Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kwintesencja religii - inna perspektywa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
15-11-2007 17:08radek (767 punktów)Kwintesencja religii - inna perspektywa
Ocena 3 na 3
Nie wiedzialem, gdzie to wrzucic. Znalazlem to na jedym z forow dyskusyjnych i przyznam, ze nie jestem tego autorem. Tekst jednak spodobal mi sie do tego stopnia, ze postanowilem go tu wrzucic, choc nie wiem, czy tekst nie byl tu juz publikowany. Jezeli byl to sorry.

Oto wiec drodzy Panstwo kwintesencja religii:

Tego poranka ktoś zapukał do mych drzwi. Kiedy je otworzyłem, ujrzałem zadbaną, ładnie ubraną parę ludzi. Mężczyzna odezwał się pierwszy:

- Cześć! Ja jestem Jan, a to Maria.
Maria: - Cześć! Przyszliśmy by zaprosić cię byś pocałowal z nami tylek Henryka.
Ja: - Przepraszam?! O czym wy mówicie? Kim jest Henryk, i dlaczego miałbym chcieć całować jego tylek?
Jan: - Jeśli pocałujesz Henryka w tylek, da ci on milion dolarów; a jeśli nie, spierze cię na kwaśne jabłko.
Ja: - Co? Czy to jakieś wariackie rozruchy?
Jan: - Henryk jest miliarderem i filantropem. Henryk zbudował to miasto. Henryk posiada je całe. On może zrobić wszystko co zechce, i chce ci akurat dać milion dolarów, ale nie może póki nie pocałujesz go w tylek.
Ja: - To zupełnie bez sensu. Dlaczego...
Maria: - Kim jesteś by podawać w wątpliwość dar Henryka? Nie chcesz miliona dolarow? Czy nie są one warte małego pocałunku w tylek?
Ja: - No cóż, może, jeśli to prawda, ale...
Jan: - A wiec chodź pocałować z nami tylek Henryka.
Ja: - Czy czesto go całujecie?
Maria: O tak, cały czas...
Ja: - I dał wam już ten milion dolarów?
Jan: - No cóż, nie, nie można dostać pieniędzy póki nie wyjedzie się z miasta.
Ja: - A więc czemu jeszcze z niego nie wyjechaliście?
Maria: - Nie możesz wyjechać póki Henryk ci nie pozwoli, bo inaczej on nie da ci pieniędzy i stłucze na kwaśne jabłko.
Ja: - Czy znacie kogokolwiek kto pocałował Henryka w tylek, wyjechał z miasta i dostał milion dolarów?
Jan: - Moja matka całowała Go w tylek całe lata. Rok temu wyjechała, i jestem pewien że dostała pieniądze.
Ja: - Nie rozmawiałeś z nią od tamtej pory?
Jan: - Oczywiście że nie, Henryk nie pozwala na to.
Ja: - Dlaczego więc sądzicie że ktokolwiek dostaje pieniądze, skoro nigdy z nikim takim nie rozmawialiście?
Maria: - No cóż, dostajesz troszkę przed wyjazdem. Może będzie to podwyżka, może wygrasz coś na loterii, może po prostu znajdziesz dwudziestaka na ulicy.
Ja: - A co to ma wspólnego z Henrykiem?
Jan: - Henryk ma pewne znajomości.
Ja: - Przykro mi, ale pachnie mi to jakimś monstrualnym oszustwem.
Jan: - Ale to przecież milion dolarów, czy możesz przepuścić taką szansę? Poza tym, pamiętaj że jeśli nie pocałujesz Henryka w tylek,zbije cię on na kwaśne jabłko.
Ja: - Może jeśli bym mógł zobaczyć Henryka, pogadać z nim, uzyskać więcej bezpośrednich informacji...
Maria: - Nikt nie widział Henryka, nikt z nim jeszcze nie rozmawiał.
Ja: - A wiec jak całujecie go w tylek?
Jan: - Czasem posyłamy po prostu całusa, myśląc o jego tylku. Czasem całujemy w tylek Karola, i on przekazuje to dalej.
Ja: - Kim jest Karol?
Maria: - Naszym przyjacielem. To on nauczył nas wszystkiego o całowaniu tylka Henryka. Wszystko co musieliśmy zrobić, to po prostu zaprosić go do nas kilka razy na obiad.
Ja: - I tak po prostu uwierzyliście mu na słowo, kiedy powiedział że jest Henryk, że Henryk chce byście pocałowali go w tylek, i że zostaniecie za to wynagrodzeni?
Jan: - O nie, Karol miał list który Henryk wysłał mu wiele lat temu, w którym wszystko zostało wyjaśnione. Tutaj jest jest jego kopia, sam ją zobacz.

Jan podał mi kserokopię ręcznie zapisanej kartki, w której naglówku stało: "Z notatnika Karola". Było tam wypisanych jedenaście punktów.

1. Pocałuj Henryka w tylek, a dostaniesz milion dolarow gdy opuścisz miasto.
2. Używaj alkoholu z wstrzemięźliwością.
3. Bij na kwaśne jabłko każdego kto jest inny od ciebie.
4. Zdrowo jadaj.
5. Henryk osobiście podyktował ten list.
6. Księżyc jest zrobiony z zielonego sera.
7. Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą.
8. Myj ręce po skorzystaniu z toalety.
9. Nie pij.
10. Jadaj swe parówki wyłącznie w bułkach, bez żadnych dodatków.
11. Pocałuj Henryka w tylek, bo inaczej zbije cię on na kwaśne jabłko.

Ja: - Ale to wygląda na pisane w notatniku Karola.
Maria: - Henryk akurat nie miał papieru.
Ja: - Mam wrażenie że gdybyśmy sprawdzili, okazałoby się to pismem Karola.
Jan: - Oczywiście, ale to Henryk to podyktował.
Ja: - Mówiliście przecież że nikt Henryka nie widział?
Maria: - Teraz nie, ale wiele lat temu przemawiał on do niektórych ludzi.
Ja: - Mówiliście że jest on filantropem. Co za filantrop bije ludzi na kwaśne jabłko tylko za to że są inni?
Maria: - Tego chce Henryk, a ma on zawsze rację.
Ja: - Skąd to wiecie?
Maria: - Punkt 7 mówi że 'Wszystko co Henryk powiedział jest prawdą'.To mi wystarczy!
Ja: - Może wasz przyjaciel Henryk po prostu zmyslił to wszystko?
Jan: - Nie ma mowy! Punkt 5 mówi 'Henryk osobiście podyktował ten list'. Poza tym, punkt 2 mówi 'Używaj alkoholu z wstrzemięźliwością', punkt 4 'Zdrowo jadaj', i punkt 8 'Myj ręce po skorzystaniu z toalety'. Każdy wie że te stwierdzenia są prawdziwe, a więc i reszta taka musi być.
Ja: - Ale punkt 9 stwierdza 'Nie pij', co nie pasuje zbytnio do punktu 2. Punkt 6 zaś mówi 'Księżyc jest zrobiony z zielonego sera', a to jest totalna bzdura.
Jan: - Nie ma sprzeczności miedzy 9 i 2; 9 po prostu uściśla 2. A co do 6, to przecież nigdy nie byleś na Księżycu, a więc nie możesz wiedzieć na pewno.
Ja: - Naukowcy udowodnili przecież że księżyc jest zrobiony ze skał...
Maria: - Ale nie wiedzą czy przybyły one z Ziemi, czy z głębi kosmosu, więc równie dobrze może to być zielony ser.
Ja: - Naprawdę nie jestem tu ekspertem, ale wydawało mi się że teoria iż Księżyc powstał z fragmentów Ziemi została obalona. Poza tym, niewiedza skąd skała przybyła nie czyni jej jeszcze zielonym serem.
Jan: - Aha! Właśnie przyznałeś że naukowcy często się mylą, lecz my wiemy że Henryk zawsze ma rację!
Ja: - My wiemy?
Maria: - Oczywiście że tak, Punkt 5 przecież tak mówi.
Ja: - Mówicie że Henryk zawsze ma rację ponieważ tak mówi list, a list jest prawdziwy ponieważ Henryk go podyktował, ponieważ tak mówi list.
To okrężna logika, w niczym nie różniąca się od stwierdzenia: 'Henryk ma rację, ponieważ powiedział że ma rację'.
Jan: - Wreszcie zaczynasz rozumieć! To takie radosne widzieć kogoś przybliżającego się do myśli Henryka.
Ja: - Ale... eh, nieważne. A co z parówkami?

Maria sie zarumienila. Jan mi zaś odpowiedział:
- Parówki, w bułkach, bez dodatków. To po Henrykowemu. Każdy inny sposob jest zly.
Ja: - A co jeśli nie mam bułki?
Jan: - Nie ma bułki, nie ma parówki. Parówka bez bułki jest zła!
Ja: - Bez przypraw? Bez musztardy?

Maria zamarła porażona. Jan krzyknął: - Jak ci nie wstyd używać takich słów! Wszelkie dodatki są złe!
Ja: - A więc wielki stos kiszonej kapusty z kawałeczkami parówek jest nie do przyjęcia?

Maria zatkała sobie uszy palcami, mrucząc: - Nie słyszę tego, la la la, la la, la la la.
Jan: - To obrzydliwe. Tylko jakiś potworny zboczeniec mógłby to jeść...
Ja: - To dobrze! Ja jem to bardzo często.

Maria omdlała. Jan zdążył ją pochwycić i wysyczał: - Jeślibym wiedział że jesteś jednym z tych,, nie marnowałbym swego czasu. Kiedy Henryk zbije cię na kwaśne jabłko, ja tam będę, licząc swe pieniądze i głośno się śmiejąc. Na razie jednak pocaluję Henryka w tylek za ciebie, ty bezbułkowy, parówkokrojący pożeraczu kapusty!

Mówiąc to, pociągnął Marię do ich czekającego samochodu, i odjechal


Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

nieobecny
Tekst jest opublikowany w serwisie Racjonalista: www.racjon(*)Dupa.Henryka.i.chrzescijanstwo
Drobner
Autor tego - genialnego skądinąd - tekstu, Robert Anton Wilson, zmarł niedawno (chyba w zeszłym tygodniu).

Cześć Jego pamięci!

Drobner, ceniący dobry humor i trafność ironii.
15-11-2007 21:21 
 Ocena 2 na 2
O'Connor (233 punktów)
>Autor tego - genialnego skądinąd - tekstu, Robert Anton Wilson, zmarł niedawno (chyba w zeszłym tygodniu).

I teraz jest bity przez Henryka na kwaśne jabłko.
Drobner
Raczej wygrał milion ...
wdzięcznych Czytelników.

Drobner, nie wierzący w Henryka i nie tylko..
15-11-2007 22:33 
 Ocena 2 na 2
J.Szulc (5723 punktów)

Tekst bardzo mi się podoba, tym bardziej, że jest bardzo "obrazowy".
Drobner, Twoje dopiski są genialne

Jak się ujawnisz, dam Ci plusiora.

Pozdrawiam.

"Lepiej z mądrym nieść kamień, niż z głupcem jeść i pić." - przysłowie armeńskie
16-11-2007 21:32 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Drobner, Twoje dopiski są genialne
Nie przesadzasz?
>Jak się ujawnisz, dam Ci plusiora.

Drobner, ujawniony... (na Twój plus będzie tysiąc minusów...)
A niech tam....

I tak zrobiłabyś to, co chcesz.
16-11-2007 22:16 
 Ocena 1 na 1
O'Connor (233 punktów)
>Raczej wygrał milion ...
>wdzięcznych Czytelników.

Jedno nie wyklucza drugiego.
16-11-2007 22:35 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>>Raczej wygrał milion ...
>>wdzięcznych Czytelników.
>Jedno nie wyklucza drugiego.

Jeszce jden, który uwierzył w Henryka.....

Drobner, nie wierzący, ni ch.....a
[sam wykropkowałem, żeby nie trudzić moderatorów].

ps. Drobner, bolesny po autocenzurze...
16-11-2007 23:34 
 Ocena 1 na 1
O'Connor (233 punktów)

>Jeszce jden, który uwierzył w Henryka.....
>Drobner, nie wierzący, ni ch.....a

Drobnerze drogi, dosłownie traktujący wypowiedzi, daleki kolego w pure-nonsensie !

Słyszałeś kiedyś o Monthy Pythonie ?

Nie bawi Cię żart, że autor opowiadania o tyłku Henryka może po śmierci być sprany na kwaśne jabłko przez alegorycznego Henryka, którego sam wymyślił ?

Widocznie Cię nie bawi. Może za bardzo abstrakcyjne.

Pozdrawiam,

Piotr
Drobner (19539 punktów)
>Drobnerze drogi, dosłownie traktujący wypowiedzi, daleki kolego w pure-nonsensie !
Daleki, oj daleki..
Ale to Tobie dalej, niz mnie (moim zdaniem).

>Słyszałeś kiedyś o Monthy Pythonie ?
Oczywiście, znam wszystkie najwyższe szczyty górskie. Monthy Python jest tylko niewiele wyższy od Mont(hy) Blanc.
A w ogóle co to ma do rzeczy? Chyba, żeś góral...

>Nie bawi Cię żart, że autor opowiadania o tyłku Henryka może po śmierci być sprany na kwaśne jabłko przez alegorycznego Henryka, którego sam wymyślił ?
>Widocznie Cię nie bawi. Może za bardzo abstrakcyjne.
Nie..... (Nie - bawi, nie - za bardzo abstrakcyjne).
1. Za mało DOGMATYCZNE (oczywiście wewnątrz tekstu Wilsona).
(Mało też śmieszne.... Oczywiście moim zdaniem)
2. Henryka nie wymyślił Wilson. Nie był aż tak głupi...

>Pozdrawiam,
>Piotr

Pozdrawiam,
Piotr Drobner, wyjątkowo imię podający.

PS1.
Wszystkie Piotrki to fajne chłopaki.

PS2.
Jeśli nawet wykonałem głupi krok, to nie wystarcza jeszcze, by zostać ministrem tych czynności..... Nie pasuj mnie na niego. Nie pójdę tam, choć dla głupich kroków, żadne progi nie są za wysokie.

Tam tylko kaczory i donaldy (co mają krótkie nóżki), idą......
waligóra (961 punktów)
Rzeczywiście tekst już tu "bywał" i wywoływał spore poruszenie swoją obrazowością - jednak wydaje mi sie, że morał z tej opowieści jest taki : Henryk istnieje.
Bo przecież Henryk : niepozwala i zabrania, gdyby nie istniał matka mogła by wrócić do miasta. Zgodnie z logiką opowiadania jest ktoś kto do tego nie dopuszcza i ma władze na wolna wola człowieka można zatem stwierdzić jego obecność pośrednio. Więc nie jestem do końca pewny czy, aby opowiadanko to spełnia swoje zadanie.
A może się czepiam ?
A może warto wierzyć w Henryka i całować go w dupę, skoro bowiem istnieje to może jednak daje milion dolarów
TyDraniu (6569 punktów)
>A może się czepiam ?

Czepiasz się .

>A może warto wierzyć w Henryka i całować go w dupę, skoro bowiem istnieje to może jednak daje milion dolarów

Ale co z parówkami? Czy warto zrezygnować z odrobiny musztardy dla miliona dolarów?
16-11-2007 11:49 
 Ocena 1 na 1
waligóra (961 punktów)
>Ale co z parówkami? Czy warto zrezygnować z odrobiny musztardy dla miliona dolarów?
Niestety ten dylemat mnie przerasta. (oddam się teraz medytacji Zen w pozycji półlotosu a następnie złoże hekatombe, być może to pozwoli mi udzielić odpowiedzi, być może... )
16-11-2007 12:31 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
Dajesz sobie zabraniac i pozwalac nie Henrykowi, ktory nie istnieje, a Karolowi, ktory uzywa wymyslonego Henryka jako narzedzi manipulacji. To sa mechanizmy socjotechniki.
Na to istnieje jedna recepta: szukaj naukowcyh dowodow i je studiuj. Po ich przestudiowaniu dokonaj oceny. Im wiecej dowodow naukowych przestudiujesz tym wieksze prawdopodobienstwo trafnej oceny.
Drobner (19539 punktów)
>Dajesz sobie zabraniac i pozwalac nie Henrykowi, ktory nie istnieje
To słuszna uwaga

>a Karolowi, ktory uzywa wymyslonego Henryka jako narzedzi manipulacji. To sa mechanizmy socjotechniki.
A jednak dałeś się uwieść na istnienie Karola, który czegoś używa!
Robert Anton Wilson - autor tekstu - bezlitośnie to wykorzystał.
Umysł ludzki chłonie wszelką fabułę...
Uważaj!

>Na to istnieje jedna recepta: szukaj naukowcyh dowodow i je studiuj. Po ich przestudiowaniu dokonaj oceny. Im wiecej dowodow naukowych przestudiujesz tym wieksze prawdopodobienstwo trafnej oceny.
Dodałbym: i przede wszystkim NIE UFAJ SOBIE, SWOIM ROZUMIENIOM TEKSTU. Czytaj, czytaj, czytaj. Myśl i kojarz. PRZEDE WSZYSTKIM NIE UFAJ SOBIE, SWOIM ROZUMIENIOM CUDZEGO PRZEKAZU.
Czytaj artytkuł "Metoda krytyczna" mojego autorstwa w tym serwisie.

Drobner, nauczony wielokrotnie nie wierzyć ZWŁASZCZA SOBIE
17-11-2007 17:35 
 Ocena 1 na 1
radek (767 punktów)
>A jednak dałeś się uwieść na istnienie Karola, który czegoś używa!
Karol to imam,ksiadz etc. Ksieza, imamy i inne takie istnieja. Zdecydowanie istnieja
Drobner (19539 punktów)
Oczywiście.
Jednak nie TYLKO na tym Autor oparł swoją ironię..

Drobner, lubiący inteligentnych ironistów..
16-11-2007 21:50 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>morał z tej opowieści jest taki : Henryk istnieje.
Oczywiście, to przecież pisał Karol, a Karol pisał prawdę, bo pisał słowa Henryka. Przecież nie wiesz z czego jest Księżyc... A zwłaszcz nie pij. To WSZYSTKO JEST PRAWDA.

>Bo przecież Henryk : nie pozwala i zabrania, gdyby nie istniał, matka mogła by wrócić do miasta. Zgodnie z logiką opowiadania jest ktoś kto do tego nie dopuszcza i ma władze na wolna wola człowieka można zatem stwierdzić jego obecność pośrednio.
Również nie zezwala na lewitację, nie pozwala na istnienie perpetuum mobile, nie zezwala na naruszenie zasady zachowania energii, wymaga zachowania zasady wyłączonego środka, uniemożliwia kontaktowanie się z duchami, a zwłaszcza na samodzielne zbawienie.
Wiesz co: to mnie zaczyna przekonywać..
W którą stronę mam kierować całusy...
Bo do mnie nie przyszedł ani Karol ani Jan. Więc nie wiem, jestem zagubiony...
(Choć jakiś tam "Karol" (nomen omen - jednak był) dwojga imion - ja głupi nie rozumiałem!)

>A może warto wierzyć w Henryka i całować go w dupę, skoro bowiem istnieje to może jednak daje milion dolarów
Nawet jeśli Henryk nie istnieje, po Twoich argumentach JESTEM GOTÓW CAŁOWAĆ GO W DUPĘ.
Niech mi ktoś powie, gdzie Ona jest? Pliz........

Drobner - DUPY szukający (PS. Żonę mam, udaną)
16-11-2007 22:16 
 Ocena 2 na 2
waligóra (961 punktów)
Nie wiem gdzie jest Heniek, ale dam ci plusa na pocieszenie.
16-11-2007 22:21 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>Nie wiem gdzie jest Heniek, ale dam ci plusa na pocieszenie.
To może namiary na Karola posiadasz?
On to taki ziemski następca tej DUPY, której szukam?
Niech będzie...
Pocałuję...

Drobner, zdeterminowany...
17-11-2007 18:28 
 Ocena 1 na 1
Zbysław Śmigielski (8639 punktów)

>Drobner, zdeterminowany...

   DUPA - Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego - St. Lem, "Bajki robotów".
18-11-2007 20:30 
 Ocena 1 na 1
Drobner (19539 punktów)
>   DUPA - Dobrowolny Upowszechniacz Porządku Absolutnego - St. Lem, "Bajki robotów".

Faktycznie, coś mi świta z dzieciństwa.
Będę musiał wrócić do Lema.

Drobner, zaskoczony własną niepamięcią (daleki od Alzheimera).
17-11-2007 22:26 
 Ocena 1 na 1
waligóra (961 punktów)
Drobnerze - już dobrze, spokojnie.. to tylko bajka taka jest, wszyscy cię kochają jak to już zauważył nowy premier i na pewno nie musisz tak sie poświęcać, nagroda cie nie ominie.
Konczę, i niech Heniek ma cię w opiece.
18-11-2007 19:32 
 Ocena 2 na 2
Drobner (19539 punktów)
>... niech Heniek ma cię w opiece.

W CZYM???? W opiece? Z szerszego kontekstu wynika, że to życzenie powinno raczej brzmieć:

"I NIECH HENRYK MA CIĘ W DUPIE!"

Czego i Tobie życzę,
Drobner, dobra życzący...

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365