 |
Dlaczego potrzebujemy wychowania seksualnego w szkołach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-07-2007 09:56 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Dlaczego potrzebujemy wychowania seksualnego w szkołach | Jak już kiedyś wspominałem co rano przeglądam wiadomości na portalach internetowych, głównie szukając informacji o tym, co znów zafundowali nam nasi politycy. Przy okazji jednak trafia się na sporo wiadomości w stylu: ta "gwiazda" jest w ciąży nie do końca wiadomo z kim, ta imprezuje w Beverly Hills do upadłego, ta właśnie wyszła z kliniki odwykowej, a tej "skradziono" z prywatnego mieszkania kasety wideo, na których zarejestrowała sie wraz z obecnym, byłym, cudzym lub własnym chłopakiem w dosyć jednoznacznej sytuacji... Dlaczego o tym wspominam? Żeby zaznaczyć, że nasz świat się zmienił niesamowicie w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Może tego aż tak bardzo nie widać, bo przyzwyczailiśmy się do tych powoli zachodzących zmian i obecnie przyjmujemy rzeczywistość taką, jak jest, nie podejmując się chociażby na chwilę refleksji na temat tego, jak było kiedyś. A faktem jest, że nasze społeczeństwo bardzo zliberalizowało się jeśli chodzi o seksualność - może nie jest to w naszym katolickim kraju liberalizm typu zachodniego, który pozwala na legalizację prostytucji i niemal pełną, społeczną akceptację homoseksualizmu, ale jednak... Na ulicach miast wiszą na co drugiej ulicy wielki billboardy z reklamami bielizny, które przecież jeszcze nie kilkanaście lat temu zostały zaklasyfikowane jako pornografia, a dzisiaj w ten sposób szokują już tylko zwolenniczki i zwolenników Radia Maryja. Cielesność przestaje być tabu, przykładem czego może być moda, współczesna literatura (nawet ta niskich lotów) czy film. Na początku lat 90tych film chociażby z minimalną ilością golizny zostałby wyświetlony późnym wieczorem z informacją że jest "tylko dla dorosłych" wyświetloną przed seansem. Dzisiaj te same tytuły są nadawane jako nadające się do oglądania od 12 czy 16 lat - w zależności od stacji. Mamy społeczeństwo informacyjne i każdy zdobędzie odpowiedź na pytanie, jakiego szuka i nic na to nie poradzimy. Tymczasem bardzo często spotykam się z naiwnym podejściem konserwatywnej prawicy - nie mówmy naszym dzieciom o seksie, niech się dowiedzą w swoim czasie (przed ślubem zapewne), jak się nie dowiedzą, to nie będą próbować i będzie mniej nastolatek w ciąży... No cóż - za każdym razem gdy słyszę taką wypowiedź wydaje mi się, że pada ona z ust osoby o wiele bardziej infantylnej, niż dzieci, które chciałaby infantylizować. Nie łudźmy się - one i tak dowiedzą się wszystkiego (lub prawie wszystkiego) dużo wcześniej, niż chcieliby im to przekazać Ci ludzie. Co można zrobić? Żadne programy blokujące dostęp do Internetu nie działają w 100%, a jeśli nawet, to zawsze zostają jeszcze bardziej "doedukowani" koledzy... Czy ktoś wierzy, że w czasach porozbieranych gwiazdeczek pop da się utrzymać dziecko w wierze w bociany, a młodego człowieka izolować od informacji na ten temat tak, aby niby wiedział, że coś niby jest, ale nie znał szczegółów??? Prawda jest taka, że powinno się działać jak najszybciej i przekazać dziecku rzetelną wiedzę w sposób kulturalny, zanim zdąży się tego "dowiedzieć" w wulgarny sposób od starszego kolegi lub oglądając filmy, zdjęcia lub czytając teksty nie przeznaczone do osób w jego wieku... Wielkim problem moim zdaniem jest to, że młodsza młodzież ma do wyboru dwie skrajności: mniej lub bardziej wulgarną erotykę (chciałoby się wręcz powiedzieć pornografię) lub katechetów (WDŻwR to również rodzaj "katechezy" - chciałoby się nazwać ten przedmiot "Wychowaniem do życia w katolickiej rodzinie). Ja w ten sposób zapamiętałem to z czasów licealnych - żadnej wiedzy odnośnie antykoncepcji nikt stamtąd nie wyniósł, była za to propaganda o poszanowaniu życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmieci, o szkodliwości prezerwatyw i ich niskiej skuteczności, o niebezpieczeństwie stosowania pigułek hormonalnych itp. Jeśli będę miał kiedyś dzieci, wolałbym, żeby rzetelną wiedzę przekazała im osoba wykwalifikowana, nie Paris Hilton czy Lindsay Lohan opisując w jednym z wywiadów swoje wrażenia odnośnie "pierwszego razu"...
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| thraul (129 punktów) | >Jeśli będę miał kiedyś dzieci, wolałbym, żeby rzetelną >wiedzę przekazała im osoba wykwalifikowana, nie Paris >Hilton czy Lindsay Lohan opisując w jednym z wywiadów swoje >wrażenia odnośnie "pierwszego razu"...
A ja bym wolał mojego dziecka na tego typu zajęcia nie posyłać, tylko samemu mu pewne informacje przekazać. Dlatego jeżeli jakieś tam WDŻwR ma byc to nieobowiązkowe, w formie zajęć polekcyjnych, no i finansownae przez rodziców, których dzieci uczęszczają na te zajęcia. Wtedy nie będzie głupich sporów, idiotycznych debat, nie będzie poprostu takiego problemu.
|
|
 | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Jeszcze nie teraz.... Teraz zwyczajnie potrzeba tych zajęć jak nigdy. Stare pokolenie jest bardzo często zbyt konserwatywne, za bardzo traktuje tą sferę ludzkiego życia jako temat tabu. Zwróćmy uwagę chociażby na fakt, że w telewizji publicznej prędzej toleruje się ludzi rozrywanych na strępy pociskami z CKMów, obrazy wojny i przemocy, krew ściekającą po ekranie, natomiast chociażby delikatna erotyka powoduje oburzenie i protesty, dlatego w TVP teo typu produkcje zwyczajnie nie pojawiają się, bo nie pasują do "misji" (krwawe horrory pasują jednak...). Z drugiej strony mamy "wyzwolone" młode pokolenie, zanurzone w seksie w wydaniu MTV - półnagie tancerki w teledyskach i wyznania gwiazd o tym jak "to" lubią robić i w jakich okolicznościach przeżyły swój "pierwszy raz". Dzieciaki nie zdają sobie niestety sprawy z tego, że to element kampanii promocyjnej nowej płyty. Mamy z jednej strony rodziców wychowanych w innych czasach, z drugiej "wiedzę" w stylu BRAVO, która może bardziej zaszkodzić niż pomóc. Rozmowa z rodzicami (czysto hipotetyczna, bo żadna ze stron sobie jej nie wyobraża bojąc się podejmowania tego tematu właśnie z rodzicem/dzieckiem) mogłay wyglądać jak w znanym dowcipie ("To czego tato chciałeś się dowiedzieć?") Tak długo jak ta sytuacja się nie zmieni, jestem za tym, aby odpowiednim kształceniem dzieci zajęto się w szkołach z udziałem specjalistów - psychologów, seksuologów, lekarzy itp., a nie tylko i wyłącznie katechetów i pań prowadzących przy okazji nauki przedmałżeńskie w pobliskiej prafii (jak było u mnie w LO).
|
|
|  | | APawłowski (1150 punktów) | A kto by miał to wprowadzić do szkół? Ułuda, nic więcej. Nie teraz, nie za tego rządu.
|
|
 | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:A ja bym wolał mojego dziecka na tego typu zajęcia nie posyłać, tylko samemu mu pewne informacje przekazać. I tak powinien robić każdy odpowiedzialny rodzic. Ale takich jest zdecydowanie za mało. Cytat:Dlatego jeżeli jakieś tam WDŻwR ma byc to nieobowiązkowe, w formie zajęć polekcyjnych, no i finansownae przez rodziców, których dzieci uczęszczają na te zajęcia. I tu zaczynają się schody. Bo wielu rodziców ani nie pouczy dzieciaka, ani nie będzie chciało kasy wydawać(nawet jeśli to 5zł miesięcznie będzie). I co w takiej sytuacji zrobić? To często rodziny ciemne, biedne, patologiczne. A każdy nowy członek takiej rodziny to namnażanie patologii i klientów pomocy społecznej. Wyjście jest jedno: obowiązkowe zajęcia, "bezpłatne" - bo lepiej zapłacić parę złotych nauczycielowi, niż potem utrzymywać pasożyta do końca jego dni.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
|  | | thraul (129 punktów) | >I tu zaczynają się schody. Bo wielu rodziców ani nie pouczy dzieciaka, ani nie będzie chciało kasy wydawać(nawet jeśli to 5zł miesięcznie będzie). I co w takiej sytuacji zrobić? To często rodziny ciemne, biedne, patologiczne. A każdy nowy członek takiej rodziny to namnażanie patologii i klientów pomocy społecznej. Wyjście jest jedno: obowiązkowe zajęcia, "bezpłatne" - bo lepiej zapłacić parę złotych nauczycielowi, niż potem utrzymywać pasożyta do końca jego dni.
A co mnie obchodzi, że jakiś tam rodzic nie pouczy swojego dzieciaka. Może nie chce tego tematu poruszać i woli zostawić sprawy samym sobie. Ma do tego prawo! Poza tym należy zmusić wszystkich do tego by brali w tym udział i za to płacili bo jest kaiś, bardzo mały jak sądze, odsetek rodziców którzy sami nie wyjaśnią i na pozalekcyjne zajęcia nie poślą bo trzeba zapłacić?! Paranoja! Zresztą mają prawo nie wyjaśniać i na zajęcia nie posyłać. Ich dzieci, nie twoje.
|
|
| |  | | LEGION. (3161 punktów) | A kto potem wychowa i utrzyma niechciane dzieciaki? Państwo - Społeczeństwo. Czyli my, więc teraz może to cię nie obchodzić, tylko potem nie płacz, że państwo coraz więcej twojej kasy wydaje na domy dziecka czy pomoc społeczną. A tych nietłumaczących jest większość a nie jakiś mały odsetek. Cytat:Ich dzieci, nie twoje. Ale ja będę z nie płacił, wolę płacić nauczycielom.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | |  | | thraul (129 punktów) | > A kto potem wychowa i utrzyma niechciane dzieciaki? Państwo - Społeczeństwo.Może poprostu rodzice... Nie wiem dlaczego uważasz, że "nieplanowane" dziecko z miejsca trafia do domu dziecka i żyje na państwowym garnuszku. > A tych nietłumaczących jest większość a nie jakiś mały odsetek.> Cytat:Ich dzieci, nie twoje. > Ale ja będę z nie płacił, wolę płacić nauczycielom.Jeszcze raz - i co w związku z tym, źe nietłumaczących jest więcej niż tłumaczących? Należy wprowadzić nakaz tłumaczenia?! To jest ich wybór. Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś urzędnik decydował o tym kiedy i w jaki sposób moje dzieci miałyby się edukować w tym zakresie. Już i tak posiadają zbyt wielką kontrole nad naszymi dziećmi i rodziną w ogóle.
|
|
| | | |  | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:Może poprostu rodzice... Którzy sami są dziećmi... Cytat:Nie wiem dlaczego uważasz, że "nieplanowane" dziecko z miejsca trafia do domu dziecka i żyje na państwowym garnuszku. Nie od razu, często wcześniej żyje w rodzinie patologicznej, która nie jest w stanie zaspokoić jego podstawowych potrzeb(w tym edukacji seksualnej). Cytat:Jeszcze raz - i co w związku z tym, źe nietłumaczących jest więcej niż tłumaczących? Należy wprowadzić nakaz tłumaczenia?! Jak większość pisać nie umiała, to wprowadzono nakaz nauki... Cytat:To jest ich wybór. Ale kto poniesie konsekwencje tego wyboru? Cytat:Nie wyobrażam sobie, żeby jakiś urzędnik decydował o tym kiedy i w jaki sposób moje dzieci miałyby się edukować w tym zakresie. Już i tak posiadają zbyt wielką kontrole nad naszymi dziećmi i rodziną w ogóle. A pod niektórymi względami powinni być jeszcze większą. Bo edukacja seksualna w Polsce leży i kwiczy.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | | | |  | | thraul (129 punktów) | Całą tą dyskusje można o kant tyłka rozbić. W Polsce nie ma problemu wychowania sekualnego dopóki nie zjawią się cwaniacy i poczciwi głupcy, którzy ów problem wygenerują. A generują go ci, którzy chcą bezwględnego zakazu takowej edukacji i analogicznie ci którzy chcą takiego nakazu. Tak jak napisałem w pierwszym wpisie takiego problemu nie będzie kiedy nie będzie ani zakazu ani nakazu. Ja panu nie zabraniam posyłania swoich dzieci na takie lekcje, za to pan zabrania mi nie posyłania, i chce wymusić, żebym wychowywał swoje dzieci tak jak pan tego chce! I niechże się nikt nie zasłania troską o rodziny patologiczne i nastoletnich rodziców. przeciż oni wcale nie są skazani na przegraną, nawet jak żyją w rodzinie patologicznej od której nie mogą oczekiwać pomocy. Chociaż rodzina najczęściej i tak pomaga, są też inni ludzie którzy pomagają, organizacje. I wcale nie są to urzędnicy, i nikt ich do tego nie zmusza, nie mają żadnych nakazów ani zakazów. Z tego co pan wyżej napisał wynika, że lekarstwem na dzieci żyjące w patologicznych rodzinach jest zakaz rozmnażania się dla takich rodzin. I znowu zaczną sie problemy i chore dyskusje co to takiego jest rodzina patologiczna itp. itd. To co pan napisał w ostatnim zdaniu całkowicie mnie przeraża. Chce pan mieć państwowe dzieci?!
|
|
| | | | | |  | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:W Polsce nie ma problemu wychowania sekualnego dopóki nie zjawią się cwaniacy i poczciwi głupcy, którzy ów problem wygenerują. Ciekaw jestem do której z tych grup się zaliczam. Cytat:A generują go ci, którzy chcą bezwględnego zakazu takowej edukacji i analogicznie ci którzy chcą takiego nakazu. Tak jak napisałem w pierwszym wpisie takiego problemu nie będzie kiedy nie będzie ani zakazu ani nakazu. Kiedy takiego nakazu nie będzie, będziemy mieć nadal niewielką grupkę dzieci które coś tam wiedza od rodziców i całą rzeszę seksualnych odpowiedników dzieci neostrady. Ale po co to pisać, skoro problem nie istnieje? Cytat:Ja panu nie zabraniam posyłania swoich dzieci na takie lekcje, za to pan zabrania mi nie posyłania, i chce wymusić, żebym wychowywał swoje dzieci tak jak pan tego chce! Tak samo jak chcę wymusić to, żeby i Pańskie dzieci umiały czytać i pisać. A najlepszym jak dotąd sposobem wyegzekwowania tego od ogółu społeczeństwa jest szkoła publiczna. Cytat:Z tego co pan wyżej napisał wynika, że lekarstwem na dzieci żyjące w patologicznych rodzinach jest zakaz rozmnażania się dla takich rodzin. Nie zakaz, ale ograniczenie rozrodczości, nie przymusowe, ale możliwie dobrowolne. Bo wielodzietność sprzyja patologizacji. Rodzice bez wykształcenia pedagogicznego nie są w stanie zapewnić prawidłowej opieki 8 czy 12 dzieciom. Cytat:I znowu zaczną sie problemy i chore dyskusje co to takiego jest rodzina patologiczna itp. itd. To może lepiej o tym nie mówmy. Nie będziemy mówić, to problemu nie będzie. Bo problem patologii w rodzinie też zapewne jest generowany przez głupców i cwaniaków. Cytat:To co pan napisał w ostatnim zdaniu całkowicie mnie przeraża. Chce pan mieć państwowe dzieci?!
O tak! kiedy widzę zaniedbania rodziców chcę mieć przymusową edukację pedagogiczną dla każdego rodzica. I pozwolenie na wychowanie dzieci, analogicznie do pozwolenia na prowadzenie pojazdów samochodowych. Albo państwowe dzieci. Cytat:Całą tą dyskusje można o kant tyłka rozbić. Też mi się tak wydaje, dlatego nie będę jej kontynuował. Dziękuję i życzę sukcesów wychowawczych.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| | | | | | |  | | thraul (129 punktów) | Nic pan z tego nie zrozumiał.
|
|
| Gosia (9452 punktów) |
>Prawda jest taka, że powinno się działać jak najszybciej i >przekazać dziecku rzetelną wiedzę w sposób kulturalny, >zanim zdąży się tego "dowiedzieć" w wulgarny sposób od >starszego kolegi lub oglądając filmy, zdjęcia lub czytając >teksty nie przeznaczone do osób w jego wieku...
A może o to właśnie chodzi? Szukanie informacji niejako pokątnie, po kryjomu, ma wyrobić od najmłodszych lat przekonanie, że wszystko co związane z cielesnością i seksualnością jest "nieczyste" i "podejrzane". Wszak czym skorupka za młodu...
Pozdrawiam.
|
|
| klucznik (351 punktów) | >Tymczasem bardzo często spotykam się z naiwnym podejściem >konserwatywnej prawicy - nie mówmy naszym dzieciom o >seksie, niech się dowiedzą w swoim czasie (przed ślubem >zapewne), jak się nie dowiedzą, to nie będą próbować i >będzie mniej nastolatek w ciąży... Nie dość, ze naiwne to jeszcze guzik prawdziwe. W Skandynawii dziesiąt lat temu następnym krokiem po legalizacji pornografii było wprowadzenie rzetelnej edukacji seksualnej w szkołach. I jaki był skutek? Najmniejszy odsetek nastolatek w ciąży w całej Europie. A w Polsce takie lekcje są jakby chciały, a nie mogły. W podstawówce i gimie takich prób lekcji było kilka, ale poziomy były tak zróżnicowane, lekcje często się nie odbywały, były tylko dla chętnych, zgody rodziców, opowieści poetyckie metaforyczno-eufemistyczne sedno regularnie mijajęce. Bo i nauczyciel bał się mówić wprost, żeby mu rodzice z pretensjami nie przychodzili. Raz tylko zajęcia odbywały się profesjonalnie. Trzeba nam to wprowadzić. Na siłę. Obowiązkowe. Nie ma innego wyjścia. Z tym problemem nie można się cackać.
pozdrawiam
"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
|
|
 | | Chruścicka (20 punktów) | Atlantis słusznie zauważył, że młodzież żyje dziś w pewnym hmmmm rozdarciu, jeśli chodzi o sprawy dotyczące seksualności człowieka. Z jednej strony mamy Kościół z jego restrykcyjnym podejściem do seksu (szczególnie przedmałżeńskiego) i rodziców bardziej konserwatywnych, którzy ów Kościół popierają (i albo straszą swoje dziatki jakimiś dziwnymi wizjami kary za "nieczystość", albo temat naiwnie przemilczają). Z drugiej strony istnieje przemysł rozrywkowy, czyli gwiazdeczki afiszujące się ze swoją seksualnością, "rozebrane" teledyski, kolorowe pisemka wysyłające przekaz, który można by ująć krótko "seks jest modny, wszyscy to robią, ty też POWINIENEŚ". Oba źródła są raczej wątpliwe, jeśli chodzi o wiarygodność. Ciągle brakuje w naszej kulturze zdrowego podejścia do seksu. Takie właśnie podejście warto byłoby przekazywać np. w szkole, która jest przecież instytucją mającą człowieka nauczyć racjonalnego myślenia. Czy zajęcia z edukacji seksualnej powinny być obowiązkowe? Wydaje mi się, że tak. Dowolność sprawi, że na te zajęcia będą uczęszczać dzieci bardziej liberalnych rodziców, czyli nie ta grupa,która tej wiedzy nie może uzyskać w domu. Lekcje powinny być prowadzone przez ludzi z uprawnieniami, najlepiej seksuologów. Niestety sfera seksualności ciągle jest spychana na margines, ukazywana jako coś nieistotnego, szpetnego, brudnego. A chyba nie można bardziej skrzywdzić człowieka, niż uczynić z części jego natury coś czego powinien się wstydzić, czego powinien się brzydzić.
|
|
|  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Odnośnie postrzegania sfery ludzkiej seksualności przez pryzmat czegoś "brudnego" to najbardziej dziwi mnie kwestia, o której już wspominałem. Mianowicie nikogo już nie szokuje przemoc w telewizji - właściwie dawno nie widziałem dobrego thrillera czy horroru w stylu niezpomnianego "Obcego" czy "Blair Witch Project" gdzie widz siedział przerażony przed telewizorem chociaż nie spadła ani jedna głowa, nik nie został rozerwany na strzępy, co więcej - nie było kropelki krwi... Coraz więcej produkcji typu gore z przemocą wszelkiego rodzaju. Nikogo nie przeraża rwalizm pokazywania śmierci i przemocy w filmach, już dawno zapomniano o pewnym "kanonie" który pewnych rzeczy zakazywał ukazyać - może to i lepiej, bo śmierć w telewizji przestała być czymś sterylnym. Niemniej denerwuje mnie takie pojęcie jak "sex and violence" wypowiadane zzwyczaj w kontekście zawartości filmu, która ma przyciągć widza. Niby dlaczego mamy te dwie rzeczy łączyć? Co niby seks ma wspólnego z przemocą (pomijając apskety sadomasochistyczne  )? Jedno jest zaburzeniem chciałoby się powiedzieć, rzeczą całkowicie niechcianą w społeczeństwie, do wyeliminowania której powinno się dążyć. Druga to naturalny aspekt naszego człowieczeństwa, stłamszony i sprowadzony do roli tematu tabu przez religię. Mnie osobiście zastanawia dlaczego w TV można wielokrotnie pokazać na różne sposoby rozrywane ludzkie ciało, ale nie można pokazać nagiego biustu? Dlaczgo para ludzi uprawiających seks budzi większe przerażenie i odrazę niż tzw. "headshot" pokazywany w niemal każdym filmie sensacyjnym z bardzo duża dokładnością jeśli chodzi o szczegóły? W dodatku ostatnio dowiedziałem się, że nad polskim Bałtykiem policja planuje karać kobiety za opalanie się topless... Jakie to spustoszenie może wywołać taki widok w ludzkiej mentalności? Po gorliwości władz w tępieniu tego typu obrazów wydawałoby się, że są bardziej destruktywne od trzech głów obciętych za jednym razem przez Pana Podbipiętę w "Ogniem i Mieczem". Dziwne to społeczeństwo, dziwna kultura, dziwne zasady...
|
|
| |  | | Arieen (20 punktów) | Nasza kultura pełna jest hipokryzji. Niby jest oparta na religii miłości, a bardziej toleruje agresje- czyli zło, aniżeli seks, który jest integralną częścią miłości właśnie. Też mnie razi ten nieproporcjonalnie pełen pogardy stosunek do erotyki.
(post wcześniejszy jest mój)
|
|
| | |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Nasza kultura pełna jest hipokryzji. Niby jest oparta na religii miłości, a bardziej toleruje agresje- czyli zło, aniżeli seks, który jest integralną częścią miłości właśnie. Też mnie razi ten nieproporcjonalnie pełen pogardy stosunek do erotyki.> (post wcześniejszy jest mój)W gruncie rzeczy ja się temu aż tak bardzo ni dziwię, zważywszy na fakt, że nasz kultura bazuje na pewnej książce, w której pewien byt wyższy cierpiący na manię wyższości ukarał nieposłusznych mu ludzi KONIECZNOŚCIĄ płodzenia dzieci, a ujawnienie się ich cielesności wiązało się z popełnionym grzechem i napełniło ich poczuciem wstydu i wyrzutami sumienia. Przywódcy rozmaitych religii opartych na owej księdze zapewne robili wszystko, żeby wyznawcom również udzielał się ten sam wstyd w kontekście cielesności... A co mieliśmy u innych kultur? Mieszkanki Polinezji czy wysp rozrzuconych po Oceanie Indyjskim nie wstydziły się przechadzać "nago" jak to opisuje chociażby Antonia Pigafetta (co brzmi nieco komicznie, gdyż kilka zdań później opisuje ich strój - owa nagość to tak naprawdę strój nie spełniający surowych, europejskich norm etycznych), podobnie jak mieszkanki czarnej Afryki - mężczyźni zadowalali si przepaskami na biodrach. Grecy chodzili nago, kobiety na Krecie okresu minojskiego nosiły suknie z ogromnymi dekoltami odsłaniającymi niemal cały biust - kwestia klimatu. Chrześcijaństwo nakazywało rzecz jasna nawet przy czzterdziestostopniowym upale zasłaniać pewne części ciała. Dzisiaj mamy szczęście, że przynajmniej szorty lub mini zostały społecznie zaakceptowane na letnie upały.  Co do samego seksu - nawet jeśli nie wynika z miłości, nawet gdyby przyjąć go tylko i wyłącznie jako "czynność fizjologiczną" - to i tak nie zmieni faktu, że jest naturalną potrzebą człowieka, aspektem naszego życia. Większość ludzi tę potrzebę odczuwa i to jest naturalne, normalne i dobre. Nie wiem jednak jak można nazwać potrzebę strzelenia komuś w głowę z shotguna... Dlaczego więc seks się przeklina, a przemoc dopuszcza?
|
|
 | | Zyga (1539 punktów) | > ...opowieści poetyckie metaforyczno-eufemistyczne sedno regularnie mijajęce. Bo i nauczyciel bał się mówić wprost, żeby mu rodzice z pretensjami nie przychodzili. Raz tylko zajęcia odbywały się profesjonalnie.Chyba byłem na tych profesjonalnych zajęciach. Na całe życie zapamiętałem, że "serduszko mamy łączy się z serduszkiem taty". To tak tylko... jakby ktoś nie wiedział. Przepraszam jednocześnie za tak szczegółowy opis.
|
|
|  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | > Na całe życie zapamiętałem, że "serduszko mamy łączy się z serduszkiem taty". To tak tylko... jakby ktoś nie wiedział. Przepraszam jednocześnie za tak szczegółowy opis. A ja z perspektywy czasu dziękuje losowi za ministra Wiatra i że mogłem trafić na czasy, kiedy próbowano przeforsować wprowadzenie odpowiedniej edukacji. Może byłem wtedy dzieciakiem z młodszej klasy podstawówki, może zdobycie takiej porcji wiedzy za jednym razem było trochę "szokujące" - co prawda nie dowiedziałem się nagle "wszystkiego" ale już naprawdę uporządkowano mi wszystko w mojej głowie jak trzeba - poznikały domysły i bzdury opowiadane przez kolegów na przerwach.  I co? Nie zabiło mnie to, że powiedzieli prosto z mostu skąd się biorą dzieci...
|
|
| |  | | Liberał | Jak ktoś chce swoje dzieci uczyć seksu to niech robi to sam lub za własne pieniądze a nie wykorzystuje do tego placówki publiczne, nie można zmuszac ludzi do opłacania zajec które są sprzeczne z ich światopoglądem, w ogóle to edukacja winna być prywatna i każda powinien sam zadbac o to czego ucza sie jego pociechy.
Natomiast przymusowa edukacja z przymusowo zebranych pieniedzy to niedośc że atak na własnośc prywatną to i sprzeczne to jest z wychowywaniem dzieci w zgodzie z własnym sumieniem.
Przymusowe edukowanie młodzieży i wychowywanie ich przez państwo to komunizmem pachnie.
|
|
|  | | klucznik (351 punktów) | > Chyba byłem na tych profesjonalnych zajęciach.Nie. Mówiłem poważnie. Jeden cykl był naprawdę wartościowy, prosto z mostu, koedukacyjny i to my na bierząco zadawaliśmy pytania. Zdarzają się takie chlubne wyjątki [marchewki  ] > Na całe życie zapamiętałem, że "serduszko mamy łączy się z serduszkiem taty". To tak tylko... jakby ktoś nie wiedział. Przepraszam jednocześnie za tak szczegółowy opis. Wielkie dzięki. Teraz będzie mi się po nocach śniło  pozdrawiam 
"Człowiek może robić co chce, nie może jednak chcieć tak, jakby chciał." A. Schopenhauer
|
|
| |  | Atlantis (1733 punktów) (zablokowany) | Ja pamiętam lekcje w moim liceum - ludzie przed maturą, część już pełnoletnia a na tych "zajęciach" pełna infantylizacja. Do dzisiaj pamiętam pewien tekst pani prowadzącej: "A teraz chciałabym porozmawiać z dziewczętami o okresie i tym jak działa i jak jest zbudowane ich ciało - panowie proszeni o wyjście z sali" (czy jakoś tak, może nie słowo w słowo, ale ogólny sens zachowany). Potem powtórzyła się podobna sytuacja, tym razem gdy chodziło o nas. Wszyscy stwierdziliśmy, że jest nam obojętne czy kobiety będą w sali czy nie. I właśnie o tym mówię - ta kobieta była zapewne święcie przekonana, że osoby w wieku ~18 lat nie wiedzą nic na temat tego jak są zbudowane narządy płciowe u płci przeciwnej. Za każdym razem gdy o tym myślę chce mi się śmiać - infantylność owej pani przebijało tylko to, jak chciała infantylizować uczniów.  Poza tym jak możemy mówić o antykoncepcji? Zwłaszcza tej "kościelnej" (która z antykoncepcją niewiele ma wspólnego) skoro powinno się ją planować we dwoje posiadając pewną wiedzę o tym jak właściwie dochodzi do zapłodnienia? Poza tym kobieta ta co chwilę bezczelnie wciskała w program zajęć ideologię - dlaczego aborcja jest zła, dlaczego nie powinno się stosować prezerwatyw, dlaczego powinno się adoptować dziecko zamiast skorzystać z metody In Vitro, czy wreszcie dlaczego powinno się czekać z kontaktami cielesnymi do ślubu. Do dzisiaj pamiętam oburzenie moherowej (przepraszam za kolokwializm) "nauczycielki" gdy jedna z koleżanek nie wytrzymała i wyjechała prosto z tekstem, że nie potrzeba ślubu do odczuwania pełnej miłości, którą można wyrazić za pomocą seksu i że ona nie życzy sobie, aby ktoś sprowadzał to do roli czegoś złego...
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|