102 pielgrzymka doszła niestety do skutku. Niestety, gdyż to, co ostatnio dzieje się z Wojtyłą i wkoło niego zniesmacza nawet tych, którzy nie wywodzą się z jego cyrku i menażerii a ich chata jest z kraja... Stan zdrowia, w jakim aktualnie znajduje się Wojtyła, wzięty mocno w ręce Kurii rzymskiej robiącej na nim złoty interes sam w sobie stawia go w gronie głównych tragikomików tej Instytutki, jest źródłem spekulacji i gorszących sytuacji, gdy wyraźnie widać, jak na siłę, za wszelką cenę eksploatowany jest człowiek, o którym mówi się z gębami pełnymi szacunku, ale tylko mówi... Wyraźny grymas cierpienia, widoczny na twarzy obsuniętego na stolcu, podnoszonego przez obsługę Wojtyły każe przypuszczać, że przepis, wydany przez samego papieża a wysyłający na emeryturę kończących 75 lat biskupów powinien znaleźć natychmiastowe zastosowanie u źródeł. Ma to swoje uzasadnienie, bowiem człowiek wiekowy, sprawujący obowiązki kapłańskie łatwo może z racji ograniczeń i schorzeń wieku starczego stać się powodem ambarasującego zgorszenia i profanacji urzędu. Zapomniano, że im wyższe stanowisko tym większa możliwa profanacja, zgorszenie, negatywny rozgłos czy wręcz ośmieszenie... Stan zdrowia na pewno już nie pozwala mu na kontrolę podstawowych czynności fizjologicznych organizmu, co w kontekście glorii jego nadmuchanego ponad wszelką wytrzymałość ducha i materii fikołkifikatu ma swoją dodatkową negatywną wymowę i daje argumenty do ręki tym, którzy słusznie zauważają, iż to, co Kuria wyrabia ze swoim pryncypałem to niezwykłe nawet jak na tradycje watykańskie "znęcanie się nad człowiekiem specjalnej troski"...Historia papieży pełna jest wszelkimi znanymi sposobami dokonywanych mordów całkiem zdrowych, sprawnych, młodych i co dla losów świata i Europy tragiczniejsze- nieraz światłych i chyba dlatego niezwykle dla Kurii niebezpiecznych "Ojców Kościoła"... Jak najbardziej słuszne i zrozumiałe protesty ludzi myślących przeciw zdzieraniu w biały dzień budżetu Słowacji na kolejną nikomu niepotrzebną wycieczkę rzymskiego Cezara zostały według dobrze w Polsce sprawdzonego schematu okrzyknięte jako "zorganizowany atak na Kościół". Hasło o tyle nośne, co z gruntu kłamliwe, krzyczane zawsze tam, gdzie słychać-a słychać niestety coraz rzadziej i coraz ciszej- nieśmiałe, ledwo słyszalne popiskiwanie rozumu i zdrowego rozsądku. Jeśli Kościół nadal będzie się obawiał ludzi używających rozumu, trzeźwego rozsądku wołających na puszczy racjonalistów, to próżno mówić o ekumenizmie czy ponownym zjednoczeniu chrześcijan podzielonych Wielką Schizmą. Z całym naciskiem trzeba podkreślić, że wywołaną krańcowo bezczelną profanacją ducha i litery Ewangelii w wykonaniu Krk , symonią, nepotyzmem, rozpustą, sprzedajnością odpustów i sakramentów, rozlicznymi zbrodniami Kurii rzymskiej. Zbyt wielu jest do uciszenia ludzi myślących na tym świecie, mocno, ponad wszystko sobie ceniących rozum, ten fenomen natury, jakim tak niewielu śmie się dzisiaj posługiwać, by wszędzie wywoływana przez watykańczyków przyducha wywołała pożądany skutek i tak wysoko cenioną przez watykański Kościół cmentarną ciszę o nim i jego sprawkach...Zbyt mało jest już lasów a w nich chrustu na stosy, zbyt mocna jest świadomość ekologiczna obywateli, zbyt mocne ruchy "zielonych" by nie liczyli się z ich siłą "czarni" "zegarmistrze świata purpurowi"! Szermowanie hasłami typu "zorganizowany atak na Kościół" brzmi jak dobrze znane, mobilizujące uczucia a usypiające rozum zawołanie: "chłopaki, do sztachet, naszych biją!!" i niejednokrotnie w bogatej w krwawe łaźnie historii Krk bywało zapalnikiem przedtem dobrze przez Kościół przygotowanych pogromów i czystek o czysto merkantylnym a dla zmylenia przeciwnika- religijnym sosem podlewanym podłożu. Dziś ma za zadanie uwalić dobrze nam znane z naszego podwórka a dzisiaj na Słowacji protesty zwolenników aborcji skierowane przeciw włażeniu kleru do słowackich sypialni, łóżek i vagin, przykryć ich oraz protestujących przeciw wyrzucaniu pieniędzy w katolickie, czarne błoto ciężką, zniewalającą, dławiąca oddech ciężką kołderką udzierganą z ołowianej nici nowomowy katolickiego wielopustosłowia. Od dłuższego już czasu dochodzi do pewnego tragikomicznego paradoksu- papież na pomnikach wygląda rzeźwiej i sprawniej niż ich żyjący jeszcze pierwowzór, co absolutnie nic nie mówi twórcom bałwochwalczego kultu człowieka, stworzonego wokół Wojtyły według najlepszych, radziecko- koreańskich wzorców. Zupełny brak szacunku dla ciężko chorego człowieka, niezależnie od pełnionych przez niego funkcji hierarchicznych jest pochodną katolickiej tradycji męczeństwa za wiarę, choćby to było męczeństwo sadomasochistycznie zadane samemu sobie lub przez najbliższe grono religijnych spekulantów w imię pogardy dla cierpiącego i jego cierpienia, jeśli tylko jest to z korzyścią dla...Kościoła! Pewnie i ta trzeźwa uwaga-choć jest skierowana przeciw Instytutce permanentnych błędów i tragikomicznych wypaczeń- zostanie odnotowana jako "bezprzykładny atak na Kościół", ale nic w tym dziwnego- wszak jeden trzeźwy w tłumie pijanych kultem osobników siłą rzeczy wygląda na nienormalnego dziwaka, pozbawionego wspólnych cech wyróżniających otaczających go fanatycznie rozchwianych histeryków, na siłę, metodami faktów dokonanych tworzących na naszych oczach nowe, obowiązujące standardy a-"normalności". |