 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-02-2009 22:42 | Katarzyna (2198 punktów) | Cuda i przyzwyczajenie:)
8 na 8 | Ta pisanina będzie o naszych dzielnych szczypiornistach. W pewnym domu przy telewizorze zebrała się zaprzyjaźniona grupa o różnorodnych światopoglądach. Grupa składała się z trzech sztuk homo zwanych sapiens: katolik (piszę w pierwszej kolejności z uszanowania), agnostyk i ateista. Pomijam różnorodność płciową aby czytelnik się nią nie sugerował. Oczywiście piwko (w rozsądnych ilościach...) i czekolada z orzechami. Ten sposób spędzenia wieczoru zaproponował katolik (wielki fan piłki we wszystkich konfiguracjach - odnoszę wrażenie, że gdyby przeprowadzić badania - okazałoby się, że odsetek kibiców wśród katolików jest znacznie wyższy niż wśród ateistów na przykład). Uprzejme pogadywania, żarciki (o dziwo, wymienione osoby się lubią, pomimo różnic światopoglądowych), sympatyczna atmosfera. Sympatyczna, chociaż jej zabarwienie powoli zmieniało się w kierunku przygnębienia, kiedy "Nasi" nadal przegrywali różnicą dwóch bramek, a czasu stawało się rozpaczliwie mało. Ostatnie minuty - Polacy przegrywają jednym punktem, a żeby wejść do półfinału potrzeba zwycięstwa. Katolik głośno jęczy z prawie fizycznego bólu spodziewanej porażki, ateista złorzeczy a agnostyk... rzuca się na kolana i zaczyna intensywnie, głośno i widowiskowo... modlić. Po krótkiej chwili konsternacji - w jego ślady idzie... ateista. Katolik - nie  W ostatniej minucie Polacy strzelają bramkę wyrównującą (ateista przestaje opychać się czekoladą i zamiera w bezruchu na kolanach), a po przerwie uzyskanej przez Wentę, kiedy do końca spotkania brakuje piętnastu sekund - kolejną  Nie będę Wam opisywać dzikiego wrzasku szczęścia "ogólnoświatopoglądowego", śmiechów, łez, podskoków i ochrypłych śpiewów. Zapytam tylko: - czy modlitwa dwóch "czarnych owiec" chociaż nieszczera, podziałała (domowy katolik stwierdził, że to ewidentny cud). Pytam nie bez przyczyny, bo następnego dnia słyszałam jak prezenterka w "misyjnej" telewizji publicznej stwierdzała autorytatywnie, że był to "cud i nasza reprezentacja powinna udać się na pielgrzymkę na Jasną Górę"... - czy gdyby nasi szczypiorniści mieli na koszulkach podobiznę JPII - zdobyliby mistrzostwo? - czy nasza reprezentacja ma (już) kapelana? - czy człowiek wychowany w określonym porządku "rytualnym", pomimo zmiany światopoglądu, skazany jest na miazmaty przyzwyczajeń z dzieciństwa (osobą, która najczęściej z wszystkich mi znajomych osób, używa wyrażeń "Matko Boska", "O Jezu", "O Boże" itp. jest znajoma mi ateistka)? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | >Ta pisanina będzie o naszych dzielnych szczypiornistach. Wiesz co Kasiu? Jeśli chodzi o piłkę (każdą), to cel uświęca środki, byle wygrać. Nawet pomodlić się warto. Zakładam przy tym że Wszechwiedzący Bóg wie w co grają i którzy są nasi.
|
|
3 na 3 | Adam Wojtkiewicz (3958 punktów) | Nie rozumiem w ogóle o co chodzi, jaki ma sens ten cały przemysł sportowy. I dlaczego w Polsce ludzie tak potrzebują oglądać jak "nasi" wygrywają. Czyżby sami byli przegrani? Zauważcie że w Polsce ludzie rozpaczliwie chwytają się dyscyplin w których akurat Polacy mają dobre wyniki. Nie dotyczy to piłki nożnej (nie wiem czemu), która jest jakimś fetyszem niemalże wszystkich i cieszy się popularnością mimo klęsk ustawicznych i totalnej korupcji. Brzydzi mnie to i zniesmacza. Teraz Małysz ma gorsze wyniki to już nikt nie ogląda skoków narciarskich. Te wszystkie oglądanie piłek ręcznych i nożnych i innych wygłupów to jest jakiś folklor gorszy niż chodzenie do kościoła.
Adam
|
|
 | | Ocykan (3528 punktów) | >dlaczego w Polsce ludzie tak potrzebują oglądać jak "nasi" wygrywają.
Chyba nie tylko w Polsce? To raczej cecha większości społeczeństw (o ile nie wszystkich).
|
|
2 na 2 | salek (4701 punktów) | Agnostyka - rozumiem. Ale żeby ateista?
|
|
 | 1 na 1 Osnowa (11779 punktów) (zablokowany) |
> Agnostyka - rozumiem. Ale żeby ateista?  Co innego jakby swoje ateistyczne kciuki za nich trzymał, prawda? .
|
|
5 na 5 | lotrek (14275 punktów) | > domowy katolik stwierdził, że to ewidentny cud.To pewnie z katolickiego przyzwyczajenia, był to po prostu "fuks", czyli nasi chłopcy mieli "farta". W języku polskim jest sporo określeń na takie zjawiska a i przysłów nie brakuje, np, "trafiło się ślepej kurze ziarnko". Moja ciocia na coś takiego zawsze mówiła "lapło im się", ciekawe, czy ktoś znał takie określenie "łutu szczęścia". > "misyjnej" telewizji publicznej stwierdzała autorytatywnie, że był to "cud i nasza reprezentacja> powinna udać się na pielgrzymkę na Jasną Górę"...Pomysł głupi...pielgrzymki bywają niebezpieczne. Autokar może wpaść w poślizg a idąc pieszo można się potknąć i złamać nogę, albo nie daj boże (hi hi) rękę. > - czy gdyby nasi szczypiorniści mieli na koszulkach podobiznę JPII - zdobyliby mistrzostwo?Śmiem wątpić, znajomemu dyndał różaniec poświęcony przez JP2 (święcił ich na tony) koło lusterka w samochodzie a i tak nie uniknął stłuczki. Gdy się z tego śmiałem, to stwierdził, że mogło być gorzej. Fakt...zawsze może być gorzej i tu niestety miał rację. > - czy nasza reprezentacja ma (już) kapelana?Wątpisz w to Kasiu? Nawet mój Związek Wędkarski takowego posiada i pewnie na zawody też jeździ. Nie wiem tylko, czy ma lepsze wyniki w połowach, gdyby tak było to pewnie mówili by, że to cud. > osób, używa wyrażeń "Matko Boska", "O Jezu", "O Boże" itp. jest znajoma mi ateistka)?Ja sam czasem tak mówię w stosunku do katolików, np. Jezus Maria, ale ty głupstwa plewcież...dla nich to bardziej zrozumiałe. 
Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
|
|
 | 6 na 6 | Katarzyna (2198 punktów) | Lotreku Miły. Dobrze Cię znowu widzieć, chociaż na krótko, bo Dzień Darwina wykańcza mnie czasowo... > To pewnie z katolickiego przyzwyczajenia, był to po prostu "fuks", czyli nasi chłopcy mieli "farta". W języku polskim jest sporo określeń na takie zjawiska a i przysłów nie brakuje, np, "trafiło się ślepej kurze ziarnko". Moja ciocia na coś takiego zawsze mówiła "lapło im się", ciekawe, czy ktoś znał takie określenie "łutu szczęścia".Nie zgadzam się po trzykroć, a właściwie zgadzam się, ale nie całkowicie  Gdyby na boisku zamiast "naszych chłopców" występowała reprezentazja wielbicieli Papy R., albo Członków Mojego Ulubionego Forum (żeby nie było, że się czepiam), to obawiam się, że nie tylko łut, ale i parę pudów szczęścia by nie pomogło. Według mnie rozstrzygające są umiejętności i koncentracja (to stwierdzenie Wenty "spokojnie, jest dużo czasu", kiedy do końca spotkania zostało 15 sekund, było idealne). Fascynujący jest dla mnie moment, kiedy wszystko "znika" zostaje tylko człowiek i cel. To jak zatrzymanie czasu. Wręcz dotykalne "zagęszczenie wymiarów". > >- czy nasza reprezentacja ma (już) kapelana?> Wątpisz w to Kasiu? Nawet mój Związek Wędkarski takowego posiada i pewnie na zawody też jeździ. Nie wiem tylko, czy ma lepsze wyniki w połowach, gdyby tak było to pewnie mówili by, że to cud.To było pytanie retoryczne hi hi. Swoją drogą kapelan mógłby wyświęcać i okadzać boisko, byłoby zabawnie. > >osób, używa wyrażeń "Matko Boska", "O Jezu", "O Boże" itp. jest znajoma mi ateistka)?> Ja sam czasem tak mówię w stosunku do katolików, np. Jezus Maria, ale ty głupstwa plewcież...dla nich to bardziej zrozumiałe.  po pierwsze: przecież to "bazgrołki", świetne miejsce do "wyplatania" głupstw  po drugie: to nie dotyczy konwersacji z Katolikami, to dotyczy sytuacji typu "O Matko Boska, muszę wystawić rosół", "O Jezu, bym się przewróciła". Osobiście najwięcej tego typu "objawień" mam podczas jazdy na rowerze mojego ulubionego Katolika. Śmiejemy się, że to pewnie z powodu wyznania Właściciela hi hi. > Do Adama Wojtkiewicza:Nie wartościuję upodobań. Kibicowanie "piłce" może być fajną rozrywką. Pod warunkiem, że będzie traktowane jak rozrywka, a nie sprawa "życia i śmierci". Przyzwoitym kibicem to ja pewnie nigdy nie będę, bo zawsze żal mi przegranych, niezależnie, czy są po "mojej", czy po "przeciwnej" stronie. Interesuje mnie głównie oglądanie emocji na twarzach zawodników. Lubię oglądanie emocji odbitych na ludzkich twarzach. Kiedyś pracowałam z kibicami przeciwnych drużyn. Kiedy zaczynali gadać o sporcie, oczy robiły im się namiętne, a argumenty padały z prędkością bliską prędkości światła. Kiedy już, już myślałam, że poleje się krew - w całkowitej zgodzie zaczynali "wałkować" kolejny temat... pozdrawiam Kibiców i Antykibiców 
"Największą chlubą nie jest to, aby się nigdy nie potknąć, ale to, aby po każdym upadku dźwignąć się i stanąć na nogi."
|
|
7 na 7 | keymak (3379 punktów) | Ciekawa sprawa. Przypomniała mi się sytuacja, gdy razem z kolegami kibicowałem naszym jak kopali na euro. Chodzi oczywiście o niesłynny mecz z Austrią. Uświadomiłem sobie że gdybym w czasie wykonywania karnego padł na kolana, to na 100% nasi by wyszli z grupy! Jaki ja głupi i uparty .. eh. A mogło być tak pięknie  Pozdrawiam.
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|