Racjonalista - Strona głównaDo treści
Samobójstwo "ot tak po prostu"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
30-10-2006 22:21ancymon (22 punktów)Samobójstwo "ot tak po prostu"
Może to nie miejsce na takie dywagacje... ale co mi tam
Emil Durkheim wymienił trzy typy samobójców wg powodów targnięcia się na własne życie...
altruistyczny
egoistyczny
anomiczny ( z braku więzi społecznych )
myśl taka pojawiająca się w głowie od wczesnych lat młodzieńczych wg mie nie jest przejawem altruizmy ( daleko mi do takiej postawy ), nie jest także egoizmem w czystej posatci, a na brak więzi nie narzekam
Czy to jest czwarty typ??? roboczo zwany "ot tak po prostu" z braku chęci do życia...
Gwoli wyjasnienia... są to tylko myśli bez konkretnych czynów
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maliński (102 punktów)
"ot tak po prostu"?
Chyba po prostu nie szukasz dość głęboko.
Kornowski (835 punktów)
Człowiek (tak jak każda żywa istota) ma w genach zapisaną wolę przetrwania, lub jak kto woli strach przed śmiercią.

Istoty które nie miały tego odruchu (od pantofelka po wieloryba) po prostu "zgodnie z jedną z teorii powstania gatunków*" wymarły.

Stąd samobójstwa "od tak sobie" praktycznie nie powinny mieć miejsca.

Jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że wielu psychologów lekkomyślnie oddziela sferę duchową od fizjologicznej. Np. zaburzenia hormonalne bardzo silnie wpływają na naszą psychikę i zażywanie leku zawierającego lit skutecznie leczy wiele zaburzeń emocjonalnych wobec których psychologia jest bezsilna.

* Czy nie prościej powiedzieć że chodzi o teorię ewolucji?
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
A ja bym wszystkim DEPRIM przepisał:-]

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
diogenes (52 punktów)
>Człowiek (tak jak każda żywa istota) ma w genach zapisaną wolę przetrwania, lub jak kto woli strach przed śmiercią.

skąd wiesz, że każda żywa istota? współczuję mojemu ciału (życiu), że tak troszczy się o siebie (sorge heideggera...). osobiście nie mam już z tym nic wspólnego. ciało żyje i umiera w każdej chwili zgodnie z rytmami, których istoty nie zmienię. ale nie wszystko w człowieku ma biografię. nie ma to jednak nic wspólnego z religijnymi mrzonkami (iluzjami), których sednem jest właśnie wola przetrwania, równie żałosna i iluzoryczna - co piękna.

>Istoty które nie miały tego odruchu [woli przetrwania-d.] (od pantofelka po wieloryba) po prostu "zgodnie z jedną z teorii powstania gatunków*" wymarły.

nie zawsze musi chodzić tu o wolę przetrwania. wyobraź sobie, że w jakąś wyspę, na której zyje endemiczny gatunek, spadnie olbrzymi meteoryt...gatunek ten wyginie, mimo że nie brak mu woli przetrwania. czasem może to byc kwestia unicestwienia z innych powodów. czy podejrzewasz, że drapieżne dinozaury wymarły wskutek osłabienia ich woli przetrwania? no i jeszcze jedno: gatunki zanikają raczej zgodnie z teorią wymierania,a nie powstawania .
Kornowski (835 punktów)
1)
Skąd wiem, że organizmy żywe mają "wolę przetrwania"?
Z TV wiem że zarówno pantofelek jak i antylopa będą się próbowały bronić przed drapieżnikiem. Człowiek nazywa to strachem (przed śmiercią) albo wolą życia ale to samo zjawisko.

2)
Dużo filozofujesz a mało czytasz to co inni napisali. Wcale nie twierdzę że brak woli przetrwania to jedyny warunek unicestwienia przez tzw czynniki zewnętrzne, lecz że wola przetrwania jest niesłychanie ważna do przetrwania gatunku. Wróćmy do twojej wyspy z endemitami. Wyobraźmy sobie, że została zalana (np. globalne ocieplenie) i gatunek A któremu brak woli życia natychmiast poszedł na dno a gatunek B walcząc o życie pouczepiał się kłód drzewa itd. Który gatunek ma choćby minimalne szanse przetrwać?

3)
Przyczyna jest ściśle powiązana ze skótkiem jeśłi jakiś gatunek nie potrafi przetrwać to łatwiej mu wyginąć

4)
Owszem nie wszystko w człowieku ma biografię i to coś się nazywa atawizm. Przykładowo ludzie jak mają wybór siedzą plecami do sali zamiast do wejścia. Gdy się boisz twój organizm szykuje się do ucieczki
diogenes (52 punktów)
> Człowiek nazywa to strachem (przed śmiercią) albo wolą życia ale to samo zjawisko.

Wolałbym mówić raczej o strachu przed nieznanym, niż przed śmiercią. Jesli ktoś chwyci cię za gardło i zaczynasz się bronić, to dopiero ex post nazwiesz to jakoś (mniejsza o to, jak). Walczysz, ale w samym momencie zagrożenia nie myślisz. Chcesz się przekonać jak to jest? Wskocz np. do morza podczas sztormu w okolicach 10B...jesli wrócisz, to pogadamy. Nie myl tego ze sportami ekstremalnymi. Nazwałbym to ekstremalną filozofią...

>Dużo filozofujesz a mało czytasz to co inni napisali.

Filozofia to nie lektura...zaczyna się tam, gdzie jesteś sam na sam z bytem, a nie przeżuwasz platona, tomasza, sartra czy to forum. Można skończyć filozofię, ale filozofia to skończenie z filozofią...ta szczypta wittgensteina, mam nadzieję, nie przeszkadza ci...

>Przyczyna jest ściśle powiązana ze skótkiem...

Nie wiem, czy tak jest. Czy oddałbyś za to życie?

>Owszem nie wszystko w człowieku ma biografię i to coś się nazywa atawizm.
Atawizm to w końcu częśc twojej, ale nieświadomej historii, czubek góry lodowej, albo raczej koralowej rafy...rzecz jasna, nie będziesz o tym pisał w cv do firmy, w której chciałbyś sie zatrudnić, ale tymniemniej to w jakimś sensie twoja przeszłość. Myśląc o czymś w człowieku, co nie ma biografii, nie miałem na myśli atawizmu (gdzie się zatrzymać w mysleniu wstecz?)...Ten problem musisz sobie, niestety, rozwiązać sam...
>Gdy się boisz twój organizm szykuje się do ucieczki...

Organizm to nie ja...

pozdrawiam
Kornowski (835 punktów)
Chyba w swoim filozoficznym zapędzie zapominasz o logice... takie jest moje subiektywne odczucie.

Jak ktoś wyskoczy w ciemnej uliczce z bramy i zacznie Cię dusić to raczej będziesz się ODRUCHOWO bronić, zamiast myśleć "nie wiem jak to jest po drugiej stronie, więc chyba zacznę się bronić"
Co zaś się tyczy genetycznej spuścizny to zdam się na Herberta:

Kto pisał nasze twarze na pewno ospa
kaligraficznym piórem znacząc swoje "o"
lecz po kim mam podwójny podbródek
po jakim żarłoku gdy cała moja dusza
wzdychała do ascezy dlaczego oczy
osadzone tak blisko wszak to on nie ja
wypatrywał wśród chaszczy najazdu Wenedów
uszy zbyt odstające dwie muszle ze skóry
zapewne spadek po praszczurze który łowił echo
dudniącego pochodu mamutów przez stepy
czoło niezbyt wysokie myśli bardzo mało
- kobiety złoto ziemia nie dać się strącić z konia -
książę myślał za nich a wiatr niósł po drogach
darli palcami mury i nagle z wielkim krzykiem
spadali w próżnię by powrócić we mnie
a przecież kupowałem w salonach sztuki
pudry mikstury maście
szminki na szlachetność
przykładałem do oczu marmur zieleń Veronese'a
Mozartem nacierałem uszy
doskonaliłem nozdrza wonią starych książek
przed lustrem twarz odziedziczoną
worek gdzie fermentują dawne mięsa
żądze i grzechy średniowieczne
paleolityczny głód i strach
jabłko upada przy jabłoni
w łańcuch gatunków spięte ciało
tak oto przegrałem turniej z twarzą

pozdrawiam
diogenes (52 punktów)
>Chyba w swoim filozoficznym zapędzie zapominasz o logice... takie jest moje subiektywne odczucie.

Nie, nie zapominam. Mam świadomość jej (czy też ich, bo logika nie jedno ma imię...)granic...

>Jak ktoś wyskoczy w ciemnej uliczce z bramy i zacznie Cię dusić to raczej będziesz się ODRUCHOWO bronić,

nie tylko odruchowo,...również nawykowo, no i świadomie...to bardzo skomplikowana czynność - walka, zwłaszcza na śmierć i życie...

>Co zaś się tyczy genetycznej spuścizny to zdam się na Herberta:

Żyć i umierać w cudzej prawdzie? To chyba się w ogóle nie urodzić. Myślenie jest tak indywidualne, jak oddychanie. Kto za ciebie oddycha? A kto myśli? Herbert?

Kornowski (835 punktów)
No i wyszedł offtopic

Jestem obcą osobą więc mogę Ci napisać szczerze bez śmiania się za plecami. Ty możesz się nad tym zastanowić albo nie. Początkowo Twoje wygadanie może komuś imponować, ale po pewnym czasie zaczyna irytować, gdyż zbyt bardzo przypomina ono dzwon "donośne bo puste w środku"
rozumek
>Może to nie miejsce na takie dywagacje... ale co mi tam
>
>Emil Durkheim wymienił trzy typy samobójców wg powodów
>targnięcia się na własne życie...
>altruistyczny
>egoistyczny
>anomiczny ( z braku więzi społecznych )
>myśl taka pojawiająca się w głowie od wczesnych lat
>młodzieńczych wg mie nie jest przejawem altruizmy ( daleko
>mi do takiej postawy ), nie jest także egoizmem w czystej
>posatci, a na brak więzi nie narzekam
>Czy to jest czwarty typ??? roboczo zwany "ot tak po prostu"
>z braku chęci do życia...
>Gwoli wyjasnienia... są to tylko myśli bez konkretnych
>czynów
A samobójstwo to jednak czyn i to chyba jeden jedyny, którego nikt nie podejmuje "ot tak po prostu". W dodatku, moim zdaniem, powód egoistyczny i anomiczny są tożsame (człowiek opuszczony przez wszelką społeczność staje się egoistą, a egoista nie umie nawiązać więzi społecznych). Niektórzy popełniają samobójstwo z pobudek czysto egoistycznych, ale w najświętszym przekonaniu, że ten egoizm to właśnie altruizm.
ancymon (22 punktów)
a jeśli chęć unicestwienia siebie ma podłoże u obrzydzeniu świata, widząc całą tą "zgniliznę", zło, cierpienie... nie sposób nie zadać sobie pytania "po co żyć"...

Nie sądzę by celem życia było podtrzymanie gatunku... i tak oto niechcący wszedłem na kolejny "cienki lód"... po co żyjemy?
rozumek
>a jeśli chęć unicestwienia siebie ma podłoże u obrzydzeniu świata, widząc całą tą "zgniliznę", zło, cierpienie... nie sposób nie zadać sobie pytania "po co żyć"...
Po to, by przejrzeć na oczy i zamiast "zgnilizny" zobaczyć piekno drugiego człowieka (a potem trzeciego, czwartego...). Po to, by nie być egoistą i ulżyć komukolwiek (choćby sobie) w cierpieniach. Po to, by ich nie mnożyć.
>Nie sądzę by celem życia było podtrzymanie gatunku... i tak oto niechcący wszedłem na kolejny "cienki lód"... po co żyjemy?
By poznawać piękno i dobro tego Świata. By uczyć się omijać wszelkie zło. By się rozwijać aż do naturalnej śmierci (a może i po niej?). By uczestniczyć w ewolucji.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>a jeśli chęć unicestwienia siebie ma podłoże u obrzydzeniu świata, widząc całą tą "zgniliznę", zło, cierpienie... nie sposób nie zadać sobie pytania "po co żyć"...
>Po to, by przejrzeć na oczy i zamiast "zgnilizny" zobaczyć piekno drugiego człowieka (a potem trzeciego, czwartego...). Po to, by nie być egoistą i ulżyć komukolwiek (choćby sobie) w cierpieniach. Po to, by ich nie mnożyć.

Udało Ci się to?? Ja tylko u kilki ludzi zauważyłem ich piękno. Naprawdę wierzysz, że to jest sens życia, który od zarania dziejów próbują rozpracować wielcy tego świata?? Wydaje mi się, że to trochę zbyt banalne... Nie będę dostrzegał piękna innych ludzi, będę krzywdził i wyzyskiwał. Co Ty na to?? Mogę członka na palik położyć, że będę żyło godniej niż człowiek opisany przez Ciebie

>>Nie sądzę by celem życia było podtrzymanie gatunku... i tak oto niechcący wszedłem na kolejny "cienki lód"... po co żyjemy?
>By poznawać piękno i dobro tego Świata. By uczyć się omijać wszelkie zło. By się rozwijać aż do naturalnej śmierci (a może i po niej?). By uczestniczyć w ewolucji.

Drobne pytanie... A po kiego grzyba?? A jeśli nie istnieje życie po śmierci, a Ty dajesz się wycyckać za życia (przepraszam "poznajesz piękno i omijasz zło"), bo wierzysz, że "będzie Ci to wynagrodzone"??


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>Udało Ci się to?? Ja tylko u kilki ludzi zauważyłem ich piękno.
To chyba sam jesteś mniej piękny od innych (mówię o duchu). Nadal uważam, że możesz jeszcze przejrzeć na oczy.
> Naprawdę wierzysz, że to jest sens życia, który od zarania dziejów próbują rozpracować wielcy tego świata??
To zależy, kogo za wielkiego uznasz. Hitler był, czy nie był wielki, Twoim zdaniem?
>Wydaje mi się, że to trochę zbyt banalne... Nie będę dostrzegał piękna innych ludzi, będę krzywdził i wyzyskiwał. Co Ty na to?? Mogę członka na palik położyć, że będę żyło godniej niż człowiek opisany przez Ciebie
To kładź. Ci nieco piękniejsi (mądrzejsi) potrafią uniknąć wszelkich palików. Jeśli wygodnie Ci żyć niegodnie i temu zaprzeczać, to żyj "niebanalnie". Krzywdź i wyzyskuj.
>>By poznawać piękno i dobro tego Świata. By uczyć się omijać wszelkie zło. By się rozwijać aż do naturalnej śmierci (a może i po niej?). By uczestniczyć w ewolucji.
>Drobne pytanie... A po kiego grzyba?? A jeśli nie istnieje życie po śmierci, a Ty dajesz się wycyckać za życia (przepraszam "poznajesz piękno i omijasz zło"), bo wierzysz, że "będzie Ci to wynagrodzone"??
Nie "będzie", ale JEST. Po cholerę mam się dawać komukolwiek "wycyckiwać"? Nie lepiej "wycyckać" się osobiście i dzięki temu "wycyckać" z życia ile się tylko da? Nie zależy mi na życiu po życiu. Wolę pożyć tu i teraz. Nie zależy mi też specjalnie na tym, żeby uwierzyć w śmiertelność ducha (nawet jeśli miałby potem zmartwychwstać).
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>To chyba sam jesteś mniej piękny od innych (mówię o duchu).

Nie mnie to oceniać, a tym, którzy znają mnie osobiście.


>To zależy, kogo za wielkiego uznasz. Hitler był, czy nie był wielki, Twoim zdaniem?

Chodziło mi o wielkich filozofów, a nie ludobójców.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>>To chyba sam jesteś mniej piękny od innych (mówię o duchu).
>Nie mnie to oceniać, a tym, którzy znają mnie osobiście.
Nie spodziewaj się pozytywnej oceny tych, których piękna nie potrafisz dostrzc. Sam napisałeś, że takich znasz tylko kilku.
>>To zależy, kogo za wielkiego uznasz. Hitler był, czy nie był wielki, Twoim zdaniem?
>Chodziło mi o wielkich filozofów, a nie ludobójców.
A mnie o zwykłych ludzi, bo to oni od pokoleń "rozpracowują" sens życia. Hitler znalazł go w czym innym, niż większość mu współczesnych, a także większośc przed nim i po nim.
Pozdrawiam.
internal policy
Dyskusja na temat sensu zycia w celu wyjasnienia totalnego bezsensu jakim jest samobojstwo to niewypal logiczny.Nie sadze by kogos w momencie samobojczej checi odwiodla od tego ewolucja badz perspektywa kolejnych lat bezsensu(egoistyczny powod- bo cos sie komus zawalilo,najlepeij wogole nie byc rolnikiem a bez tego sie nieobedziesz jesli chcesz cos w zyciu osiagnac,jakikolwiek cel.Ponadto w dzisiejszych czasach kazdy jest anonimowy a do dezintegracji niewiele potrzeba,jesli nie masz przyjaciol.Moim zdaniem to nie sa powody istotne do popelnienia samobojstwa,bo w ten sposob szukac mozna igly w stogu siana.Uwazam ze porazka ,ktora wczesniej czy pozniej przesiaknie do glebi istnienia takiego czlowieka jest tym glownym przekaznikiem.A jedyny wniosek jaki ja bym wyciagnela z takiej koleji rzeczy to to ze takich paradoxow nie ma albo spoleczenstwo jako forma bytu czlowieka podlega rowniez prawu naturalnej selekcji.
rozumek
>Dyskusja na temat sensu zycia w celu wyjasnienia totalnego bezsensu jakim jest samobojstwo to niewypal logiczny.
Ale tłumaczenie sensu życia bezsensem samobójstwa, to nie niewypał, ale oczywistość.
>Nie sadze by kogos w momencie samobojczej checi odwiodla od tego ewolucja
Ewolucja (nauka życia) odwodzi od tej chęci. W "momencie" za późno już na ewolucję.
>badz perspektywa kolejnych lat bezsensu(egoistyczny powod- bo cos sie komus zawalilo,najlepeij wogole nie byc rolnikiem a bez tego sie nieobedziesz jesli chcesz cos w zyciu osiagnac,jakikolwiek cel.
Nie ma takich perspektyw i takich problemów nikt, kogo nie nauczysz takiej perspektywy i kogo nie przekonasz, że problemy są od tego, żeby rozwiązywali je inni.
>Ponadto w dzisiejszych czasach kazdy jest anonimowy a do dezintegracji niewiele potrzeba,jesli nie masz przyjaciol.Moim zdaniem to nie sa powody istotne do popelnienia samobojstwa,bo w ten sposob szukac mozna igly w stogu siana.Uwazam ze porazka ,ktora wczesniej czy pozniej przesiaknie do glebi istnienia takiego czlowieka jest tym glownym przekaznikiem.A jedyny wniosek jaki ja bym wyciagnela z takiej koleji rzeczy to to ze takich paradoxow nie ma albo spoleczenstwo jako forma bytu czlowieka podlega rowniez prawu naturalnej selekcji.
Tak. Selekcja jest naturalna, ale co zintegrowanym ze społeczeństwem jednostkom szkodzi przyjęcie do swojego grona tych, którzy sami się z niego eliminują wstępując do rozmaitych grup religijnych i koterii politycznych czy pseudo-intelektualnych? Im to nie tylko nic nie szkodzi, ale wręcz pomaga w życiu.
internal policy

>Ewolucja (nauka życia) odwodzi od tej chęci. W "momencie" za późno już na ewolucję.
Czyli sugerujesz ze samobojstwo popelniaja ludzie niewyksztalceni?
>>badz perspektywa kolejnych lat bezsensu(egoistyczny powod- bo cos sie komus zawalilo,najlepeij wogole nie byc rolnikiem a bez tego sie nieobedziesz jesli chcesz cos w zyciu osiagnac,jakikolwiek cel.
>Nie ma takich perspektyw i takich problemów nikt, kogo nie nauczysz takiej perspektywy i kogo nie przekonasz, że problemy są od tego, żeby rozwiązywali je inni.
Zycie to nie cukierek i istnieje cos takiego jak porazka zyciowa a jesli ktos jest sfiksowany na pewny cel to tym bardziej ja odczuje,mi chodzi o porazke zalezna od czynnikow zewnetrznych badz z powodow niezaleznych od ciebie.Sa ludzie ktorzy maja ogolnie takie sklonnosci ,ale zastanow sie jak bys nie mial "przyjaciol" to moze tez bys sie czesciej zastanawial nad sensem swojego istnienia,co wazniejsze jakbys nie mial odnosnika na ktorym moglbys sprawdzic prawdziwosc swojego postrzegania.
(...)
>Tak. Selekcja jest naturalna, ale co zintegrowanym ze społeczeństwem jednostkom szkodzi przyjęcie do swojego grona tych, którzy sami się z niego eliminują wstępując do rozmaitych grup religijnych i koterii politycznych czy pseudo-intelektualnych? Im to nie tylko nic nie szkodzi, ale wręcz pomaga w życiu.
Ja bym nie patrzyla na te zagadnienie z tak globalnej perspektywy mi chodzi o czlowieka i jego osobista tragedie niezalezna od jakichs przekonan ideologicznych,a to o czym mowisz to normalny odruch spoleczenstwa ktore zyje w demokracji i wolnosci przekonan ideologicznych.Ogolnie nie ma to nic wspolnego z samobojstwem bo jest ono nieaprobowane przez spoleczenstwo.
Basia (364 punktów)
>a jeśli chęć unicestwienia siebie ma podłoże u obrzydzeniu świata, widząc całą tą "zgniliznę", zło, cierpienie... nie sposób nie zadać sobie pytania "po co żyć"...

Nie, dopóki ta "zgnilizna" nie dotyka nas bezpośrednio. Z tego wynika, że musi zaistnieć coś, jakaś krzywda, która popchnie nas do samobójstwa. Nic nie bierze się ot tak bez przyczyny. Człowiek szczęśliwy nie targnie się na własne życie. Bo i po co, skoro potrafi być tak piękne.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Akcja=reakcja

Nie ma samobójstwa bez konkretnej przyczyny.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>Akcja=reakcja
>Nie ma samobójstwa bez konkretnej przyczyny.
A przed chwilą podawałeś nam tu ich "przykłady". Popatrz nieco niżej.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>Akcja=reakcja
>>Nie ma samobójstwa bez konkretnej przyczyny.
>A przed chwilą podawałeś nam tu ich "przykłady". Popatrz nieco niżej.

Nawet tam były przyczyny, ale na tyle głupie, że nie warto ich brać pod uwagę.

Pozdrawiam.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>A samobójstwo to jednak czyn i to chyba jeden jedyny, którego nikt nie podejmuje "ot tak po prostu".

Podać Ci przykład??

>W dodatku, moim zdaniem, powód egoistyczny i anomiczny są tożsame (człowiek opuszczony przez wszelką społeczność staje się egoistą, a egoista nie umie nawiązać więzi społecznych). Niektórzy popełniają samobójstwo z pobudek czysto egoistycznych, ale w najświętszym przekonaniu, że ten egoizm to właśnie altruizm.

Bredzisz człowieku...

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>>A samobójstwo to jednak czyn i to chyba jeden jedyny, którego nikt nie podejmuje "ot tak po prostu".
Podać Ci przykład??
Chodzi Ci na przykład o wejście pod tramwaj z braku uwagi lub poderżnięcie sobie gardła z braku umiejętności posługiwania się nożem (lub życiem)? Jeśli masz na myśli przykłady innego rodzaju, to nie krępuj się ich podać.
>>W dodatku, moim zdaniem, powód egoistyczny i anomiczny są tożsame (człowiek opuszczony przez wszelką społeczność staje się egoistą, a egoista nie umie nawiązać więzi społecznych). Niektórzy popełniają samobójstwo z pobudek czysto egoistycznych, ale w najświętszym przekonaniu, że ten egoizm to właśnie altruizm.
>Bredzisz człowieku...
Naprawdę? Jesteś pewnien, że myśle inaczej niż myślę? To może jakoś, bez bredzenia wyrazisz te moje myśli? Nie tylko mnie tym pomożesz.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>Chodzi Ci na przykład o wejście pod tramwaj z braku uwagi lub poderżnięcie sobie gardła z braku umiejętności posługiwania się nożem (lub życiem)? Jeśli masz na myśli przykłady innego rodzaju, to nie krępuj się ich podać.

Na przykład dzieciak z USA, który po prostu chciał "zobaczyć jak to jest" i się powiesił.
Na przykład mój kumpel, który skoczył z okna, bo zawsze chciał latać (ale on był chory psychicznie)

>>Bredzisz człowieku...
>Naprawdę? Jesteś pewnien, że myśle inaczej niż myślę? To może jakoś, bez bredzenia wyrazisz te moje myśli? Nie tylko mnie tym pomożesz.

Chodzi mi o to, że brednie i głupoty wypisujesz. Daleko mi do poznania myśli kogokolwiek i próbowania wyrażać tychże myśli za tego kogoś.

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>>Chodzi Ci na przykład o wejście pod tramwaj z braku uwagi lub poderżnięcie sobie gardła z braku umiejętności posługiwania się nożem (lub życiem)? Jeśli masz na myśli przykłady innego rodzaju, to nie krępuj się ich podać.
>Na przykład dzieciak z USA, który po prostu chciał "zobaczyć jak to jest" i się powiesił.
>Na przykład mój kumpel, który skoczył z okna, bo zawsze chciał latać (ale on był chory psychicznie)
Czyli zgadzasz się, że JEDNĄ z przyczyn samobójstw jest zwykła bezmyślność jednostki (prowadzący lub pochodzący z alienacji egoizm). Wszyscy wiemy, że "odmrozić sobie uszy" można zarówno na skutek bezmyślności rodziców, jak chęci zrobienia im na złość, więc może na ten temat już nie dyskutujmy. Skoro ustaliliśmy już wspólne zdanie na temat samobójstw spowodowanych bezmyślnością, porozmawiajmy o innych przyczynach (decyzjach przemyślanych)
>>>Bredzisz człowieku...
>>Naprawdę? Jesteś pewnien, że myśle inaczej niż myślę? To może jakoś, bez bredzenia wyrazisz te moje myśli? Nie tylko mnie tym pomożesz.
>Chodzi mi o to, że brednie i głupoty wypisujesz.
Wypisuję swoje myśli najdokładniej jak umiem.
>Daleko mi do poznania myśli kogokolwiek i próbowania wyrażać tychże myśli za tego kogoś.
To znaczy, że daleko Ci do rozumienia tego co słyszysz i czytasz? Wydaje mi się, że jest to jedyna metoda poznania czyichkolwiek myśli. Jeśli jej nie znasz, to jak poznajesz, że słowa wyrażają brednie, a nie myśli? Jak odróżniasz jedno od drugiego? Jak odróżniasz bredzących idiotów od siebie?
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>Daleko mi do poznania myśli kogokolwiek i próbowania wyrażać tychże myśli za tego kogoś.
>To znaczy, że daleko Ci do rozumienia tego co słyszysz i czytasz? Wydaje mi się, że jest to jedyna metoda poznania czyichkolwiek myśli. Jeśli jej nie znasz, to jak poznajesz, że słowa wyrażają brednie, a nie myśli? Jak odróżniasz jedno od drugiego? Jak odróżniasz bredzących idiotów od siebie?

Nie pomyślałeś o tym, że po prostu nie dopisuję sobie własnej ewangelii do cudzych słówi?? Dlatego uważam, że bredzisz


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>Nie pomyślałeś o tym, że po prostu nie dopisuję sobie własnej ewangelii do cudzych słówi?? Dlatego uważam, że bredzisz
Dlatego twierdzę, że dopisałeś sobie jakieś brednie do moich słów.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>>Nie pomyślałeś o tym, że po prostu nie dopisuję sobie własnej ewangelii do cudzych słówi?? Dlatego uważam, że bredzisz
>Dlatego twierdzę, że dopisałeś sobie jakieś brednie do moich słów.

Przed chila napisałem, że nie robię takich rzeczy. Widzisz, czy Ci to wytłuszczonym drukiem napisać??


Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
rozumek
>>>Nie pomyślałeś o tym, że po prostu nie dopisuję sobie własnej ewangelii do cudzych słówi?? Dlatego uważam, że bredzisz
>>Dlatego twierdzę, że dopisałeś sobie jakieś brednie do moich słów.
>Przed chila napisałem, że nie robię takich rzeczy. Widzisz, czy Ci to wytłuszczonym drukiem napisać??
A przedtem polemizowałeś diabli wiedzą z czym i kim. Nie bardzo wiem czego dowodziłeś, ale chyba tego, że istnieją szczęśliwi ludzie, którzy pewnego dnia stwierdzają, że warto "ot tak po prostu" popełnić samobójstwo.
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
>A przedtem polemizowałeś diabli wiedzą z czym i kim. Nie bardzo wiem czego dowodziłeś, ale chyba tego, że istnieją szczęśliwi ludzie, którzy pewnego dnia stwierdzają, że warto "ot tak po prostu" popełnić samobójstwo.

Przytocz mi cytat dowodzący tej teorii,który mnie przekona, a dodam ci punkt.
Nie widzisz, że pird***** głupoty?? Kończę dyskusję na ten temat. Porozmawiajmy o czymś bardziej twórczym ok.??

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
sceptyżaba (279 punktów)

>Emil Durkheim wymienił trzy typy samobójców wg powodów
>targnięcia się na własne życie...
>altruistyczny egoistyczny anomiczny (z braku więzi społecznych )
Prosiłbym o słowo wyjaśnienia przytoczonych pojęć.

>Czy to jest czwarty typ??? roboczo zwany "ot tak po prostu"
>z braku chęci do życia...
W każdym z nas siedzi impuls, który pcha nas do życia. Jesteśmy do niego przyzwyczajeni, a wyraźnie odczuwamy go tylko w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia. Wtedy zagłusza wszystko inne, przejmuje kontrole, nie pozwala na rozmyślania typu: być albo nie być, a wymusza (si senior!) działanie.
Z drugiej strony istnieją sytuacje, gdy zostaje zagłuszony lub oszukany. Zanim napiszę coś więcej musze lojalnie uprzedzić, że jestem szydercą biorącym sobie za cel czasem samobójców. Osobiście uważam, że istnienie samobójców (prócz tych, których dotkneło jakieś potężne traumatyczne przeżycie wymuszając pewne zachowania) jest przejawem abstrakcyjnego, montypythonowskiego poczucia humoru wszechświata. Wracając do tematu, nikt nie popełnia samobójstwa przez głodówkę!!! Przeciętny samobójca ma zapewnione wszystkie potrzeby ciała. Za to prawie zawsze żyje w getcie własnego ubogiego świata. Zaraz się wytłumaczę.
Znane są przypadki, że podlotek z bogatego domu popełniał samobójstwo, bo nie dostał 'odpowiedniego' prezentu na urodziny, albo młody sportowiec po zajęciu drugiego miejsca nie mógł ze sobą żyć, więc kończył. Ich widzenie świata było tak wąskie, że 'porażka' wydawała się im zstąpieniem do piekła. Hahahahah. Strasznie ubodzy byli wewnątrz. Nie potrafili żyć w 'swoim piekle' (hahahahaha) ani z niego uciec. Tak naprawdę, o ile wiem, zawsze okazywało się, że ci ludzie wiedli puste życie. Mieli swój własny zamkniety świat, niewiele przeżyli, niewiele doświadczyli i wystarczał najmniejszy wstrząs, by zniszczyć tak kruche skostniałe budowle. Wokół nie było nikogo, kto okazałby się kotwicą, zaczątkiem nowego. Wiec ginęli w swoich ruinach.
Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.
A wystarczyłoby tak niewiele- silniejszy związek emocjonalny z kimkolwiek, dojrzenie skomplikowania i różnorodności życia, zauważenie, że coś wokół istnieje poza długością własnego nosa... lub doświadczenie niewygód życia, które zbudziłyby instynkt życia. Bo on był uśpiony. Codzienną rutyną pełnego brzucha i pustej głowy, które sprowadzają szarość na świat. Bezpiecznej nijakości. A jeden cios zmieniał szarość w ciemność.

Nie byłbym sobą, gdybym nie podparł tego, co napisałem z drugiej strony. W realnych obozach koncentracyjnych w czasie wojny było zadziwiająco mało samobójstw. Jestem szydercą i szydzę z tych, którzy stawali się samobójcami z powodu niespełnionej miłości, czy innych głupot nie wartych wspominania. Wskazuje na ekstremalne warunki i niewygody, które budziły w ludziach chęć życia do końca mimo wszystko (mimo upadku wartości, zezwierzęcenia, zniszczenia osobowości, wypaczenia charakteru, braku nadziei i wiary, nieuchronności i bliskości śmierci), a wyśmiewam się z tych, którzy niczego nie doświadczyli, a uważają, że cały świat ich znudził.
Pozdrawiam
PS. Moje rozmyślania na temat samobójstwa sprowokował jeden z akapitów w 'Ziemia planeta ludzi' A. de Saint-Exupery, w którym autor pisze, dlaczego uważa samobójców za ubogich w duchu.
ancymon (22 punktów)
>>Emil Durkheim wymienił trzy typy samobójców wg powodów
>>targnięcia się na własne życie...
>>altruistyczny egoistyczny anomiczny (z braku więzi społecznych )
>Prosiłbym o słowo wyjaśnienia przytoczonych pojęć.

Mnie uczono, że Durkheim opisał trzy typy samobójców... okazało się, ze natrafiłem na czwarty... czyli mój "ot tak po prostu" staje się piątym

samobójstwo altruistyczne - wynikające z ogromnej więzi ze społeczeństwem (np. piloci kamikaze),
samobójstwo egoistyczne - będące skutkiem całkowitego rozerwania związków z ludźmi
z najbliższego kręgu (głównie z rodziną),
samobójstwo fatalistyczne - wynikające z przekonania danej jednostki o przeznaczonej jej śmierci (zwłaszcza na podłożu religijnym i filozoficznym),
samobójstwo anomijne - występujące w sytuacji braku jakichkolwiek regulacji, kiedy zostają zniesione wszelkie ograniczenia (np. podczas zmiany systemu politycznego).

Znane są przypadki, że podlotek z bogatego domu popełniał samobójstwo, bo nie dostał 'odpowiedniego' prezentu na urodziny, albo młody sportowiec po zajęciu drugiego miejsca nie mógł ze sobą żyć, więc kończył. Ich widzenie świata było tak wąskie, że 'porażka' wydawała się im zstąpieniem do piekła. Hahahahah. Strasznie ubodzy byli wewnątrz. Nie potrafili żyć w 'swoim piekle' (hahahahaha) ani z niego uciec.

Czy właśnie samobójstwo nie jest dla takich osób ucieczką?

Nie byłbym sobą, gdybym nie podparł tego, co napisałem z drugiej strony. W realnych obozach koncentracyjnych w czasie wojny było zadziwiająco mało samobójstw. Jestem szydercą i szydzę z tych, którzy stawali się samobójcami z powodu niespełnionej miłości, czy innych głupot nie wartych wspominania. Wskazuje na ekstremalne warunki i niewygody, które budziły w ludziach chęć życia do końca mimo wszystko (mimo upadku wartości, zezwierzęcenia, zniszczenia osobowości, wypaczenia charakteru, braku nadziei i wiary, nieuchronności i bliskości śmierci )

Hm... chęć do życia wzrasta proporcjonalnie do realnego zagrożenia tegoż życia?
sceptyżaba (279 punktów)
>>>Emil Durkheim wymienił trzy typy samobójców wg powodów
>>>targnięcia się na własne życie...
>>>altruistyczny egoistyczny anomiczny (z braku więzi społecznych )
>>Prosiłbym o słowo wyjaśnienia przytoczonych pojęć.
>Mnie uczono, że Durkheim opisał trzy typy samobójców... okazało się, ze natrafiłem na czwarty... czyli mój "ot tak po prostu" staje się piątym
Twoje podpada pod anomijne. Nie ma więzi ze światem, która by trzymała.
>Znane są przypadki, że podlotek z bogatego domu popełniał samobójstwo, bo nie dostał 'odpowiedniego' prezentu na urodziny, albo młody sportowiec po zajęciu drugiego miejsca nie mógł ze sobą żyć, więc kończył. Ich widzenie świata było tak wąskie, że 'porażka' wydawała się im zstąpieniem do piekła. Hahahahah. Strasznie ubodzy byli wewnątrz. Nie potrafili żyć w 'swoim piekle' (hahahahaha) ani z niego uciec.
>Czy właśnie samobójstwo nie jest dla takich osób ucieczką?
A czy ucieczką nie byłoby wyjście z piekła przez zapomnienie o porażce. Też byłoby. Wszystko, co zmienia stan 'piekła' możesz nazwać ucieczką od niego. Tylko te ucieczki prowadzą w różne miejsca, a przynajmniej jedna na cmentarz.
>Nie byłbym sobą, gdybym nie podparł tego, co napisałem z drugiej strony. W realnych obozach koncentracyjnych w czasie wojny było zadziwiająco mało samobójstw. Jestem szydercą i szydzę z tych, którzy stawali się samobójcami z powodu niespełnionej miłości, czy innych głupot nie wartych wspominania. Wskazuje na ekstremalne warunki i niewygody, które budziły w ludziach chęć życia do końca mimo wszystko (mimo upadku wartości, zezwierzęcenia, zniszczenia osobowości, wypaczenia charakteru, braku nadziei i wiary, nieuchronności i bliskości śmierci )
>Hm... chęć do życia wzrasta proporcjonalnie do realnego zagrożenia tegoż życia?
Byłbym daleki od mówienia o proporcjonalności. Wygląda na to, że w ciężkich warunkach dla ciała nasza chęć życia nie gaśnie, a nawet jest bardziej widoczna, silniejsza. Tylko tyle i aż tyle.
Pozdrawiam
Kornowski (835 punktów)
>Hm... chęć do życia wzrasta proporcjonalnie do realnego zagrożenia tegoż życia?

Po pierwsze: w genach wszystkich organizmów żywych jest "zaprogramowana" wola przetrwania. Osobniki które wskutek anomalii nie mają w genach zachowań "pro życiowych" kończą np. jako posiłek dla drapieżnika szybciej niż są w stanie spłodzić potomstwo.

Po drugie: zgodnie z piramidą Maslowa najpierw muszą zostać zaspokojone potrzeby fizjologicznej a potem duchowe. Stąd syty, mający sporo wolnego czasu będzie rozmyślać nad sensem życia, akceptacji itd, podczas gdy umierający z głodu, będzie myślał o tym jak się najeść, a robotnik pracujący 16 godzin dziennie w chińskiej fabryce po prostu nie będzie miał czasu na takie dyrdymały.
Yncomop (5 punktów)
>Przeciętny samobójca ma zapewnione wszystkie potrzeby ciała. Za to prawie zawsze żyje w getcie własnego ubogiego świata.
>Znane są przypadki, że podlotek z bogatego domu popełniał samobójstwo, bo nie dostał 'odpowiedniego' prezentu na urodziny, albo młody sportowiec po zajęciu drugiego miejsca nie mógł ze sobą żyć, więc kończył. Ich widzenie świata było tak wąskie, że 'porażka' wydawała się im zstąpieniem do piekła. (...)
>Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.
>A wystarczyłoby tak niewiele- silniejszy związek emocjonalny z kimkolwiek, dojrzenie skomplikowania i różnorodności życia (...)
>Nie byłbym sobą, gdybym nie podparł tego, co napisałem z drugiej strony. W realnych obozach koncentracyjnych w czasie wojny było zadziwiająco mało samobójstw. Jestem szydercą i szydzę z tych, którzy stawali się samobójcami z powodu niespełnionej miłości, czy innych głupot nie wartych wspominania. Wskazuje na ekstremalne warunki i niewygody, które budziły w ludziach chęć życia do końca mimo wszystko (...), a wyśmiewam się z tych, którzy niczego nie doświadczyli, a uważają, że cały świat ich znudził.

Brawo! Sluchajcie co On mowi bo naprawde dobrze prawi. Samobojstwo to wynik ciemnoty i klapek na oczach potencjalnego samobojcy. Szkoda, ze tak wiele osob nie ma sily by je zdjac. Pozdrawiam.
placownik (17853 punktów)

   Twoje posty będą znacznie czytelniejsze jeśli będziesz wycinał zbędne cytowania.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
stormrider (206 punktów)
>>Emil Durkheim wymienił trzy typy samobójców wg powodów
>>targnięcia się na własne życie...
>>altruistyczny egoistyczny anomiczny (z braku więzi społecznych )

Ludzie, widać, bardzo lubią tworzyć pojęcia, nazywać "różne przypadki". Jeśli o mnie chodzi to jestem przekonany, że życie jest znacznie bardziej skomplikowane a "typów" samobójców jest tylu ilu samobójców. Wkładanie czegoś do szufladki nie czyni tego zrozumiałym.

>Znane są przypadki, że podlotek z bogatego domu popełniał samobójstwo, bo nie dostał 'odpowiedniego' prezentu na urodziny, albo młody sportowiec po zajęciu drugiego miejsca nie mógł ze sobą żyć, więc kończył. Ich widzenie świata było tak wąskie, że 'porażka' wydawała się im zstąpieniem do piekła. Hahahahah. Strasznie ubodzy byli wewnątrz. Nie potrafili żyć w 'swoim piekle' (hahahahaha) ani z niego uciec. Tak naprawdę, o ile wiem, zawsze okazywało się, że ci ludzie wiedli puste życie. Mieli swój własny zamkniety świat, niewiele przeżyli, niewiele doświadczyli i wystarczał najmniejszy wstrząs, by zniszczyć tak kruche skostniałe budowle. Wokół nie było nikogo, kto okazałby się kotwicą, zaczątkiem nowego. Wiec ginęli w swoich ruinach.
>Nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.
>A wystarczyłoby tak niewiele- silniejszy związek emocjonalny z kimkolwiek, dojrzenie skomplikowania i różnorodności życia, zauważenie, że coś wokół istnieje poza długością własnego nosa...

Jednym słowem poszerzajmy horyzonty, aż rozpłyną się wszelkie granice.

>Nie byłbym sobą, gdybym nie podparł tego, co napisałem z drugiej strony. W realnych obozach koncentracyjnych w czasie wojny było zadziwiająco mało samobójstw. Jestem szydercą i szydzę z tych, którzy stawali się samobójcami z powodu niespełnionej miłości, czy innych głupot nie wartych wspominania. Wskazuje na ekstremalne warunki i niewygody, które budziły w ludziach chęć życia do końca mimo wszystko (mimo upadku wartości, zezwierzęcenia, zniszczenia osobowości, wypaczenia charakteru, braku nadziei i wiary, nieuchronności i bliskości śmierci), a wyśmiewam się z tych, którzy niczego nie doświadczyli, a uważają, że cały świat ich znudził.

Brak doświadczeń też jest jakimś doświadczeniem
Pozdrawiam


Jest ogromna różnica między tym który wie, że wierzy a tym który wierzy, że wie
W.Stoczkowski
Sarnowski (146 punktów)
>Emil Durkheim wymienił trzy typy samobójców wg powodów
>targnięcia się na własne życie...
>altruistyczny
>egoistyczny
>anomiczny ( z braku więzi społecznych )

Bardzo cię przepraszam ale muszę cię poprawić.
Emil Durkheim wymienił cztery typy nie trzy samobójców. Brakuje ci FATALISTYCZNEGO.
Pozdrawiam.
Olejnik (37 punktów)
Ot tak po prostu to według mnie mozna zapomnieć wziąć czapki w pochmurny dzień. Teoretycznie żadna zdrowa osoba nie powinna myśleć o samobójstwie. Od dawna wiadomo już że pod tak zwanym zmęczeniem życiem kryją się różnorodne jednostki chorobowe typu depresja schizofrenia itp Nawet jesli przyjmiemy iż soba która znajduję się w staniem suicydalnym jest całkowicie sprawna umysłowo prawdopodobnie znajduje się w jednym z tych trudniejszych momentów swojego życia mam tu na myśli wydarzenia losowe lub też wydarzenia które pośrednio wpłynęły na poszukiwanie odpowiedzi o sens życia. Załóżmy jednak że żaden z powyższych przypadków nie dotyczy naszego teoretycznego samobójcy. Pragnie podjąć próbę "ot tak sobie".
W takim przypadku albo nasz osobnik nosi się z myślą o samojstwie od dłuższego czasu, a wtedy na myśl każdemu zdrowemu człowiekowi nasunęły by się jakiekolwiek inne refleksje związane z właśną śmiercią (typu moje życie nie ma sensu etc) albo podjęta próba jest impulsem za którym wg mnie musi stać jakieś wyjatkowo dramatyczny zakręt w życiu anego człiwka Nie potrafię wyobrazić sobie zdrowego w miarę szcześliwego człoieka który podczas spaceru rzuca się z mostu ot tak sobie bo nie mógł znależć żadnego ciekawszego zajęcia na popołudnie.
IQ955 (2355 punktów)
Samobójstwo "ot, tak po prostu"?
A czy ktoś próbował sobie choćby złamać nogę "ot, tak po prostu"?

Ludzie, zastanówcie się, nim coś napiszecie...
Bardzo proszę...

Pozdrowienia,

IQ955. [Marek Czeszek]
sininen (72 punktów)

Nikt chyba nie popełnił samobójstwa "od tak po prostu". Dopóki to jest tylko sfera fantazji, to wiele osób też takie miewa. Sęk w tym żeby nie przejść do czynu. Myśli samobójcze zawsze mają jakąś przyczynę. Może " ot tak sobie " to po prostu depresja lub jakaś mała anomalia chemii mózgu lub jakiegoś innego organu? A może walka z lękiem przed śmiercią?

Pozdrawiam
Cieślański (994 punktów)
Ancymon potraktuj powtórkę mego postu jak standardowy napis na paczce papierosów ostrzegający przed ich szkodliwością, po prostu.

Zawarte między wierszami przesłanie jest takie,
że w okresie jesienno-zimowym wzrasta ilość objawów depresji i sezonowego obniżenia nastroju (SAD), które powodowane są (dostatecznych ilości) światła dziennego brakiem.
W tym okresie wzrasta ilość samobójstw.
Co gorsza,
pisał o tym Cialdini w poradniku "Wywieranie wpływu na ludzi",
w stanie depresyjnego obniżenia asertywności i zaniku zdolności do samodzielnego myślenia,
rośnie w sposób krytycznie fatalny, skłonność osób w depresji do naśladownictwa samobójczych zachowań innych ludzi,
nagłośnionych przesadnie w licznych przekazach medialnych.

Tematyka powtarza się na forum jesienią każdego roku, i zazwyczaj rozpoczynają ją ludzie bliscy załamania nerwowego oraz rozmyślający nad decyzją podjęcia takiego ostatecznego kroku.
Polecam poszukiwania rozwiązań przez "oświecenie" w Internecie.
Najlepiej jest wpisać w wyszukiwarkę np. w "google", następującą sekwencję międzynarodowych znaków;
swiatlo poprawia nastroj.

Warto pamiętać o wspomaganiu diety witaminą C, preparatami magnezowymi łączonymi z zestawem vitaminowym B-compleks, oraz o zadbaniu o więcej ruchu na świeżym powietrzu.
Dieta wegetariańska tj, bez mięsa i innych produktów białkowych zawierających egzogenne białko tryptofan, niezbędne do wytworzenia w ludzkim organizmie, neuroprzekaźnika serotoniny, odpowiedzialnego za dobry nastrój.
Warto z problemem zwrócić się bezpośrednio do lekarza pierwszego kontaktu (z podejrzeniem depresji),
a w skrajnych przypadkach bezpośrednio do lekarza zajmującego się leczeniem systemu nerwowego tj, do lekarza-psychiatry.

bóg jest oszustwem
Ojciec Dyrektor (1704 punktów)
Aż dziw, że Thorvoy jeszcze tutaj niczego nie napisał

Nie polemizuj nigdy z idiotą! Najpierw ściągnie Cię na swój poziom, a później zniszczy doświadczeniem.
punKAOS (2 punktów)
Hikikomori młodzi Japończycy w zbliżonym wieku do statystycznego samobójcy, znikają z życia społecznego nawet na kilkanaście lat, nazywani współczesnymi pustelnikami nie kontaktują się z nikim nawet z rodziną. W Japonii istnieje społeczne przyzwolenie na tego typu zachowanie uważane za sprawę honoru czyżby początki powrotu do tradycyjnego seppuku czy jak kto woli harakiri ???
Samobójstwo jako czyn szlachetny mogący oczyścić dobre imię osoby oskarżanej może to jest właśnie racjonalne podejście???
vacuo (1 punktów)
>Ot tak po prostu połełnic samobójstwo jest logiczne.
Mówimy w tym przypadku o samym zastosowani pewnego nie adekwatnego sformuowania, albo o pewnego rodzaju estetycznym dopełnieniu. Niewiem...

In vacuo

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365