Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nietzsche

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
25-10-2006 17:56Lula (6 punktów)Nietzsche
,,Mamy uprawiac wole mocy i tworzyc wlasny sens zycia, nie troszczac sie o odziedziczone reguly dobra i zla. Czy wiec wielki artysta rozni sie w swej wielkosci od wielkiego zbrodniarza, czy mamy obu tak samo podziwiac skoro obaj sobie zycie zbudowali jak chcieli?" - Leszek Kolakowski
Ostatnio na lekcji dyskutowalismy o tym w odniesieniu do Nietzschego. Uwazam, ze to dosyc ciekawe pytanie, i ze mozne je interpretowac na wiele sposobow, sama dyskusja i jej wyniki tez sa bardzo interesujace. Poza tym chetnie poznam Wasze zdanie.
W zwiazku z tym zapraszam do dyskusji i mam nadzieje, ze Was tez tak wciagnie.
Pozdrawiam, Lula
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

IQ955 (2355 punktów)
>Czy wiec wielki artysta rozni sie w swej wielkosci od
>wielkiego zbrodniaza, czy mamy obu tak samo podziwiac skoro
>obaj sobie zycie zbudowali jak chcieli?" - Leszek Kolakowski
Odpowiedź jest dosyć prosta.
Artyście możesz powiedzieć: "Dziękuję, ale nie chcę czytać Pańskich wierszy" (czy coś w tym rodzaju) - i na tym koniec.
Natomiast spacer po podejrzanej dzielnicy portowego miasta może Cię "obowiązkowo" zapoznać z "twórczością" zbrodniarzy.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
O'Connor (233 punktów)
Myślę, że autorce chodziło o rozpoczęcie dyskusji na trochę inny temat. Z całym szacunkiem dla IQ955 -problem dotyczy chyba definiowania dobra i zła w zależności od przyjętych norm moralnych w kontekście idei Nietschego.
Normy są zależne przecież od wielu czynników: okresu historycznego w którym obowiązują, grupy (warstwy) społecznej itp. oczywistości.
Z tego powodu akceptację i podziw mogą uzyskać i dzieła artysty i "dzieła" zbrodniarza.
W swoich środowiskach naturalnie. Twórczość Dudy -Gracza może nie wzbudzać podziwu u Bandy Słowika i na odwrót.
Chociaż niewykluczone, że wzbudza.

>>Czy wiec wielki artysta rozni sie w swej wielkosci od
>>wielkiego zbrodniaza, czy mamy obu tak samo podziwiac skoro
>>obaj sobie zycie zbudowali jak chcieli?" - Leszek Kolakowski

"Wyciskając sok" : moim zdaniem wielkość (rozdzielam pojęcia wielkości i podziwu) artysty i zbrodniarza nie rózni się zbyt wiele, jeżeli obydwaj używając swojego kunsztu stworzyli nowy spektakularny fragment rzeczywistości.
Inaczej jest z naszą oceną moralną -w tym i akceptacją efektu ich działań.
Pozdrowienia,
Piotr
IQ955 (2355 punktów)
   Wszystko to racja; mnie szło o to, że tego rodzaju porównania są niebezpieczne, ponieważ "dają (ideologiczną) broń do ręki" różnego rodzaju ciemnym typom. Podejrzewam, że różne brudnawe młodzieżowe subkulturki, sekty i inne tego rodzaju miłe stowarzyszenia bardzo chętnie słuchają takich rzeczy. O ile mądry i dojrzały człowiek może o tym jakoś tam rozsądnie myśleć, o tyle "w nieodpowiednich rękach (mózgach)" może to być niebezpieczne (na przykład prowadząc do wniosku, że Stalin i Puszkin są równie "cacy"). Osobiście nie jestem za rozdawaniem dzieciom odbezpieczonych granatów.

Krótko: szło mi głównie o ostrzeżenie.

Ale - z całym szacunkiem - za wnikliwą uwagę.

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
O'Connor (233 punktów)
I tu wyszedł dodatkowy, ciekawy temat do przemyśleń. Jak dyskutować na forum, nie siejąc zgorszenia
Ktoś tam kiedyś wymyślił loże i kręgi wtajemniczeń
Całkiem poważnie -masz rację, chociaż nie wiem czy przy powszechnym dostępie do Nietschego (interpretowanego czasem na różną modłę), taki autokaganiec ma rację bytu.

Pozdrawiam,
Piotr
IQ955 (2355 punktów)
>I tu wyszedł dodatkowy, ciekawy temat do przemyśleń. Jak dyskutować na forum, nie siejąc zgorszenia.
   Pominąwszy żarty - rzeczywiście jest to wcale niebanalny kłopot. Sam czytałem tego autora sporo (troche nawet przebrnąłem w oryginale) i ogólnie mam wrażenie, że był to bardzo przenikliwy i bystry, ale też i jakoś strasznie zrozpaczony i niezrównoważony człowiek (skończył zresztą w obłędzie). Dlatego też są u niego wymieszane różne rzeczy, a z takiej mieszaniny każdy może wyciągnąć - co zechce. Ryszardowi Straussowi - "Zaratustra" posłużył za kanwę jednego z piękniejszych poematów symfonicznych. Hitlerowi - za inspiracje do jego "artystowskich" dokonań.

   Wszystko to dotyczy zresztą szerszej sprawy - czy i kiedy mówić ludziom o różnych drastycznościach życia. To przecież właśnie uprawiają "publikatory" (wstrętna nazwa, ale nie zasługują na lepszą!). Co rusz to jakieś drastyczności. Ludzie od tego tępieją, chamieją, stają się niewrażliwi, a wszystko dlatego, że jakiś tam bubek potrzebuje paru groszy. No, cóż... Chcieliśmy kapitalizmu - to i mamy.

   Osobiście uważam, że należy zachowywać umiar i, że człowiek powinien się dowiadywać o świecie w jakimś porządku. Kiedy dziecko patrzy w dzienniku telewizyjnym na krwawe trupy - zaczyna myśleć, że to tak samo normalne, jak pójście na lody do cukierni. Można przecież poinformować o wypadku, wojnie etc. bez tego.
Pozwolę sobie tu podać krótki link, gdzie te sprawy, dość chyba klarownie omówiłem.
www.marekczeszek.com
AdRem! No.III - Temat miesiąca - "Szok"

>Ktoś tam kiedyś wymyślił loże i kręgi wtajemniczeń.
Może to i nie był taki całkiem zły pomysł...

>Całkiem poważnie - masz rację, chociaż nie wiem czy przy powszechnym
Eeee, takie znowu masy go czytują?
>dostępie do Nietschego (interpretowanego czasem na różną modłę), taki autokaganiec ma rację bytu.
Żadne kagańce nie pomogą. Tyle, że można powiedzieć komuś: "uważaj, masz w ręku ostrą i obosieczną broń".

To właśnie starałem się zrobić.

P.S. Nie wiem, co to jest Banda Słowika.


Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
O'Connor (233 punktów)
>   Wszystko to dotyczy zresztą szerszej sprawy - czy i kiedy mówić ludziom o różnych drastycznościach życia. To przecież właśnie uprawiają "publikatory" (wstrętna nazwa, ale nie zasługują na lepszą!). Co rusz to jakieś drastyczności. Ludzie od tego tępieją, chamieją, stają się niewrażliwi, a wszystko dlatego, że jakiś tam bubek potrzebuje paru groszy. No, cóż... Chcieliśmy kapitalizmu - to i mamy.
Sam nad tym wiele razy myślałem. Z tym "tępieniem i chamieniem" przyznaję Ci rację, chociaż pewnie to takie dodatnie sprzężenie zwrotne: oglądają, przyjmują wzorce, potem na podstawie takich przykładów kształtują swoją osobowość, która jeszcze chętniej karmi się sensacjami.

>   Osobiście uważam, że należy zachowywać umiar i, że człowiek powinien się dowiadywać o świecie w jakimś porządku. Kiedy dziecko patrzy w dzienniku telewizyjnym na krwawe trupy - zaczyna myśleć, że to tak samo normalne, jak pójście na lody do cukierni. Można przecież poinformować o wypadku, wojnie etc. bez tego.

Można, ale ludzie chcą oglądać krew. Tak wynika właśnie z badań marketingowych. Im więcej przemocy, trupów, drastycznych scen. tym program ma większą "oglądalność".

>Pozwolę sobie tu podać krótki link, gdzie te sprawy, dość chyba klarownie omówiłem.
>www.marekczeszek.com
>AdRem! No.III - Temat miesiąca - "Szok"
Dziękuję za link -z przyjemnością przeczytam.

>Żadne kagańce nie pomogą. Tyle, że można powiedzieć komuś: "uważaj, masz w ręku ostrą i obosieczną broń".
>To właśnie starałem się zrobić.
I popieram. Jeżeli nie można inaczej to trzeba chociaż o tym mówić.
>P.S. Nie wiem, co to jest Banda Słowika.
Banda Słowika to była grupa gangsterów z okolic Warszawy (wczesne lata 90)

Pozdrowienia,
Piotr
marcin (1 punktów)
>"Wyciskając sok" : moim zdaniem wielkość (rozdzielam pojęcia wielkości i podziwu) artysty i zbrodniarza nie rózni się zbyt wiele, jeżeli obydwaj używając swojego kunsztu stworzyli nowy spektakularny fragment rzeczywistości.
>Inaczej jest z naszą oceną moralną -w tym i akceptacją efektu ich działań.

Co to znaczy "stworzyli nowy spektakularny fragment rzeczywistości"?
Chcę zaznaczyć, że rozumiem i właściwie podzielam Twoje stanowisko, chciałbym tylko lepiej zrozumieć, dlaczego użyłeś właśnie takiego terminu (o tak mocnych konotacjach ontologicznych).

Pozdrawiam

życie jest eksperymentem poznającego
rozumek
> Osobiście nie jestem za rozdawaniem dzieciom odbezpieczonych granatów.
>Krótko: szło mi głównie o ostrzeżenie.
Kłopot polega na tym, że takim "odbezpieczonym granatem" jest tworzona przez rozmaitych przestępców rzeczywistość. To głownie pod ich dyktando tworzone jest OBOWIĄZUJĄCE prawo. Jesteś pewien, że jesteś przeciw rozdawaniu dzieciom rzeczywistości, a po rozdaniu nauczaniu obowiązujących w niej reguł gry? Nie mam pojęcia, jak chcesz to zrobić. Ja jestem za tym, żebyśmy rozdawali, służąc jednocześnie za bezpiecznik (z całą stanowczością i brutalnością odbierając pierwszą z tych funkcji rozmaitym kapłanom, a drugą opiece boskiej). Zasada "rób swoje, ale nie szkodź ani sobie ani innym", to jedyna zasada, o którą warto się troszczyć. Wątpię, aby można było ją nazwać zasadą odziedziczoną, bo jej przesłanie podlega tak szybkiej ewolucji, jak chyba nic innego. Racja od pokoleń była zawsze po stronie Boga filozofów (również Nietshego), a nie teistów (jak np. Hitler).
Piotr Patucha
>> Osobiście nie jestem za rozdawaniem dzieciom odbezpieczonych granatów.
>>Krótko: szło mi głównie o ostrzeżenie.
>Kłopot polega na tym, że takim "odbezpieczonym granatem" jest tworzona przez rozmaitych przestępców rzeczywistość. To głownie pod ich dyktando tworzone jest OBOWIĄZUJĄCE prawo.

Cześć Rozumie,

W związku z naszą wczorajszą rozmową dotyczącą aspektów prawnych przemocy moralnej, powinieneś wiedzieć, że choć w czasach "komuny" prawo sprzyjało niektórym podejrzanym zachowaniom, nasze współczesne, demokratyczne urzędzenia prawne są całkiem przyjazne dla obywateli zamieszkujących "krainę na Wisłą". Sprzyjają swobodzie myśli, słowa, prywatności i chronią nasze interesy przed agresorami. Przeczytaj Konstytucję i Kodeks Prawny, a pojmiesz, że prawo nie broni oszczerców, złodziejów i morderców, lecz obywateli, którzy chcą tutaj zakładać rodziny, firmy i korzystać z dobrodziejstw opieki socjalnej. Jeśli uważasz, wbrew temu co powiedziałem, że twój interes jest niedostatecznie chroniony, możesz utworzyć lub wstąpić do organizacji, która wstawi się za tobą.

Jeśli chodzi o problem Nietzschego, przyznaję, że jego filozofia odniesiona do jednostki wyrwanej z relacji społeczych brzmi całkiem sensownie, staje się natomiast dziwaczna i groźna gdy mowa o stosunkach rodzinnych, sąsiedzkich i obywatelskich, czyli o ludziach zaangażowanych w życie społeczeństwa demokratycznego. Myśl Nietzschego jest jak na moje oko nieco zbyt egocentryczna i apolityczna - nie uwzględnia kontekstów społecznych i kulturowych w jakich przysłowiowym "Jurkowi i Kasi" przyszło funkcjonować. Cechą charakterystyczną wielu filozofów była skłonność do zamykania rzeczywistości w ramach własnej, filozoficznej bądź poetyckiej, nomenklatury, która z konieczności miała charakter subiektywny i nie posiadała mocy relacjonowania wszystkich, zarówno przeszłych jak i przyszłych faktów, a także określania uniwersalnych norm, którymi jednostka mogłaby się w swym postępowaniu kierować. W rozmyślaniach Nietzschego - kawalera i samotnika, oderwanego także od życia akademickiego - dostrzegam niedoskonałości tego rodzaju. Z drugiej strony możnaby coś napisać o zaletach jego stanowiska, takie istotnie są, lecz opcję tworzenia od i peanów pozostawiam fascynatom nietzscheaznizmu, których, jak sądzę, jest wielu.

Pozdrawiam.
Piotr Patucha (2279 punktów)
Poprawka: "Karny" nie "Prawny".
rozumek
>Cześć Rozumie,
Zechciej mnie nie wyolbrzymiać, dobrze?
>W związku z naszą wczorajszą rozmową dotyczącą aspektów prawnych przemocy moralnej, powinieneś wiedzieć, że choć w czasach "komuny" prawo sprzyjało niektórym podejrzanym zachowaniom, nasze współczesne, demokratyczne urzędzenia prawne są całkiem przyjazne dla obywateli zamieszkujących "krainę na Wisłą".
Głównie "przyjazne" są prawnikom, którzy interpretują je sobie tak, jak im wygodnie. Prawo pisane, niewiele co się zmieniło w porównaniu z tym, które obowiązywało w czasach "komuny". Tyle, że parę wolności obywatelskich nam zabrano (np. wolność wyznania) i dodano parę obowiązków (np. wysyłania dzieci do Irlandii za chlebem). Udostępniono nam też nieco szersze grono ludzi, spośród których możemy wybrać sobie Biuro Polityczne wybierające I Sekretarza.
>Sprzyjają swobodzie myśli, słowa, prywatności i chronią nasze interesy przed agresorami. Przeczytaj Konstytucję
Może raczej Ty ją przestudiuj i zobacz, że cała jej zawartość, sprzeczna jest z początkiem, w którym np. jaj byk stoi, że wszyscy mamy równe prawa. Dalej okazuje się, że z tych "wszystkich" wyłączono naszych wybrańców. A wszystko razem sprowadza się do tego, że wybrańcy, w przeciwieństwie do całej reszty, mają mieć wszelkie prawa i żadnych obowiązków. No i w zgodzie z konstytucją te swoje prawa egzekwują.
> i Kodeks Prawny, a pojmiesz, że prawo nie broni oszczerców, złodziejów i morderców, lecz obywateli, którzy chcą tutaj zakładać rodziny, firmy i korzystać z dobrodziejstw opieki socjalnej.
Tylko, że jakoś mało kto chce oddać się w opiekę oszczerców, złodziei i morderców. Coraz więcej ludzi oddaje się we własną, możliwą np. w Irlandii.
> Jeśli uważasz, wbrew temu co powiedziałem, że twój interes jest niedostatecznie chroniony, możesz utworzyć lub wstąpić do organizacji, która wstawi się za tobą.
Zdecydowanie wolę osobiście się wstawiać. W dodatku nie widzę żadnej lepszej organizacji od terenowej, obywatelskiej i państwowej.
>Jeśli chodzi o problem Nietzschego, przyznaję, że jego filozofia odniesiona do jednostki wyrwanej z relacji społeczych brzmi całkiem sensownie,
Bo to jednostki składają się na NORMALNE spoółeczeństwo, a nie tak jak w społeczeństwach NIENORMALNYCH, gdzie obywatele klonują swoich przywódców .
>staje się natomiast dziwaczna i groźna gdy mowa o stosunkach rodzinnych, sąsiedzkich i obywatelskich, czyli o ludziach zaangażowanych w życie społeczeństwa demokratycznego.
Staje się dziwaczna i groźna, gdy jakiemuś Hitlerkowi przyjdzie do głowy udawać jedynego prawdziwego Nietzschego, więc członkowie NIENORMALNEGO społeczeństwa pójdą za jego "filozofią", a nie tą prawdziwą.
> Myśl Nietzschego jest jak na moje oko nieco zbyt egocentryczna i apolityczna - nie uwzględnia kontekstów społecznych i kulturowych w jakich przysłowiowym "Jurkowi i Kasi" przyszło funkcjonować.
A Nietzsche nie był ani "Jurkiem", ani "Kasią", więc funkcjonował poza wszelką społecznością?
>Cechą charakterystyczną wielu filozofów była skłonność do zamykania rzeczywistości w ramach własnej, filozoficznej bądź poetyckiej, nomenklatury, która z konieczności miała charakter subiektywny i nie posiadała mocy relacjonowania wszystkich, zarówno przeszłych jak i przyszłych faktów,
Nie nazbyt wiele oczekujesz od cudzej filozofii? Mnie się wydaje, że jedyną jej rolą jest uczenie ludzi, jak siebie i innych uczyć żyć i jak patrzeć na ewoluującą (zmieniającą się w czasie) rzeczywistość.
> a także określania uniwersalnych norm, którymi jednostka mogłaby się w swym postępowaniu kierować.
Bo takich norm, niezależnych od czasu i otaczających Cię ludzi w ogóle nie ma. Mam głębokie przekonanie, że gdyby to od Nietzsche zależało, to Hitler w ogóle by się nie narodził, albo na zawsze pozostał tylko malarzem.
> W rozmyślaniach Nietzschego - kawalera i samotnika, oderwanego także od życia akademickiego - dostrzegam niedoskonałości tego rodzaju. Z drugiej strony możnaby coś napisać o zaletach jego stanowiska, takie istotnie są, lecz opcję tworzenia od i peanów pozostawiam fascynatom nietzscheaznizmu, których, jak sądzę, jest wielu.
Jedyną zaletą jego stanowiska, tak jak każdego filozofa i naukowca, jest to, że nie ma żadnej wady. Znasz jakąś większą zaletę?
Pozdrawiam.
Piotr Patucha
>>Cześć Rozumie,
>Zechciej mnie nie wyolbrzymiać, dobrze?

Prawo mi tego nie wzbrania.

>>W związku z naszą wczorajszą rozmową dotyczącą aspektów prawnych przemocy moralnej, powinieneś wiedzieć, że choć w czasach "komuny" prawo sprzyjało niektórym podejrzanym zachowaniom, nasze współczesne, demokratyczne urzędzenia prawne są całkiem przyjazne dla obywateli zamieszkujących "krainę na Wisłą".
>Głównie "przyjazne" są prawnikom, którzy interpretują je sobie tak, jak im wygodnie. Prawo pisane, niewiele co się zmieniło w porównaniu z tym, które obowiązywało w czasach "komuny". Tyle, że parę wolności obywatelskich nam zabrano (np. wolność wyznania) i dodano parę obowiązków (np. wysyłania dzieci do Irlandii za chlebem). Udostępniono nam też nieco szersze grono ludzi, spośród których możemy wybrać sobie Biuro Polityczne wybierające I Sekretarza.

Czy to był żart sprawdzający wytrzymałość moich nerwów?

>Może raczej Ty ją przestudiuj i zobacz, że cała jej zawartość, sprzeczna jest z początkiem, w którym np. jaj byk stoi, że wszyscy mamy równe prawa. Dalej okazuje się, że z tych "wszystkich" wyłączono naszych wybrańców. A wszystko razem sprowadza się do tego, że wybrańcy, w przeciwieństwie do całej reszty, mają mieć wszelkie prawa i żadnych obowiązków. No i w zgodzie z konstytucją te swoje prawa egzekwują.

Z przyjemnością. Jest tam mnóstwo dobrych pomysłów na zorganizowanie życia obywateli funkcjonujących w demokratycznym porządku. W Konstytucji drzemie ogromna siła - trzeba z niej umiejętnie korzystać.

>Tylko, że jakoś mało kto chce oddać się w opiekę oszczerców, złodziei i morderców. Coraz więcej ludzi oddaje się we własną, możliwą np. w Irlandii.

Ani zboczeńcami.

>Zdecydowanie wolę osobiście się wstawiać. W dodatku nie widzę żadnej lepszej organizacji od terenowej, obywatelskiej i państwowej.

Samotna jednostka niewiele zdziała.

>Bo to jednostki składają się na NORMALNE spoółeczeństwo,

Oczywiście. Podobnie jak opłaty podatkowe tworzą zyski budżetowe, z których korzystają podatnicy, tak jednostki tworząc społeczeństwo wraz z kulturową nadbudową czerpią profity z jego istnienia.

>A Nietzsche nie był ani "Jurkiem", ani "Kasią", więc funkcjonował poza wszelką społecznością?

On też.

>to Hitler w ogóle by się nie narodził, albo na zawsze pozostał tylko malarzem.

Ha ha.

>Jedyną zaletą jego stanowiska, tak jak każdego filozofa i naukowca, jest to, że nie ma żadnej wady. Znasz jakąś większą zaletę?

Krytyka jest bronią obosieczną, dlatego też lepiej jest ludzi chwalić, niż ganić. A nauczycieli, także tych z zamiłowania jest wielu. Myślę, że to cecha uwarunkowana genetycznie. Np. czasie naporu i burzy hormonów, ludzie mają probem z koncentracją i koordynacją swoich zachowań. Po czasie osiągniecia dojrzałości płciowej są zainteresowani erotyką, a następnie wychowywaniem potomstwa. Zjawisko sublimacji sprzyja kultywacji i utrwaleniu takich zachowań w przestrzeni kulturowej. Edukacja swego i cudzego potomstwa jest owocem przede wszystkim instynktu opiekuńczego, ale i także instynktu przetrwania. Im więcej masz potomków i uczniów, tym trudniej "wymazać" twe geny oraz myśli z historii istnienia gatunku.
rozumek
>>>Cześć Rozumie,
>>Zechciej mnie nie wyolbrzymiać, dobrze?
>Prawo mi tego nie wzbrania.
Nie zabrania Ci też kultu żadnej jednostki, a szkoda, bo niezależnie od tego, czy jednostką tą będzie Chrystus, Hitler, Stalin, Wałęsa, Nietzshe, czy ja - ideologia taka zawsze popycha ludzi do zbrodni.
>>Głównie "przyjazne" są prawnikom, którzy interpretują je sobie tak, jak im wygodnie. Prawo pisane, niewiele co się zmieniło w porównaniu z tym, które obowiązywało w czasach "komuny". Tyle, że parę wolności obywatelskich nam zabrano (np. wolność wyznania) i dodano parę obowiązków (np. wysyłania dzieci do Irlandii za chlebem). Udostępniono nam też nieco szersze grono ludzi, spośród których możemy wybrać sobie Biuro Polityczne wybierające I Sekretarza.
>Czy to był żart sprawdzający wytrzymałość moich nerwów?
Dlaczego jakiekolwiek żarty miałyby Cię denerwować? Zwłaszcza, gdy nie dotyczą Ciebie indywidualnie i nie są żartami, a co najwyżej satyrą, opisującą raczej smutną rzeczywistość?
Póki co, PO ma wszelkie szanse stać się monopartią i wybrać nam I Sekretarza.
>Z przyjemnością. Jest tam mnóstwo dobrych pomysłów na zorganizowanie życia obywateli funkcjonujących w demokratycznym porządku.
Jesteś pewien, że w demokracji to Konstytucja organizuje życie obywateli, a nie życie obywateli "dyktuje" Konstytucję? Jesteś pewien, że demokratyczne konstytucje określają tylko prawa i obowiązki wszystkich i nie wskazują nikogo, komu obowiązki rozszerzają, a prawa zawężają, czyli nie wskazują nikogo, kto za wprowadzenie tych konstytucyjnych norm jest odpowiedzialny? Mnie się widzi, że jest to główne zadanie demokratycznej konstytucji.
> W Konstytucji drzemie ogromna siła - trzeba z niej umiejętnie korzystać.
Ta siła pewnie jeszcze długo podrzemie. Długo jeszcze pomarzymy, żeby obietnice Konstytucji same nam się wprowadziły w życie. Nie pomawiaj naszych wybrańców, że nie potrafią umiejętnie korzystać z Konstytucji. Bardzo umiejętnie korzystają, a grono chętnych stale rośnie, dzięki czemu szary obywatel cierpicy na nadmiar gotówki, z łatwością znajduje jej zastosowanie: może sfinansować kampanię wyborczą choćby i 100 kandydatów.
>>Tylko, że jakoś mało kto chce oddać się w opiekę oszczerców, złodziei i morderców. Coraz więcej ludzi oddaje się we własną, możliwą np. w Irlandii.
>Ani zboczeńcami.
Kim/czym: zboczeńcami. Co kim/czym? Czy mówisz o zboczeńcach, nad którymi opiekę roztaczają demokratyczne państwa wszelkich zboczeńców? Na szczęście, nie tylko Irlandia do takich państw nie należy (to dzięki temu, że tam dorosły człowiek równy dorosłemu człowiekowi, a nie życie życiu).
>>Zdecydowanie wolę osobiście się wstawiać. W dodatku nie widzę żadnej lepszej organizacji od terenowej, obywatelskiej i państwowej.
>Samotna jednostka niewiele zdziała.
A nie masz sąsiadów i rodziny? Naprawdę nie masz z kim i dla kogo pracować? To może załóż rodzinę i poszukaj jakichś sąsiadów? Nie jest to trudne dla żadnej pełnosprawnej, samotnej jednostki.
>Oczywiście. Podobnie jak opłaty podatkowe tworzą zyski budżetowe, z których korzystają podatnicy, tak jednostki tworząc społeczeństwo wraz z kulturową nadbudową czerpią profity z jego istnienia.
Toteż dlatego warto sobie jakąś społeczność terytorialną (a także przyjacielską) zbudować, nawet gdy politycy Ci to utrudniają. Warto też wybierać tych, którzy mniej są skłonni do walki z innymi, a bardziej do współpracy.
>>to Hitler w ogóle by się nie narodził, albo na zawsze pozostał tylko malarzem.
>Ha ha.
Nie żadne Ha ha! "Papuguj" myśli Nietzshego, a nie jego słowa, czy nawet działalność. Zostań filozofem, a nie wyznawcą jakiejkolwiek cudzej filozofii (nie uzależniaj się od czasów i społeczności, które nie są Twoimi).
>>Jedyną zaletą jego stanowiska, tak jak każdego filozofa i naukowca, jest to, że nie ma żadnej wady. Znasz jakąś większą zaletę?
>Krytyka jest bronią obosieczną, dlatego też lepiej jest ludzi chwalić, niż ganić. A nauczycieli, także tych z zamiłowania jest wielu. Myślę, że to cecha uwarunkowana genetycznie. Np. czasie naporu i burzy hormonów, ludzie mają probem z koncentracją i koordynacją swoich zachowań. Po czasie osiągniecia dojrzałości płciowej są zainteresowani erotyką, a następnie wychowywaniem potomstwa. Zjawisko sublimacji sprzyja kultywacji i utrwaleniu takich zachowań w przestrzeni kulturowej. Edukacja swego i cudzego potomstwa jest owocem przede wszystkim instynktu opiekuńczego, ale i także instynktu przetrwania. Im więcej masz potomków i uczniów, tym trudniej "wymazać" twe geny oraz myśli z historii istnienia gatunku.
Prawie prawda. Prawie, bo nie ma gorszego nauczyciela, wychowawcy czy rodzica od tego, którym kierują głównie instynkty opiekuńcze. Taki nie daży do usamodzielnienia uczniów. Raczej do naśladownictwa, czyli uzależnienia od siebie na wieki. Ani Nietzshe, ani nawet Chrystus chyba do tego nie dążyli? Nie dążył żaden z filozofów w historii ludzkości. Jak mieli nas uniezależnić od siebie? Nie uważasz, że to już nasza indywidualna sprawa?
Piotr Patucha (2279 punktów)
>>Czy to był żart sprawdzający wytrzymałość moich nerwów?
>Dlaczego jakiekolwiek żarty miałyby Cię denerwować? Zwłaszcza, gdy nie dotyczą Ciebie indywidualnie i nie są żartami, a co najwyżej satyrą, opisującą raczej smutną rzeczywistość?

Utrata realizmu nie wzmacnia sensowności wywodu.
rozumek
>>>Czy to był żart sprawdzający wytrzymałość moich nerwów?
>>Dlaczego jakiekolwiek żarty miałyby Cię denerwować? Zwłaszcza, gdy nie dotyczą Ciebie indywidualnie i nie są żartami, a co najwyżej satyrą, opisującą raczej smutną rzeczywistość?
>Utrata realizmu nie wzmacnia sensowności wywodu.
Żaden opis rzeczywistości ("wywód" na jej temat) niczego raczej nie wzmacnia i niczego nie zmienia. Świadczy o realizmie lub jego braku u opisującego i o niczym więcej.
diogenes (52 punktów)
> ,,Mamy uprawiac wole mocy i tworzyc wlasny sens zycia,
>nie troszczac sie o odziedziczone reguly dobra i zla. Czy
>wiec wielki artysta rozni sie w swej wielkosci od wielkiego
>zbrodniarza, czy mamy obu tak samo podziwiac skoro obaj
>sobie zycie zbudowali jak chcieli?" - Leszek Kolakowski

Pokaż mi artystę, który ułozył sobie zycie tak, jak chciał? nawet najwieksi bywali najczęściej marionetkami, albo swoich idealów, albo ideałów zleceniodawców. Wybór drogi artysty czy też zbrodniarza jest zwykłym powieleniem możliwości.
Mamy ich podziwiać? Niby za co? Za oryginalność? Nowatorstwo? To egzystencjalny brak wyobraźni. Byle paproch może dostarczyć przeżyć estetycznych równych arcydziełom...tematem sztuki może być wszystko...
(Czy wiesz, że malowidła kaplicy sykstyńskiej opłacano z kasy domów publicznych? Czy wiedział o tym Michał Anioł?}
pozdrawiam...

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365