 |
Infolinie - mówienie po imieniu Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-12-2006 06:42 | kszan (559 punktów) | Infolinie - mówienie po imieniu | Chciałem spytać, czy Was też denerwuje mówienie Wam po imieniu przez różnego rodzaju konsultantów infolii i przedstawicieli handlowych (głównie oferujących produkty banków i ubezpieczenia). Po pierwszym kontakcie i zebraniu podstawowych danych taka osoba zaczyna zwracać się do klienta w stylu Panie Janie, Pani Anno itp. Zauważyłem, że jest to zjawisko powszechne, prawdopodobnie wtłoczone do głów konsultantów przez jakieś szkolenie, którego autorzy zakładają, że takie zbliżenie z klientem zwiększy sprzedaż czy coś takiego. Mnie osobiście to razi i uważam, że efekt jest raczej odwrotny. Czy nie uważacie, że powszechna w Polsce forma proszę Pani/Pana jest wystarczająca? Czy ma równiez wpływ nieznana różnica wieku pomiędzy stronami, tzn. kiedy osoba młoda (konsultant) zwraca się do osoby znacznie starszej (klient). Rozmawiałem na ten temat z ludźmi w wieku 50 lat i powyżej, i taka forma zwracania się do nich w większości przypadków ich mocno denerwuje, niejednokrotnie zresztą zwracają uwgę konsultantom podczas rozmowy.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| placownik (17853 punktów) |
>czy Was też denerwuje mówienie Wam po imieniu przez różnego rodzaju konsultantów infolii i przedstawicieli handlowych (głównie oferujących produkty banków i ubezpieczenia).
Mnie również denerwuje ta maniera. Podzielam Twoje przypuszczenia, że jest to efekt szkoleń. Szkoleń w trakcie których realizowane są programy żywcem skopiowane z programów stosowanych w innych krajach, bez zadania sobie minimalnego choćby trudu dostosowania ich do warunków polskich.
Dodam jeszcze, że równie denerwujące jest dla mnie nazywanie kredytów czy ubezpieczeń produktami. Banki i towarzystwa ubezpieczeniowe niczego nie produkują. One świadczą usługi.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| JATO (2644 punktów) | Przyszło to z Zachodu a dokładnie od Anglosasów. Pojawiają się obce naszej mentalności i sposobie wysławiania się konstrukcje językowe. Gorszyć mnie to specjalnie nie gorszy. Budzi co najwyżej uśmiech politowania. Warto tu zwrócić uwagę, że rozmaite firmy na pierwszej stronie www zamieszczają opis swojej MISJI. Mają bowiem misję do spełnienia. Oczywiście żadnej innej misji poza zarobieniem pieniędzy firma nie posiada.Niemniej webmaster pisze tam różne marketingowe bzdury mające mające za zadanie przekonać potencjalnego klienta, iż firma o niczym innym nie marzy jak tylko o tym, by klienta uszczęśliwić ponad miarę jego oczekiwań. To samo dotyczy mówienia po imieniu. Klient powinien się poczuć członkiem społeczności (banku, ubezpieczyciela etc...), która ma za zadanie uczynić go szczęśliwym, pomóc rozwiązać wszelkie problemy etc... Tak tam po prostu socjotechnika. Zarówno w języku angielskim jak i angloamerykańskim nie ma słowa pan (pani). Mr/Mrs/Miss ma nieco inne znaczenie i nie może być użyte jako zamiennik formy pan. Inne języki europejskie taką formę znają (Herr, Don, Monsieur)ale to nie Niemcy czy Francuzi stworzyli współczesną gospodarkę wolnorynkową.I chyba musimy z tym żyć. Pozdrwiam serdecznie. JATO 
Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.
|
|
 | | Thorvoy (6588 punktów) | Obawiam się że te marketingowe zabiegi są domeną nie tylko banków i ubezpieczycieli. Byle reklama w telewizji usiłuje przekonać nas że duński jogurt to czysta miłość, a bez cążków do paznokci Twoje życie towarzyskie upadnie szybciej niż jednonogi dziadek podczas trzęsienia ziemi.
Co do mówienia po imieniu i innych ciekawych, wyuoczonych chwytów- no właśnie! Wyuczenie. Jest tak wyraźne, że aż razi. Normalnie ludzie w Polsce nie odnoszą się tak do siebie, chyba że są już na pewnym etapie znajomości, albo dzieje się to za jawnym przyzwoleniem obu stron. A tutaj mamy do czynienia ze wzorami z Zachodu, które ktoś kopiuje bez najmniejszego zastanowienia.
Pozdrawiam.
|
|
 | | Petite Violette (273 punktów) | We Francji to mowienie po imieniu w ogole nie jest stosowane i chyba nigdy nie bylo. Powod jest bardzo prosty Pani + imie to brzmi dla Francuza jak (nie wiem jak to okreslic delikatnie, przepraszam) taka Pani ktora trzyma burdel...  Pozdrawiam.
Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
|
|
|  | | Thorvoy (6588 punktów) | Pani + imie to brzmi dla Francuza jak (nie wiem jak to okreslic delikatnie, przepraszam) taka Pani ktora trzyma burdel...  Nie sprząta za często, znaczy?
|
|
| Pandorra (1289 punktów) |
Całkowicie się zgadzam. Nasza przestrzeń prywatna, także w aspekcie werbalnym, jest wyraźnie większa, niż w przypadku kultury amerykańskiej, skąd zwyczaj ten przyszedł. Nagłe przejście na ty spora część dorosłych Polaków odbiera jako naruszenie sfery prywatności. We mnie to wcale nie wywołuje poczucia wspólnoty z rozmówcą, wręcz przeciwnie. Nadmierna poufałośc budzi nieufność, zwątpienie w profesjonalizm usługodawcy, co pociąga za sobą chęć przerwania rozmowy. Efekt jest więc odwrotny do zamierzonego. Pozdrawiam.
|
|
| anielka | Trochę się spóźniam z odpowiedzią, ale ponieważ to po cześci moja działka, chcę tylko odpowiedzieć, że wydaje mi się przede wszystkim, iż iluzją jest przekonanie, że samo użycie słowa "pan/i" jest "grzeczne" lub "wyszukane", a zarazem "jakby bliskie". Po polsku przez "pan/i" w połączeniu z imieniem można przede wszystkim zwracać się do podwładnych, których nie lubimy. Bywają różne derywaty takiego "pan/i", ale jedyne chyba użycie w miarę przyjemne z punktu widzenia adresata ogranicza się chyba do sytuacji: starsza osoba mówiąca do znacznie młodszego słuchacza, który jest na tyle jednak samodzielny, by nie walić doń przez "ty". Oczywiście, kto tego nie wie, zostanie niechybnie konsultantem infolinii...
To, czy zwyczaj taki przybył do nas z innego kontynentu, wyjaśnia w istocie niewiele, nawet jeśli to prawda. Najistotniejsze jest chyba to, w jaki sposób sami jesteśmy w stanie widzieć nasz własny język.
|
|
| Mascibroda | Ja pracowalem na infolini i oczywiscie mowienie po imieniu stosowane jest po to aby szybko zdobyc zaufanie klienta np: Pani Waclawo, Panie Piotrze a nie np: Panie Kowalski, Pani Malinowska w ten sposob szybko wchodzi sie w poufalosc, jest sie jakgdyby w blizszej kmomitywie z osoba,z ktora sie rozmawia, to jeden z chwytow marketingowych, poprawiajacych wyniki sprzedarzy. Teraz mieszkam w Angli i rzeczywiscie wchodze do banku a tam do mnie mowia "you" czyli "ty" wpisz tytaj, podpisz tutaj.To brzmi naturalnie po angielsku. A najlepsi sa polacy ktorzy tutaj mieszkaja od dawna, ci od razu przechodza z petentami na ty, po polsku to brzmi nienaturalnie.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|