 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 21-11-2007 15:46 | Osobowość | Wiara | Jak wiadomo, każdy człowiek (naukowiec, teista, ateista,agnostyk) w coś wierzy, choć nie każdy własną wiarę definiuje (opisuje innym). Wiadomo w co wierzą naukowcy (prawdę,fałsz i możliwość odróżnienia jednego od drugiego, czyli wierzą we wszystko). W zgodzie z poprzednimi apelami zarówno ateistów jak teistów, zapraszam wszystkich, którzy wyznają cokolwiek oprócz wiary prawdziwej (naukowej)do zdefiniowania nam tej własnej wiary. Zapraszam do tego przede wszystkim ateistów, którzy podzielają teistyczną wiarę w to, że Bóg to człowiek lub krasnoludek. Opiszcie te swoje krasnoludki. Zapraszam do przedstawienia własnej wiary również agnostyków, którzy podobno w nic nie wierzą (ani Boga,ani człowieka, ani naukowców, ani krasnoludki). Jak to się żyje nie dowierzając własnym oczom i uszom? I o czym się wtedy dyskutuje? |
1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | >Jak wiadomo, każdy człowiek (naukowiec, teista, >ateista,agnostyk) w coś wierzy, choć nie każdy własną wiarę >definiuje (opisuje innym). Wiadomo w co wierzą naukowcy >(prawdę,fałsz i możliwość odróżnienia jednego od drugiego, >czyli wierzą we wszystko). W zgodzie z poprzednimi apelami >zarówno ateistów jak teistów, zapraszam wszystkich, którzy >wyznają cokolwiek oprócz wiary prawdziwej (naukowej)do >zdefiniowania nam tej własnej wiary. Zapraszam do tego >przede wszystkim ateistów, którzy podzielają teistyczną >wiarę w to, że Bóg to człowiek lub krasnoludek. Opiszcie te >swoje krasnoludki.
Tak naprawdę wierzę tylko w siebie - myślę, więc jestem. Ale nie wiem, czy ten, kto to czyta, też myśli, czy może całe moje otoczenie jest złudzeniem. Właściwie można powiedzieć, że nie wierzę nawet w siebie (w sensie w swoje istnienie). A nuż twórcy "Matrixa" przez przypadek odkryli okrutną prawdę...? Tak czy inaczej, zakładając, że czytelnicy tego działu jednak istnieją, wierzę po prostu w materię. Dla przykładu: - Mój komputer - tak - Mój mózg jako organ - tak - Rekacje, które w nim zachodzą - tak - Uczucia, emocje wynikające z tych reakcji - tak - Moja niematerialna dusza jako taka, która pewnego pięknego dnia spali się na popiół w ogniach piekielnych - nie Poza tym oczywiście podczas swego żywota nie raz spotykamy się z pojęciami abstrakcyjnymi, wymyślonymi przez człowieka, które mają za zadanie coś konkretnego określać. Mówię na przykład o historii, matematyce, języku, instytucji itp. Nie wierzę natomiast w abstrakcyjną materię wymyśloną przez człowieka. Czyli na przykład w: - Syreny, krasnoludki i olbrzymy - Świętego Mikołaja, który przynosi prezenty dzieciom na całej Ziemi - Zajączka Wielkanocnego, który ma tak samo miły nawyk - Ząbkową wróżkę, która daje kasę za ząb (pewnie ma milusie muzeum pełne mleczaków, z których robi sobie koraliki)
>Zapraszam do przedstawienia własnej wiary >również agnostyków, którzy podobno w nic nie wierzą (ani >Boga,ani człowieka, ani naukowców, ani krasnoludki). Jak to >się żyje nie dowierzając własnym oczom i uszom? I o czym się >wtedy dyskutuje? Z tego co wiem, agnostycy uważają po prostu, że ludzie nigdy nie dowiodą istnienia lub nie istnienia bogów (i mają rację, jakby nie patrzeć). Ale nie zdziwię się, jeśli to moja wiedza (znowu) nie okaże się pełna.
|
|
 | | Osobowość | >> Opiszcie te >>swoje krasnoludki. >- Moja niematerialna dusza jako taka, która pewnego pięknego dnia spali się na popiół w ogniach piekielnych - nie Z poprzednich wyliczeń wynika, że we własną (niematerialną) wiarę wierzysz. Skąd przyszło Ci do głowy, że ma sie ona kiedyś palić w ogniach piekielnych? >Poza tym oczywiście podczas swego żywota nie raz spotykamy się z pojęciami abstrakcyjnymi, wymyślonymi przez człowieka, Przez Ciebie lub innych. Nieustannie wszyscy spotykamy się z takimi pojęciami, bo tylko takie znamy i tylko takie potrafimy wyrazić. Potrafimy mówić wyłącznie o swojej wierze. Jedni mówią o Świecie realnym, który widzą i w który wierzą, drudzy tworzą bajki. > które mają za zadanie coś konkretnego określać. Mówię na przykład o historii, matematyce, języku, instytucji itp. A Twoja wiara nie jest takim KONKRETEM? A moja jest gorsza? >Nie wierzę natomiast w abstrakcyjną materię wymyśloną przez człowieka. Ja w nią wierzę, tyle że wierzę także, że została wymyślona przez człowieka, więc nie jest materią ("wymyśloną" przez coś "trochę" od człowieka potężniejszego). >Z tego co wiem, agnostycy uważają po prostu, że ludzie nigdy nie dowiodą istnienia lub nie istnienia bogów (i mają rację, jakby nie patrzeć). Ale nie zdziwię się, jeśli to moja wiedza (znowu) nie okaże się pełna. To znaczy konkretnie nie dowiodą istnienia czego? Materii, energii, czasu? A może istnienia człowieka i jego myśli (wiary), co na to samo wyjdzie?
|
|
|  | | Kelly (2051 punktów) |
>>- Moja niematerialna dusza jako taka, która pewnego pięknego dnia spali się na popiół w ogniach piekielnych - nie >Z poprzednich wyliczeń wynika, że we własną (niematerialną) wiarę wierzysz. Skąd przyszło Ci do głowy, że ma sie ona kiedyś palić w ogniach piekielnych? Zaznaczam słowa "jako taka", czyli dusza jako byt, który może opuścić ciało. A przyszło mi to do głowy z "Małego Gościa Niedzielnego", który moja siostra dostała na religii od nauczycielki (zresztą jak wszyscy inni w jej klasie). >>Poza tym oczywiście podczas swego żywota nie raz spotykamy się z pojęciami abstrakcyjnymi, wymyślonymi przez człowieka, >Przez Ciebie lub innych. Nieustannie wszyscy spotykamy się z takimi pojęciami, bo tylko takie znamy i tylko takie potrafimy wyrazić. Potrafimy mówić wyłącznie o swojej wierze. Jedni mówią o Świecie realnym, który widzą i w który wierzą, drudzy tworzą bajki. >> które mają za zadanie coś konkretnego określać. Mówię na przykład o historii, matematyce, języku, instytucji itp. >A Twoja wiara nie jest takim KONKRETEM? "Słowa takie jak wiara, miłość, historia, nauka powstały, żebyśmy mogli mówić o pewnych prawidłościach. Nie ma człowieka - nie ma wiary. Nie ma człowieka - drzewo i tak jest. >A moja [wiara] jest gorsza? Nie napisałam tego i nigdy nie napiszę. >>Z tego co wiem, agnostycy uważają po prostu, że ludzie nigdy nie dowiodą istnienia lub nie istnienia bogów (i mają rację, jakby nie patrzeć). Ale nie zdziwię się, jeśli to moja wiedza (znowu) nie okaże się pełna. >To znaczy konkretnie nie dowiodą istnienia czego? Materii, energii, czasu? A może istnienia człowieka i jego myśli (wiary), co na to samo wyjdzie? Istnienia inteligentnej istoty, która przyczyniła się do powstania świata (jak również człowieka) i/lub nadal rządzi jego prawami. Czyli boga, żeby było krócej.
|
|
| |  | | Osobowość | >Zaznaczam słowa "jako taka", czyli dusza jako byt, który może opuścić ciało. A przyszło mi to do głowy z "Małego Gościa Niedzielnego", który moja siostra dostała na religii od nauczycielki (zresztą jak wszyscy inni w jej klasie). No wiesz, rozdzielanie człowieka na to, co materialne i niematerialne, to nie bardzo sprawa prawdziwej wiary (tego co niematerialne). To raczej sprawka niedzielnych gości. >"Słowa takie jak wiara, miłość, historia, nauka powstały, żebyśmy mogli mówić o pewnych prawidłościach. Nie ma człowieka - nie ma wiary. Nie ma człowieka - drzewo i tak jest. Nie ma człowieka, nie ma ani wiary, ani nauki. Co z tego, że drzewo jest? Chyba tylko tyle, że choć człowieka nie ma, Bóg jednak nadal DZIAŁA, bo nie człowiek go stworzył, ale On człowieka. >Nie napisałam tego i nigdy nie napiszę. Przecież wiem. Opisuję Ci tylko tę moją. >Istnienia inteligentnej istoty, która przyczyniła się do powstania świata (jak również człowieka) i/lub nadal rządzi jego prawami. Czyli boga, żeby było krócej. Skąd wzięłaś przekonanie (wiarę), że każde działanie jest inteligentne? Tak mogłoby być tylko w przypadku, gdyby to człowiek stworzył Boga, a nie Bóg inteligentnych i niezbyt inteligentnych ludzi.
|
|
| | |  | | Kelly (2051 punktów) | >>"Słowa takie jak wiara, miłość, historia, nauka powstały, żebyśmy mogli mówić o pewnych prawidłościach. Nie ma człowieka - nie ma wiary. Nie ma człowieka - drzewo i tak jest. >Nie ma człowieka, nie ma ani wiary, ani nauki. Co z tego, że drzewo jest? Chyba tylko tyle, że choć człowieka nie ma, Bóg jednak nadal DZIAŁA, bo nie człowiek go stworzył, ale On człowieka. Napisałam to po to, żeby zaznaczyć, że wierzę w wiarę miłość, choć są niematerialne (żeby nikt mi nie odpowiadał, że skoro wierzę tylko w materię, to zapewne nie wierzę w wyższe idee). >>Istnienia inteligentnej istoty, która przyczyniła się do powstania świata (jak również człowieka) i/lub nadal rządzi jego prawami. Czyli boga, żeby było krócej. >Skąd wzięłaś przekonanie (wiarę), że każde działanie jest inteligentne? Tak mogłoby być tylko w przypadku, gdyby to człowiek stworzył Boga, a nie Bóg inteligentnych i niezbyt inteligentnych ludzi. Przysięgam, że to nie ja. Taka jest tylko definicja agnostyka, a ja jestem ateistką (może z niewielką domieszką agnostyczki i jeszcze mniejszą domieszką deistki).
|
|
| | | |  | | Osobowość | >Przysięgam, że to nie ja. Taka jest tylko definicja agnostyka, a ja jestem ateistką (może z niewielką domieszką agnostyczki i jeszcze mniejszą domieszką deistki). To dobrze, że wierzysz w uczucia wyższe, ale ja pytam nie o same uczucia wyższe (wiarę), ale to, skąd ona Twoim zdaniem się wzięła, jeśli nie z materii (materialnego mózgu). Pytam o to, czy nikt oprócz ludzi nie uczestniczy w ewolucji i czy ewolucji ani materii, ani energii nie ma. A może ewolucję Darwin stworzył albo Einstein? Pytam w co wierzycie, jeśli nie wierzycie ani w odwiecznego Boga naukowców i filozofów, ani bogów rozmaitych teistów.
|
|
| | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | >To dobrze, że wierzysz w uczucia wyższe, ale ja pytam nie o same uczucia wyższe (wiarę), ale to, skąd ona Twoim zdaniem się wzięła, jeśli nie z materii (materialnego mózgu). Moim zdaniem wzięła się właśnie z materialnego mózgu. A dokładniej z reakcji chemicznych w nim zachodzących.
|
|
| | | | | |  | | Osobowość | >Moim zdaniem wzięła się właśnie z materialnego mózgu. A dokładniej z reakcji chemicznych w nim zachodzących. A te reakcje to dzieło człowieka lub stworzonych przez niego bogów? Bo moim zdaniem nie. Tak jak wszelka materia, energia, czas i wszelka ewolucja (także materii ożywionej). Jak można zaprzeczać istnieniu tego wszystkiego, albo twierdzić, że wczoraj wyglądało tak samo (że Boga nie ma i Bóg nic nie tworzy)? A jeśli się w to wszystko nie wierzy, to w co można wierzyć, co robić, o czym myśleć i o czym dyskutować?
|
|
| | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | Przypuszczam, iż może istnieć jakaś siła, która to spowodowała. Pozostają dwa pytania: 1. Skąd wzięła się rzeczona siła? 2. Dlaczego mam jej składać hołd, budować świątynie, zabijać na jej cześć? Jeśli istnieje bóg, to musi istnieć jeszcze coś, co stworzyło boga. A jeśli ktoś wyskakuje z odpowiedzią "Bóg jest wchech[wszystko, co niemożliwe, aczkolwiek pozytywne], a jako nieskończoność nie ma początku ani końca", to odpowiem, że w takim razie zamiast boga istnieje nieskończona nieosobowa energia, która wzięła się znikąd i na niczym się kończy. Wiadomo, że człowiek rozumie działanie ok. 5% swojego mózgu. Nigdy nie zrozumiemy działania tych pozostałych 95%, bo żeby to pojąć, musielibyśmy być bardziej inteligentni, a więc znowu mielibyśmy tylko malutką część wiedzy o mózgu. Tak samo jest z Wszechświatem. Dlatego nie wiem, skąd się wziął świat i świadomość ludzka i nigdy się tego nie dowiem. W tej kwestii akurat można mnie podciągać właśnie pod agnostyczkę. Kosa? Trudno. Nie uczę się dla ocen  .
|
|
| | | | | | | |  | | Osobowość | > Przypuszczam,Ja nie przypuszczam, ale wierzę, że nie istnieje i nigdy nie istniało nic, oprócz różnych form materii, różnych form energii, ruchu i ewolucji zarówno materii jak energii w tym ruchu. Nie wierzę w nic oprócz tego i bardzo interesuje mnie, w jakiego krasnoludka trzeba uwierzyć, żeby nazwać się ateistą, bo moim zdaniem wszystko w co ja wierzę, to Bóg właśnie oraz jego prawa ewolucji i ruchu. > iż może istnieć jakaś siła, która to spowodowała. Pozostają dwa pytania:> 1. Skąd wzięła się rzeczona siła?Nie podejmuję się odpowiedzieć na pytanie skąd się ta siła wzięła. Nie wierzę, że z ludzkiej głowy, bo wierzę, że to ewolucja stworzyła Darwina i Einsteina, a nie oni ewolucję. > 2. Dlaczego mam jej składać hołd, budować świątynie, zabijać na jej cześć?Nie wiem dlaczego masz to robić. Ci którzy wierzą w Boga tego nie robią. > Jeśli istnieje bóg, to musi istnieć jeszcze coś, co stworzyło boga.No i właśnie pytam o tę ateistyczną wiarę : co zdaniem ateistów stworzyło Boga i co poza nim istnieje lub kiedykolwiek istniało? > istnieje nieskończona nieosobowa energia, która wzięła się znikąd i na niczym się kończy.Skąd wiesz skąd się wzięła i na czym się skończy? Ja wierzę, że nic się znikąd nie bierze i nic na niczym nie kończy. > Wiadomo, że człowiek rozumie działanie ok. 5% swojego mózgu.Wierzę, że tak jest w odniesieniu do przyczyn działania mózgu (czyli o Boga). Nie wierzę, że to samo dotyczy skutków. Gdyby tak było, nie byłoby inteligencji, czyli czynnych uczestników ewolucji (artystów, naukowców, rolników i innych twórców). Nie byłoby też cudzych dzieł niszczycieli. Nie byłoby ani teistów, ani ateistów, ani zwykłych ludzi. Ja wierzę, że należę do tych zwykłych. > Nigdy nie zrozumiemy działania tych pozostałych 95%, bo żeby to pojąć, musielibyśmy być bardziej inteligentni, a więc znowu mielibyśmy tylko malutką część wiedzy o mózgu. Tak samo jest z Wszechświatem.Czyżbyś wierzyła w to w co ja wierzę, oprócz rozwoju inteligencji (ewolucji potencjału umysłowego) zarówno pojedynczego człowieka, jak całej ludzkości? Czyżbyś wierzyła w rozwój wszystkiego z wyjątkiem nauki? To na tym polega ateizm? > Dlatego nie wiem, skąd się wziął świat i świadomość ludzka i nigdy się tego nie dowiem. W tej kwestii akurat można mnie podciągać właśnie pod agnostyczkę. Kosa? Trudno. Nie uczę się dla ocen .A dla Czego? Dla Niczego? Może jednak dla jakiegoś Boga, w którego podświadomie jednak wierzysz?
|
|
| | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | > Nie podejmuję się odpowiedzieć na pytanie skąd się ta siła wzięła.Ja też. > >2. Dlaczego mam jej składać hołd, budować świątynie, zabijać na jej cześć?> Nie wiem dlaczego masz to robić. Ci którzy wierzą w Boga tego nie robią.Nie? Jak to? > >Jeśli istnieje bóg, to musi istnieć jeszcze coś, co stworzyło boga.> No i właśnie pytam o tę ateistyczną wiarę : co zdaniem ateistów stworzyło Boga i co poza nim istnieje lub kiedykolwiek istniało?Ateista NEGUJE ISTNIENIE BOGÓW. Więc zapewne neguje też, że cokolwiek go stworzyło. Rozwinięciem tej myśli może zająć się już racjonalista. > >istnieje nieskończona nieosobowa energia, która wzięła się znikąd i na niczym się kończy.> Skąd wiesz skąd się wzięła i na czym się skończy? Ja wierzę, że nic się znikąd nie bierze i nic na niczym nie kończy.To był cytat. Z kogo? Z teistów. > Czyżbyś wierzyła w to w co ja wierzę, oprócz rozwoju inteligencjiA w co wierzysz? Bo w końcu się pogubiłam - jesteś teistą czy deistą? > Czyżbyś wierzyła w rozwój wszystkiego z wyjątkiem nauki? To na tym polega ateizm?Ateizm polega tylko i wyłącznie na negowaniu istnienia bogów. Ale ja jestem nie tylko ateistką  . Jestem też feministką, dziewczyną, globalistką, nastolatką, uczennicą, introwertyczką, intelektualistką, leniuchem, jak również posiadaczką miliona innych cech. > >Dlatego nie wiem, skąd się wziął świat i świadomość ludzka i nigdy się tego nie dowiem. W tej kwestii akurat można mnie podciągać właśnie pod agnostyczkę. Kosa? Trudno. Nie uczę się dla ocen .> A dla Czego? Dla Niczego? Może jednak dla jakiegoś Boga, w którego podświadomie jednak wierzysz?Nie. Uczę się dla siebie. I dla historii. Mówiąc szczerze, jako że nie wierzę w życie pozagrobowe, głównym celem mojego życia jest robienie czegoś, co zostanie pozytywnie zapamiętane  .
|
|
| | | | | | | | | |  | | Osobowość | > >Nie wiem dlaczego masz to robić. Ci którzy wierzą w Boga tego nie robią.> Nie? Jak to?A kogo zabił ktokolwiek wierzący? Wydaje mi się, że zawsze robili to tylko ludzie wiedzący i tylko w imię tej swojej wiedzy (religijnej lub politycznej doktryny). A co do świątyń, to chodzi Ci o rozmaite współczesne i historyczne Akademie i Uczelnie? W czym Ci przeszkadzają? > >No i właśnie pytam o tę ateistyczną wiarę : co zdaniem ateistów stworzyło Boga i co poza nim istnieje lub kiedykolwiek istniało?> Ateista NEGUJE ISTNIENIE BOGÓW.Ale co to znaczy "Bóg" zdaniem ateisty? Czy bogami są twórcy doktryn (np. ateizmu, płaskości Ziemi itp)? > Więc zapewne neguje też, że cokolwiek go stworzyło.Jak można nie wierzyć ani w bociana, ani kapustę, ani żadnych przodków? > Rozwinięciem tej myśli może zająć się już racjonalista.Obawiam się, że nie jest to możliwe. Własną wiarę może zdefiniować jedynie sam wierzący (czyli człowiek, czyli wyznawca tej wiary). > To był cytat. Z kogo? Z teistów.No właśnie o tym rozmawiamy. Masz własną wiarę, czy wyznajesz wiarę teistów? A jeśli teistów, to których konkretnie? > A w co wierzysz? Bo w końcu się pogubiłam - jesteś teistą czy deistą?Przecież mówię cały czas, że człowiekiem a-religijnym, wierzącym w istnienie wszystkiego co zaistniało (także wszelkich religii i doktryn) > Ateizm polega tylko i wyłącznie na negowaniu istnienia bogów.Tzn. czego KONKRETNIE? Twórców? Dzieł? Przyczyn? Skutków? Przecież chyba nie wszystkiego co jest, było lub będzie? > Ale ja jestem nie tylko ateistką. Jestem też feministką, dziewczyną, globalistką, nastolatką, uczennicą, introwertyczką, intelektualistką, leniuchem, jak również posiadaczką miliona innych cech.A ja jestem człowiekiem, ssakiem i materią ożywioną. Będąc tym wszystkim, uczestniczę w przemianie materii i energii. Oprócz wszystkiego innego, przetwarzam własne ciało (materię) we własnego ducha (energię, którą wykorzystuję do dalszego uczestniczenia w ewolucji). I nie plączę niczego co myślą i robią inni, z tym co ja myślę i robię. Wątpię, abyś tak samo jak ja rozumiała pojęcia: feministka, introwertyczka, globalistka, intelektualistka, leniuch, więc nic mi te określenia o Tobie nie mówią. Reszta nie ma żadnego związku z wiarą (ani opartą o światopogląd, ani żadną doktrynę). > Nie. Uczę się dla siebie. I dla historii. Mówiąc szczerze, jako że nie wierzę w życie pozagrobowe, głównym celem mojego życia jest robienie czegoś, co zostanie pozytywnie zapamiętaneTo właśnie jest prawdziwa wiara w prawdziwego Boga. Ja w życie pozagrobowe (zmartwychwstawanie) też nie wierzę, ale...nie widzę też podstaw by wierzyć w śmierć ducha. Wygodniej mi wierzyć w jego życie wieczne. Dlatego trudno powiedzieć, że robiąc coś dla historii, nie robię tego dla siebie (i Ciebie)
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | > A kogo zabił ktokolwiek wierzący? Wydaje mi się, że zawsze robili to tylko ludzie wiedzący i tylko w imię tej swojej wiedzy (religijnej lub politycznej doktryny).Cóż, dla mnie osobiście nie robi to większej różnicy. Dla milionów "czarownic" chyba zresztą też. > A co do świątyń, to chodzi Ci o rozmaite współczesne i historyczne Akademie i Uczelnie? W czym Ci przeszkadzają?Nie. O kościoły, na które wydaje się kupę kasy, chociaż pan Jezus "kazał żyć w ubóstwie". > Ale co to znaczy "Bóg" zdaniem ateisty? Czy bogami są twórcy doktryn (np. ateizmu, płaskości Ziemi itp)?Nie. Bogami są np. Jahwe, Zeus, Allah - nadprzyrodzone, osobowe siły, którym niektórzy ludzie składają hołd. > > Więc zapewne neguje też, że cokolwiek go stworzyło.> Jak można nie wierzyć ani w bociana, ani kapustę, ani żadnych przodków?Jakoś można  . > > Rozwinięciem tej myśli może zająć się już racjonalista.> Obawiam się, że nie jest to możliwe. Własną wiarę może zdefiniować jedynie sam wierzący (czyli człowiek, czyli wyznawca tej wiary).Ale ateista i racjonalista może być jedną i tą samą osobą. Właśnie o to mi chodzi, jako ateistka nie wierzę w bogów, jako racjonalistka mogę tworzyć teorie powstania świata. > Przecież mówię cały czas, że człowiekiem a-religijnym, wierzącym w istnienie wszystkiego co zaistniało (także wszelkich religii i doktryn)Hm. Ja też. Nie ruzumiem, o czym dyskutujemy  . > > Ale ja jestem nie tylko ateistką. Jestem też feministką, dziewczyną, globalistką, nastolatką, uczennicą, introwertyczką, intelektualistką, leniuchem, jak również posiadaczką miliona innych cech.> (...)Wątpię, abyś tak samo jak ja rozumiała pojęcia: feministka, introwertyczka, globalistka, intelektualistka, leniuch, więc nic mi te określenia o Tobie nie mówią.Tak? Dlaczego? > Reszta nie ma żadnego związku z wiarą (ani opartą o światopogląd, ani żadną doktrynę).Nie musi mieć. Po prostu usiłuję wytłumaczyć, że nie można być tylko ateistą albo tylko teistą. Na naszą tożsamość i osobowość składa się wiele różnych cech. > >Nie. Uczę się dla siebie. I dla historii. Mówiąc szczerze, jako że nie wierzę w życie pozagrobowe, głównym celem mojego życia jest robienie czegoś, co zostanie pozytywnie zapamiętane> To właśnie jest prawdziwa wiara w prawdziwego Boga.Już dawno zauważyłam, że trochę inaczej interpretujemy słowo "bóg", ale nie spodziewałam się, że aż w takim stopniu.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | > Nie. O kościoły, na które wydaje się kupę kasy, chociaż pan Jezus "kazał żyć w ubóstwie".Wiara jako taka, niczego z tych rzeczy nie nakazuje. Nakazuje to jedynie wiara w kapłanów i ludzi przez nich wskazywanych (jedynie wiara w krasnoludki). > Nie. Bogami są np. Jahwe, Zeus, Allah - nadprzyrodzone, osobowe siły, którym niektórzy ludzie składają hołd.To dlaczego nie określisz się jako osoba wierząca w prawdziwego Boga lub a-religijna, tylko jako ateistka (w ogóle w nic nie wierząca)? > Jakoś można .I Ty nie wierzysz ani w tego bociana....Nic a nic Ci nie wierzę. > Ale ateista i racjonalista może być jedną i tą samą osobą. Właśnie o to mi chodzi, jako ateistka nie wierzę w bogów, jako racjonalistka mogę tworzyć teorie powstania świata.Jedną bardzo "racjonalną" już mamy: Jezus zasiadł sobie po prawicy i przyglądał się jak tatuś tydzień męczył się nad tym zadaniem. Do czego nie pasuje Ci teoria rozwoju nauki? Do czego nie pasuje ci teoria ewolucji (zarówno ta Darwina, jak Einsteina)? Musisz znaleźć tych kosmitów, którzy stworzyli kosmos, w którym żyją? > Hm. Ja też. Nie ruzumiem, o czym dyskutujemy .Tak naprawdę, to chcę Cię przekonać, że nie jesteś ateistką (nie wierzysz w żadne doktryny, a ateizm to doktryna). Chcę Cię przekonać, że nie mamy wyjścia: musimy wierzyć, bo nic nie wiemy. Przecież nawet w teorię ewolucji możemy TYLKO wierzyć. A gdyby tak już głębiej sięgnąć, to we własne istnienie też tylko wierzymy ("myślę, więc jestem"). > >(...)Wątpię, abyś tak samo jak ja rozumiała pojęcia: feministka, introwertyczka, globalistka, intelektualistka, leniuch, więc nic mi te określenia o Tobie nie mówią.> Tak? Dlaczego?Np. dlatego, że dla jednych feminizm to ruch przeciwko mężczyznom, a dla innych za wszystkimi. Dla jednych lenistwo to lenistwo umysłowe, a dla innych umysłowa pracowitość czyli oszczędzanie wysiłku fizycznego (oczywiście nie tylko własnego). > Nie musi mieć. Po prostu usiłuję wytłumaczyć, że nie można być tylko ateistą albo tylko teistą. Na naszą tożsamość i osobowość składa się wiele różnych cech.No pewnie. Ale nie można być człowiekiem wierzącym w doktryny i jednocześnie a-religijnym (każda doktryna to religia). > Już dawno zauważyłam, że trochę inaczej interpretujemy słowo "bóg", ale nie spodziewałam się, że aż w takim stopniu.Ja inaczej interpretuję słowa wiara i wiedza, a nie Bóg. Bóg to tylko "przy okazji".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | > Tak naprawdę, to chcę Cię przekonać, że nie jesteś ateistką (nie wierzysz w żadne doktryny, a ateizm to doktryna). Chcę Cię przekonać, że nie mamy wyjścia: musimy wierzyć, bo nic nie wiemy. Przecież nawet w teorię ewolucji możemy TYLKO wierzyć. A gdyby tak już głębiej sięgnąć, to we własne istnienie też tylko wierzymy ("myślę, więc jestem")."Ateizm" to słowo o konkretnym znaczeniu, czy Ci się to podoba, czy nie. Każdy słownik i polonista Ci to powie. Ateista neguje istnienie bogów, tzn. inteligentnych osobowych sił, które stworzyły Wszechświat oraz życie i/lub do tej pory tym życiem kierują. Chociaż niektórym wydaje się do dziwaczne, są ludzie, którzy mają właśnie taki pogląd. Koniec, kropka. Tutaj naprawdę nie ma się nad czym rozwodzić. Nie szukaj problemów tam, gdzie ich nie ma  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | > Chociaż niektórym wydaje się do dziwaczne, są ludzie, którzy mają właśnie taki pogląd. Koniec, kropka. Tutaj naprawdę nie ma się nad czym rozwodzić. Nie szukaj problemów tam, gdzie ich nie ma .Widzę poważny problem w zaprzeczaniu upływowi czasu, oraz ewolucji materii i energii w czasie. Niezależnie od tego, czy ktoś (ateista)twierdzi, że nic tego wszystkiego co stworzone nie stworzyło, czy wierzy, że zrobił to tatuś Chrystusa. Z tych dwóch problemów ten pierwszy jest chyba poważniejszy, bo tworzy alternatywne Światy. Żadnych innych problemów ani z Bogiem, ani "bogami"(ludźmi) nie mam, więc ich rzeczywiście nie widzę. W tym Twoim alternatywnym, to jakie macie?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | Mówisz, że coś musiało stworzyć Wszechświat, spowodować jego istnienie. Więc ateista (np. ja) pyta: skąd wzięło się to coś? Z niczego? Przecież równie dobrze z niczego mógł wziąć się od razu Wszechświat. Gdzie tu jest "zaprzeczanie upływowi czasu oraz ewolucji materii i energii w czasie"? Ateistyczna teoria przedstawia się następująco: 1. Powstaje Wszechświat. 2. Powstaje człowiek. 3. Człowiek jest coraz bardziej inteligentny. 4. Człowiek zastanawia się, skąd się wziął i skąd wzięło się wszystko, co go otacza. 5. Jako że nie jest w stanie tego zrozumieć, dowiedzieć się, wymyśla siły nadprzyrodzone (w tym bogów).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | > Przecież równie dobrze z niczego mógł wziąć się od razu Wszechświat. I CZAS. No i się "wziął". Istnieje, choć nie trwa. I żyje, choć nie życiem tylko człowieka (nie jest istotą z krwi i kości). Albo on jest Bogiem (któremu winni jesteśmy posłuszeństwo), albo stworzył go jakiś Bóg nadrzędny, którego nigdy nie poznamy, a zresztą PO CO? >Gdzie tu jest "zaprzeczanie upływowi czasu oraz ewolucji materii i energii w czasie"? Ateistyczna teoria przedstawia się następująco: >1. Powstaje Wszechświat. "wczoraj", dziś i jutro. I na tym kończy się wiara prawdziwa. Reszta, którą podajesz, to już historia rozmaitych religii (także ateizmu). Co kogo obchodzą historie Waszych krasnoludków?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | >> Przecież równie dobrze z niczego mógł wziąć się od razu Wszechświat. >I CZAS. No i się "wziął". Istnieje, choć nie trwa. I żyje, choć nie życiem tylko człowieka (nie jest istotą z krwi i kości). Albo on jest Bogiem (któremu winni jesteśmy posłuszeństwo) To jest pogląd a-religijny? Nie, w porządku, oczywiście. >albo stworzył go jakiś Bóg nadrzędny, którego nigdy nie poznamy, a zresztą PO CO? Wybacz, ale dla mnie brzmi to jak fanatyczny bełkot. >"wczoraj", dziś i jutro. I na tym kończy się wiara prawdziwa. Reszta, którą podajesz, to już historia rozmaitych religii (także ateizmu). Co kogo obchodzą historie Waszych krasnoludków? A mnie właśnie bardziej interesuje historia tych "krasnoludków" niż teorie o czymś, czego i tak nie pojmiemy (bo nawet jeśli jest rzeczywiście, prawdziwe, to jesteśmy częścią tego czegoś więc nie możemy zrozumieć całości).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | >To jest pogląd a-religijny? Nie, w porządku, oczywiście. Pewnie, że a- , bo trudno nie wierzyć, że powstaje(działa). W to raczej wszyscy wierzą. >Wybacz, ale dla mnie brzmi to jak fanatyczny bełkot. Wybacz, ale dla mnie bełkocze ktoś, kto twierdzi, ze nie widzi Ziemi, gwiazd, Księżyca. Albo nie widzi ich ruchu. >A mnie właśnie bardziej interesuje historia tych "krasnoludków" niż teorie o czymś, czego i tak nie pojmiemy (bo nawet jeśli jest rzeczywiście, prawdziwe, to jesteśmy częścią tego czegoś więc nie możemy zrozumieć całości). Oczywiście, że całość możemy zrozumieć, bo każdy szczegół działa tak samo. W zgodzie z tymi samymi prawami natury. Jeśli jesteś historyczką religii (krasnoludków), a nie ateistką, to w ogóle nie wiem o czym rozmawiamy. Mnie interesuje człowiek, rozwój życia i nauk o nim, a nie rozwój historii o krasnoludkach. I nie zamierzam ani potwierdzać ani zaprzeczać istnieniu Biblii, bo bez zastrzeżeń wierzę, że ją napisano. Wierzę też, że napisano szereg innych książek i wolę te naukowe (albo przynajmniej o życiu, a nie zabobonnych wierzeniach i obrzędach).
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | >Wybacz, ale dla mnie bełkocze ktoś, kto twierdzi, ze nie widzi Ziemi, gwiazd, Księżyca. Albo nie widzi ich ruchu. Czyli kto? Bo chyba nie ateista. >>A mnie właśnie bardziej interesuje historia tych "krasnoludków" niż teorie o czymś, czego i tak nie pojmiemy (bo nawet jeśli jest rzeczywiście, prawdziwe, to jesteśmy częścią tego czegoś więc nie możemy zrozumieć całości). >Oczywiście, że całość możemy zrozumieć, bo każdy szczegół działa tak samo. I co z tego? Nigdy nie pojmiemy czegoś, czego jesteśmy tylko częścią, trybikiem. >Jeśli jesteś historyczką religii (krasnoludków), a nie ateistką, to w ogóle nie wiem o czym rozmawiamy. Historyczką na pewno nie jestem. Ateistką - tak. Co ciekawe, też nie wiem, o czym w ogóle rozmawiamy. >Mnie interesuje człowiek, rozwój życia i nauk o nim, a nie rozwój historii o krasnoludkach. I nie zamierzam ani potwierdzać ani zaprzeczać istnieniu Biblii, bo bez zastrzeżeń wierzę, że ją napisano. A ja wierzę, że wiem, że ją napisano.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | >Czyli kto? Bo chyba nie ateista. Z wszelką pewnością nie człowiek wierzący w jego powstanie i działanie, czyli istnienie. Z wszelką pewnością tylko -iści i -ostycy, czyli ludzie wątpiący w prawdę i dopuszczający istnienie fałszu. >I co z tego? Nigdy nie pojmiemy czegoś, czego jesteśmy tylko częścią, trybikiem. I to ma być dowód na nie istnienie tego czegoś? To zupełnie, jakby mój umysł miał nie wierzyć, że ja istnieję. Tylko dlatego, że jestem tylko jego narzędziem, a nie całością (wszystkim w całym Wszechświecie)? >Historyczką na pewno nie jestem. Ateistką - tak. Co ciekawe, też nie wiem, o czym w ogóle rozmawiamy. Ja wiem. Mówię Ci w co wierzę (zarówno w prawdę jak fałsz), a Ty mówisz, że Ty w nic. I nie chcesz powiedzieć co to jest to NIC. >A ja wierzę, że wiem, że ją napisano. Tego nikt Ci nie zabrania. Wręcz przeciwnie. Czyli Twoim zdaniem Biblię stworzono (napisano), a niczego innego nikt nigdy nie stworzył i dzisiaj nie tworzy? Nic poza Biblią nie istnieje? Bardzo dziwna religia ten ateizm.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Kelly (2051 punktów) | > Z wszelką pewnością nie człowiek wierzący w jego powstanie i działanie, czyli istnienie. Z wszelką pewnością tylko -iści i -ostycy, czyli ludzie wątpiący w prawdę i dopuszczający istnienie fałszu.Ile razy mam powtórzyć, w co nie wierzy ateista/agnostyk?  > >I co z tego? Nigdy nie pojmiemy czegoś, czego jesteśmy tylko częścią, trybikiem.> I to ma być dowód na nie istnienie tego czegoś?Nie. To ma być dowód na to, że nigdy nie dowiedziesz istnienia jakiegokolwiek boga. > Ja wiem.Przed chwilą pisałeś, że nie wiesz. > Mówię Ci w co wierzę (zarówno w prawdę jak fałsz), a Ty mówisz, że Ty w nic.Niewiara w boga = wiara w nic? Ciekawy tok rozumowania. > >A ja wierzę, że wiem, że ją napisano.> Tego nikt Ci nie zabrania. Wręcz przeciwnie. Czyli Twoim zdaniem Biblię stworzono (napisano), a niczego innego nikt nigdy nie stworzył i dzisiaj nie tworzy? Nic poza Biblią nie istnieje?Nie. Nie mam pojęcia, pomiędzy którymi wierszami dopatrzyłeś się takiego stwierdzenia. Nie lubię, gdy ludzie wkładają mi w usta słowa, których nie wypowiedziałam. To tylko taka sobie uwaga, żeby dyskusja była przyjemniejsza  . > Bardzo dziwna religia ten ateizm.Nazywanie ateizmu religią jest czystą ignorancją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | > Ile razy mam powtórzyć, w co nie wierzy ateista/agnostyk?  Wierzą w rzeczy różne. To co deklarują, to zwalczanie ludzkich myśli (a-teista) lub ich posiadaczy (a-gnostyk). Odnoszę wrażenie, że Ty akurat wierzysz dokładnie w to, w co ja wierzę (prawdę o człowieku, bogach, a nawet Wszechświecie i jego powstaniu), wiec naprawdę nie ma ani o czym dyskutować ani o co się spierać. Nie wierzę, że wierzysz we wszystko to, w co wierzy jakikolwiek inny ateista. Nie wierzę też, że w nic nie wierzysz (wszystko wiesz, zanim się dowiesz czy to prawda). W co nie wierzysz, nie możesz powiedzieć, bo skąd możesz to wiedzieć? Możesz powiedzieć tylko w co wierzysz i cały czas to mówisz (każde Twoje słowo to wyznanie wiary, a nie niewiary lub wiedzy). > Nie. To ma być dowód na to, że nigdy nie dowiedziesz istnienia jakiegokolwiek boga.Nie opowiadaj głupstw. Jeśli dla mnie wszystko (nie wyłączając Cibie) to Bóg, nie muszę istnienia Boga dowodzić. Dowodzeniem Bóg się zajmuje, a nie ja. Ja mogę tylko Bogu dać dowód własnego istnienia i niczego poza tym nie robię. > Przed chwilą pisałeś, że nie wiesz.Bo co Ty myślisz nie wiem. Co ja, wiem. > Niewiara w boga = wiara w nic?Jeśli w żadnego, to i w mojego. No to w nic. > Nie. Nie mam pojęcia, pomiędzy którymi wierszami dopatrzyłeś się takiego stwierdzenia.Pomiędzy żadnymi wierszami. W samych wierszach. W zaprzeczaniu istnieniu mojego Boga, którym jest dla mnie otaczająca mnie czasowa i przestrzenna rzeczywistość. > Nie lubię, gdy ludzie wkładają mi w usta słowa, których nie wypowiedziałam.To tylko taka sobie uwaga, żeby dyskusja była przyjemniejsza.Nie przyznaję się do takich praktyk. W ogóle Cię nie cytuję. Nie cierpię, gdy wmawiają mi, że robię czego nie robię, wierzę w co nie wierzę lub wiem, czego nie wiem (np. w co wierzą ateiści). Mimo to nasza rozmowa nie stanie się nigdy nieprzyjemna, bo ani Ty ani ja żadnej takiej nie zainicjujemy. > Nazywanie ateizmu religią jest czystą ignorancją.Może to ignorancja, ale musi taką pozostać, skoro nie dowiem się od żadnego ateisty w co wierzą jego współwyznawcy. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | Będzie Ci się żyło łatwiej, jeśli przystosujesz się do społeczeństwa na tyle, by akceptować znaczenie poszczególnych wyrazów. Ja też mogę powiedzieć, że dla mnie książką jest ulotka z pizzerii. Ale jeśli ja mówię o ulotce z pizzerii, a Ty o niedawno wydanej powieści, to nigdy się nie dogadamy. Więc może nazywajmy rzeczy po imieniu. Od dzisiaj zamiast mówić "moim bogiem jest otaczająca mnie czasowa i przestrzenna rzeczywistość", mów na przykład "moją świętością jest otaczająca mnie czasowa i przestrzenna rzeczywistość". W ten sposób unikniesz wielu nieporozumień  .
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | > Od dzisiaj zamiast mówić "moim bogiem jest otaczająca mnie czasowa i przestrzenna rzeczywistość", mów na przykład "moją świętością jest otaczająca mnie czasowa i przestrzenna rzeczywistość". W ten sposób unikniesz wielu nieporozumień .Nigdy JUŻ nie zacznę mówić w co nie wierzę, zamiast w co wierzę. I nigdy już nie przestanie mnie interesować w co wierzą, a nie w co nie wierzą inni. A jak sobie kto nazywa bajki, ulotki i przeczytane książki, w które wierzy lub nie, to w ogóle nie moja sprawa, ale jeśli ktoś używa słowa teizm i ateizm to warto wiedzieć, co za świętości gani lub chwali. Świętością pozostanie dla mnie to, co jest świętością, bo jedynie tak żyje się łatwo, lekko, przyjemnie i bez zbędnych stresów, MIMO wszystkich przeciwności losu. A dlaczego? Bo wszystko co godne szacunku, zawsze odpłaca ludziom tym samym.
|
|
2 na 2 | keymak (3379 punktów) | >Jak wiadomo, każdy człowiek (naukowiec, teista, >ateista,agnostyk) w coś wierzy, choć nie każdy własną wiarę >definiuje (opisuje innym). Zgadza się, ale nie każdy wierzy w sensie religijnym. Jeżeli chcesz przykład wiary którą nie sposób nazwać religijną to jest nią dla przykładu moja wiara że jutro z rana mój samochód bez problemów zapali. Nie mam jednak zamiaru z tego powodu stawiać u siebie ołtarz Wielkiego Rozrusznika.
>Zapraszam do tego przede wszystkim ateistów, którzy podzielają teistyczną wiarę w to, że Bóg to człowiek lub krasnoludek. Opiszcie te swoje krasnoludki. Ateista odrzuca istnienie bogów, strzyg, krasnoludków, ufo .. Coś Ci się pokręciło.
Pozdrawiam
|
|
 | | Osobowość | >Zgadza się, ale nie każdy wierzy w sensie religijnym. No właśnie pytam tych religijnych (teistów, ateistów i agnostyków) >Jeżeli chcesz przykład wiary którą nie sposób nazwać religijną to jest nią dla przykładu moja wiara że jutro z rana mój samochód bez problemów zapali. To jest zdecydowanie wiara religijna. Gdybyś wierzył w prawdziwego Boga, w taki ideał byś nie wierzył (wiedziałbyś tylko, że jeszcze nigdy Cię nie zawiódł). Wierzyłbyś także, że piorun w niego trzaśnie i nie zapali już nigdy. >Nie mam jednak zamiaru z tego powodu stawiać u siebie ołtarz Wielkiego Rozrusznika. To po co postawiłeś go tu na Forum? >Ateista odrzuca istnienie bogów, strzyg, krasnoludków, ufo .. >Coś Ci się pokręciło. No, nie wiem. Wydaje mi się, że odrzuca istnienie piorunów i całego realnego Świata (poza nim samym i jego wiarą). Pozdrawiam
|
|
|  | | krutki (1550 punktów) | > Wydaje mi się, że odrzuca istnienie piorunów i całego realnego Świata (poza nim samym i jego wiarą). Wydaje mi się, że solipsyzm nie jest na tyle wiarygodnym poglądem, aby miał się z nim utożsamiać ateista. Ale kto wie...  Pozdrawiam 
Ośrodek trójmiejski
|
|
| |  | | Osobowość | > >Wydaje mi się, że odrzuca istnienie piorunów i całego realnego Świata (poza nim samym i jego wiarą).> Wydaje mi się, że solipsyzm nie jest na tyle wiarygodnym poglądem, aby miał się z nim utożsamiać ateista. Ale kto wie... Ja właśnie nie wiem. Dlatego pytam ateistów. Pozdrawiam
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | >>Zgadza się, ale nie każdy wierzy w sensie religijnym. >No właśnie pytam tych religijnych (teistów, ateistów i agnostyków) Możliwe że istnieją religijni ateiści i agnostycy, ale ja się do tej grupy nie zaliczam.
>>Jeżeli chcesz przykład wiary którą nie sposób nazwać religijną to jest nią dla przykładu moja wiara że jutro z rana mój samochód bez problemów zapali. >To jest zdecydowanie wiara religijna. Gdybyś wierzył w prawdziwego Boga, w taki ideał byś nie wierzył (wiedziałbyś tylko, że jeszcze nigdy Cię nie zawiódł). Wierzyłbyś także, że piorun w niego trzaśnie i nie zapali już nigdy. O czym ty mówisz ? Przecież ja doskonale wiem że rozrusznik w moim samochodzie nie zawsze działa. Ty zaś na siłę próbujesz uczynić z wiary w pojedyncze zdarzenie, wiarę w jakiś ideał ..
>>Nie mam jednak zamiaru z tego powodu stawiać u siebie ołtarz Wielkiego Rozrusznika. >To po co postawiłeś go tu na Forum? W tym momencie moja wiara w to że potrafisz czytać ze zrozumieniem legła w gruzach ..
>>Ateista odrzuca istnienie bogów, strzyg, krasnoludków, ufo .. >>Coś Ci się pokręciło. >No, nie wiem. Wydaje mi się, że odrzuca istnienie piorunów i całego realnego Świata (poza nim samym i jego wiarą). A gdzie ja coś takiego powiedziałem ? Rozmawiasz ze mną czy z kimś innym ?
Dla jasności: nie jestem solipsystą.
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | Osobowość | >Możliwe że istnieją religijni ateiści i agnostycy, ale ja się do tej grupy nie zaliczam. No to ponawiam pytanie: w co nie wierzysz? >O czym ty mówisz ? Przecież ja doskonale wiem że rozrusznik w moim samochodzie nie zawsze działa. Ty zaś na siłę próbujesz uczynić z wiary w pojedyncze zdarzenie, wiarę w jakiś ideał .. Wcale nie. Pytam w co wierzysz, a w co nie, przyjmując miano ateisty. Chodzi o to, czy nie wierzysz tylko w bogów, których tworzą ludzie, czy także tego, który stworzył Świat i ludzi. >W tym momencie moja wiara w to że potrafisz czytać ze zrozumieniem legła w gruzach .. Czytać ze zrozumieniem potrafię. Twój ateizm zrozumieć mi bardzo trudno. Gdyby było łatwo, nie byłoby pytania. >A gdzie ja coś takiego powiedziałem ? Nadal nie powiedziałeś w co nie wierzysz wyznając ateizm. >Rozmawiasz ze mną czy z kimś innym ? Chyba z Tobą, ale Ty lepiej wiesz to ode mnie. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | | keymak (3379 punktów) | >No to ponawiam pytanie: w co nie wierzysz? Odrzucam istnienie bogów jako ateista, oraz odrzucam istnienie strzyg, krasnoludków, ufo jako racjonalista. Choć nie będę się upierał aby nazywano mnie racjonalistą.
>Chodzi o to, czy nie wierzysz tylko w bogów, których tworzą ludzie, czy także tego, który stworzył Świat i ludzi. Wszystkich bogów stworzyli ludzie.
>Nadal nie powiedziałeś w co nie wierzysz wyznając ateizm. Ateizm to nie wyznanie i nie ma nic wspólnego z wiarą. Podstawą ateizmu jest właśnie odrzucenie wiary ( w sensie religijnym ).
Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | | Osobowość | >>No to ponawiam pytanie: w co nie wierzysz? >Odrzucam istnienie bogów jako ateista, oraz odrzucam istnienie strzyg, krasnoludków, ufo jako racjonalista. >Choć nie będę się upierał aby nazywano mnie racjonalistą. >>Chodzi o to, czy nie wierzysz tylko w bogów, których tworzą ludzie, czy także tego, który stworzył Świat i ludzi. >Wszystkich bogów stworzyli ludzie. Których nic nie stworzyło? No to wierzysz w istnienie ludzkości, czy nie bardzo? Wierzysz w ewolucję materii, czy nic a nic? Wierzysz w przyczyny i skutki, czy wcale? >>Nadal nie powiedziałeś w co nie wierzysz wyznając ateizm. >Ateizm to nie wyznanie i nie ma nic wspólnego z wiarą. Podstawą ateizmu jest właśnie odrzucenie wiary ( w sensie religijnym ). >Pozdrawiam. Nie, odrzucenie wiary tylko w sensie religijnym, to a-religijność. A-teizm to jak mi sie zdaje (wierzę) to odrzucenie wiary zarówno w cokolwiek, jak we wszystko. Tak mi się zdaje, ale zanim będę to wiedzieć, muszę sprawdzić. Dlatego pytam a-teistów.
|
|
| | | | |  | | keymak (3379 punktów) | > >Wszystkich bogów stworzyli ludzie.> Których nic nie stworzyło?To Ty twierdzisz że istnieje jakiś bóg który nie został stworzony, nie ja. > No to wierzysz w istnienie ludzkości, czy nie bardzo?Wiem że ludzie istnieją. > Wierzysz w ewolucję materii, czy nic a nic?Materia ożywiona podlega ewolucji. Tyle wiem od naukowców. > Wierzysz w przyczyny i skutki, czy wcale?W determinizm nie ma potrzeby wierzyć. Determinizm jest cały czas obserwowany i co najważniejsze można go badać. Tutaj też nie ma żadnej wiary. > Nie, odrzucenie wiary tylko w sensie religijnym, to a-religijność. A-teizm to jak mi sie zdaje (wierzę) to odrzucenie wiary zarówno w cokolwiek, jak we wszystko. Tak mi się zdaje, ale zanim będę to wiedzieć, muszę sprawdzić. Dlatego pytam a-teistów.A sprawdzałeś co na ten temat mówi wikipedia ? Ateizm - przekonanie mówiące, że bóg lub bogowie nie istnieją; światopogląd przeciwstawiający się istnieniu boga, względnie bogów oraz odrzucający wiarę w boga, jako sprzeczną z rozumem. Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych; jako składnik refleksji filozoficznych, zbieżny jest z postawą racjonalistyczną i materialistyczną.pl.wikipedia.org/wiki/AteizmNie chciało się sprawdzić i dlatego tworzysz jakieś dziwne teorie. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | |  | | Osobowość | >To Ty twierdzisz że istnieje jakiś bóg który nie został stworzony, nie ja. No chyba właśnie o tym rozmawiamy? O tym, że Twoim zdaniem nic poza ludźmi nie stworzyło i nie rozwija Wszechświata (że nic się w nim nie dzieje i nigdy nie działo). Nawiasem mówiąc, ani moje, ani Twoje zdanie to nie twierdzenie, ale wiara. >Wiem że ludzie istnieją. To lekuchno przesadziłeś/aś (z tą wiedzą), ale jest to przesada w pełni dopuszczalna (podzielasz ją z ogółem). Ja też wierze, że to wiem. >Materia ożywiona podlega ewolucji. Tyle wiem od naukowców. Innym, to możesz tylko wierzyć lub nie (oni mają prawo wierzyć, że wiedzą; nie Ty). Ewolucji podlega przede wszystkim materia nie ożywiona i energia. Chyba Einstein był naukowcem i wiedział co mówi? >W determinizm nie ma potrzeby wierzyć. Determinizm jest cały czas obserwowany i co najważniejsze można go badać. Tutaj też nie ma żadnej wiary. To wiedzy nigdzie nie ma, a nie wiary, która jest we wszystkim. >A sprawdzałeś co na ten temat mówi wikipedia ? Nie obchodzi mnie co mówi Wikipedia. Obchodzi mnie, co mówią jej haseł autorzy (chyba to hasło opracowali a-teiści?). > Ateizm tłumaczy zjawiska świata bez odwoływania się do przyczyn nadnaturalnych; Żadna naturalna przyczyna zjawisk naturalnych nie jest nadnaturalna. W całym Wszechświecie nie istnieje nic nadnaturalnego. A już z wszelką pewnością nie jest nadnaturalna ani ludzka niewiedza, ani wiara. Z lekka nadnaturalna jest wiara w czyjąkolwiek wszechwiedzę (własną, Chrystusa lub naukowców), a jednak i taka wiara istnieje (teizm, ateizm, agnostycyzm). >Nie chciało się sprawdzić i dlatego tworzysz jakieś dziwne teorie. Gdyby się nie chciało, zaglądałoby się do książek, a nie podejmowało próby zrozumienia ich autorów. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | | keymak (3379 punktów) | Nie będę odpowiadał na każde pytanie bo dyskusja zaczyna się zapętlać.
>No chyba właśnie o tym rozmawiamy? O tym, że Twoim zdaniem nic poza ludźmi nie stworzyło i nie rozwija Wszechświata (że nic się w nim nie dzieje i nigdy nie działo). Nic takiego nie powiedziałem.
>Nie obchodzi mnie co mówi Wikipedia. Obchodzi mnie, co mówią jej haseł autorzy (chyba to hasło opracowali a-teiści?). To już Twój problem. Trudno rozmawiać z kimś kto prawie każde słowo definiuje na własny sposób.
Skupię się na efektach tej dyskusji. Jesteś tak uparty i z taką natarczywością próbujesz przedefiniować znaczenie wielu słów że wychodzą z tego niezwykłe wręcz potworki. >To wiedzy nigdzie nie ma, a nie wiary, która jest we wszystkim. Toż to bzdura kompletna. Jeżeli zastosujesz to założenie również do niego samego to wyjdzie nam że również w to zdanie możesz jedynie wierzyć. Nie możesz wiedzieć że jest prawdziwe, bo według Ciebie wiedzy nie ma. W takim układzie dochodzimy do sytuacji gdy spokojnie mogę uznać że wszystko w Twoim światopoglądzie opiera się wyłącznie na wierze a słowo wiedza jest w Twoim słowniku zbędne. Przepraszam ale dyskusja w takim wypadku jest bezcelowa. Za chwilę mi powiesz że wierzysz że rozmawiamy, a nie że wiesz o tym ..
Pozdrawiam i życzę choć troszeczkę wiedzy tam gdzie obecnie jest u Ciebie tylko wiara.
|
|
| | | | | | | |  | | Osobowość | >To już Twój problem. Trudno rozmawiać z kimś kto prawie każde słowo definiuje na własny sposób. Nie każde słowo, ale własną wiarę, czyli własne myśli. Jeśli umiesz własne myśli (wyznania wiary) definiować na sposób cudzy, to zdefiniuj na mój, a nie Wikipedii. >Skupię się na efektach tej dyskusji. Jesteś tak uparty i z taką natarczywością próbujesz przedefiniować znaczenie wielu słów że wychodzą z tego niezwykłe wręcz potworki. Słowa wiedza i wiara zdefiniowane są od wieków i nie są to żadne potworki. Nie są też potworkami takie słowa jak religia, doktryna, filozofia, logika, fałsz i prawda. To Ty przedefiniowujesz doktryny w filozofię. >Toż to bzdura kompletna. Jeżeli zastosujesz to założenie również do niego samego to wyjdzie nam że również w to zdanie możesz jedynie wierzyć. W ogóle mogę jedynie wierzyć. > Nie możesz wiedzieć że jest prawdziwe, bo według Ciebie wiedzy nie ma. Jest, ale nie w nas, ale we wszystkim co nas otacza (we Wszechświecie). My możemy tylko w cały ten jej ogrom wierzyć lub nie. > W takim układzie dochodzimy do sytuacji gdy spokojnie mogę uznać że wszystko w Twoim światopoglądzie opiera się wyłącznie na wierze a słowo wiedza jest w Twoim słowniku zbędne. To chyba żart? W co, oprócz niej i jej ogromu można wierzyć? >Za chwilę mi powiesz że wierzysz że rozmawiamy, a nie że wiesz o tym . Nie muszę mówić, bo to jest oczywiste. Żeby się upewnić, trzeba swoje wrażenia porównać z wrażeniami innych, a ja takiej możliwości nie mam (mogę przecież mieć omamy). >Pozdrawiam i życzę choć troszeczkę wiedzy tam gdzie obecnie jest u Ciebie tylko wiara. To życzenie jest równie nieziszczalne jak odwrócenie biegu czasu. Gdy ktoś się dowie, że nic nie wie, to do dnia wczorajszego już nigdy nie powróci i raczej nie będzie o tym marzył. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | | keymak (3379 punktów) | >Żeby się upewnić, trzeba swoje wrażenia porównać z wrażeniami innych, a ja takiej możliwości nie mam (mogę przecież mieć omamy). Pozwól że uwolnię Ciebie od sprawdzania czy dyskusja była rzeczywista czy może była tylko omamem.
Pozdrawiam.
P.S. Swoją drogą ciekaw jestem jak wygląda rozmowa dwóch solipsystów. Taka rozmowa to pewnie szczyt finezji i kreatywności.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Osobowość | >Swoją drogą ciekaw jestem jak wygląda rozmowa dwóch solipsystów. Taka rozmowa to pewnie szczyt finezji i kreatywności. Łatwo to sprawdzić. Poczytaj rozmowy ateistów z teistami. Ale czy solipsysta jest w stanie zauważyć jakieś rozmowy? Czy potrafi zrozumieć co inni mówią (choćby byli jego własnymi omamami)? Wątpię. Raczej omamów od rzeczywistości nie odróżnia.
|
|
 | 1 na 1 | Kelly (2051 punktów) | >Ateista odrzuca istnienie bogów, strzyg, krasnoludków, ufo .. Nieprawda! Ateista, jak sama nazwa mówi, neguje istnienie boga . Ale można przecież nie wierzyć w boga, a wierzyć w krasnoludki i UFO. W istoty te z kolei nie wierzy racjonalista (chociaż niektórzy, w tym ja, są przekonani, że istnieją obce cywilizacje). Ale to już inna bajka.
|
|
|  | | keymak (3379 punktów) | Racja. Rozpędziłem się nieco i popełniłem błąd.
|
|
|  | | Osobowość | >>Ateista odrzuca istnienie bogów, strzyg, krasnoludków, ufo .. >Nieprawda! Ateista, jak sama nazwa mówi, neguje istnienie boga . Ale można przecież nie wierzyć w boga, a wierzyć w krasnoludki i UFO. >W istoty te z kolei nie wierzy racjonalista (chociaż niektórzy, w tym ja, są przekonani, że istnieją obce cywilizacje). Ale to już inna bajka. Ciekawa bajka. Istniejesz Ty i wszystko co istnieje, a czego nic nie stworzyło (co nie powstało). Wiesz, że nie Ty pierwszy opowiadasz sobie takie bajki? Znasz autorkę Koszałka Opałka? Ona też opowiadała sobie i innym bajki, ale nie twierdziła, że w nie wierzy.
|
|
| |  | | Kelly (2051 punktów) | >Ciekawa bajka. Istniejesz Ty i wszystko co istnieje, a czego nic nie stworzyło (co nie powstało). Wiesz, że nie Ty pierwszy opowiadasz sobie takie bajki? Znasz autorkę Koszałka Opałka? Ona też opowiadała sobie i innym bajki, ale nie twierdziła, że w nie wierzy. Czy to na pewno była odpowiedź do mojego postu? Bo tak jakoś nie widzę związku.
|
|
| | |  | | Osobowość | >Czy to na pewno była odpowiedź do mojego postu? Bo tak jakoś nie widzę związku. No właśnie o te związki chodzi. Jakim cudem zdaniem ateistów istnieje cokolwiek co powstało z niczego, w dodatku bez ewolucji?
|
|
| | | |  | | Kelly (2051 punktów) | Nie wiem.
|
|
| | | | |  | | Osobowość | >Nie wiem. Ja też nie i dlatego wierzę we wszystko co ją stworzyło i tworzy (Boga). I bardzo lubię tego Boga i jego dzieło poznawać. Mogę też chyba powiedzieć, że zarówno jedno jak drugie kocham BEZGRANICZNIE, a na brak wzajemności też nie mogę narzekać (z żadnej i niczyjej strony).
|
|
| | | |  | | Totus | >No właśnie o te związki chodzi. Jakim cudem zdaniem ateistów istnieje cokolwiek co powstało z niczego, w dodatku bez ewolucji?
Czy nie wydaje Ci się, że zakładanie powstania czegoś z niczego to kuriozalna bzdura? .
|
|
| | | | |  | | Osobowość | >Czy nie wydaje Ci się, że zakładanie powstania czegoś z niczego to kuriozalna bzdura? Gdyby mi się tak nie wydawało, nie byłoby pytania o ateizm.
|
|
| | | | | |  | | Totus | >Gdyby mi się tak nie wydawało, nie byłoby pytania o ateizm.
Wytłumacz proszę co z teorią powstawania czegoś z niczego ma wspólnego ateizm? .
|
|
| | | | | | |  | | Osobowość | >>Gdyby mi się tak nie wydawało, nie byłoby pytania o ateizm. >Wytłumacz proszę co z teorią powstawania czegoś z niczego ma wspólnego ateizm? Dla mnie wszystko, bo każde dzieło zarówno natury (np.człowiek) ma swojego twórcę (poprzednie dzieła natury) i swojego następnika (następne dzieła natury). Wyznanie ateizmu, to dla mnie zaprzeczenie temu faktowi. To zaprzeczenie upływowi czasu i ewolucji materii. To taka sama religia jak każda inna. Brzydsze tylko od innych tworzy krasnoludki.
|
|
szpilowyhajama (89 punktów) (zablokowany) | zapraszam wszystkich, którzy >wyznają cokolwiek oprócz wiary prawdziwej (naukowej)do >zdefiniowania nam tej własnej wiary.
Ja ty i inni jesteś przywiązani do nazwy (wiara) formy,i natychmiast zacząłeś myślec.Jeżeli umysł jest czysty znikają WIARY."No to szanowny panie do roboty".
|
|
 | | Osobowość | >Ja ty i inni jesteś przywiązani do nazwy (wiara) formy,i natychmiast zacząłeś myślec.Jeżeli umysł jest czysty znikają WIARY."No to szanowny panie do roboty". Do nazwy? Ani trochę. Możemy się umówić, że od teraz mówiąc o wierze będziemy używać języka angielskiego, albo np. słowa "bububula" Jeżeli umysł jest czysty (jak u noworodka) jest w nim obecna jedynie wiara. Znika dopiero w trakcie chrztu i późniejszych rekolekcji. Pojawia się też wiedza. Zarówno ta prawdziwa, jak fałszywa.
|
|
|  | szpilowyhajama (89 punktów) (zablokowany) |
>Jeżeli umysł jest czysty (jak u noworodka) jest w nim obecna jedynie wiara. Znika dopiero w trakcie chrztu i późniejszych rekolekcji.
Wybacz tego jednak nie rozumiem,to nie twoja wina lecz moja. Kartezjusz powiedział "Myślę,wiec jestem" Wydaje mi się ze jeżeli myślisz,twój umysł,mój umysł i umysły wszystkich ludzi różnią się.Gdy nie myślimy nasze umysły są takie same. Wiec jaka u noworodka jest obecna jedna wiara?
|
|
| |  | | Osobowość | >Wybacz tego jednak nie rozumiem,to nie twoja wina lecz moja. To wina Wieży Babel, a nie nasza. >Kartezjusz powiedział "Myślę,wiec jestem" Wydaje mi się ze jeżeli myślisz,twój umysł,mój umysł i umysły wszystkich ludzi różnią się.Gdy nie myślimy nasze umysły są takie same. Wiec jaka u noworodka jest obecna jedna wiara? Jeżeli myślisz logicznie (robi się to intuicyjnie, a nie w wyniku postanowienia) to myślisz dokładnie tak jak np. Kartezjusz (jak wszyscy logicznie myślący ludzie), chociaż z wszelką pewnością nie o tych samych sprawach. Myślenie logiczne bardzo ściśle wiąże się z nauką życia, współżycia i współdziałania, a nie ma nic wspólnego z uczeniem się wierszy i modlitw. Logicy myślą tak samo i w to samo wierzą (w celowe działanie i współdziałanie z pożytkiem dla wszystkich). Ci, którzy w głowy potrafią wklepywać jedynie wiersze i przykazania logików, powinni ograniczyć się do pisania i przepisywania tych wierszy. Mamy bracie to szczęście, że jesteśmy logikami. Wszystko co chcemy zrozumiemy, bo wyłącznie zrozumieniem jesteśmy zainteresowani. To jest ta prawdziwa wiara i prawdziwy Bóg (w nas i wokół nas, a nie w kościołach). Teiści nam go "ukradli". Możesz zapytać, skąd wiem, że tę wiarę podzielasz. Wiem to najpierw z "oślej ławki", a teraz z tego, że chcesz zrozumieć moje posty. Spory o istnienie Boga, są sporami o naszą wiarę i naszego Boga (a nie teistów). Cytujesz Kartezjusza i go rozumiesz. A Sokratesowego "wiem, że nic nie wiem" to nie rozumiesz? Ja już rozumiem wszystko (nawet brak zrozumienia u "czytaczy" i nawet to, czego nie znam).
|
|
| | |  | szpilowyhajama (89 punktów) (zablokowany) | > >Wybacz tego jednak nie rozumiem,to nie twoja wina lecz moja.> To wina Wieży Babel, a nie nasza.> >Kartezjusz powiedział "Myślę,wiec jestem" Wydaje mi się ze jeżeli myślisz,twój umysł,mój umysł i umysły wszystkich ludzi różnią się.Gdy nie myślimy nasze umysły są takie same. Wiec jaka u noworodka jest obecna jedna wiara?> Jeżeli myślisz logicznie (robi się to intuicyjnie, a nie w wyniku postanowienia) to myślisz dokładnie tak jak np. Kartezjusz (jak wszyscy logicznie myślący ludzie), chociaż z wszelką pewnością nie o tych samych sprawach. Myślenie logiczne bardzo ściśle wiąże się z nauką życia, współżycia i współdziałania, a nie ma nic wspólnego z uczeniem się wierszy i modlitw. Logicy myślą tak samo i w to samo wierzą (w celowe działanie i współdziałanie z pożytkiem dla wszystkich). Ci, którzy w głowy potrafią wklepywać jedynie wiersze i przykazania logików, powinni ograniczyć się do pisania i przepisywania tych wierszy.> Mamy bracie to szczęście, że jesteśmy logikami. Wszystko co chcemy zrozumiemy, bo wyłącznie zrozumieniem jesteśmy zainteresowani. To jest ta prawdziwa wiara i prawdziwy Bóg (w nas i wokół nas, a nie w kościołach). Teiści nam go "ukradli".> Możesz zapytać, skąd wiem, że tę wiarę podzielasz. Wiem to najpierw z "oślej ławki", a teraz z tego, że chcesz zrozumieć moje posty. Spory o istnienie Boga, są sporami o naszą wiarę i naszego Boga (a nie teistów). Cytujesz Kartezjusza i go rozumiesz. A Sokratesowego "wiem, że nic nie wiem" to nie rozumiesz? Ja już rozumiem wszystko (nawet brak zrozumienia u "czytaczy" i nawet to, czego nie znam).> Dziękuje ci za tyn wykład. Tak sie zastanawiam dlaczego mi wnuczek podał klawisze i pokazał Internet.?
|
|
1 na 1 | piątek (1035 punktów) | Mój sposób ateizmu polega na tym że mam gdzieś jakiekolwiek wierzenia i czczenia, po prostu wiara w coś lub kogoś jest mi zbędna. Nie wiem czy tak trudno zrozumieć, ale ja do "świętego spokoju i czystości umysłu i ducha" nie potrzebuje odmawiać jakiś wierszyków ani pluć klerowi do ucha, ani kłonić się w stronę jakiegokolwiek budynku, jak sobie idę chodnikiem to nie rozmyślam o stwórcy, bo się jeszcze przewrócę, albo BÓG wie co...
"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
|
|
 | | Osobowość | >Mój sposób ateizmu polega na tym że mam gdzieś jakiekolwiek wierzenia i czczenia, po prostu wiara w coś lub kogoś jest mi zbędna. A ja mam gdzieś, bo lubię wierzyć w siebie. Nie jest mi do niczego potrzebny ateizm (wiara w kleryków).
|
|
|  | | piątek (1035 punktów) | co ja mam z klerem wspólnego? Wierze w siebie i w swoje umiejętności.
"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
|
|
| |  | | Osobowość | >co ja mam z klerem wspólnego? Wierze w siebie i w swoje umiejętności. I nie wierzysz w Boga, który Cię stworzył, bo wierzysz w tego, którego tworzą klerycy (odczuwasz tak silną potrzebę negowania jego istnienia, że przy okazji negujesz też wszystko inne)
|
|
| | |  | | piątek (1035 punktów) | | | | | | | | | V
"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
|
|
| | | |  | | Osobowość | Właśnie potwierdziłeś moje obawy. PUSTKA
|
|
| | | | |  | | piątek (1035 punktów) | Bardzo mi przykro
"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
|
|
| | | | | |  | | Osobowość | >Bardzo mi przykro A myślisz, ze mnie mniej? Pozdrawiam.
|
|
| elfir (1058 punktów) | >przede wszystkim ateistów, którzy podzielają teistyczną >wiarę w to, że Bóg to człowiek lub krasnoludek. Opiszcie te >swoje krasnoludki. Zapraszam do przedstawienia własnej wiary
Krasnoludki, sa takie jakie opisze je autor bajki. To samo z wszelkimi bostwami i innymi wymyślonymi przez człowieka postaciami nierzeczywistymi. Dlatego opisac swojego krasnoludka/boga/stworzenia wymyslonego, moge tylko w odniesieniu do powieści/bajki/mitu, który sobie wymyślę i tam taka postać będzie miała cechy takie, jakie bedą przydatne do przekazania mojej myśli.
|
|
 | | Osobowość | >Dlatego opisac swojego krasnoludka/boga/stworzenia wymyslonego, moge tylko w odniesieniu do powieści/bajki/mitu, który sobie wymyślę i tam taka postać będzie miała cechy takie, jakie bedą przydatne do przekazania mojej myśli. A nie Ty będziesz wtedy bogiem (autorką) tych krasnoludków? Nie pytam o brak wiary w krasnoludki, tylko o ateizm (brak wiary we wszystko co stworzyło Świat i nadal go tworzy).
|
|
|  | | elfir (1058 punktów) | >A nie Ty będziesz wtedy bogiem (autorką) tych krasnoludków? Nie pytam o brak wiary w krasnoludki, tylko o ateizm (brak wiary we wszystko co stworzyło Świat i nadal go tworzy).
Oczywiście że nie. Postać literacka, którą sobie stworzę nie ma rozumu, samodzielnego bytu, itd. Nie mówi, nie mysli, nie ma wyglądu, nie zastanawia się nad tym kim jest Autor. Bo tylko ja definiuje pod każdym względem postać którą wymysliłam. To ja do ciebie przemawiam pisząc w ksiązce "krasnoludek sie ukłonił i powiedział "dzień dobry"", a nie moja postać. I ty, jako czytelnik, doskonale zdajesz sobie z tego sprawę.
|
|
| |  | | Osobowość | >Oczywiście że nie. Postać literacka, którą sobie stworzę nie ma rozumu, samodzielnego bytu, itd. Nie mówi, nie mysli, nie ma wyglądu, nie zastanawia się nad tym kim jest Autor. Bo tylko ja definiuje pod każdym względem postać którą wymysliłam. To ja do ciebie przemawiam pisząc w ksiązce "krasnoludek sie ukłonił i powiedział "dzień dobry"", a nie moja postać. I ty, jako czytelnik, doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. A jeśli sobie nie zdaję sprawy, to wina autora, a nie moja? ja Jako "czytelnik" doskonale zdaję sobie sprawę, że ewolucję nie Chrystus stworzył i nie Darwin. Chrystus jest autorem tylko tego co zrobił Chrystus (może przemiany wody w wino), a Darwin tego, co zrobił (powiedział i napisał) Darwin. To "czytelnicy" boskiego dzieła robią z niego człowieka (autora Biblii, Chrystusa, Darwina), a wiec z siebie samych bogów i naukowców. Mogę uwierzyć, że nie znamy celu ewolucji. Nie wierzę, że istnieje jakikolwiek skutek bez jego autora. Nie wierzę, że bajki same się piszą, a nauka sama się rozwija. Nie wierzę, że nic nas nie stworzyło i że nie jesteśmy twórcami.
|
|
| | |  | | elfir | >A jeśli sobie nie zdaję sprawy, to wina autora, a nie moja? ja Jako "czytelnik" doskonale zdaję sobie sprawę, że ewolucję nie Chrystus stworzył i nie Darwin. Chrystus jest autorem
Ewolucji nie da sie "stworzyć". Istnieje, bo tak funkcjonują organizmy żywe, a organizmy funkcjonują tak jak to określają prawa chemi i fizyki. Zaden naukowiec nie powie, że Darwin coś "stworzył", co najwyżej opisał zachodzące w przyrodzie zjawisko. Tak jak ty możesz opisać proces wzrostu fasoli podczas ćwiczeń na lekcjach biologi. Ale nie znaczy, że stworzyłeś roślinę fasoli, prawda?
|
|
| | | |  | | Osobowość | >Ewolucji nie da sie "stworzyć". A jednak została stworzona. >Istnieje, bo tak funkcjonują organizmy żywe, Nie organizmy żywe, ale energia i materia (patrz Einstein, a nie wyłącznie Darwin). Tej energii i materii też nie da się "stworzyć", a jednak została stworzona. > a organizmy funkcjonują tak jak to określają prawa chemi i fizyki. Wszystko (oprócz człowieka) funkcjonuje tak, jak temu wszystkiemu Bóg każe (stworzone przez niego prawa). > Ale nie znaczy, że stworzyłeś roślinę fasoli, prawda? No właśnie. Jak można ani w tę fasolę, ani jej twórcę nie wierzyć? W co sie wtedy wierzy? Co bada? I w ogóle czym zajmuje, oprócz modlenia do naukowców?
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >zapraszam wszystkich, którzy >wyznają cokolwiek oprócz wiary prawdziwej (naukowej)
Wierzę w to, co sugeruje Kant w "Krytyce czystego rozumu", a więc w to, że czas, przestrzeń i inne opisane przez Kanta kategorie podmiotu są atrybutami koniecznymi podmiotowości, a nie w to, co sugerują niedowiarkowie, że tylko cechami ludzkiego umysłu na obecnym etapie jego rozwoju.
Wierzę w to, że twierdzenie Godla o niezupełności naszej matematyki jest tylko szczególnym przypadkiem twierdzenia szerszego, które obowiązuje dla każdego podmiotu i dla każdej nauki, i wynika właśnie z faktu, że kategorie Kanta są koniecznymi atrybutami podmiotu, a fizyczny opis (ciała) podmiotu jest koniecznym elementem fizycznego opisu każdego przedmiotu.
W konsekwencji wierzę w niezupełność teorii fizycznych, ale być może to da się naukowo wyprowadzić z komplementarności i twierdzenia Godla, więc może wcale nie wykraczam tu poza "wiarę prawdziwą"
Wierzę, że prawo jest dla podmiotów tym czym fizyka dla przedniotów. Tak jak fizyka opisuje oddziaływania między przedmiotami, analogicznie prawo opisuje komunikację między podmiotami. Wierzę w prawa naturalne, które są dla komunikacji między podmiotami tym, czym prawa fizyki są dla oddziaływań między przedmiotami.
doku
|
|
 | | Osobowość | >W konsekwencji wierzę w niezupełność teorii fizycznych, ale być może to da się naukowo wyprowadzić z komplementarności i twierdzenia Godla, więc może wcale nie wykraczam tu poza "wiarę prawdziwą" Wierzę we wszystko w co Ty wierzysz (wcale nie był mi do tego potrzebny ten post, bo znam treść poprzednich) i JEST to wiara prawdziwa. Jedyne co w tym wszystkim nieprawdziwe, to Twój ateizm. Jesteś tylko człowiekiem a-religijnym, jak przystało na każdego wyznawcę Boga prawdziwego, czyli człowieka rozumnego.
|
|
| lipschitz (1674 punktów) | Mnie wiadomo coś innego, że nie każdy człowiek w coś wierzy. Oczywiście przekręcając znaczenia można powiedzieć nawet tak, że wierzę, iż w moim pokoju stoi szafa (wszyscy są szachistami, ale większość beznadziejnymi  ).
|
|
 | | Osobowość | >Mnie wiadomo coś innego, że nie każdy człowiek w coś wierzy. Mimo, że żyje? A co do nieboszczyków, to skąd Ci wiadomo, że nie wierzą?
|
|
|  | | elfir (1058 punktów) | >A co do nieboszczyków, to skąd Ci wiadomo, że nie wierzą?
Bo są martwi. W zwiazku z powyższym nie mają procesów myślowych i emocji, które sa niezbedne do procesu wiary.
|
|
| |  | | Osobowość | >>A co do nieboszczyków, to skąd Ci wiadomo, że nie wierzą? >Bo są martwi. W zwiazku z powyższym nie mają procesów myślowych i emocji, które sa niezbedne do procesu wiary. Również w tej sprawie wolę Twoich wierzeń nie powtarzać i nie podzielać, zanim nie sprawdzę. Nie zamierzam głosić Twojej religii(ateizmu). Jestem człowiekiem a-religijnym i niech tak już zostanie. Ty wierzysz w niesprawdzalne, ja nie. Jeśli chodzi o sprawy niesprawdzalne, to wierzę w co chcę (nie koniecznie w prawdę).
|
|
| | |  | | elfir | >Również w tej sprawie wolę Twoich wierzeń nie powtarzać i nie podzielać, zanim nie sprawdzę. Nie zamierzam głosić Twojej religii(ateizmu). Jestem człowiekiem a-religijnym i
ateizm nie jest religia, nie mam pojęcia skąd u ciebie takie przekonanie. A moje słowa potwierdzi każdy lekarz i każdy sprzęt medyczny, więc to nie jest kwestia jakieś wiary, tylko fakt.
|
|
| | | |  | | Osobowość | > A moje słowa potwierdzi każdy lekarz i każdy sprzęt medyczny, więc to nie jest kwestia jakieś wiary, tylko fakt. Mnie Twojej wiary nikt nie potwierdzi. Nawet Ty sama. Komputer przed którym siedzisz, też Ci jej nie potwierdzi. Ani nawet twoje własne oczy (możesz mieć omamy). Jedynie stojący obok Cibie człowiek może Ci tę wiarę w istnienie komputera potwierdzić. I to jest jedyny pewny fakt. Głupio, gdy ten obok to też omam, ale na to są nas jeszcze miliony, by powszechnych omamów nie miewać (sprawdzać, czy to co widzimy to wspólne, a nie indywidualne wierzenia). Każde wierzenie grupowe to jedynie omam, więc pytam "grupowców" po co im te omamy i co chcą nimi wyrazić.
|
|
|  | | lipschitz (1674 punktów) | > >Mnie wiadomo coś innego, że nie każdy człowiek w coś wierzy.> Mimo, że żyje?> A co do nieboszczyków, to skąd Ci wiadomo, że nie wierzą?O tak, żyje i nie wierzy, podobnie jak słoń - to lepsze porównanie, niż nieboszczyk. A jeśli spytasz, skąd wiem, że słonie nie wierzą, odpowiem w sposób nieskomplikowany - bo nie chodzą do kościoła ani na zebrania partyjne  Oczywiście nic mi nie wiadomo na temat wiary nieboszczyków, choć mają coś wspólnego ze słoniami, bo także nie uczestniczą w różnego rodzaju zgromadzeniach
|
|
| |  | | Osobowość | > O tak, żyje i nie wierzy, podobnie jak słoń - to lepsze porównanie, niż nieboszczyk. A jeśli spytasz, skąd wiem, że słonie nie wierzą, odpowiem w sposób nieskomplikowany - bo nie chodzą do kościoła ani na zebrania partyjne Oczywiście nic mi nie wiadomo na temat wiary nieboszczyków, choć mają coś wspólnego ze słoniami, bo także nie uczestniczą w różnego rodzaju zgromadzeniach  Twoja wiara nadal do mnie nie przemawia i to właśnie dlatego, że nie chodzę na zebrania ani partyjne, ani kościelne (także z ateistami), czyli jestem człowiekiem a-religijnym. Zapewniam Cię, że nie zamierzam po śmierci przestać wierzyć. I guzik mnie obchodzi co Wy na to. Guzik mnie również obchodzi, czy ta akurat moja wiara jest prawdziwa, bo nie lubię martwić się na zapas. Wolę wierzyć w życie wieczne niż w śmierć i zmartwychwstawanie (teiści) lub kres wszelkiego czucia (ateiści). Wasze religie (zebrania modlitewne) to Wasz, a nie mój problem.
|
|
| waligóra (961 punktów) | >Jak wiadomo, każdy człowiek (naukowiec, teista, >ateista,agnostyk) w coś wierzy, choć nie każdy własną wiarę >definiuje (opisuje innym). Nie za bardzo rozumie o co ci chodzi, przecież np naukowiec może równie dobrze i bez sprzeczności wierzyć w istnienie obiektywnej rzeczywistości jak i istnienie Boga chrześcijańskiego lub w niesprzeczność arytmetyki Peano jak i niesprzeczność dogmatu o tójcy św. Jaką więc wiarę miałby on opisać ? Jeśli jednak miałbym się sprecyzować na gruncie nauki to powiedziałbym że : wierzę w istnienie pewnej obiektywnej rzeczywistości której to fragmenty dostępne są nam za pomoca zmysłów lub przyrządów pomiarowych. (i w pewnej granicy jest ona niezależna od metod percepcji) wierzę że ta rzeczywistość jest możliwa do ogarnięcia za pomocą rozumu tzn jest poznawalna (być może tylko asymptotyczne poznawalna) wierzę że język matematyki może opisywać tą rzeczywistość (tj. między światem fizycznym a matematycznym istnieje pewen izomorfizm) i na końcu : wierzę że to w co wierzę jest prawdą tj. przyjmuje że istnieje "prawda" ze wszystkimi tego logicznymi i filozoficznymi konsekwencjami. (właściwie jest to już nie wiara ale metodologia) To wszystko pozwala mi uprawiać, to co zwie się "nauką". Amen
|
|
 | | Osobowość | >Nie za bardzo rozumie o co ci chodzi, przecież np naukowiec może równie dobrze i bez sprzeczności wierzyć w istnienie obiektywnej rzeczywistości jak i istnienie Boga Naukowiec nie tylko może, ale nawet nie ma wyjścia. Pytanie w co takiego wierzy teista. >Jeśli jednak miałbym się sprecyzować na gruncie nauki to powiedziałbym że : >wierzę w istnienie pewnej obiektywnej rzeczywistości której to fragmenty dostępne są nam za pomoca zmysłów lub przyrządów pomiarowych. (i w pewnej granicy jest ona niezależna >od metod percepcji) >wierzę że ta rzeczywistość jest możliwa do ogarnięcia za pomocą rozumu tzn jest poznawalna (być może tylko asymptotyczne poznawalna) >wierzę że język matematyki może opisywać tą rzeczywistość (tj. między światem fizycznym a matematycznym istnieje pewen izomorfizm) a nie wierzysz, że językiem matematyki (lub dowolnym innym) można też opisać każdego krasnoludka?) >i na końcu : wierzę że to w co wierzę jest prawdą tj. przyjmuje że istnieje "prawda" ze wszystkimi tego logicznymi i filozoficznymi konsekwencjami. (właściwie jest to już nie wiara ale metodologia) Jeżeli wierzysz w prawdę, to jak możesz nie wierzyć w jej Boga (wszystko skąd się wzięła i do czego zmierza) i bogów (naukowców)? >To wszystko pozwala mi uprawiać, to co zwie się "nauką". Amen I nie wierzyć, że jesteś jej bogiem? Czy Ty aby nie "uprawiasz" naukowców, zamiast nauki?
|
|
|  | | waligóra (961 punktów) | >Naukowiec nie tylko może, ale nawet nie ma wyjścia. Naukowiec może ale nie musi , nie jest to formalnie konieczne, może wierzyć jednocześnie w wiele rzeczy. >a nie wierzysz, że językiem matematyki (lub dowolnym innym) można też opisać każdego >krasnoludka?) jak wiadomo język matematyki jest językiem uniwersalnym - można nim opisywać wiele rzeczy, oczywiście nie wszystkie. To "coś" opisywanego musi spełniać pewne warunki - pytanie czy "krasnoludki" je spełniają ? >Jeżeli wierzysz w prawdę, to jak możesz nie wierzyć w jej Boga (wszystko skąd się wzięła >i do czego zmierza) i bogów (naukowców)? "Prawda" jest ideeą, jeśli uważasz, że Bóg jest również ideeą to mogę powiedzieć - wierzę w Boga >I nie wierzyć, że jesteś jej bogiem? Czy Ty aby nie "uprawiasz" naukowców, zamiast >nauki? Obawiam się, że aby wyjaśnic ci dogłębnie w czym tkwi ogólne wyjaśnienie problemu musiałbym znacznie rozwinąc pewną podstawową koncepcje opartą na tzw "grach językowych". Ty po prostu mieszasz dwie takie gry i robisz z tego trudność.
|
|
| |  | | Osobowość | >Naukowiec może ale nie musi , nie jest to formalnie konieczne, może wierzyć jednocześnie w wiele rzeczy. Jak nie wierzy we wszystko, to nie jest naukowcem, tylko podającym się za naukowca hochsztaplerem. >jak wiadomo język matematyki jest językiem uniwersalnym - można nim opisywać wiele rzeczy, oczywiście nie wszystkie. Oczywiście, że wszystkie, a nawet więcej. > To "coś" opisywanego musi spełniać pewne warunki - pytanie czy "krasnoludki" je spełniają ? Gdyby nie spełniały, Twój komputer nie potrafiłby ich wygenerować. >"Prawda" jest ideeą, jeśli uważasz, że Bóg jest również ideeą to mogę powiedzieć - wierzę w Boga Wszystko co w naszych głowach to idee. Jedni widzą jedynie Świat realny, drudzy jedynie ten z marzeń, a jeszcze inni ścisłe związki miedzy jednym a drugim (nie tylko naukowcy, ale przede wszystkim właśnie oni). Tylko ci ostatni to ludzie szczęśliwi, a tylko te związki to prawdziwa wiara w prawdziwego Boga. Czy to jest tylko idea? Chyba coś znacznie więcej. To po prostu wszystko. I Świat realny i wszelkie możliwe idee (także wyobrażające krasnoludki). >Obawiam się, że aby wyjaśnic ci dogłębnie w czym tkwi ogólne wyjaśnienie problemu musiałbym znacznie rozwinąc pewną podstawową koncepcje opartą na tzw "grach językowych". Ty po prostu mieszasz dwie takie gry i robisz z tego trudność. Niczego nie mieszam, a przede wszystkim nie mieszam wiedzy z wiarą. Zwyczajnie, w przeciwieństwie do wielu innych wiem, że nic nie wiem i nie muszę tego pisać w cudzysłowie. A wyrazić to mogę w dowolnym języku (także matematyki). Nie ma w tym żadnych językowych (czy innych) gierek.
|
|
| Totus | >Zapraszam do tego przede wszystkim ateistów, którzy podzielają teistyczną >wiarę w to, że Bóg to człowiek lub krasnoludek. Opiszcie te swoje krasnoludki.
Chętnie odpowiem, ale nie wiem tylko: 1. O którego Boga pytasz? 2. Co, według Twojej wiary, było przed stworzeniem świata przez Twojego Boga.
|
|
 | | Osobowość | >Chętnie odpowiem, ale nie wiem tylko: >1. O którego Boga pytasz? O tego, który mnie i Wszechświat stworzył, a nie tego, których tworzą stworzone przez Niego krasnoludki (ludzie) >2. Co, według Twojej wiary, było przed stworzeniem świata przez Twojego Boga. ON, ale jeszcze przez ludzi niepoznany (bo ich nie było).
|
|
|  | | Totus | Czyli w swoim panteistycznym światopoglądzie negujesz istnienie Boga jako istoty rozumnej ? .
|
|
| |  | | Osobowość | >Czyli w swoim panteistycznym światopoglądzie negujesz istnienie Boga jako istoty rozumnej ? Mój Świat nie jest panteistyczny, chociaż zaludniają go bogowie. Tak w Bogu, jak bogach jest zarówno rozum, jak głupota. Bóg jest jeden, bo jest to Wszystko. Z wszelką pewnością Wszystko to nie istota. I z wszelką pewnością wszystkiego nie poznam, ale wiem jak wszystko działa i rozumiem istotę wiary. Dlatego wierzę w Boga, a nie wyznawane przez teistów Smerfy, lub ateistów Gargamele.
|
|
Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | Przypomnę swoje stare i już trochę wytarte na tym Forum objawienie, w którym objawiony Bóg wieści mi, iż Go nie ma.
|
|
 | | Osobowość | >Przypomnę swoje stare i już trochę wytarte na tym Forum objawienie, w którym objawiony Bóg wieści mi, iż Go nie ma. No to co? Każdy przecież ma własne objawienia codziennie gdy wstaje. Mnie codziennie głosi, że wszystko (nie wyłączając żadnego szczegółu, nie mówiąc o takim ogóle jak sam Bóg) pozostało na swoim miejscu.
|
|
|  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | > >Przypomnę swoje stare i już trochę wytarte na tym Forum objawienie, w którym objawiony Bóg wieści mi, iż Go nie ma.> No to co?Niby nic. Ale padło pytanie:Jak to się żyje nie dowierzając własnym oczom i uszom? Więc posypały się i odpowiedzi.
|
|
| |  | | Osobowość | > Niby nic. Ale padło pytanie:Jak to się żyje nie dowierzając własnym oczom i uszom? Więc posypały się i odpowiedzi.  A Tobie wystarczy proste skonstatowanie faktu, że jakiś Twój bóg objawił Ci nie istnienie Twoich własnych oczu i uszu? Wierzysz sobie w to objawienie i już?
|
|
| | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >A Tobie wystarczy proste skonstatowanie faktu, że jakiś Twój bóg objawił Ci nie istnienie Twoich własnych oczu i uszu? Wierzysz sobie w to objawienie i już? Się On nie zapuszczał w temat moich oczu i uszu, objawił co Swoje i tyle. I nie wynika z niczego, że był mój. Zresztą w moje oczy i uszy On mógł być akurat niewierzący. Nie każdy Bóg musi być wierzący. Co nie?
|
|
| | | |  | | Osobowość | >Się On nie zapuszczał w temat moich oczu i uszu, objawił co Swoje i tyle. I nie wynika z niczego, że był mój. Zresztą w moje oczy i uszy On mógł być akurat niewierzący. Nie każdy Bóg musi być wierzący. Co nie? Mój z wszelką pewnością Ci się nie objawił, bo on objawia się moim oczom i uszom, a nie Twoim, a ja własnych nie najgorzej pilnuję i stale mam je na swoim miejscu. Za pośrednictwem czyich zmysłów objawił Ci się ten Świat (Bóg), któremu tak trudno uwierzyć w Twoje? W czyje oczy i uszy uwierzył ten Twój krasnoludek? Nie zamierzasz podjąć dochodzenia w sprawie tego niedowiarka?
|
|
| | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >Za pośrednictwem czyich zmysłów objawił Ci się ten Świat (Bóg), któremu tak trudno uwierzyć w Twoje? Moich. Przesądzasz, że trudno. Czy skądś wiesz to na pewno?
>W czyje oczy i uszy uwierzył ten Twój krasnoludek? Nie obwieścił, czy w ogóle w czyjekolwiek.
>Nie zamierzasz podjąć dochodzenia w sprawie... Nie. Bo i czego tu szukać?
>...tego niedowiarka? Więc to niedowiarek. A skąd wiesz, znasz Go?
|
|
| | | | | |  | | Osobowość | >Przesądzasz, że trudno. Czy skądś wiesz to na pewno? Co skąd wiem? Że nic nie wiem? Bóg mi to objawił i codziennie powtarza mi się to objawienie. >Nie obwieścił, czy w ogóle w czyjekolwiek. W to, że ja mam w/w objawienia, możesz tylko uwierzyć (albo nie). Możesz też uwierzyć lub nie, że nie krasnoludkiem mi się to objawia. >Nie. Bo i czego tu szukać? No tych własnych oczu, własnych uszu i własnego rozumu, chociaż to tylko Ty uwierzyłaś, że ich nie posiadasz. >Więc to niedowiarek. >A skąd wiesz, znasz Go? Nie gorzej od siebie. Mój w moje uszy i oczy wierzy nie mniej, niż ja w Niego. Nie jest niedowiarkiem. I to on wszystko wie, a nie ja.
|
|
| | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | Właściwie rozmawiamy o moim, czy o Twoim? Ty ->Opiszcie te swoje krasnoludki. Ja - objawiony Bóg wieści mi, iż Go nie ma Ty ->No to co? Każdy przecież ma własne objawienia Ja - Niby nic. Ale padło pytanie Ty ->A Tobie wystarczy proste skonstatowanie faktu, że jakiś Twój bóg objawił Ci nie istnienie Twoich własnych oczu i uszu? Ja - w moje oczy i uszy On mógł być akurat niewierzący. Ty ->Nie zamierzasz podjąć dochodzenia w sprawie tego niedowiarka? Ja - Więc to niedowiarek. A skąd wiesz, znasz Go? Ty ->Nie gorzej od siebie. Mój w moje uszy i oczy wierzy nie mniej, niż ja w Niego. Nie jest niedowiarkiem. I to on wszystko wie, a nie ja. No tak, to Twój. A co z moim?
|
|
| | | | | | | |  | | Osobowość | >No tak, to Twój. A co z moim? Skąd mogę to wiedzieć, jeśli mi nie powiesz ani Ty, ani ten mój, który nie tylko Twoich, ale także moich myśli nie słyszy? Mój twierdzi, że zanim mi nie powiesz, NIE WIEM, a gdy powiesz, mogę tylko uwierzyć, że jest tym samym co mój, albo Ci nie wierzyć wcale. Póki co, nie wierzę, że w nic nie wierzysz. Ja wierzę we wszystko, więc wszystko biorę pod uwagę podejmując jakiekolwiek działania. Nie należę do tych co nie wierzą (ateistów), tylko do tych, co nie wiedzą (a-religijnych).
|
|
| | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >Póki co, nie wierzę, że w nic nie wierzysz. Ja wierzę we wszystko , więc wszystko biorę pod uwagę podejmując jakiekolwiek działania. Nie wierzysz, choć wierzysz we wszystko. No to 1:1.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Osobowość | >>Póki co, nie wierzę, że w nic nie wierzysz. Ja wierzę we wszystko , więc wszystko biorę pod uwagę podejmując jakiekolwiek działania. >Nie wierzysz, choć wierzysz we wszystko. No to 1:1. A to Ty jesteś Wszystkim? No,no! Gdzie przeczytałaś, że wierzę wszystkim (w szczególności tym, którzy twierdzą, że poza nimi nic nie istnie, czyli doktrynerom)?
|
|
| | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | >>>Póki co, nie wierzę, że w nic nie wierzysz. Ja wierzę we wszystko >>Nie wierzysz, choć wierzysz we wszystko >A to Ty jesteś Wszystkim? Razem z Resztą - tak. Beze mnie Reszta nie jest Wszystkim.
>Gdzie przeczytałaś, że wierzę wszystkim "Wierzę we wszystko" = wierzę i w to, co mówią inni.
>w szczególności tym, którzy twierdzą, że poza nimi nic nie istnie, czyli doktrynerom A gdzie ja doktrynerów wyszczególniam?
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | >Razem z Resztą - tak. Beze mnie Reszta nie jest Wszystkim. >>Gdzie przeczytałaś, że wierzę wszystkim >"Wierzę we wszystko" = wierzę i w to, co mówią inni. Jeden mówi, że śnieg jest biały, drugi, że czarny. Podzielam opinię większości. Wierzę zarówno w fałsz, jak w prawdę, ale w prawdę jakby bardziej. >A gdzie ja doktrynerów wyszczególniam? Każdy, kto wyznaje teizm, ateizm, agnostycyzm... to doktryner. Tak jak np. każdy poza Marksem marksista i każdy poza Chrystusem "Chrystusek".
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) | Coś tam, coś tam - umówmy się, że miałeś ostatnie słowo, ok? (A, i jeszcze przypomnę, że objawiony Bóg wieści mi, iż Go nie ma.  )
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Osobowość | >Coś tam, coś tam - umówmy się, że miałeś ostatnie słowo, ok? Umowa stoi. >A, i jeszcze przypomnę, że objawiony Bóg wieści mi, iż Go nie ma. Nudnego masz tego boga (nawet krasnoludki mają większą fantazję). Ja jeszcze nie wiem co za chwilę mi obwieści, ale wierzę, że wieścić jeszcze długo nie przestanie. TO OSTATNIE MOJE SŁOWO do Ciebie, ale nie do Niego.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | keymak (3379 punktów) | >Póki co, nie wierzę, że w nic nie wierzysz. Ja wierzę we wszystko , więc wszystko biorę pod uwagę podejmując jakiekolwiek działania.
Faktycznie majstersztyk ..
|
|
| sztejkat (4743 punktów) | >Jak wiadomo, każdy człowiek (naukowiec, teista, >ateista,agnostyk) w coś wierzy, (...)
Śliskie stwierdzenie. Co rozumiesz przez "wierzy"?
Ja preferuję "wiem" tudzież "wydaje mi się że wiem". W kwestii zaś rzeczy o których nie wiem, i zdaje się nie będę wiedział posługuję się "mam nadzieję".
I tak w zasadzie to pragnę wiedzieć jak najwięcej i mam nadzieję że jak zdechnę to jakiś nieznany mi sposób moja osobowość będzie kontynuowana.
Nie jest to na pewno "wiara" - bo ja wiarę rozumiem jak "nie wymagającą potwierdzenia pewność". A czegoś takiego nie mam w żadnej sprawie.
Inną formą "wiary" jest mistycyzm czy też magia. Przez "mistycyzm" rozumiem "bezpośredni wewnętrzny kontakt ze źródłem wiedzy" a przez "magię" "wykonywanie w ramach przekonań 'wiary' pewnych materialnych bądź nie materialnych działań celem osiągnięcia założonych celów".
Tego też nie mam.
> Wiadomo w co wierzą naukowcy >(prawdę,fałsz i możliwość odróżnienia jednego od drugiego, >czyli wierzą we wszystko). (...)
Według mojej definicji nie jest to "wiara" i nigdy nie będę tego tak nazywał. Wiary się moim zdanie nie potwierdza - naukowcy swoją "wiedzę" testują na codzień.
>Zapraszam do tego >przede wszystkim ateistów, którzy podzielają teistyczną >wiarę w to, że Bóg to człowiek lub krasnoludek.
Czyli "teistów". Ateista podzielający "wiarę, że Bóg to..." to nie ateista. Ateiści "twierdzą" wyrażając swoją skromną "wiedzę" że bóg, jak forma memu (tudzież teoria, byt społeczny) jest tworem ludzkim.
>(...)Zapraszam do przedstawienia własnej wiary >również agnostyków, którzy podobno w nic nie wierzą (...)
Agnostycy uważają że są rzeczy niepoznawalne, czy to na zawsze, czy też w danej chwili. Co czyni spory na ich temat bezpłodnymi.
Moim skromnym zdaniem agnostykowi bliżej do naukowca niż ateiście - właśnie z powodu powyższego założenia.
Pozdrawiam.
Tomasz Sztejka
|
|
 | | Osobowość | >Śliskie stwierdzenie. Co rozumiesz przez "wierzy"? To, co każdy. Różnię się tylko tym od innych, że nie wierzę w istnienie ludzi niewierzących (nie udało mi się takich spotkać, chociaż niektórzy wierzą, że właśnie nimi są). >Ja preferuję "wiem" tudzież "wydaje mi się że wiem". Nie preferuję, bo wiem, że nic nie wiem (wiem, że wierzę własnym zmysłom i rozumowi, a także teistom i ateistom, którzy twierdzą, że mają inne od moich). > nie będę wiedział posługuję się "mam nadzieję". a ja : "nie wiem". >I tak w zasadzie to pragnę wiedzieć jak najwięcej i mam nadzieję że jak zdechnę to jakiś nieznany mi sposób moja osobowość będzie kontynuowana. Nie wierzę, że zdechnę. Po co mi taka wiara? >Nie jest to na pewno "wiara" - bo ja wiarę rozumiem jak "nie wymagającą potwierdzenia pewność". A czegoś takiego nie mam w żadnej sprawie. A ja wiarę rozumiem jako wymagającą nieustannych potwierdzeń niepewność. >Inną formą "wiary" jest mistycyzm czy też magia. Zapewniam cię, że moja wiara tylko dla Ciebie jest mistyczna. Dla mnie całkiem realna. > Przez "mistycyzm" rozumiem "bezpośredni wewnętrzny kontakt ze źródłem wiedzy" Niewątpliwie mam wewnętrzny bezpośredni kontakt ze wszystkimi zmysłami, które posiadam, a które są źródłem mojej wiary, a nie wiedzy. Wiem tylko tyle, że myślę. > a przez "magię" "wykonywanie w ramach przekonań 'wiary' pewnych materialnych bądź nie materialnych działań celem osiągnięcia założonych celów". Dokładnie tak robię i cele zawsze osiągam. >Według mojej definicji nie jest to "wiara" i nigdy nie będę tego tak nazywał. Wiary się moim zdanie nie potwierdza - naukowcy swoją "wiedzę" testują na codzień. Gdyby nie testowali, znaczyłoby to że wiedzą, więc nie są naukowcami. >Czyli "teistów". Ateista podzielający "wiarę, że Bóg to..." to nie ateista. Ateiści "twierdzą" wyrażając swoją skromną "wiedzę" że bóg, jak forma memu (tudzież teoria, byt społeczny) jest tworem ludzkim. No przecież to samo mówię: ateista to taki sam a-naukowiec jak teista, tylko nie wie w jaką by tu Biblię uwierzyć jak w Boga. >Agnostycy uważają że są rzeczy niepoznawalne, czy to na zawsze, czy też w danej chwili. Co czyni spory na ich temat bezpłodnymi. Tak jak na temat teistów i ateistów. Bez najmniejszej wątpliwości wierzę, że istnieją. Nie wiem tylko i nigdy się nie dowiem w co oni wszyscy wierzą. Pozostanę przy swojej NIEPOTWIERDZONEJ wierze, że wszyscy w jakieś własne krasnoludki (i nieuzasadnione niczym nadzieje, nie wyłączając nadziei na "zdychanie") >Moim skromnym zdaniem agnostykowi bliżej do naukowca niż ateiście - właśnie z powodu powyższego założenia. Moim zdaniem bliżej do naukowców jedynie ludziom wierzącym, czyli a-religijnym (np.uczącym się dzieciom) >Pozdrawiam.
|
|
|  | | sztejkat (4743 punktów) | Echm.... wydaje się że znowu nie zrozumiałem pytania.  Zdawało mi się że prosisz o przedstawienie między innymi moich poglądów po to by je poznać. Bo jestś ciekaw/ciekawa tego jak myślą tacy jak ja i inni na tym forum. Widzę natomiast że chodziło o pretekst do polemiki z poglądami rozmówców. Cóż, wiele muszę się jeszcze nauczyć. Winien więc jestem parę wyjaśnień: > > nie będę wiedział posługuję się "mam nadzieję".> a ja : "nie wiem". Byłem niedokładny. Miałem na myśli rzeczy o których nie wiem, ale chciałbym by jakieś takie tam były, tudzież mam jakiś nieuzasadniony pogląd na ten temat. Co do pozostałych "nie wiem" jest dobrym stwierdzeniem. > >Nie jest to na pewno "wiara" - bo ja wiarę rozumiem jak "nie wymagającą potwierdzenia pewność". A czegoś takiego nie mam w żadnej sprawie.> A ja wiarę rozumiem jako wymagającą nieustannych potwierdzeń niepewność. Innymi słowy posługujemy się inną definicją wiary. W tej sytuacji, jako że Twoja definicja jest zupełnie inna niż moja muszę stwierdzić: - Według mojej definicji jestem niewierzący; - według Twojej jestem wierzący, choć mi się to nie podoba, bo zawłaszcza takiż piękny epitet; Ponieważ Twoja definicja jest jaka jest, całość mojej poprzedniej wypowiedzi możesz potraktować jako nie na temat. Życzę powodzenia w dalszym potwierdzaniu niepewności. Mam nadzieję że jej potwierdzenie nie uczyni jej pewnością. Pozdrawiam, Tomasz Sztejka P.S. > >Agnostycy uważają że są rzeczy niepoznawalne, czy to na zawsze, czy też w danej chwili. Co czyni spory na ich temat bezpłodnymi.> Tak jak na temat teistów i ateistówPisząc "spory na ich temat" miałem na myśli te "rzeczy niepoznawalnie". Nie agnostyków.
Tomasz Sztejka
|
|
| |  | | Osobowość | >Zdawało mi się że prosisz o przedstawienie między innymi moich poglądów po to by je poznać. Bo jestś ciekaw/ciekawa tego jak myślą tacy jak ja i inni na tym forum. Słusznie Ci sie zdawało, ale chodziło mi także o to, abyście przed opisaniem myśli pomyśleli trochę o myślach ludzkich jako takich, bo interesują mnie Wasze myśli, a nie opinie na temat cudzych. Ateizm zgodnie z moim odczuciem to krytyka cudzych myśli przed ich poznaniem. W moim odczuciu, teiści "ukradli" filozofom (i w ogóle ludziom) prawdziwą wiarę (w naukę), a ateiści zamiast odzyskać tę wiarę, przystąpili do odzyskiwania cudzej wiedzy (jakby nie była ona własnościa publiczną). Zwyczajną rzeczą jest być człowiekiem a-religijnym i wierzącym. Bycie ateistą to (wybacz) tylko dziwaczny teizm. >Widzę natomiast że chodziło o pretekst do polemiki z poglądami rozmówców. Pogląd, jak sama nazwa wskazuje, to to co się widzi. Trudno nie polemizować z tymi, którzy widzą krasnoludki i wilkołaki zamiast normalnego Świata normalnych ludzi. Trudno nie skłaniać ich do otworzenia zamkniętych oczu. >Cóż, wiele muszę się jeszcze nauczyć. > Byłem niedokładny. Miałem na myśli rzeczy o których nie wiem, ale chciałbym by jakieś takie tam były, tudzież mam jakiś nieuzasadniony pogląd na ten temat. Co do pozostałych "nie wiem" jest dobrym stwierdzeniem. Jeszcze lepiej uwierzyć, że nic się nie wie i wszystkiego trzeba sie dowiadywać (od rozmówcy, niezależnie od tego kto nim jest). > Innymi słowy posługujemy się inną definicją wiary. A to dlatego, że ja wierzę, że wszystko zmienia się w czasie i to co przed chwilą było mi znane, jest czymś zupełnie nowym w tej chwili. To dlatego, że ja żyję dziś i wierzę w jutro i nie bardzo interesuje mnie co było przedwczoraj (przedwczoraj jest mi potrzebne tylko dlatego, że oczekuję jutra). > W tej sytuacji, jako że Twoja definicja jest zupełnie inna niż moja muszę stwierdzić: > - Według mojej definicji jestem nie wierzący; Według Twojej deklaracji jesteś nienauczalnym uczonym, czyli człowiekiem wiedzącym zanim się dowie (zanim sprawdzi) > - według Twojej jestem wierzący, choć mi się to nie podoba, bo zawłaszcza takiż piękny epitet; Mnie się nie podoba, że ludzie religijni podają się za wierzących, chociaż przeważają wśród nich uczeni przez własne i cudze krasnoludki. > Życzę powodzenia w dalszym potwierdzaniu niepewności. Mam nadzieję że jej potwierdzenie nie uczyni jej pewnością. Już uczyniło. Mam absolutną pewność, że nic nie wiem. >Pisząc "spory na ich temat" miałem na myśli te "rzeczy niepoznawalnie". Nie agnostyków. Jedyne co niepoznawalne to cudza wiara. Zarówno tworzenie, jak wyznawanie doktryn filozoficznych (teizmu, ateizmu, agnostycyzmu, a także np. marksizmu) to doktrynerstwo, a nie filozofia (światopogląd). Zgodnie z "moją" definicją wiary, Twój post był jak najbardziej na temat, bo każda ludzka wypowiedź to wyznanie wiary. Dziękuję. Pozdrawiam
|
|
| | |  | | sztejkat (4743 punktów) | >(...) Pogląd, jak sama nazwa wskazuje, to to co się widzi. Trudno nie polemizować z tymi, którzy widzą krasnoludki i wilkołaki zamiast normalnego Świata normalnych ludzi. Trudno nie skłaniać ich do otworzenia zamkniętych oczu.
Nazwałem to kiedyś "Klątwą misjonarza". Wielu na to cierpi, w tym ty i ja (choć się leczę). To coś prowadzi do wielu zbędnych sporów, kłótni i złości. Ta chęć przekonywania innych do otwarcia oczu. Choć oni są pewni że już je mają otwarte. Obyśmy sobie na wzajem oczu nie wydrapali.
Cóż, mam nadzieję że przedstawiłem swój pogląd na swoją wiarę, i to czym się kieruję w tej jakże delikatnej i trudnej do zdefiniowania sprawie i że zaspokoiłem Twoją ciekawość.
Pozdrawiam.
Tomasz Sztejka
|
|
| | | |  | | Osobowość | >Nazwałem to kiedyś "Klątwą misjonarza". Wielu na to cierpi, w tym ty i ja (choć się leczę). Ja się nie leczę, bo też nie czuję specjalnego misyjnego przymusu. > To coś prowadzi do wielu zbędnych sporów, kłótni i złości. To ci z zamkniętymi oczami kłócą się zarówno między sobą, jak z tymi, którzy do ich klubu ślepców wstąpić nie chcą (albo z nich występują). > Obyśmy sobie na wzajem oczu nie wydrapali. Trzeba ograniczyć te ich, a nie nasze misje, bo sobie wydrapiemy. > że zaspokoiłem Twoją ciekawość. Umocniłeś mnie w wierze. W człowieka. Pozdrawiam.
|
|
1 na 1 | mrozek (110 punktów) | Za mój skromny komentarz niech posłuży wystąpienie Georga Carlina, które pozwoliłem sobie przetłumaczyć. Ateistom życzę dobrej zabawy, a wierzącym... eee ... Wesołych Świąt? pl.youtube.com/watch?v=mw2z1-Zq9RM
|
|
 | | placownik (17853 punktów) |
>Ateistom życzę dobrej zabawy, a wierzącym... eee ... Wesołych Świąt?
Serdeczne Bóg zapłać!
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|