>będziemy się domagać faktycznego rozdziału państwa od kościoła.
Tego rozdziału środowiska liberalne starają się dokonać od kilkuset lat, różnymi metodami. Niektórzy w stylu Piłsudskiego, czyli ofensywnie, inni w stylu Romana Dmowskiego, czyli dyplomatycznie. Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że żadna z tych metod nie przynosi rezultatów, skoro do tej pory nic nie przynosi efektów to po co dalej się nimi posługiwać. Zakładanie partii antyklerykalnej, może mieć takie same skutki jak Powstanie Warszawskie. Można się pokazać, że się jest ale i tak "wróg" jest zbyt silny. Jeżeli środowiska liberalne mają być postępowe, to trzeba zrezygnować z archaicznych metod. Potrzeba czegoś nowego. Obecnie, w czasach demokracji, największe znaczenie ma vox populi i to właśnie tutaj trzeba coś robić. Trzeba uświadamiać społeczeństwo, poprzez doedukowanie go, oświecenie. Polacy czytają przede wszystkim "Fakt", to nie świadczy zbyt dobrze o ich stanie intelektualnym, potrzeba edukacji na pewno by się znalazła, kwestia jeszcze zorganizowania takich środków finansowych aby przebić się i nie robić wrażenia "odszczepieńców", mniejszości, alternatywy, tudzież niszy. Moim zdaniem wszelkie inne metody, są anachronizmem.
|