 |
Racjokracja alternatywa dla demokracji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-06-2007 15:04 | Sowiński (243 punktów) | Racjokracja alternatywa dla demokracji | Od 1989 roku Polacy przekonują się na własnej skórze, czym demokracja tak naprawdę jest. Każdy z nas pamięta mniej lub więcej, lepiej lub gorzej różne afery, skandale, złe decyzje itp. które to wywoływały w nas oburzenie, zażenowanie a czasem nawet i śmiech (psychologiczna obrona przed absurdami rzeczywistości). Przypomnijcie sobie proszę teraz te wszystkie "przygody" naszych "elit" rządzących... To wszystko pozwala nam określić nasze "elity" rządzące po prostu jako ludzi niekompetentnych którzy nigdy nie powinni (dla dobra naszego społeczeństwa) objąć urzędów przez siebie zajmowanych. Oczywiście i jak wszędzie można wskazać wyjątki. A teraz należy sobie uświadomić że ci ludzie zostali wybrani dzięki tzw. władzy ludu. Prawdą jest to że większość ludzi we wszystkich społeczeństwach na świecie ma bardzo słabe predyspozycje intelektualne do uczestniczenia w tak ważnym wydarzeniu jakim jest wybór nowego rządu. Stąd też wybierani są ludzie równie słabo predysponowani do rządzenia. Istnieje wiele faktów-argumentów deprecjonujących demokrację jako narzędzie "dystrybucji" władzy. Mniemam że każdy o tym wie i jestem pewien że każdy z nas zna główny argument obrony demokracji czyli to, że niczego lepszego jeszcze nie wynaleziono. Chciałbym w tym miejscu przedstawić alternatywę dla demokracji jaką jest racjokracja (proszę nie przywiązywać zbytniej uwagi do tej nazwy). Racjokracja jest ustrojem politycznym opierającym się na egzaminach kompetencji. Zamiast dotychczasowych powszechnych wyborów organizowane byłyby powszechne egzaminy kompetencji. Egzaminy takie powinni przygotować oczywiście specjaliści, a ich konstrukcja powinna umożliwić selekcję ludzi najbardziej kompetentnych. Dla każdego stanowiska byłby oczywiście inny egzamin sprawdzający inne predyspozycje. Inne wymagania byłyby dala ministra rolnictwa a inne dla zwykłego posła a jeszcze inne dla marszałka sejmu itd. Równie ważne byłoby wykształcenie i doświadczenie kandydata które należałoby oczywiście uwzględnić (np. w postaci dodatkowych punktów). Liczba kadencji kandydata byłaby oczywiście ograniczona do np.2 później byłby okres przerwy (kandydat nie miałby prawa przystępowania do egzaminów) który by trwał również 2 kadencje. Główną ideą jest zastąpienie wyborów obywatelskich egzaminami kompetencji reszta to kwestie do przedyskutowania i dopracowania. Pomyślcie sami, czy będąc właścicielem ogromnej firmy którekolwiek z was pozwoliłoby aby armia moherowych beretów decydowała o składzie kierowniczym w waszej firmie? Mi osobiście bardzo podoba się wizja rządów ludzi najlepiej do rządzenia (zarządzania) predysponowanych, a wam? A co wy na to żeby postarać się o założenie partii zrzeszającej ludzi miłujących rozum np. Polski Racjonalizm? Bardzo proszę o wypowiedzi, zwłaszcza na temat samej istoty tego pomysłu, jaką jest zastąpienie wyborów egzaminami. Reszta to kwestie dyskusyjne.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| thraul (129 punktów) | Kiedyś moja siostra uknuła w głowie coś takiego,być może byłoby to ciut lepsze. Ale tylko ciut. Ale zaraz, czasami mogłoby to być nawet gorsze! Wszyscy znamy p.Leppera i mniej wiecej jego światopogląd (cholerny socjalista). Przecież nie ma żadnej gwarancji, że Lepper miałby inny światopogląd gdyby był wykształcony, lub odwrotnie zdobycie wykształcenia nie wyklucza żadnych poglądów, które można przyjąć. Krótko mówiąc Lepper debil jest mniej groźny (a więc lepszy) niż Lepper inteligent! (sic!) Nie wiem jak tobie ale mi polityka p. minister finansów Zyty Gilowskiej sie wcale nie podoba, a jest ona profesorem nauk ekonomicznych i takie ewntualne egzaminy pewnie by zdała.
>Inne wymagania byłyby dala ministra rolnictwa >a inne dla zwykłego posła a jeszcze inne dla marszałka sejmu >itd.
No właśnie, a po co w o góle minister rolnictwa? Wystarczy sprowadzić rozdmuchany do niewyobrażalnych rozmiarów (i wciąż rośnie!) rząd do jego właściwej, pierwotnej roli. Tzn: rząd powinien zająć sie wojskiem, policją i sądownictwem, i na tych 3 (trzech) aspektach powinno kończyć się państwo. Reszta powinna należeć do obywateli, którzy sami najlepiej wiedzą co jest dla nich dobre. Wtedy znikną problemy absurdalnych i idotycznych decyzji niekompetentnych/kompetentnych polityków.
|
|
 | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Korwin też tu zagląda?!
|
|
 | | Sowiński (243 punktów) | >Nie wiem jak tobie ale mi polityka p. minister finansów Zyty Gilowskiej sie wcale nie podoba, a jest ona profesorem nauk ekonomicznych i takie ewntualne egzaminy pewnie by zdała.
-wykształcenie nie byłoby jedynym kryterium naboru ewentualnego kandydata także sama profesura nie byłaby wystarczająca aby objąć stanowisko, poza tym taka formuła otworzyła by furtkę wielu specjalistom którzy nie startują w wyborach ponieważ np. brzydzą się wiązać z którąkolwiek z partii a ordynacja wyborcza minimalizuje szanse w wyborach niezrzeszonych kandydatów praktycznie do zera, i szczerze mówiąc to wątpię czy w to że Pani Gilowska potrafiłaby zdać taki egzamin może nawet nie tyle co zdać ale wygrać z innymi kandydatami
>Reszta powinna należeć do obywateli, którzy sami najlepiej wiedzą co jest dla nich dobre. Wtedy znikną problemy absurdalnych i idotycznych decyzji niekompetentnych/kompetentnych polityków.
- administracja rządowa jest oczywiście potrzebna (bez dyskusji), - z tym że obywatel wie co jest dla niego samego dobre to się oczywiście zgadzam ale prawdopodobieństwo tego że to samo jest dobre dla wszystkich (społeczeństwa) jest znikome, fundamentem idei egzaminów kompetencji jest brak zaufania do tzw. obywateli którzy (jak słusznie zauważył jeden z wypowiadających się na tym forum)głosują na bilbordy, slogany, i w ogóle są urabiani przez tzw. PR
|
|
 | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >rząd powinien zająć sie wojskiem, policją i sądownictwem, i na tych 3 (trzech) aspektach powinno kończyć się państwo<
Jeszcze państwo powinno się zająć infrastrukturą transportową - drogi bite i żelazne, strefy lotów dla aeroplanów itp. Nie ma takiej możliwości, by obywatele sami się dogadali w kwestii budowy autostrady Szczecin - Przemyśl. No i dyplomacją - jak mam, jako obywatel dogadać sie z Putinem?
|
|
| anascion | Jak dal mnie demokracja niech sobie i jest dal wielu najlepszym z ustrojów, ale tak naprawdę tak "ładnie" to ona wygląda tylko na papierze. Demokracja jest ustrojem czysto teoretycznym, czymś co podchodzi pod utopie - wszyscy równi, wszyscy mają udział w "rządzeniu" przez wybory i tak dalej.... Ale właśnie wybory to pewna odpowiedzialność, a gdyby ktoś to jakoś obliczył, to nie wiem czy chociaż 10 procent obywateli głosuje z jakimś przekonaniem i rozsądkiem. Reszta, jak już idzie do "tych urn", to głosuje na tych, co mają lepsze bilbordy... Demokracja nie sprawdzi się w praktyce bez względu w jaki sposób będą wybierani rządzący. Czy to będą powszechne wybory, egzaminy, czy tor przeszkód typu "Survival". "Racjokracja" była by po prosty jakąś "mutacją" demokracji, ale jak napisał thraul w tym wypadku nie ma znaczenia wiedza(Lepper inteligent...tego to sie raczej nie musimy obawiać), ale ludzie, którzy mają jakaś ideę. Im człowiek mądrzejszy tym lepiej wie, że cały ten świat jest tak, za przeproszeniem, popieprzony, że albo sie leży i zdycha, albo stoi i ma wszystko. I tu nie wiedza sie liczy, ale wola, żeby tej sytuacji nie wykorzystywać tylko dla własnych potrzeb, ale żeby próbować to jakoś zmienić. Nie wystarczy wiedzieć, trzeba jeszcze rozumieć i mieć odrobinę tej dobrej woli, a wtedy demokracja mogła by stać się praktyczna. Ale dopóki się nie stanie, to zdecydowanie wole jakiś rodzaj monarchii, chociaż to też nieco idealistyczna wizja, bo monarcha musiałby być człowiekiem doskonałym, a jak wiemy takich nie ma. W gruncie rzeczy im więcej świń u koryta tym szybciej się ono opróżnia i więcej z tym problemu niż porządku.
|
|
| APawłowski (1150 punktów) | Gdzieś na tym forum, w ramach żartu, komentując stan umysłowy naszego parlamentu zaproponowałem rozwiązanie polegające na losowaniu posłów zamiast powszechnych wyborów. Głos ludu byłby zapewniony, demokracja by na tym nie ucierpiała. Mój argument był taki że w takim parlamencie znalazło by się znacznie mniej oszołomionych czymś, była by po prostu jakaś statystyczna reprezentacja, oszołomów również, więc było by ich mniej. W owym czasie był to żart, ale nie do końca jednak pozbawiony sensu. Może teraz na poważniej trochę kilka uwag na ten temat?
|
|
| Ocykan (3528 punktów) | >Egzaminy takie powinni przygotować oczywiście specjaliści,
A kto przygotuje egzaminy na stanowiska specjalistów ds. przygotowania egzaminów?
A w ogóle Twoja propozycja to przeniesiona w nasze czasy i na nasz grunt stara utopia (rządy mędrców).
Nie dawaj głodnemu ani ryby, ani wędki. Naucz go jak zrobić wędkę.
|
|
 | | Sowiński (243 punktów) | >>Egzaminy takie powinni przygotować oczywiście specjaliści, >A kto przygotuje egzaminy na stanowiska specjalistów ds. przygotowania egzaminów? - nie ma takiej potrzeby specjaliści ds. egzaminów zostaliby po prostu wyznaczeni i nie koniecznie byliby to Polacy >A w ogóle Twoja propozycja to przeniesiona w nasze czasy i na nasz grunt stara utopia (rządy mędrców) - no tak, Platon opisał taką ideę, ale w jego państwie mieliby rządzić filozofowie (odpowiednio do tego przygotowani) i byłaby to po prostu tyrania rozumu (jak pisze Kołakowski), a tutaj chodzi o ludzi najbardziej kompetentnych, o specjalistów, którzy by mogli zdawać, ale nie cały czas ustalono by pewne reguły kadencyjności gdzie dana jednostka nie mogłaby być wybierana kadencja po kadencji.
|
|
|  | | Ocykan (3528 punktów) | >>>Egzaminy takie powinni przygotować oczywiście specjaliści, >>A kto przygotuje egzaminy na stanowiska specjalistów ds. przygotowania egzaminów? >- nie ma takiej potrzeby specjaliści ds. egzaminów zostaliby po prostu wyznaczeni
Nie chciałbym być zbyt upierdliwy, ale zapytam: Kto by wyznaczał i przez kogo on sam byłby wyznaczony do wyznaczania?
Nie dawaj głodnemu ani ryby, ani wędki. Naucz go jak zrobić wędkę.
|
|
| |  | | Sowiński (243 punktów) | >Nie chciałbym być zbyt upierdliwy, ale zapytam: Kto by wyznaczał i przez kogo on sam byłby wyznaczony do wyznaczania?
-egzaminatorów wyznaczyłby rząd który uzyskałby większość w parlamencie, byłoby to samobójstwo polityczne...
- trochę ta rozmowa odbiegła od meritum przyp. "Bardzo proszę o wypowiedzi, zwłaszcza na temat samej istoty tego pomysłu, jaką jest zastąpienie wyborów egzaminami. Reszta to kwestie dyskusyjne." albo inaczej!--> czy nie chcielibyście mieć pewności że stanowiska w rządzie zajęte są przez ludzi którzy przeszli przez procedury egzaminu? Nie ważne czy złodzieje czy uczciwi? Zniknęły by powiązania partyjne ( co, jestem pewien, ograniczyło by korupcję) oraz rozdawanie ważnych stanowisk wg. klucza partyjnego. Nawet nieuczciwy urzędnik po pomyślnym przejściu procedur egzaminacyjnych nie miałby kolegów którzy by chronili jego nieuczciwą działalność, w razie wpadki taki urzędnik zostałby po prostu wyrzucony z pracy i żaden kumpel nie przeniósł by go na inny stołek
|
|
| Czarny (262 punktów) | I myślisz, że wprowadzenie tej twojej "racjokracji" sprawiłoby, że nie byłoby afer jak zdarzają się w demokracji? Nic bardziej mylnego! Zawsze znalazłby się ktoś kto dałby "w łapę" egzaminatorom i w ten sposób bez żadnych kompetencji dostał się "do władzy".
|
|
 | | Sowiński (243 punktów) | >I myślisz, że wprowadzenie tej twojej "racjokracji" sprawiłoby, że nie byłoby afer jak zdarzają się w demokracji?
-oczywiście że nie myślę w ten sposób po prostu taka formuła mogłaby spowodować że w rządzie takich "zaradnych" osób byłoby dużo mniej,specjalista (człowiek wykształcony, z doświadczeniem oraz sukcesami zawodowymi) nawet gdyby dopuścił się machlojek nie byłoby to tak groźne w skutkach jak machlojki człowieka niekompetentnego (przyp. aferę z rosomakami)
>Zawsze znalazłby się ktoś kto dałby "w łapę" egzaminatorom i w ten sposób bez żadnych kompetencji dostał się "do władzy".
- egzamin byłby przeprowadzony w ten sposób że egzaminujący i egzaminowany nie mieli by pojęcia o sobie (formuła kodowana)
|
|
Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | Kompetencja rządzących nie uchroni obywatela przed ich machlojami, lewymi interesami, prytwatą, warcholstwem, kupczeniem państwem. Kompetentny tylko lepiej to ukryje. Zresztą ci, którzy rządzą nami od kilkunastu lat są wystarczająco kompetentni - kiedyś na suto zakrapianej pozjazdowej imprezce gadałem z szefem regionalnego oddziału NFZ, który w przypływie pijackiej szczerości wyznał, że i on i cała administracja od "służby" zdrowia wiedzą, jak to powinno wyglądać, by dobrze działało (rzeczywiście wiedział), ale nie reformują, bo po pierwsze wyborcy się nie zgodzą, a po drugie w obecnym systemie rządzący więcej się nachapią - to po co mają robić samym sobie kuku?
Czyli problem jest nie w rządzących - tylko w wyborcach. To dla wyborców powinny być egzaminy - nie wiesz chłopie, co to jest preliminarz budżetowy, nie wiesz babo, jakie są koszty redystrybucji - przyjdź na wybory następnym razem, gdy się dowiesz i zdasz teścik dopuszczający. I nie jest to żadna dyskryminacja - każdy może się nauczyć. Tak samo dyskryminacją nie jest dopuszczenie do poruszania się samochodem na publicznych drogach tylko dla tych osób, które zdadzą egzamin na prawo jazdy.
Wtedy wybierać będą nie złodziejskie muły SLD, nie moherowe barany PiS, nie socjalgrabieżcze ciule Samoobronę - tylko mądrzy ludzie rozsądne rządy, nad którymi - jako świadomi - będą mieć większą kontrolę. I ze świadomymi wyborcami rządzący będą się bardziej liczyć. Obecny wyborczy motłoch rządzący łatwo mogą omamić - zatem to czynią ku swym profitom, mnie na pohybel.
|
|
 | | APawłowski (1150 punktów) | Każdy wyborczy motłoch można omamić. Obawiam się że na tym polega właśnie kampania wyborcza. Z ostatniej kampanii w wyborach prezydenckich w głowach wyborców pozostało jedynie, że Cimoszewicz namieszał w Orlenie, co potwierdzała ślicznie Anna Jarucka, ale Jarucka się nie potwierdziła a Cimoszewicz przepadł, Tusk miał dziadka z niejasna historią, którą to historię "dogłębnie" zbadał Kurski, Tusk odpadł a Kurski na chwil kilka z PiSu wyleciał. W następnych wyborach IPN będzie miał więcej roboty niż PKW. Uważam jednak że każdy człowiek jednak dokonuje jakiejś oceny walorów kandydata i że to jego prawo. Problem w tym że kampania trwa krótko a sądy działają powoli. Zanim zaczniemy kombinować nad nowym ustrojem, zacznijmy propagować to co dla nas jest wartością istotną - rozsądek. Ale jak to zrobić? Pańska propozycja jest jednak ograniczeniem demokracji i nie dla wszystkich do przyjęcia. Może więc pośrednie rozwiązanie. W powszechnych wyborach wybiera się elektorów, koniecznie bezpartyjnych i takich którzy wykażą swoją niezależność. Elektorzy zaś wybiorą kogo trzeba. Na jakiś okres przejściowy może się udać. Inna sprawa że na naszej scenie politycznej nie ma kogo wybierać. Każdy polityk jest w mniejszy lub większy sposób jakoś zdyskredytowany, każde ugrupowanie nie jest czyste. Może więc nadszedł czas na coś nowego, coś co zrobi prawdziwą rewolucję w naszej rzeczywistości. Wyborcy najchętniej zagłosowaliby na nową twarz. Jeszcze dwa lata, dokładnie tyle trzeba, aby się móc dobrze zaprezentować.
|
|
|  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) | >Każdy wyborczy motłoch można omamić.<
Lecz omamianie wykształconych wyborców jest trudniejsze i mniej skuteczne.
>Pańska propozycja jest jednak ograniczeniem demokracji<
Nie jest! Każdy ma prawo głosować - o ile zda egzamin. Każdy może sie nauczyć, musi tylko chcieć. Z wyjątkiem osób chorych psychicznie. Czy wymóg uzyskania prawa jazdy jest ograniczaniem demokracji? Czy egzaminy wstępne na studia są ograniczaniem demokracji?
>W powszechnych wyborach wybiera się elektorów, koniecznie bezpartyjnych i takich którzy wykażą swoją niezależność.<
Nie da się udowodnić niezależności.
>Inna sprawa że na naszej scenie politycznej nie ma kogo wybierać<
Jest. Bierne prawo wyborcze posiada kilkadziesiąt milionów Polaków. W tym ja i Pan.
|
|
| |  | | APawłowski (1150 punktów) | >>Każdy wyborczy motłoch można omamić.< >Lecz omamianie wykształconych wyborców jest trudniejsze i mniej skuteczne. Więc trzeba raczej kształcić niż selekcjonować.
>Każdy ma prawo głosować - o ile zda egzamin. Każdy może sie nauczyć, musi tylko chcieć. Z wyjątkiem osób chorych psychicznie. Właśnie swego rodzaju dobrodziejstwem (a może i przekleństwem według Pana) demokracji jest to, że każdy, bez innych warunków poza posiadaniem praw obywatelskich jest, poprzez wybory, równy w obliczu państwa.
>Czy wymóg uzyskania prawa jazdy jest ograniczaniem demokracji? Moim zdaniem tak, podobnie jak wymóg należenia do korporacji zawodowej, aby zawód wykonywać. Tak jak by wiedza i umiejętności zdobyte w szkołach, oraz potwierdzona praktyka, nie były wystarczającą podstawą do wykonywania zawodu.
>Czy egzaminy wstępne na studia są ograniczaniem demokracji? To wewnętrzna sprawa uczelni.
>>W powszechnych wyborach wybiera się elektorów, koniecznie bezpartyjnych i takich którzy wykażą swoją niezależność.< >Nie da się udowodnić niezależności. Wystarczy ją wykazać
>>Inna sprawa że na naszej scenie politycznej nie ma kogo wybierać >Jest. >Bierne prawo wyborcze posiada kilkadziesiąt milionów Polaków. >W tym ja i Pan. Ja nie chcę, nie nadaję się. Z tym że ja o tym wiem a nie każdy może to o sobie powiedzieć. Jednak chętnie skorzystam z mojego czynnego prawa wyborczego jeśli pojawi sie jakaś nowa charyzmatyczna postać godna poparcia, ale teraz takiej nie widzę. Poszukajmy i wypromujmy. Niestety, pieniądze są potrzebne w ilości takiej że zliczyć nie potrafię. I tu jest właśnie największe zagrożenie demokracji. Bez porządnego zaplecza finansowego nie ma co liczyć na sukces. Więc może wprowadzić drastyczne ograniczenie możliwych do wykorzystania środków na kampanię wyborczą, lub finansowanie takowej z budżetu było by rozwiązaniem? W końcu i tak państwo zwraca kasę zwycięskim partiom, zwiększając tym samym ich zasobność i ich szanse w następnych wyborach, co nie jest już tak mocno demokratyczne.
|
|
| | |  | Michał Stanislawkiewicz (1358 punktów) (zablokowany) |
> Więc trzeba raczej kształcić niż selekcjonować.<Optymista w waszmości... Nie nauczysz krowy znosić jajka, kury dawać mleko, psa latać, kota szczekać, bęcwała myśleć. > Właśnie swego rodzaju dobrodziejstwem (a może i przekleństwem według Pana) demokracji jest to, że każdy, bez innych warunków poza posiadaniem praw obywatelskich jest, poprzez wybory, równy w obliczu państwa.<Nieprawda - niepełnoletni, nawet najlepiej wykształceni i najinteligentniejsi, nie są dopuszczeni do głosowania - czyli mamy nie demokrację, tylko durnosklerokrację. > >Czy egzaminy wstępne na studia są ograniczaniem demokracji?> To wewnętrzna sprawa uczelni.<No to tak rozumując - egzamin "na wyborcę" jest wewnętrzną sprawą państwa. > >Nie da się udowodnić niezależności.> Wystarczy ją wykazać<Nie da się wykazać niezależności. Człowiek, jako zwierzę stadne, zawsze jest od kogoś zależny. > Ja nie chcę, nie nadaję się.<A ja chcę i nadaję się. Zatem przed wyborami podam me prawdziwe imię i nazwisko i biada temu, kto nie zagłosuje na mnie, a po wyborach będzie narzekał  > Więc może wprowadzić drastyczne ograniczenie możliwych do wykorzystania środków na kampanię wyborczą, lub finansowanie takowej z budżetu było by rozwiązaniem?<Dobrym dla meneli, którzy potrzebują na flaszkę. Zamiast żebrac na parkingu - łapka do państwa jako rzekomy kandydat, kasiorkę dostanie, przepije, a potem niech go komornik ściga nie wiadomo z czego, a nawet nie wiadomo gdzie
|
|
| | | |  | | APawłowski (1150 punktów) | Mimo że Pan prawicowiec i mnie lewaka raczej nie znosi zagłosował bym na Pana. Życzę powodzenia.
|
|
 | | thraul (129 punktów) | >Czyli problem jest nie w rządzących - tylko w wyborcach. >To dla wyborców powinny być egzaminy
I to by było nie głupie jakieś tam rozwiązanie. Można by w ten sposób odsiać motłoch, który głosuje na tych, którzy obiecają im więcej dać! Ludzie którzy tesu by nie zdali, lub do niego nie przystąpili, niekoniecznie musieliby tracić prawo do głosowania. Mogliby by poprostu, tak jak teraz, dysponować jednym głosem a ludzie którzy zdali test np. trzema.
>kiedyś na suto zakrapianej pozjazdowej imprezce gadałem z szefem regionalnego oddziału NFZ, który w przypływie pijackiej szczerości wyznał, że i on i cała administracja od "służby" zdrowia wiedzą, jak to powinno wyglądać, by dobrze działało (rzeczywiście wiedział), ale nie reformują, bo po >pierwsze wyborcy się nie zgodzą
No właśnie i może tutaj jest główny problem. Może kadencja powinna trwać nie 4 lata a na przykład 15 albo i nawet 20 (z mocno ograniczoną możliwością wcześniejszego rozwiązania parlamentu). Polityk który wie że najdalej za 4 lata kolejne wybory nie zrobi nic co by sie niepodobało ludowi bo go więcej nie wybiorą. Gdyby wiedział że wybory za 20 lat to by miał w nosie opinie ludu i robiłby swoje. Oczywiscie jest obawa ze przyjdzie taki na 20 lat i nie bedzie robil nic, no bo po co? Ale jakby nie patrzeć to od 18 lat wybieramy posłów co 4 lata i przeważnie to są ci sami i większego z nich pożytku nie ma. Może warto by spróbować choć raz taką jedną 20 letnią kadencje. O i np. mogliby głosować ludzie którzy zdali test, no bo przecież chodzi o 20 lat życia.
|
|
| aenigma (455 punktów) | A wyobrażacie sobie sprawdzenie takich egzaminów?!? z na przykład 8 tys. maturzystów jest problem, a co dopiero z 38 mln Polaków... moim skromnym zdaniem taka opcja odpada jako technicznie niemożliwa
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|