Czy wbijanie szpilek w kaczkę może zaszkodzić Kaczyńskiemu? Symbolizm był od zarania dziejów kuszący jak pierniki toruńskie i jestem przekonany, że psychologowie ewolucyjni prędzej czy później odkryją, że filozofia woodoo jest naszą drugą naturą, głęboko zakotwiczoną w pierwszej. Praktyki woodoo oparte są na dwóch poważnych błędach poznawczych – pierwszym, że sąsiad lub sąsiadka rzuciła czary na moją kozę; i drugim, że wbicie szpilek w symbolizującą jego lub ją laleczkę przyniesie pożądany skutek, w postaci poważnych dolegliwości zdrowotnych. Nieprawdą jest jakobym zajmował się wbijaniem szpilek w kaczkę, w celu zaszkodzenia Kaczyńskiemu, aczkolwiek prawdą jest, że wielu krytykujących głupotę, patologiczną złośliwość i monstrualną małostkowość naszych małych braci pomawianych jest o czary. Pojawia się tu inne pytanie, czy można postawić znak równości między niechęcią do praktyk woodoo a praktyką woodoo jako taką? Dla wyznawcy woodoo nie ma tu żadnej różnicy, wszelako dla osób podejrzliwych wobec odwiecznych praktyk, różnica może być istotna. Ostatnie wybory pozbawiły bratnią partię i jej duchowych pobratymców parlamentarnej większości. Nowa większość odrzuca praktyki woodoo, chociaż nie odżegnuje się od modlitwy o deszcz. Nie spoczywa jednak na modłach, co może być pewną skłonnością do racjonalizmu. Racjonalizm jest stopniowalny, w bratniej partii wykrywano go w ilościach śladowych, ale rytualne praktyki budziły entuzjazm mas. Obserwujemy zmiany ilościowe, wzrosło poparcie dla minimalnego chociażby racjonalizmu, które zniwelowało dalszy wzrost entuzjazmu mas dla praktyk woodoo. Mamy równanie z nieznaną liczbą niewiadomych. Wielu wbija szpilki w kaczkę dla samej hecy. Sprawa jest jednak poważna, elementarna uczciwość i sympatia do zachowań racjonalnych może przeważyć szalę, wyrządzając bratniej partii szkody nieodwracalne. Byłoby to pożądane.
|