymieniając lubiane przez nich mięsne potrawy. Przybiera to różne formy.

W wyliczance mogą znajdować się serca, języki, żołądki, kaszanka z zaznaczeniem, że zawiera krew i kiszki, i tym podobne rzeczy, których wymienianie, jak podejrzewam, ma na celu wzbudzenie w wegetarianach okrzyk przerażenia / konsternację z ręką uniesioną ku ustom w świętym oburzeniu i zgorszeniu.

Druga wersja zawiera pieszczotliwe określenia: szyneczka, kiełbaska, smalczyk, zraziki, z opcjonalnymi, mającymi dodawać jeszcze uroku, ziemniaczkami/buraczkami. Podejrzewam, że wersja czuła ma wywoływać u wegetarian efekt cieknącej ślinki, ewentualnie roztaczać widok na dostatek dobrodziejstw w świecie wieprzowiny.

Nie rozumiem zabiegu, a za każdym razem musi paść co najmniej kilka razy.
29-10-2009 21:07 
 Ocena 6 na 6
lukaszewicz (5674 punktów)
Jesteś Karolino strasznie podejrzliwa widząc w tym celowy zabieg.

Zdrobnienia te wynikiem są pozytywnych emocji zapewne.

Mówimy też:dziewczynki, piwko, wódeczka.

a z serc, żołądków, języków, kaszanek, w postach mowa była tylko o ozorach.
Bez zaznaczania, że zawierają krew czy kiszkę.

Nawet przy befsztykach nie wspomniano o krwistości bo to oczywiste.

Wegetarianie też mają swoje sałatki, jajeczka, kotleciki.

I żeby nas przerazić podkreślają, że zawierają soję.

Łukaszewicz
30-10-2009 07:42 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Mówimy też: dziewczynki...
Ja nie mówię!
>Wegetarianie też mają swoje sałatki, jajeczka, kotleciki.
>I żeby nas przerazić podkreślają, że zawierają soję.
Fakt. To przerażające
Pozdrawiam
31-10-2009 17:50 
 Ocena 6 na 6
awitu (7627 punktów)
>>I żeby nas przerazić podkreślają, że zawierają soję.
>Fakt. To przerażające

Nie przerażają Cie te kartoniki w kolorze słomy zgrabnie popakowane w plastikowe niedegradowane woreczki na których pisze - flaczki, kotleciki .... sojowe Albo parówki, pasztety sojowe w korze przeterminowanego mięsa.

Ja się zastanawiam dlaczego część wegetarian tak bardzo chce by żywność pochodzenia roślinnego naśladowała tę pochodzenia zwierzęcego. Jak wpadam do znajomych i częstują mnie, wiedząc że jestem mięsożerna mówią "wiesz to z soi, ale smakuje jak normalny kotlet". Mi tam soja nie przeszkadza, nawet ją lubię, ale niech to będzie soją, a nie karton nazywany kotletem. Ja nie nazywam befsztyku sałatką.


"Colorless green ideas sleep furiously"
01-11-2009 09:26 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Nie przerażają Cie te kartoniki w kolorze słomy zgrabnie popakowane w plastikowe niedegradowane woreczki na których pisze - flaczki, kotleciki .... sojowe Albo parówki, pasztety sojowe w korze przeterminowanego mięsa.
Staram się po prostu nie patrzeć w tamtą stronę Te rzeczy mają naprawdę wstrząsające kolory.
Chyba wegetarianie nie dorobili się jeszcze własnego słownictwa na określenie tych... potraw.
Opakowania to jest problem. Zdarzają się rzeczy, których zwyczajnie nie da się opakować w papier (mrożonki czy kiszona kapusta), ale dlaczego muszę kupować marchewkę, pakowaną w worki foliowe? Może ktoś będzie się śmiać, ale jakiś czas temu zaczęłam chodzić do sklepu z własnymi torebkami papierowymi. Z początku panie ekspedientki patrzyły dziwnie, potem się przyzwyczaiły, potem klienci zaczęli pytać, "dlaczego ta pani ma papier, a my tylko folię", w końcu jakieś dwa miesiące temu przy stoisku warzywniczym pojawiły się papierowe torby
Pozdrawiam.
04-11-2009 00:34 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Ja się zastanawiam dlaczego część wegetarian tak bardzo chce by żywność pochodzenia roślinnego naśladowała tę pochodzenia zwierzęcego.

Może dlatego, że mięso jest smaczne.
04-11-2009 14:46 
 Ocena 1 na 1
awitu (7627 punktów)
>>Ja się zastanawiam dlaczego część wegetarian tak bardzo chce by żywność pochodzenia roślinnego naśladowała tę pochodzenia zwierzęcego.
>Może dlatego, że mięso jest smaczne.

Hm, jak najbardziej rzeczowy argument, tyle że owe "potrawy naśladowcze" nie smakują jak mięso.


"Colorless green ideas sleep furiously"
29-10-2009 22:03 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Zauważyłam, że w dyskusjach na temat wegetarianizmu, osoby jedzące mięso bardzo często reagują wymieniając lubiane przez nich mięsne potrawy.
   To objaw znany, jako kontrpropozycja dla padliny, zwłok, trupów lub ścierwa z lubością smakowanych werbalnie przez wegetarian.

>W wyliczance mogą znajdować się serca, języki, żołądki, kaszanka z zaznaczeniem, że zawiera krew i kiszki, i tym podobne rzeczy...
   Pewnie jako odpowiedź na schabowy z pokrzyw, bryzol z kapusty, kaszankę z samej (jak nazwa wskazuje) kaszy, żeberka z rododendrona czy brokuł a'la szynka w kropki.

>Nie rozumiem zabiegu, a za każdym razem musi paść co najmniej kilka razy.
   A ja chyba rozumiem wegetariańskie comebacki na forum, podobne, choć bardziej wstydliwe niż wejścia religijnych nawracaczy.
   Bo jedni i drudzy mają wiele wspólnego, a przede wszystkim to, że robią coś zamiast.

   Religianci wierzą zamiast myśleć a wegetarianie nie jedzą mięsa zamiast inaczej zapanować nad emocjami.

   Bo nikt mi nie powie, że udowadnianie, iż człowiek nie powinien jeść mięsa dla dobra biednych zwierzątek czy przyrody ogólnie, choć od setek tysięcy lat jest wszystkożerny, a cały ekosystem to nic innego, jak ciągła przemiana materii... że to udowadnianie jest działaniem dla tych zwierzątek.

   Jest sposobem na uzyskanie równowagi emocjonalnej w sposób z równowagą nie mającym nic wspólnego, bo uskutecznianym zamiast zmierzenia się z jakimś problemem psychicznym/emocjonalnym w sposób naturalny, czyli przez poznanie jego przyczyn.

   Wegetarianin zamiast poznać przyczyny swoich rozterek - zamiata je pod dywan sporządzony z soi na kształt kotleta schabowego.
30-10-2009 09:36 
 Ocena 2 na 2
karolina m. (380 punktów)
>   To objaw znany, jako kontrpropozycja dla padliny, zwłok, trupów lub ścierwa z lubością smakowanych werbalnie przez wegetarian.
>   Pewnie jako odpowiedź na schabowy z pokrzyw, bryzol z kapusty, kaszankę z samej (jak nazwa wskazuje) kaszy, żeberka z rododendrona czy brokuł a'la szynka w kropki.

Nigdy nie widziałam, żeby wegetarianie w takich dyskusjach wyliczali mnogość swoich potraw (chyba że zapytani: to co wy właściwie jecie?). Zaś co do trupów i ścierwa, fakt, to także bezwartościowe stwierdzenia, nic nie wnoszące do dyskusji. Osoby jedzące mięso wymieniają z lubością serca i kiszki, lub kotleciki i kiełbasieńki, okraszone czasem pomrukami aprobaty (mmm, mniam mniam), przeważnie w odpowiedzi na stwierdzenie, że mięso jest do życia zbędne.

>   A ja chyba rozumiem wegetariańskie comebacki na forum, podobne, choć bardziej wstydliwe niż wejścia religijnych nawracaczy.
>   Bo jedni i drudzy mają wiele wspólnego, a przede wszystkim to, że robią coś zamiast.

Wegetarianie nie robią nic zamiast, dla większości z nich wynalazki typu wędlina sojowa, czy nuggetsy z brokułów o smaku kurczaka, także są śmieszne i kuriozalne. Producenci takiej żywności mają najwyraźniej inne zdanie. Z religiantami zaś jarosze mają istotnie coś wspólnego, przynajmniej jeżeli chodzi o to forum. To mianowicie, że są w zdecydowanej mniejszości i nie mają szans na sukces w ujęciu erystycznym. Schopenhauer już dawno stwierdził, że dyskusję wygrywa ten, komu przyklaśnie większość obserwatorów, użyte słowa nie mają zaś większego znaczenia. To wyjaśniałoby wstydliwość comebacków.

>   Religianci wierzą zamiast myśleć a wegetarianie nie jedzą mięsa zamiast inaczej zapanować nad emocjami.

Jesteś w ogromnym błędzie, jeżeli uważasz, że wegetarianizm to sposób na panowanie nad emocjami.

>   Jest sposobem na uzyskanie równowagi emocjonalnej w sposób z równowagą nie mającym nic wspólnego, bo uskutecznianym zamiast zmierzenia się z jakimś problemem psychicznym/emocjonalnym w sposób naturalny, czyli przez poznanie jego przyczyn.
>   Wegetarianin zamiast poznać przyczyny swoich rozterek - zamiata je pod dywan sporządzony z soi na kształt kotleta schabowego.

Cóż, nie posuwałabym się do oświadczania ludziom, co nimi kieruje i co robią ze swoimi rozterkami. Wybór takiego, a nie innego sposobu odżywiania nie może być wynikiem emocji, bo to decyzja na lata, ciągnąca za sobą konsekwencje, a skomponowanie zdrowego i smacznego bezmięsnego jadłospisu jest na początku trudne, zwłaszcza, gdy zmienia się wieloletnie przyzwyczajenia.
Ludzie w momencie decyzji o rezygnacji z mięsa przeważnie stwierdzają, że do tej pory tym, co zamiatali pod dywan, była świadomość tego, jak ono powstaje i na jaką skalę pewne rzeczy związane z tym się dzieją. I dokonują wyboru, że nie chcą uczestniczyć w tym mechanizmie. Przeciwnicy często mówią, że mają świadomość skali cierpienia zwierząt i metod produkcji mięsa i nie przeszkadza im to (w tym miejscu następuje korowód szyneczek i zrazików). Nie chcę nikogo przekonywać, wyrosłam już z planów zmienienia świata, każdy ma prawo wyboru. Przekonywać natomiast będę do tego, że mięso nie jest potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka, czego przykładem jestem ja i wiele znanych mi osób.
30-10-2009 22:35 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Wegetarianie nie robią nic zamiast...
   Rozumiem.

>Jesteś w ogromnym błędzie, jeżeli uważasz, że wegetarianizm to sposób na panowanie nad emocjami.
   To też świetny argument.

>Cóż, nie posuwałabym się do oświadczania ludziom, co nimi kieruje i co robią ze swoimi rozterkami. Wybór takiego, a nie innego sposobu odżywiania nie może być wynikiem emocji...
   Jasne.

>... bo to decyzja na lata, ciągnąca za sobą konsekwencje, a skomponowanie zdrowego i smacznego bezmięsnego jadłospisu jest na początku trudne, zwłaszcza, gdy zmienia się wieloletnie przyzwyczajenia.
   Tak, to bardzo logicznie tłumaczy brak emocji powodujących diametralną zmianę podstawowej czynności życiowej, jaką jest jedzenie.

>Ludzie w momencie decyzji o rezygnacji z mięsa przeważnie stwierdzają, że do tej pory tym, co zamiatali pod dywan, była świadomość tego, jak ono powstaje i na jaką skalę pewne rzeczy związane z tym się dzieją. I dokonują wyboru, że nie chcą uczestniczyć w tym mechanizmie.
   Żeby sobie poprawić bilans emocjonalny? Nieee, przecież emocje już wykluczyliśmy, a właściwie wykluczyłaś.

   Ok, pośmialiśmy się - masz może jakieś argumenty?

>Przeciwnicy często mówią, że mają świadomość skali cierpienia zwierząt i metod produkcji mięsa i nie przeszkadza im to (w tym miejscu następuje korowód szyneczek i zrazików).
   Mnie nie przeszkadza z powodu szyneczek i zrazików, ale dlatego, że mniej więcej wiem, jak wygląda i działa łańcuch pokarmowy w przyrodzie, której jestem częścią, a nawet znajduję się na szczycie tej drabiny. Czego wegetarianie nie chcą wiedzieć, a przynajmniej udają, że działa inaczej.

>Przekonywać natomiast będę do tego, że mięso nie jest potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka, czego przykładem jestem ja i wiele znanych mi osób.
   Ok, przypuśćmy, że można przeżyć bez jedzenia mięsa, ale z tego co wiem, to jedzenie jest- po seksie- największą przyjemnością przeciętnego człowieka, a doświadczanie przyjemności ważne (najważniejsze?) w życiu... I co z tym zrobić?
31-10-2009 09:27 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>>Wegetarianie nie robią nic zamiast...
>   Rozumiem.

Cool.

>>Jesteś w ogromnym błędzie, jeżeli uważasz, że wegetarianizm to sposób na panowanie nad emocjami.
>   To też świetny argument.

To nie jest argument.

>>... bo to decyzja na lata, ciągnąca za sobą konsekwencje, a skomponowanie zdrowego i smacznego bezmięsnego jadłospisu jest na początku trudne, zwłaszcza, gdy zmienia się wieloletnie przyzwyczajenia.
>   Tak, to bardzo logicznie tłumaczy brak emocji powodujących diametralną zmianę podstawowej czynności życiowej, jaką jest jedzenie.
>>Ludzie w momencie decyzji o rezygnacji z mięsa przeważnie stwierdzają, że do tej pory tym, co zamiatali pod dywan, była świadomość tego, jak ono powstaje i na jaką skalę pewne rzeczy związane z tym się dzieją. I dokonują wyboru, że nie chcą uczestniczyć w tym mechanizmie.
>   Żeby sobie poprawić bilans emocjonalny? Nieee, przecież emocje już wykluczyliśmy, a właściwie wykluczyłaś.

Raczej nie po to, żeby sobie poprawić bilans emocjonalny. Po prostu dlatego, że nie chcą w tym uczestniczyć. Nie widzę w tym nic nielogicznego.
A nawet, jeżeli w grę wchodzi poprawianie sobie bilansu emocji, prawdopodobnie smutek i rezygnacja, to co z tego? Podobno, jak napisałeś niżej, doświadczanie przyjemności jest w życiu najważniejsze, a to nie są przyjemne uczucia.

>   Ok, pośmialiśmy się - masz może jakieś argumenty?

Mogłabym napisać takie samo zdanie, z którego nic nie wynika.

>   Mnie nie przeszkadza z powodu szyneczek i zrazików, ale dlatego, że mniej więcej wiem, jak wygląda i działa łańcuch pokarmowy w przyrodzie, której jestem częścią, a nawet znajduję się na szczycie tej drabiny. Czego wegetarianie nie chcą wiedzieć, a przynajmniej udają, że działa inaczej.

Tak faktycznie działa łańcuch pokarmowy w przyrodzie, a Ty znajdujesz się na szczycie tej drabiny; ja - nie. Na szczęście w moim przypadku ta degradacja nie wiąże się z niebezpieczeństwem zostania czyimś obiadem, więc mi nie przeszkadza. Wiem, że zdecydowana większość populacji ludzkiej jest mięsożerna i nie udaję, że to działa inaczej. Nie udaję też, że potrzebuję mięsa.

>   Ok, przypuśćmy, że można przeżyć bez jedzenia mięsa, ale z tego co wiem, to jedzenie jest- po seksie- największą przyjemnością przeciętnego człowieka,

Zgadzam się w 100%.

>a doświadczanie przyjemności ważne (najważniejsze?) w życiu... I co z tym zrobić?

Jedzenie sprawia mi przeogromną przyjemność. Za niczym nie tęsknię, a poznałam smaki z obu stron barykady. Ktoś, kto nigdy nie spróbuje zmienić nawyków żywieniowych, nigdy się nie przekona.
31-10-2009 10:05 
 Ocena 3 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>To nie jest argument.
   Wiem, jak reszta.

>Raczej nie po to, żeby sobie poprawić bilans emocjonalny. Po prostu dlatego, że nie chcą w tym uczestniczyć.
   Coś brak im konsekwencji w tym nieuczestniczeniu, vide cały świat zwierzęcy, który wykorzystują by żyć i wyrzeczenie się tylko najbardziej spektakularnego przejawu tych zwierząt wykorzystywania. Potrzebujesz przykładów?

>Nie widzę w tym nic nielogicznego.
   Ja też widzę tylko najlogiczniejszą hipokryzję pod słoneczkiem.

>A nawet, jeżeli w grę wchodzi poprawianie sobie bilansu emocji, prawdopodobnie smutek i rezygnacja, to co z tego? Podobno, jak napisałeś niżej, doświadczanie przyjemności jest w życiu najważniejsze, a to nie są przyjemne uczucia.
   Tylko żal, że wybiórczo.

>Tak faktycznie działa łańcuch pokarmowy w przyrodzie, a Ty znajdujesz się na szczycie tej drabiny; ja - nie.
   No, właśnie o tym piszę, że Ty udajesz, że nie. Udajesz, że wierzysz, iż tak się porobi od samego gadania i niejedzenia mięsa, chyba, że gadam z sałatą, albo kapustą (bez podtekstów).
   Ale nawet kapuściana sałata korzysta w jakiś, pośredni sposób ze zwierzęcej fauny.

>Nie udaję też, że potrzebuję mięsa.
   Nie wmawiam Ci czego potrzebujesz, tylko piszę, że robisz to z pobudek emocjonalno-ideologicznych.

>Jedzenie sprawia mi przeogromną przyjemność.
   Mnie też, ale ze względu na smak jedzenia, a nie myślenia z czego ono jest - mnie wystarczy wiedzieć po co jest.
   Nie potrzebuję kończyć Technologii Przetwórstwa Spożywczego, by mieć przyjemność z jedzenia.

>Za niczym nie tęsknię, a poznałam smaki z obu stron barykady.
   To tak, jak ja.

>Ktoś, kto nigdy nie spróbuje zmienić nawyków żywieniowych, nigdy się nie przekona.
   Zmieniam dwa razy dziennie - czy ja piszę, że jem wyłącznie mięso?
31-10-2009 11:00 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>   Ale nawet kapuściana sałata korzysta w jakiś, pośredni sposób ze zwierzęcej fauny.

Owszem. Ten pośredni sposób korzystania ze zwierzęcej fauny przez kapuścianą sałatę jest jednak troszkę łagodniejszy, niż przemysłowa produkcja kurzych mutantów, upakowanych przez całe swoje trzytygodniowe życie w ciasnych klateczkach.

>>Nie udaję też, że potrzebuję mięsa.
>   Nie wmawiam Ci czego potrzebujesz, tylko piszę, że robisz to z pobudek emocjonalno-ideologicznych.

Moja pobudka wygląda następująco: dlaczego mam jeść zwierzęta, skoro nie muszę?

>>Jedzenie sprawia mi przeogromną przyjemność.
>   Mnie też, ale ze względu na smak jedzenia

Mi też.

>   Nie potrzebuję kończyć Technologii Przetwórstwa Spożywczego, by mieć przyjemność z jedzenia.

Ja też nie.

>>Za niczym nie tęsknię, a poznałam smaki z obu stron barykady.
>   To tak, jak ja.

Twój wybór, ja wybieram inaczej.
31-10-2009 11:38 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Przekonywać natomiast będę do tego, że mięso nie jest potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka, czego przykładem jestem ja i wiele znanych mi osób.
   Więc przekonaj mnie.

   Czytałem,, że witamina B12, potrzebna do prawidłowego rozwoju człowieka, "...występuje wyłącznie w produktach pochodzenia zwierzęcego.

   Co Ty na to?
31-10-2009 12:24 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>   Co Ty na to?

A co mogę powiedzieć? Żyję, mam się dobrze, czuję się dobrze, podobno wyglądam dobrze.
Znam osoby, które nie jedzą mięsa od kilkudziesięciu lat, a nie od kilku, jak ja, mają się podobnie. Cud? A może za kilka lat będę tego żałować?
Pożałowały niestety arterie bliskiej mi osoby, która mięso uwielbiała.
31-10-2009 13:03 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Pożałowały niestety arterie bliskiej mi osoby, która mięso uwielbiała.
   Do tej pory myślałem, że mój dziadek zmarł na skutek biernego palenia nikotyny - teraz wiem, że mięso mu zaszkodziło, bo nie palił, ale uwielbiał jeść tłuste mięsa.
   Miał 92 lata.

P.S. Tak przeczuwałem, że to mięso go wykończy.
31-10-2009 13:30 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>>Pożałowały niestety arterie bliskiej mi osoby, która mięso uwielbiała.
>   Do tej pory myślałem, że mój dziadek zmarł na skutek biernego palenia nikotyny - teraz wiem, że mięso mu zaszkodziło, bo nie palił, ale uwielbiał jeść tłuste mięsa.
>   Miał 92 lata.
>P.S. Tak przeczuwałem, że to mięso go wykończy.

Moja babcia miała 72. A miażdżyca trwała już jakiś czas. I miałam poczucie, że to nie musiało się jeszcze wtedy stać.
01-11-2009 12:17 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Moja babcia miała 72. A miażdżyca trwała już jakiś czas. I miałam poczucie, że to nie musiało się jeszcze wtedy stać.
   Aha, i stąd wegetarianizm.

   Tak przypuszczałem, że to nie ma nic wspólnego z emocjami...
01-11-2009 14:13 
 Ocena 1 na 1
karolina m. (380 punktów)
>   Aha, i stąd wegetarianizm.

Nie. Jak zostałam wegetarianką, to babcia była sprawna i pukała mi się w czoło.
01-11-2009 17:10 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jak zostałam wegetarianką, to babcia była sprawna i pukała mi się w czoło.
   Nieskutecznie.
31-10-2009 16:41 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Do tej pory myślałem, że mój dziadek zmarł na skutek biernego palenia nikotyny - teraz wiem, że mięso mu zaszkodziło, bo nie palił, ale uwielbiał jeść tłuste mięsa.
>   Miał 92 lata.
>P.S. Tak przeczuwałem, że to mięso go wykończy.

Ano. Jak i starożytnych Egipcjan. Żaden z nich nie palił, a wszyscy nie żyją... .
31-10-2009 20:52 
 Ocena 5 na 5
Adamiak (36436 punktów)
>Ano. Jak i starożytnych Egipcjan. Żaden z nich nie palił, a wszyscy nie żyją... .
   Widocznie wszyscy palili biernie, bo na samą starożytność się nie umiera...?
31-10-2009 20:59 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Ano. Jak i starożytnych Egipcjan. Żaden z nich nie palił, a wszyscy nie żyją... .
>   Widocznie wszyscy palili biernie, bo na samą starożytność się nie umiera...?
W każdym razie Egipska Księga Umarłych twierdzi, że ni ch..a... .
31-10-2009 21:16 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Widocznie wszyscy palili biernie, bo na samą starożytność się nie umiera...?
>W każdym razie Egipska Księga Umarłych twierdzi, że ni ch..a... .
   Z Księgi Umarłych mi wynika, że Egipcjanie nie mogli przeżyć samego powtarzania jej tekstu w kółko.
31-10-2009 21:29 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>   Z Księgi Umarłych mi wynika, że Egipcjanie nie mogli przeżyć samego powtarzania jej tekstu w kółko.
Tytuł zobowiązuje .
Acid
Lecz pochodzenia zwierzęcego na szczęście nie znaczy w mięsie. Występuje również w jajkach i wyrobach nabiałowych - to również tłuszcze zwierzęce.

co ty na to?
01-11-2009 08:03 
 Ocena 6 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Lecz pochodzenia zwierzęcego na szczęście nie znaczy w mięsie.
   Tak, też to wyczytałem, na szczęście.

>Występuje również w jajkach...
   Masz na myśli jajeczka od kurek-niosek mieszkających w takich:
apartamentach?

>... i wyrobach nabiałowych - to również tłuszcze zwierzęce.
   Czyli sery, pewnie z mleka krówek? Też mają bosko:


>co ty na to?
   Nic, po prostu nie udaję, że o tym nie wiem.

   Życzę wesołego, niedzielnego śniadanka z uśmiechniętym jajeczkiem i niewinnym sereczkiem spadającymi z niebka, więc duuużo mniej strasznie brzmiącymi, niż krwawa padlina z pomordowanych zwierzątek...

   Cholerny hipokryto.
>
01-11-2009 08:18 
 Ocena 1 na 1
lukaszewicz (5674 punktów)

>   Życzę wesołego, niedzielnego śniadanka z uśmiechniętym jajeczkiem i niewinnym sereczkiem spadającymi z niebka, więc duuużo mniej strasznie brzmiącymi, niż krwawa padlina z pomordowanych zwierzątek...

Żeby śniadanko było bardziej sexi warto pomyśleć o sekserce i cielaczkach.
01-11-2009 10:46 
 Ocena 5 na 5
Gosia (9452 punktów)

>   Życzę wesołego, niedzielnego śniadanka z uśmiechniętym jajeczkiem i niewinnym sereczkiem spadającymi z niebka, więc duuużo mniej strasznie brzmiącymi, niż krwawa padlina z pomordowanych zwierzątek...

...a po śniadanku dla ciała, spacerek dla wzmocnienia ducha.
01-11-2009 14:28 
 Ocena 1 na 1
lotrek (14275 punktów)

>...a po śniadanku dla ciała, spacerek dla wzmocnienia ducha
...i nabrania apetytu na obiadek.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Acid
>   Masz na myśli jajeczka od kurek-niosek mieszkających w takich:
> apartamentach?

Niekoniecznie. Nigdy nie wiesz co kupujesz, ale nawet jeśli to od takich.

>>... i wyrobach nabiałowych - to również tłuszcze zwierzęce.
>   Czyli sery, pewnie z mleka krówek? Też mają bosko:
>>co ty na to?

Również niekoniecznie.

>   Nic, po prostu nie udaję, że o tym nie wiem.

Ja również

>   Życzę wesołego, niedzielnego śniadanka z uśmiechniętym jajeczkiem i niewinnym sereczkiem spadającymi z niebka, więc duuużo mniej strasznie brzmiącymi, niż krwawa padlina z pomordowanych zwierzątek...

Dziękuję.

>   Cholerny hipokryto.

A gdzie tu hipokryzja?
Dla Twojej wiadomości (bo wolałeś nazwać mnie hipokrytą niż zapytać). Nie jestem wegetarianinem ze względów ideologicznych.
01-11-2009 17:20 
 Ocena 1 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Cholerny hipokryto.
>A gdzie tu hipokryzja?
   Właściwie, to sam nie wiem czego się czepiam.

>Dla Twojej wiadomości (bo wolałeś nazwać mnie hipokrytą niż zapytać).
   Przepraszam - miałem zły dzień.

>Nie jestem wegetarianinem ze względów ideologicznych.

Cytat:

   To masz szczęście.
>
Acid
>   To objaw znany, jako kontrpropozycja dla padliny, zwłok, trupów lub ścierwa z lubością smakowanych werbalnie przez wegetarian.
Co ty powiesz Adamiaku? Wydaje mi się, że jesteś najmądrzejszym, wszystko wiedzącym człowiekiem. Coś jak Dokowski z tym, że ten był przynajmniej elokwentny.

>>W wyliczance mogą znajdować się serca, języki, żołądki, kaszanka z zaznaczeniem, że zawiera krew i kiszki, i tym podobne rzeczy...
>   Pewnie jako odpowiedź na schabowy z pokrzyw, bryzol z kapusty, kaszankę z samej (jak nazwa wskazuje) kaszy, żeberka z rododendrona czy brokuł a'la szynka w kropki.
>>Nie rozumiem zabiegu, a za każdym razem musi paść co najmniej kilka razy.
Tak, a kiszki z kiszonej kapusty a ziemniaki (ups, przepraszam, kartofle) ze stokrotek.

>   A ja chyba rozumiem wegetariańskie comebacki na forum, podobne, choć bardziej wstydliwe niż wejścia religijnych nawracaczy.
Objawienie. Adamiak = 100% racjonalista.

>   Bo nikt mi nie powie, że udowadnianie, iż człowiek nie powinien jeść mięsa dla dobra biednych zwierzątek czy przyrody ogólnie,
Nie że nie powinien lecz, że nie musi a skoro nie musi to po co?

>choć od setek tysięcy lat jest wszystkożerny, a cały ekosystem to nic innego, jak ciągła przemiana materii...
Takie stwierdzenia to to co jest na końcu tej przemiany materii.

>   Jest sposobem na uzyskanie równowagi emocjonalnej w sposób z równowagą nie mającym nic wspólnego, bo uskutecznianym zamiast zmierzenia się z jakimś problemem psychicznym/emocjonalnym w sposób naturalny, czyli przez poznanie jego przyczyn.
Według mnie to Ty masz problemy i to poważne. Na słowo wegetarianizm reagujesz emocjonalnie. Jesteś zadufany, chamski, bezczelny, egocentryczny i wiele by wymieniać.

>   Wegetarianin zamiast poznać przyczyny swoich rozterek - zamiata je pod dywan sporządzony z soi na kształt kotleta schabowego.

Panie Adamiak. W McDonalds jest wyprzedaż jesienna wieśmaców. Idź Pan coś zjeść, bo Pana "argumenty" są żałosne.
04-11-2009 17:37 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Pana "argumenty" są żałosne.
   Tym łatwiej wykażesz się swoimi, bo nie widzę żadnych.
Acid
>>Pana "argumenty" są żałosne.
>   Tym łatwiej wykażesz się swoimi, bo nie widzę żadnych.

Adamiaku, nie ośmieszaj się już. Nie wystarczy Ci Twój występ na temat witaminy B12, która występuje w najzwyklejszych Danonkach? Twoja wiedza na temat biologii i dietetyki równa się zeru, podobno jak i Twój poziom wypowiedzi i argumentacji. Jedyny argument Adamiaka: "Masz jakieś argumenty?"
Przez cały czas zasłaniasz się tylko jednym zdaniem, jak rozpieszczone dziecko z którym ktoś się kłóci. Pytanie do Ciebie jest "Czy masz jakieś argumenty?" Odpowiedź Adamiaka: "A Ty masz argumenty?"
Próbujesz zrobić zamieszanie, zwrócić na siebie uwagę swoja głupotą?

Słusznie zauważyła swego czasu Belvedere. Nie wart jesteś dyskusji, lepiej zajmij sie swoimi wierszykami o życiu na wsi.

Twoje zdolności erystyczne są płytkie żałosne i sięgają poziomu najzwyklejszego intelektualnego szamba. Nie mam zamiaru prowadzić rozmów z osobami na takim poziomie jak Ty.

Uważasz się za racjonalistę? Śmieszny jesteś. Tyle w Tobie racjonalizmu co we hinduizmu. Racjonalista który potępia wegetarianizm a wegetarian porównuje do misjonarzy z forum?

Adamiak, wstydu oszczędź.
05-11-2009 07:58 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Tym łatwiej wykażesz się swoimi, bo nie widzę żadnych.
>Adamiaku, nie ośmieszaj się już.
   No dobra, nie będę, ale co do:
>... witaminy B12, która występuje w najzwyklejszych Danonkach
   ... napisz mi, budowlańcu jednemu, skąd się ona tam wzięła, w tych Danonkach?

>Jedyny argument Adamiaka: "Masz jakieś argumenty?"
   Mam jeszcze jeden, a propos: masz jakieś argumenty?

>Słusznie zauważyła swego czasu Belvedere.
   Pozdrów ich.

>Tyle w Tobie racjonalizmu co we hinduizmu.
   We czym?

>Adamiak, wstydu oszczędź.
   Już próbowałem, ale głupota się odradza, jak Acid zez bana.
Acid
>   ... napisz mi, budowlańcu jednemu, skąd się ona tam wzięła, w tych Danonkach?
Stąd www.danonki.pl/files_user/serki.html prosto od producenta.
Taki z Ciebie ignorant.

>>Tyle w Tobie racjonalizmu co we hinduizmu.
>   We czym?
We wieśmac-u
05-11-2009 11:53 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   ... napisz mi, budowlańcu jednemu, skąd się ona tam wzięła, w tych Danonkach?
>Stąd www.danonki.pl/files_user/serki.html prosto od producenta.
   No faktycznie jest napisane, że ona, ta B12 tam jest.

>Taki z Ciebie ignorant.
   Żeby dopełnić wiaderko swej ignorancji ponowię pytanie: skąd się ona w tych Danonkach wzięła?
   Bo chyba masz kłopoty z rozumieniem najprostszych pytań, laktoowowegetarianinie.

>>>Tyle w Tobie racjonalizmu co we hinduizmu.
>>   We czym?
>We wieśmac-u
   To coś od macania Wieśki?
29-10-2009 17:30 
 Ocena 5 na 5
jkl; (5859 punktów)
>Póki co, badania dietetyków i lekarzy wykazały, ze dobrze zbilansowana dieta wegetariańska (szczególnie z zabezpieczeniem w postaci suplementów witaminowych) jest najzdrowszą obok diety śródziemnomorskiej.
Czyli można żyć bez mięska, tylko trzeba się pastylkami dopchać, tak?
To w ogóle jedzmy obiad z tubki, rośliny też nie ucierpią.
29-10-2009 23:09 
 Ocena 4 na 4
Zyga (1539 punktów)
osnowa:
Pomysł, że mięso jest w diecie zbędne dorównuje pomysłowi, by na forum "niedyskutować".


>>Póki co, badania dietetyków i lekarzy wykazały, ze dobrze zbilansowana dieta wegetariańska (szczególnie z zabezpieczeniem w postaci suplementów witaminowych) jest najzdrowszą obok diety śródziemnomorskiej.
jkl;:
Czyli można żyć bez mięska, tylko trzeba się pastylkami dopchać, tak?


Nie.
Kilka lat temu (8 albo 10) przestałem jeść mięso (ryby również).
Czuję się świetnie i tak samo wyglądam Nic nie bilansuję. Nie jadam żadnych suplementów. Jestem szybki i silny (jak na kogoś budowy anemicznej - zawsze tak wyglądałem), zęby mi się nie psują, włosy nie wypadają, a wzrok mam sokoli. Gdy znajomi się szczepią, co roku, z uśmiechem proponuje zakłady, kto pierwszy zachoruje. Dawno nie miałem nic groźniejszego niż katar.
Po prawie 10 latach obserwacji własnej osoby stwierdzam co następuje.
BZDURY WYPISUJECIE i to na na forum - jak gdzieś padło - opiniotwórczym. Zachowujecie się jak wierzący w rozmowie z ateistą. Wstyd.

I dla rozluźnienia atmosfery...

29-10-2009 23:20 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Nie.
   Zyga...?

>Kilka lat temu (8 albo 10) przestałem jeść mięso (ryby również).
>Czuję się świetnie i tak samo wyglądam
   Ty żyjesz...?

>Dawno nie miałem nic...
   Tak myślałem.
29-10-2009 17:47 
 Ocena 5 na 7
Adamiak (36436 punktów)
>Póki co, badania dietetyków i lekarzy wykazały, ze dobrze zbilansowana dieta wegetariańska (szczególnie z zabezpieczeniem w postaci suplementów witaminowych) jest najzdrowszą obok diety śródziemnomorskiej.
   A moje badania wykazują, że dieta wegetariańska jest najzdrowsza i najlepiej się bilansuje producentom suplementów witaminowych.
   Także tym, którzy kiedyś z 1 tony świeżej wątroby wołowej uzyskiwali 28mg Vit. B12, a teraz, po wyprodukowaniu jej chemicznie i zatruciu 1000 hektarów łąk (jak słusznie gada jkl; ), zażerają się krwistymi befsztykami. Na Riwierze śródziemnomorskiej również.

   A robią to jedynie dlatego, by wegetarianie mieli asumpt do głoszenia swojej ideologii miłości.

   Tylko dlaczego nie mówią, że chodzi im o miłość własną?

>A szynkowo - kiełbasiano - zasmażkowa ma jedynie sukcesy w prokurowaniu otyłości, miażdżycy i raka.
   A wszystko żarte w nadmiarze jest niezdrowe.
Sylwek (15472 punktów)

>   Także tym, którzy kiedyś z 1 tony świeżej wątroby wołowej uzyskiwali 28mg Vit. B12, a teraz, po wyprodukowaniu jej chemicznie i zatruciu 1000 hektarów łąk (jak słusznie gada jkl; ), zażerają się krwistymi befsztykami. Na Riwierze śródziemnomorskiej również.

Trzeba ci oddać, nie głosząc ideologii miłości innej niż własna, nie musisz wnikać w kłopotliwe kwestie syntezy i produkcji antybiotyków i innych dodatków niezbędnych w przemysłowej hodowli twojego pokarmu. W tym witaminowych suplementów dla zwierzątek.
Adamiak (36436 punktów)
>Trzeba ci oddać, nie głosząc ideologii miłości innej niż własna, nie musisz wnikać w kłopotliwe kwestie syntezy i produkcji antybiotyków i innych dodatków niezbędnych w przemysłowej hodowli twojego pokarmu. W tym witaminowych suplementów dla zwierzątek.

   A potrafisz napisać jaśniej o co ci chodzi?
03-11-2009 22:52 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Postaram się wyłożyć jak krowie na rowie: może i wegetarianizm zrujnowałby środowisko koniecznością (mimo wszytko dyskusyjną) syntezy jednej witaminy, ale w takim razie jakie katusze Ziemia przeżywa z racji konieczności syntezy arsenału witamin, antybiotyków i Bóg by tylko wiedział, gdyby istniał, czego jeszcze potrzebnych do utrzymania w jako takim zdrowiu tych mas zwierząt stłoczonych na małej powierzchni.
03-11-2009 23:02 
 Ocena 3 na 3
lukaszewicz (5674 punktów)
>ale w takim razie jakie katusze Ziemia przeżywa

Biedaczka.
04-11-2009 00:16 
 Ocena 4 na 6
Adamiak (36436 punktów)
>Postaram się wyłożyć jak krowie na rowie:
   Coś jak list Pasterski?- może wreszcie zrozumiem.
   Zasuwaj, juhas.

>... może i wegetarianizm zrujnowałby środowisko koniecznością (mimo wszytko dyskusyjną) syntezy jednej witaminy, ale w takim razie jakie katusze Ziemia przeżywa z racji konieczności syntezy arsenału witamin, antybiotyków i Bóg by tylko wiedział, gdyby istniał, czego jeszcze potrzebnych do utrzymania w jako takim zdrowiu tych mas zwierząt stłoczonych na małej powierzchni.
   Nic nowego.

   Teraz ty w końcu zrozum, user, że ja właśnie cały czas o tym gadam.
   Mianowicie o tym, że ja sobie zdaję sprawę z kosztów jedzenia mięsa, ale jednocześnie akceptuję i przyjmuję je do naturalnego bilansu: coś za coś.
   Bo jestem wygodny i się z tym nie kryję.

   Natomiast ty + reszta wegetarian i mlekojajożerców nie jecie mięsa, bo to padlina i zwierzątka się męczą, oraz ziemia cierpi, ale robicie to strasznie wybiórczo i płaczecie nad męczarniami ziemi tylko na ekranach monitorów napędzanych prądem, którego wyprodukowanie jest co najmniej tak samo tę ziemię dręczącą zmorą.
   Jedząc marchewkę wyhodowaną na sztucznych nawozach, w sztucznych fabrykach i przyprawiając sztucznymi dopalaczami-suplementami mięsa oraz witamin, wyprodukowanymi w wyniku zaśmiecenia środowiska śmierdzącymi odpadami od których giną dziesiątki gatunków zwierząt.

   A wszystko to robicie z mordami pełnymi etyki, morałów i frazesów o ochronie środowiska i biednych, umęczonych zwierzątek - i to jest cholerna ideologia na bazie hipokryzji bardziej popieprzonej, niż cała doktryna KK od początku jego istnienia, user.

   Gdybyś żył w szałasie, żywił się korzonkami i miał kompa na pedały, to słuchałbym cię z szacunkiem, a na razie to tylko robisz z gęby ścierę.
   Z ogromną szkodą dla reputacji niczemu niewinnej ściery.
>
04-11-2009 00:19 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Cóż, miło, że wreszcie wyjaśniłeś, iż jedyną różnicą między mną a tobą jest twoje jawne przyznawanie się do łajdactwa w kontraście do mojego łajdactwa skrywanego.

PS. Sądzę, że potrzeba by 10 takich komputerów jak mój by żarły tyle prądu co jeden twój. Pewności oczywiście nie mam.

PPS.
Byc może ty jesteś wielbicielem sztucznej marchewki .... blabla reszta twojej retoryki.... ale ja wolę roślinność genetycznie modyfikowana a elektrownie zachowałbym tylko jądrowe.

Żal.pl USER

PPPS.

Niezależnie jednak jak bardzo idiotyczne są twoje żałosne próby zakrzyczenia - są one zwyczajnie fałszywe. Jakie by nie były grzechy wegetarian, mięsożercy je wszystkie powielają i dodają multum własnych.
Po prostu nie masz racji w swoich ocenach. Ale jak mówiłem, NIE OGARNIASZ.
04-11-2009 00:32 
 Ocena 2 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Ale jak mówiłem, NIE OGARNIASZ.
   Bo jestem, w przeciwieństwie do ciebie, niewierzący.
29-10-2009 19:08 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Było by miło, gdyby wreszcie ktoś przedstawił, jakiekolwiek badania, wskazujące, że nie da się zbilansowac diety bezmięsnej.
Jak pokazują obyczaje Eskimosów, żywienie się mięsem i tłuszczem zwierzęcym wystarcza, by bilansowanie diety uczynić zbędnym.

* Na posty ignorujące zalecenie § 14. 1. Regulaminu Forum nie odpowiadam.
29-10-2009 21:50 
 Ocena 2 na 2
rudyment (3233 punktów)
>>W przeciwieństwie do konsumpcji mięsa, w futrach, czy skórach nie musi się chodzić.
>Mięsa jeść tez nie trzeba. I nie ma tu o czym dyskutować, mięso jest do zdrowia równie niezbędne jak hostia.

Mówiono gdzieniegdzie, że podobno biologię studiujesz? Prawda-li to, czy niecne pomówienie?


Rozum to umiejętność naginania poglądów do faktów
Sylwek (15472 punktów)

>Mówiono gdzieniegdzie, że podobno biologię studiujesz? Prawda-li to, czy niecne pomówienie?

Widocznie studiowałem na typowej polskiej Akademii Wstydu czy jak tam to się ostatnio nazywa w gazetach.
30-10-2009 14:12 
 Ocena 2 na 2
Vytautas (4394 punktów)
>W przeciwieństwie do konsumpcji mięsa, w futrach, czy skórach nie musi się chodzić.
>
   Tak samo wydawało się w roku 1812 Napoleonowi i jego żołnierzom, gdy szli na Moskwę.
lotrek (14275 punktów)

>   Tak samo wydawało się w roku 1812 Napoleonowi i jego żołnierzom, gdy szli na Moskwę.
Nie zauważyłeś, że czasy się zmieniły? Nie było kurtek puchowych, borateksów, czy innych polarów.


Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
kazior (4 punktów)
Bardzo dobrze ze taki dzien jest obchodzony i sam zglosilem sie do przeprowadzenia malej "akcji" majacej na celu uswiadomienie ludziom mozliwosci odrzucenia ubran skorzanych. Staram nie otaczac sie wyrobami ze skory jak i nie jem miesa. Na poczatku nie bylem w stanie sobie wyobrazic siebie nie jedzacego miesa przez wiecej niz dzien lecz teraz (6 miesiac obecnie)zupelnie do niczego nie jest mi potrzebne. Im dluzej nie jem tym lepiej sie czuje.
Serdecznie pozdrawiam
lotrek (14275 punktów)
>Na poczatku nie bylem w stanie sobie wyobrazic siebie nie jedzacego miesa przez wiecej niz dzien lecz teraz (6 miesiac obecnie)zupelnie do niczego nie jest mi potrzebne.
Znaczy kiepsko u ciebie z wyobraźnią, ja potrafię sobie wyobrazić....i dlatego z mięsiwa nie zrezygnuję.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
kazior (4 punktów)
No coz widze ze nie zrozumiales zupelnie mego postu.
Nie tyle chodzilo mi o posiadanie wyobrazni lub jej braku a o zrezygnowaniu z pewnych rzeczy w mysl zasad ktore sa mi bliskie. Jezeli masz tak wspaniala wyobraznie pewno zdajesz sobie sprawe co sie dzieje z potrawami miesnymi przed trafieniem na twoj talerz w postaci schabowego lub pajdy wiejskiej.
Gratuluje wyboru i wyobrazni.
Pozdrawiam serdecznie
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Co z depilacją?
Nawet nie zabijają przed....
lotrek (14275 punktów)
Dzięki Corze mamy fajny wątek kulinarno - erotyczny....miodzio.
Cora, szkoda że nie można dać Ci plusa.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
rutosides (143 punktów)
>Już 25 listopada kolejny Dzień bez Futra....
Pewno narażę się wielu osobom tutaj ale z daleka ten dzień wygląda jak Dzień bez fiuta..

pozdrawiam
Marcin Zyśk (50 punktów)
Smutnym jest, że środowisko racjonalistów, czyli ludzi kierujących się w życiu rozumem jest tak niechętne wegetarianizmowi i to niechętne z pobudek czystej przyjemności. Co to za życie bez mięsa? Moim zdaniem dobre. Człowiek nabiera moralnej czystości. Czy gdyby racjonalistom zezwolić na posiadanie niewolnika to czy skorzystaliby w imię przyjemności, bo życie jest wtedy lepsze? Nie. Kwestia moralności.
Z reguły przyznaje się wegetarianom taką moralną półrację. Półrację, bo "masz rację, w sumie robisz słusznie, ale ja to tak nie zrobię, bo tu trzeba wyrzeczenia". Życie zwierząt które trafić mają do rzeźni podporządkowane jest ich przyszłej śmierci. Osiągają nienaturalne rozmiary, cierpią, nie mają chwili wolności.
W krajach trzeciego świata uprawia się rośliny na paszę dla zwierząt zamiast na żywność dla tych właśnie krajów. Bo to się opłaca. Czyli mięso to krzywda również dla ludzi.
Wychodząc z Waszej argumentacji to i noszenie futra można usprawiedliwić. Bo nie ma to jak prawdziwe furto. Futro jest ludziom zbędne, tak samo jak schabowy (przynajmniej dla dużej części ludzi).
Niewolnictwo uznajemy za niemoralne, chociaż przynosiło szczęście posiadaczowi niewolnika i było utrwalone tradycją. Tak jest dziś z mięsem.
W dobrym tonie jest nieprzekonywanie do wegetarianizmu, nie dyskutowanie nad tym pozostając na pozycji "każdy ma swoje poglądy". Dlaczego? Dlaczego czynić jedzenie mięsa tabu które nieładnie jest tykać. Należy dyskutować, tak jak nad religią, tak nad mięsem.

Akcje typu dzień bez futra służą zasygnalizowaniu problemu. Stają się okazją do happeningów i akcji uświadamiających społeczeństwo. To jest sens takich dni.
Gosia (9452 punktów)
>Już 25 listopada kolejny Dzień bez Futra, czyli wspólna akcja ludzi z wielu miast Polski.

Niedźwiedzie z lipskiego zoo jednogłośnie poparły akcję:

Wróć do listy wątków działu Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365