Właśnie mija 15 lat od czasu kontrowersyjnej publikacji "Wer hat an der Uhr gedreht" ("Kto popchnął zegar?") autorstwa niemieckiego germanisty Heriberta Illiga. Książka traktuje o wielkim spisku, jakiego mieli się dopuścić Cesarz Rzymski Narodu Niemieckiego - Otton III, papież Sylwester II i Cesarz Bizantyjski Konstantyn VII Porfirogeneta, dokonując rzekomego niemal 300 letniego "skoku w przyszłość". Uczony twierdzi, że państwowe archiwa (niemieckie, czy wszystkie?) zawierają lukę od września 614 do sierpnia 911 r. Dowodzi, że nie ma żadnych autentycznych zapisów z tamtego okresu, co ma potwierdzać datowanie metodą węglową, a z mroków wczesnego średniowiecza wyłaniają się nieliczne dające się chronologicznie ustawić opisy i kroniki. Te jednak zdają się mieć wyjątkowo mityczny charakter. Illing uważa, że klasztorne biblioteki noszą ślady dziś nie do pomyślenia fałszerstw. Poza tym stosowanie w dokumentach wyrażenia "Anno Domini" (Roku Pańskiego) stało się powszechne dopiero od XIV wieku, kiedy to po raz pierwszy papież użył owego sformułowania w oficjalnym piśmie Również w architekturze trudno się doszukiwać zabytków z tamtego okresu. Choćby kaplica w Aachen, datowana na rok 800, wywołuje spory wśród znawców tematu. Autor przestudiował m.in. gregoriańską reformę kalendarzową, z 1582, która miała na celu skorygowanie kalendarza od czasów Cezara. Doszukał się tu "niewielkich" kilkudniowych manipulacji. Np. w XVI w. nie wiadomo z jakiego powodu miano dołożyć 10 dni. Oddano też cześć Juliuszowi Cezarowi skracając nieatrakcyjny luty o 1 dzień na korzyść lipca (July). Podobnie uczyniono z sierpniem (August), również na cześć cesarza. Podobno także w Koranie doszukamy się informacji o brakujących 300 latach. Zyskać miał oczywiście Kościół Katolicki (ziemia), ale i Otton. Przyjęcie z ręki papieża cesarskiej korony w 1000 r., u progu tzw. Dnia Siódmego miało przydać wydarzeniu mistycznego charakteru, rozpoczynając przygotowania do Dnia Sądu Ostatecznego. (sic!) I chyba rzeczywiście może być to prawdą, biorąc pod uwagę choćby "fakty", jakich uczymy się w szkołach. Czasy Karola Wielkiego stanowią tu najlepszą ilustrację, od którego Otton wywodził swoje korzenie. Wcześniejsza epoka Cesarstwa Rzymskiego jest doskonale udokumentowana. Podpierają ją setki dat i nazwisk. Tymczasem czasy Karola Wielkiego jawią się raczej jako baśnie lub sagi, niż sumienne kronikarskie relacje. Najbardziej absurdalny jest "przekaz" ze zjazdu szlachty, gdzie Karol otrzymaną w prezencie od Kalifa włócznią ciska w kierunku Bizancjum. Włócznia dolatuje do Konstantynopola, trafia w kopułę Hagia Sofia i posłusznie wraca do rąk władcy. (sic!) Taki wyczyn jasno mówił, kto tu jest szefem i kto dzięki swemu heroizmowi rzucił na kolana całą barbarzyńską Europę. Całą mistyfikację miał ułatwić fakt, że tylko nieliczni trudnili się rachubą czasu, a do roku 525 posługiwano się rachubą dioklecjańską (Dionysius Exiguus), bardzo niedokładną, gdzie za datę 0 przyjęto założenie Rzymu w 753 r. p.n.e. Ostatecznie czas pomógł Cesarzowi Ottonowi III uciszyć antagonistów. Nie obyto się jednak bez błędów. Mauretańska Andaluzja - kraj pełen przepychu z ulicznymi latarniami włącznie nie znajduje uzasadnienia w doniesieniach archeologicznych z tamtych czasów. Dopiero odkrycia datowane na 950 r. można odnieść do tych relacji. Gdyby twierdzenia Illinga uznać za wiarygodne, należałoby się zastanowić nad genezą powstania państwa Polskiego. Wszak to zachodni kronikarze są autorami najwcześniejszych kronik. Niezależnie od opinii autora trudno doszukiwać się odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie dysponujemy relacjami naszych rodzimych autorów. Czy nie należy postawić tezy, że historię powstania naszego państwa sfałszowano, niszcząc dokumenty Polan czy Wiślan? Czy nasze ziemie nie należały do strefy wpływów obrządku bizantyjskiego, a zatarcie najwcześniejszej historii miałoby być karą za nieprawomyślność? Jaka była rzeczywista przyczyna wizyty Ottona III w Polsce w 1000 r. Pytań z pewnością jest wiele, jednak są one nonkonformistyczne i nie ma co chyba oczekiwać odpowiedzi osób czy instytucji, które mogły by ich udzielić.
|