Racjonalista - Strona głównaDo treści
Początek i koniec.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
21-09-2007 13:36piątek (1035 punktów)Początek i koniec.
Początek i Koniec
Jeżeli Bóg istniał od początku to, co w takim razie nazywamy początkiem? Czasy w których została stworzona ziemia? Ale przecież jest jeszcze wiele innych planet, które powstały wcześniej i jeszcze więcej tych, których nie znamy a która najprawdopodobniej powstały jeszcze wcześniej, więc, kiedy był początek istnienia Boga? Większość wierzących odpowie" wraz ze stworzeniem wszechświata" i teraz możemy zadać sobie kolejne pytanie, "więc co stworzyło, co? - Bóg wszechświat czy wszechświat Boga?" Jeżeli założymy opcje 1 to gdzie wcześniej był Bóg? Czym byłoby miejsce, w którym miałby się znajdować? Przecież nie w "niebie", którego jeszcze nie było, więc można wywnioskować z takiego toku myślenia, iż doszło do samo narodzenia, ale gdzie wtedy miałby się podziać nasz Bóg, w wielkim "nic"? Przecież nawet "nic" musiałoby być czymś. Jeżeli przyjmiemy tezę, iż doszło do samonarodzenia to, w jaki sposób? Przecież nawet przy samonarodzeniu potrzebne by były czynniki, które zapoczątkowałyby ten proces. Nie da się określić w żaden sposób powstania Boga, nawet matematyka pokazuje nam, że jest to niemożliwe, bo próbując rozpisać algorytm jego istnienia i działań jakie według biblii dokonał brakuje nam 2 najważniejszych czynników Początku i Końca. Stworzenie Boga to zbiór pytań, na które w żaden sposób nie da się odpowiedzieć. Opcja 2 jest w ogóle niedopuszczalna, bo zaprzecza najprostszym prawom logiki, natura nie może stworzyć czegoś, co miałoby ją potem tworzyć i narzucać jej prawa funkcjonowania. Bóg w życiu ludzkości był niemal od zawsze najpierw utożsamiano go z naturą potem przekształcił się w postacie o różnych funkcjach, ale zawsze to było coś niezidentyfikowanego i niemającego swego początku, po prostu istniało. Ludzie, którzy próbowali zaprzeczyć istnieniu tego czegoś byli skazani na niepowodzenie, bo większości społeczeństwa łatwiej jest wierzyć w "coś" i opierać na tym swoje życie.
Jeżeli nie możemy zidentyfikować początku "boga" to jak możemy myśleć o jego końcu, coś, co nie ma początku nie ma też końca, bo tak naprawdę nie ma prawa bytu. Najprostszym przykładem jest linia na kartce papieru, jeżeli nie zaczniemy jej rysować to jak możemy skończyć ją rysować?, jak w ogóle możemy myśleć że kiedykolwiek istniała?

Prosiłbym o ocene mojej krótkiej pracy (dywagacji), ewentualne korekty co do stylu i formy i wasze opinie na temat mojej tezy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

G.K. (1679 punktów)
>Początek i Koniec
>Jeżeli Bóg istniał od początku to, co w takim razie
>nazywamy początkiem?

Według religii chrześcijańskiej Bóg nie istniał od początku, lecz "zawsze".

>Czasy w których została stworzona
>ziemia? Ale przecież jest jeszcze wiele innych planet,
>które powstały wcześniej i jeszcze więcej tych, których nie
>znamy a która najprawdopodobniej powstały jeszcze wcześniej,
>więc, kiedy był początek istnienia Boga?

A dlaczego musiał być początek ? Mi się dużo bardziej podoba teoria o pulsacyjnym wszechświecie, który się kurczy, następuje Big Bang, po czym znów się kurczy i tak w nieskończoność.

Według religii chrześcijańskiej Bóg nie ma początku ani końca, jest ponad czasem.

>Większość
wierzących odpowie" wraz ze stworzeniem wszechświata" i
>teraz możemy zadać sobie kolejne pytanie, "więc co
>stworzyło, co? - Bóg wszechświat czy wszechświat Boga?"

>Jeżeli założymy opcje 1 to gdzie wcześniej był Bóg?

Założymy opcje ? Może raczej "wybierzemy", albo "założymy, że pierwsza opcja jest prawdziwa".

Czym
>było by miejsce, w którym miałby się znajdować? Przecież
>nie w "niebie", którego jeszcze niebyło,

Pisze się "nie było".

więc można
>wywnioskować z takiego toku myślenia, iż doszło do samo
>narodzenia, ale gdzie wtedy miałby się podziać nasz Bóg, w
>wielkim "nic"? Przecież nawet "nic" musiałoby być czymś.

To tak jakbyś chciał opisać Boga. Za pomocą "ludzkich" metod i sposobów myślenia tego nie zrobisz, z definicji jest to niemożliwe.

>Jeżeli przyjmiemy tezę, iż doszło do samo narodzenia to, w
>jaki sposób? Przecież nawet przy samo narodzeniu potrzebne
>by były czynniki, które zapoczątkowałyby ten proces.

Radziłbym poczytać o fizyce kwantowej. Nie wszystko potrzebuje przyczyny.

Nie da
>się określić w żaden sposób powstania Boga, nawet matematyka
>pokazuje nam, że jest to niemożliwe, bo próbując rozpisać
>algorytm jego istnienia i działań jakie według biblii
>dokonał brakuje nam 2 najważniejszych czynników Początku i
>Końca. Stworzenie Boga to zbiór pytań, na które w żaden
>sposób nie da się odpowiedzieć.

A potrafiłbyś napisać algorytm na miłość ?

>łatwiej jest wierzyć w "coś" i opierać na tym swoje życie.

Nie zawsze, niektórzy przez wiarę w to "coś" musieli umierać nierzadko w mękach.

>Jeżeli nie możemy zidentyfikować początku "boga" to jak
>możemy myśleć o jego końcu, coś, co niema początku nie ma
>też końca, bo tak na prawdę niema prawa bytu.

Półprosta. Ma początek, nie ma końca, a jednak istnieje

Najprostszym
>przykładem jest linia na kartce papieru, jeżeli nie
>zaczniemy jej rysować to jak możemy skończyć ją rysować?
>jak w ogóle możemy myśleć że kiedykolwiek istniała?

Wszystko zależy od punktu widzenia...

>Prosił bym o ocene mojej krótkiej pracy (dywagacji),
>ewentualne korekty co do stylu i formy i wasze opinie na
>temat mojej tezy.

W podstawówce dostałbyś 6, w 3 klasie gimnazjum 3+/4-, w liceum maksymalnie 3
piątek (1035 punktów)
>>Początek i Koniec
>>Jeżeli Bóg istniał od początku to, co w takim razie
>>nazywamy początkiem?
>Według religii chrześcijańskiej Bóg nie istniał od początku, lecz "zawsze".
>>Czasy w których została stworzona
>>ziemia? Ale przecież jest jeszcze wiele innych planet,
>>które powstały wcześniej i jeszcze więcej tych, których nie
>>znamy a która najprawdopodobniej powstały jeszcze wcześniej,
>>więc, kiedy był początek istnienia Boga?
>A dlaczego musiał być początek ? Mi się dużo bardziej podoba teoria o pulsacyjnym wszechświecie, który się kurczy, następuje Big Bang, po czym znów się kurczy i tak w nieskończoność.
>Według religii chrześcijańskiej Bóg nie ma początku ani końca, jest ponad czasem.
>>Większość
>wierzących odpowie" wraz ze stworzeniem wszechświata" i
>>teraz możemy zadać sobie kolejne pytanie, "więc co
>>stworzyło, co? - Bóg wszechświat czy wszechświat Boga?"
>>Jeżeli założymy opcje 1 to gdzie wcześniej był Bóg?
>Założymy opcje ? Może raczej "wybierzemy", albo "założymy, że pierwsza opcja jest prawdziwa".
> Czym
>>było by miejsce, w którym miałby się znajdować? Przecież
>>nie w "niebie", którego jeszcze niebyło,
>Pisze się "nie było".
> więc można
>>wywnioskować z takiego toku myślenia, iż doszło do samo
>>narodzenia, ale gdzie wtedy miałby się podziać nasz Bóg, w
>>wielkim "nic"? Przecież nawet "nic" musiałoby być czymś.
>To tak jakbyś chciał opisać Boga. Za pomocą "ludzkich" metod i sposobów myślenia tego nie zrobisz, z definicji jest to niemożliwe.
>>Jeżeli przyjmiemy tezę, iż doszło do samo narodzenia to, w
>>jaki sposób? Przecież nawet przy samo narodzeniu potrzebne
>>by były czynniki, które zapoczątkowałyby ten proces.
>Radziłbym poczytać o fizyce kwantowej. Nie wszystko potrzebuje przyczyny.
> Nie da
>>się określić w żaden sposób powstania Boga, nawet matematyka
>>pokazuje nam, że jest to niemożliwe, bo próbując rozpisać
>>algorytm jego istnienia i działań jakie według biblii
>>dokonał brakuje nam 2 najważniejszych czynników Początku i
>>Końca. Stworzenie Boga to zbiór pytań, na które w żaden
>>sposób nie da się odpowiedzieć.
>A potrafiłbyś napisać algorytm na miłość ?
>>łatwiej jest wierzyć w "coś" i opierać na tym swoje życie.
>Nie zawsze, niektórzy przez wiarę w to "coś" musieli umierać nierzadko w mękach.
>>Jeżeli nie możemy zidentyfikować początku "boga" to jak
>>możemy myśleć o jego końcu, coś, co niema początku nie ma
>>też końca, bo tak na prawdę niema prawa bytu.
>Półprosta. Ma początek, nie ma końca, a jednak istnieje
> Najprostszym
>>przykładem jest linia na kartce papieru, jeżeli nie
>>zaczniemy jej rysować to jak możemy skończyć ją rysować?
>>jak w ogóle możemy myśleć że kiedykolwiek istniała?
>Wszystko zależy od punktu widzenia...
>>Prosił bym o ocene mojej krótkiej pracy (dywagacji),
>>ewentualne korekty co do stylu i formy i wasze opinie na
>>temat mojej tezy.
>W podstawówce dostałbyś 6, w 3 klasie gimnazjum 3+/4-, w liceum maksymalnie 3


dzieki xD

"Bóg uczynił mnie ateistą. Kim Ty jesteś by kwestionować jego mądrość"
piątek (1035 punktów)
coś mi się pokopało dzięki za kawał krytyki
anulex (263 punktów)
>Półprosta. Ma początek, nie ma końca, a jednak istnieje

Da się udowodnić, że istnieje?
anulex (263 punktów)
Nauka ma chyba taki sam problem jak teologia. Zarówno Bóg jak i świat albo są wieczne (cokolwiek to by nie miało znaczyć) albo musiały mieć jakiś początek - powstać z niczego (A co to nic?). Skoro świat istnieje, mimo że ze względów, które wskazałeś, wydaje się to wysoce dziwne i mało prawdopodobne, możliwe, że istnieje również Bóg Tak mi się przynajmniej wydaje...
FailSafe (308 punktów)
>Jeżeli Bóg istniał od początku to, co w takim razie
>nazywamy początkiem? Czasy w których została stworzona
>ziemia? Ale przecież jest jeszcze wiele innych planet,
>które powstały wcześniej i jeszcze więcej tych, których nie
>znamy a która najprawdopodobniej powstały jeszcze wcześniej,
>więc, kiedy był początek istnienia Boga?

próbujesz pogodzić dwie tezy - naukową i religijną. Albo przyjmujesz, że Bóg stworzył ziemię i resztę świata w ciagu siedmiu dni, albo przyjmujesz argumenty, że Ziemia powstała później i nie jest jedynym takim ciałem we wszechświecie.

>Jeżeli założymy opcje 1 to gdzie wcześniej był Bóg?

pragnę zauważyć, że w chwili obecnej naukowcy tworzą teorie wszechświata dziesięcio czy też jedenasto wymiarowego a już od czasów Einsteina wiadomo, że nie ma czasu i przestrzeni ale jest czasoprzestrzeń. Twoje pytanie jest zbyt dwuwymiarowe aby dało się na nie odpowiedzieć. Musisz uznać, że świat jest na tyle skomplikowanym miejscem, że dla Boga znalazło się miejsce między wyrazami. Miejsce, które jest jednocześnie tu i tam, wtedy i później. Itd.

>Przecież nawet "nic" musiałoby być czymś.

nic to nic. Coś to coś. To jest problem semiologiczny a nie filozoficzny. Dany wyraz oznacza tylko jedną rzecz. Problem pojawia się wtedy, kiedy zaczynasz kombinować i uznajesz że nic to nie jest nic ale coś. A po co sobie w ten sposób utrudniać życie?

>Najprostszym
>przykładem jest linia na kartce papieru, jeżeli nie
>zaczniemy jej rysować to jak możemy skończyć ją rysować?,
>jak w ogóle możemy myśleć że kiedykolwiek istniała?

a próbowałeś kiedyś się zastanowić co powinno być pierwsze: jajo czy kura? Pytam powaznie, bo to poważny problem filozoficzny.



Wojownik Szarej Strony Mocy...

W tej wojnie nie ma zwycięzców...
Ale można mniej przegrać...
Głąbiński (3538 punktów)
>...co powinno być pierwsze: jajo czy kura? ...
Otóż to. Tocząc dyskusje nt. podstawowych pojęć należy pamiętać, że nie wiemy:
czy najpierw istniała materia, czy czas?
co to jest materia?
co to jest czas?
co to jest coś?
co to jest nic?
co dokładnie oznacza słowo "istnieć"?
I podobnie nie potrafimy sprecyzować, co oznaczają liczne inne słowa, którymi się posługujemy.

Stach M. G.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365