 |
Indoktrynacja dziecka wbrew rodzicom Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 16-09-2007 18:15 | Kasia | Indoktrynacja dziecka wbrew rodzicom | Witam, jestem zbulwersowana do kwadratu. Nie dośc, że moje dziecko wróciło po wakacjach u babci nauczone paciorków, z wtłoczoną do głowy koniecznością przystąpienia do 1. komunii świętej (a ma 4 latka dopiero!) - to jeszce mogę łatwo nadrobić - to ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w programie elitarnego prywatnego przedszkola do którego chodzi pojawiła się religia. W środku dnia, bez zajęć alternatywnych w tym czasie. Oczywiście, nikt nie pytał mnie o zgodę. Jestem jeszcze przed rozmową z dyrekcją, ale nie spodziewam się rewelacji ani zmiany sytuacji. Moje dziecko byłoby dodatkowo pewnie jedynym nieuczęszczającym na te zajęcia i podejmując taką decyzję naraziłabym je tylko na stres. Mogę odbierać dziecko przed lekcją religii, ale ta zaczyna się o 13.00 więc czas pobytu pociechy w przedszkolu tego dnia znacznie się skraca! I o zgrozo to jest przedszkole, do którego uczęszczają dzieci, że zaryzykuję to stwierdzenie, elity tego kraju! Poszanowanie dla mojego ateizmu jest zerowe w tym kraju mimo wszelkich (czczych) deklaracji zarówno ze strony Państwa, własnej rodziny (no rodziny męża...) oraz wszelkich instytucji. Co mi pozostaje? Przenieść dziecko do innego przedszkola, tylko czy jest takie gdzie za chwilę rodzice nie zaczną się domagać wprowadzenia zajęc z religii. Dlaczego Kościół i partie rządzące z nim związane chcą indoktrynować dziecko od kołyski rozumiem, ale rodziców NIE. Zwłaszcza tych wykształconych i stanowiących "elitę". Aż tak bardzo trzeba kolaborować, żeby dobrze się ustawić? Nie sądzę. Więc???????
|
-1 na 1 Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Odp: indoktrynacja dziecka wbrew rodzicom | >moje dziecko wróciło po wakacjach u babci nauczone paciorków<
Nauki nigdy zbyt wiele.
>to ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w programie elitarnego >prywatnego przedszkola do którego chodzi pojawiła się >religia.<
Nie pasi - zmień przedszkole. W przedszkolu do którego uczęszcza mój syn religii nie ma. Wylazła z ciebie komunistyczna, roszczeniowa natura. W wolnym rynku jak oferta usługodawcy nie odpowiada potencjalnemu klientowi, to klient szuka innego usługodawcy.
>Oczywiście, nikt nie pytał mnie o zgodę<
Nie jesteś współwłaścicielką tego przedszkola. Czy jak kupisz bilet na spektakl teatralny, to oczekujesz, że będą z tobą uzgadniali scenariusz sztuki?
>I o zgrozo to jest przedszkole, do którego uczęszczają >dzieci, że zaryzykuję to stwierdzenie, elity tego kraju!<
Elyty, job ich mać?
>Co mi pozostaje? Przenieść dziecko do >innego przedszkola<
O właśnie.
|
|
 | | nieobecny | >>moje dziecko wróciło po wakacjach u babci nauczone paciorków >Nauki nigdy zbyt wiele. Człowiek ma ograniczone zasoby, w tym czasu i pojemności mózgu. Szkoda je marnować wypełniając je bzdurami.
>>to ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w programie elitarnego >>prywatnego przedszkola do którego chodzi pojawiła się >>religia. >Nie pasi - zmień przedszkole. Nie pasi żydokomuna? Zmień kraj zamieszkania.
>W przedszkolu do którego uczęszcza mój syn religii nie ma. >Wylazła z ciebie komunistyczna, roszczeniowa natura. W wolnym rynku jak oferta usługodawcy nie odpowiada potencjalnemu klientowi, to klient szuka innego usługodawcy. Ach te twoje komunistyczne=żydowskie ciągoty. W wolnym kraju walczy się z monopolami koleżko.
>>Oczywiście, nikt nie pytał mnie o zgodę >Nie jesteś współwłaścicielką tego przedszkola. Czy jak kupisz bilet na spektakl teatralny, to oczekujesz, że będą z tobą uzgadniali scenariusz sztuki? Jak rozumiem, gdy ty kupisz bilet do teatru na komediową trójaktówkę, to nie będziesz miał pretensji, gdy bez uprzedzenia drugi akt będzie podmieniony na farsę z całkiem innego przedstawienia? Ach ta twoja komunistyczno - niewolnicza natura.
>>I o zgrozo to jest przedszkole, do którego uczęszczają >>dzieci, że zaryzykuję to stwierdzenie, elity tego kraju! >Elyty, job ich mać? Ciiii... spokojnie... jest szansa, że wybory wygra PiS i dokończy dzieła likwidacji polskich elit zapoczątkowanego przez Hitlera, podjętego przez Stalina, kontynuowanego przez twoich ideologicznych guru - PZPR i, po krótkiej przerwie, wznowionego przez PiSdziaków.
>>Co mi pozostaje? Przenieść dziecko do >>innego przedszkola >O właśnie. E tam. Przecież nie chodzi o to by przenosiła dziecko w nieskończoność, chodzi o to by nie miała już dziecka dokąd przenieść. Ma być, job twaja mać, egalitaryzm!
|
|
|  | Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) |
> Nie pasi żydokomuna? Zmień kraj zamieszkania.<Np. na Madagaskar? Nie ma sprawy. Tylko kto ma zmienić - tacy jak ja, czy komunizujący pejsaci?  > Ach te twoje komunistyczne=żydowskie ciągoty.> W wolnym kraju walczy się z monopolami koleżko.<W wolnym walczy przez tworzenie konkurencji dla monopolu. W twoich ukochanych komunizujących niewolniczych monopol zwalcza się siłą, kuleżko. > Jak rozumiem, gdy ty kupisz bilet do teatru na komediową trójaktówkę, to nie będziesz miał pretensji, gdy bez uprzedzenia drugi akt będzie podmieniony na farsę z całkiem innego przedstawienia?<Zażądam zwrotu kasy za bilety i pójdę do innego teatru, gdzie będą szanowac moje zdanie. A teatr robiący sobie z widzów jajca splajtuje - oczywiscie przy założeniu, że tobie podobne socjaluchy wymrą i o powodzeniu teatrów będą decydowali widzowie, a nie soc-urzędasy.
|
|
|  | | wierzba | >>>moje dziecko wróciło po wakacjach u babci nauczone paciorków >>Nauki nigdy zbyt wiele. >Człowiek ma ograniczone zasoby, w tym czasu i pojemności mózgu. Szkoda je marnować wypełniając je bzdurami. >>>to ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w programie elitarnego >>>prywatnego przedszkola do którego chodzi pojawiła się >>>religia. >>Nie pasi - zmień przedszkole. >Nie pasi żydokomuna? Zmień kraj zamieszkania. >>W przedszkolu do którego uczęszcza mój syn religii nie ma. >>Wylazła z ciebie komunistyczna, roszczeniowa natura. W wolnym rynku jak oferta usługodawcy nie odpowiada potencjalnemu klientowi, to klient szuka innego usługodawcy. >Ach te twoje komunistyczne=żydowskie ciągoty. >W wolnym kraju walczy się z monopolami koleżko. >>>Oczywiście, nikt nie pytał mnie o zgodę >>Nie jesteś współwłaścicielką tego przedszkola. Czy jak kupisz bilet na spektakl teatralny, to oczekujesz, że będą z tobą uzgadniali scenariusz sztuki? >Jak rozumiem, gdy ty kupisz bilet do teatru na komediową trójaktówkę, to nie będziesz miał pretensji, gdy bez uprzedzenia drugi akt będzie podmieniony na farsę z całkiem innego przedstawienia? Ach ta twoja komunistyczno - niewolnicza natura. >>>I o zgrozo to jest przedszkole, do którego uczęszczają >>>dzieci, że zaryzykuję to stwierdzenie, elity tego kraju! >>Elyty, job ich mać? >Ciiii... spokojnie... jest szansa, że wybory wygra PiS i dokończy dzieła likwidacji polskich elit zapoczątkowanego przez Hitlera, podjętego przez Stalina, kontynuowanego przez twoich ideologicznych guru - PZPR i, po krótkiej przerwie, wznowionego przez PiSdziaków. >>>Co mi pozostaje? Przenieść dziecko do >>>innego przedszkola >>O właśnie. >E tam. Przecież nie chodzi o to by przenosiła dziecko w nieskończoność, chodzi o to by nie miała już dziecka dokąd przenieść. Ma być , job twaja mać , egalitaryzm! ******************************** cyt;, job twaja mać
Zaloze sie,ze w twoim rodowodzie ,,,,,,,,,albo inaczej potraktuje to cytatem przedwojennym: chlop moze wyjsc ze wsi razy kilka ale wies nie wyjdzie z chlopa nigdy ! Smutna nasza rzeczywistosc.Nie jestes odosobniony w tym stylu myslenia i mowienia.(Masz glebokie kompleksy) **********************************************
|
|
| |  | -1 na 1 Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Myślisz, że mnie obrazisz, dziewko z czworaków folwarcznych rodem?
|
|
| | |  | | katalina | Mysle,ze udalo mi sie Ciebie sprowokowac i o to mi chodzilo. Podejrzewalam,ze pochodzisz ze wsi Nie ma to znaczenia. Szanuje Wies i Ludzi tam ciezko pracujacych ale nie lubie,gdy zmieniaja swoj stan.Mimo wyksztalcenia Twoj styl wyrazania mysli zdradza Twoje zrodlo pochodzenia.Nie jestes odosobniony w tym. Mysle ,ze 2/3 ludzi wyksztalconych w Polsce sa podobni do Ciebie.To jest oczywiste,ze nie jestes temu winien personalnie ale te 2/3 to ludzie,ktorzy zmieniaja "visus"naszego kraju -nadajac niekoniecznie korzystne "image"Polakom.Po prostu wszyscy chamiejemy. Widac to na kazdym kroku.Jak zauwazyles- zanika slowo "przepraszam" w jezyku potocznym-"dziekuje" i wiele innych slow.Powstaje wiele "neologizmow"slownych.,rozne skroty i wiele wykoslawionych slow.No,coz ! Taka jest nasza rzeczywistosc. "Nec hercules contra plures"!! To sa skutki daleko posunietej "pauperyzacji naszego spoleczenstwa,,,,a zaczelo sie to w czasach Gomulki. *************************************** Kiedys, bedac w Szwajcarii wiele lat temu mowa byla o naszym kraju i wowczas bardzo mnie zabolalo gdy jeden z gosci zapytal cyt;,,a skad Pani jest ?-Odpowiedzialem mu, ze Polski,,,,,,, Ach Polska ! Tak to wiem-. To kraj ludzi nieciekawych.Obruszylam sie ale Szwajcar szybko zamienil to w zgrabny zart. Geneza tego postu byl Twoj wulgarny zwrot -niestosowny w tym wyjatkowym forum-cyt;,,,a wlasciwie to nie bede cytowac,kazdy moze sobie sam przeczytac. Pozdrawiam (Homines et tempora muntatur)_______ _________________________________katalina.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | A powiedz mi, katalino, jakie pochodzenie zdradza twój sposób wyrażania myśli? Sposób jest niechlujny i myśli są niechlujne, żadnego porządku w tym wszystkim nie ma. Styl i forma jakoś nie bardzo polskie, za to po polsku pełne pretensji i satysfakcji z cudzej niezręczności. Wydajesz się oburzona "schamianiem" języka, nawet dość trafnie o tym wzmiankujesz, lecz trafność, by trafiła, musi być podana w odpowiednim kształcie. Może chcesz stworzyć konkurencję dla naszej drogiej estetki? Twoje wysiłki nie idą na marne.
|
|
| | | | |  | | katalina | > A powiedz mi, katalino, jakie pochodzenie zdradza twój sposób wyrażania myśli? Sposób jest niechlujny i myśli są niechlujne, żadnego porządku w tym wszystkim nie ma. Styl i forma jakoś nie bardzo polskie, za to po polsku pełne pretensji i satysfakcji z cudzej niezręczności. > Wydajesz się oburzona "schamianiem" języka, nawet dość trafnie o tym wzmiankujesz, lecz trafność, by trafiła, musi być podana w odpowiednim kształcie. > Może chcesz stworzyć konkurencję dla naszej drogiej estetki? Twoje wysiłki nie idą na marne. ********************** Ulubione zwroty wobec co niektorych stosujesz Pan ,np.rozczochrane ,niechlujne mysli ,niechlujny styl,brak porzadku,interpunkcje - o to zwroty,ktorymi Szanowny czesto sie poslugujesz.Zauwazylam to juz wiele razy wobec innych.Posilkujesz sie Pan pewnymi schematami. Rozumiem,ze poczul sie Pan dotkniety-czyzby wspolne korzenie?? Jako taki opanowany warsztat pisarski daje Panu przewage nad innymi. Obawiam sie ,ze niebawem zostaniesz Pan na tej stronie sam i kilku adwersarzy z opcji koscielnej ,ktorzy rozmienia panskie argumenty na "drobne" Swiecidelka slowne niewiele Panu pomoga.Rozumiem,gdybym popelniala bledy ortograficzne ale czepianie sie- odstepujac od meritum sprawy, to dla mnie stanowi poderzana rzecz.Juz ktos a waznych interlokutorow zwrocil uwage Panu i grzecznie sie Pan usprawiedliwial.(Agnosiewicz) Zycze dalszego "brylowania" na stronie. Racjonalista.pl. Do widzenia Panstwu . katalina (nic tu po mnie) ps;. moje "korzenie" siegaja daleko poza nasz kraj,dlatego lepiej i inaczej widze sprawy,ktorych rodacy moga nie dostrzegac. _A odnosnie _stylu pisania?.W zyciu napisalem moze 10-do 15 listow do osob mi najblizszych.Charakter mojej pracy nie wymagal pisania , Mialem do pomocy innych,ktorzy za mnie pisali. za mnie pisali. _____________________________________________________
|
|
 | |
| Witold Baryluk (630 punktów) | >Witam, >jestem zbulwersowana do kwadratu. Nie dośc, że moje dziecko >wróciło po wakacjach u babci nauczone paciorków, z wtłoczoną >do głowy koniecznością przystąpienia do 1. komunii świętej >(a ma 4 latka dopiero!) > - to jeszce mogę łatwo nadrobić -
Nadrobić się da. Ale któż mógłby pomyśleć że coś takiego się stanie. W/g mnie wiedzę o religii można (a nawet należy) dziecko nauczyć, ale w odpowiednim wieku kiedy coś z tego zrozumie i będzie potrafiło krytycznie do tego podejść.
>to ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w programie elitarnego >prywatnego przedszkola do którego chodzi pojawiła się >religia. W środku dnia, bez zajęć alternatywnych w tym >czasie. Oczywiście, nikt nie pytał mnie o zgodę. Jestem >jeszcze przed rozmową z dyrekcją, ale nie spodziewam się >rewelacji ani zmiany sytuacji. Moje dziecko byłoby >dodatkowo pewnie jedynym nieuczęszczającym na te zajęcia i >podejmując taką decyzję naraziłabym je tylko na stres. Mogę >odbierać dziecko przed lekcją religii, ale ta zaczyna się o >13.00 więc czas pobytu pociechy w przedszkolu tego dnia >znacznie się skraca! >I o zgrozo to jest przedszkole, do którego uczęszczają >dzieci, że zaryzykuję to stwierdzenie, elity tego kraju!
Skoro jest to przedszkole to jeśli nie da się przekonać dyrektora do rozsądnego rozwiązania to trzeba zmienić przedszkole.
Z resztą (brakiem poszanowania przez praktycznie wszystkie instytucje) się zgadzam. Trzeba walczyć o swoję.
Dodam tylko że na Zachodzie jest dokładnie odwrotnie. W szkołach publicznych nie ma religii (rozdział państwa od kościoła), natomiast w prywatnych mnóstwo (wolny rynek).
|
|
| Teresa (2693 punktów) | Cytat:Poszanowanie dla mojego ateizmu jest zerowe w tym kraju mimo wszelkich (czczych) deklaracji zarówno ze strony Państwa, własnej rodziny (no rodziny męża...) oraz wszelkich instytucji To doprawdy zdumiewające, że większość ludzi domaga się szacunku dla swoich poglądów a tak niewielu ludzi zastanawia się nad tym czy rzeczywiście dany pogląd zasługuje na szacunek. Powiedz mi droga Kasiu, dlaczego uważasz, że należy ci się poszanowanie? Pytam zupełnie poważnie. Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne), daje tez światopogląd. A co Ty dasz dziecku w zamian? Czy wiesz np. w jaki sposób należy walczyć złem (z którym w swoim życiu Twoje dziecko zetknie się nie jeden raz?) i czy zamierzasz o tym swojemu dziecku powiedzieć. Człowiek religijny wie, że złem można wygrać tylko za pomocą dobra (a ktoś kto o tym nie wie już jest przegrany). Albo jak wytłumaczysz mu, że np. narkotyki są złe, np. jeśli kiedyś Twojej dziecko powie, ze woli żyć krótko lecz wesoło? Pozwolisz mu na to czy będziesz o niego (o nią) walczyć? Czy zamierzasz ze swoim dzieckiem rozmawiać o ideałach, o tym, co w życiu najważniejsze, czyli o tym co jest dobre a co złe, czyli odbywać z nim "domowe katechezy"? Czy też pozwolisz, aby wychowywała je "ulica"? Po prostu BEZTROSKA ateistów jest PRZERAZAJĄCA!!! Także wcale nie każda religia zasługuje na szacunek. Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali można palić swoje dzieci, żeby demony zapewniły im pomyślność w plonach.. Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"? Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH - czy uważasz się za równie wybitną jak on skoro chcesz uczyć swoje dziecko własnych zasad? Właśnie ... jakie są Twoje zasady? Masz może jakiś dekalog??
|
|
 | 1 na 1 | bogo141 (113 punktów) | Sugerujesz zatem że tylko religia może ukazać różnicę miedzy dobrem a złem ? Uf. Nigdy tak nie myślałem.
|
|
 | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | Po raz pierwszy zdecydowałem się poważnie odpowiedzieć na post Teresy, sprowokowany charakterystycznym dla niej oraz jej współwyznawców usiłowaniem stawiania "przeciwnika" pod ścianą. Próba odpowiedzi tak ustawionej wymagałaby ponowienia dyskusji nad generaliami chrześcijaństwa, bo do tego zmierza żądanie, by owa "przeciwniczka" uzasadniła swoje stanowisko.
Wpis Kasi dotyczy jej praw publicznych, nie jej światopoglądu, więc, Tereso, odczep się od tego.
Pozwolę sobie odpowiedzieć ci w imieniu Kasi.
>To doprawdy zdumiewające, że większość ludzi domaga się szacunku dla swoich poglądów a tak niewielu ludzi zastanawia się nad tym czy rzeczywiście dany pogląd zasługuje na szacunek.
Czy zasługują na szacunek poglądy obalone w każdej ze swych tez, z jedynym wyjątkiem: nie obalono tezy o samym istnieniu Boga. Zwolennikom religii, takim jak Teresa wydaje się, że wobec tego jednego wyjątku wszystkie pozostałe tezy trzymają się równie mocno.
I nie ma na nich najmniejszego wpływu udowadnianie, że jest inaczej. Z nieposkromionym uporem wciąż od nowa prowokują na ten temat dyskusje.
Powtarzam: wszystkie głupstwa dawno już zostały wam wytknięte, Tereso, nie żądaj więc kolejnej powtórki.
Kasia, by to było jasne, walczy o swe prawa społeczne i obywatelskie, każdy zaś, kto jej w tym usiłuje przeszkodzić, uprawia społeczny sabotaż.
W tym przypadku więc odczep się od tej sprawy, Tereso.
|
|
|  | 2 na 2 | Gosia (9452 punktów) | > > Kasia, by to było jasne, walczy o swe prawa społeczne i obywatelskie, każdy zaś, kto jej w tym usiłuje przeszkodzić, uprawia społeczny sabotaż.A co religiantów obchodzą prawa społeczne i obywatelskie, poza tymi, które ich faworyzują? ( vide: obraza uczuć religijnych) > W tym przypadku więc odczep się od tej sprawy, Tereso.Podziwiam spokój i opanowanie. Ponieważ znam z autopsji odpowiedzialność i wzniosłe zasady katolickiego rodzica, mój komentarz brzmiałby: @#$%*&{#&%$ Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | > Po raz pierwszy zdecydowałem się poważnie odpowiedzieć na post Teresy,
Tym postem to ja poczułam się postawiona pod ścianę. Prawa obywatelskie Kasia ma jak najbardziej i wcale nie chce o nich dywagować.
Zastanawia mnie tylko to, że wy poklepujecie sie po plecach w sytuacji gdy ktoś domaga się "poszanowania" poglądów, co do których nie wiadomo nawet jakie są i nie wolno nawet o to zapytać bo jest się posądzonym o stawianie "pod ścianą" . Dziecko Kasi weźmie idealy -jeśli nie od rodziców, to od przypadkowo poznanych ludzi, z telewizji, gazet, gier komputerowych. Jeśli tak własnie ma być to zamiast się tutaj denerwować po prostu powiedzcie to jasno... a unikniecie takich postów jak mój.
Poza tym prawa publiczne zdaje się mówią o tolerancji a nie o poszanowaniu. Tolerancja to jest tylko znoszenie innych, ich poglądow, ich sposób życia itp. Nawet idea tolerancji zakazuje tolerowania poglądow które nie tolerują innych pogladow.
|
|
| |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Tym postem to ja poczułam się postawiona pod ścianę. Bardzo dobrze, iż tak się poczułaś - taki był cel tego postu. Musisz bowiem nie tyle zrozumieć, ile przyjąć do wiadomości, że prawa obywatelskie Kasi winny być nienaruszalne. Jeśli Kasia chce z nich korzystać, nikomu nie wolno twierdzić, że czyni źle. Przeciwnie nawet, każdy, kto usiłuje w tym przeszkodzić, słowem lub czynem, w świetle prawa popełnia przestępstwo. I niechaj nie ośmiela cię to, że w polskiej rzeczywistości takie przestępstwo nie tylko nie jest ścigane, lecz nawet popierane.
>Prawa obywatelskie Kasia ma jak najbardziej i wcale nie chce o nich dywagować. Właśnie to jednak czynisz. Twoją obywatelską powinnością jest piętnowanie ograniczania możliwości korzystania ze swych praw, powinnością religijną jest popieranie tego ograniczania. Przywykliśmy, gdy tacy jak ty mylą obie powinności lub wybierają drugą. Lecz druga jest, jak stwierdziłem, przestępstwem.
>Dziecko Kasi weźmie ideały -jeśli nie od rodziców, to od przypadkowo poznanych ludzi, z telewizji, gazet, gier komputerowych. Jeśli tak właśnie ma być to zamiast się tutaj denerwować po prostu powiedzcie to jasno... a unikniecie takich postów jak mój. Mitomania, że ateista musi być amoralny - to wasza stała mantra, nie będę tego prostował. Odsyłam do lektur i obserwacji życia. A tak w ogóle, wtrącać się w to nie masz prawa.
>Poza tym prawa publiczne zdaje się mówią o tolerancji a nie o poszanowaniu. Mówią o "tolerancji i poszanowaniu".
>Tolerancja to jest tylko znoszenie innych, ich poglądów, ich sposób życia itp. Nawet idea tolerancji zakazuje tolerowania poglądów które nie tolerują innych poglądów. Pomijając fakt, bardzo naturalny, iż nie wiesz, czym jest naprawdę tolerancja, uważnie czytając swoje własne słowa - musiałabyś pojąć, że należysz do grupy, którą "idea tolerancji zakazuje tolerować". My jednak dajemy ci szansę.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | Cytat: Bardzo dobrze, iż tak się poczułaś - taki był cel tego postu. Musisz bowiem nie tyle zrozumieć, ile przyjąć do wiadomości, że prawa obywatelskie Kasi winny być nienaruszalne. Jeśli Kasia chce z nich korzystać, nikomu nie wolno twierdzić, że czyni źle. Przeciwnie nawet, każdy, kto usiłuje w tym przeszkodzić, słowem lub czynem, w świetle prawa popełnia przestępstwo. Ja również mam prawo obywatelskie do głoszenia poglądów, i każdy, kto usiłuje w tym przeszkodzić, słowem lub czynem, w świetle prawa popełnia przestępstwo tak czy nie? Widzę, więc tu pewien praktyczny paradoks. Albo weźmy taki przykład. Czy człowiek, który głosi pogląd, że życie jest złe, i samobójstwo jest dobre i do niego nakłania powinien być ścigany przez tych, którzy tak nie uważają czy może raczej powinno być odwrotnie? Może ten człowiek ma rację - to zależy od filozofii, jaką się przyjmie. A jednak mogę się założyć, że gdybyś wiedział (lub miał cień podejrzenia) o tym człowieku, ze ma depresję i dlatego głosi, że samobójstwo jest dobre nigdy byś nie poparł jego poglądu i czynow, tylko odesłałbyś go do lekarza... mimo, ze on może mieć rację nawet jeśli ma depresje. Ode mnie więc wymagasz jakiejś nienormalnej racjonalności.. której sam nie stosujesz... Albo co byś powiedział o człowieku który podważa pojęcie własności? Może moglibyśmy go obdarzyć szacunkiem, ale gdyby tylko nas okradł bez skrupułów "wtrącilibyśmy" go z tego szacunku do więzienia!! Ta tolerancja jest przeniesiona na niższy poziom, w dzisiejszych czasach obojętne jest co ludzie mówią, myślą, (nie wolno się wtrącać i krytykować!) tylko za pewne uczynki mogą zostać skazani na krzesło elektryczne. Jest w tym pewna hipokryzja, bo czyny człowieka zależą od filozofii jaką wyznaje. Wg mnie większym przestępstwem jest najpierw kogoś "niby" szanować aby potem wtrącić go do wiezienia. Prawa obywatelskie przecież nie dają całkowitej wolności religijnej ani niereligijnej. Co powiesz o sataniście, którzy domaga się prawa, aby palić żywcem koty? Uważasz, że każdy, kto usiłuje w tym przeszkodzić, słowem lub czynem, w świetle prawa popełnia przestępstwo? Cytat: Właśnie to jednak czynisz. Twoją obywatelską powinnością jest piętnowanie ograniczania możliwości korzystania ze swych praw, powinnością religijną jest popieranie tego ograniczania. Czy w szczególności mam tez popierać prawo do głupoty...? Cytat: Mitomania, że ateista musi być amoralny - to wasza stała mantra, nie będę tego prostował. Odsyłam do lektur i obserwacji życia. A tak w ogóle, wtrącać się w to nie masz prawa. Oczywiście, ze mam prawo się wtrącać, bo sadze, że mam prawo obywatelskie do życia wśród moralnych ludźmi a nie wypaczonych... tak samo jak wolałabym przebywac w jednym pomieszczeniu ze zdrowymi ludźmi niż gruźlikami (uznającymi się za zdrowych)! Cytat: Mówią o "tolerancji i poszanowaniu". Wg mnie te dwa słowa się wykluczają: 1) Tolerancja (łac. tolerantia - "cierpliwa wytrwałość"; od łac. czasownika tolerare - "wytrzymywać", "znosić", "przecierpieć") to w mowie potocznej i naukach społecznych postawa społeczna i osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i cech innych ludzi, a także ich samych. Tolerancja nie oznacza akceptacji (por. łac. acceptatio - przyjmować, sprzyjać) czyjegoś zachowania czy poglądów. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś zachowań lub poglądów mimo że nam się one nie podobają. (....)" 2) Słownik j. polskiego poszanowanie 1. «szacunek dla kogoś lub czegoś» 2. «nienaruszenie czegoś przez szacunek; też: przestrzeganie czegoś» Czy można mieć szacunek do poglądów które nam się nie podobają?? Cytat: Pomijając fakt, bardzo naturalny, iż nie wiesz, czym jest naprawdę tolerancja, uważnie czytając swoje własne słowa - musiałabyś pojąć, że należysz do grupy, którą "idea tolerancji zakazuje tolerować". My jednak dajemy ci szansę. Wcale nie należę do grupy, która "idea tolerancji zakazuje tolerować". Katolicyzm jest zabójczo tolerancyjny, np. wyobraź sobie Woltera w islamie...
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>Ja również mam prawo obywatelskie do głoszenia poglądów, i każdy, kto usiłuje w tym przeszkodzić, słowem lub czynem, w świetle prawa popełnia przestępstwo tak czy nie? Widzę, więc tu pewien praktyczny paradoks. Czy naprawdę nie jesteś w stanie tego pojąć? Rzecz idzie nie o same poglądy, lecz o wprowadzanie ich w życie kosztem czyichś praw. Poglądy katolickie wprowadzane są w życie właśnie w taki sposób - i tu jest pogrzebany śmierdzący pies. Nie odróżniasz głoszenia poglądów od korzystania z praw? Na litość twojego Boga, przecież głosisz swoje poglądy nawet na tym laickim forum aż do upojenia i nikt ci tego nie zabrania. Budzisz politowanie swoją naiwnością i namolnością, to prawda, ale nikt cię nie przepędza spod kościoła.
>Albo weźmy taki przykład (...) Tego bełkotu nie będę komentował.
>Czy w szczególności mam tez popierać prawo do głupoty...? Jeśli jest zagwarantowane ustawą, to tak. Niestety, tak! Głupota jest pojęciem względnym.
>> A tak w ogóle, wtrącać się w to nie masz prawa. >Oczywiście, ze mam prawo się wtrącać, bo sadze, że mam prawo obywatelskie do życia wśród moralnych ludźmi a nie wypaczonych... Jeśli sądzisz, że masz prawo do życia tylko pośród ludzi podobnych do ciebie samej, jeśli jesteś przekonana, że tylko tacy są moralni i nie wypaczeni - dajesz świadectwo, o którym pisałem wcześniej: braku tolerancji, poszanowania dla bliźniego swego, o braku właśnie moralności nie wspominając. Chciałoby się rzec, typowa katoliczka.
>> Mówią o "tolerancji i poszanowaniu". >Wg mnie te dwa słowa się wykluczają (...) Znów czegoś nie pojmujesz. Poszanowanie to nie jest to samo, co szacunek. Też trzeba lekcji na ten temat?
>Katolicyzm jest zabójczo tolerancyjny (...) Słusznie! Komentować nie ma potrzeby.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >Ja również mam prawo obywatelskie do głoszenia poglądów, i każdy, kto usiłuje w tym przeszkodzić, słowem lub czynem, w świetle prawa popełnia przestępstwo tak czy nie? Widzę, więc tu pewien praktyczny paradoks.> Czy naprawdę nie jesteś w stanie tego pojąć? Rzecz idzie nie o same poglądy, lecz o wprowadzanie ich w życie kosztem czyichś praw. Poglądy katolickie wprowadzane są w życie właśnie w taki sposób - i tu jest pogrzebany śmierdzący pies. Nie odróżniasz głoszenia poglądów od korzystania z praw?Właśnie to odróżniam i w tym wątku zapytałam tylko o poglądy, które doprowadziły do takiego a nie innego korzystania z praw obywatelskich. I spotkałam się litość taką samą reakcją, z jaką spotkałby się ateista w Radio Maryja  . NIe przymierzając siekierą w łeb (absurdalne oskarżenie o przestępstwo...). Jednak przeciętni polscy racjonaliści (a raczej ateiści!) nie odbiegają swym poziomem od przeciętnych katolików: emocje biorą górę nad rozumem. > >> A tak w ogóle, wtrącać się w to nie masz prawa.> >Oczywiście, ze mam prawo się wtrącać, bo sadze, że mam prawo obywatelskie do życia wśród moralnych ludźmi a nie wypaczonych...> Jeśli sądzisz, że masz prawo do życia tylko pośród ludzi podobnych do ciebie samej, jeśli jesteś przekonana, że tylko tacy są moralni i nie wypaczeni - dajesz świadectwo, o którym pisałem wcześniej: braku tolerancji, poszanowania dla bliźniego swego, o braku właśnie moralności nie wspominając. Chciałoby się rzec, typowa katoliczka.Nie, ja szanuję bliźniego swego i dlatego chciałabym żeby odkrył prawdę, którą odkryłam ja, gdyż uważam że prawda jest (jak w nauce) jedna. Mam argumenty dlaczego uważam swój światopogląd prawdziwy w przeciwieństwie do innych światopoglądów. Naprawdę można spokojnie wymienić argumenty tak jak zrobił to Less. Gdyby ktoś znał prawdę i trzymał ją tylko dla siebie to uznałabym, że nie szanuje innych. > Katolicyzm jest zabójczo tolerancyjny (...) Słusznie! Komentować nie ma potrzeby. Dowodem na tolerancyjność jest istnienie ateistów, niewierzących, itp.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
> Nie, ja szanuję bliźniego swego i dlatego chciałabym żeby odkrył prawdę, którą odkryłam ja, gdyż uważam że prawda jest (jak w nauce) jedna. Mam argumenty dlaczego uważam swój światopogląd prawdziwy w przeciwieństwie do innych światopoglądów. Prawda, w prawdzie, przez prawdę... Znowu? Istnieją różne światopoglądy. Jedne bardziej popularne, inne mniej. Żadnego z nich nie można jednak nazwać prawdziwym, a tym bardziej fałszywym. Mówienie o światopoglądzie w kategoriach prawdy lub fałszu świadczy o niezrozumieniu sensu tego pojęcia. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | Cytat: Istnieją różne światopoglądy. Jedne bardziej popularne, inne mniej. Żadnego z nich nie można jednak nazwać prawdziwym, a tym bardziej fałszywym. Mówienie o światopoglądzie w kategoriach prawdy lub fałszu świadczy o niezrozumieniu sensu tego pojęcia. Placowniku, potrafisz wyjaśnić dlaczego tak jest czy tylko cytujesz Wikipedię? Wg mnie z tego, że światopoglądu nie da się uzasadnić obiektywnie nie wynika, z e nie można o nim mówić w kategoriach prawdy lub fałszu. Przeciwnie np. materialista i chrz. nie mogą miec jednoczesniej racji, jeden z nich wierzy w nieprawdę przez co prowadzi siebie i wspólwyznawcow do zguby.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Placowniku, potrafisz wyjaśnić dlaczego tak jest czy tylko cytujesz Wikipedię?
W pojęciu światopoglądu splatają się na równych prawach porządek aksjologiczny z ontologicznym, a pojęcia prawdy i fałszu przynależą tylko do jednego z nich. Aksjologia nie znajduje uzasadnienia w ontologii. Nauka nie może dać odpowiedzi na pytanie co jest dobrem, a co złem.
Czy uznasz to za wystarczającą odpowiedź na pytanie dlaczego?
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>NIe przymierzając siekierą w łeb (absurdalne oskarżenie o przestępstwo...). Znów nadużywasz słów i wykręcasz kota ogonem. Moje słowa nie były oskarżeniem, lecz przestrogą przed naruszeniem prawa, co dałoby powód do oskarżenia. Starasz się głupio żonglować słowami, nadając im niewłaściwy sens.
>... emocje biorą górę nad rozumem. Otóż to!
>...ja szanuję bliźniego swego i dlatego chciałabym żeby odkrył prawdę, którą odkryłam ja, gdyż uważam że prawda jest (jak w nauce) jedna. Czy uważasz nas za durniów? Rzecz idzie o prawa, nie o prawdy. Wiem, że tego nie odróżniasz, twoja prawda stanowi bowiem dla ciebie prawo, nawet wówczas, gdy wynika z tego zaprzeczenie obowiązujących praw. W tym sensie jesteś bardziej ograniczona myślowo, niżeli wtedy, gdyby ci założono stalowe kajdany. O twoich prawdach nie zamierzam rozprawiać, natomiast powtarzam: musisz przyjąć, że praw jest wiele, nie są one zależne od głoszonych prawd, ani mądrych, ani głupich. Jeśli się upierasz, że prawa ludzkie powinny podlegać prawdom katolickim (każdym innym zresztą także) - powiem wprost: chromasz na umyśle w sposób nieuleczalny.
> Mam argumenty dlaczego uważam swój światopogląd prawdziwy w przeciwieństwie do innych światopoglądów. Gdybyś naprawdę je miała, wszyscy dawno już całowalibyśmy ślady stóp ojca Podgrzybka.
>Naprawdę można spokojnie wymienić argumenty tak jak zrobił to Less. Niektórzy kochają się w sprawach beznadziejnych i nieskończonych.
>Dowodem na tolerancyjność jest istnienie ateistów, niewierzących, itp. To tylko dowód na to, że się nie poddajemy, że zmusiliśmy was do zmiany metod działania. W sumie to nasza, nie wasza zasługa. Jak zwykle, chętnie stroicie się w cudze piórka.
Zresztą, kończę wymianę zdań z tobą. Po pierwsze, nic z niej nie wynika, po drugie, szkoda czasu. Bywaj!
|
|
| | | | | | |  | | Mariusz Agnosiewicz | Wielokrotnie zwracano uwagę o wszczynaniu dyskusji z osobami pokroju Teresa, która jest klasycznym trollem-misjonarzem z poziomem wypowiedzi balansującym blisko bełkotu i komunałów po tysiąckroć już obalonych. Takie osoby tylko psują normalną dyskusję nad tematami, które pojawiają się na forum. Prowadzi to do systematycznego obniżania poziomu forum  Trzeba by napisać parę poradnikowych słów, jak na forum racjonalistów, ateistów czy innych środowisk niewierzących rozpoznać trolla-misjonarza
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
Uwagi słuszne i oczywiste. Jednakże, odpowiadając Teresie, w przeciwieństwie do "lessa", ograniczałem wypowiedź do tych elementów, które moim zdaniem były poparciem dla autorki wątku, a także mogły być w pewnym zakresie pouczające dla innych. Doszedłszy do wniosku, że sprawa została wyczerpana, wycofałem się. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Stanisław G. (6808 punktów) | >dlatego chciałabym żeby odkrył prawdę, którą odkryłam ja, gdyż uważam że prawda jest (jak w nauce) jedna.
To w teologicznej "nauce" jest jedna niezmienna prawda, natomiast w naukach świeckich jest inaczej. Świecki szanujący się naukowiec, przedstawia swoją prawdę jako tymczasową. Prawda o cząsteczkach jako najmniejszych elementach, była tymczasowa do odkrycia atomu. Prawda o atomach jako niepodzielnych, została zastąpiona nową prawdą, gdy stwierdzono że składają się z protonów, elektronów i neutronów. Obecna prawda o kwantach energii, kwarkach nie jest podawana przez naukowców jako jedna prawda. Rzecz w tym że te nowe prawdy w większości są spójne ze starymi prawdami. Mądrej raczej Świętej księgi teologowie nie zdołali uporządkować. Na podstawie Biblii raz straszą dzieci mocą Boga, który rzekomo stworzył w 6 dni, by dociekliwego dorosłego manipulować że sześćset lat, bo jeden dzień to u Boga 100 lat.
> Mam argumenty dlaczego uważam swój światopogląd prawdziwy w przeciwieństwie do innych światopoglądów. >Naprawdę można spokojnie wymienić argumenty tak jak zrobił to Less.
Te pani argumenty były na tym forum dyskutowane wiele razy, proszę przejrzeć archiwalne dyskusje. Misjonarzy macie więcej jak Rosja agentów KGB. Wciąż wchodzą z nowymi nickami lecz tymi samymi argumentami.
>Gdyby ktoś znał prawdę i trzymał ją tylko dla siebie to uznałabym, że nie szanuje innych.
Powinnaś zatem przyznać że papież, wszyscy papieże, nie szanują innych, bo tajne zbiory biblioteki Watykańskiej udostępniają tylko kardynałom i nie zezwalają na kserowanie lub przepisanie i ujawnienie. Co jest tajne? Jedna z tajemnic to ta, że Biblia jest kompilacją, mitem skonstruowanym z wielu starszych mitów.
>>Katolicyzm jest zabójczo tolerancyjny (...) >Dowodem na tolerancyjność jest istnienie ateistów, niewierzących, itp.
Zabójczość katolicyzmu jest znana głównie ze Świętej Inkwizycji. Istnienie ateistów dowodzi niewiarygodności Pani argumentów i uczonych teologów. Magiczne stworzenie Świata poprzez czarodziejskie zaklęcie "Niech stanie się..." 1Mojż.1,3. To prawda, stwierdza dokument niepodważalny. Ziemia jest płaska, gdyby była wirującą kulą, to byśmy się przewracali. .........
|
|
| |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Tolerancja to jest tylko znoszenie innych, ich poglądow, ich sposób życia itp. Tolerancja to pojęcie, z którego zdefiniowaniem katolicy zawsze mieli kłopoty. Po prostu nigdy nie było im do niczego potrzebne. Niektórzy spośród nich twierdzą wręcz, że jest to zbędny, bo wprowadzający w błąd, synonim litości. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| |  | | Osnowa | > prawa publiczne zdaje się mówią o tolerancji a nie o poszanowaniu...O poszanowaniu mówią: Konstytucja RP, zdanie pierwsze ust.2 Art.31: Cytat:Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych.
|
|
 | 1 na 1 | Witold Baryluk (630 punktów) | Odpowiem krótko Teresa na Twoje pytania (za siebie, ale równie dobrze ja mógłbym założyć podobny wątek). Nie Twój interes. I pozwól ludziom żyć tak jak sobie chcą, skoro nie robią Tobie nic złego.
Przypominam również o Artykule 38 Konstytucji RP, oraz Artykule 53 jakby ktoś zapomniał.
|
|
|  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | Cytat: Nie Twój interes. I pozwól ludziom żyć tak jak sobie chcą, skoro nie robią Tobie nic złego. Chyba się dobrze nie zastanowiłeś nad tym, co napisałeś. Czyli na przyklad jeśli jakiś człowiek wpada w alkoholizm to mam nie przejmować się tym bo mi nie robi nic złego? A skąd można to wiedzieć? Może gdyby nie pił zostałby lekarzem który wymyśliłby szczepionkę na jakąś groźną chorobę .. albo może gdyby nie leżał pijany w parku to mógłby komuś pomóc kto tej pomocy potrzebował. A zatem każdy niszcząc siebie zabiera też coś innym. Jest taka "złota" zasada: wszystko, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili wy im czyńcie... może o niej zapomniałeś. Cytat:Przypominam również o Artykule 38 Konstytucji RP, oraz Artykule 53 jakby ktoś zapomniał. Nie słyszałam aby Artykuł 38 mówił coś o tym, że człowiek o dowolnych poglądach zasługuje na "poszanowanie" . "poszanowanie" chyba się komuś pomyliło z tolerancją. Tolerancja to jest tyle co znoszenie innych, ich poglądow, ich sposób życia itp. Ale rozumiem problem Kasi: trudno jest być żoną kogos kto cię ledwie toleruje ... bo pisze ona że nie ma "poszanowania" nawet w rodzinie.
|
|
| |  | 2 na 2 | Rosi58 (259 punktów) | >Jest taka "złota" zasada: wszystko, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili wy im czyńcie... może o niej zapomniałeś.
Można ją czytać także: "wszystko, czego nie chcielibyście, aby ludzie wam czynili, nie czyńcie innym". Ja nie chcę, żeby niejaka Teresa namolnie i bez umiaru pouczała mnie jak mam żyć, w co mam wierzyć, co jest dla mnie dobre. Żyj sobie Tereniu jak chcesz i odczep się od ludzi, którzy nie podzielają Twoich dziwacznych poglądów. Ty się pewnie nie zmienisz i my także nie, więc szukaj podobnie myślących na innych portalach. Nie denerwuj spokojnych ludzi.
Pozdrawiam.
"Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją." Woody Allen
|
|
| | |  | 1 na 1 | ariadna (352 punktów) |
> Ja nie chcę, żeby niejaka Teresa namolnie i bez umiaru pouczała mnie jak mam żyć, w co mam wierzyć, co jest dla mnie dobre. Żyj sobie Tereniu jak chcesz i odczep się od ludzi, którzy nie podzielają Twoich dziwacznych poglądów. Ty się pewnie nie zmienisz i my także nie, więc szukaj podobnie myślących na innych portalach.> Nie denerwuj spokojnych ludzi.Dawno nie zaglądałam na forum, kiedyś czytałam je regularnie. Pojawiło się sporo nowych użytkowników, ale Terenia, jak widzę, trwa i nadal niezmordowanie ewangelizuje. Robi to od kilku lat, z marnym skutkiem, często wywołując takie, jak powyżej, komentarze. Kiedyś jej pisanina mnie irytowała, dzisiaj nudzi, bo ta osoba ciągle pisze to samo. Nie warto wdawać się z nią w dyskusję (chociaż czasami bywało zabawnie  Pozdrawiam
|
|
| | | |  | 1 na 1 | mohawk (2936 punktów) | >Pojawiło się sporo nowych użytkowników, ale Terenia, jak widzę, trwa i nadal niezmordowanie ewangelizuje.
Ale trzeba przyznać, że tu udało się jej wbić kij w mrowisko. Aż się wszyscy zagotowaliśmy na jej bezczelną wypowiedź.
|
|
| |  | 1 na 1 | Witold Baryluk (630 punktów) | > Cytat: Nie Twój interes. I pozwól ludziom żyć tak jak sobie chcą, skoro nie robią Tobie nic złego. > Chyba się dobrze nie zastanowiłeś nad tym, co napisałeś. Czyli na przyklad jeśli jakiś człowiek wpada w alkoholizm to mam nie przejmować się tym bo mi nie robi nic złego? A skąd można to wiedzieć? Może gdyby nie pił zostałby lekarzem który wymyśliłby szczepionkę na jakąś groźną chorobę .. albo może gdyby nie leżał pijany w parku to mógłby komuś pomóc kto tej pomocy potrzebował.> A zatem każdy niszcząc siebie zabiera też coś innym.Jest różnica. Alkoholizm to uzależnienie, natomiast Kasia dokonała świadomego wyboru, jeśli na tym ucierpi to będzie to tylko i wyłącznie jej wina. Czy to w tym przypadku, czy w przypadku pijanego jeśli ten nie chce pomocy to nie masz prawa go zmuszać. Masz prawo go nakłaniać. > Jest taka "złota" zasada: wszystko, co byście chcieli, aby wam ludzie czynili wy im czyńcie... może o niej zapomniałeś.Nie chce aby mnie indoktrynowano, dlatego nikogo nie nawracam na siłę. I tak samo nie chciałbym aby robiono to z dziecmi które mają gorsze położenie. > Nie słyszałam aby Artykuł 38 mówił coś o tym, że człowiek o dowolnych poglądach zasługuje na "poszanowanie" . "poszanowanie" chyba się komuś pomyliło z tolerancją.Pomyliło mi się. Oczywiście chodziło mi o Artykuł 48. Nie obchodzi czy Ty ten pogląd szanujesz. Lecz w swoich wypowiedziach uznajesz apriori że się nie należy, bo jedynie katolicy moga by ok. Cytat: Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne), daje tez światopogląd.
Jakieś daje. Ale czy są one dobre, czy jedyne? Czyżbyś nie wiedziała że można ideały życiowe czerpac z innych źródeł? Reszta twoich pytań jest ważne, ale odpowiedzi na nie są póki co prywatną sprawą Kasi i jej dziecka (oczywiście w granicach prawa).
|
|
| |  | 1 na 1 | Jarek Borzdyński (289 punktów) | Naprawde nosi mnie kiedy czytam takie wypowiedzi. A co takiego sprawia, że należy katolików szanować? Sam światopogląd? Sama religia? Jeśli tak to rozumiem, żę taki np ksiądz pedofil i gwałciciel w 100% zasługuje na Twoje, Tereso uznanie i szacunek? Tak?
ps. nawet jeśli nasza kulawa konstytucja nie wspomina nic o poszanowaniu ludzkiej godności, to robi to Karta Narodów Zjednoczonych i Powszechna Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela. Jedyna dla mnie święte teksty, którymi można kogokolwiek indoktrynować.
|
|
| | |  | | nieobecny | Czy chodzi ci Powszechną Deklarację Praw Człowieka z 10.12.1948, uchwaloną w formie rezolucji na III sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ? Delegacja polska wstrzymała się wówczas od głosu i do dziś PDPC nie została przez Polskę ratyfikowana. Za to mamy obowiązujący Konkordat...
|
|
| | | |  | | Jarek Borzdyński (289 punktów) | Polska ratyfikowała PDPC, ale nie wiem dokładnie w którym roku.
|
|
| | | |  | | katalina | Odp: indoktrynacja tepych umyslow | >Czy chodzi ci Powszechną Deklarację Praw Człowieka z 10.12.1948, uchwaloną w formie rezolucji na III sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ? Delegacja polska wstrzymała się wówczas od głosu i do dziś PDPC nie została przez Polskę ratyfikowana. >Za to mamy obowiązujący Konkordat... (dopisek) Dzieki Rokicie mamy ten konkordat.To on podstepnie i nieprawnie wespol ze Skubiszewskim,mimo,ze upadl rzad Suchockiej zdarzyl " przemycic"podpisanie tego tragicznego dokumentu .(dupek).Ciekawy jestem .ile to nas kosztuje? Mysle,ze moglibysmy rozwiazac problem Sluzby Zdrowia.Biedni Polacy -zawsze ktos ich oszuka ale nie zdaja sobie z tego sprawy. Lenistwo myslowe,brak wyobrazni i zwyczajna nieuczciwosc.Ludzie chyba z tego nie zdaja sobie sprawy.Ot katolicy !!Gdzie wasz rozum?? __________________________________katalina.
|
|
 | 2 na 2 siarkofrut (2125 punktów) (zablokowany) | Odp: indoktrynacja dziecka wbrew rodzicom | Cytat:Czy wiesz np. w jaki sposób należy walczyć złem (z którym w swoim życiu Twoje dziecko zetknie się nie jeden raz?)
To przecież każdy wie - zło należy spalić na stosie, uprzednio torturując. Chrześcijanie zawsze przodowali w sposobach zwalczania zła, ateiści się na tym nie znają, ba, twierdzą nawet, że zło niszczone przez chrześcijan wcale nie było złem... Nie odpowiem na całość postu Teresy, bo mi słabo jak go czytam. Chyba nie powstrzymałbym się od powiedzenia, co myślę o jej durnej dumie.
'Pamiętam, że kiedy mijaliśmy kościół katolicki, powiedział: - Czy sądzisz, że twój tata jest dobrym chemikiem? Tutaj przerabiają krakersy sodowe na mięso. Czy twój tata potrafi to robić?' - Kurt Vonnegut, 'Hokus Pokus'
|
|
 | | Osnowa | >JCH - czy uważasz się za równie wybitną jak on Ja się uważam za równie wybitną.
|
|
 | 1 na 1 | mohawk (2936 punktów) | Wychodzi szydło z worka. A konkretnie z przymilnej (rzekomej) zakonnicy, klerykalny Terminator. Kurczę, a ja tyle razy dawałem się nabrać, że nie jesteś trollem. Ale mi teraz głupio! Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa. Ale mimo wszystko rozwaliłaś mnie tym: Cytat:Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne),
|
|
|  | | nieobecny | Niejednokrotnie jak na dłoni było widać fanatyczną agresję Teresy wobec ateistów/racjonalistów. Niejednokrotnie o tym pisałem na forum, no ale cóż... większość z tutejszych forumowiczów uważała, że przesadzam, co najwyżej pozwalając sobie na wyśmiewanie kompletnych idiotyzmów głoszonych przez Teresę, jak ten o grawitacji jako Bogu przecinającym ogonek jabłka, żeby spadło na ziemię. Tutejszym intelektualistom podoba się, że Teresa potrafi zacytować tego czy owego filozofa, tego czy owego Poppera. Zachowują się jak małpa zahipnotyzowana wzrokiem węża.
Historia Kościoła Katolickiego zna mnóstwo oczytanych i inteligentnych inkwizytorów. Szkoda że współcześni ateiści nie dostrzegają ciągłości w postaci takich choćby osób jak Teresa...
|
|
| |  | 1 na 1 | mohawk (2936 punktów) | >Szkoda że współcześni ateiści nie dostrzegają ciągłości w postaci takich choćby osób jak Teresa...
Nadal uważam, że nadmiernie dramatyzujesz. Naprawdę tak się obawiasz Teresy? Jak dla mnie, fragmenty takie, jak powyżej, ujawniają, że jest to najprawdopodobniej trolling. Nie sposób wszak uwierzyć, że ktoś o takim stanie świadomości mógłby ze zrozumieniem czytać Poppera.
|
|
| | |  | | nieobecny | Trolling, szmolling, bzdurlling... Nie chodzi o postawę Teresy, która jest produktem świetnego prania mózgu przez jakiegoś dużo od niej starszego manipulatora w sutannie, który zabrał ją z ulicy, na której się szlajała i zrobił z niej swoją własność (na podstawie wspomnień Teresy publikowanych na tym forum parę lat temu). Chodzi o głupotę tutejszych tzw. intelektualistów, którzy się zachwycają cytatami rzucanymi przez nią i pozostają ślepi na fakt, że mamiąc ich erudycją pragnie wyrwać im języki i wyłupić oczy. Siedzą takie dupki przed swoimi komputerami i onanizują się cytatami zamieszczanymi przez Teresę, i żaden z nich nie widzi, że ona głosi postulat "Ziemia dla katolików", "katolik najwyższą formą istnienia"...
Nie boję się Teresy póki Polska nie jest jeszcze całkowicie państwem wyznaniowym. A może być, przede wszystkim przez opisanych przez mnie dupków pseudointelektualistów, którzy za stosowne uważają nie iść na wybory, podobnie jak kiedyś nie wypadało pracować szlachetnie urodzonym.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
>Siedzą takie dupki przed swoimi komputerami i onanizują się cytatami zamieszczanymi przez Teresę, i żaden z nich nie widzi, że ona głosi postulat "Ziemia dla katolików", "katolik najwyższą formą istnienia"...
Jeśli jeszcze dodasz, że zostałeś zbanowany przez takich właśnie dupków, to wszystko stanie się jasne. Racjonalista to chytrze zakamuflowana ekspozytura Opus Dei, mająca na celu sianie zamętu w głowach nieszczęsnych ateuszy.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | |  | | ks.Gucio | >>Siedzą takie dupki przed swoimi komputerami i onanizują się cytatami zamieszczanymi przez Teresę, i żaden z nich nie widzi, że ona głosi postulat "Ziemia dla katolików", "katolik najwyższą formą istnienia"... > Jeśli jeszcze dodasz, że zostałeś zbanowany przez takich właśnie dupków, to wszystko stanie się jasne. Racjonalista to chytrze zakamuflowana ekspozytura Opus Dei, mająca na celu sianie zamętu w głowach nieszczęsnych ateuszy. > Pozdrawiam > Niech strój słów podkreśla urodę myśli Drogi Placowniku ! Mozna ich poznac po "rybkach"wymalowanych dyskretnie z tylu na maskach samochodowych ,tuz kolo tablicy rejestracyjnej.Jest tych"rybkowiczow" coraz wiecej. A o to adres Op.Dei.zwanej rowniez "Osmiornica" przy; Viale Bruno Buocci 73 (Roma) ________________________________
|
|
| | | |  | 1 na 1 | mohawk (2936 punktów) | >Chodzi o głupotę tutejszych tzw. intelektualistów, którzy się zachwycają cytatami rzucanymi przez nią i pozostają ślepi na fakt, że mamiąc ich erudycją pragnie wyrwać im języki i wyłupić oczy. Siedzą takie dupki przed swoimi komputerami i onanizują się cytatami zamieszczanymi przez Teresę, i żaden z nich nie widzi, że ona głosi postulat "Ziemia dla katolików", "katolik najwyższą formą istnienia"...
Nawet jeśli to prawda, to co z tego? Nie udawajmy, że tego typu ludzie [tj. ludzie chorzy, niepoczytalni - jeśli przyjąć Twoją diagnozę] stanowią podstawowe zagrożenie dla wolności w naszym kraju. Nie sądzę skądinąd, żeby ktokolwiek z tu piszących zachwycał się "erudycją" Teresy. Jedyne co może budzić - pełne niedowierzania, a może politowania - zainteresowanie to właśnie fakt połączenia owej "erudycji" z całkowicie niepoczytalnymi poglądami oraz totalny non sequitur w jej "rozumowaniach".
>Nie boję się Teresy póki Polska nie jest jeszcze całkowicie państwem wyznaniowym. A może być, przede wszystkim przez opisanych przez mnie dupków pseudointelektualistów, którzy za stosowne uważają nie iść na wybory, podobnie jak kiedyś nie wypadało pracować szlachetnie urodzonym.
To kwestia oceny realności zagrożenia, diagnozy podstawowych problemów społecznych oraz preferowanych kierunków zmiany politycznej.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
>To kwestia oceny realności zagrożenia, diagnozy podstawowych problemów społecznych oraz preferowanych kierunków zmiany politycznej.
To jest tak zwana mowa-trawa, której tak zwanych ludzi myślących za żadne skarby oduczyć nie można. Ludzie myślący zawsze upierają się, by wszelkie zagrożenia najpierw wszechstronnie przedyskutować i ocenić, następnie zaś ewentualnie im przeciwdziałać, również po dokładnym namyśle. Zwykle jednak tych wszystkich czynności nie zdążą wykonać, bo wpierw owo zagrożenie ich pożera.
Niestety, żadna lekcja, choćby najbardziej bolesna, nie zdaje się na nic. O słownych argumentach szkoda wspominać.
Tymczasem istota rzeczy zawsze jest prosta: istnieje zagrożenie, należy je więc usunąć. Im szybciej, tym łatwiej - im później, tym trudniej.
Dalej. Podstawową wadą tak zwanych ludzi myślących jest umiejętność swobodnego pojmowania abstrakcji, bez umiejętności przekładania tego na życie.
Zagraża nam państwo wyznaniowe. Należy więc ocenić realność tego zagrożenia, postawić diagnozę, przedyskutować preferowane kierunki zmian...itede, itepe.
To jest abstrakcja. A życie? W Braunau starczyłby mądry błąd położnej, w Wiedniu jeden zwykły stójkowy, w Monachium trzeba już było batalionu, a na koniec trzech światowych mocarstw było nazbyt mało.
W Polsce na razie są potrzebne tylko głosy w urnach - potem też będą potrzebne bataliony.
Ale ja, oczywiście, przesadzam, nawet plotę od rzeczy.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | mohawk (2936 punktów) | Nie rozumiem, dlaczego spokojny namysł nad wyborem politycznym miałby zasługiwać na miano mowy-trawy. Po pierwsze, nic nie nagli, żeby zaraz uderzać w paniczne tony zamiast rzeczowo diagnozować zagrożenia i możliwe strategie. Po drugie, wybór jest daleki od oczywistego - nawet gdybyśmy przyjęli, że nie ma wątpliwości co do nadrzędnego celu czy podstawowych linii podziału. Po trzecie, nie warto się łudzić, że o wyniku wyborów zadecyduje mobilizacja "wykształciuchów". Jeśli chodzi o diagnozę, to nie zgadzam się z Tobą, że grozi nam państwo wyznaniowe. Uważam, że już żyjemy w państwie w dużym stopniu wyznaniowym, w którym jednak obowiązują standardowe procedury formalne demokracji. W państwie tym pozycja "religii panującej" jest dominująca i uprzywilejowana, ale nie monopolistyczna. Poza otwartym, ale też czysto koniunkturalnym, dowartościowaniem moheru przez - mimo wszystko będących w defensywie i usiłujących wykaraskać się z opresji - rządzących, w sferze nadbudowy niewiele się zmienia. Co więcej, kościół nie jest chyba zainteresowany likwidacją listków figowych swojej dominacji w postaci bezsilnych środowisk kontestatorskich. Metoda salami jest oczywiście nadal w użyciu - jak przez cały okres tzw. transformacji - i trudno mieć pewność, że jakikolwiek wybór polityczny w obrębie mainstreamu może tę pełzającą klerykalizację powstrzymać. Wasze (Twoje i jeyesa) jeremiady przypomniały mi ton z poprzedniej kampanii na niektórych forach - że trzeba ławą iść głosować na Donaldu Tusku, bo barbarzyńcy stoją u bram. Tylko że gdyby Donaldu wygrał, być może mielibyśmy rządzący w najlepsze POPiS, prowadzący taką samą jak dziś politykę z przyklaśnięciem mediów. Paradoksalnie, ostatnie roszady, "bomby" i "kapiszony" - ujawniając żałośnie nieuchwytną różnicę między PiS i PO (ale także LiD - vide przypadek senatora Smoktunowicza) - mogą w końcu pomóc wykrystalizować się jakiejś różnicy.
A może na zaufanie zasługuje LiD pod patronatem Kwaśniewskiego i z politykami Unii Wolności, którzy również przyłożyli rękę do klerykalizacji Polski? Cóż, na ich obronę można stwierdzić, że z całą pewnością nie przehandlują żadnych ważnych ustaw czy decyzji regulujących stosunki państwo-kościół za przejażdżkę papamobile. Niestety, nie wynika to z ich głębokiej ideowości, lecz z tego, że a) nie ma już żadnych ważnych decyzji do podjęcia w tej materii, b) na pewno nie będą rządzić w nadchodzącej kadencji, c) zmalała atrakcyjność tych przejażdżek po zmianie papieża. Głosowanie na tę koalicję może mieć sens o tyle, o ile pozwoli zmniejszyć skalę zwycięstwa POPiSu, uniemożliwiając tej - zgodnie już dziś na poziomie samorządowym klerykalizującej - parze zmianę konstytucji.
Zanim zatem przystąpimy do wspólnego lamentowania nad stanem świadomości rodaków oraz wynikającymi stąd zagrożeniami, musimy wpierw odpowiedzieć sobie na pytanie na kogo ma głosować przeciętny wykształciuch, zwolennik świeckiego państwa, pluralizmu światopoglądowego oraz liberalnej demokracji, żeby mieć choć cień nadziei na to, że się nie zawiedzie. Przyczyny sukcesów populistów tkwią znacznie głębiej niż tylko w pasywności inteligencji. Na tę chorobę nie ma żadnych cudownych lekarstw. Ty zaś sugerujesz natychmiastowe i stanowcze działania, stłumienie hydry w zarodku - tylko nie bardzo wiadomo, jak sobie to wyobrażasz.
Ale głowa do góry: jeszcze nigdy granice naszych sąsiadów nie były tak szeroko otwarte dla imigrantów z Najjaśniejszej. Najwyżej do ekonomicznych dołączą polityczni...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | >Nie rozumiem, dlaczego spokojny namysł nad wyborem politycznym miałby zasługiwać na miano mowy-trawy. Po pierwsze, nic nie nagli, żeby zaraz uderzać w paniczne tony zamiast rzeczowo diagnozować zagrożenia i możliwe strategie.
Zapomniałem dodać, że bardzo ważną cechą tak zwanych ludzi myślących jest jeszcze to, iż zwykle mają oni słuszność. Nie, że ją sobie przypisują. Naprawdę ją mają. To jednak nie znaczy wcale, by z tej słuszności zawsze coś słusznego wychodziło. Można to rozdzielić - powiedzmy - na słuszność względną i bezwzględną. Względna - to jest ta bezpośrednia, bliska, wręcz namacalna. Bezwzględna - widziana po latach, z odległej perspektywy. Po to istnieje historia, do której siłą rzeczy owa dwojakość ma również zastosowanie.
>Po drugie, wybór jest daleki od oczywistego - nawet gdybyśmy przyjęli, że nie ma wątpliwości co do nadrzędnego celu czy podstawowych linii podziału. Po trzecie, nie warto się łudzić, że o wyniku wyborów zadecyduje mobilizacja "wykształciuchów". Niestety, trudno zaprzeczyć.
>Jeśli chodzi o diagnozę, to nie zgadzam się z Tobą (...) Kak zwał, tak zwał. Wprawdzie nie doszło jeszcze do tego, by innowierców i ateuszy zamykano w obozach dla internowanych, ale już odebrano im pełnię praw obywatelskich. Fakt, że Kasia nie może sobie poradzić z prostą tych praw egzekucją, stanowi dostateczny dowód. Słuszność bezwzględna, do której się odwołałem na wstępie, pozwala przypuszczać, że internowanie jest kwestią czasu.
>Wasze (Twoje i jeyesa) jeremiady (...) To jest szukanie tej perspektywicznej słuszności.
>Zanim zatem przystąpimy do wspólnego lamentowania nad stanem świadomości rodaków oraz wynikającymi stąd zagrożeniami, musimy wpierw odpowiedzieć sobie na pytanie (...) Jasne, jak wyżej. Na całe mnóstwo pytań.
>Przyczyny sukcesów populistów tkwią znacznie głębiej niż tylko w pasywności inteligencji. Na tę chorobę nie ma żadnych cudownych lekarstw. Nie ma, niestety.
>Ty zaś sugerujesz natychmiastowe i stanowcze działania, stłumienie hydry w zarodku - tylko nie bardzo wiadomo, jak sobie to wyobrażasz. To jest różnica między sposobem a metodą. Sposób jest prosty i oczywisty, metoda nieznana. Sposób: natychmiastowa egzekucja równości praw. Jaką metodą to osiągnąć - o to się tutaj kłócimy.
>Ale głowa do góry: jeszcze nigdy granice naszych sąsiadów nie były tak szeroko otwarte dla imigrantów z Najjaśniejszej. Najwyżej do ekonomicznych dołączą polityczni... Oto przebłysk tej perspektywy!
|
|
| | | | | |  | | katalina | Uwaga !! Brak Pana Zbyslawa Smigielskiego w internecie .Czyzby zachorowal? A moze Tereska cos Mu zrobila?****katalina *********************************
|
|
| | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | > Uwaga !! > Brak Pana Zbysława Śmigielskiego w internecie. Czyżby zachorował? >A może Tereska coś Mu zrobiła?
Wzruszony jestem taką dbałością o moją idiotyczną osobę. Okazuje się, że nawet niespełna tydzień absencji został zauważonym. Pośpiesznie więc odpowiadam, iż byłem w podróży, realizując cykl spotkań autorskich z czytelnikami. Ewentualnie zainteresowanym podaję, że najbliższe spotkanie odbędzie się 4 października o godzinie 17.00 w Zabrzu - Czytelnia Miejskiej Biblioteki Publicznej. Rzecz jasna, zapraszam najuniżeniej.
Cytat troskliwej wypowiedzi kataliny pozwoliłem sobie podać w transkrypcji polskiej.
|
|
| | | | | | | |  | | katalina | >> Uwaga !! >> Brak Pana Zbysława Śmigielskiego w internecie. Czyżby zachorował? >>A może Tereska coś Mu zrobiła? ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ >Wzruszony jestem taką dbałością o moją idiotyczną osobę. Okazuje się, że nawet >niespełna tydzień absencji został zauważonym. Pośpiesznie więc odpowiadam, iż byłem w >podróży, realizując cykl spotkań autorskich z czytelnikami. Ewentualnie zainteresowanym >podaję, że najbliższe spotkanie odbędzie się 4 października o godzinie 17.00 w Zabrzu - . >Czytelnia Miejskiej Biblioteki Publicznej. Rzecz jasna, zapraszam najuniżeniej. >Cytat troskliwej wypowiedzi kataliny pozwoliłem sobie podać w transkrypcji >polskiej **************************************** Mieszkam na drugim koncu Polski.Zaluje,ze nie bede mogla skorzystac z zaproszenia. ps.czy ma Pan sale wypelniona czytalnikami? Naprawde.? ___________________________________katalina
|
|
| | | | | | | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Mieszkam na drugim końcu Polski.Żałuję,że nie będę mogła skorzystać z zaproszenia.> PS. Czy ma Pan salę wypełnioną czytelnikami? Naprawdę? Oczywiście, zależy to od sali. Zresztą, jedno krzesło zawsze pozostaje wolne, gdyż nie mam zwyczaju siedzieć.
|
|
 | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
> Powiedz mi droga Kasiu, dlaczego uważasz, że należy ci się poszanowanie? To prawdziwie chrześcijańskie postawienie sprawy. No właśnie. Dlaczego mamy szanować Kasię, skoro nie jest już nienarodzona. Nienarodzonym szacunek należy się z definicji, a później to już jak kto chce. Bujasz Tereso w obłokach, a Twoi pasterze bujają (czytaj kłamią) tu, na ziemi. W zbożnym celu, rzecz jasna. Może byłoby więc lepiej, abyś swe katechetyczne zapędy nieco powściągnęła. Zwykła przyzwoitość tego wymaga. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
|  | | Gosia (9452 punktów) |
> Zwykła przyzwoitość tego wymaga. Nie używaj słów, których religiant nie rozumie.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | 1 na 1 | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) |
> Nie używaj słów, których religiant nie rozumie.
Mówiąc ściśle, dla religianta przyzwoitość oznacza tylko tyle, że wszystko wstydliwe należy ukrywać i zaciekle zaprzeczać, że coś takiego w ogóle istnieje.
|
|
| | |  | | nieobecny | Nie zgadzam się. Nie każdy religiant ma na nazwisko Dulski()a.
Dla religianta przyzwoite, moralne, dobre, uczciwe [wstaw sobie dowolną inną wartość moralną] jest wyłącznie to, co jego "pasterz" pochwala.
Dlatego dobry katolik zapiernicza co niedziela (ew. w sobotę wieczorem) do kościoła i głosuje na PiS, dlatego dobry muzułmanin detonuje wiązkę lasek dynamitu pod autobusem wiozącym żydowskie dzieci do szkoły, dlatego dobry żyd odpala rakietę w stronę muzułmańskiego szpitala, dlatego dobry buddysta marnuje 75% życia na wspinaczkę wokół świątyni z płaskorzeźbami, dlatego dobry...
|
|
| | | |  | | Zbysław Śmigielski (8639 punktów) | >Nie zgadzam się. Nie każdy religiant ma na nazwisko Dulski()a.
Jasne, nieobecny, jasne. Ale Dulskim chodzi tylko o zakrycie tyłka i hmm, religiantom nie tylko.
|
|
| |  | | Gosia | >> Zwykła przyzwoitość tego wymaga. Nie używaj słów, których religiant nie rozumie. Pozdrawiam. ********************************* Czy Oni cos rozumieja?Mysle,ze nie! To jest chyba specyficzny rodzaj uposledzenia mentalnego lub uporu ? Stare porzekadlo mowi; na upor i glupote nie ma lekarstwa. katalina _____________________________________
|
|
| |  | | Gosia | >> Zwykła przyzwoitość tego wymaga. Nie używaj słów, których religiant nie rozumie. Pozdrawiam. ______________________________________
|
|
 | 1 na 1 | keymak (3379 punktów) | >Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali można palić swoje dzieci, żeby demony zapewniły im pomyślność w plonach.. Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"?
Jak widzę coś takiego to zbiera mi się na wymioty. Teraz żyją ludzie, którzy w imię zasad wolą zmuszać kobiety do rodzenia dzieci i nie widzą potrzeby aby przeprowadzać edukację seksualną. Czy tacy ludzie zasługują na "poszanowanie" ?
>Także wcale nie każda religia zasługuje na szacunek. Typowe słowa religianta. Czy ludzie nietolerancyjni zasługują na "poszanowanie" ?
>Po prostu BEZTROSKA ateistów jest PRZERAZAJĄCA!!! To nie beztroska Ciebie martwi. Uwiera Tobie, że ateiści walczą o wolność własną i innych.
>jakie są Twoje zasady? Masz może jakiś dekalog?? Dekalog to nie zasady. To tylko zaczątek jakiś zasad dla myślących inaczej.Prawdziwe zasady nie da się określić w kilkunastu niejednoznacznych zdaniach. No i czy człowiek, który przejmuje wszystkie zasady innych jako własne tak naprawdę posiada jakieś zasady ? Wątpię. To tylko posłuszny baran.
Pozdrawiam.
|
|
|  | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | >No i czy człowiek, który przejmuje wszystkie zasady innych jako własne tak naprawdę posiada jakieś zasady ? >Wątpię. To tylko posłuszny baran. Czy mogę Cię w przyszłości cytować? ^^
|
|
|  | | ks.Gucio | >>Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali można palić swoje dzieci, żeby demony zapewniły im pomyślność w plonach.. Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"? >Jak widzę coś takiego to zbiera mi się na wymioty. >Teraz żyją ludzie, którzy w imię zasad wolą zmuszać kobiety do rodzenia dzieci i nie widzą potrzeby aby przeprowadzać edukację seksualną. >Czy tacy ludzie zasługują na "poszanowanie" ? >>Także wcale nie każda religia zasługuje na szacunek. ****************************************** Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali,ze można palić swoje dzieci, zony, matki i nawet sasiadki !! Niech zyja Wartosci Chrzescijanskie,ktore zawleczemy do Unii Europejskiej na naszych plecach,wespol ze Swiatobliwym Ojcem Rydzykiem ku chwale Niebios i Calej Ludzkosci.Amen ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^ Pre omnia secula seculorum _______________________ Poza tym damy im polskie szynki i nasze dziewczynki ! A w zapasie mamy niezlomne zasady-pozyczone od Pana Bismarcka; Kinder,Kuche,Kirche. ________________
|
|
 | | Osnowa |
>Masz może jakiś dekalog??
To bez dekalogu chrześcijanie nie wiedzą co dobre, a co złe??
|
|
|  | 1 na 1 | Taiken (1148 punktów) | > To bez dekalogu chrześcijanie nie wiedzą co dobre, a co złe??Właśnie. Mnie też ta kwestia zainteresowała. Poza tym dziwne jest postępowanie wierzących. Nie są dobrymi ludźmi, bo po prostu chcą być dobrzy (co jest przecież proste, ponieważ każdy z nas ma określone zasady moralne, którymi się kieruje w życiu, niezależnie od tego, czy jego wiara jest określona, zinstytucjonalizowana czy nie), ale dlatego, że boją się GNIEWU BOŻEGO. Koszmar! Jak można żyć pod taką presją? 
Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
|
|
| |  | | Kelly (2051 punktów) | > Koszmar! Jak można żyć pod taką presją?  To by się zgadzało. Może dlatego NIEKTÓRZY bywają tacy zaborczy i nerwowi?
|
|
 | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | >Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne), daje tez światopogląd. I nie tylko ona. >A co Ty dasz dziecku w zamian? Wolność umysłu. >Czy wiesz np. w jaki sposób należy walczyć złem (z którym w swoim życiu Twoje dziecko zetknie się nie jeden raz?) i czy zamierzasz o tym swojemu dziecku powiedzieć. Człowiek religijny wie, że złem można wygrać tylko za pomocą dobra (a ktoś kto o tym nie wie już jest przegrany). Ateista wie to jeszcze lepiej, a do tego nie trzeba go straszyć piekłem, żeby wybrał dobro. >Albo jak wytłumaczysz mu, że np. narkotyki są złe, np. jeśli kiedyś Twojej dziecko powie, ze woli żyć krótko lecz wesoło? Pozwolisz mu na to czy będziesz o niego (o nią) walczyć? Miękkie narkotyki nie są gorsze niż tytoń, oczywiście w zdecydowanym umierze i tylko dla dorosłych fizycznie. Na miejscu Pani Kasi wytłumaczyłabym dziecku, że radość niosą nie tylko niezdrowe używki. >Czy zamierzasz ze swoim dzieckiem rozmawiać o ideałach, o tym, co w życiu najważniejsze, czyli o tym co jest dobre a co złe, czyli odbywać z nim "domowe katechezy"? O ile tym ideałem nie jest czwarty element trójcy świętej, JP II albo Tadeusz R., takie rozmowy nie są "domowymi katechezami", tylko rozmowami o moralności, autorytetach i sensie życia. >Czy też pozwolisz, aby wychowywała je "ulica"? >Po prostu BEZTROSKA ateistów jest PRZERAZAJĄCA!!! Beztroska? Nie. Ateista czyni dobro, bo wierzy, że dzięki temu czyni świat lepszy - w przeciwieństwie do katolika o ciasnych poglądach, który stara się być dobrym, żeby nie smażyć się w ogniu. >Także wcale nie każda religia zasługuje na szacunek. Ateizm to nie religia. Ale na szacunek zasługuje. >Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali można palić swoje dzieci, żeby demony zapewniły im pomyślność w plonach.. Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"? Nie. Dawniej żyli ludzie, którzy palili kobiety zajmujące się nauką, posądzając je o czarną magię. Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"? >Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH - czy uważasz się za równie wybitną jak on skoro chcesz uczyć swoje dziecko własnych zasad? Właśnie ... jakie są Twoje zasady? Masz może jakiś dekalog?? JCH był wegetarianinem, feministą, Żydem, nie popierał celibatu. A Ty, Katoliku? Nie mam dekalogu, ale tak, mam swoje zasady: 1. MYŚL. 2. Pomagaj ludziom, bądź życzliwy i uprzejmy, panuj nad emocjami. 3. Dbaj o siebie - odżywiaj się zdrowo, szanuj siebie (w tym swoje ciało!) 4. Ucz się, kształć, staraj poszerzyć wiedzę i kulturę człowieka - odkrywaj, wynajduj i poznawaj; twórz, wymyślaj. 5. Dbaj o środowisko naturalne. 6. Bądź tolerancyjny - szanuj ludzi o innych poglądach, rasie, orientacji seksualnej, stylu życia. 7. Bądź dobrym i moralnym człowiekiem. Shalom!
|
|
|  | 1 na 1 | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:JCH był wegetarianinem, feministą, Żydem, nie popierał celibatu. Jezus wegetarianinem? Polecam lekturę Biblii, przydaje się w dyskusji. A z tym feminizmem to nie przesadzajmy, 12 apostołów - sami faceci.
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
| |  | | Kelly (2051 punktów) | No dobrze, może nie sam JCH, ale na pewno pierwsi chrześcijanie. A co do feminizmu, Biblia jest tylko skrawkiem tekstów napisanych na temat życia Jezusa  . Osobiście wierzę w wersję o Marii Magdalenie jako jego żonie. I nie, nie opieram tego poglądu na samym "Kodzie da Vinci", choć przyznaję, że zaczęłam się interesować początkami chrześcijaństwa właśnie po lekturze tej książki.
Mademoiselle-Revolte.xx.pl
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > To doprawdy zdumiewające, że większość ludzi domaga się szacunku dla swoich poglądów a tak niewielu ludzi zastanawia się nad tym czy rzeczywiście dany pogląd zasługuje na szacunek. Co racja, to racja. Katolicy rzadko się nad tym zastanawiają, nie wspominając o myśleniu. Pomyślawszy, przestają być katolikami. > Powiedz mi droga Kasiu, dlaczego uważasz, że należy ci się poszanowanie? Pytam zupełnie poważnie. Jak już wspomniałem... Myślenie, Tereso, jest bardzo rozwijającym zajęciem. > Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne), daje tez światopogląd. "Dobrze uzasadnione i logiczne" nie oznacza, że dobre. Faszystowski system wartości, "komunistyczny" (tak naprawdę po prostu totalitarny), kapitalizm, demokracja również są dobrze uzasadnione i logiczne... ale czy dobre? Czy możemy uważać, że te ideały i ten światopogląd są dobre tylko dlatego, że katolickie? > A co Ty dasz dziecku w zamian? Czy wiesz np. w jaki sposób należy walczyć złem i czy zamierzasz o tym swojemu dziecku powiedzieć. Tereso, czy Ty masz dzieci? Czy którykolwiek z Twoich nauczycieli je ma? > Człowiek religijny wie, że złem można wygrać tylko za pomocą dobra (a ktoś kto o tym nie wie już jest przegrany). Wystarczy nie czynić zła. Czy brak dobra oznacza zło? Czy narzucanie własnego dobra jest dobre? Tereso, dlaczego czynisz "dobro" głównie, jeśli nie jedynie dla własnej satysfakcji? Mt 25,34-46. Pomyśl: czy to nie jest jak kapitalizm? Zero bezinteresowności. Gdzie tu miejsce na prawdziwe dobro? > Albo jak wytłumaczysz mu, że np. narkotyki są złe, np. jeśli kiedyś Twojej dziecko powie, ze woli żyć krótko lecz wesoło? Wydaje mi się, że starałbym się przekonać dziecko, że myślenie jest bardziej "joł" niż piwo i fajki. > Pozwolisz mu na to czy będziesz o niego (o nią) walczyć? Tereso, co ja mogę, no co ja mogę? > Czy zamierzasz ze swoim dzieckiem rozmawiać o ideałach, o tym, co w życiu najważniejsze, czyli o tym co jest dobre a co złe, czyli odbywać z nim "domowe katechezy"? Jak to jest, że zwierzęta inne niż człowiek katechez nie mają, a mimo to zła nie czynią? > Czy też pozwolisz, aby wychowywała je "ulica"? Oświecenie zaczyna się od poznania zła. > Po prostu BEZTROSKA ateistów jest PRZERAZAJĄCA!!! Oburzenie Teresy jest po prostu ekstatyczne. > Także wcale nie każda religia zasługuje na szacunek. Oczywiście. Ale to nie znaczy, że którakolwiek zasługuje. > Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali można palić swoje dzieci, żeby demony zapewniły im pomyślność w plonach... Mówisz o... Abrahamie? Ze Starego Testamentu? [Samo PomSTA] > Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"? Tak, i na bezpłatną opiekę medyczną również. > Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH Katolicyzm to nie to samo. Poza tym nie mylmy autorytetu z prawdą. > czy uważasz się za równie wybitną jak on skoro chcesz uczyć swoje dziecko własnych zasad? A czy Ty uważasz się za wystarczająco "wybitną", aby uczyć CUDZE dziecko TWOICH zasad? (Kantem ją, Kantem!). Powinnaś najpierw mieć dzieci i wiedzieć, co czuje kobieta w ciąży a później matka, zwłaszcza, kiedy ktoś obcy chce jej dziecko oduczać myślenia. > Właśnie ... jakie są Twoje zasady? Na przykład "po pierwsze: nie szkodzić." > Masz może jakiś dekalog?? Poniekąd...
Rozhisteryzowanym dziewczętom zalecam małżeństwo, ponieważ uleczyć je może ciąża. -- Hipokrates
|
|
 | 1 na 1 | Taiken (1148 punktów) | >Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH
Kto to jest "wybitna osoba JCH"? Józek Cholewa? Czemu imię Jezusa sprowadzasz do grypsery? Czemu ty - taka niby zagorzała katoliczka - pozwalasz sobie na takie bezczeszczenie imienia "wybitnej osoby"? Gdyby Jezus widział taką pychę, to powinien się w grobie przewracać. Ale nie on - on był skromny. Nie to co jego "trzódka".
I jeszcze jedno. Jeśli ateiści i "inni" stanowią taką nieliczną garstkę społeczeństwa, to czemu próbujecie nas siłą przekonywać, że się mylimy, że wy znacie "prawdę jedyną i najprawdziwszą"? Czyżbyście się bali, że jednak nie jesteśmy tacy "nieliczni"? A może to ta wasza wiara jest w rzeczywistości słaba i boicie się, że łatwo moglibyśmy was... przekabacić?
Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
|
|
 | | less | >Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne), daje tez światopogląd. Taaa... No to przyjrzyjmy się tym "ideałom" i "wartościom". I temu sztandarowemu hasłu "miłość bliźniego". Czy piękne słowa automatycznie przynoszą szczęśliwsze życie? Nie. Religie to nic innego, tylko polityczna agitka okraszona poetycką wzniosłością. Z marnymi efektami. Na więcej pozwoli tylko afirmacja życia, która kiedyś będzie powszechnym, naturalnie powstałym stopniem kulturowym ludzkości. Piękno tego życia, tego świata, tego rodzaju bytu i własne piękno w tym wszystkim. To jest naturalna droga do prawdziwej miłości i dobra. Nie droga ku zaświatom obudowana zakazami, nakazami, negatywnym, uwłaczającym obrazem i dystansem wobec rzeczywistości, strachem przed konsekwencjami albo obietnicą wielkiej nagrody. "Miłość" chrześcijańska, czy w ogóle religijna, podporządkowana jest osobistej korzyści. To miłość całkowicie egoistyczna, choć często umiejętnie skrywana przez wprawnie wytresowanych wyznawców. Skrywana przed innymi, a zwłaszcza przed samym sobą. Udają oni, że są bezinteresowni, że to nie siebie wynoszą i pchają ku wyśnionemu zbawieniu. To oszustwo, bo najważniejszym i właściwie jedynym celem tej religii jest właśnie osobowe zbawienie. Nieraz zapewne spotkałaś (albo widziałaś w lustrze) jakichś nachalnych pięknoduchów, na wpół zgiętych, prawie świętych religiantów niosących dobro i miłość. Widok tyle żałosny, co śmieszny, bo na kilometr czuć fałsz, egoizm i ukrytą intencję, którą jest nabijanie sobie punkcików w oczach swego Boga. Obrzydliwa pokora na pokaz przepełniona pychą. Żenujący, heroiczny fanatyzm mający ratować miliony przed zbłądzeniem. Wizja wiecznego raju powoduje, że miłość chrześcijańska jest fałszywa, choć oczywiście można być dobrym człowiekiem w sposób naturalny i jednocześnie religijnym. Ale to nie jest zasługa samej religii i ścisłego podporządkowania jej doktrynom, bo ta wpisuje w naturę działania silny interes osobisty. Dobro wypływa z miłości do życia i świata. Z miłości do siebie w tym wszystkim. Prawdziwa miłość do innych jest efektem afirmacji, uwielbienia naszej, jedynej rzeczywistości. Tej rzeczywistości. Pięknym pogodzeniem się z nią, harmonią, symbiozą. To jest prawdziwa miłość. W religiach jej nie znajdziesz, tam jest asymetria, sprzeczność, wojna z prawdziwym światem, jego poniżenie. To jest też dla mnie dowód, no, przesadziłem, może raczej logiczna przesłanka, na nieistnienie takich bogów. Przekonanie to wypływa z ewidentnej w mych oczach wyższości miłości i dobra pozareligijnego, a wypływającego z afirmacji życia i świata powstałej na drodze ewolucji kulturowej, od miłości i dobra serwowanego przez poszczególnych bogów. Naturalność, prawdziwość tej miłości jest dla mnie taką przekonywującą przesłanką. Miłość i dobro wypływające z naturalnego stosunku do bytu, ze względu na życie i świat, a nie zaświaty i obowiązek przestrzegania takich czy innych zasad, na końcu których widnieje osobista, arcywielka korzyść lub straszliwa kara. Piękny człowiek, to w moim odczuciu bezgraniczna miłość do życia, do świata, do siebie. To nieustanne chcenie, adoracja bytu i wypływająca z tego głodna żądza istnienia. Piękny człowiek, to pogarda do wszelkich pomysłów przeciwstawiających się temu jedynemu i prawdziwemu życiu. To będzie dopiero piękny, godny i w nowym sensie, moralny typ człowieka. A cóż jest piękne i godne wedle chrześcijaństwa? Ano to, co ze słabości i marności pochodzi. Chrześcijaństwo wywyższa wszystko co nieudane, chore, cierpiące, katujące swe wnętrze, zakompleksione, zarobaczywione, nieszczęśliwe, złamane, niezadowolone, najbledsze z bladych, snujące się już tylko pod murem istnienia, już tylko w cieniu życia zastygłe. Na życie obojętne, życie dyskredytujące, wobec życia podejrzliwe i niechętne. Już tylko zaświatów pragnące. Boga, nieba, zbawienia. Chrześcijaństwo nie podnosi wobec tego życia, tylko wobec jakiegoś bytu pośmiertnego. Czyni z marności naczelną wartość. Afirmuje nędzę, utrwala ją w głowach swych poddanych zamiast pchać ich ku podniesieniu, wzrostowi i upiększaniu swego bytu. Samo słowo "zbawienie" oznacza, że aktualnie, w tym życiu, winniśmy czuć się nienajlepiej, obco, w domyśle nieprzyjemnie, przejściowo, chwilowo, bowiem jedynym naprawdę ważnym celem jaki powinniśmy mieć przed sobą jest wybawienie się z tego "brudnego" bytowania i osiągnięcie "cudownych" zaświatów. To są idealni chrześcijanie. Takich kościół lubi. Takich pielęgnuje, hoduje, podlewa ich wyjałowioną glebę i stara się utrzymać ich alergię na istnienie w tym świecie. Zauważ, że wcale nie zamierza wyciągać ich z takiego schorzałego stanu tylko utwierdza, że tak jest dobrze, bo szczęście w tym istnieniu może zmylić drogę do zbawienia. Powszechne szczęście w tym życiu byłoby końcem wszelkich zaświatowych ideologii. Dlatego kościół fundamentalnie zainteresowany jest tym, by ludzie zawsze dostrzegali w życiu, świecie i sobie Himalaje zła i nigdy nie zdrowieli z tego skandalicznego czarnowidztwa. Tacy wierni są bezwzględnie posłuszni, z życia wykorzenieni, swą intelektualną intensywnością przeniesieni w zaświaty, pozwalający sobą manipulować i władać bez umiaru. Najlepsi i najwygodniejsi są ci, którzy ukrzyżowali się za życia. I w końcu apogeum chrześcijanina. Mistyk wydziedziczony z rzeczywistości. Często święty. Najlepszy z najlepszych. Już nie życia pragnący, już nie świata, już nie TEGO siebie. Tylko raju, boga i swego zgaśnięcia dającego wyśnione zbawienie. Cóż tam to chwilowe, marne człowieczeństwo... W końcu ten byt jest za karę... Za grzech. Za winę... To tacy są najmilej widziani. Ludzie mali są solą chrześcijaństwa. Siła, moc, rozum, wiedza, wielkość, szczęście, radość, pełnia życia, zachwyt, piękno i tak dalej, i tak dalej. Wszystko, co wiąże człowieka z tym życiem, co moc i wolę istnienia w nim podnosi, jest wedle kościoła złe. To, co odrywa od życia, wykorzenia, zniechęca, kieruje na POZA, potępia, oczernia, dezawuuje, jest dobre. cdn.
|
|
|  | | wierzba | ********************************************** Less- madry facet jestes Twoje wywody sa w swej tresci ,jasne i dobrze przemyslane Chwala Twojemu rozumowi. Zyj dlugo i szczewliwie.zaslugujesz na to. Serdecznie Pozdrawiam ps sledze twoj tok rozumowania.Jest bezbledny ______________________________________________________
|
|
| |  | | less | Dzięki, jestem zakłopotany, onieśmiolony... sam nie wiem jak to nazwać... dziwne uczucie jak się czyta takie słowa na swój temat. Niemniej, to budujące. I mobilizujące.
|
|
|  | 3 na 3 | Teresa (2693 punktów) | Cytat:Taaa... No to przyjrzyjmy się tym "ideałom" i "wartościom". I temu sztandarowemu hasłu "miłość bliźniego". Czy piękne słowa automatycznie przynoszą szczęśliwsze życie? Nie. Religie to nic innego, tylko polityczna agitka okraszona poetycką wzniosłością. Z marnymi efektami. Na więcej pozwoli tylko afirmacja życia, która kiedyś będzie powszechnym, naturalnie powstałym stopniem kulturowym ludzkości. Piękno tego życia, tego świata, tego rodzaju bytu i własne piękno w tym wszystkim. To jest naturalna droga do prawdziwej miłości i dobra. To nie jest takie proste. Zwierzęta się zjadają. Słabsze pisklę jest wypychane z gniazda przez silniejsze. W jaki więc sposób afirmacja życia np. ptaków ma prowadzić do "prawdziwej miłości i dobra"?  Owszem, z jednej strony mimo, że ptaki są okrutne nie oceniamy ich jako złe i potrafimy się zachwycać ich pięknem. Gdyby ktoś wpadał w depresje z powodu okrucieństwa ptaków uważalibyśmy go pewnie z lekka za nienormalnego. Ale z drugiej strony również człowiek, który afirmując ptaki, sam chciałby się stać jak ptak- byłby posądzony delikatnie mówiąc o brak rozsądku. Nie wiem w jaki więc sposób natura miałaby stanowić drogę do prawdziwej miłości i dobra. Może człowiek nie jest po prostu częścią natury. Skoro człowiek może podziwiać naturę, ale to nie znaczy, że ma ją naśladować? Cytat:Widok tyle żałosny, co śmieszny, bo na kilometr czuć fałsz, egoizm i ukrytą intencję, którą jest nabijanie sobie punkcików w oczach swego Boga. Widok jest żałosny, ale to nie jest widok prawdziwego chrz. . Chrz. nie przejmuje się bliźnimi żeby pójść do nieba, tylko chcąc iść do nieba wie, ze ma dobrze traktować wszystkich bliźnich (nie tylko tych ktorych naturalnie "lubi"), bo wówczas będzie jak Ojciec niebieski. Poza tym wszystko na świecie jest podporządkowane osobistej korzyści. Nawet, kiedy piszesz o pięknie tego świata, dajesz temu wyraz. No, bo dlaczego raczej nie piszesz, less, o brzydocie tego świata, która mógłaby Cię porwać tylko o pięknie? Poza tym te "punkciki" to jest dobro wyświadczone innym. Np. gdybym została bez dachu na głową to byłoby mi wszystko jedno czy człowiek, który by mi taki dach zapewnił, zrobi to z powodu naturalnych uczuć czy tylko, dlatego, że słucha nakazów swojej religii. Czułabym się pewniej gdyby to uczynił z przekonań religijnych, bo wtedy nie chciałby (ode mnie) nic wzamian. Natomiast gdyby to zrobił z przyczyn naturalnych pomyślałabym, że równie szybko z tych samych przyczyn mógłaby mu przejść chęć pomocy ( słowo "przyczyny naturalne" nic nie znaczy - nie kojarzy się ani z niczym dobrym ani z niczym ze złym, ani z niczym trwałym). Cytat:Prawdziwa miłość do innych jest efektem afirmacji, uwielbienia naszej, jedynej rzeczywistości. Tej rzeczywistości. Pięknym pogodzeniem się z nią, harmonią, symbiozą. To jest prawdziwa miłość. W religiach jej nie znajdziesz, tam jest asymetria, sprzeczność, wojna z prawdziwym światem, jego poniżenie. No cóż, są różne nastroje, tzn. nasza jedyna rzeczywistość wzbudza różne nastroje (nie tylko miłosne). Można tak jak w buddyzmie uznać, że życie jest cierpieniem i medytować nad miska ryżu żeby się niego "uwolnić", ale można też czcić miłość i płodność, upajać się rozkoszą oddając się nierządowi w świątyni, (czyli zaznawać boskiego szaleństwa krzywdząc innych). Dlatego uważam, że potrzebne jest cos pomoże zachować równowagę, wg mnie przepis na zachowanie takiej równowagi posiada chrześcijaństwo. Chrześcijaństwo mówi o potrzebie oczyszczenia, uzdrowienia życia, żeby można cieszyć się nim w całej jego pełni... Ty, less cały czas piszesz jak człowiek, który wciąż ma jeden nastrój. Naprawdę nigdy nie dostałeś mdłości na widok "ludzkości?? Cytat:Miłość i dobro wypływające z naturalnego stosunku do bytu, ze względu na życie i świat, a nie zaświaty i obowiązek przestrzegania takich czy innych zasad, na końcu których widnieje osobista, arcywielka korzyść lub straszliwa kara. "Miłość i dobro wypływające z naturalnego stosunku do bytu," Ale Bóg tez jest jak najbardziej bytem (dla wierzącego). Cytat:Piękny człowiek, to w moim odczuciu bezgraniczna miłość do życia, do świata, do siebie. A dla mnie: piękny człowiek, to w moim odczuciu bezgraniczna miłość do ludzi oraz bezgraniczna nienawiść do tego, co życie niszczy. W chrz. natomiast piękny człowiek to taki, który przebacza grzesznikowi to, co nieprzebaczalne, ale nigdy nie nazwie zła - dobrem (a wiec zło jest dla niego nieprzebaczalne). Wg mnie chrz. ogromnie poszerza horyzonty jednocześnie nie zamazując konturów. Cytat:Chrześcijaństwo nie podnosi wobec tego życia, tylko wobec jakiegoś bytu pośmiertnego. Czyni z marności naczelną wartość. Afirmuje nędzę, utrwala ją w głowach swych poddanych zamiast pchać ich ku podniesieniu, wzrostowi i upiększaniu swego bytu. Te argumenty są znane i różni przedstawiciele chrz. udzielali już na nie odpowiedzi... mozemy o tym porozmawiac w innym wątku.. albo w Oazie spokoju Cytat:Samo słowo "zbawienie" oznacza, że aktualnie, w tym życiu, winniśmy czuć się nienajlepiej, obco, w domyśle nieprzyjemnie, przejściowo, chwilowo, Ale przecież jesteśmy na ziemi chwilowo... trudno być szczęśliwym, jeśli się wie, że się umrze,... nie jest to winą religii (religia tylko konstatuje ten fakt). Religia nie potrzebuje nieszczęśliwych ludzi, aby ich pocieszyć, to nieszczęśliwi ludzie znajdują odpowiedzi religii (to poczucie nieszczęścia uwiarygodnia hipotezę, że celem życia człowieka nie jest życie na ziemi). Cytat:Powszechne szczęście w tym życiu byłoby końcem wszelkich zaświatowych ideologii. Niby dlaczego? Cytat: Dlatego kościół fundamentalnie zainteresowany jest tym, by ludzie zawsze dostrzegali w życiu, świecie i sobie Himalaje zła i nigdy nie zdrowieli z tego skandalicznego czarnowidztwa.
... czyli kiedy tylko przestaniemy mówić o grzechu to zło samo zniknie.... Wybacz, less, w tej chwili to Ty bujasz w obłokach...  c. d. n.
|
|
| |  | | less | Wyszła bardzo długa odpowiedż, może mnie nikt nie zamorduje. >To nie jest takie proste. Zwierzęta się zjadają. Słabsze pisklę jest wypychane z gniazda przez silniejsze. W jaki więc sposób afirmacja życia np. ptaków ma prowadzić do "prawdziwej miłości i dobra"? A człowiek to nie zwierzę i nie zjada innych zwierząt? A co Ty jadasz na obiadek? Byłem kiedyś w rzeźni i ubojni drobiu. Polecam. I nie będziesz się już powoływała na inne zwierzątka. Zwierzę człowiek tutaj wystarczy. >Owszem, z jednej strony mimo, że ptaki są okrutne nie oceniamy ich jako złe i potrafimy się zachwycać ich pięknem. Gdyby ktoś wpadał w depresje z powodu okrucieństwa ptaków uważalibyśmy go pewnie z lekka za nienormalnego. Ale z drugiej strony również człowiek, który afirmując ptaki, sam chciałby się stać jak ptak Człowiek jest lepszy. Idź do tej ubojni drobiu i zobaczysz co my robimy ptactwu. One nam tego nie robią. >Nie wiem w jaki więc sposób natura miałaby stanowić drogę do prawdziwej miłości i dobra. O czym Ty piszesz? Ja nie piszę o naturze w sensie o jakim Ty myślisz. Tylko o naturalnej drodze kulturowo -cywilizacyjnej, stopniowym rozwoju, ewolucji, przekraczaniu kolejnych progów, co zresztą robimy, bo to jest właśnie NATURALNE. >Może człowiek nie jest po prostu częścią natury. Jest. Nieco ulepszoną wersją małpy zresztą. Ale proponuję - bez samozachwytu. > Skoro człowiek może podziwiać naturę, ale to nie znaczy, że ma ją naśladować? No właśnie. Ewolucja nie każdemu gatunkowi dała po równo. Mamy kciuk, wyprostowaną postawę, mamy odpowiednie gardło i do tego jeszcze całkiem niezły mózg. Przynajmniej względem innych zwierząt. I poszło. Zaskoczyło. Żaden inny gatunek nie rozwinął się kulturowo i cywilizacyjnie tak jak my. Idziemy swoją drogą metodą prób i błędów. Myślimy, wyciągamy wnioski, uczymy się, przekazujemy sobie doświadczenia, stawiamy przed naszym gatunkiem nowe, mądrzejsze cele. Inne gatunki nie mają takich możliwości, jeżeli nawet tworzą jakąś kulturę, to jest ona na bardzo niskim poziomie w stosunku do naszej. Nie mamy czego specjalnie od nich naśladować, ale staramy się jak najwięcej zrozumieć, bo taką mamy ciekawską naturę. I to też podnosi naszą kulturę życia i zrozumienie oraz modyfikowanie rzeczywistości, w której przyszło nam egzystować. Oby z czasem korzystały też z tego inne gatunki zwierząt, bo póki co nieźle narozrabialiśmy i rozrabiamy. Ale świadomość nasza powoli się zmienia. A teraz kwestia najważniejsza. Droga Tereso. Nie jestem w żadnym wypadku idealistą, tak jak Ty. Dla mnie to, co dla Ciebie jest złem, czyli cierpienie, to własne, innych i wzajemnie zadawane, nie jest czymś, co przynosi ujmę naszemu światu i życiu. Natura sama w sobie jest brutalna. Ale my, poprzez naszą specyficzną biologię i co z niej wynika - rozwój cywilizacyjno-kulturowy, w dużej mierze okiełznaliśmy jej brutalność i robić to będziemy dalej (chyba że ktoś - na przykład jakiś fundamentalista religijny czy niereligijny, wszystko puści w międzyczasie z dymem, ale to inna bajka). Zło, cierpienie, ból, śmierć itd. To wszystko jest częścią naszej rzeczywistości, naszego życia i świata. Mało tego. Jest częścią niezbędną. Gdyby nie to, ogólnie nazywane, zło, nasz rozwój nie byłby możliwy. To brutalność tego świata umożliwiła wyścig zbrojeń, modyfikację genetyczną zwierząt, w końcu nasz rozwój cywilizacyjny i kulturowy. Gdyby natura, włącznie z wszystkimi gatunkami zwierząt, była dobra, to dzisiaj paślibyśmy się na sawannie, obok antylop, roślinożernych lwów i wyłącznie niejadowitych węży. Mogę się założyć, że jedyne dźwięki jakie byś wydawała, byłyby podobne do tych, które wydają szympansy, a Twoja rola ograniczałaby się do kopulacji i wydawania potomstwa z jakimś samcem alfa bądź z kimkolwiek, w zależności od układów. To zło, które tak potępiasz i które tak chciałabyś wymazać z naszego świata umożliwiło nam choćby to, że siedzimy teraz przez komputerami i możemy dzielić się swoimi refleksjami. Bez tego ani rusz droga Tereso. Chwała więc złu, bólowi, strachowi, cierpieniu, destrukcji, śmierci. Chwała całej naszej rzeczywistości, bez wyjmowania z niej poszczególnych elementów. Jednak w miarę naszego postępu kulturowego (którego główną charakterystyką jest opanowanie okrutnej i niebezpiecznej rzeczywistości) mogliśmy powołać, a następnie rozwijać nasze systemy etyczne i moralność. Jest coraz lepiej, ale wiele jeszcze przed nami.Rozumiem, że Ty inaczej patrzysz na rzeczywistość. Nie poprzez człowieka aż tak ewoluującego, ale bezpośrednio wykreowanego. Niemniej, gdyby nawet, to bez zła w świecie bylibyśmy co najwyżej społecznością na poziomie cywilizacyjnym Aborygenów sprzed przybycia kolonizatorów. Czyli praktycznie stagnacja, bez bodźców do rozwoju, ze względu na brak bezpośredniego zagrożenia. Nawet Twoja religia nie miałaby szansy powstać, bo jak tu w ogóle mówić o moralności szeroko rozbudowanej, kiedy życie ogranicza się jedzenia, spania i rozmnażania w świętym spokoju egzystencji? To strach, zagrożenie, cierpienie, perspektywa czającej się nagłej śmierci i destrukcji mobilizowały przez tysiące lat ludzkość do rozwijania. Bez zła ani rusz. Chyba będziesz musiała się pomodlić z dziękczynieniami do pana Szatana, bo bez niego nasze życie byłoby lipne. Tereso, Ty po prostu, nie potrafisz pogodzić się pięknie z rzeczywistością i jej ciemniejszymi odcieniami. Szukasz świata idealnego zamiast nauczyć się pięknie żyć w tym i wyłącznie wobec niego, a nie wobec zmyślonych bytów, takich też terminów i alternatywnych, niby to idealnych (niestety nie potraficie nawet tego opisać) ale najprawdopodobniej fałszywych rzeczywistości. >Widok jest żałosny, ale to nie jest widok prawdziwego chrz. . Chrz. nie przejmuje się bliźnimi żeby pójść do nieba, tylko chcąc iść do nieba wie, ze ma dobrze traktować wszystkich bliźnich (nie tylko tych ktorych naturalnie "lubi"), bo wówczas będzie jak Ojciec niebieski. Czyli mam rację. Chcąc iść do nieba wiesz, że masz dobrze traktować bliźnich. Czyli jednak. Cel punkciki i niebo. cdn.
|
|
| |  | | less | Jak się nauczysz traktować ludzi dobrze bez tej przynęty, wtedy będziesz bardziej wiarygodna. Oczywiście, taka postawa również przynosi jakiś tam efekt, poprawę relacji międzyludzkich, ale do tego nie jest potrzebna żadna zewnętrzna, zaświatowa doktryna. Życzliwość międzyludzka winna być tworzona w sposób naturalny, czyli winna wypływać z własnej, rozsłonecznionej i pięknej relacji ze światem i życiem. Twoja religia... Powszechna miłość, cywilizacja miłości, wszechobecna życzliwość, altruizm, miłosierdzie, współczucie, troska i dobro. To przecież tak ładnie brzmi, prawda? Doniośle, romantycznie, patetycznie, uwodząco. Problem polega na tym, że tak naprawdę, religie nie mają żadnych możliwości i umiejętności skonstruowania szczęśliwej ludzkości, bo te wspomniane, uwodząco brzmiące terminy, nie posiadają ku temu odpowiednich właściwości. Religie mogą wpływać na niektóre zachowania i postawy jednostek, ale na wykwit powszechnej i trwałej życzliwości, takiegoż szczęścia i bezpieczeństwa, nie będą miały zasadniczego wpływu. Niewiele z tego wyjdzie, czego najlepszym dowodem jest historia. I to wcale nie dlatego, że człowiek nie chce należycie poddawać się tym nibyprawdom, jak to się wygodnie głosi, ale dlatego, że te wszystkie określenia są relatywne, niejednoznaczne, subiektywne, przeto wywołujące co najmniej polemikę, rozdźwięk, a bywa, że nienawiść. W skrajnych, ale dość licznych przypadkach, wojny. Dzięki ideologii judeochrześcijańskiej dokonał się przełom w percepcji życia i świata, ale ludzkość nie stała się szczęśliwa. Ludzie nadal bardzo namiętnie i chętnie się zwalczali. Zadawanie cierpienia było ciągle czymś absolutnie powszechnym. Zasadniczy problem leżał w tym, że religie tworzyły moralność wymuszoną na człowieku, a skuteczna i trwała moralność potrzebuje naturalnego wytworzenia. Nie wykreowania, nie idei, nie wymuszenia poprzez boskie groźby, zakazy czy przykazania, ale wyewoluowania w sposób naturalny, czyli poprzez szeroki i niestety, stopniowy rozwój cywilizacyjno-kulturowy. I co absolutnie podstawowe, musi się to odbywać wobec jak najdokładniej opisanej rzeczywistości, a nie wymysłów i niejednoznacznych czy całkowicie nierzeczywistych, choć uwodzicielsko i doniośle brzmiących terminów. Tylko tak można coś sensownego zbudować. Religie i inne tego typu światopoglądy nie mają na to żadnego wpływu poza sformułowaniem wyidealizowanego, uwodząco brzmiącego celu i tylko mocno ograniczonym wyhamowywaniem, a nie trwałym przekształceniem niekorzystnych zachowań. Są tylko miernym, bo skłócającym i mało skutecznym środkiem na drodze ewolucji kulturowej ku cywilizacji o zadawalającym poziomie życzliwości, moralności. Fałszem jest również to, że jakakolwiek moralność może być źródłem powszechnej szczęśliwości, albowiem sytuacja jest dokładnie odwrotna. To wzrastające powszechnie poczucie zadowolenia z życia i bezpieczeństwo egzystencji jest źródłem zwiększającej się moralności, czy mówiąc precyzyjniej, życzliwości. Najpierw zadowolony i bezpieczny człowiek, stopniowo coraz szczęśliwsza ludzkość, czego owocem będzie jej zwiększające się morale. Tylko obecność słonecznej wizji, odpowiedniego smaku wobec istnienia, bezgraniczne pragnienie i naturalna afirmacja bytu, mogą radzić sobie z problemem powstawania zła w człowieku oraz bólem istnienia powodowanego cierpieniem i perspektywą nieuniknionej śmierci. Pięknego i kochającego człowieka nie da się stworzyć poprzez tłumienie jego złych możliwości, kłopotliwych czasami popędów, nawet boskimi, miłosnymi przykazaniami, wszechobecnymi dogmatami i moralnością wykreowaną strachem przed wiecznym potępieniem czy obietnicą raju, bo to stan nieprawdziwy, nienaturalny, wymuszony, często wykalkulowany. Te ludzkie instynkty, które mogą kreować negatywne wobec innych zachowania, nie zostaną trwale wyeliminowane, ale tylko przytłumione, zdławione imperatywami kategorycznymi wysłanymi przez takiego czy innego stwórcę. Po co temu światu, tej ludzkości, taka nienaturalna miłość i tylko przykazane, wymuszone dobro? Czy ono, by być skuteczne, nie powinno wypływać raczej z przekroczenia własnego człowieczeństwa silną afirmacją istnienia, przebóstwieniem bytu i poczuciem stopniowo, ewolucyjnie zwiększającego się piękna życia i świata, które blokuje pojawienie się negujących alternatyw? Dobro z wdzięczności za cud bycia? Z odgadnięcia, że to życie jest jedynym możliwym rodzajem egzystowania? Z głodnego pożądania i ciągłej adoracji? Czy wtedy, miłość i życzliwość nie byłyby wpisane w ludzkość w sposób naturalny, bez kreującej, wymuszającej wszelkie zachowania wizji z nagradzającą lub karzącą ręką w tle? Czy nie winny one wynikać z miłowania tego co jest, a nie negacji w postaci tworzenia alternatywnej rzeczywistości w zaświatach? Czy trzeba aż zdradzać to życie, ten świat, kreować i wpajać w człowieka nadrzędną wartość fikcyjnego, ponadżyciowego istnienia, rozrywając przez to więź z życiem jedynym i prawdziwym, by móc stworzyć istotę bezpieczną i życzliwą innym? Czy trzeba wynieść na szczyty fikcję, tym samym poniżyć byt prawdziwy, rysować tegoż obraz jako coś brudnego, grzesznego, za karę, chwilowego, przejściowego, podrzędnego i gorszego wobec zmyślonych, wyidealizowanych zaświatów? Czy trzeba najpierw uszkodzić percepcję człowieka wobec takiego cudu jakim jest jego życie, czy potrzeba zniszczyć świętość i wyjątkowość tego istnienia, sprowadzić je do roli trzeciorzędnej, tylko podporządkowanej wobec bytu zmyślonego? Czy potrzeba stawiać człowieka w tak skrajnej asymetrii wobec życia tutaj, zamiast szukać spojenia, pogodzenia się, pięknej harmonii? Czy ten uwłaczający ton, to pogardliwe spojrzenie nie powoduje bylejakości podejścia wydziedziczonej jednostki ludzkiej wobec byle jakiej wizji życia i świata? Czy to wszystko nie powoduje zagubienia człowieka wobec świata? Wyrwania z tegoż, braku umiejętności zharmonizowania, zracjonalizowania, przeto wyniesienia ku najwyższej wartości, zachwytu wobec własnego istnienia i bytu w ogóle?
|
|
| |  | | less | Czy taka haniebna manipulacja świadomością ukierunkowaną na zaświaty a przeciwko bytowi prawdziwemu, nie rodzi podstawowej dysfunkcji psychologicznej człowieka i jego niebezpiecznych zachowań? Nadrzędność świata zmyślonego jest czymś zupełnie tragicznym dla świata rzeczywistego. Tak naprawdę, tylko ten pierwszy wówczas się liczy; żyje się po to, żeby wydostać się ze świata prawdziwego i osiągnąć fałszywe zbawienie we właściwej ponoć rzeczywistości. Ta skandalicznie wykreowana asymetria wywołuje siłą rzeczy dyskomfort wobec świata prawdziwego. By osiągnąć jakąś stabilizację, jakąś harmonię i wytrzymać ten kiepski, grzeszny, tylko przejściowy żywot, tą uciążliwą kwarantannę za występek przeciwko stwórcy, trzeba skorzystać z zaczarowanej nadbudowy. Ten zabieg będzie lepiej lub gorzej zapobiegać frustracji, strachowi, złu, agresji, które próbuje się hamować i leczyć cokolwiek dyskusyjnym systemem moralnym. Czy to tak musi funkcjonować? Najpierw wyprowadzać ludzką percepcję na manowce, poza świat i życie, wprowadzać w stan sprzeczności wobec rzeczywistości, który będzie rodził psychologiczną patologię i nieumiejętność radzenia sobie z rzeczywistością? Czy może jednak winno się od razu, od początku stawiać człowieka wobec zharmonizowanej z nim, racjonalnej i duchowo jak najpiękniejszej wizji życia i świata? Wobec tegoż świętości, nieustannej adoracji, pożądania, afirmacji, nadrzędności, wyjątkowości, jedyności? Czy człowiek musi funkcjonować w zaczarowanej rzeczywistości, bo prawdziwą poniżono tak, że widzi się ją jako bezsensowną i bezwartościową, jeżeli by utracić wiarę w religijny byt pośmiertny? Czy nie wystarczy zakochać się w tym, co istnieje dookoła? W tym jedynym Królestwie Niebieskim? W tym prawdziwym? Czyż takie, zrodzone autentycznie uczucie nie byłoby najwyższego rodzaju hołdem oddanym życiu, światu, sobie? Jego najpiękniejszą kwintesencją? Czyż nie byłoby to najwyższego rodzaju samopotwierdzenie, świadectwo tego, że nie żyło się nadaremno, że w pełni podziękowaliśmy wieczności i losowi za cud zaistnienia? Że nie nadaremno nosiłem imię CZŁOWIEK? Czy to nie właściwa moralność? Czy to nie jest droga do właściwej życzliwości? Do uświęcenia wszystkiego, do naturalnie i sensownie zrodzonej miłości i wytworzenia się w ludziach znacznie bardziej bezpiecznej postawy wobec wszystkiego, co z życiem i światem związane? Czy to nie nadanie najwyższego sensu i optymalnej wartości istnieniu? Czy to nie najsilniej zrodzona świętość życia, która skutecznie powstrzymywać będzie wytworzenie się niebezpiecznych odruchów u człowieka? Czy to nie kwestia właściwych, afirmatywnych memów? Czyż jedna miłość dorównuje tu drugiej? Czy kreowanie człowieka musi posiadać religijną, czyli nienawistną i pogardliwą podstawę w stosunku do rzeczywistości? Czy może lepiej wyjść do świata i życia od razu z jak najsłoneczniejszym spojrzeniem, zaufaniem, miłością, afirmacją i niezachwianym poczuciem, że jest jedyna i niepowtarzalna, nie do zastąpienia? Pomimo, żw w swych odcieniach również bolesna i tragiczna? Ja nie mam wątpliwości, że problem tkwi we współczesnych mitach, wizjach, interpretacjach i poglądach na istnienie. Wpoił się głęboko w najpowszechniejsze światopoglądy i żeruje w nich, przebrał swą nikczemność w przyjazne szaty. Religie... Wieczne życie TAM - nie TU. Nie potrzebujemy wypaczającego naszą percepcję świata morału, ale zharmonizowania z rzeczywistością, a nie z nierzeczywistością, bo to właśnie na tej ostatniej wyrastają niebezpieczne możliwości naszej natury. To transcendencja, morał, czyli generalnie fikcja, utrzymywały w nas i pielęgnowały niebezpieczne instynkty. To religie i inne oparte na fikcji ideologie sprowadzały na świat niebezpieczeństwo. Gdy nieweryfikowalna, jedynie słuszna prawda nieuchronnie stawała się narzędziem walki i opresji. A co dokładnie jest tym złem? Tutaj zaczyna się krążenie po niedookreślonych pojęciach, nadinterpretowanych, subiektywnie postrzeganych hasłach, po dwuznacznościach, abstrakcjach, przenośniach, niedopowiedzeniach. Poszczególna natura ludzka działa tak jak działa. Sama się broni, łatwo oczyszcza ze zła umiejscowionego w niej samej, tym chętniej widząc ją u innych. Każdy człowiek ma inklinacje do tego, żeby to siebie widzieć tym dobrym i lepszym. Zwłaszcza wobec człowieka innego, na innych zasadach ukształtowanego, odmiennie spoglądającego na otaczającą rzeczywistość. A skoro to ja jestem ten dobry, wierzący, uznający prawdę i właściwego, jedynego boga, to ten inny musi się mylić. A skoro się myli, to musi być odległy od prawdy. Skoro jest odległy od prawdy, to nie ma dostępu do dobra i prawdziwej miłości. Musi być więc zły. Podstawowa zasada - jesteś inny, myślisz i postępujesz inaczej, więc musisz być zły, bo ja jestem dobry. Jak się można domyślić, ten podział musi zrodzić fatalne skutki. Zaczyna się dyskryminacja, zwalczanie, mordobicie przez wieki dla jedynej słusznej prawdy. Fundamentem moralności musi być jej racjonalność, czyli wolność od nieweryfikowalnych dogmatów, przesądów, subiektywnych urojeń. Ograniczenie wpływu jakichkolwiek systemów ideologicznych jest tutaj niezbędna. Czysty, nieideologiczny, zdrowy ateizm jest tutaj, moim zdaniem, najlepszym punktem wyjścia. Tam gdzie człowiek postępuje wobec innych ludzi w ramach jakichś subiektywnych, niejednoznacznych przesądów, dogmatów, trudnych do zweryfikowania i obiektywnej oceny założeń, tam nieuchronnym staje się pojawienie walki, dyskryminacji, opresji i cierpienia. Takim niejednoznacznym, bardzo powierzchownym i relatywnym wyznacznikiem dla moralności jest chociażby chrześcijański dekalog. Zabójstwo, kradzież, kłamstwo i cudzołóstwo są tutaj głównym tematem przykazań o ściśle moralnym ujęciu. Nie ma tutaj głębokiego spojrzenia w konstytucje ludzkich postępowań moralnych. Jest tylko ta płytka, bardzo okrojona fasada, bez rozszerzonego spojrzenia i pomijająca wiele innych, znaczących kwestii, dlatego powodująca dowolne, subiektywne interpretacje dla własnych zachowań względem innych.
|
|
| |  | | less | Przykazanie "nie zabijaj" (często nierespektowane, zwłaszcza w przeszlości) to stanowczo za mało, by człowiek stał się istotą bezpieczną i życzliwą innym. Nawet, gdy podpiera to pozostałymi nakazami zawartymi w innych przykazaniach. Zbyt wiele kwestii jest tutaj pominiętych, by ten kodeks mógł być skuteczny. Ale widać, chrześcijański bóg nie jest zbytnio przenikliwy i drobiazgowy. Ale być może jest ślepy, ewentualnie nie istnieje, bo trudno zrozumieć jego ignorancję, czy wręcz niechlujstwo. >Poza tym wszystko na świecie jest podporządkowane osobistej korzyści Zgadza się >Nawet, kiedy piszesz o pięknie tego świata, dajesz temu wyraz. No bo dlaczego raczej nie piszesz, less, o brzydocie tego świata, która mógłaby Cię porwać tylko o pięknie? Jak już zapewne zauważyłaś, brzydota tego świata również mnie porywa. Jest fascynującym, choć bywa że nieprawdopodobnie straszliwym elementem naszej rzeczywistości, naszego świata i życia, nas samych. Niemniej osiągnęliśmy już dość przyzwoity stopień rozwoju, by myśleć o przeniesieniu walki i jej jednak budującej dynamiki na inne przestrzenie naszego życia niż te bezpośrednio zwalczające i fizycznie niebezpieczne. Powoli do tego dorastamy, choć dobrze wciąż nie jest, ale patrząc wstecz... jeszcze nigdy tylu zwykłym ludziom nie żyło się tak dobrze jak dziś. Musimy jednak działać w kierunku, by obejmowało to coraz większe rejony świata >Poza tym te "punkciki" to jest dobro wyświadczone innym. Np gdybym została bez dachu na głową to byłoby mi wszystko jedno czy człowiek, który by mi taki dach zapewnił, zrobi to z powodu naturalnych uczuć czy tylko, dlatego, że słucha nakazów swojej religii. Czułabym się pewniej gdyby to uczynił z przekonań religijnych, bo wtedy nie chciałby (ode mnie) nic wzamian. Natomiast gdyby to zrobił z przyczyn naturalnych pomyślałabym, że równie szybko z tych samych przyczyn mógłaby mu przejść chęć pomocy ( słowo "przyczyny naturalne" nic nie znaczy - nie kojarzy się ani z niczym dobrym ani z niczym ze złym, ani z niczym trwałym). Myślę, że wyżej w sposób wyczerpujący przedstawiłem swoje stanowisko. >Ty less cały czas piszesz jak człowiek, który wciąż ma jeden nastrój. Naprawdę nigdy nie dostałeś mdłości na widok "ludzkości?? Droga Tereso. Bynajmniej, nie mam wciąż dobrego nastroju. Ale jestem pogodzony z tym światem i życiem, z jego istotą czyli brutalną i okrutną stroną też. Rozumiem to, ale mam też nadzieję, że będzie się to zmieniać w pozytywnym kierunku. Takie jest to życie, jako ludzkość musimy przez ten czas wciąż wczesnego okresu naszego rozwoju, przejść. Uważam, że wciąż jesteśmy na etapie własnego dzieciństwa i popełniamy mnóstwo, czasami fatalnych błędów. Ale się uczymy. Jestem też w stanie znieść i przyjąć śmierć swoich bliskich i perspektywę własnego końca. Tobie przeszkadza, że ten świat nie jest idealny, mnie nie, mnie on fascynuje, wiem że będzie coraz lepiej (o ile nie przytrafi się jakaś fatalna katastrofa) i dla mnie taka droga jest oczywista i naturalna. No i rozumiem tych wszystkich ludzi, którzy żyli przed nami i uciekali w transcendentne. Rozumiem, bo dopiero od niedawna życie stało się znośne i w końcu nie przeraża tak, jak kiedyś. Dlatego dzisiaj możemy już spojrzeć na ten świat i to życie życzliwszym okiem, bo na to zasługuje >"Miłość i dobro wypływające z naturalnego stosunku do bytu," Ale Bóg tez jest jak najbardziej bytem (dla wierzącego). Tego nie chcę przerabiać. >A dla mnie: piękny człowiek, to w moim odczuciu bezgraniczna miłość do ludzi oraz bezgraniczna nienawiść do tego, co życie niszczy. >W chrz. natomiast piękny człowiek to taki, który przebacza grzesznikowi to, co nieprzebaczalne, ale nigdy nie nazwie zła - dobrem (a wiec zło jest dla niego nieprzebaczalne). Wg mnie chrz. ogromnie poszerza horyzonty jednocześnie nie zamazując konturów. Dobrze Teresko, ale najpierw rzeczywistość. Fundament. Czyli życie, świat, ja sam w tym wszystkim. Zapewniam Cię, że afirmacja tych trzech rzeczywistych aspektów prowadzi do czwartego, który Ty wymieniłaś. Jakikolwiek bóg wprowadza tutaj tylko zamieszanie bo jest zazdrosny. Żaden z nich nie mówi wprost - nie dyskryminuj, nie zniewalaj, nie poniżaj, nie prześladuj. Mówi tylko kochaj, co można przerobić na - dyskryminuję, prześladuje z miłości, bo bliźni nie wie co dla niego dobre i ja go ratuję (i religianci wszelkiej maści lubili i nadal lubią to robić, dlatego Europa zmarginalizowała religię i inne niebezpieczne, głupkowate i jedynie słuszne ideologie). To już przerobiliśmy jako ludzkość. I to jest też problem narzuconych imperatywów. Przyjętych odgórnie, często bezdyskusyjnie, bez wewnętrznego przeżycia ich, przejrzenia, głębokiego doświadczenia i sumiennego wypracowania. Religianci najczęściej montują się w gotowy, ściśle określony szablon, którego zresztą rzadko przestrzegają. My mamy inaczej. Nasza moralność jest najczęściej wypracowana, osobiście doświadczona, przetrawiona, wypracowana i przyjęta z najwyższą uwagą. Religiantom wydaje się, że przyjmując narzucony schemat niewiele już muszą robić. Są gotowi, bo uznają właściwy wzorzec postępowania. My nie mamy takiej pewności, ciągle doświadczamy, weryfikujemy, poznajemy, jesteśmy otwarci na zmiany, pożyteczne modyfikacje. Cały czas jesteśmy otwarci na ten problem. U was jest z tym znacznie gorzej. Rzadko o tym myślicie, a jak pobłądzicie to macie spowiedź. My wprowadzamy zmiany. >Ale przecież jesteśmy na ziemi chwilowo... trudno być szczęśliwym, jeśli się wie, że się umrze... nie jest to winą religii (religia tylko konstatuje ten fakt). I jak sądzę, tutaj jest Twój największy problem. Twój i Tobie podobnym. Nam, ateistom, przynajmniej tym świadomym (tak to ujmijmy), śmierć nie przeszkadza w byciu szczęśliwymi. Przyjmujemy ten fakt do wiadomości i w odróżnieniu od Was jesteśmy na tyle silni, że potrafimy to znieść, stawić czoła. Nie szukamy desperacko przyjemnej zasłony. Wiem, że Was to niepokoi, burzy Wasz porządek, narusza pewność siebie. Ale my jesteśmy. I nic już tego nie zmieni.
|
|
| |  | | less | > Religia nie potrzebuje nieszczęśliwych ludzi, aby ich pocieszyć, to nieszczęśliwi ludzie znajdują odpowiedzi religii (to poczucie nieszczęścia uwiarygodnia hipotezę, że celem życia człowieka nie jest życie na ziemi).Religia produkuje: a. nieszczęśliwych ludzi. b. ludzi o mocno ograniczonej szczęśliwości względem tej rzeczywistości. c. ludzi szczęśliwych inną rzeczywistością, prawdopodobnie zmyśloną. Dlatego, że wdrukowuje w swych poddanych wizję podrzędności realnego świata względem fikcyjnego. Dlatego taki człowiek nie jest w stanie wypracować w sobie najwyższego szacunku, odczuć i miłości względem cudu TEGO życia i bycia, bo je zdezawuowano, poniżono wizją wiecznych zaświatów. Wy nie jesteście w stanie pracować nad jak najpiękniejszym poczuciem TEGO świata, bo wmówiono wam, że to tylko poczekalnia, tylko dość trudna do zniesienia runda kwalifikacyjna do "prawdziwej" i do tego wiecznej rzeczywistości. Dlatego podświadomie gardzicie tą rzeczywistością, czekacie na inny świat, chcecie innej rzeczywistości, choć często macie wiele świetnego potencjału w sobie. Chcecie wydostać się z tej, jedynej rzeczywistości. Smutne. > Cytat:Powszechne szczęście w tym życiu byłoby końcem wszelkich zaświatowych ideologii. > Niby dlaczego?Bo jak sama wyżej stwierdziłaś, to nieszczęśliwi ludzie znajdują odpowiedż w religii. > [cytat]> ... czyli kiedy tylko przestaniemy mówić o grzechu to zło samo zniknie.... Wybacz, less, w tej chwili to Ty bujasz w obłokach...  Grzech powiadasz... Ja tylko stwierdzam, że kościół produkuje poczucie wszechobecnego zła i grzechu. Rzeczywistość jest plastyczna, możemy ją modelować, ale religie robią to beznadziejnie. Skandalicznie
|
|
|  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | Cytat:I w końcu apogeum chrześcijanina. Mistyk wydziedziczony z rzeczywistości. Często święty. Najlepszy z najlepszych. Już nie życia pragnący, już nie świata, już nie TEGO siebie. Tylko raju, boga i swego zgaśnięcia dającego wyśnione zbawienie. Cóż tam to chwilowe, marne człowieczeństwo... W końcu ten byt jest za karę... Za grzech. Za winę... Czasem miewam nastroje depresyjne i wtedy tak właśnie myślę sobie, że to życie na ziemi to tylko "poczekalnia" I ze tak jak Izraelici musieli "przeczekać" 40 lat na pustyni zanim weszli do ziemi obiecanej tak samo my ... na tym świecie (na świecie, w którym toczy się walka o nasze dusze). Wcale nie wiem czy tak właśnie nie jest... Ale nigdy nie przyszło mi do głowy ze to przez chrz. Cytat:To tacy są najmilej widziani. Ludzie mali są solą chrześcijaństwa. Siła, moc, rozum, wiedza, wielkość, szczęście, radość, pełnia życia, zachwyt, piękno i tak dalej, i tak dalej. Znowu to nie jest wina chrz. W chrz. wielki jest ten, kto wie, ze jest mały, a mały ten, kto myśli, że jest wielki. Na tej samej zasadzie Sokrates był wielki, bo wiedział, ze nic nie wie. Nie był wielki, dlatego że tak powiedział, żeby się poniżyć tylko dlatego, ze miał odwagę powiedzieć prawdę...  Chrystus powiedział, ze jest równy Bogu i nie upadl przez to (jak szatan) bo powiedział prawdę. Chrystus był jedynym człowiekiem, który wiedział, ze wie. Nie ma, więc w chrz. zakłamania. Sa w nim i wielcy i mali. Cytat:Wszystko, co wiąże człowieka z tym życiem, co moc i wolę istnienia w nim podnosi, jest wedle kościoła złe. To, co odrywa od życia, wykorzenia, zniechęca, kieruje na POZA, potępia, oczernia, dezawuuje, jest dobre. To może zapytam inaczej... Czy np św. Franciszek (sztandarowa postać katolicyzmu) był oderwany od życia, wykorzeniony, zniechęcony, czy potępiał, oczerniał, dezawuował świat?  Less, mi się wydaje, ze to Ty bardziej w tym momencie potępiasz, oczerniasz, dezawuujesz św. Franiszka aniżeli św. Franiszek rzekomo potępiał, oczerniał, dezawuowal swiat  . A więc idąc Twoim tokiem rozumowania cierpisz na resentyment w stosunku do katolików.
|
|
| |  | | less | Droga Tereso. Żyjemy na jednym świecie, a w kompletnie dwóch różnych światach. Mi jest chyba jednak łatwiej wejść w Twój świat, w końcu jestem nim otoczony, ludzi podobnych Tobie spotykam na codzień, mogę Was słuchać, z wami dyskutować, czytać, przyglądać się Wam i Waszej rzeczywistości (nierzeczywistej zresztą). Ty nie weszłaś w moją przestrzeń ani trochę, ale to mnie nie dziwi. Nie dotknęłaś mojej percepcji świata i życia. Nie musnęłaś. Jak znajdę trochę czasu, to przysiądę i odpowiem, bo materiał poglądowy jaki przedstawiłaś jest dosyć spory.
|
|
| |  | | less | > Czasem miewam nastroje depresyjne i wtedy tak właśnie myślę sobie, że to życie na ziemi to tylko "poczekalnia" I ze tak jak Izraelici musieli "przeczekać" 40 lat na pustyni zanim weszli do ziemi obiecanej tak samo my ... na tym świecie (na świecie, w którym toczy się walka o nasze dusze). Wcale nie wiem czy tak właśnie nie jest... Ale nigdy nie przyszło mi do głowy ze to przez chrz.Ale ono Cię w tym utwierdza. I nie tylko Ciebie. Niektórzy w tej poczekalni spędzają całe życie, bo im się nie podoba. Zamiast starać się coś zmienić, by je upiększyć, zacząć się nim cieszyć, poczuć moc i piękno swego istnienia... No ale po co... "Przecież to tylko poczekalnia" - słyszycie od prowadzących Was mędrców. > To może zapytam inaczej... Czy np św. Franciszek (sztandarowa postać katolicyzmu) był oderwany od życia, wykorzeniony, zniechęcony, czy potępiał, oczerniał, dezawuował świat?>  Myślę, że był podobny do Ciebie. Miał potencjał do kochania, ale zaraza zaświatowej wizji ukierunkowała go na wywyższenie fikcji kosztem prawdy, czyli całe to jego pindolenie o własnej grzeszności, pokucie, szacunku do ludzkiego cierpienia (zamiast podnoszenia z tegoż), o absurdalnie pojmowanej "czystości" zamiast pięknego kształtowania podstawowej cechy naszej natury, którą seksualność jest. I o dążeniu do zbawienia, czyli rozpoznania niedogodności życia jako zarzut przeciwko niemu, jako formuła jego potępienia, jako zaczyn do chęci ucieczki w coś zupełnie innego Chrześcijański zbawiciel na krzyżu jest wskazówką dla ludzkości, by to życie porzucić i poddać się pragnieniu i dążeniu do życia zupełnie innego. Religia Franciszka i Twoja jest wrogiem tego życia, tego świata i takiego człowieka. Jest ukierunkowana i całkowicie oddana innej wersji bytowania. > Less, mi się wydaje, ze to Ty bardziej w tym momencie potępiasz, oczerniasz, dezawuujesz św. Franiszka aniżeli św. Franiszek rzekomo potępiał, oczerniał, dezawuowal swiat . A więc idąc Twoim tokiem rozumowania cierpisz na resentyment w stosunku do katolików.Chciałabyś. Wy nosicie w sobie mnóstwo resentymentów, ja mam jedynie brak najmniejszego sentymentu wobec ideologii dezawuujących wartość tej rzeczywistości kosztem fikcji, choćby nie wiem jak wiecznej i wyidealizowanej. Napiszę po nietzscheańsku na koniec. Zewsząd tryska wola mocy. Ta, która mnie mierzi - platońsko- chrześcijańska - jest trującą wolą mocy zwróconą przeciwko życiu, światu i człowiekowi. To wola zaświatowców - zdrajców i uciekinierów z życia. To najwyższa forma nihilizmu i w ostatecznym rozrachunku - kultura śmierci. W moim świecie, nawet najbardziej doświadczeni i pokrzywdzeni przez los będą przepojeni zdrową mocą i zdrową wolą życia. Nawet najdotkliwiej pobici, powaleni i sponiewierani będą życiu przyświadczać i podnosić się, a nie uciekać w fikcję. Współczesna, wykreowana przez religie wizja definitywnej śmierci wobec tej jedynej, prawdziwej i możliwej dla nas formy istnienia, całkowicie odbiera ludziom szansę na sięgnięcie po kompletne, ostateczne szczęście. Chrześcijaństwo już dawno wyczerpało swe możliwości i dziś jest tylko minimalizmem wobec człowieka. Jego miniaturyzacją, okrojeniem, zahamowaniem w drodze do piękna. Może i kierunkuje na życzliwość w stosunku do bliźniego, ale gdy się temu przyjrzeć bliżej, to można zauważyć blokadę wędrówki człowieka ku znacznie wyższym rejonom. Dziś jest już potrzebny gdzie indziej zwrócony wektor, którego z chrześcijaństwa i wszelkich innych religii wyprowadzić się nie da. To jest bowiem kierunek, który wymaga afirmacji tego życia i świata, a religie są tychże negacją, generującą z siebie inne, "lepsze" światy i formy bytu. Religie muszą być afirmacją zaświatów i w związku z tym negacją rzeczywistości, bo inaczej przestaną być sobą, zaprzeczą swej istocie i staną się czymś zupełnym innym. Tu jest granica, której religie nie są w stanie przekroczyć, bo to oznaczałoby ich koniec. Albo wytrwają w afirmacji zaświatów kosztem tego życia i świata, albo się skończą. I żadne retusze tutaj nie pomogą. Dlatego ludzkość potrzebuje zupełnie nowej gałęzi, nowej podstawy do wyjścia w byt. Potrzebuje jego afirmacji. Nie da się tego wykształcić z religii, trzeba wyjść od zupełnie innych fundamentów. Dopiero wtedy pójdziemy wyżej, kiedy rzeczywistość pokona zaświaty i swą negację. Wtedy zechcemy w pełni życia którym żyjemy i świata, w którym przyszło nam istnieć. Wtedy dopiero dotkniemy prawdziwej świętości i wielkości bytu i człowieka. Dla religii, ten poziom istnienia jest najzwyklej nieosiągalny, bo one stoją w opozycji do rzeczywistości, mają wobec niej nienawistny fundament, który kierunkuje ludzi na cel ucieczki z tej rzeczywistości w zupełnie inną formą bytu. Religie są wrogiem tego życia i tego świata. Pozdrawiam. P.S. Nie wiem czy czegoś nie popierniczyłem przy tym pisaniu, cytowaniu itd... Bo już mnie zakręciło... Idę napić się piwa.
|
|
| | |  | 1 na 1 | placownik (17853 punktów) |
Zazdroszczę Twoim uczniom, jeśli ich masz. Jeśli nie masz, to mieć powinienieś.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | >Idę napić się piwa. Smacznego, na zdrowie.
Less, na miłość ludzką, zarejestruj się! Ja chcę dać plusa i nie mogę &mdash zlitujże się!
Pozdrawiam.
Bankier, bunkier... i jedno i drugie to nieprzemakalny beton.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Taiken (1148 punktów) |
> Less, na miłość ludzką, zarejestruj się! Ja chcę dać plusa i nie mogę &mdash zlitujże się!Ja też! Ja też chcę dać plusa, a sie-nie-da! hihihi Less, zarejestruj się, jak rany.  I też pozdrawiam. Słonecznie.
Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
|
|
 | | less | Czy to jest uświęcony cel? Czy może totalny upadek? Pożądanie końca TAKIEGO bytu w zamian za wieczność zaświatów jest szczytem dekadencji i nihilizmu. Jest końcowym przejawem pogardy do swego nadzwyczajnego zaistnienia i apogeum woli nicości. Tak ja to czuję. Prawdziwym rodzajem dobra będą namaszczeni tylko ci, którzy korzennie, genetycznie, automatycznie i nieuchronnie utkwią w miłości do TEGO życia. Od takich ludzi nie trzeba będzie żądać dobra. Oni będą tacy siłą rzeczy, siłą swej natury, siłą swej szczęśliwości wobec jedynej i najpiękniejszej RZECZYWISTOŚCI. Siłą triumfu tego co mocne, utwierdzone i wyniesione nad tym, co woli być upadłe, blade, poniżone. Szlachetni w swej afirmacji, bezwzględnie oporni wobec przejawów nihilistycznej negacji, pociągający za sobą następnych, upowszechniający uwielbienie wobec istnienia.
>Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH Dla kogo wybitną to wybitną. To tylko infantylna, eunuchowata nieco buddyjska karykatura człowieka, dla której życie prawdziwe jest g.... warte. Ale dzięki wprawnym i cwanym agitatorom oraz naturalnym przypadłościom, cechom "ciemnego ludu", wciąż niezwykle popularna. Pozdrawiam pełnią ateistycznej miłości.
|
|
 | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >To doprawdy zdumiewające, że większość ludzi domaga się szacunku dla swoich poglądów a tak niewielu ludzi zastanawia się nad tym czy rzeczywiście dany pogląd zasługuje na szacunek.
No właśnie. Trudno się z Tobą nie zgodzić w tej kwestii. Zwłaszcza, że większością w naszym biednym kraju są... katolicy.
>Powiedz mi droga Kasiu, dlaczego uważasz, że należy ci się poszanowanie? >Pytam zupełnie poważnie.
Gdybyś spytała żartem, to jeszcze bym Ci może i wybaczył, ale skoro poważnie... Jeśli więc pytasz, to z Ciebie taka katoliczka, ba, chrześcijanka, jak z koziej dupy trąba. To dla mnie, agnostyka, każdy człowiek z racji tylko swego biologicznego człowieczeństwa zasługuje na pewną dozę szacunku (nie każdy na jednakową, ale to inna kwestia) czy, jak wolisz, poszanowania. A dla Ciebie nie? Nie szanujesz dzieł swego stwórcy??? Bluźnisz, kobieto nawiedzona przez demona!
>Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne), daje tez światopogląd.
Dlatego też, Kasiu, trzymaj się od niej jak najdalej. I swoje potomstwo też. Od bzurnych postów niejakiej Teresy również nie zawadzi.
>A co Ty dasz dziecku w zamian?
Wystarczy w zupełności macierzyńska miłość , tak na początek.
>Czy wiesz np. w jaki sposób należy walczyć złem [...]? Człowiek religijny wie, że złem można wygrać tylko za pomocą dobra [...].
To jest pustosłowie. Frazes. Banał. Figura retoryczna pozbawiona jakiejkolwiek treści. Pojęcia dobra i zła, aby nabrały treści, nie wymagają żadnej religii.
>Czy też pozwolisz, aby wychowywała je "ulica"?
Już lepsze to niż kościółek, w każdym razie prawdziwsze.
>Po prostu BEZTROSKA ateistów jest PRZERAZAJĄCA!!!
A co powiesz o GŁUPOCIE wierzących?
>Także wcale nie każda religia zasługuje na szacunek.
OCZYWIŚĆIE! Tylko katolicka!!! Bo jest NASZA!
>Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali można palić swoje dzieci, żeby demony zapewniły im pomyślność w plonach.. Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"?
Taaaak. Żył też niejaki Abraham, któremu w pijackim widzie jego bóg kazał coś zrobić z synem, tylko już nie pamiętam co. A czarownice palono, aby poprawić bilans energetyczny ziemii, bo było globalne ochłodzenie...
>Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH - czy uważasz się za równie wybitną jak on skoro chcesz uczyć swoje dziecko własnych zasad? Właśnie ... jakie są Twoje zasady?
Kasiu, tu nie miej żadnych kompleksów. Jesteś po stokroć wybitniejsza od tego żydowskiego pastucha-analfabety. Od Tereski też.
>Masz może jakiś dekalog??
Chciałabyś poczytać? A czy musi być dekalog? Może wystarczy tetralog, albo pentalog?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | Basia (364 punktów) | >Kasiu, tu nie miej żadnych kompleksów. Jesteś po stokroć wybitniejsza od tego żydowskiego pastucha-analfabety. Od Tereski też.
To już jest chyba niesprawiedliwe. Rozumiem wzburzenie wywołane wypowiedzią Teresy, ale nie postrzegam Jezusa jako pastucha-analfabetę. Miał w sobie coś, co przyciągało tłumy, wskazywał ludziom wartości, którymi powinni się w życiu kierować, nakłaniał do czynienia dobra. Czy było w tym coś złego? W jakiś sposób można to uznać za fenomen. W tamtych czasach naprawdę niewielu ludzi umiało czytać i pisać, więc oskarżenie go o analfabetyzm nie jest na miejscu. A pastuchem, jak wiesz, nie był.
|
|
| |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Rozumiem wzburzenie wywołane wypowiedzią Teresy,[...].
Dziękuję.
>A pastuchem, jak wiesz, nie był.
Wiem. Ale wiem też, iż nie wiadomo czy w ogóle istniał. Zatem dywagacje nad jego profesją są raczej bezprzedmiotowe.
Pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | | Basia (364 punktów) | No właśnie. Dlaczego w życiu musi być tak wiele niewiadomych
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > No właśnie. Dlaczego w życiu musi być tak wiele niewiadomych  Żeby było ciekawsze.  I żeby było nad czym się zastanawiać ( myśleć). 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | |  | 2 na 2 | Teresa (2693 punktów) | > >A pastuchem, jak wiesz, nie był.> Wiem. Ale wiem też, iż nie wiadomo czy w ogóle istniał. Zatem dywagacje nad jego profesją są raczej bezprzedmiotowe.Michale Czyli w przypadku, gdy mogłeś "umniejszyc" Jezusa twierdząc, że był pastuchem pólanalfabetą (wcale nie był pastuchem tylko cieślą) - to jakoś dziwnie na rękę było Ci Jego istnienie, bo jakoś nie wpadłeś na pomysł, aby podważać jego istnienie ... Natomiast, jeśli tylko ktoś tak, jak Basia stwierdził, ze JCH był fenomenalny to nagle okazuje się, ze nie ma sensu o tym mówić, bo Jezus i tak nie żył (nagle mamy na to za mało "dowodów")...    Ten Twój "racjonalizm" jest tak "grubymi nićmi" szyty, ze od razu widać, że to zwykle chciejstwo...
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > MichaleTereniu, Nadziejo Ty moja! Będziesz żyła długo i szczęśliwie, gdyż - jak powszechnie wiadomo - nadzieja umiera ostatnia. Ale póki co, zacznij naukę czytania (nawet bez zrozumienia), bo jak z Tobą wymieniać myśli, kiedy nawet przeczytać tekstu nie potrafisz.  Oto przykład1.: > Czyli w przypadku, gdy mogłeś "umniejszyć" Jezusa twierdząc, że był pastuchem półanalfabetą (wcale nie był pastuchem tylko cieślą) [...]Nigdzie nie napisałem, że był " półanalfabetą". Napisałem, iż był analfabetą. A to duża różnica. A deprecjacja (przepraszam za to trudne słowo) jego osoby była świadomym i celowym zabiegiem retorycznym (reakcja na Twoją próbę deprecjacji Kasi ) > [...] - to jakoś dziwnie na rękę było Ci Jego istnienie, bo jakoś nie wpadłeś na pomysł, aby podważać jego istnienie ...Bo nie jego istnienie stanowiło meritum (cholera, co ja z tymi trudnymi słowami) TWOJEJ wypowiedzi, do której się odniosłem. Wtedy nie odpowiadałem Basi lecz Tobie!!! A oto przykład 2.: > Natomiast, jeśli tylko ktoś tak, jak Basia stwierdził, ze JCH był fenomenalny to nagle okazuje się, ze nie ma sensu o tym mówić, bo Jezus i tak nie żył (nagle mamy na to za mało "dowodów")...Pokaż mi, Najdroższa (w znaczeniu "kosztująca wiele emocji") Tereniu, w którym miejscu coś takiego napisałem (że nie żył). Napisałem jedynie, iż nie wiadomo czy istniał, a to nie przesądza sprawy w żadną ze stron i - co gorsza (dla Ciebie) - jest zgodne z prawdą. A co do "wybitności", to znam cały szereg postaci literackich wybitniejszych od tej właśnie. Dwa przypadki w tak krótkim tekście! Wybacz, ale to dyskwalifikacja. > Ten Twój "racjonalizm" jest tak "grubymi nićmi" szyty, ze od razu widać, że to zwykle chciejstwo...Tu też jesteś w błędzie. Ja nie padam na kolana przed dostojnikami kościelnymi (wiem co zaraz powiesz, ale daruj sobie), nie padam na pysk przed obrazkami i figurkami, nie czczę nawiedzonych psychopatów itp., a wszystko po to, aby żyć wiecznie; choćby i w totalnym poddaństwie i poniżeniu. Ja jestem wolny i nie chcę niczego od wyimaginowanej mrzonki, którą Ty nazywasz Bogiem. O jakim więc "chciejstwie" mówisz? Wolna jest też Kasia i Basia, i wiele innych osób, i nikt z nas nie życzy sobie Twojej "ewangelizacji", aczkolwiek rozumiemy (przynajmniej ja), że jest to silniejsze od Ciebie. Taki imperatyw (znowu trudne słowo, chyba już skończę by nie nadwerężyć Twego intelektu  ).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | 1 na 3 | Teresa (2693 punktów) | Cytat:Napisałem jedynie, iż nie wiadomo czy istniał, a to nie przesądza sprawy w żadną ze stron i - co gorsza (dla Ciebie) - jest zgodne z prawdą. A co do "wybitności", to znam cały szereg postaci literackich wybitniejszych od tej właśnie. Wtedy gdy pisałeś że był analfabetą jakoś nie wspomniałeś o tym, ze "nie wiadomo czy istniał" ... dopiero kiedy Basia wspomniała że JCH był moralnym nauczycielem ludzkości. Cytat:Wolna jest też Kasia i Basia, i wiele innych osób, i nikt z nas nie życzy sobie Twojej "ewangelizacji", aczkolwiek rozumiemy (przynajmniej ja), że jest to silniejsze od Ciebie. Taki imperatyw (znowu trudne słowo, chyba już skończę by nie nadwerężyć Twego intelektu  ). Za to Twoja argumentacja jest tendencyjna.
|
|
 | 1 na 1 Satanisław (1358 punktów) (zablokowany) | Cześć Tereska! > To doprawdy zdumiewające, że większość ludzi domaga się szacunku dla swoich poglądów a tak niewielu ludzi zastanawia się nad tym czy rzeczywiście dany pogląd zasługuje na szacunek.<A twoje zasługują? Zastanowiłaś się nad tym? > Człowiek religijny wie, że złem można wygrać tylko za pomocą dobra (a ktoś kto o tym nie wie już jest przegrany).<Pitolisz, Tereska. Twoje zindoktrynowane katolicyzmem dziecko napadnięte przez oprycha nadstawi drugi policzek i straci życie. Moje dziecko złoi oprycha. Kto jest wygrany? > Dawniej zyli bardzo praktyczni ludzie którzy uważali można palić swoje dzieci, żeby demony zapewniły im pomyślność w plonach.. Czy oni wg Ciebie zasługiwali na "poszanowanie"?<Praktyczni ludzie palili opornych ludzi na stosach, by zapewnić sobie pomyślność w plonach - zbieraniu ludzkich "dusz" i ich majątków. Nazywali się "chrześcijanie"  > Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH - czy uważasz się za równie wybitną jak on skoro chcesz uczyć swoje dziecko własnych zasad?<Uważam się za wybitniejszego od Jezusa z Nazaretu: Jemu się uczyć ani pracować nie chciało, zajął się kuglarstwem. Mnie się chciało. On robił sztuczki ze "wskrzeszaniem", gdy ja naprawdę leczę. Mnie żaden sąd nie skazał prawomocnym wyrokiem. No i mam porządna żonę, nie włóczę się z byłą prostyututką, jak Jezus. No i nie jestem Żydem  Wybitną osobą był Paweł z Tarsu, który tego kolejnego niewydarzonego kandydata na Mesjasza wypromował po śmierci, mimo, że sam kandydat skończył marnie.
|
|
 | | elfir | >Religia katolicka daje ideały życiowe (tak dobrze uzasadnione i tak logiczne), daje tez światopogląd. >A co Ty dasz dziecku w zamian? Czy wiesz np. w jaki sposób należy walczyć złem (z którym w swoim życiu Twoje dziecko zetknie się nie jeden raz?) i czy zamierzasz o tym swojemu dziecku powiedzieć. Człowiek religijny wie, że złem można wygrać tylko za pomocą dobra (a ktoś kto o tym nie wie już jest przegrany).
Nie chce byc zlosliwa, ale nie znam osoby wychowanej w katolickim swiatopogladzie, ktora stosuje zasady moralne swojej religii (juz nie mowiac o zasadach wiary). Drastycznym przypadkiem moze byc szanowanie zycia przez katolikow ujawione w debacie na temat kary smierci. Paradoksalnie przeciw karze smierci sa glownie ateisci, ktorych katolicka wiekszosc narodu nazywa dla uproszczenia lewica, zydokomuna czy lumpenliberalami.
Naprawde, uwazam, ze jako ateistka mam wyzsze standarty moralne niz duza czesc wierzacego narodu.
>Albo jak wytłumaczysz mu, że np. narkotyki są złe, np. jeśli kiedyś Twojej dziecko powie, ze woli żyć krótko lecz wesoło? Pozwolisz mu na to czy będziesz o niego (o nią) walczyć?
Narkotyki pojawiaja sie takze w rodzinach katolickich. Zbuntowanemu nastolatkowi, ktory tak zripostowalby oburzenie rodzicow, rozsadne argumenty (rowniez natury religijnej) niewiele by przemowiły do rozsadku. Do tego potrzebna jest terapia rodzinna.
>Czy zamierzasz ze swoim dzieckiem rozmawiać o ideałach, o tym, co w życiu >najważniejsze, czyli o tym co jest dobre a co złe, czyli odbywać z nim "domowe katechezy"?
Moja moralnosc uksztaltowala sie poprzez agnostycznego ojca, ktory odwolywal sie do ewolucji spoleczenstw, jako żrodła wszelkich norm regulujących życie.
>Po prostu BEZTROSKA ateistów jest PRZERAZAJĄCA!!!
Ignorancja osob wierzacych rozbrajajaca.
>Chrześcijaństwo jednak zostało założone przez wybitną osobę JCH - czy uważasz się za >równie wybitną jak on skoro chcesz uczyć swoje dziecko własnych zasad? Właśnie ... >jakie są Twoje zasady? Masz może jakiś dekalog??
Dlaczego JCH jest jednostka wybitną? Tylko dlatego, że ty tak sądzisz?
|
|
| bogo141 (113 punktów) | Jeżeli nie widać różnicy to po co przepłacać. Przenieś dziecko do innego przedszkola. A tam też dopadnie go lekcja religii. Elita : jak to dumnie brzmi !!! Ech wy wykształciuchy jedne. Same kłopoty z wami.
|
|
1 na 1 | jaro luby (30 punktów) | >Witam, >jestem zbulwersowana do kwadratu. (...) Jestem >jeszcze przed rozmową z dyrekcją, ale nie spodziewam się >rewelacji ani zmiany sytuacji. Moje dziecko byłoby >dodatkowo pewnie jedynym nieuczęszczającym na te zajęcia i >podejmując taką decyzję naraziłabym je tylko na stres.
Pamiętam jak moje dziecko zaczęło chodzić na religie w przedszkolu. Miało 3,5 roku. Nasze zaniepokojenie wzbudziły jego obawy przed popełnianiem grzechów i związanej z tym karze... Od razu zdecydowaliśmy się na rozmowę z dyrektorką przedszkola. Na szczęście była naszą sąsiadką. Poprosiliśmy, aby nasze dziecko nie brało udziału w lekcjach religii. Było jedyne w przedszkolu, które na religię nie chodziło i nie było z tego powodu nieszczęśliwe. W czasie lekcji religii w swojej grupie siedziało w innej sali z grupą starszą. I takim sposobem do 6 lat nie zostało skażone jedynie słuszną religią... W szkole też nie brało udziału w tych zajęciach. Chodziło na świetlicę, a jak było starsze siedziało na stołówce i odrabiało zadanie. Szkoła, co prawda nie zapewniała mu niestety w tym czasie żadnych zajęć niestety.
ŻYCZĘ ODWAGI I ... WIARY WE WŁASNE DZIECKO!
|
|
 | 1 na 1 | Taiken (1148 punktów) | > Poprosiliśmy, aby nasze dziecko nie brało udziału w lekcjach religii. Było jedyne w przedszkolu, które na religię nie chodziłoJa nie poprosiłam. Po prostu przekazałam moją decyzję, że syn NIE BĘDZIE uczęszczał na zajęcia z religii. I nie usłyszałam słowa krytyki. Nie mam pojęcia - i szczerze mówiąc, guzik mnie obchodzi - czy jest jedynym takim dzieckiem. Taka jest moja wola i każdemu, kto próbuje w to ingerować, każę się odfajkować. W zerówce u starszego dziecka zrobiłam podobnie. Jest jeszcze jeden chłopczyk w takiej sytuacji. Po prostu odbieramy dzieci wcześniej, bo religia jest jako ostatnia. Wiem, że to trudne postawić się otoczeniu. Ale łatwiej Ci będzie, jeśli zrozumiesz, że musisz postępować zgodnie z sobą, a nie z wolą rodziny czy znajomych. Przestań się przejmować, co powiedzą inni - i rób swoje. Ja się tego nauczyłam, choć początkowo nie było łatwo być czarną owcą. Ale wiesz? Teraz czerpię sporą satysfakcję z tej "inności". 
Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
|
|
| mefta (480 punktów) |
> I o zgrozo to jest przedszkole, do którego uczęszczają> dzieci, że zaryzykuję to stwierdzenie, elity tego kraju! Nie pisz zatem, że w państwie tworzą sie podziały, bo sama je zasugerowałaś. W ogóle co to jest "elita tego kraju"? no proszę Cię więcej rozwagi  pozdrawiam
ja przepraszam państwa za zgrzytanie zębami...
|
|
 | | Witold Baryluk (630 punktów) | >Wogóle
Ale byk!
|
|
|  | | mefta (480 punktów) | > >Wogóle> Ale byk!Literówka...  postaram się sprawdzać. pozdrawiam
ja przepraszam państwa za zgrzytanie zębami...
|
|
| Kelly (2051 punktów) | Odp: Indoktrynacja dziecka wbrew rodzicom | Jeśli jest to przedszkole prywatne, to - niestety - tak już jest. Zawsze możesz przenieść dziecko do innego przedszkola. Albo, jak ktoś kiedyś na Racjonaliście napisał, "nauczyć je myśleć"  .
|
|
1 na 1 | Jarek Borzdyński (289 punktów) | Moim zdaniem takie wciskanie lekcji religii w sam środek zajęć jest jawnym wymuszaniem uczestnictwa i wywieraniem presji na dziecku. Trzeba stanąć przeciwko temu i nawet na drodze sądowej walczyć o własne prawa i prawa dziecka. Nie ma znaczenia czy jest to przedszkole prywatne czy nie, rozporządzenia wewnętrzne nie mogą być sprzeczne z ustawami, a te z zasadami konstytucyjnymi, a ta z prawem międzynarodowym publicznym.
Jedyne co moge dodać to: POWODZENIA.
|
|
 | 1 na 1 | Taiken (1148 punktów) | > Moim zdaniem takie wciskanie lekcji religii w sam środek zajęć jest jawnym wymuszaniem uczestnictwa i wywieraniem presji na dziecku.Słuchajcie, właśnie wróciłam z zebrania w przedszkolu. I jestem znowu pozytywnie zaskoczona. Nowa dyrektorka jest pierwszą osobą, która stosuje się do przepisów. Była specjalna lista, na której podpisywali się rodzice, którzy CHCĄ, by ich dziecko UCZESTNICZYŁO w zajęciach z religii.  Co więcej, w grupie mojego syna takiej listy nie podpisała 1/3 rodziców, a więc sporo (z ciekawości podliczyłam). Poza tym dzieci niechodzące na religię o określonej godzinie wychodzą z wychowawczynią do innej sali i z nią przebywają cały czas, gdy pozostałe dzieci są z katechetką. Religii nie da się, niestety, zrobić na początku lub na końcu zajęć, z kilku powodów. Po pierwsze, przedszkole jest czynne od 5.30 do 20.00, a tylko garstka dzieci przebywa w tych godzinach cały czas. Dzieci zwykle przychodzą prosto na śniadanie. Są takie, które przychodzą dopiero na obiad i zostają do kolacji. Ale dobrze dyrektorka wymyśliła, że religia jest o 14.30 (dwa razy w tygodniu), czyli w porze, kiedy mój syn jest odbierany z przedszkola. Zresztą jak spora część dzieci. A więc jednak można, jeśli okaże się trochę dobrej woli. 
Motłoch zawsze stanowił większość. Wybitne są jednostki.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Poszanowanie dla mojego ateizmu jest zerowe w tym kraju
Nie tylko w tym. Popieram Cię w 99%, zabrakło Ci 1% na pełnię mojego współczucia, ponieważ użyłaś sformułowania "w tym kraju", zamiast np. "w Polsce" - to jest zwrot dość symptomatyczny i nie budzi mojej sympatii
>Dlaczego Kościół i partie rządzące z nim związane >chcą indoktrynować dziecko od kołyski rozumiem, ale >rodziców NIE. Zwłaszcza tych wykształconych i stanowiących >"elitę". Aż tak bardzo trzeba kolaborować, żeby dobrze się >ustawić? Nie sądzę. Więc???????
Tak wygląda totalitaryzm w wydaniu teokratycznym. Kościół wraz z partiami rządzącymi, które są mu posłuszne, stosuje sprawdzone w PRL metody, które przekształciły wielu Polaków w owce. Nie trzeba być oportunistą, wystarcza zwyczajny konformizm. Polskie owce, nawet te wykształcone, wyczuły powrót pasterza. Co za różnica, czy pasterz ma czerwoną czy czarną sukienkę, ważne że wrócił i zachowuje się tak samo.
doku
|
|
 | | nieobecny | > zabrakło Ci 1% na pełnię mojego współczucia, ponieważ użyłaś sformułowania "w tym kraju", zamiast np. "w Polsce" - to jest zwrot dość symptomatyczny i nie budzi mojej sympatii Symptomatyczne jest ganienie kogoś za użycie zwrotu "w tym kraju" zamiast "w Polsce".
Gdy ktoś pisze "w tym" kraju a nie "w Polsce" daje wyraz temu, że nie utożsamia się z tym, co się w Polsce dzieje. Że choć mieszka w kraju o zwanym Polska, to nie czuje się w nim jak w Polsce, w jakiej chciałby żyć.
A jak ktoś kogoś gani za "w tym kraju" to daje jednoznaczny komunikat - "nie podoba się, to do widzenia, wyjedź stąd".
|
|
|  | | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | > Symptomatyczne jest ganienie kogoś za użycie zwrotu "w tym kraju" zamiast "w Polsce".> A jak ktoś kogoś gani za "w tym kraju" to daje jednoznaczny komunikat - "nie podoba się, to do widzenia, wyjedź stąd". Hmm... nie sposób się nie zgodzić. Ty sugerowałeś kiedyś przeprowadzkę... Budzikowi? Tylko, zdaje się, ująłeś to inaczej. Pozdrawiam.
Nieobecni nie mają racji  .
|
|
|  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >A jak ktoś kogoś gani za "w tym kraju" to daje jednoznaczny komunikat - "nie podoba się, to do widzenia, wyjedź stąd".
Wcale nie jednoznaczny. Tołstoj włożył w usta księcia Andrzeja taki mniej więcej wywód: Służyć można na dwa sposoby, na sposób oficerski i na sposób lokajski.
Pierwszy sposób, to rodzaj identyfikacji z interesem pracodawcy, np. gdy on ma większe zyski, wtedy daje podwyżki, więc gdy popełnia błędy, staramy się je naprawiać i pomagać pracodawcy, ale gdy postępuje dobrze, wtedy go wspieramy. "Oficer" jest lojalny, troszczy się o wizerunek pracodawcy i szanuje go, nawet wtedy, gdy popełnia on błędy.
Drugi sposób jest przeciwny, polega na tym np. że pracownik, który ma stałą pensję, niezależną od zysków pracodawcy, cieszy się z niepowodzeń pracodawcy, wyraża się o nim z pogardą między kolegami i psuje mu wizerunek, jeśli może zrobić to bezkarnie.
Ten sam człowiek, np. policjant, może wybrać dla siebie postawę. Może służyć jak lokaj, egzekwując od obywateli prawo, którego nie popiera, np. jako detektyw w obyczajówce tropiąc prostytutki, ale ten sam policjant może zatrudnić się w drogówce z włożyć serce w pomaganie ludziom, służąc z oddaniem ojczyźnie. Ten sam policjant będąc w obyczajówce będzie narzekał "w tym kraju prawo jest bez sensu, moja praca jest bez sensu", a pracując w drogówce będzie szzęśliwym patriotą, skupionym na pomaganiu ludziom zgodnie z dobrym prawem ratującym życie innym.
doku
|
|
1 na 1 | Basia (364 punktów) | >to ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w programie elitarnego prywatnego przedszkola [...] >I o zgrozo to jest przedszkole, do którego uczęszczają dzieci, że zaryzykuję to stwierdzenie, elity tego kraju!
Jak słyszę słowo ELITA, to mam mdłości.
Poza tym zgadzam się, że religii w szkole być nie powinno.
|
|
 | | LEGION. (3161 punktów) | Cytat:Jak słyszę słowo ELITA, to mam mdłości.
Możesz to rozwinąć?
Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji
|
|
|  | | nieobecny | Cytat:Jak słyszę słowo ELITA, to mam mdłości.
Możesz to rozwinąć? Jędrzej, Maciej, Roman - Hmmm... Tak! To ewidentnie obala teorię ewolucji  *********************** Podejrzewam,ze genetycznie jest Pan zwiazany z "czworacznoscia" i dlatego ogarniaja Szanownego mdlosci ! a ile Was w domu bylo?? ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^katalina ps a moze zwyczajne owsiki-daja tez mdlosci -jest to czesta plebejska przypadloscia. Rozumie Pan ? Elita i mdlosci ?Rzadki przypadek.! ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
|
|
| |  | | Osnowa | >ogarniaja >Szanownego mdlosci
Mdłości ma Basia, zaś LEGION ją cytuje.
By się w tym lepiej orientować, warto przeczytać Przewodnik i Instrukcję.
|
|
|  | 1 na 1 | Basia (364 punktów) | Słowo "elita" kojarzy mi się z pozerstwem, arogancją i bufonadą,a tego nie cierpię ponad wszystko. Do tej śmietanki dorzuciłabym jeszcze obrzydliwie bogatą i niekulturalną bandę ważniaków jeżdżących na polowania w ramach relaksu, uważających się oczywiście za panów tego świata.
Tak mi się kojarzy.
A właściwie co to jest ta elita? Jakie warunki trzeba spełnić, żeby się uważać za elitę? Bo mam wrażenie, że nie chodzi o zasługi intelektualne, lecz raczej o ilość kasy na koncie. A te 2 rzeczy często nie mają ze sobą nic wspólnego.
"Elitarne przedszkole"... No błagam. Co czyni je elitarnym? Wysokie czesne? W jakim przekonaniu wychowuje się te "elitarne" pięciolatkii? Że są najlepsze? Że reszta to motłoch? Są "elitarne" bo mają "elitarnych" rodziców? To tak jak współczesne gwiazdy, które są sławne z tego, że są sławne.
|
|
| Tomasz Napiórkowski (63 punktów) | Rozumiem, że mieszkasz w dużym mieście, więc masz jakiś wybór co do placówki oświatowej. A co mam powiedzieć ja, rodzić-ateista z małej górskiej wioski, gdzie dzieci z rocznika mojego syna jest siedmioro. Gdybym przyszedł do dyrektorki i powiedział, że chcę posłać dziecko na lekcje etyki, to pewnie by mnie zabiła śmiechem. Jedyne co mi pozostaje do wychowanie w domu.
|
|
 | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | I ta wypowiedź jest koronnym argumentem za usunięciem religii ze sfery życia publicznego, a ze szkół przede wszystkim.
Pozdrawiam współczując.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | | Mave (114 punktów) | przykro mi ale nie uczestniczyłem w dyskusji, a nadrobiebie strat jest ponad moje siły... aczkolwiek przeczytałm kilka postów poywżej...
tak się zastanawiam czy rozmawiał któryś z rodziców ze swoją pociechą?...
może sie to wydawać głupie, gadka z przedszkolakiem na tematy teologiczne;p ale czy dzieciak chciałby chodzić z resztą dzieciaków na zajęcia z tej przeklętej religii czy woli siedzieć sam, tudzież siedzieć ze starszakami... czy ma ochotę na odpowiadanie na ciągłe i nieustępliwe pytania rówieśników: a czemu ty nie chodzisz na religie? - bo mamusia nie karze - a czemu? -bo siostra kłamie? - a po co kłamie? -....
moje skromne zdanie jest takie: niech chodzi taki dzieciak razem z resztą klasy, socjalizuje się prawdłowo, a jak przyjdzie czas i zrozumie to i owo niech sam wybierze do czego ma się modlić... ale to tylko moja mała sugestia... pomyślcie dobrze co jest dla Waszych dzieci dobre, przedyskutujcie to jeszcze raz... warto
|
|
| |  | 1 na 1 | Gosia (9452 punktów) | >(...) czy ma ochotę na odpowiadanie na ciągłe i nieustępliwe pytania rówieśników: a czemu ty nie chodzisz na religie? - bo mamusia nie karze - a czemu? -bo siostra kłamie? - a po co kłamie?
A później po co ma się narażać na pytania: a czemu ty nie jesteś bierzmowany, a czemu nie masz ślubu kościelnego, a czemu nie przyjmujesz kolędy, no przecież chodziłeś na lekcje religii...
>moje skromne zdanie jest takie: niech chodzi taki dzieciak razem z resztą klasy, socjalizuje się prawdłowo
...niech sie uczy konformizmu i wyrasta na oportunistę.
>a jak przyjdzie czas i zrozumie to i owo niech sam wybierze do czego ma się modlić...
...byle się modlił! Nawet nieszczerze, przecież hipokryzja wielce ułatwi mu życie.
> warto
Nie warto
|
|
| | |  | | Mave (114 punktów) | Gosiu, jeśli takie Twoje zdanie...
jednak chodzi mi o tego małego człowieczka, często zagubionego w natłoku informacji...religia czasami pomaga zrozumieć świat w przedszkolnym wieku
niech chociaż te pierwsze lata spędzi we względnym spokoju..potem niech robi co chce, niech się stawia całemu świata, podbija, zdobywa...potem się ugruntuje i będzie umiał sam odpowiadać na trudne pytania..jeśli wybierze drogę antykościelną..bo o dziwo nie każdy lubi ciągle iść pod prąd(dziwny ten człowiek, prawda?)
najwązniejsze są szczęśliwe wspomnienia, im więcej ich nagromadzi tym lepiej dla jego główki..
a tworzenie młodego oportunisty na pewno nie wpłynie prawidło na jego kształtująca się osobowość.. chociaż na pewno zasili potem taki młodzian Wasze "racjonalne" szeregi...
dziękuje.
|
|
| | |  | -1 na 1 | Mave (114 punktów) | > >a jak przyjdzie czas i zrozumie to i owo niech sam wybierze do czego ma się modlić... >...byle się modlił! Nawet nieszczerze, przecież hipokryzja wielce ułatwi mu życie. >> warto >Nie warto
chodzi mi tu o wybór pomiędzy modlitwą do Boga, pieniądza, rozumu, cielca czy czego sobie wybierze <--- takie sprostowanie
według Ciebie nie warto się zastanowić jeszcze raz nad dobrem własnego dziecka? nad tym jak go wychować? to ja dziękuje za taką mamusie... więcej kochani rozwagi w tych postach Waszych..
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | No, to po kolei.
>jednak chodzi mi o tego małego człowieczka, często zagubionego w natłoku informacji...
Chodzi o "małego człowieczka". Zgoda. Mały człowieczek jest wychowywany przez rodziców, dziadków, nianie, żłobek, przedszkole i... rówieśników. To, co przyswoi sobie jako właśnie mały człowieczek, zostawi w nim trwałe ślady; na całe życie. Małym ludzikom czytamy różne bajki, aby wyrobić w nich zdolność rozróżniania dobra od zła. Ale bajki czytane przez nas są: 1' dostosowane do wieku odbiorcy tak pod względem estetycznym jak i treściowym; 2' nie zawierają scen "turpistycznych"; 3' po pewnym czasie, gdy już dziecko przestaje być małym ludzikiem, wyjaśniamy mu istotę formy literackiej jaką jest bajka. Zazwyczaj robimy to bardzo delikatnie, aby nie wywołać szoku i stresu.
>[...] religia czasami pomaga zrozumieć świat w przedszkolnym wieku.
Religia jest jedyną bajką, którą opowiadamy malutkim ludzikom (przedszkole, a wkrótce zapewne i żłobek), trochę starszym ludzikom (szkoła, gimnazjum), dojrzałej młodzieży (liceum i studia) i całkiem dorosłym. I nie wyjaśniamy, na żadnym z etapów, że to też tylko bajka. W dodatku bajka napisana fatalnym językiem literackim, nie stroniąca od scen drastycznych (w czym celuje Stary Testament), budząca uczucia bardzo ambiwalentne (delikatnie mówiąc) i nakłaniająca do rozróżniania dobra i zła (to trzeba uczciwie przyznać), ale pod rygorem strachu przed sankcją (wieczne potępienie).
Zadajmy sobie zatem pytanie: Dlaczego Kościołowi tak bardzo zależy na jak najwcześniejszym rozpoczynaniu "edukacji" religijnej? Odpowiedź jest prosta. Tam też nie siedzą idioci i doskonale wiedzą, że "czym skorupka za młodu nasiąknie [...]". Znają elementarne prawa psychologii rozwojowej. Wiedzą doskonale, że po takim "praniu mózgów" tylko nieliczni, ci o najsilniejszej osobowości odejdą. Reszta zostanie przy "wierze ojców i dziadów". A część będzie na tyle przekonana, iż zasili szeregi "duchownych" (bo większość pozostanie wierna; z umysłowego lenistwa, koniunkturalizmu lub zwykłego konformizmu). Bo nie jest ważne w co kto wierzy i dlaczego; ważne jest aby się utożsamiał i... płacił.
>najwązniejsze są szczęśliwe wspomnienia, im więcej ich nagromadzi tym lepiej dla jego główki..
Jasne. Niech wspomina potop (zagładę wszystkiego co żywe), Sodomę i Gomorę, Abrahama gotowego zabić własne dziecko itp. sceny. To zapewne będą najmilsze wspomnienia z dzieciństwa.
>a tworzenie młodego oportunisty na pewno nie wpłynie prawidło na jego kształtująca się osobowość...
Zadajmy sobie kolejne pytanie: Skoro wiara jest tak silnym bodźcem moralnym, że każdy wierzący sam doskonale potrafi wybrać właściwą drogę życiową, to po co Kościół zabiega usilnie o regulacje prawne wymuszające określone zachowania w sprawie aborcji, religii w szkołach i przedszkolach (niebawem pewnie i w łonach potencjalnych matek), zwrotu majątków kościelnych, zwolnień podatkowych, "obrazy uczuć religijnych" itp.? Czyżby nie miał zaufania do własnych wyznawców? A może nie ma zaufania do wiarygodności głoszonych przez siebie dogmatów?
Bo nie o opotrunizm tutaj chodzi. Chodzi o wolność wyboru. A tej ma nie być. Np. Świadkowie Jehowy nie chrzczą noworodków lecz ludzi dorosłych, a więc świadomych dokonanego wyboru. I nie ma u nich problemu apostazji!
>według Ciebie nie warto się zastanowić jeszcze raz nad dobrem własnego dziecka? nad tym jak go wychować?
Warto. I warto zadać sobie pytanie: Co jest tym dobrem? Bo nie jest nim zapewne tylko religia (jakakolwiek). A wychować należy dobrze czyli w pełnym poszanowaniu dobra i sprzeciwie wobec zła - a do tego nie jest potrzebna żadna religia!
>więcej kochani rozwagi w tych postach Waszych..
Z pełną wzajemnością uzupełnioną o postulat dodania elementarnej logiki do argumentacji (o formie językowej, przez litość, nie wspomnę).
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Mave (114 punktów) | oo wyczuwam jakiąś negatywną aure z Twojej wypowiedzi... uwielbiam takie rozkminianie wypowiedzi na drobne...po prostu nie ma to jak prześwietlić posta wzdłuż i wszerz na atomy i czepiać się do każdej myśli (nie mówiąc już o poprawności językowej:P).. no ale spróbuje jakoś to ogarnąć w całość...ale może nie pokolei, przepraszam za chaos w mej głowie  wspomnienia... nie wiem jak u Ciebie ale ja z przedszkola to pamiętam klocki i malowanki raczej... siostra(czy tam ksiądz?) nie wspominała raczej o aktach sodomicznych, a o potopie to raczej z bajek w tv się dowiedziałem...ale nic to... chodzi mi znów o to czy razem z innymi dziećmi śpiewa się "chrześcijanin tańczy" czy siedzi się na świetlicy rysując samotnie  ...aż mi się smutno zrobiło...nie można dopuścić aby dzieciak czuł się wyalienowany..to boli bardziej niz nauka pacierza jeśli jest więcej takich dzieci i maja zajęcia zastępcze to sprawa ma sie inaczej w ogóle.... napisałem, że religia czasem pomaga wyjaśnić parę spraw dzieciakowi... łatwiej powiedzieć o stworzeniu świata przez Boga niż o teorii wybuchu, na przykład.. ja wiem że to pójście na łatwizne i, że w Twojej ambicji leży wyłożenie dzieciakowi wszystkich naukowych teorii.. ale sorry w mojej nie... nie wiem czy ja byłem geniealnym dzieckiem... ale wiedziałem chyba, odkąd pamiętam, że bajka to bajka i wielkiego szoku i stresu nie przezyłem gdy się dowiedziałem że krasnaludków nie ma... gorzej było ze św. Mikołajem niestety  Pismo Święte(religia) nie jest bajką... ogrom Twojej racjonalnej myśli nie upoważnia Cię do braku szacunku do wierzeń innych ludzi... są to księgi zawierajace mnóstwo wiedzy i miłości... zachęcam do lektury, chyba że "kiepski styl" tak Cie odrzuca i niesmak byłby zbyt wielki.. zbaczasz z tematu w swych wypowiedziach i nie mam siły gonić za nowymi wątkami...czy ja napisałem, że tylko religia?... czy nie ma elementarnej logiki w moich słowach?.. może nie jestem mistrzem słowa i czasem jakieś myśli wyrwą sie z pod kontroli  .. ja piszę o tym, a Ty jakby o czymś innym.. nie wiem czasami czy to odpowiedź na mojego posta czy całkiem nowy argument.. mnóstwo "niepodwarzalnej" teorii nie usadowionej w polskich i chyba w jakichkolwiek realiach... czekam na ciętą ripostę...bo bez takowej się nie obędzie zapewne.. sprawa honoru jak sądze dziękuje za uwagę i wytrwałość w czytaniu.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >czekam na ciętą ripostę...
To się raczej nie doczekasz, albowiem mnie nie chodzi o uprawianie erystyki (sztuki prowadzenia sporów) lecz o rzeczową dyskusję przy pomocy argumentów. A na te jakoś odpowiedzi nie widzę. I zapewne nie zobaczę.
Skoncentruję się więc na jednym problemie, na który - jak sądzę - mamy bardzo zbliżony punk widzenia, chociaż wnioski nas już poważnie różnią. Na problemie alienacji.
W pełni zgadzam się z Tobą, że sytuacja dziecka wyłączonego z grupy rówieśniczej jest dyskomfortowa i ma posmak niezasłużonej kary. W tym sensie jest też mocno demoralizująca. Ale i stresogenna. Jest więc sytuacją niepożądaną.
Nie wiem kiedy Ty chodziłeś do przedszkola i szkoły, ale za moich czasów religii w tych placówkach nie było. Na religię chodziłem do kościoła. Dzięki temu prostemu rozwiązaniu nikt nie czuł się wyalienowany bo miał poczucie przynależności do dwóch niezależnych od siebie grup społecznych. Grup wprawdzie wzajemnie się przenikających, ale nie kolidujących ze sobą.
I komu to rozwiązanie przeszkadzało? Rodzicom? Szkole? Nie. Przeszkadzało Kościołowi, który uznał, iż wejście z religią do szkoły poszerzy spectrum oddziaływania ewangelizacyjnego także na tych, którzy sobie tego absolutnie nie życzą. Przeszkadzało Kościołowi głoszącemu nieustannie "miłość bliźniego" przy jednoczesnej kompletnej głuchocie na argumenty psychologów wskazujących te zagrożenia, o których właśnie rozmawiamy. Czy nie jest to hipokryzja??? Czy nie jest to totalizm, dążność do opanowania swoją władzą wszystkiego co się da i wszystkich, których się da???
Przemilczę kwestię komu i do czego służą dziś opuszczone przez dzieci i młodzież przykościelne sale katechetyczne, aby nie zostać posądzonym o stronnicze czepianie się.
Jest wszakże jeszcze jedna, bardzo istotna, kwestia. Dobór kadry "pedagogicznej" do przedmiotu religia. Pół biedy, gdy nauczycielem jest ksiądz lub (znacznie gorzej, ale niech tam) zakonnica. Ludzie ci mają przynajmniej jakieś przygotowanie w zakresie nauk humanistycznych. Jednak jest to luksus, na który mogą sobie pozwolić placówki oświatowe w dużych ośrodkach miejskich, gdzie księży i zakonnic chętnych do uszczuplenia państwowej kasy jest w bród. A co jest na prowincji? Na prowincji "katechetkami" zostają nawiedzone panie często z niepełnym wykształceniem podstawowym, za to aktywnie działające w przyparafialnych "kółkach różańcowych" lub "rodzinach radia Maryja". I czego taka "pani" jest w stanie nauczyć dziecko, skoro sama nigdy nie przeczytała nawet Biblii, a jedyne co wie na ten temat, to to co usłyszała od księdza w kościele? Odpowiem: nauczy fanatyzmu religijnego na własną miarę; fanatyzmu wynikającego z własnych kompleksów, nieuctwa i zwichniętego życiorysu. Czy o to nam chodzi?
Dlatego też raz jeszcze powtarzam: religii nie ma prawa być w miejscach publicznych ogólnie dostępnych. Choćby tylko po to, aby nie było dodatkowych powodów do społecznych konfliktów, zjawisk alienacji i dyskryminacji. Miejscem właściwym dla religii jest świątynia i tylko tam ma ona rację bytu.
Amen.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | Mave (114 punktów) | co do fachowości większości pań katechezujących nasze latorośli to racja jest niestety po Twojej stronie... większość katechetów zniechęca dziatki do pogłębiania wiedzy religijnej, a zachęca do szyderstwa raczej..  wspomnienia ze szkoły średniej  .... wspominam natomiast jednego katechetę, ś.p. nietsety.. mieliśmy zaszczyt mieć z nim lekcje, ale tylko przez pół roku... swoją głęboką wiedzą i niebywałym ekscentryzmem potrafił zainteresować nas religią(wow!)..zachęcił nas nawet do czytania ewangeli.... co do powrotu religi do salek przykościelnych to być może jest to dobry pomysł.. ale niewątpliwie do gruntownieszczego przemyślenia...wnioski nasze na ten temat się różnią oczywiscie... wybrałem raczej rozwiązanie łatwiejsze, mniej konfliktowe.. nie wymagające przeorganizowania obecnego systemu szkolnictwa i wywoływania niewątpliwie fal agresji po obydwu stronach barykady... ale jest to tylko forum, czyste teorie i faktyczne można popuścić wodze swym pomysłą i separować szkołe i religię.... dziękuje za odpowiedź... myśle że w pewnym stopniu uzupełniliśmy wzajemnie nasze wypowiedzi chodź temat ciągle wydaje się nie wyczerpany... czekam na kolejne wątki do skorygowania i zachęcam do korekcji moich własnych....
|
|
| laki | Dużo tutaj agresywnych wypowiedzi... Problem jest jednak naprawdę głęboki. Oto w tej chwili stajemy z żoną przed dylematem bardzo podobnym do Twojego Kasiu. Obydwoje pochodzimy z małego miasta. Wyjechaliśmy na studia, po studiach postanowiliśmy nie wracać na prowincję. Nie wróciliśmy, ale żyją tu nasi rodzice i spora część rodziny. Wzięliśmy jednak ślub cywilny w dużym mieście, kilka miesięcy później przyszedł na świat nasz syn... I stanęliśmy przed dylematami, o których jeszcze rok temu nie pomyślelibyśmy wcale! Żyjemy w katochrześcijańskim kraju. Po pierwsze,Okazuje się, że MUSIMY ochrzcić dziecko. Nie jest to tylko kwestia nalegania dziadków, cioć i wujków - śledząc perypetie starszych dzieciaków mojej siostry stwierdzam obiektywnie - mamy przymus w Polsce! Dzieciaki mają religie w przedszkolach, dzieciaki MUSZĄ chodzić na religię w szkole. Jak mam w przyszłości wytłumaczyć dziecku dlaczego musi samo bawić się nie wiadomo gdzie i jak, podczas gdy inne dzieci uczą się pacierza na komunię w ramach zajęć szkolnych? Jak wytłumaczyć dziecku dlaczego nie może rysować z innymi pod okiem tej miłej Pani w długiej czarnej sukience w przedszkolu? Postanowiliśmy, że ochrzcimy dziecko dla jego wygody, i tu problem dopiero się zaczął. Przecież nie mamy ślubu kościelnego! Dziecko jest nieślubne! Musimy wziąć ślub, a jeśli nie - nie będzie chrztu. Jeśli nawet chrzest będzie (jak się dowiedzieliśmy, jest to jednak kwestia uiszczenia odpowiedniej kwoty), dziecko na ichniejszych dokumentach figurować będzie pod panieńskim nazwiskiem matki, bo ojciec nie jest mężem. Ten dokument musi pokazywać w szkole i księdzu przy okazji różnych ichniejszych wymysłów. I co mamy zrobić? W Polsce naprawdę nie ma wolności sumienia - mam prawo wychowywać dziecko zgodnie z własnymi przekonaniami. Mam prawo, ale nie mam możliwości. Co Wy na to?
|
|
 | | katalina | > - mamy przymus w Polsce! Dzieciaki mają religie w przedszkolach, dzieciaki MUSZĄ >chodzić na religię w szkole. Jak mam w przyszłości wytłumaczyć dziecku dlaczego musi >samo bawić się nie wiadomo gdzie i jak, podczas gdy inne dzieci uczą się pacierza na >komunię w ramach zajęć szkolnych? Jak wytłumaczyć dziecku dlaczego nie może rysować >z innymi pod okiem tej miłej Pani w długiej czarnej sukience w przedszkolu? >Postanowiliśmy, że ochrzcimy dziecko dla jego wygody, i tu problem dopiero się zaczął. >Przecież nie mamy ślubu kościelnego! Dziecko jest nieślubne! Musimy wziąć ślub, a jeśli >nie - nie będzie chrztu. Jeśli nawet chrzest będzie (jak się dowiedzieliśmy, jest to jednak >kwestia uiszczenia odpowiedniej kwoty), dziecko na ichniejszych dokumentach figurować >będzie pod panieńskim nazwiskiem matki, bo ojciec nie jest mężem. Ten dokument musi >pokazywać w szkole i księdzu przy okazji różnych ichniejszych wymysłów. I co mamy >zrobić? W Polsce naprawdę nie ma wolności sumienia - mam prawo wychowywać dziecko >zgodnie z własnymi przekonaniami. Mam prawo, ale nie mam możliwości. Co Wy na to?********************************************************** Poczytajcie sobie; www.racja.org.pl/content/view/466/1/**********************************************katalina
|
|
|  | |
| |  | | laki | > >Poczytajcie sobie; www.racja.org.pl/content/view/466/1/> >**********************************************katalina> przeczytałem... I nie jest mi lepiej :-/**************************** Oczywiscie,ze nie moze byc lepiej,czy moze byc dobrze w atmosferze zasciankowego klimatu naszego spoleczenstwa. Zwroc uwage,ze nasze umysly w wiekszosci przypadkow sa sztywne,niereformowalne,ponure tylko narasta agresja a maleje poczucie humoru. W najtragiczniejszych momentach naszej historii np w czasie okupacji humor nas nie opuszczal. W czasie okupacji za dowcip mozna bylo stracic zycie. W Warszawie ludzie spiewali w tramwajach piosenki, roznego rodzaju przyspiewki(siekiera-motyka bimber ,alasz Hitler itd.itd. A gdy Sowieci wkroczyli do Polski to tez kursowaly swietne kawaly np cyt; "ciezkie czasy" **( zegar po sowiecku=czasy) - rzekl Sowiet- niosac zegar scienny na plecach (przypowiesc dodatkowa autora spotu);Sowieci uwazali ,ze jezeli zegar jest duzy to ma wieksza wartosc. A obecnie w oparach myslenia "teologicznego"jestesmy objeci "aura" ponuractwa i bezbarwnosci.Zeby to uchwycic to trzeba troche przezyc lat. Mlodzi natomiast tego nie czuja. Drogi laki musisz sie z tym pogodzic ! Edukacje korekcyjna stosowac powoli w miare dorastania. Ten stan rzeczy sie nie zmieni.Nasze myslenie jest skazone tym a nie innym stylem rozumowania. To kwestia zmiany pokolen.To trwa wieki.Juz kiedys inni probowali. Kiedys Pius (7-my) powiedzial Napoleonowi- cyt;Boga moze nie byc ale religia musi byc zawsze!!!.Nawet madry Napoleon nie zaoponowal. A garstka myslacych inaczej sie nie liczy. Przebudowa mentalnosci to proces dlugi. Pozdrawiam. __________________________________katalina Jestesmy spoleczenstwem ,ktore przestaje sensownie myslec w swej masie* I nietylko nasze spoleczenstwa stopniowo traca rozum. To juz jest zasluga TV i reklam oglupiajacych-banalne informacje urastajace do wagi waznego problemu-.Mowa cialem (celuja w tym spikerki) a szczytem wszystkiego jest farbowanie wlosow(czarne) przez spikera w TV/6. Jestesmy spoleczenstwem coraz mniej refleksyjnym i empatycznym a szkoda. A kosciol konsekwentnie robi swoje.Jak Giertych wprowadzil obowiazkowa ocene z religii a Legutko chcial to cofnac ,to podniosl sie wrzask ,zagrozony wojna religijna.Powtarzam to jest kwestia pokolen.Nie ma tak zwartej i dobrze zorganizowanej grupy madrych ludzi jak kk .To sa prawdziwi moderatorzy naszych umyslow.
|
|
| | |  | | korekta | Przeczytajcie sobie; www.racja.org.pl/content/view/466/1/**********************************************katalina > przeczytałem... I nie jest mi lepiej :-/**************************** Oczywiscie,ze nie moze byc lepiej,czy moze byc dobrze w atmosferze zasciankowego klimatu naszego spoleczenstwa. Zwroc uwage,ze nasze umysly w wiekszosci przypadkow sa sztywne,niereformowalne,ponure tylko narasta agresja a maleje poczucie humoru. W najtragiczniejszych momentach naszej historii np w czasie okupacji humor nas nie opuszczal. W czasie okupacji za dowcip mozna bylo stracic zycie. W Warszawie ludzie spiewali w tramwajach piosenki, roznego rodzaju przyspiewki(siekiera-motyka bimber ,alasz Hitler itd.itd. A gdy Sowieci wkroczyli do Polski to tez kursowaly swietne kawaly np cyt; "ciezkie czasy" **( zegar po sowiecku=czasy) - rzekl Sowiet- niosac zegar scienny na plecach (przypowiesc dodatkowa autora spotu);Sowieci uwazali ,ze jezeli zegar jest duzy > to ma wieksza wartosc.> A obecnie w oparach myslenia "teologicznego"jestesmy> objeci "aura" ponuractwa i bezbarwnosci.Zeby to uchwycic> to trzeba troche przezyc lat.> Mlodzi natomiast tego nie czuja.> Drogi laki musisz sie z tym pogodzic !> Edukacje korekcyjna stosowac powoli w miare> dorastania.> Ten stan rzeczy sie nie zmieni.Nasze myslenie jest skazonetym a nie innym stylem rozumowania. To kwestia zmiany pokolen.To trwa wieki.Juz kiedys inni probowali. Kiedys Pius (7-my) powiedzial Napoleonowi- cyt;Boga moze nie byc ale religia musi byc zawsze!!!.Nawet madry Napoleon nie zaoponowal. A garstka myslacych inaczej sie nie liczy. Przebudowa mentalnosci to proces dlugi. Pozdrawiam. __________________________________katalina Jestesmy spoleczenstwem ,ktore przestaje sensownie myslec w swej masie* I nietylko nasze spoleczenstwa stopniowo traca rozum. To juz jest zasluga TV i reklam oglupiajacych-banalne informacje urastajace do wagi waznego problemu-.Mowa cialem (celuja w tym spikerki) a szczytem wszystkiego jest farbowanie wlosow(czarne) przez spikera w TV/6. Jestesmy spoleczenstwem coraz mniej refleksyjnym i empatycznym a szkoda. A kosciol konsekwentnie robi swoje.Jak Giertych wprowadzil obowiazkowa ocene z religii a Legutko chcial to cofnac ,to podniosl sie wrzask ,zagrozony wojna religijna.Powtarzam to jest kwestia pokolen.Nie ma tak zwartej i dobrze zorganizowanej grupy madrych ludzi jak kk .To sa prawdziwi moderatorzy naszych umyslow. ******************************************** mala korekta:-Spiker farbujacy wlosy na czarno /smieszne/ odnosi sie do TV24,,,,a nie do TV/6---( to ten ktory b.szybko mowi.)***********************************************
|
|
| | | |  | | Korekta | > Przeczytajcie sobie; www.racja.org.pl/content/view/466/1/> **********************************************katalina> >przeczytałem... I nie jest mi lepiej :-/> ****************************Oczywiscie,ze nie moze byc lepiej,czy moze byc dobrze w atmosferze zasciankowego klimatu naszego spoleczenstwa. Zwroc uwage,ze nasze umysly w wiekszosci przypadkow sa sztywne,niereformowalne,ponure tylko narasta agresja a maleje poczucie humoru. W najtragiczniejszych momentach naszej historii np w czasie okupacji humor nas nie opuszczal. W czasie okupacji za dowcip mozna bylo stracic zycie. W Warszawie ludzie spiewali w tramwajach piosenki, roznego rodzaju przyspiewki(siekiera-motyka bimber ,alasz Hitler itd.itd. A gdy Sowieci wkroczyli do Polski to tez kursowaly swietne kawaly np cyt; "ciezkie czasy" **( zegar po sowiecku=czasy) - rzekl Sowiet- niosac zegar scienny na plecach (przypowiesc dodatkowa autora spotu);Sowieci uwazali ,ze jezeli zegar jest duzy to ma wieksza wartosc. A obecnie w oparach myslenia "teologicznego"jestesmy objeci "aura" ponuractwa i bezbarwnosci.Zeby to uchwycic to trzeba troche przezyc lat. Mlodzi natomiast tego nie czuja. Drogi laki musisz sie z tym pogodzic ! Edukacje korekcyjna stosowac powoli w miare dorastania. Ten stan rzeczy sie nie zmieni.Nasze myslenie jest skazone tym a nie innym stylem rozumowania. To kwestia zmiany pokolen.To trwa wieki.Juz kiedys inni probowali. Kiedys Pius (7-my) powiedzial Napoleonowi- cyt;Boga moze nie byc ale religia musi byc zawsze!!!.Nawet madry Napoleon nie zaoponowal. A garstka myslacych inaczej sie nie liczy. Przebudowa mentalnosci to proces dlugi. Pozdrawiam. __________________________________katalina Jestesmy spoleczenstwem ,ktore przestaje sensownie myslec w swej masie* I nietylko nasze spoleczenstwa stopniowo traca rozum. To juz jest zasluga TV i reklam oglupiajacych-banalne informacje urastajace do wagi waznego problemu-.Mowa cialem (celuja w tym spikerki) a szczytem wszystkiego jest farbowanie wlosow(czarne) przez spikera w TV/6. Jestesmy spoleczenstwem coraz mniej refleksyjnym i empatycznym a szkoda. A kosciol konsekwentnie robi swoje.Jak Giertych wprowadzil obowiazkowa ocene z religii a Legutko chcial to cofnac ,to podniosl sie wrzask ,zagrozony wojna religijna.Powtarzam to jest kwestia pokolen.Nie ma tak zwartej i dobrze zorganizowanej grupy madrych ludzi jak kk .To sa prawdziwi moderatorzy naszych umyslow. ******************************************** mala korekta:-Spiker farbujacy wlosy na czarno /smieszne/ odnosi sie do TV24,,,,a nie do TV/6---( to ten ktory b.szybko mowi.)***********************************************
|
|
| | | | |  | | laki | > >Przeczytajcie sobie; www.racja.org.pl/content/view/466/1/> >**********************************************katalinaprzeczytałem... I nie jest mi lepiej :-/ ****************************
|
|
| Krystyna_Barwiejska57 | Wie Pani ja też jestem zbulwersowana. Mój syn który czyta codziennie ten portal klepie na obiadach rodzinnych jak z taśmy magnetofonowej dyrdymały o zagrożeniu ateistów w katolickim kraju,gdy siostra opowiada o swojej wierze mówi ze to domena motłochu i ciemnoty. portal racjonalista.pl to jest sztandarowy przykład indoktrynacji. >Poszanowanie dla mojego ateizmu jest zerowe
na tym forum poszanowanie dla osób nie myślących tym samym pokręconym JEDYNIE SŁUSZNYM torem wg. którego ROZUM to JEDYNIE SŁUSZNE źródło poznania świata racjonalistów-ateistów wynosi również zero, nazywani jesteśmy Trollami. taki rodzaj marginalnej,nudziarskiej sekty.
>moje dziecko wróciło po wakacjach u babci nauczone paciorków bardzo się przyda na łożu śmierci,pracowałam w hospicjum(bez krzyży na ścianach) w czasach PRL i nawet najbardziej zajadli ateiści i antyklerykałowie u progu "zejścia" "rzęzili" o księdza. założę się o każde pieniądze że racjonalisci-ateiści tutejsi będą mieli tak samo.Pani też. chyba że sobie zawczasu inną relgię przyswoją. póki co panuje kult ROZUMU. "pusta pionowa powierzchnia płaska" ich symbolem. współczuję.
wątpiąca:
Krystyna Barwiejska psycholog na emeryturze
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Krysztofik (1390 punktów) | Fraszka:"Na Barwiejską (i innych trolli)" Śmieci w sieci. — Jacek Krysztofik
Mój jest ten kawałek podłogi, nie mówcie mi więc, co mam robić. Mr Zoob
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|