Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czym jest Polska w oczach innych?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-09-2007 15:57Aleksandra Dencław (135 punktów)Czym jest Polska w oczach innych?
Chyba nie jako pierwsza sie nad tym zastanawiam: jak Polska i Polacy są postrzegani w innych krajach? Czy oceniają Nas po poszczególnych jednostkach znanych na szerszą skalę np: po przykładzie jakiś pisarzy, architektów, malarzy, muzyków można nas uznać za kraj pracowity a obywateli za niezwykle uzdolnionych. A patrząc na przykłady niektórych polityków można dojść do wniosku, że Polska to kraj oszustow. krętaczy i pijaków( wszelkie podobieństwa do znanych osób sa przypadkowe i niezamierzone:p). A co wy myślicie na ten temat?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

sumelka (115 punktów)
A jak Ty postrzegasz przedstawicieli innych narodowości ? Przez pryzmat obecnej formacji rządzącej, popularnego aktora, pisarza, etc.? Ja osobiście staram się patrzeć na określony naród jako całość, pod kątem jego historii, dorobku. Przedstawicieli społeczeństwa z kolei oceniam jako jednostki, na podstawie rozmów z nimi, na podstawie przywiązania do narodu, kultywowania tradycji, etc.
Chciałbym aby jakichkolwiek ocen naszej narodowości dokonywano stosując podobne kryteria.
Bowiem jak ma nas postrzegać przeciętny obcokrajowiec, patrząc np. przez pryzmat partii obecne piastującej władzę w Polsce? Jak ma nas postrzegać przeciętny obcokrajowiec patrząc na tabuny Polaków uciekających na obczyznę, tylko po to by zarobić parę euro więcej? Tylko negatywnie.
Należałoby więc przypomnieć słowa wielkiego patrioty Stanisława Staszica - "Gdy Polacy będą umieć samych siebie cenić w domu, będą ich cenić i zagranicą".
waldmarc
>Należałoby więc przypomnieć słowa wielkiego patrioty Stanisława Staszica - "Gdy Polacy będą umieć samych siebie cenić w domu, będą ich cenić i zagranicą".

Sarmaci bardzo cenili siebie i swoje państwo, co niekoniecznie przekładało się na szacunek zagranicy. Ocena powinna być przede wszystkim realistyczna, a megalomańskie samodurstwo może powodować jedynie śmieszność.

>Jak ma nas postrzegać przeciętny obcokrajowiec patrząc na tabuny Polaków uciekających na obczyznę, tylko po to by zarobić parę euro więcej?

Na obczyźnie zarabiają nie parę euro więcej, ale kilka razy więcej (o ile w ukochanej ojczyźnie mieli w ogóle jakąś pracę i płacę, z którą można to porównywać). Poza tym dochodzi czynnik niewymierny acz istotny: perspektywa normalnego życia.
sumelka (115 punktów)
>Sarmaci bardzo cenili siebie i swoje państwo, co niekoniecznie przekładało się na szacunek zagranicy. Ocena powinna być przede wszystkim realistyczna, a megalomańskie samodurstwo może powodować jedynie śmieszność.

Wszyscy wymagają ogólnej tolerancji, dla różnych oznak życia, dla róznych zachowań, które na rzeczoną tolerancję nie zasługują. Brak jednak jakiegokolwiek poważania dla osób, które faktycznie zrobiły coś dla dobra naszego narodu i na stałe zapisały się w kartach historii jako bohaterowie, świadczy o megalomańskim samodurstwie tych właśnie ignorantów pozbawionych szacunku.

>Na obczyźnie zarabiają nie parę euro więcej, ale kilka razy więcej (o ile w ukochanej ojczyźnie mieli w ogóle jakąś pracę i płacę, z którą można to porównywać). Poza tym dochodzi czynnik niewymierny acz istotny: perspektywa normalnego życia.

To Twoje subiektywne poczucie normalności, do którego masz jak najbardziej prawo. To Twój wybór, Twoje sumienie w jak dużym stopniu czujesz się Polakiem, jak bardzo z tym narodem się utożsamiasz. Oczywiście są osoby, które zmuszone swoją sytuacją życiową, rzucone zostały na emigrację. Jednak gro osób, mówiąc kolokwialnie, "idzie na łątwiznę" stosując takie rozwiązanie.
Nie jesteś widocznie zorientowany w sytuacji na rynku pracy, tak więc Cię uświadamiam. W chwili obecnej panuje w naszym kraju popyt na pracowników, przede wszystkim wykwalifikowanych. Można zarobić dobrze zostając w kraju, można też się policytować z samym sobą i mówiąc dosłownie sprzedać. Osoby wykształcone, posiadające znajomość języków są w tej chwili bardzo poważane - sytuacja, którą znam z autopsji. Ja sam mógłbym wyjechać za granicę i zarabiać 2 x więcej, ale po co skoro w Polsce zarabiam naprawdę dobrze? Jest to każdego prywatny wybór, jedni czują się Polakami, inni Europejczykami.
kszan (559 punktów)
>Jednak gros osób, mówiąc kolokwialnie, "idzie na łątwiznę"
Ja nie wiem skad u Ciebie takie przekonanie. Na jaką łatwiznę?
Jeżeli obywatel opuszcza ojczyznę w poszukiwaniu pracy, to nie jest pójście na łatwiznę w żadnym wymiarze a raczej Sex Pistolsowskie "No future".
Będzie w punktach żebyś mógł sie odnieść.
1. Jak to ująłeś w Polsce jest zapotrzebowanie na pracowników, różnych od niewykwalifikowanych, wykwalifikowanych robotników i specjalistów. Otóż na tzw. zachodzie również. Różnica jest jedynie w wysokości zarobków,(2-3x w wypadku robotników i 5 do 10x w wypadku specjalistów) ale przez pierwszy rok każdy, kto tam jedzie musi się urządzić. Nie mówię o kupowaniu merca i willi, tylko o wynajeciu mieszkania i wyposazeniu go w kanapę, lodówkę itp., załatwieniu 1001 formalności - łatwizna?
2. Obcy kraj i obcy ludzie, obcy język
Oczywiście istnieje model Jackowa, czy Greenpointu gdzie jedziesz i możesz siedzieć 20 lat nie znając słowa po angielsku. Ale specjalistów to nie dotyczy. Już wyjeżdżjąc muszą znać język i to biegle - łatwizna?
Po pracy możesz oczywiście urzynać się w trupa, ale czasem warto gdzieś wyskoczyć ze znajomymi - których nie ma.. łatwizna?
3. Konkurencja - chćbyś stanął na głowie, zawsze będziesz traktowany przez tubylców jako ten głupszy i gorszy. trzeba więc być lepszym, i mocno odpornym psychicznie - łatwizna?
4. Jak wyjeżdża cała rodzina to pół biedy, ale w większości przypadków rodzinę to mozesz sobie na Skype poogladac jak sieć jest nieprzeciążona. Laski, przyjaciółki, narzeczone z dniem wyjazdu możesz potraktować jako byłe - łatwizna?
I wiele innych
Odpowiedz mi coś teraz. Proszę bez osobistych wycieczek

>Nie jesteś widocznie zorientowany w sytuacji na rynku pracy, tak więc Cię uświadamiam. W chwili obecnej panuje w naszym kraju popyt na pracowników, przede wszystkim wykwalifikowanych.

Ale to nie z powodu tego, że jakiś milion takich pracowników poszedł na łatwiznę od 2004?
sumelka (115 punktów)
>1. Jak to ująłeś w Polsce jest zapotrzebowanie na pracowników, różnych od niewykwalifikowanych, wykwalifikowanych robotników i specjalistów. Otóż na tzw. zachodzie również. Różnica jest jedynie w wysokości zarobków,(2-3x w wypadku robotników i 5 do 10x w wypadku specjalistów) ale przez pierwszy rok każdy, kto tam jedzie musi się urządzić. Nie mówię o kupowaniu merca i willi, tylko o wynajeciu mieszkania i wyposazeniu go w kanapę, lodówkę itp., załatwieniu 1001 formalności - łatwizna?

Poruszasz kwestię finansową do której i ja się odniosłem. Logicznym jest, że na obczyźnie zarobisz więcej, tak samo jak logiczne jest, że więcej wydasz na życie. Swoimi kalkulacjami starasz mi się udowodnić, że wyjazd za granicę jest opłacalny. Może i jest, w sytuacji kiedy zajmujesz się suchym bilansowaniem - nie jest natomiast w sytuacji kiedy masz inne priorytety, wykształciłeś się w kraju, znasz swoją wartość, masz pracę dającą Ci satysfakcję i płacę, która pozwala Ci na więcej niż tylko wiązanie końca z końcem. Nie są to przykłady wyssane z palca. Wiem to bardzo dobrze po samym sobie.
Formalności jak wszędzie, o ile jesteś zaradny to sobie poradzisz. Nie pisz proszę, że wynajęcie mieszkania i wyposażenie go w lodówkę czy kanapę jest rzeczą trudną, bo nie jest. Kwestia chęci i umiejętności poradzenia sobie w nowej sytuacji. Tak łatwizna!

>2. Obcy kraj i obcy ludzie, obcy język
>Oczywiście istnieje model Jackowa, czy Greenpointu gdzie jedziesz i możesz siedzieć 20 lat nie znając słowa po angielsku. Ale specjalistów to nie dotyczy. Już wyjeżdżjąc muszą znać język i to biegle - łatwizna?


Specjalista jadący na zachód (północ, gdziekolwiek) z chęcią zarobienia, jak piszesz 5 do 10x więcej (swoją drogą podaj mi prosze dane, którymi się kierowałeś bo są chyba odrobinę przesadzone) musi oprócz wiedzy zawodowej władać językiem kraju, do którego się udaje - logiczne i racjonalne. Nie pojadę do Francji bo nie znam francuskiego, nie udam się do Portugalii bo nie władam portugalskim. Mogę za to pojechać do Anglii, Szkocji, Irlandii, Walii, Australii, Stanów, Kanady bo władam biegle angielskim. Kwestia ambicji i samozaparcia. Teraz nawet języka można się bardzo szybko nauczyć. Zdecydowanie łatwizna!

>3. Konkurencja - chćbyś stanął na głowie, zawsze będziesz traktowany przez tubylców jako ten głupszy i gorszy. trzeba więc być lepszym, i mocno odpornym psychicznie - łatwizna?

Nie rozumiem - to po co wyjeżdżał? Logiczne jest, że będzie traktowany gorzej, w końcu zabiera miejscowym stanowisko pracy. Jeśli rzeczywiście jest lepszy, i wie o tym to "tubylcy" nic z tym faktem nie zrobią. Kwestia odporności psychicznej = kwestia pracy nad sobą. Człowiek bardzo dobrze przystosowuje się do nowych sytuacji. Łatwizna!

>4. Jak wyjeżdża cała rodzina to pół biedy, ale w większości przypadków rodzinę to mozesz sobie na Skype poogladac jak sieć jest nieprzeciążona. Laski, przyjaciółki, narzeczone z dniem wyjazdu możesz potraktować jako byłe - łatwizna?

Dalej nie rozumiem. Wyjaśnij mi to proszę, najlepiej narysuj jakiś schemat lub diagram. Co chcesz mi udowodnić - że mam być pełen podziwu dla tych osób? Dużo większym podziwem darzę osoby, które zostały w kraju, wcześniej nie dane im było zdobyć stosownego wykształcenia, a ich obecną egzystencję nazwać można swoistą walką o byt. Skoro któś zdecydował się na wyjazd, musi liczyć się ze wszelkimi tego konsekwencjami vide dziewczyna zaczyna sypiać z kolegą, żona ma delikwenta tylko na święta, etc. "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz"

Ale to nie z powodu tego, że jakiś milion takich pracowników poszedł na łatwiznę od 2004?

Myślę, że zaistniały stan rzeczy, ma również związek ze wzrostem gospodarczym, który po latach komunizmu, jest normalnym następstwem w rozwijającym się w demokratycznych realiach Państwie.

>I wiele innych
>Odpowiedz mi coś teraz. Proszę bez osobistych wycieczek


Mam nadzieję, że nie odebrałeś niczego jako osobistej wycieczki.

Pozdrawiam.
kszan (559 punktów)
>swoją drogą podaj mi prosze dane, którymi się kierowałeś bo są chyba odrobinę przesadzone
Wszytsko brutto
-----------POLSKA(pln) -------------EU(EUR)
pielegniarka 1200 ....................2200
technik RTG 1200 ...................1800-2500
nauczyciel 1100 ...................1800-2500
(nauczanie początkowe)
lekarz specjalista 1800-2200(160h/mc) 2800 - 4500
pracownik banku
(referent) 2000 ......................2200
Pracownik dużej
firmy farmaceut.
(niski szczebel) 4000................ 4500
psycholog 1100-1300 ..................2500

I uwaga TOP
Radiolog interwnecyjny 3300.......... 350.000$/rok
(zakłada tzw. stenty do serca)

Dane od znajomych z Niemiec, Irlandii, Włoch, Anglii
TOP - Zjednoczone Emiraty Arabskie

Tyle przykładów

Chociaz nie - zapomniałem o drugiej grupie ludzi, którzy w Polsce pracowali byle gdzie lub wcale bo nie mogli dostac pracy w swoim zawodzie
Tylko 3 przykłady
Jarek - w Polsce ochroniarz za 8 stów w Tesco - w Irlandii kucharz w hotelu (1900 EUR)
Ostry - w Polsce bezrobotny - Włochy - zootechnik (nie wiem ile ale na pewno wiecej niż 0)
Ania - polonistka - zna niemiecki - w Polsce bezrobotna - uczy polskiego Niemców - 2600 EUR

>Nie rozumiem - to po co wyjeżdżał?
>Co chcesz mi udowodnić - że mam być pełen podziwu dla tych osób?
>Swoimi kalkulacjami starasz mi się udowodnić, że wyjazd za granicę jest opłacalny. Może i jest, w sytuacji kiedy zajmujesz się suchym bilansowaniem

Reszty nie komentuje bo dyskusja będzie jałowa - vide OBE
Nie chodzi mi o to, że nie chce mi się z toba gadać ale nie ma o czym. Brak płaszczyzny.
sumelka (115 punktów)

>Reszty nie komentuje bo dyskusja będzie jałowa - vide OBE

Reszty nie komentujesz bo nie masz argumentów. A skoro odnosimy się do tematu O.B.E. - ja nie mogę podawać informacji od ludzi ze swojego otoczenia, a Ty możesz cytować jakieś nadmuchane dane.

Dla przykładu:

www.rokwbo(*)on=com_content&do_pdf=1&id=144
Powyżej link do stawek płac w krajach UE.

www.eaustria.pl/austria/ceny,4.html
Powyżej link do przykładowych cen produktów w Austrii.

Wynagrodzenie średnie w Austrii (roczne) - EUR 24.035
Wynagrodzenie średnie w Austrii(miesięcznie) - EUR 24.035 / 12 = EUR 2.003 (EUR 2.003 x PLN 3,76 = PLN 7.531 (Doliczam 10% jako, że stawki dla poszczególnych zawodów podane są na rok 2005 i 2003, samo opracowanie datowane jest 21.08.2007, a skonkretyzowania daty ważności średniej rocznej płacy autor nie podaje) PLN 7.531 x 1.1 = PLN 8.284

Średnie płace w Polsce za rok 2006 - www.pracuj(*)rty-placowe-2006_13521.htm#top

Wynagrodzenie średnie w Polsce (miesięczne, północno-zachodni) - PLN 2.400

PLN 8.284 / PLN 2.400 = 3,45

Cena chleba w Austrii (średnio, wg wcześniej wklejonego linka): EUR 2,25 = PLN 8,46
Cena chleba w Polsce (średnio) PLN 2,00

PLN 8,46 / PLN 2,00 = 4,26

Podałem Ci jako przykład Austrię i najpospolitszy artykuł spożywczy jakim jest chleb. Teraz sam wykonaj kalkulacje i zauważ, że Twoje 5 - 10x (wg informacji znajomych), to jakaś fikcja.

Żeby udowodnić Ci, że kłamiesz przeprowadziłem prostą kalkulację, całkowicie odchodząc od tematu, czego robić nie chciałem. Nie świadcz jednak nieprawdy na forum dla racjonalistów.
sumelka (115 punktów)
Jarek - w Polsce ochroniarz za 8 stów w Tesco - w Irlandii kucharz w hotelu (1900 EUR)
Ostry - w Polsce bezrobotny - Włochy - zootechnik (nie wiem ile ale na pewno wiecej niż 0)
Ania - polonistka - zna niemiecki - w Polsce bezrobotna - uczy polskiego Niemców - 2600 EUR


Mój przykład:
Radek (specjalista od remontów, Irlandia) - EUR 3.000 = PLN 11.280
Radek po powrocie do Polski (taki sam specjalista, jednocześnie właściciel firmy) około PLN 6.500 (obecność w rodzimym kraju - bezcenne).

Nie chodzi mi o to, że nie chce mi się z toba gadać ale nie ma o czym. Brak płaszczyzny.

Sam wiesz, że nie o brak płaszczyzny chodzi, lecz o brak argumentów w tym konkretnym przypadku.
Mi też nie chodzi o to, że nie chce mi się z Tobą gadać, chociaż sił już czasem brak, poprostu rozmowa z Tobą jest niczym rzucanie grochem o ściane....
kszan (559 punktów)
Skoro już jedziesz na ostro w stylu
>Żeby udowodnić Ci, że kłamiesz
>Dla przykładu:
>www.rokwbo(*)on=com_content&do_pdf=1&id=144
>Powyżej link do stawek płac w krajach UE.

Z TWOJEGO LINKU POWYŻEJ
Niemcy
.....
b) Miesieczne wynagrodzenie w poszczególnych zawodach w roku 2005 (pensja minimalna)
Pilot samolotu 12 208 euro
Profesor 4 902 euro
Inżynier 4 196 euro
Nauczyciel 4 088 euro
Stewardessa 3 371 euro
Programista komputerowy(pracujacy w firmach ubezpieczeniowych)2 915euro
Pielegniarka 2 468 euro
Lekarz 2 395 euro
Sprzedawca 2 395 euro
Pokojówka1 185 euro

I jeszcze
25. Wielka Brytania
Lekarz: 5 106 funtów
Nauczyciel: 2 759 funtów
Pielegniarka: 2 092 funtów

Wziąłeś Austrię za przykład bo jest pierwsza na liście a dalej nie doczytałeś czy myślałeś że ja nie przeczytam i inni tez nie?
Dalej nie mam argumentów?

Po cholerę miałbym kłamać?

Na koniec
2 zł to kosztują 3 bułki. Chleb kupiłem dzisiaj za 3,50 zł i nie nadaję z Wiednia

To była ostatnia dyskusja z Tobą.
sumelka (115 punktów)
>Niemcy

> Nauczyciel 4 088 euro

> Pielegniarka 2 468 euro
> Lekarz 2 395 euro


EUR 4.088 = PLN 15.371

prawo-prac(*)uczycieli-aktualnosci-105.html
Powyżej link informujący o minimalnej płacy nauczycieli w Polsce.

PLN 1.444 (nauczyciel kontraktowy)

PLN 15.371 / PLN 1.444 = 10,64

Z ostatniej wizyty służbowej w Niemczech:
Cena czekolady "Nestle" na stacji benzynowej EUR 4,5 = PLN 16,92
Cena podobnej czekolady na polskiej stacji: PLN 4

PLN 16,92 / PLN 4 = 4,23

Przykład nauczyciela najbardziej dla mojej teorii bolesny, nie mniej jednak dalej nie widzę 10-cio, ba, nawet 5-cio krotnego zysku.
Przeliczyłem przykład najbardziej drastyczny, pozostałe nadal pokazują, że mijasz się z prawdą. Wybacz, liczby nie kłamią.

>Wziąłeś Austrię za przykład bo jest pierwsza na liście a dalej nie doczytałeś czy myślałeś że ja nie przeczytam i inni tez nie?

Tak dokładnie, modliłem się, do swoich Bożków, żebyś tylko nie przeczytał całości . Ja możesz patrzeć na liczby i nadal nie widzieć faktów. Weź ołówek i kartkę, albo ułatw sobie życie i chwyć kalkulator i przelicz punkt po punktcie. Znajdź mi to 500 - 1000% zysku o którym wspominasz.

>Dalej nie mam argumentów?

No nie wiem jak Ci to przekazać, ale no... no yhmm... no wybacz... nie masz

>Na koniec
>2 zł to kosztują 3 bułki. Chleb kupiłem dzisiaj za 3,50 zł i nie nadaję z Wiednia


"Dżizus k...a, ja pie....e" jak mawiał Kondrat w "Dniu Świra", strasznie drogie ceny w tych Tychach macie. Poznań w którym ja mieszkam to nie Ustrzyki Dolne, więc żeby aż takie różnice w cenach. Zeskanuję Ci paragon z osiedlowej piekarni opiewający na PLN 1,85 za bochenek chleba. Dorzucę też scan paragonu z supermarketu - chleb po PLN 1,25, ale to za 2 dni jak ponownie będę miał dostęp do sieci - trzeba przecież ciężko pracować, żeby jakoś sobie radzić w tym naszym strasznym kraju .

> To była ostatnia dyskusja z Tobą.

Damski foch , a szkoda, mam nadzieję, że jednak jeszcze się odezwiesz
waldmarc
Zalatuje to mocno propagandą przewodniej siły narodu, wzorowa obywatelko IV RP.
Sumelka (115 punktów)
>Zalatuje to mocno propagandą przewodniej siły narodu, wzorowa obywatelko IV RP.

Powiedział co wiedział . Błędna interpretacja Europejczyku.
nieobecny
Nie byłoby rozsądnie zapytać obcokrajowców?
Wilczus (79 punktów)
>A co wy myślicie na ten temat?

Myślę, że to zależy od każdego człowieka. Jedni będą oceniać wszystkich Polaków przez pryzmat stereotypów (w 90% krzywdzących), inni nie będą oceniać całego narodu, a poszczególne osoby, bo jak wiadomo "każdy człowiek jest inny".
Moja znajoma (Amerykanka koreańskiego pochodzenia) nigdy nie oceniała mnie ni moich znajomych, nikogo przez pryzmat stereotypów. Wiele czasu spędzała w podróżach, miała kontakt z wieloma różnymi osobami, więc okazało się, że stereotypy często nie są zgodne z rzeczywistością.
Jednak kiedy byłam na międzynarodowym seminarium prawie każdy (niezależnie od narodowości) kojarzył automatycznie: Poland? - Vodka! (zakładając, że będziemy piły jeszcze tego samego dnia razem z nimi). Wiele osób wyraziło też ogromne zdziwienie, gdy nie modliłyśmy się przed posiłkami ani inne tym podobne rzeczy. Także najlepiej nie zwracać uwagi na to, co ktoś mówi o nas, inteligentni ludzie będą wiedzieć, że powielanie stereotypów jest krzywdzące. I to też działać powinno w drugą stronę.
Z innej strony, my będąc za granicą, sami wystawiamy ocenę wszystkim naszym rodakom, także najlepiej zachowywać się poprawnie, nie będzie żadnych problemów.


to właśnie my
to Polacy, to ja i Ty
chyba tylko wojny czas
może znów połączyć nas
Mave (114 punktów)
No podobno Nasz piękny kraj kojarzy się (poza wódką oczywiście) z Wałęsą, papieżem no i chyba Chopinem... ja mówie: poczekajcie jeszcze trochę i dojdzie kolejny, nie mniejszy symbol otóż od Istambułu po Konstantynopol będzie słychać w milionie języków: "Polska!?! Ta wiem, to tam gdzie euro nie zrobili, po raz pierwszy w historii!, heh jajcarze"... tak tak i radze wykupić domene fiasko2012.pl albo od razu .eu czy nawet dalej się posunąc, będzie się można obłowić, że hoho. Takie moje skromne zdanie.

p.s: całe szczęscie, że to nie world cup albo nie daj Boże igrzyska.... ufff (wyobrażacie sobie pierwsze od tysiąca lat nieodbyte igrzyska?hehe)

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365