Racjonalista - Strona głównaDo treści
Parte Kobiet a bron kobieca

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
18-12-2006 11:19MobiaParte Kobiet a bron kobieca
Mozna walczyc o prawa kobiece za pomoca prawa. Ma to swoje uzasadnienie i jest jak najbardziej chwalebne.
Osobiscie nie wierze jednak w "wyparcie" mezczyzn z elit rzadzach jakiegokolwiek rodzaju. Mezczyzni zawsze rzadzili i tak pominawszy wyjatki jest do dzisiaj. Szef mezczyzna jest zreszta lepiej akceptowany - co moze dziwic - rowniez przez kobiety.
Natomiast co mnie dziwi to slepota wielu wspolczesnych kobiet. Nie korzystaja z broni wlasnego sexappealu i nie doceniaja tego jaka jest on potega w negocjacjach z wlasnymi i potencjalnie wlasnym mezczyzna. Wiekszosc wielkich tego swiata zdobywalo to, co zdobywalo dla konkretnej kobiety lub aby zdobyc konkretne kobiete. Madra kobiete, ktora sie cenila wysoko. Powiem krotko - zakochany mezczyzna byl i jest w stanie zrobic dla kobiety wlasciwie wszystko. To my drogie Panie moglybysmy rzadzic swiatem, ale nie chcemy. W wiekszosci sprzedajemy latwo swoje ciala i w dodatku byle komu.
Kiedys mezczyzna aby zdobyc kobiete rowniez w znaczeniu sexualnym musial oddac pol majatku, wykazac sie czyms szczegolnym, zdobyc uznanie jej rodziny, itp. Dzisiaj mamy szybki seks, wolny seks, tolerancje, rownouprawnienie, konkubinaty i inne przejawy "wyzwolenia", kobiet.
Czy ktoras ze wspolczesnych walczacych o prawa swojej plci kobieta, spisuje np przed slubem intercyze z punktem dotyczacym alimentow?? Zabezpiecza sie w jakis sposob, wykorzystujac sile swojego podobania sie mezczynie?
Kobiety szczegolnie Polki maja jakas chora ambicje wyjscia za maz. Nie pragnienie, tylko wlasnie ambicje. Bycie panna to jakis obciach. I wychodza za pierwszego lepszego, ktory zwroci na nie uwage, jest mily i zabierze do kina, to z reguly wystarcza aby isc z nim do lozka. O negocjacjach i wymaganiach szybko zapominaja. Nawet tych elementarnych.
Cencie sie Panie! Stawiajcie wymagania zanim dacie sie dotknac, a zyskacie wiecej niz myslicie. Jesli nie wierzycie zrobcie maly eksperyment. Przeanalzujcie grono Waszych znajomych i sprawdzcie ktorym kobietom dobrze sie wiedzie. Najczesciej tym, majacym przydomek "zolza", "jedza" itp.
Ostatnio na wp byl fajny tekst amerykanskiego psychologa ktory przebadal jaki typ kobiet jest najrzadziej zdradzany i porzucany. Oczywiscie te stawiajace wysokie wymagania.
Naprawde nasze babki byly duzo sprytniejsze. I nie ma to nic wspolnego z wyrachowaniem czy manipulacja.
Powyzsza rade dostalam od mojej duzo starszej znajomej, ktora obserwujac moje zmagania na polu - damsko meskim wlasnie takiej rady mi udzielila. Wyprobowalam no i mam...ehhh...chyba nie bede sie chwalic bo to az niewiarygodne.. Zycze Wam wiec kochane kobiety..wysokich cen wlasnych!

Petite Violette (273 punktów)

Nie wiem czy to jest effect bariery jezykowej czy tez mojego zdumienia wobec tego tekstu, ale az boje sie zrozumiec co Ty chcesz powiedziec.
Mam wrazenie ze ten tekst jest jakas feministyczna propaganda z lat 80! Jesli sie myle to bardzo przepraszam. Bo tak na prawde, o co Ci chodzi?
Mowisz ze kiedys meszczyzna musial robic to i to aby zdobyc kobiete. Ok. Jestem kobieta nie zdobycza.
Mowisz tez ze kobiety dzisiaj "daja sie" za kino...Jeszcze raz instrumentalizujesz kobiety, dlaczego?
Moze o tym nie pomyslalas, ale kobiety tak samo jak meszczyzni, maja popedy seksualne. Moze akurat nie szukaja partnera zyciowego tylko chca sie troche pobawic i korzystac z zycia? Spotykasz przystojego faceta, nie macie nic ze soba wspolnego ale podobno jest boski w lozku, dlaczego nie sprobowac, na jedna noc? Kobieta moze miec kilka orgazmow podczas stosunku...
W tym wypadku uwazam ze kobieta uzywa meszczyzne.

To, ze kobiety w Polsce sa czesto bezradne, to jest winna edukacja a nie kobiety same sobie.

Owszem trzeba sie dobrze samo oceniac, ale nie wolno zapominac ze najwaznejsze w jakiejklowiek relacji miedzyludzkiej jest wzajemny szacunek i dialog w tym szacunku.

Mowisz ze kobieta musi miec wysokie wymagania zeby dobrze jej sie ukladalo w zwiasku, i opierasz Twoje zdanie na tekstcie z WP jakiegos psychologa amerykanskiego. Moglabys podac link do tego tekstu, bo z przyjemnoscia bym sobie przczytala?
Miec wymagania jest czyms naturalnym, ale jesli ktos stawia wymagania z jednej strony to z drugiej strony tez beda. A co sie stanie jesli wymagania w koncu zmecza jedna ze stron?

Mam nadzeje ze wiesz co robisz.

Pozdrawiam

Z racji dwujęzyczności, moja polszczyzna może nie być doskonała.
Monia
To ze popglady pochodza z lat 80-tych nie musza oznaczac ze sa zle. Mozna po prostu zatoczyc pogladowe kolko i wrocic do miejsca startu.
Nie rozmawiamy teraz o jednonocnych eskapadach z kilkaktrotnymi orgazmami, w ktorych kobieta mysli ze wykorzystuje mezczyzne i ze korzysta z zycia. Temat byl inny i przy nim pozostanmy.
A wiec sprobuje jeszcze raz podsumowac moje spostrzezenia. Wszyscy mowia o ciezkim losie kobiet, chca zakladac Partie i inne organizacje majace na celu zmniejszyc kobiece cierpienia, a ja bede uparcie twierdzic ze kobiety same sie pchaja w klopoty. Co tu bede duzo mowic - sama jestem Polką madrą po szkodzie. I sama sie kiedys w moje klopoty wepchalam. Samami na wlasne życzenie.
Mozna by gdybac jako powinno byc, jak mezczyzni powinni traktowac kobiety, itd, itp. Dobrymi checiami jest jednak pieklo wybrukowane. Dlatego uwazam ze to kobiety powinny same sie zabezpieczac przed zlym traktowaniem, byciem matka z marnymi alimentami, itp. Oczywiscie mozna to robic uchwalajac ustawe, ale najprostszy sposob to "wymuszenie" pewnych postaw i zobowiazan na wlasnych partnerach.
Mezczyzni zawsze chcieli z nami spac. Dlaczego nie mialabym ustanowic zaplaty za to? Obrzydliwe, cyniczne? Nie sadze. Chcesz byc ze mna to musisz spelnic pewne moje wymagania. Tak bylo kiedys i to bylo swietne. Nie jestem romantyczna w sposob slepy. Wiem o co chodzi mezczyznom i nie uwazam tego za zle. Uczciwe uklady sa w porzadku. Ja Ci daje to a Ty mi to. A poniewaz zakochanemu mezczyznie bardzo zalezy chetnie idzie na kompromisy. I tu jest moment w ktorym prababki byly madrzejsze, a wspolczesne mlode kobiety sa po prostu straszliwie naiwne.
Bledem czasow przedfeministycznych nie bylo wiec to, ze kobiety siedzialy w domu i niepracowaly. Bledem tych czasow byly zle skonstruowane umowy przedslubne, dzieki ktorym Pan maz mogl zrobic z kobieta wszystko co chcial. Nekane kobiety jako panaceum wymyslily feminizm, dorownanie facetom, rowne miejsca w szeregach walczacych. Co za idiotyzm!!
Wystaczylo zapisac w umowie przedslubnej, ze w przypadku rozwodu kasuje polowe majatku, bniezaleznie od winy i pare innych zapisow. Siedzialybysmy sobie dalej w blogim, domowym zaciszu i pielegnowaly gniazdko.
Ale kobiety nie sa sprytne. Albo odgrywaja samodzielne singielki zaliczajace przebojowo co weekend faceta i nagle po 30 stce cos im swita, ze to nie tak, albo lapia pierwszego , lepszego narzeczonego i szczesliwe ida prosto w strone drzwi z napisem udreczona, bita i zaniedbana Matka Polka.
Cieślański (994 punktów)
>Mezczyzni zawsze chcieli z nami spac...
>Uczciwe uklady sa w porzadku...
>Natomiast co mnie dziwi to slepota wielu wspolczesnych kobiet.
Do Monia.
Jestem przeciwny mówieniu o kobietach, że są "ślepe" dlatego, bo nie "potrafią" wywierać wpływu na mężczyzn za pomocą atrybutów swej seksualnej atrakcyjności.
Statystycznie rzecz biorąc takie potencjalne możliwości wywierania wpływu są ograniczone.
Stosunkowo duża konkurencja.

Po pierwsze - nie na każdego mężczyznę to działa, (w konkretnym przypadku dwu osób różnej płci).
Po drugie -nie każda kobieta ma taką przydatną atrakcyjność własnego ciała.
Bogaty i przystojny mężczyzna nie ulegnie urokowi biednej brzyduli.
Raczej poszuka sobie "towaru" ze swojej półki.
Większość ludzi tak się dobiera w związki.
Ci bardziej atrakcyjni fizycznie i kapitałowo z tymi o zbliżonym poziomie "balansu walorów".
Ci biedniejsi i brzydsi zwiążą się z gorszym sortem narzeczonych.
Jednych pociąga uroda, innych posag i resortowo-ministerialne koneksje teściów.
Jeszcze innym podstawią tajnego współpracownika zwerbowanego we wsi a ufarbowanego na "miastowego".
Summa summarum, niezależnie od płci "każda potwora znajdzie swego amatora".

Dobór kobiet przez samców, do firmy lub do związku; najczęściej różni się marginesem czasowym związanym z ulotnością urodu kobiecej.
Co prawda przyjmując kobietę do pracy, podatny na uroki damskiej urody szef, najczęściej wybiera "ładne", czyli takie które już na wstępie mu się spodobają.
Taka wstępna selekcja podwyższa ryzyko, że chłop ulegnie emocjom i straci rozsądek w dbałości o własny portfel.
A to źle wróży bilansowi finansowemu firmy, "chóć" z czasową korzyścią dla atrakcyjnej pani.

Jak wskazuje praktyka, znacząca część mężczyzn-przywódców i polityków osadzonych w radach nadzorczych spółek skarbu państwa, była i jest homoseksualistami.
Bo mają przydatne umiejętności kobiecego charakteru, które w połączeniu z męska agresją i bezwzględnym parciem do władzy czynią ich skutecznymi przywódcami.
Albo, dali się uwieść starszym homoseksualnym przywódcom, którzy ich w karierze "popychają" w górę.
Nawet uprawianie przez nich daleko-wschodnich sportów walki, nie garantuje ich męskości, bo mogą się z czasem zadurzyć, w swym nauczycielu duchowym i jego "domniemanej boskości".

Paradoksalnie, to właśnie "ślepe" kobiety mogłyby próbować uwodzić homoseksualistów ze skutkiem mizernym.
Gejów na stanowiskach nie interesują walory kobiecości obserwowane u kobiet.
Prawdopodobnie około połowy z nich, interesuje kobieca seksualność zauważalna u innych mężczyzn, bo w przyrodzie zawsze z czasem powstaje równowaga potrzeb i możliwości.
"Jeśli już", to szef homoseksualista zapewne wybierze kandydatki o urodzie typowo męskiej albo takie, które stworzą mu alibi i pociągające image firmy.

Równe prawa dla wszystkich płci i mniejszości seksualnych, doskonale służą więc, wyrównaniu szans wszystkich kobiet i mężczyzn we wzajemnym seksualnym manipulowaniu.
Dlatego Monia, aby twoje porady przydatne były w praktyce, przy czym, sprawiedliwie dla każdej strony,
gorąco Cię Moniu namawiam do popierania ideałów współczenej LEWICY, i do tępienia średniowiecznych, seksistowskich ciągotek ksenofobów z PiSiu, eLPeeRu i Samejbrony.



bóg jest oszustwem
Vendetta (62 punktów)
>Osobiscie nie wierze jednak w "wyparcie" mezczyzn z elit rzadzach jakiegokolwiek rodzaju. Mezczyzni zawsze rzadzili i tak pominawszy wyjatki jest do dzisiaj. Szef mezczyzna jest zreszta lepiej akceptowany - co moze dziwic - rowniez przez kobiety.
Chyba tylko w Twoim światopoglądzie. Kto mówi o wypieraniu mężczyzn. Kobiety z potencjalnej Partii Kobiet chcą podjąć współpracę z mężczyznami, a nie przegonić ich z polityki; chociaż narazie wieeeeeeeele przygotowań przed nimi. Tobie może jest dobrze w patriarchacie, ale nie wypowiadaj się z łaski swojej za innych. Dla mnie np: dobrze przygotowana kobieta do pełnienia wojej funkcji ma przyklejoną opinie profesjonalisty w tym co robi.

>Nie korzystaja z broni wlasnego sexappealu i nie doceniaja tego jaka jest on potega w negocjacjach z wlasnymi i potencjalnie wlasnym mezczyzna.
Piersi wypadające zza dekoltu, mini 15cm, zalotne przekładanie nogi na nogę i bawienie się komsykiem włosów, oraz uwodzicielskie spojrzenie*, miałyby zastąpić inteligencję i trzeźwe myślenie ? Dobrze wnioskuję ?
Ideologia lalek barbii.

>Powiem krotko - zakochany mezczyzna byl i jest w stanie zrobic dla kobiety wlasciwie wszystko.
Wnioskujesz na podstawie siebie rozumiem, tzn. że ze swoim narzeczonym jesteś tylko dlatego, że osiągasz z tego jakieś korzyści bo przecież on zrobi dla Ciebie wszystko ?

>To my drogie Panie moglybysmy rzadzic swiatem, ale nie chcemy. W wiekszosci sprzedajemy latwo swoje ciala i w dodatku byle komu.
Kobieta z agencji towarzyskiej - nie ważne czy za seans erotyczny weźmie 100 czy 1000zł - i tak pozostanie prostytutką. Różnica polega jedynie na cenie.

>Dzisiaj mamy szybki seks, wolny seks, tolerancje, rownouprawnienie, konkubinaty i inne przejawy "wyzwolenia", kobiet.
Każdy robi to co mu odpowiada. Chyba ma do tego prawo ?

>Czy ktoras ze wspolczesnych walczacych o prawa swojej plci kobieta, spisuje np przed slubem intercyze z punktem dotyczacym alimentow??
Kwestia dyskusji. Nie każda kobieta wychodzi za mąż z myślą, że się rozwiedzie po jakimś czasie. Może owszem rozważyć taką możliwość, ale pozbawianie marzeń na starcie też nie jest dobre.

>Zabezpiecza sie w jakis sposob, wykorzystujac sile swojego podobania sie mezczynie?
Znaczy najpierw uwieść, potem oskubać, a potem orzec niezgodność charekterów i zostawić ?

>Bycie panna to jakis obciach. I wychodza za pierwszego lepszego
Zaraz, zaraz - wprowadźmy jakąś logikę do tego postu. Wcześniej skrytykowałać szybki seks bez zobowiązań i konkubinat, a teraz jeszcze małżeństwa. Ja już naprawdę nie wiem o co Ci chodzi.

>Cencie sie Panie! Stawiajcie wymagania zanim dacie sie dotknac, a zyskacie wiecej niz myslicie.
Brzmi to tak jak ustalenie ceny za cielesność. Jak dla mnie to czysta prostytucja, a nie związek - ja pójdę z tobą do łóżka, ale ty wcześniej spełnisz moje zachcianki. Seks jako nowy środek płatniczy ?

>Jesli nie wierzycie zrobcie maly eksperyment. Przeanalzujcie grono Waszych znajomych i sprawdzcie ktorym kobietom dobrze sie wiedzie. Najczesciej tym, majacym przydomek "zolza", "jedza" itp.
A nie rozważasz tego, iż mężczyzna który ciągle musi coś udowadniać, w końcu zmęczy się tym egzaminowaniem i ucieknie ?
Do kogoś dla kogo nie musi być ideałem i być zawsze do wszelakiej dyspozycji 24 na 24h, gdzie będzie mógł pozwolić sobie na chwilkę wytchnienia ?

>Mezczyzni zawsze chcieli z nami spac. Dlaczego nie mialabym ustanowic zaplaty za to? Obrzydliwe, cyniczne? Nie sadze.
Brzmi jak łzawe, pełne zemsty i złości wyznanie kobiety, która dała się oszukiwać, a teraz wszędzie wookoło chce się za to mścić. Rozumiem, że ze swoim mężem nie będziesz rozmawiać, tylko sypiać i realizować postanowienia kontraktu ?

>Wiem o co chodzi mezczyznom i nie uwazam tego za zle. Uczciwe uklady sa w porzadku. Ja Ci daje to a Ty mi to.
A więc muszę zadac to pytanie - o co chodzi mężczyznom ?
A jak ktoś nie spełni w 100% wygórowanej listy wymagań ? - to co, powiesz żegnaj, bo niestety nie zdałeś pomyślnie testu. Przyjdź z powrotem jak się podciągniesz ?

>A poniewaz zakochanemu mezczyznie bardzo zalezy chetnie idzie na kompromisy.
Ten cały post mi zalatuje tanim dydaktycyzmem w stylu - Jak być mądrą w dzisiejsych czasach, czyli poradnik tresury mężczyzny. Ja np: zakładam, że wystarczy poprostu myśleć, aby nie dać się oszukać.

>jaki typ kobiet jest najrzadziej zdradzany i porzucany. Oczywiscie te stawiajace wysokie wymagania.
A ja Ci podam przykład mojej znajomej, która traktowała swojego partnera w przedstwiony tutaj sposób tzn - masz zrobić to, to i to a jak nie to żegnaj; absolutnie nigdzie nie pójdziesz bo masz karę za to, że nie wywiązałes się z tego i tego. Wiesz jak znajomość się skończyła - wszystko wyglądało z wierzchu idealnie, wydawało się że rzeczony mężczyzna bardzo się stara sprostać wymaganiom, bardzo dba o nią i napewno mu na niej baaaardzo zależy; rzeczony mężczyna przez dwa lata ją oszukiwał, nie mówił jej że wychodzi na spotkanie z kolegami bo by zrobiła awanturę, że nie ma prawa nigdzie iść bo czegoś nie dał rady wykonać; wreszcie się zdenerwował, brutalnie uświadomił jej, iż sama z kryształu zrobiona nie jest, i on ma już dosyć ciągłego zdawania coraz to bardziej wygórowanych egzaminów. Dziewczyna zachowała nonkonformistyczną postawę, nie poszła na żaden kompromis i od długiego czasu jest ciągle sama, bo ciągle szuka ideału, mistera of the world, rambo, casanovy i romantycznego kochanka w jednym, dyspozycyjnego 24h/7 dni w tyogdniu.

>Wystaczylo zapisac w umowie przedslubnej, ze w przypadku rozwodu kasuje polowe majatku, bniezaleznie od winy i pare innych zapisow. Siedzialybysmy sobie dalej w blogim, domowym zaciszu i pielegnowaly gniazdko.
Rozumiem, że umowa dotyczy tylko strony mężczyzny ? Toż to czysty wyzysk i karane jest sądem

Na wniosek mój trzeba będzie poczekać bo musze najpierw uzyskac odpowiedzi na zadane pytania, oraz limit słów mi się skończył
*porady dotyczące rozbudzenia w sobie sexappeal'u z jakiegoś czasopisma
Monia
do Vendetty:
nie uwazam sexappealu za cos gorszego od dobrze wygimnastykowanego mozgu. Czy wiesz na przyklad ze osoby z duzym magnetyzmem i erotyzmem sa bardziej przekonywujace zawodowo i dotyczy to obydwu plci? I nie chodzi tutaj o 15 cm mini, erotyzm plynie ze srodka i jest potezna sila, odzwierciedlajacac sie we wszystkich zyciowych obszarach.
Kazdy ma prawo do zycia jak chce, wolnengo seksu, konkubinatow i wiazania sie z byle kim. Tylko czemu potem jeczy ze mu zle? A kobiety jecza jak nikt inny. Lepiej chyba zapobiegac niz jeczec.
Nie o to chodzi zeby kogos oskubac w malzenstwie. I nie chodzi o pozbawianie sie marzen. Ja w swojej firmie podpisujac umowe o wynajem lokalu nie pozbawialam sie marzen ze bedzie dobrze i ze wspolpraca z wlascicielem biura bedzie dobra. I jest dobra. Umowa jest wyrazem zaufania, a nie jego braku.
Malzenstwo jest bardzo dobra rzecza, nalezy jednak zrobic to z rozmyslem, w koncu to na cale zycie, przynajmniej z zalozenia. Intrecyza powinna byc przemyslana, nie krzywdzaca dla obydwu stron i zabiezpieczajaca jednak obydwie strony w wypadku kryzysu. To wszystko. Ja nie chce nikogo wyzyskiwac!!! Ale i nie chce byc wyzyskiwana. Kobiety daja sie wyzyskiwac. Za pare ladnych slow i obietnice przy oltarzu godza sie na zazwyczaj przegrany uklad ( z punktu widzenia polskiego prawa). Pisze o tym nie dlatego ze mam jakies traumatyczne przezycia, ale dlatego ze jest duzo kobiet, ktore maz porzuca i zostawia bez srodkow do zycia, albo takie ktore sa systematycznie maltretowane ( na Podkarpaciu ponad 50%). Gwarantuje, ze wszyscy Ci panowie szczerze slubowali milosc. Mozemy szukac winnych, ale to wlasnie kobiety powinny odpowiednio wczesnie zabezpieczyc sie przed takimi sytuacjami.
Mloda kobieta ma trzy wyjscia: albo decyduje sie na samotne zycie i walczy o swoje sama, albo wychodzi za maz i dzieje sie tak jak sie dzieje czesto - rozwody, klotnie krwiozercze o majatek, nieplacenie alimentow, maltretowanie - albo moze przed slubem negocjowac. A mezczyzna jest albo szlachetny i zrozumie powody jej zabezpieczania sie, albo odejdzie, albo z uwagi na to ze kocha te kobiete i chce tej kobiety zgodzi sie na to, mimo ze nie jest do konca za. Moze jakos wulgarnie napislalam ze karta ptrzetrgowa jest seks, ale w koncu mezczyzni najczesciej zenia sie z mlodymi i ladnymi kobietami, ktore uwazaja za sexowne, wiec chyba mam prawo tak wnioskowac.
Pytasz o wygorowana liste moich wymagan. Moja lista wymagan odpowiada mnie samej. Wymagam tego co sama daje. Coz w tym zlego. Ty tez masz taka liste tylko gdzies w podswiadomosci a ja zrobilam ja swiadomie. Kazdy ma taka liste.
Co do tematu "zolz" mialam na mysli zolzy rozsadne, nie ograniczajace czyjejs osobowosci, ufajace i kochajace, ale i pelne wymagan. Twoja kolezanka ma po prostu problemy z sama soba skoro tak traktuje drugiego czlowieka. Zolza to kobieta z zasadami, trwalymi zasadami ktorych spelnienia wymaga, konsekwetna i dojrzala, a nie jakas znudzona, rozkapryszona krolewna, robiaca z drugiego czlowieka zawsze dyspozycyjnego pantofla.
Nie wiem czemu na stwierdzenie, ze mezczyzni chca seksu jest zaraz huragan zarzutow. No chca i to jak! I bardzo dobrze. My kobiety mamy przyjemnosc, mozliwosci przetargow, poza tym bez tego to z nawiekszej milosci nici.
To okropne ze na forum moje literki robia ze mnie lzawa, gorzka i msicwa osobe. Jestem chyba stuprocentowym tego przeciwienstwem.
Wiesz z tym odrzuceniem poradnikow i samodzielnym mysleniem to chyba nie takie proste, jak pokazuje zycie. Ja sama chetnie czytam poradniki. 10 lat czyjejs pracy za 20 zl. Nie mam wyjscia, musze kupic.
Nie wiem czy zaliczasz sie do ludzi majacych tendencje do wierzenia w to co ladnie opakowane, niewazne czy sa to hasla feministyczne, patriotyczne czy romantyczne. W kazdym razie zawsze lepiej otworzyc blyszczacy papierek i zobaczyc czy cukierek nie okaze sie kartoflem.
Pandorra (1289 punktów)
Spróbuję krótko.
Proponujesz traktowanie mężczyzny instrumentalnie - czyli dokladnie tak samo, jak niektórzy mężczyźni od dawnych czasów traktowali kobiety. I właśnie przeciwko takimu traktowaniu kobiet protestujesz. Pachnie nieco mentalnością Kalego, nie sądzisz?
A używanie seksu jako zaplaty za "właściwe" zachowania mężczyzny wydaje mi się jakąś odmianą prostytucji.

Poza tym facet to też człowiek, wbrew temu co Ci się wydaje . Ma jakies uczucia, cieszy się, cierpi. Pewnie inaczej niż kobieta, ale nie mozna uważać, ze wszyscy mężczyźni to bezduszne maszynki do seksu. No przyznaję, mężczyźni lubią seks. A Ty nie?

Jeżeli z góry zakładasz, ze bedziesz tylko brać, a nie dawać, to nie wróżę takiemu związkowi szczęścia. Bo bycie razem polega jednak na pewnej wzajemności, na wspólnym przeżywaniu czegos. To o czym mówisz wygląda mi raczej na dzialania odwetowe, na zemstę, czy wendettę systemową. Nie chce wnikać w Twoje życie, bo to nie moja sprawa, ale czyżbyś uważała sie za pokrzywdzoną?

Natomiast w jednym się zgadzam - "mężczyznę na cale życie" trzeba wybierać starannie, a problem polega na tym, ze jak to mówią, niektóre kobiety podniecają się byle czym, a potem wychodzą za to za mąż.
Graba
Heh

Istnieja ludzie i parapety - to sie tyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn - istnieja ludzie mądrzy jak i mniej roztargnięci - bez wzgledu na plec

To, ze ktos jest mezczyzna nie znaczy ze ktos jest zly, nieobliczalny i mysli tylko o jednym...
Tak samo mozna powiedziec, ze to, ze ktos jest kobietą nie znaczy ze jest głupia, jest wykorzystywa na kazdym kroku przez mezczyzn

wyzej przytoczylem tylko stereotypy

pzdr
Monia
do Pandorry:
Nigdy nie proponowalam traktowania mezczyzn instrumentalnie, nigdy oni mi tego nie mowili, mysle ze jestem dobra, uczciwa i kochajaca partnerka. Co nie przeszkadza mi w dbaniu o wlasne interesy. A raczej zapobieganiu klopotom. Uwazam plec meska za w pewnym sensie lepsza i chetniej z mezczyznami przebywam, nie wiem wiec czemu piszesz ze mezczyzna to tez czlowiek. Nie uwazam rowniez ze mezczyzni to bezduszne maszynki do seksu, skad takie wnioski??? Dlatego ze napisalam ze glownie chca od nas seksu? Przeciez to prawda. Dlaczego piszesz ze ja tylko biore?? Ja bardzo duzo daje a moi mezczyzni sa rozpieszczani. Zreszta nie zgodze sie z tym ze zwiazek musi polegac na wzajemnosci doslownej, moze jedna osoba dawac wszystko a druga tylko usmiechy i obie strony sa szczesliwe.
Ja wiem ze kobiety chcialyby romantyzmu , ale zycie pelne jest niespodzianek i nie mozna o tym zapominac. W zyciu biznesowym ktos tez moze wygladac uczciwe i szlachetnie, a mimo to podpisuje sie z nim umowe, wlasnie jako dowod szczerosci i lojalnosci. Dlaczego nie mialo by byc identycznie w zyciu malzenskim?
Mysle ze nie zrozumiala moich intencji no albo ja jakos niprecyzyjnie sie wyrazilam.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
Drogie Panie.
Przepraszam, że się wtrącam w ten jakże kobiecy dyskurs. Jednakże jego lektura nie może człowieka myślącego pozostawić obojętnym i nie skłonić do może nieco głębszych refleksji.
Przede wszystkim poruszacie tu conajmniej dwa problemy.
1. Rola seksu w relacjach damsko-męskich;
2. Sytuacja kobiety w społeczeństwie patriarchalnym.
Oba mogą się na siebie nakładać (i pewnie często się nakładają), ale nie muszą.

Zacznijmy może od drugiej kwestii.
W wielu aspektach codziennego życia kobiety są dyskryminowane. To fakt. Nie będę się rozwodził nad szczegółami, bo te są powszechnie znane. I tą sytuację należy zmienić. I (z wielkimi oporami, głównie ze strony samych kobiet, ale nie tylko) to się zmienia. Jest grupa kobiet skutecznie walczących o równe prawa dla wszstkich przedstawicielek swojej płci. Są też mężczyźni rozumiejący problem i starający się go rozwiązać. Celowo unikam tu nazwy "feministki", gdyż nazwa ta została już dawno zdeprecjonowana (ośmieszona) przez działalność różnych pań tak się mieniących i obecnie ma zdecydowanie negatywne konotacje. Trudno jednak o inne, gdy za "feminizm" biorą się kobiety o mentalności Moni.
Nie wnikam tu w przyczyny takiego a nie innego jej stanowiska. Domyślam się i rozumiem, że jest ono efektem jakichś mniej lub bardziej traumatycznych "przejść". Ale kobiet "po przejściach" są tysiące i nie każda z nich oscyluje na krawędzi mentalnej i seksualnej dewiacji (mówiąc bardzo oględnie).
Dlatego też śmiem twierdzić, że to my, te szowinistyczne męskie świnie, prędzej rozwiążemy wasze problemy związane z nierównością społeczną niż wy same. Bo chyba lepiej je rozumiemy.

A co do kwestii pierwszej, to za komentarz niech posłuży kilka prostych pytań, na które Panie być może zechcą odpowiedzieć, a jeśli nie zechcą, to przynajmniej niech choć przez chwilę nad nimi się zastanowią (może w święta, będzie trochę czasu):
Kim, wg Was, jest zakochany mężczyzna?
Czy kobieta potrafi kochać?
Czy zakochana kobieta jest zdolna do poświęceń?
Czy miłość jest czymś racjonalnym?
Czy racjonalizm (intercyzy, zapisy, prwne obwarowania związku) jest miłością?
Czy mężczyzna, w imię "sprawiedliwości dziejowej", musi w związku z kobietą stać na z góry przegranej pozycji?
Czy pomiędzy kobietą a mężczyzną może zaistnieć związek oparty na wzajemnym uczuciu, zrozumieniu, tolerancji, wzajemnej pomocy (tzw. związek parterski)?
Czy seks jest walką czy dopełnieniem płci?
Itd., itd., itp..

Serdecznie pozdrawiam wszystkie Panie.

PS. Paniom, z którymi przynajmniej częściowo się zgadzam przyznałem "plusiki" (aby nie przeciągać dyskusji).

fides ex necessitate esse non debet
Monia
do Michala Aleksego:
moja mentalnosc jest ksztaltowna przez zycie. Wybieram strategie uczciwe ale skuteczne.
Cele feminizmu mozna osiagnac w prostszy i bardziej zgodny z kobieca natura sposob sposob, dlatego nie chce byc feministka.
Nie wiem czy ja tak fatalnie pisze czy jakos glupio formuluje zdania, ale strasznie tu jestem krytykowana. W zyciu codziennym dostaje szczere komplementy, wyrazy podziwu dla osiagniec, prosby o rady w zyciowych sprawach i ogromne wyrazy sympatii od obydwu pci. Nie wiem wiec dlaczego wypadam tutaj tak niekorzystnie .
No ale wracam do tematu. Wiem ze moje poglady sa kontrowersyjne, ale mysle ze nie wynikaja ani z ewidentnej niedojrzalosci ani z uczucia pokrzywdzenia. Raczej z obserwacji zycia i dostrzegania oczywistych zafalszowan stosunkow miedzyludzkich, potrzeb ludzi, a takze roznorodnych manipulacji.
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>moja mentalnosc jest ksztaltowna przez zycie.

To prawie tak jak ok. 99,999% mieszkańców tej planety.

>Wybieram strategie uczciwe ale skuteczne.

Skuteczne, zapewne tak - chociaż skutki bywają różne. Uczciwość jest pojęciem względnym (zależnym od akceptowanego systemu moralnego). Analizując literalnie Twój pierwszy post w tym wątku (pomijam późniejsze odpowiedzi udzielane poszczególnym uczestniczkom dyskusji, które znacznie łagodzą wymowę tego pierwszego) i zestawiając zawarte w nim postulaty i stwierdzenia z powszechnym w naszej kulturze rozumieniem uczciwości, trudno doszukać się zbieżności.

>Cele feminizmu mozna osiagnac w prostszy i bardziej zgodny z kobieca natura sposob sposob, dlatego nie chce byc feministka.

Jasne. Nikt Cię do tego nie zmusza.

>Nie wiem czy ja tak fatalnie pisze [...]

Zaiste. Do Żeromskiego jeszcze Ci sporo brakuje. Ale ćwicz i nie trać nadziei.

>[...] czy jakos glupio formuluje zdania, [...]

A i temu trudno zaprzeczyć (przeważnie).

>[...] ale strasznie tu jestem krytykowana.

Dziwię się, że się dziwisz.

>W zyciu codziennym dostaje szczere komplementy, wyrazy podziwu dla osiagniec, prosby o rady w zyciowych sprawach i ogromne wyrazy sympatii od obydwu pci.

Ludzie zawsze szukają sobie tła, na którym mogą wypaść możliwie najkorzystniej.

>Nie wiem wiec dlaczego wypadam tutaj tak niekorzystnie .

Widocznie tło nie odpowiada Twojemu emploi.

>Wiem ze moje poglady sa kontrowersyjne, ale mysle ze nie wynikaja ani z ewidentnej niedojrzalosci ani z uczucia pokrzywdzenia. Raczej z obserwacji zycia i dostrzegania oczywistych zafalszowan stosunkow miedzyludzkich, potrzeb ludzi, a takze roznorodnych manipulacji.

I dlatego właśnie Twoje propozycje rozwiązań (wciąż mówimy o pierwszym poście) są całkowicie wolne od "zafałszowań stosunków międzyludzkich [...], a także różnorodnych manipulacji". Czy tak?
Jeśli tak, to jesteś naiwną hipokrytką.

Serdecznie pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
Cieślański (994 punktów)
Jedno, co mnie w dyskusji "zamuratorowało", to fakt, że tak wielu specjalistów, się z Monią, nie zgadzało.
Nie widzę jak dotąd powodu nijakiego, aby od razu "równać z ziemią" wszystkie tezy postu Monia'wego.
Wszyscy na bidulkę tak najeżdzali, jakby była conajmiej winna zawalenia "katowickiej hali".
Wręcz naszły mnie podejżenia, że są to następstwa uprzedzeń, wynikłe z uprzednich sprzeczek z Monią, w innych zagadnieniach.

Powodów dla których współcześni ludzie łączą się w związki dwupłciowe jest wiele.
Zależą one od szeregu czynników, potrzeb fizycznych, psychicznych, możliwości, zalet i walorów obu stron związku.
U jednych, mogą być popędowo-odruchowe, pomimo wyznawania dopasowanych do stereotypów otoczenia, powszechnie znanych wzorców post-faktycznego "alibi'zowania".
U innych mogą one być uświadomione i kontrolowalne, bo czynione z premedytacją i wyrachowaniem.

Oto niektóre z nich.
1. Presja rodziny i środowiska.
2. Stereotypy kulturowe i religijne.
3. Nie pohamowana instynktowna chcica.
4. Typowy pro-rozrodczy pociąg płciowy.
5. Chęć znalezienia sobie substytutu rodzica.
6. Aseksualne poszukiwanie towarzysza na resztę życia.
7. Konformistyczna chęć zakamuflowania homoseksualizmu.
8. Możliwość łącznego rozliczania się w urzędzie skarbowym.
9. Zapewnienie sobie łatwego życia za pro-rodzinny rytuał prokreacyjnego krycia.
10. Możliwość regularnego i pozornie mało kosztownego zaspokajania pociągu seksualnego, itp.
11. I wreszcie pogląd zupełnie nie nowy, że seks za małżeństwo to handel bartek-rowy.
Bez wątpienia, powyżej wymienione warianty mogą w praktyce występować również w różnych wzajemnych połączeniach.

Zarówno strategie świadome, wyrachowane jak i te niesterowalne, bo popędowe, mogą generować różne związki; trwałe, lecz niesprawiedliwe lub szczęśliwe-czasowo a jednak uczciwe.

Co więcej, przychodzące z czasem; doświadczenie, wiedza, zaznane urazy, mylnie pojmowane poczucie obowiązku; mogą zmieniać wcześniejszy pogląd i ocenę własnych związków.


bóg jest oszustwem
Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów)
>Jedno, co mnie w dyskusji "zamuratorowało", to fakt, że tak wielu specjalistów, się z Monią, nie zgadzało.

Może dlatego, że - w przeciwieństwie do Moni - są właśnie specjalistami? (Ale to tylko taka tam luźna spekulacja myślowa!)

>Nie widzę jak dotąd powodu nijakiego, aby od razu "równać z ziemią" wszystkie tezy postu Monia'wego.

Nie widzę, jak dotąd, nijakiej osoby "równającej z ziemią" wszystkie tezy postu Monia'wego.

>Wszyscy na bidulkę tak najeżdzali, jakby była conajmiej winna zawalenia "katowickiej hali".

A wiesz, że też mi jej żal, bidulki?

>Wręcz naszły mnie podejżenia, że są to następstwa uprzedzeń, wynikłe z uprzednich sprzeczek z Monią, w innych zagadnieniach.

Zapewne nie jest to bez wpływu. Jednak nie przeceniał bym tego akurat aspektu.

>Powodów dla których współcześni ludzie łączą się w związki dwupłciowe jest wiele.

Powodów, dla których współcześni ludzie łączą się w związki jednopłciowe jest zapewne tyle samo. Czy coś z tego wynika?

Pozdrawiam.

fides ex necessitate esse non debet
JATO (2644 punktów)
Demokratyczna Lizystrata.


Zasada wyjaśniania Conrada: Wszystko co powiesz, zostanie ocenione przez innych , zupełnie sprzecznie z twoimi intencjami.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365