 |
2009 - rokiem życzliwości (projekt) Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Zaproszenia, imprezy, ogłoszenia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-01-2009 11:55 | Mariusz Agnosiewicz (moderator) | 2009 - rokiem życzliwości (projekt) | Magdalena Środa Jeśli stawia się zbyt rygorystyczne wymagania moralne, to ludzie najczęściej ich nie przestrzegają lub udają, że to robią, i robiąc swoje, poprzestają na głośnych i odświętnych deklaracjach o ważnych wartościach. Politycy namawiają nas do społecznej solidarności, choć obywatele poprzestają na solidarności rodzinnej lub korporacyjnej. Kościół namawia nas do miłości bliźniego, choć bliźni poprzestają na formalnym "znaku pokoju" raz na tydzień. Organizacje pozarządowe namawiają nas do wielkoduszności, choć my nawet nie chcemy wiedzieć o ich istnieniu. Dlatego może zamiast (obok?) miłości, solidarności i wielkoduszności promujmy również małe cnoty niezbędne do tego, by życie społeczne stało się znośne. Ot, chociażby codzienną życzliwość i uprzejmość. Nie sposób kochać wszystkich bliźnich, ale nie jest przecież rzeczą trudną być życzliwym dla sąsiada, przechodnia, pasażera w autobusie czy kolegi internauty. Choćby od czasu do czasu. Bo w Polsce nasze życie sąsiedzkie, życie na ulicach miast, przejażdżka miejskim autobusem czy wędrówka po stronach internetowych dowodzą, jak bardzo lekceważymy małe cnoty. Ileż tam złości, małych zawiści, zwykłego chamstwa, niechęci, wulgarności, nienawiści, wściekłości Tak jakby ciepło naszych relacji domowych i prywatnych musiało zostać okupione wrogością i niechęcią w relacjach publicznych. Zwłaszcza tych, które mają charakter anonimowy. W nowym roku, oprócz szczęścia i pomyślności życzmy więc sobie wzajemnej życzliwości. I nie chodzi o jej deklarowanie, lecz o ćwiczenie. Cnoty, w przeciwieństwie do wartości, powinny być przedmiotem ćwiczeń, a nie oficjalnych deklaracji. Codziennie spróbujmy się do kogoś uśmiechnąć, zapytać o zdrowie, powiedzieć "dzień dobry" kilku nieznanym osobom z osiedla, wymienić pełną serdeczności opinię z internetowym oponentem, spróbujmy pokochać jakiegoś polityka, podać pomocną dłoń nieznajomemu lub nieznajomej. Wzajemna życzliwość może stać się lepszym antidotum na kryzys niż niejeden ekonomiczny program ratunkowy. I być może przetrwa kryzys. Źródło: wyborcza.p(*)=961608&nltdt=2009-01-02-02-09 | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Kuri23 (183 punktów) | > Magdalena Środa> Jeśli stawia się zbyt rygorystyczne wymagania moralne, to ludzie najczęściej ich nie przestrzegają> lub udają, że to robią, i robiąc swoje, poprzestają na głośnych i odświętnych deklaracjach o ważnych> wartościach.Ludzie przestrzegają zasad moralnych relatywnie, nie okradną banku, ale nie skasowany bilet to nie jest kradzież. > Politycy namawiają nas do społecznej solidarności, choć obywatele poprzestają na solidarności> rodzinnej lub korporacyjnej.Ich namowa byłaby skuteczniejsza, gdyby przykład poszedł od nich. > Kościół namawia nas do miłości bliźniego, choć bliźni poprzestają na formalnym "znaku pokoju" raz> na tydzień.Kościół to instytucja tracąca autorytet. > Organizacje pozarządowe namawiają nas do wielkoduszności, choć my nawet nie chcemy wiedzieć o ich> istnieniu. Dlatego może zamiast (obok?) miłości, solidarności i wielkoduszności promujmy również> małe cnoty niezbędne do tego, by życie społeczne stało się znośne. Ot, chociażby codzienną> życzliwość i uprzejmość. Nie sposób kochać wszystkich bliźnich, ale nie jest przecież rzeczą trudną> być życzliwym dla sąsiada, przechodnia, pasażera w autobusie czy kolegi internauty. Choćby od czasu> do czasu.Organizacje pozarządowe skupiają wielu karierowiczów. > Bo w Polsce nasze życie sąsiedzkie, życie na ulicach miast, przejażdżka miejskim autobusem czy> wędrówka po stronach internetowych dowodzą, jak bardzo lekceważymy małe cnoty. Ileż tam złości,> małych zawiści, zwykłego chamstwa, niechęci, wulgarności, nienawiści, wściekłości Tak jakby ciepło> naszych relacji domowych i prywatnych musiało zostać okupione wrogością i niechęcią w relacjach> publicznych. Zwłaszcza tych, które mają charakter anonimowy.> W nowym roku, oprócz szczęścia i pomyślności życzmy więc sobie wzajemnej życzliwości. I nie chodzi> o jej deklarowanie, lecz o ćwiczenie. Cnoty, w przeciwieństwie do wartości, powinny być przedmiotem> ćwiczeń, a nie oficjalnych deklaracji. Codziennie spróbujmy się do kogoś uśmiechnąć, zapytać o> zdrowie, powiedzieć "dzień dobry" kilku nieznanym osobom z osiedla, wymienić pełną serdeczności> opinię z internetowym oponentem, spróbujmy pokochać jakiegoś polityka, podać pomocną dłoń> nieznajomemu lub nieznajomej.> Wzajemna życzliwość może stać się lepszym antidotum na kryzys niż niejeden ekonomiczny program> ratunkowy. I być może przetrwa kryzys.Człowiek jest z natury egoistą. > Źródło:> wyborcza.p(*)=961608&nltdt=2009-01-02-02-09>
|
|
 | 3 na 3 | jarekland (142470 punktów) | > Człowiek jest z natury egoistą.Jest w tym stwierdzeniu trochę racji ale tylko trochę (a może tylko ocupinkę). Człowiek jest z natury indywidualistą a nie egoistą. Zabieganie o własne dobro nie stoi w sprzeczności z dobrem ogółu. Przykład: gdy skośisz swój trawnik to sąsiad zacznie Ci zazdrościć ładnego wylgądu twojej posesji, to przcież możesz się podzielić z nim informacją gdzie najlepszą kosiarkę kupić (teraz ta wiedza Ci niepotrzebna). Zyska sąsiad (będzie mógł kosić swój trawnik) ale zyskasz Ty. Czy nie chcesz mieszkać przy zadbanej ulicy? Opisana sprawa ma jeszcze jeden wymiar. Przykład idze od innych. Ktoś musi być pierwszy. Ktoś musi być odważny. Ktoś musi być indywidualistą. Pozdrawiam
|
|
|  | | Kuri23 (183 punktów) |
> Opisana sprawa ma jeszcze jeden wymiar. Przykład idze od innych. Ktoś musi być pierwszy. Ktoś musi być odważny. Ktoś musi być indywidualistą.> Pozdrawiam  Tak, ale taki pozytywny indywidualizm, działalność społeczna, jest często żle odbierana przez różne krzykliwe grupy. Mówią oni że, ktoś odstaje, robi z siebie dobroczyńcę, społecznika, a to ma w naszym społeczeństwie negatywny odbiór. Jak sąsiad zobaczy zbyt zadbane podwórko, to będzie np.rzucał pety przez płot.
|
|
| |  | 5 na 5 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > Tak, ale taki pozytywny indywidualizm, działalność społeczna, jest często żle odbierana przez różne krzykliwe grupy. Mówią oni że, ktoś odstaje, robi z siebie dobroczyńcę, społecznika, a to ma w naszym społeczeństwie negatywny odbiór. Jak sąsiad zobaczy zbyt zadbane podwórko, to będzie np.rzucał pety przez płot.Strasznym pesymistą jesteś. Brak Ci wiary w ludzi.  To, że pozytywny przykład działa widać już od jakiegoś czasu na Śląsku. Już prawie nie widać zaniedbanych ogródków. Wprawdzie równocześnie z porządkiem przeszła fala gipsowych krasnali, a obecnie właściciele ogródków zarazili się dekoracjami świątecznymi, ale o gustach się nie dyskutuje. Faktem jest, że często ludzie nie chcąc zaśmiecać wysprzątanego chodnika papierki czy pety odrzucają od siebie, wrzucając je do cudzego ogródka. Jak zauważyłam jest to odruch całkowicie bezmyślny pozbawiony złośliwości. Regułą też jest, że w miejscach publicznych, w których jest czysto i porządnie ludzie zachowują się o dużo dużo lepiej niż w miejscach zaniedbanych. Tak, że dbając o porządek wokół swojego domu oddziałujemy na sąsiadów, którzy nie chcą być gorsi. Tak samo jest z pomocą sąsiedzką. Często, nie udzielanie tej pomocy wynika z pewnego rodzaju nieśmiałości, osoby takie często boją się, że ich pomoc zostanie potraktowana jako litość albo lekceważenie. Czasami wystarczy drobny impuls by uruchomić całkiem pozytywne działanie. Taką spontaniczna pomoc rozwija się np. pomiędzy matkami małych dzieci, które przekazują sobie worki z ubraniami dziecięcymi, z których dzieci wyrosły zanim je zniszczyły.
|
|
| | |  | | Kuri23 (183 punktów) |
> Strasznym pesymistą jesteś. Brak Ci wiary w ludzi.  Nie jestem pesymistą, raczej realistą. > To, że pozytywny przykład działa widać już od jakiegoś czasu na Śląsku. Już prawie nie widać zaniedbanych ogródków. Wprawdzie równocześnie z porządkiem przeszła fala gipsowych krasnali, a obecnie właściciele ogródków zarazili się dekoracjami świątecznymi, ale o gustach się nie dyskutuje.Może i tak, ja jestem z podkarpacia, więc mogę nie wiedzieć. > Faktem jest, że często ludzie nie chcąc zaśmiecać wysprzątanego chodnika papierki czy pety odrzucają od siebie, wrzucając je do cudzego ogródka.Zwłaszcza w żywopłoty. > Jak zauważyłam jest to odruch całkowicie bezmyślny pozbawiony złośliwości.Nie bezmyslny, to raczej lenistwo. > Regułą też jest, że w miejscach publicznych, w których jest czysto i porządnie ludzie zachowują się o dużo dużo lepiej niż w miejscach zaniedbanych.Owszem, to jest fakt, jak rowniez to, że facet w marynarce jest bardziej kulturalny. > Tak, że dbając o porządek wokół swojego domu oddziałujemy na sąsiadów, którzy nie chcą być gorsi.Tak, to poczucie zazdrości, on ma lepszy i chęć rywalizacji zwłaszcza miedzy facetami. W sumie więcej negatywnych emocji, niż pozytywnych więzi.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | (Alicja)Duda (25557 punktów) | > >Regułą też jest, że w miejscach publicznych, w których jest czysto i porządnie ludzie zachowują się o dużo dużo lepiej niż w miejscach zaniedbanych.> Owszem, to jest fakt, jak rowniez to, że facet w marynarce jest bardziej kulturalny.Pod warunkiem , że ma czyste buty.  > >Tak, że dbając o porządek wokół swojego domu oddziałujemy na sąsiadów, którzy nie chcą być gorsi.> Tak, to poczucie zazdrości, on ma lepszy i chęć rywalizacji zwłaszcza miedzy facetami.> W sumie więcej negatywnych emocji, niż pozytywnych więzi.Mylisz się! Spróbuj zmienić swoje postrzeganie otoczenia, rywalizacja jest pozytywną emocją szczególnie gdy skierowana jest w dobrym kierunku. Pozdrawiam
|
|
| | | | |  | | Kuri23 (183 punktów) |
>Mylisz się! Spróbuj zmienić swoje postrzeganie otoczenia, rywalizacja jest pozytywną emocją szczególnie gdy skierowana jest w dobrym kierunku. >Pozdrawiam Zgadzam się, rywalizacja sprzyja postępowi i zmianom, często pozytywnym.
|
|
 | | lipschitz (1674 punktów) | >Człowiek jest z natury egoistą.
Na szczęście nie jest to prawdą i dlatego niektórzy z nas, pomimo, że nic im nie zagraża, usuną zagrożenie, które jest niebezpieczne dla innych, a przy tym - anonimowo i bez poczucia satysfakcji, samozadowolenia, ot zwyczajny odruch, na przykład usunąć gałąź leżąca na ścieżce rowerowej, bo ktoś nieznany mógłby zrobić sobie krzywdę. Ludzie nie tylko usuwają zagrożenia lub informują się o nich by ratować siebie nawzajem, czasem ratują także inne stworzenia - również anonimowo i bez ochów i achów nad sobą.
Ale być może niektórzy tego nie mają lub gdzieś po drodze się to zatraciło, bywa przecież zupełnie na odwrót, kiedy jedni usuwają zagrożenia inni je stwarzają, czasem dla własnej sadystycznej przyjemności, a jakaś część zawsze powie, że jej to przecież nie dotyczy. Jednak generalizowanie i przekonywanie, że wszystko ma swój egoistyczny powód uważam za mocno naciągane. To raczej prezentacja własnej postawy niż wyrażenie jakiegoś uniwersalnego prawa.
|
|
|  | 3 na 3 | Adamiak (36436 punktów) | > >Człowiek jest z natury egoistą.> Na szczęście nie jest to prawdą i dlatego niektórzy z nas, pomimo, że nic im nie zagraża, usuną zagrożenie, które jest niebezpieczne dla innych, a przy tym - anonimowo i bez poczucia satysfakcji, samozadowolenia, ot zwyczajny odruch, na przykład usunąć gałąź leżąca na ścieżce rowerowej, bo ktoś nieznany mógłby zrobić sobie krzywdę.>Owszem, jestem skłonny do takich działań, ale tylko z pobudek egoistycznych. Mnie nie obchodzi czy ktoś sobie zrobi krzywdę, tylko co ja z tego będę miał. A będę miał poczucie zadowolenia i dowartościowania własnym działaniem. Wzrośnie moja pozytywna samoocena, co da w efekcie lepszą pozycję w stadzie na skutek większej pewności siebie. > Ludzie nie tylko usuwają zagrożenia lub informują się o nich by ratować siebie nawzajem, czasem ratują także inne stworzenia - również anonimowo i bez ochów i achów nad sobą.>Jasne, lecz jeśli nie widzę w takim działaniu potencjalnej korzyści - nie kiwnę paluszkiem. > ...bywa przecież zupełnie na odwrót, kiedy jedni usuwają zagrożenia inni je stwarzają, czasem dla własnej sadystycznej przyjemności...>To już patologia, bo takie działanie obniża potencjalną (lub realną) pozycję w stadzie. Działanie na własną niekorzyść nie jest normą w przyrodzie. > Jednak generalizowanie i przekonywanie, że wszystko ma swój egoistyczny powód uważam za mocno naciągane. To raczej prezentacja własnej postawy niż wyrażenie jakiegoś uniwersalnego prawa.>Może masz rację - piszę za siebie. Choć jestem zdecydowanym samotnikiem to, dla własnego komfortu psychicznego, postępuję na ogół zgodnie z powiedzeniem: żyj i pozwól żyć. Uważam to za znakomity sposób na unikanie konfliktów ze stadem przy zachowaniu nonkonformistycznego sposobu życia. Wrodzone lenistwo też nazywam pragmatyzmem, bo to ładniej brzmi i zdecydowanie poprawia mi humor.  Miłej niedzieli.
|
|
| |  | 2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > > Wrodzone lenistwo też nazywam pragmatyzmem, bo to ładniej brzmi i zdecydowanie poprawia mi humor.  > Miłej niedzieli.Zdecydowanie wolę leni od nadgorliwców.
|
|
2 na 2 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | >Magdalena Środa >Bo w Polsce nasze życie sąsiedzkie, życie na ulicach miast, przejażdżka miejskim autobusem czy >wędrówka po stronach internetowych dowodzą, jak bardzo lekceważymy małe cnoty. Ileż tam złości, >małych zawiści, zwykłego chamstwa, niechęci, wulgarności, nienawiści, wściekłości > Lubię Panią Profesor M.Środę i jej teksty. Jestem za i mam pomysł. Zresztą nie nowy. Wymyślił go Mao Tse Tung. Podczas rewolucji kulturalnej wszystkich mieszczuchów wysyłał na "resocjalizację" na wieś. U nas na wsi można od razu poznać, kto tubylec, a kto napływowy (z Warszawy). Ci pierwsi mówią "dzień dobry" także nieznajomym. A ci drudzy nie mówią nawet sąsiadom. Wyjaśniam, że ja też jestem napływowy, ale już po resocjalizacji.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|