Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ulepszony sposob na dekatolizacje

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
13-01-2008 20:11darlove (2804 punktów)Ulepszony sposob na dekatolizacje
Ocena -1 na 1
Moj ostatni pomysl zostal dosc chlodno i sceptycznie przyjety. W porzadku. Ostatnio wpadlem na chyba o wiele lepszy pomysl. Boje sie tylko, ze nie jest oryginalny. Ale co tam. Powiem w wielkim skrocie. Wiadomo, ze jednym z filarow zludnej przeciez potegi religiantow wszelkiej masci w tepieniu wolnosci czlowieka jest "obraza uczuc religijnych". Dobrze wiemy, jak to dziala i jak dzialac moze. Sprobujmy to obrocic na nasza korzysc. Jak? Hm... Musimy byc w stanie uzywac argumentu obrazy uczuc dla swoich celow jako ateisci lub tez ludzie majacy za swego rodzaju wyrocznie Rozum. No wlasnie. Rozum. Czy to czegos nie sugeruje? Powiedzmy, ze ja wierze w Rozum. Inny wierzy w Jahwe. Inny w Allacha, a jescze inny w... boga Wisznu. A jak powiem, ze wierze w Rozum i to on jest moim Bogiem? A moimi przykazaniami sa zasady logiki, ktorych musze sie trzymac? I ze moje uczucia religijne moze obrazic wszystko, co jest sprzeczne z Rozumem, z logicznym mysleniem? He? To by sie chyba dalo zrobic. Zeby to jednak dzialalo jak trzeba, potrzebowalbym zalozyc... Kosciol. Kosciol ateistyczny. Co? Ze niemozliwe. Alez jak najbardziej mozliwe. Bylaby to religia podobna do buddyzmu (scisle mowiac, buddyzm nie jest religia, a systemem filozoficznym, ale dla wiekszosci ludzi nie ma to znaczenia, nie sa nawet w stanie powiedziec, dlaczego buddyzm nie mialby byc religia - tutaj ich glupota nam pomaga). Gdyby mi sie udalo zalozyc taki Kosciol, dzialaloby to tak. Kazda wypowiedz lub dzialanie, ktore obraza logike lub rozum kwalifikowaloby sie do rozpatrzenia przez sad na podstawie obrazy uczuc religijnych. Najlepsze w tym jest to, ze odwrotnie niz ezoteryczne pojecie obrazy na tle religijnym w przypadku jakiejkolwiek innej religii, obraza logiki jest kompletnie zdefiniowana. Nie ma tutaj pola do spekulacji. Albo cos jest logiczne i daje sie tego dowiesc, albo nie jest i tez daje sie tego dowiesc. Wspomne, ze sady musza sie poslugiwac logika przy rozpatrywaniu wszelkich spraw i jest logika przedmiotem studow panow prawnikow. Wiec swietnie ja znaja, nie ma mowy o mataczeniu. Stad nie martwilbym sie procesami, bo mialbym je wygrane. Martwic musieliby sie ci, ktorzy bzdury by produkowali. W ten sposob wyeliminowaloby sie z zycia publicznego, przynajmniej w wielkim zakresie, czysta glupote, a co za tym idzie bajanie religiantow. Pytanie do Was: Czy to mogloby sie udac? A jesli nie, co dlaczego? Prosze uprzejmie o odpowiedzi.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

stilgar (7322 punktów)
wszystkie sposoby, które podajesz, są w jakimś stopniu racjonalne, logiczne, spójne.

tylko kto powiedział, że w tym kraju coś jest racjonalne, logiczne i spójne?! Nikt z przeciwnego obozu nawet nie wysłucha twoich argumentów, bo z góry się mylisz.

I możesz mówić, że jeśli Bóg istnieje i jest tak wszechpotężną istotą, która stoi tak bardzo ponad człowiekiem, to człowiek nie jest w stanie go obrazić, możesz próbować twierdzić, że katolicy obrażają twoją wiarę w Latającego czy Dyskordię... Nic to nie da, oni ciebie nie słuchają i nawet nie starają się zrozumieć, co do nich mówisz.

A ponieważ demokracja opiera się na ilości a nie na jakości, politycy będą zabiegać zawsze o większy elektorat.

A jak spróbujesz porównać wiarę w Rozum, Latającego czy Dyskordię do ich, to powiedzą, że kpisz sobie z Jedynej i Prawdziwej Wiary.

Swoją drogą, do założenia kościoła potrzeba iluśtam wpisów - biorąc pod uwagę wpisy na ILAIA, nie byłoby to chyba za wielkim problemem. Wtedy, mając Kościół Racjonalisty głoszący wiarę w Rozum... jakkolwiek by to głupio brzmiało... można by próbować coś działać...

I jeszcze jedna sprawa: dziel tekst który piszesz na akapity, ułatwia to czytanie...
darlove (2804 punktów)
Dobra, postaram sie dzielic akapity.

Oczywiscie, ze taki Kosciol moglby sie wydawac dziwolagiem i nie bylby brany powaznie pod uwage, ale... do czasu. Nie dbam o to, czy w zyciu codziennym by sie ktos nabijal z tego, czy nie. To, co czyniloby ten twor uzytecznym po zarejestrowaniu jako zwiazek wyznaniowy, jest fakt, ze mozna byloby scigac sadownie glupote. Cos, czego nie da sie osiagnac w inny sposob, bo nie ma definicji glupoty. I pewnie nie bedzie. Wystarczy mi nominalne uznanie zwiazku. Nie chce nic glebszego. Taki Kosciol sluzylby tylko do walki z "niewiernymi" (hehehe... fajnie brzmi, co? Galileusz by sie pewnie przylaczyl, szkoda, ze nie dozyl.) i to wszystko. Rzeszta by mi zwisala, mowiac kolokwialnie. Ale jestem gotowy bronic swoim zyciem rozumu i logiki. Tak, jak inne religie sa gotowe to robic dla swoich mzimu. Moze nawet jakichs meczennikow bysmy sie doczekali... Mysle, naprawde, ze to jest cos, co jest warte zastanowienia. Powaznego zastanowienia sie.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
Gołębiewski (850 punktów)
>Dobra, postaram sie dzielic akapity.
>Oczywiscie, ze taki Kosciol moglby sie wydawac dziwolagiem i nie bylby brany powaznie pod uwage, ale... do czasu. Nie dbam o to, czy w zyciu codziennym by sie ktos nabijal z tego, czy nie. To, co czyniloby ten twor uzytecznym po zarejestrowaniu jako zwiazek wyznaniowy, jest fakt, ze mozna byloby scigac sadownie glupote. Cos, czego nie da sie osiagnac w inny sposob, bo nie ma definicji glupoty. I pewnie nie bedzie. Wystarczy mi nominalne uznanie zwiazku. Nie chce nic glebszego. Taki Kosciol sluzylby tylko do walki z "niewiernymi" (hehehe... fajnie brzmi, co? Galileusz by sie pewnie przylaczyl, szkoda, ze nie dozyl.) i to wszystko. Rzeszta by mi zwisala, mowiac kolokwialnie. Ale jestem gotowy bronic swoim zyciem rozumu i logiki. Tak, jak inne religie sa gotowe to robic dla swoich mzimu. Moze nawet jakichs meczennikow bysmy sie doczekali... Mysle, naprawde, ze to jest cos, co jest warte zastanowienia. Powaznego zastanowienia sie.
>
Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.


www.earthsgreatestlawsuit.org/
są już inicjatywy pozywania kościołów, ale na razie cicho o nich
Brzostowski (7067 punktów)
Ciekawe, tyle tylko że Kościół Rozumu musiałby oskarżyć także wszystkich tych filozofów, których poglądy są niespójne. A zmieniało się to trochę, zmieniało. W ten sposób aby być konsekwentnym musiałby wystąpić przeciw swoim ojcom, a zapewne by tego nie zrobił, tak jak nie robi tego KrK.
Poza tym, jakby od kierowania owym Kościołem dopadli jacyś ideologowie, to byłby drugi KrK. A jak rozumiem taka organizacja byłaby demokratyczna, a w demokracji wiadomo - rację ma większość, niekoniecznie mądra.
Już chyba lepiej jest jak jest, efektywniej działać jako piewcy rozumu, niż sekta. Bo jako piewcy rozumu przekonacie więcej ludzi do swoich poglądów niż jako organizacja kościelna.
Jako dowcip niezłe!
darlove (2804 punktów)
>Ciekawe, tyle tylko że Kościół Rozumu musiałby oskarżyć także wszystkich tych filozofów, których poglądy są niespójne.

--- Blad. Nie musialby, bo i dlaczego. Jesli mam do czegos prawo, to nie znaczy, ze jest przymus. Chyba sie zgodzisz???

>A zmieniało się to trochę, zmieniało. W ten sposób aby być konsekwentnym musiałby wystąpić przeciw swoim ojcom, a zapewne by tego nie zrobił, tak jak nie robi tego KrK.

--- Kto powiedzial, ze musialbym byc w tym przypadku konsekwentnym? Czy to wymog jakis? Ten Kosciol, jako rzeklem, bylby formalnym narzedziem walki z glupota. Tylko tyle. Czyz nie mowilem, ze nie bylby "gleboki" w sensie religijnym??? Chyba to podkreslalem.

>Poza tym, jakby od kierowania owym Kościołem dopadli jacyś ideologowie, to byłby drugi KrK. A jak rozumiem taka organizacja byłaby demokratyczna, a w demokracji wiadomo - rację ma większość, niekoniecznie mądra.

--- Pomylka. Nikt, kto nie honoruje zasad logiki jako najwyzszego autorytetu, nie moglby zostac jego czlonkiem. I wierz mi, ze testy na czlonka - jakkolwiek to brzmi - nie bylyby proste. MENSA wysiada

>Już chyba lepiej jest jak jest, efektywniej działać jako piewcy rozumu, niż sekta. Bo jako piewcy rozumu przekonacie więcej ludzi do swoich poglądów niż jako organizacja kościelna.

--- Nie zgadzam sie absolutnie. I nie nazywaj mojego kosciola sekta, bo Cie pozwe. Ten kosciol nie spelnialby definicji sekty - juz bym o to zadbal. I jeszcze raz powtarzam: ten twor bylby formalnym narzedziem walki. A efektywnosc tej walki bardzo by wzrosla. Nie wierzysz?

>Jako dowcip niezłe!

--- Jeszcze lepsze jako real. Zobaczysz.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
Brzostowski (7067 punktów)
Oczywiście że mając do czegoś prawo nie musisz tego robić, nie musisz być także konsekwentny w każdym przypadku, tyle tylko że tego typu zarzuty (wynikające z faktów historycznych) są najczęściej formułowane przez ateistów w odniesieniu do KrK. Zatem ów nowy Kosciół, zrzeszający głównie ludzi niewierzących powinien zająć się tą kwestią, nie sądzisz?
Jeśli owe testy byłyby tak trudne to niewiele "dusz" dało by się zebrać. Interesuje mnie czy katolik mógłby w ogóle podejść do testu i być członkiem tego koscioła?
Jako narzędzie do walki z głupotą mogłoby być ciekawym rozwiązaniem, ale z ogromną umiejętnością dyplomacji. Łatwo bowiem w opinii publicznej taki kościół stał by się dziwolągiem i nie byłby brany poważnie. W konfrontacji z małą ilością członków, nie wróżę sukcesów, ale będę kibicował.
darlove (2804 punktów)
>Oczywiście że mając do czegoś prawo nie musisz tego robić, nie musisz być także konsekwentny w każdym przypadku, tyle tylko że tego typu zarzuty (wynikające z faktów historycznych) są najczęściej formułowane przez ateistów w odniesieniu do KrK.

--- Sam widzisz, ze nic nie musze. Moge. Chodzi mi o to, ze ta formalna struktura bedzie mogla pozywac przed sad ludzi, ktorych wypowiedzi, byc moze i dzialania, tu i teraz, beda nielogiczne, a co za tym idzie pewnie i nieracjonalne, stad dla nas wszystkich szkodliwe.

>Zatem ów nowy Kosciół, zrzeszający głównie ludzi niewierzących powinien zająć się tą kwestią, nie sądzisz?

--- Kto powiedzial, ze glownie niewierzacych? Nie obchodzi mnie, w co wierzysz. Nie raz to podkreslalem. Obchodzi mnie co robisz i czy kierujesz sie w tym, co robisz, logika, i czy wymagasz tego od innich. To mi wystarcza.

>Jeśli owe testy byłyby tak trudne to niewiele "dusz" dało by się zebrać. Interesuje mnie czy katolik mógłby w ogóle podejść do testu i być członkiem tego koscioła?

--- Oczywiscie przesadzilem z ta MENSA. Nie bylbym az tak wymagajacym guru, hehehehe... Ale testy bylyby tak skonstruowane, aby ludzie z odpowiednio slabym IQ nie mieli prawa tego przejsc. Jakie to IQ mialoby byc - to sprawa do dyskusji. Ale nie ukrywam, ze taka organizacja bylaby elitarna w sensie potencjalu umyslowego.

>Jako narzędzie do walki z głupotą mogłoby być ciekawym rozwiązaniem, ale z ogromną umiejętnością dyplomacji. Łatwo bowiem w opinii publicznej taki kościół stał by się dziwolągiem i nie byłby brany poważnie.

--- Zaczalby byc brany powaznie, gdyby zaczal wygrywac sprawy w sadzie. A ze zaczalby, nie mam watpliwosci, o czym juz pisalem.

>W konfrontacji z małą ilością członków, nie wróżę sukcesów, ale będę kibicował.

--- Myslisz, ze mialby mala ilosc czlonkow? Nie jestem tak bardzo przekonany. Ale to nie ilosc czlonkow jest wazna. Wazna jest ich jakosc. Chyba sobie zdajesz sprawe?

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
Tomasz P. (179 punktów)
Niby nie głupi pomysł, trzyma się logiki wszystko jest OK. Ale jakoś mam wrażenie, że w naszym państwie to nie może się udać. Za dużo jest katolickiego bydła.

Druga sprawa to jak chciałbyś ich oskarżać o obrazę "uczuć religijnych"? Bo nie mogę sobie tego wyobrazić. Będziesz chodził z dyktafonem i próbował rozmawiać na tematy religijne, żeby potem z tym pójść do sądu?

Po za tym to wydaje mi się za proste. Wolę być do tego sceptycznie nastawiony, chociaż jeżeli to miało by się udać to jestem absolutnie za tym.
darlove (2804 punktów)
>Niby nie głupi pomysł, trzyma się logiki wszystko jest OK. Ale jakoś mam wrażenie, że w naszym państwie to nie może się udać. Za dużo jest katolickiego bydła.

--- Pierwsze wrazenie... nie zawsze jest dobre. W moim zyciu istnieje cos takiego: Jesli cos sie zle zaczyna, ma szanse sie dobrze skonczyc. Nie raz, nie dwa, tego doswiadczylem. A jak cos sie zaczynalo swietnie - czesto sie zle konczylo.

>Druga sprawa to jak chciałbyś ich oskarżać o obrazę "uczuć religijnych"? Bo nie mogę sobie tego wyobrazić. Będziesz chodził z dyktafonem i próbował rozmawiać na tematy religijne, żeby potem z tym pójść do sądu?

--- Z tym jest najmniejszy problem Po co z dyktafonem? Malo jest publicznych wypowiedzi, chocby i politykow (przeciez oni to chodzace skarbnice glupoty)? Nie bede na zadne tematy z nimi rozmawial. Gosc pieprzy trzy po trzy - ma sprawe w sadzie. O obraze moich uczuc religijnych. Dowiesc tego, ze obraza logike nie bedzie trudno

>Po za tym to wydaje mi się za proste. Wolę być do tego sceptycznie nastawiony, chociaż jeżeli to miało by się udać to jestem absolutnie za tym.

--- Jesli wydaje Ci sie to proste, tym lepiej. Proste rozwiazania sa skuteczne. Szczegoly dopracuje sie w trakcie. Mam nadzieje, ze wstapisz do mego Kosciola. Ale pamietaj: tutaj chrzest jest dobrowolny, swiadomy i bedzie wymagal nie lada pomyslunku. Ale jak sie sprawdzisz - bedziesz mial powazanie wsrod ludzi myslacych. To chyba warte wysilku intelektualnego?

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
Tomasz P. (179 punktów)
Odrobina sceptycyzmy nie zaszkodzi Czyż my nie mamy tego we krwi. Uznajmy, ze kto wątpi nie błądzi. Po za tym uważam, że lepiej być pesymistycznie nastawionym niż optymistycznie i przy niewypale rozczarować się.

Teraz tylko możemy poczekać, aż dopracujesz szczegóły
darlove (2804 punktów)
>Odrobina sceptycyzmy nie zaszkodzi Czyż my nie mamy tego we krwi. Uznajmy, ze kto wątpi nie błądzi.

--- Jak mowisz: odrobina. Zasada NLP mowi: Tylko ten, ktory uwierzy, zanim zobaczy, ma szanse na sukces. Wbrew intuicji, co? A jednak dziala. Tylko ten, kto siega rzeczy niemozliwych, osiaga je. (Widze juz oczyma duszy - hm.... duszy, jak katolicy mowia: A widzisz?! Hehehehe... Drodzy fundamentalisci, zapewniam was, ze to inna wiara.)

>Po za tym uważam, że lepiej być pesymistycznie nastawionym niż optymistycznie i przy niewypale rozczarować się.

--- Blad. Kiedys tez tak myslalem. Dalem sobie spokoj, bo to nie jest TA droga. Musisz zmienic myslenie. Zawsze spodziewaj sie najlepszego, nie najgorszego. Nie planuj za duzo, nie trac czasu. Plan jest ok. I musi jakis byc. Ale najbardziej ufaj swemu umyslowi, ktory cie poprowadzi. Jesli zaprogramujesz sie na sukces - osiagniesz go. Nie ma takiej sily na swiecie, ktora by mogla sie przeciwstawic czlowiekowi zdeterminowanemu, ktory potrafil sobie wytlumaczyc, ze to, co robi jest dobre i sluszne (i niewazne, czy to rzeczywiscie jest dobre, czy nie - przypomnij sobie historie). Moj manager, gdy pracowalem w MFI w Anglii, mial stopien doktora z NLP. Powiedzial mi kiedys, ze "if you put s**t in your head, then s**t comes out." Ludzie nie wiedza, jak bardzo madre sa to slowa.

>Teraz tylko możemy poczekać, aż dopracujesz szczegóły

--- Swiete ksiegi juz mam: sa to wszystkie dziela logikow.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
Brzostowski (7067 punktów)
Wierzący powie że to wiara i nadzieja Ty powiesz że to NLP, jest jakaś różnica?
Cieszę się że są ludzie o takim dynamizmie i chęci działania, jak Ty, mają swoje pasje. Mam jednak wrażenie że czasami nie dostrzegasz siły relacji międzyludzkich, siły emocji, ambicji, strachu, itd, próbujesz opisywać świat wyłącznie wg praw logiki - to w kontekście "Kościoła Rozumu".
darlove (2804 punktów)
>Wierzący powie że to wiara i nadzieja Ty powiesz że to NLP, jest jakaś różnica?

--- Jest. NLP ma podstawy naukowe, wiara w Boga - zadnych. Co wiecej, NLP nigdy nie zazada ode mnie, abym wyszedl i zaczal mordowac innych, bo nie wierza tak, jak ja. NLP to praca nad soba, a nie innymi. To praca nad wlasnym umyslem, poznawanie rzeczy dla - byc moze - samego poznania (uczucie glebokiego zadowolenia, gdy sie cos doglebnie zrozumie, jest jednym z najpiekniejszych). Doskonalenie siebie, a nie ludzi wokol. To swiadczenie swoim zywym przykladem, ze mozna zyc inaczej i tez byc szczesliwym w pelnym tego slowa znaczeniu. Spelniac sie. Tak po prostu. Prosze tylko nie kojarzyc tej filozofii z dobrotliwym staruszkiem, ktory wszystkich kocha i sie do wszystkich usmiecha. Tak nie jest, bo to glupota. Nie da sie kochac wszystkich. To bzdura. Jesli kochasz tych, ktorzy na to zasluguja - juz czynisz wiecej, niz powinienes. Zachowaj dla nich milosc. Nie trwon jej niepotrzebnie. Energii tez nie trwon niepotrzebnie.

Zrozumienie, na czym polega wiara w siebie, jest trudne. Moze nawet trudniejsze od wiary w Boga w Trojcy Jedynego. Tego ostatniego sie nie da w ogole zrozumiec, nie da sie poznac... wiec jak chcesz mnie przekonac, ze On chce tego, a nie czegos innego? System, o czym pisalem juz, ktory jest logicznie niespojny pozwala na udowodnienie wszystkiego - jest zatem bez wartosci. Trzeba wiedziec, ze sa rzeczy prawdziwe i falszywe. Jesli wszystko jest prawda, wowczas nie ma poznania. Sa natomiast problemy.

Wiara w siebie to na przyklad ciezka praca nad soba kazdego dnia - zasada malych kroczkow. To znajdowanie szans tam, gdzie inni odpuscili, bo nie widzieli sensu. Jesli wiesz, ze masz racje, bo potrafisz ja poprzec spojnym logicznie modelem i wiesz, jakie beda skutki, wowczas jestes mocny. Psychologia opisuje zjawiska motywacji. Najsilniejsza motywacja to taka, kiedy czlowiek sam siebie do czegos przekonal, zobaczyl wartosc w tym czyms. Ja widze wartosc w postepowaniu logicznym. Widze wartosc w uczciwosci. Bo to sie na dluzsza mete po prostu oplaca. Oplaca sie nie miec grzechow, nie? I nie obchodzi mnie, ze jeden z drugim powie, ze jestem byc moze... oportunista. Jestem utylitarysta - to pewne. To, co nie jest skutecznie, nie moze byc prawdziwe. I odwrotnie - to, co prawdziwe, jest i musi byc skuteczne. Pisalem szerzej na ten temat w jednym z moich postow.

Jak widac, moja "wiara" jest troszke inna od wiary religiantow. Jesli dzisiaj zobacze, ze jakas droga nie prowadzi mnie do celu, zaneguje ja. Odrzuce. Szukam najlepszej drogi do celu. Nie ma jednej drogi. Dobre jest to, co dziala. Jesli nie dziala, odrzuc to, bo ci w niczym nie pomoze. Nie badz sztywny. Rozluznij sie i nie pozwol, aby okazje cie omijaly. Nie ma okazji? To wstan, nie len sie, i stworz okazje. Tak postepuja ludzie sukcesu. Oni znaja te zasade.

Zycze milej nocy.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
placownik (17853 punktów)

>NLP ma podstawy naukowe

    Bardzo wątpliwe.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
darlove (2804 punktów)
>>NLP ma podstawy naukowe
>    Bardzo wątpliwe.

--- O, ciekawy artykulik. Przeczytam, przeczytam. Ma takie same podstawy, jak psychologia. To nie jest matematyka, nad czym ubolewam, ale mozna sprawdzic niektore wnioski statystycznie. Jak dziala statystycznie znaczaco - mozna zaadoptowac na swoje potrzeby. Tyle i tylko tyle

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
stilgar (7322 punktów)

>>Po za tym uważam, że lepiej być pesymistycznie nastawionym niż optymistycznie i przy niewypale rozczarować się.
>--- Blad. Kiedys tez tak myslalem. Dalem sobie spokoj, bo to nie jest TA droga.

ja mam jeszcze lepszy system: Przygotować się na najgorsze, spodziewać się najlepszego
Czyli : "Będzie dobrze, a jak nie, to nic, bo w razie czego..."

Kiedyś miałem też całkiem zabawną teorię mówiącą, że na pewno będzie dobrze Opierało się to na dwóch założeniach: każda przyczyna może mieć albo dobry skutek, albo zły i każdy skutek jest przyczyną innego skutku.

W ten sposób, jak coś zrobimy i będzie dobrze, to już jest ok. A jak będzie źle, to to zło może być przyczyną czegoś dobrego i czegoś złego. Powtarzamy iteracyjnie
Oczywiście może się zdarzyć ciąg samych złych zdarzeń, ale jego prawdopodobieństwo wynosi 0 (co oczywiśnie nie oznacza, że jest to niemożliwe, po prostu nieprawdopodobne...)

Optymistycznie pominę fakt, że w ten sam sposób można udowodnić przeciwną teorię, tj. "na pewno będzie gorzej"
piątek (1035 punktów)
Logicznie poprawne, racjonalnie idiotyczne.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
darlove (2804 punktów)
>Logicznie poprawne, racjonalnie idiotyczne.

--- Jakies argumenty za idiotyzmem, czy uprawiamy radosna tworczosc???


Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
piątek (1035 punktów)
radosna twórczość? hmm, skierował bym to pytanie w odwrotną stronę.
Widzisz twoja koncepcja jest logicznie w pewnym drobnym stopniu poprawna, tyle, że racjonalnie niemożliwa do wykonania.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
darlove (2804 punktów)
>radosna twórczość? hmm, skierował bym to pytanie w odwrotną stronę.
>Widzisz twoja koncepcja jest logicznie w pewnym drobnym stopniu poprawna, tyle, że racjonalnie nie możliwa do wykonania.

--- Niemozliwa do wykonania, bo... co? Z jakich wzgledow? Ja twierdze, ze jest jak najbardziej mozliwa. Czy zalozenie kosciola jest niemozliwe? Czyz nie jest tak, ze czcic sobie mozna cokolwiek, byleby wyznawcow bylo dostatecznie wielu? Nie przesadzalbym z tym kierowaniem pytania w odwrotna strone.


Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
piątek (1035 punktów)
Napisałeś nie przesadzałbym, widzisz podświadomie wiesz, że mam rację, już tłumacze ci dlaczego jest to niemożliwe do wykonania, składają się na to dość oczywiste czynniki po pierwsze;
A)Stosunek wierzących do niewierzących jest za mały(jesteśmy jedyną nie faworyzowaną mniejszością)
B)Projekt takiej ustawy jest o tyle trudny do skonstruowania, co niemożliwy, bo wiara jest w miarę jednolita, nauka się zmienia więc każda próba negacji danej tezy przez wierzącego był by obrazą.
C)Co przyjąłbyś za prawdę oczywistą? Wiarę czy Naukę? Jedno będzie obrażało drugie.

Taka ustawa może istnieć jedna i mają ją ci których jest więcej, taki ten brutalny i niesprawiedliwy świat.

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
darlove (2804 punktów)
Panie piatek, powiem tak. Ma pan prawo komentowac, ale nie spodziewaj sie pan odpowiedzi. Powody takiego podejscia wyjasnilem w wiadomym watku. Nie mam zwyczaju tracic czasu na glupoty. Moze kiedys bedzie pan w stanie niektore rzeczy zrozumiec. Na razie: Dziekuje.

Wiem, ze nic nie wiem. - Najmadrzejsze wypowiedziane zdanie w historii swiata.
piątek (1035 punktów)
>spodziewaj sie pan odpowiedzi.

A to, to co to jest? Fakt zero konkretów na odparcie moich argumentów, no ale nie każdy pojął sztukę dyskusji

"Ja jeden na milion, Ty jeden z miliona"
gurgul (651 punktów)
Ten pomysł ma jedną wadę.
Otóż jeżeli uznamy rozum za boga, to czym w tym kontekście byłoby myślenie logiczne?Było by czymś co wychodzi od boga - rozumu, a wiec nakazem religijnym. Tak samo jak nakazami religijnymi są przykazania. To że ktoś nieprzestrzega 10 przykazań nie jest obrazą uczuć religijnych dla chrześcijan i judaistów. Z obrazą uczuć religijnych mamy doczynienia kiedy ktoś kpi z cudzej wiary. A więc żeby twój kościół mógł kogoś oskarżyć o obrazę uczuc religijnych i wygrać, oskarżony musiałby kpić z z myslenia logicznego. Natomiast samo gadanie głupot, a więc niestosowanie się do nakazów religii rozumu nie podchodzi pod obraze uczuć religijnych. Gdyby było inaczej to KK mógłby podać do sądu każdego kto np. opuścił mszę niedzielną. Tak więc nie miałbyś szans wygrać procesu.

Wróć do listy wątków działu Religie

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365