Witam.
Dziś pewien news na Onecie, przypomniał mi o dręczącym mnie już jakiś czas temu problemie. Jak wiadomo, każdy posiadacz odbiornika TV jest zobowiązany uiszczać za niego odpowiedni abonament. Faktyczna sytuacja przedstawia się tak, że znaczna większość nie płaci wcale, albo płaci za mniejszą ilość odbiorników, niż posiada. Rząd wpadł na pomysł, by dotychczasowym migaczom podarować na Nowy Rok amnestię, a abonament ściągać skuteczniej przez szkolenie pracowników Poczty Polskiej, którzy za każdy wykryty w prywatnym mieszkaniu, niezarejestrowany odbiornik, przyniosą swemu pracodawcy 500, a własnej kieszeni 100 złotych. Tyle względnie suchych faktów.
Tera jo.
Zacznę od końca. Czy to etyczne, tworzyć bandę szpicli, którzy za wszelką cenę będą próbowali dostać się do czyjegoś mieszkania, by dowiedzieć się czegoś o posiadaniu TV i niepłaceniu za niego abonamentu? Lubiani dotąd listonosze, będą tzw. "kablami", bo gra toczy się o sporą stawkę. Wszak w połowie domów, które odwiedzą, znajdować się będą "lewe" odbiorniki. Każdy taki dom to 100 złociszy w kieszeni. W ciągu miesiąca, przy dobrej aparycji i kiepskim zorientowaniu mieszkańców, może zarobić sobie na nowe auto, albo niezły kawałek mieszkanka na wsi.
Chyba nikt też nie pomyślał o jednym: listonosz może zgłosić odpowiedni fakt na Poczcie, ale czy wystarczy jego orzeczenie, by mogła zostać ściągnięta należność za nieopłacone odbiorniki? Przecież listonosz nie ma uprawnień rezerwowanych choćby dla policji.
Kwestię amnestii pominę. Nie wnikam, czy jest uczciwa względem płacących, a to z tej racji że nie jest. Z drugiej jednak, ludzie płacący abonament RTV są moim zdaniem nieco ponad miarę praworządni, a ich postawa graniczy z- jak mawiają ziomale- frajerstwem.
Sprawa wreszcie najważniejsza: czy powinniśmy płacić? Warto rozpatrzeć następujące punkty. 1. TVP jest dotowana przez państwo. TVP osiąga wielkie zyski z reklam. 2. Pracownicy TVP, oraz KRRiT zarabiają potężne wielokrotności średniej krajowej, również premie mają królewskie. 3. TVP puszcza w większości kiepskie programy, na które składają się telenowele dla półgłówków (innych nie znam), programy katolickie, powtarzane któryś raz z rzędu: przedpotopowe seriale, biesiady z Marylą Rodowicz, kabarety, etc. 4. Jeśli płacę obowiązkowy abonament, nie powinienem uświadczyć ani grama reklam, nie licząc przypadkowych product placement w różnego rodzaju produkcjach. 5. Porównanie: komercyjne stacje TV żyją praktycznie tylko z reklam. Teraz należy spojrzeć na punkt pierwszy i zastanowić się, po co jeszcze do tego abonament. Nie starcza na lepsze, niż obecne, programy? To należałoby raczej wywalić całą KRRiT na zbity pysk za niegospodarność, a nie ściągać pieniądze od podatników, których podatki i tak już w części idą na dotacje. 6. Nieraz padała propozycja, by KRRiT zakodowało swoje programy, by płacili tylko ci, którzy z nich korzystają. KRRiT, o ile pamiętam, ani razu się do tego nie odniosła. 7. Nawiązując do powyższego: dlaczego trzeba płacić za towar, z którego się nie korzysta? 8. Dlaczego w naszym prawie obowiązuje podatek od posiadania odbiornika, zamiast korzystania z usług TVP? Czy to nie jest niezgodne z konstytucją? Dlaczego nie ściąga się jeszcze abonamentów od posiadania zapalniczek, szczoteczek elektrycznych, lodówek, czy własnych czterech ścian? Przecież byłyby to równie sensowne opłaty.
Co prawda nie rozchodzi się tu o wielkie pieniądze w skali jednostki, niemniej problem jest bardzo ważny, jeśli rozpatrywać go na płaszczyźnie nakładania przez państwo absurdalnych opłat na obywateli. Jest niejako symbolem ćwierćinteligencji dziś rządzących, zwłaszcza w świetle planów podwyższenia ściągalności omawianej opłaty, która, mimo norm prawnych, zdrowemu człowiekowi wydaje się być nielegalna.
Co możemy z tym zrobić? Rozesłać do ludzi petycje, by podpisali się w akcie przeciw tej haniebnej opłacie i wysłali w odpowiednie miejsce? Zebrać chętnych i ruszyć na Wiejską z toporami* w rękach? Otwierać do listonosza ogień z magnum, kiedy tylko przestąpi próg? A może konsekwentnie nie powinniśmy nadal płacić? Może prawo wygaśnie przez wymarcie, jako że nie jest powszechnie przestrzegane. Z drugiej strony, chyba nie powinniśmy czekać aż to się stanie i- póki istnieje- sprzeciwiać mu się głośno, by rządzące nami półgłówki zastanowiły się dwa razy, zanim nałożą kolejną debilną opłatę.
Sugerowałbym też zająć się przy okazji sprawą opodatkowania spadków i wygranych losowych. Jak dla mnie, w pierwszym przypadku, państwo okazuje postawę godną hieny cmentarnej, żerując na cudzym nieszczęściu. Poza tym z jakiej racji miałoby cokolwiek dostawać? Zmarły, jeśli coś pozostawił, opłacał za to podatki. Dlaczego spadkobiercy mają płacić podatek za możliwość posiadania mienia, należącego już od dawna do rodziny? Co do przypadku drugiego- ta forma opłaty pojawiła się w Polsce stosunkowo niedawno. Jest kolejnym przykładem na to, że politycy szukają pieniędzy, gdzie tylko mogą, wyjąwszy oczywiście własne kieszenie.
Ponawiam więc najważniejsze z pytań**: co z tym zrobimy?
* Wstępnie, można zastąpić je wymownymi transparentami. ** Choć nie obrażę się, jeśli ktoś odpowie na wszystkie wcześniej zadane.
|