 |
"....wioskowy ateista..." Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-03-2009 19:33 | julek (1527 punktów) | "....wioskowy ateista..."
4 na 4 |
"..wioskowy ateista ...." lub "....zniecierpliwiony neofita..." Pierwsze określenie znalazłem u Dawkinsa , drugie gdzieś na tym forum . Nie należy wierzącym zadawać pytań o "niepokalane poczęcie" , "zmartwychwstanie" , "cuda" bo wprawiasz pytanego w zakłopotanie i okazujesz się być "żle wychowany" !! . Kościół o ile wiem nie zmienił dogmatów dotyczących " ww spraw " -> Biblia dalej jest świętym Słowem Bożym /świadomie używam dużych liter/ Matka Boska dalej jest Dziewicą a nawet Królową Polski A w Święte Zmartwychwstanie nikt z wierzących nie wątpi . Czy księża Heller , Życiński i inni naukowcy oświadczyli że "zmartwychwstanie" to jakiś symbol a w czasie mszy spożywają opłatek który jest tylko symbolem Ciała Chrystusa. Nie mogę pojąć dlaczego nie powinniśmy się domagać jasnego odrzucenia tego zakłamania i stosować jakąś kolejną "poprawność polityczną" . Niech Kościół się reformuje - takie uprzejme "oddawanie pola" i naukowe dyskusje o wielkim wybuchu i kwarkach z "wierzącymi" są jakąś "gigantyczną obłudą" a nie "dobrym wychowaniem" . Natomiast ateiści "dostają za swoje" od "pewnego siebie ciemnogrodu" . Russell nie na darmo pisał "...i wydaje się ,że w jakimś głębokim regionie podświadomości biskupi i profesorowie wyczuwają wspólny interes w tym , by zachować status quo w swoich wzajemnych stosunkach.... . julekzniecierpliwionywioskowyateista  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 7 | Beatus (2528 punktów) |
> Czy księża Heller , Życiński i inni naukowcy oświadczyli że "zmartwychwstanie" to jakiś symbol a w >czasie mszy spożywają opłatek który jest tylko symbolem Ciała Chrystusa. > Nie mogę pojąć dlaczego nie powinniśmy się domagać jasnego odrzucenia tego zakłamania i stosować >jakąś kolejną "poprawność polityczną" . Nie chodzi o poprawność, przynajmniej nie tym, którzy rzeczywiście wierzą. Sądzę, że trudno ci zaakceptować taką sytuację ale każdy światopogląd ma u swych podstaw wiarę. Tyle, że ta wiara bywa różna. Są tacy, którzy wierzą w prymat rozumu. Tacy, którzy ufają iż poza materią i to dotykalną nie ma nic więcej. Inni wierzą, że nauka wcześniej lub później wszystko wyjaśni. Niektórzy wierzą, że wszystkim steruje wyższa inteligencja, jedni nazywają ją Bogiem inni kosmitami, a bywa też nazywana po prostu naturą. Są też ludzie wierzący w transcendencję.
Ludzie w różne rzeczy wierzą, cały problem polega na tym, że to w co się wierzy, wydaje się tak oczywiste, prawdziwe i ważne, że zaprzeczenie temu lub wiara w coś innego jawi się jako gwałt, głupota, ciemnota i zaślepienie.
Wszyscy jednocześnie mamy tendencje do tego aby gromadzić i chomikować przez całe życie argumenty na słuszność i wyjątkowość naszej własnej postawy. To też normalne.
Dla mnie nie ma sprzeczności między teorią wielkiego wybuchu a transsubstancjacją. Sądzę, że podobnie jest w przypadku Hellera i Życińskiego.
Pozdrawiam
|
|
 | 7 na 7 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >Dla mnie nie ma sprzeczności między teorią wielkiego wybuchu a transsubstancjacją.
Jedno i drugie to efekt działalności krasnoludków, taka jest moja koncepcja. Nie ma sprzeczności między teorią wielkiego wybuchu, transsubstancjacją a krasnoludkami.
A propos transsubstancjacji - myślę że jest to interesujący argument na potwierdzenie tezy, iż wszyscy księża to hipokryci (choć przez jakiś czas wydawało mi się, że jest część takich, którzy wierzą naprawdę). Odprawiwszy otóż magiczny rytuał, kapłan wypija substancję, która - niespodzianka - wciąż smakuje i pachnie jak wino mszalne. Nie sądzę, aby można było skutecznie oszukać ideologią swój nos i kubki smakowe. Ergo, wciskają owieczkom kit z premedytacją.
|
|
 | 11 na 11 | Adamiak (36436 punktów) | > Nie chodzi o poprawność, przynajmniej nie tym, którzy rzeczywiście wierzą.> Sądzę, że trudno ci zaakceptować taką sytuację ale każdy światopogląd ma u swych podstaw wiarę . Tyle, że ta wiara bywa różna.> Są tacy, którzy wierzą w prymat rozumu.> Tacy, którzy ufają iż poza materią i to dotykalną nie ma nic więcej.> Inni wierzą, że nauka wcześniej lub później wszystko wyjaśni.> Niektórzy wierzą, że wszystkim steruje wyższa inteligencja, jedni nazywają ją Bogiem inni kosmitami, a bywa też nazywana po prostu naturą.> Są też ludzie wierzący w transcendencję .> Ludzie w różne rzeczy wierzą, cały problem polega na tym, że to w co się wierzy , wydaje się tak oczywiste, prawdziwe i ważne, że zaprzeczenie temu lub wiara w coś innego jawi się jako gwałt, głupota, ciemnota i zaślepienie.Dłuższy cytat zostawiłem celowo, by zaakcentować jego tendencyjność, polegającą na nadużywaniu w kontekście słowa "wiara" i to w zupełnie uniwersalnie-nietrafnym znaczeniu. Tylko raz wykrztusiłaś słabiutki zamiennik "wiary", czyli "ufność". Słowo "wiara" ma trochę więcej synonimów i nie oznacza tylko patologicznego stanu umysłu podobnego lub utożsamianego z miłości, a związanego najczęściej z wiarą w boga/bogów, religią, wyznaniem, kultem, konfesją, pobożnością i w takichże znaczeniach użytych przez Ciebie powyżej. Twój tekst zabrzmiałby inaczej, gdybyś tym prostym zabiegiem semantycznym nie usiłowała zamienić racjonalizmu, materializmu czy wolnomyślicielstwa na "inną wiarę" - tego słowa nadużyłaś w celu jednoznacznej manipulacji. Mogłaś użyć synonimów: ufność (raz się udało  ), pewność, przeświadczenie, przekonanie, zaufanie, optymizm, nadzieja... mogłaś, ale wówczas trudno jest postawić znak = między sposobami postrzegania rzeczywistości przez teistów i niewierzących. Czy postrzeganie wszystkich jako "wierzących" jest Ci do czegoś potrzebne, poprawia Ci komfort psychiczny?
|
|
|  | 3 na 3 | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Drogi Jurku, chyba się trochę zagalopowałeś. W wypowiedzi Beatki ja nie widzę błędu ekwiwokacji (bo to właśnie jej sugerujesz). Faktem jest, że samo słowo wiara posiada wiele znaczeń; faktem jest, że każdemu z tych znaczeń możemy przypisać po kilka synonimów; faktem jest zatem, że słowo "wiara" posiada wiele synonimów. Ale jest też faktem, że używanie w tekście wyłącznie słowa podstawowego (bez wymienności na synonimy) jest jedynie błędem językowym, konkretnie stylistycznym, i wcale nie musi być uznane za manipulację. Tekst Beaty jest tak skonstruowany, że poszczególne znaczenia słowa "wiara" w nim użytego jasno wynikają z kontekstu zdania; tu nie ma mowy o opacznym rozumieniu (czyli o owej ekwiwokacji). Sam kontekst też nie jest dwuznaczny, zatem manipulacja, czy choćby jej próba, nie ma tu miejsca. > Mogłaś użyć synonimów: ufność (raz się udało), pewność, przeświadczenie, przekonanie, zaufanie, optymizm, nadzieja... mogłaś, ale wówczas trudno jest postawić znak = między sposobami postrzegania rzeczywistości przez teistów i niewierzących. Od kiedy to, Jurku drogi, słowa "optymizm" i "nadzieja" są synonimami słowa "wiara"? Sądzisz, że sposoby "postrzegania rzeczywistości przez teistów i niewierzących" są tak różne, że nie da się ich ze sobą porównać (ten znak =)? Jakbyś zechciał tę myśl rozwinąć, będę Ci bardzo zobowiązany. Bo wg mnie te sposoby postrzegania rzeczywistości niczym się nie różnią, są tożsame. Teista widzi, słyszy, czuje itd. dokładnie to samo co ja. Różnica tkwi jedynie w interpretacji owych doznań. Przykład: Jeśli patrzymy na leżącą na stole książkę, to jest to książka zarówno dla niego jak i dla mnie. Jeśli odczytamy jej tytuł i będzie to, dajmy na to, "Biblia", to dla niego będzie to "święta księga", dla mnie zaś "święta księga teistów związanych z chrześcijaństwem i judaizmem". Ale nadal będzie to tylko książka dla obu z nas. Problemem może być (acz nie musi) postrzeganie takich elementów rzeczywistości jak np. "hostia". Na pewno jednak zgodzimy się w jednym: że jest to "opłatek". Różnice objawią się w przypisywanych mu synonimach - dla teisty będą to: "ciało Chrystusa" lub "symbol ciała Chrystusa", dla mnie: "wyrób (wypiek) mączny" lub coś w tym stylu. Ale to nadal jest tylko interpretacja, a nie różnica w postrzeganiu ! Nie chcę niczego sugerować (  ), ale Beatce należą się jakieś przeprosiny za pomówienie jej o niecne intencje... Oczywiście, że Cię pozdrawiam.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > Drogi Jurku, chyba się trochę zagalopowałeś.Nie lubię truchtać, drogi Michale.  > W wypowiedzi Beatki ja nie widzę błędu ekwiwokacji (bo to właśnie jej sugerujesz).Ja dostrzegłem to, co tak ładnie zagranicznym słowem nazwałeś, choć znaczenia tego określenia tylko się domyślałem.  > Ale jest też faktem, że używanie w tekście wyłącznie słowa podstawowego (bez wymienności na synonimy) jest jedynie błędem językowym, konkretnie stylistycznym, i wcale nie musi być uznane za manipulację.Jasne, że nie musi, ale może i w kontekście wypowiedzi Beatus ja tak uznałem. > Sam kontekst też nie jest dwuznaczny, zatem manipulacja, czy choćby jej próba, nie ma tu miejsca.Właśnie o tym piszę - Beatus zupełnie jednoznacznie wrzuca mnie do jednego wora z wierzącymi, czyniąc to przy pomocy słowa "wiara", używanego w identycznym (intencjonalnie) znaczeniu dla teistów i reszty wymienionego towarzystwa, na co ja się nie zgadzam uznając to za manipulację, lub ekwiwokację, jak Ty to ślicznie nazwałeś.  > >Mogłaś użyć synonimów: ufność (raz się udało), pewność, przeświadczenie, przekonanie, zaufanie, optymizm, nadzieja... mogłaś, ale wówczas trudno jest postawić znak = między sposobami postrzegania rzeczywistości przez teistów i niewierzących.> Od kiedy to, Jurku drogi, słowa "optymizm" i "nadzieja" są synonimami słowa "wiara"?Ano, od czasu, kiedy słowo "wiara" zaczęto zastępować tymi (oraz innymi) słowami w kontekstach niereligijnych . I to by była, z grubsza, odpowiedź na Twoje zarzuty, drogi Michale. 14.pl/synonimy14.pl/synonimy_2> Nie chcę niczego sugerować ( ), ale Beatce należą się jakieś przeprosiny za pomówienie jej o niecne intencje...Przecie Beatus miała- uważam- intencje jak... najcniejsze - chciała poprawić sobie samopoczucie (nie znam bardziej cnych zamiarów) i właśnie o tym piszę.  Nie czytałem zdania Beatus na ten temat, więc na razie niecne intencje zarzucasz, drogi Michale, pośrednio mnie. > Oczywiście, że Cię pozdrawiam.Wzajemnie, Michale.
|
|
| | |  | 2 na 2 | placownik (17853 punktów) |
>Właśnie o tym piszę - Beatus zupełnie jednoznacznie wrzuca mnie do jednego wora z wierzącymi
Nie ma sensu się wypierać. Wierzysz. Choćby w to, że literki, które teraz sczytujesz ze swego monitora, to nie wytwór Twojej nieprzeciętnej wyobraźni. Uwodnić tego w żaden sposób nie można. Podobnie nie sposób udowodnić, że porządek tych literek nie jest wynikiem pracy przemyślnego (w sensie informatycznym) programu, lecz prawdziwego, z krwi i kości, placownika.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >Właśnie o tym piszę - Beatus zupełnie jednoznacznie wrzuca mnie do jednego wora z wierzącymi> Nie ma sensu się wypierać. Wierzysz. Choćby w to, że literki, które teraz sczytujesz ze swego monitora, to nie wytwór Twojej nieprzeciętnej wyobraźni. Uwodnić tego w żaden sposób nie można. Podobnie nie sposób udowodnić, że porządek tych literek nie jest wynikiem pracy przemyślnego (w sensie informatycznym) programu, lecz prawdziwego, z krwi i kości, placownika.Hmmm, zastanawiam się, jaki mechanizm tkwi w Tobie, Mentraku i Beatus, nakazując Wam (pozornie bezinteresownie  ) nie tylko podejrzewać, ale i narzucać werbalnie swój sposób myślenia mnie...? Zupełnie nieistotny w kontekście wydaje się fakt, iż mam zupełnie inny sposób percepcji rzeczywistości na myśli... ale Beatus to mniej interesuje niż Michała i Ciebie, Placowniku...
|
|
| | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Hmmm, zastanawiam się, jaki mechanizm tkwi w Tobie, Mentraku i Beatus, nakazując Wam (pozornie bezinteresownie ) nie tylko podejrzewać, ale i narzucać werbalnie swój sposób myślenia mnie...?Osobiście jestem przeciwniczką stawiania negatywnych granic (takich które dzielą na dobrych i złych, mądrych i głupich, wartościowych i nie) pomiędzy ludźmi z powodu ich: wieku, płci, wyznania lub jego braku, narodowości, światopoglądu. Dlatego też od czasu do czasu zajmuję głos w dyskusjach, które moim zdaniem prowadzą do tworzenia tych nielubianych przeze mnie podziałów. > Zupełnie nieistotny w kontekście wydaje się fakt, iż mam zupełnie inny sposób percepcji rzeczywistości na myśli... ale Beatus to mniej interesuje niż Michała i Ciebie, Placowniku... Juruś jak krótką masz pamięć, rozmawialiśmy dotychczas ze sobą 3 razy. Raz się pokłóciliśmy, raz broniłam twojego punktu widzenia, raz napisałam, że podzielam twoje przekonania ale z drobnymi zastrzeżeniami. Pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > >Hmmm, zastanawiam się, jaki mechanizm tkwi w Tobie, Mentraku i Beatus, nakazując Wam (pozornie bezinteresownie ) nie tylko podejrzewać, ale i narzucać werbalnie swój sposób myślenia mnie...?> Osobiście jestem przeciwniczką stawiania negatywnych granic (takich które dzielą na dobrych i złych, mądrych i głupich, wartościowych i nie) pomiędzy ludźmi z powodu ich: wieku, płci, wyznania lub jego braku, narodowości, światopoglądu. Dlatego też od czasu do czasu zajmuję głos w dyskusjach, które moim zdaniem prowadzą do tworzenia tych nielubianych przeze mnie podziałów.A ja inaczej: jestem przeciwnikiem wartościowania różnic (granic) które są... czy tego chcesz czy nie. > >Zupełnie nieistotny w kontekście wydaje się fakt, iż mam zupełnie inny sposób percepcji rzeczywistości na myśli... ale Beatus to mniej interesuje niż Michała i Ciebie, Placowniku... > Juruś jak krótką masz pamięć, rozmawialiśmy dotychczas ze sobą 3 razy. Raz się pokłóciliśmy, raz broniłam twojego punktu widzenia, raz napisałam, że podzielam twoje przekonania ale z drobnymi zastrzeżeniami.Kompletne nieporozumienie (nie użyłem zwrotu: nie rozumiesz  ). Odniosłem się do faktu, iż elita forumowa rzuca się w twojej obronie, nie znając jeszcze twojego stanowiska  Ale dziękuję za dotychczasową wymianę poglądów  Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Fizyk (17637 punktów) | > Nie ma sensu się wypierać. Wierzysz.Wiem, że nie było to do mnie, ale wypieram się: wiara jest mi zbędna. > Choćby w to, że literki, które teraz sczytujesz ze swego monitora, to nie wytwór Twojej nieprzeciętnej wyobraźni.Nie muszę tu wierzyć bo wiem jak jest. A w dodatku jest coś wręcz przeciwnego niż Twoja wiara Ci sugeruje: te literki są wytworem Twojej wyobraźni. > Uwodnić tego w żaden sposób nie można.Na życzenie mogę to zrobić.
|
|
| | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> > Uwodnić tego w żaden sposób nie można.> Na życzenie mogę to zrobić.  Chcesz udowodnić prawdziwość realizmu epistemologicznego? Życzę powodzenia. Tylko zanim przystąpisz do dzieła odpowiedz sobie (i mnie) na pytanie: po co. Bo gdyby jedynym powodem byłaby nieprzeparta niechęć do słowa wierzę, to nie wiem czy warto byłoby się trudzić. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | | webmaster (moderator) | Są rzeczy, które, nawet jeżeli prawdziwe, nie dają się udowodnić. Pozostaje tylko ustalić, co znaczy 'prawdziwe'
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
> Są rzeczy, które, nawet jeżeli prawdziwe, nie dają się udowodnić. Pozostaje tylko ustalić, co znaczy 'prawdziwe'  "Prawdziwość" to w tym kontekście niezbyt szczęśliwe określenie. Podobnie zresztą jak i "udowodnić". Lepsza byłaby "słuszność", którą (według mnie) można tylko przyjąć lub odrzucić. Bez dowodu. Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Chcesz udowodnić prawdziwość realizmu epistemologicznego?
Nie. Wręcz przeciwnie. Przeczytaj jeszcze raz co napisałem: mogę udowodnić, że literki które sczytujesz teraz z monitora to wytwór Twojej wyobraźni.
|
|
| | | | | | |  | | placownik (17853 punktów) |
>> Chcesz udowodnić prawdziwość realizmu epistemologicznego? >Nie. Wręcz przeciwnie.
Wręcz przeciwnie? Czyli fałsz?
>Przeczytaj jeszcze raz co napisałem: mogę udowodnić, że literki które sczytujesz teraz z monitora to wytwór Twojej wyobraźni.
W to nie wątpię. To był, wydawało mi się, że oczywisty, skrót myślowy. Nie chodziło mi o wrażenie (obraz) literek, lecz o same literki, łącznie z monitorem, stołem na którym stoi, podłodze na której stoi stół itp. itd., słowem, miałem na myśli całą otaczającą mnie rzeczywistość.
Pozdrawiam
Niech strój słów podkreśla urodę myśli
|
|
| | |  | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Beatus zupełnie jednoznacznie wrzuca mnie do jednego wora z wierzącymi, czyniąc to przy pomocy słowa "wiara", używanego w identycznym (intencjonalnie) znaczeniu dla teistów i reszty wymienionego towarzystwa, na co ja się nie zgadzam uznając to za manipulację
A do jakiego wora miała cię wrzucić, skoro twierdzenie o nieistnieniu boga jest nieweryfikowalne. Skoro tak twierdzisz, to tylko wierzysz w to, co twierdzisz. Acha, zapomniałam, nie zgadzasz się z tym, no cóż, albo weź się za elementarz, albo dalej pieprz głupoty.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Weekend to nie dzwon i on nie dla ciebie, tygodnia brakuje na twój dualizm, a konfitury musisz wszystkie wylizać, szkoda zostawić. > A do jakiego wora miała cię wrzucić, skoro twierdzenie o nieistnieniu boga jest nieweryfikowalne. Skoro tak twierdzisz, to tylko wierzysz w to, co twierdzisz. Acha, zapomniałam, nie zgadzasz się z tym, no cóż, albo weź się za elementarz, albo dalej pieprz głupoty.> Zazdrościsz mi mojego poczucia koherencji? Miłego weekendu, belvedere .  P.S. Aha można też pisać przez samo "h".
|
|
| | | | |  | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >mojego poczucia koherencji
Poczucia, a więc jednak wiary. Ty nie jesteś koherentny, a sprzeczny, ale za to zdrowy psychicznie, bo nie jesteś w stanie widzieć swojej sprzeczności. Gdybyś przeczytał elementarz, to byś zdrowie psychiczne utracił jak każdy zdrowy dogmatyk, który je traci w zderzeniu z metodą naukową i dla utrzymania zdrowia psychicznego porzuca naukę.
Nie zaglądaj do elementarza, bo utracisz zdrowie psychiczne i wiarę w swoją koherentność.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >mojego poczucia koherencji> Poczucia, a więc jednak wiary. Ty nie jesteś koherentny, a sprzeczny, ale za to zdrowy psychicznie, bo nie jesteś w stanie widzieć swojej sprzeczności. Gdybyś przeczytał elementarz, to byś zdrowie psychiczne utracił jak każdy zdrowy dogmatyk, który je traci w zderzeniu z metodą naukową i dla utrzymania zdrowia psychicznego porzuca naukę.> Nie zaglądaj do elementarza, bo utracisz zdrowie psychiczne i wiarę w swoją koherentność.> Zastanawiające jest, skąd się biorą w ludziach ciągoty do przypisywania "wszystkim" swojego sposobu myślenia. Czy budowanie złudzenia, iż niestabilność emocjonalna dotyczy większej liczby osób poprawia ci samopoczucie? Czy, jeśli wmówisz sobie, że "twoje ułomności są powszechne" to zmniejszysz ciężar gatunkowy tychże? Weselej ci będzie, jak sąsiadowi też się chałupa spali? Potrzebujesz wspólników w nieszczęściu?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Potrzebujesz wspólników w nieszczęściu?
Byłoby miło, ale jest to niemożliwe. Kilka procent z populacji jest zdolne do myślenia, reszta to zdrowi psychicznie, wierzący w swoją koherentność, tępiący fakty burzące ich zdrowy spokój. Tak, ja jestem nieszczęśliwa, bo zagubiona w oceanie faktów i wynikających z nich wątpliwości. Ja nie ignoruję faktów dla ochrony swojego zdrowia psychicznego, niepokoją mnie, burzą mój spokój psychiczny i w odróżnieniu od ciebie, staram się je zrozumieć dla jego odzyskania, a nie odrzucać, jak ty, dla ratowania dobrego samopoczucia.
Paradygmat nauki, a na nim opiera się metoda naukowa, wyklucza nie tylko stawianie tezy o nieistnieniu boga, ale w ogóle wyklucza analizę tej tezy z powodu jej nieweryfikalności. Paradygmat w odróżnieniu od dogmatu, wyklucza absolutną słuszność w ogóle. Twoje twierdzenie o nieistnieniu Boga metoda naukowa wyklucza jako naukowe, a więc czym ono jest, Adamiak, dla ciebie? Jakkolwiek byś sobie to nazywał, to każde twierdzenie nieweryfikowalne metodą naukową, jest dogmatem, ty przez nieuctwo zaślepiony dogmatyku.
Twoja przedszkolna erystyka unikająca odnoszenia się do przedstawionych przeze mnie faktów i buszująca po polach twojej ignorancji pomieszanej z psychologią dla gospodyń domowych, może być atrakcyjna w maglu, w salonie za coś takiego służba zrzuca ze schodów i obija kijem.
Zastanawiam się też, czy ciebie stać nawet na tak infantylna erystykę, być może ty nie rozumiesz, o czym ja piszę i tylko tupiesz nóżką ze złości.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Tak, ja jestem nieszczęśliwa, bo zagubiona w oceanie faktów i wynikających z nich wątpliwości.Dostrzegam u ciebie inną... dolegliwość - masz kłopot w pojmowaniu wolności: wolność wg belvedere polega na tym, iż chce ją zwalczyć u innych.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Dostrzegam u ciebie inną... dolegliwość
Adamiak, twoja obsesyjna walka o swoje zdrowie psychiczne zawęża twoją percepcję. Instynkt twój, bo rozumu zdolnego do analizy nie posiadasz, nie pozwala ci na inny ogląd rzeczywistości, jak tylko poprzez pryzmat medycyny. Wszystkie fakty zagrażające twoim dogmatom, którymi odgrodziłeś się od niebezpiecznej rzeczywistości, traktujesz jak wirusy, zagrażające twojemu zdrowiu. Kontakt innych osób z rzeczywistością uważasz za dolegliwość niebezpieczną dla ich zdrowia.
>wolność wg belvedere polega na tym, iż chce ją zwalczyć u innych.
Zwrócenie ci uwagi na sprzeczność twoich dogmatycznych tez z faktami naukowymi traktujesz jak zamach na swoją wolność do ochrony swego zdrowia.
>masz kłopot w pojmowaniu wolności
Pojmowanie w odróżnieniu od rozumienia, nie wymaga definicji aksjomatyki, wystarczy, aby pojmowanie nie stało w sprzeczności z instynktem chroniącym dobre samopoczucie. Jak sam zauważyłeś, ja posiadam dolegliwość, która ogranicza instynkt ochronny i dopuszczam swoją psychikę do kontaktu z niebezpiecznymi dla niej faktami naukowymi i do tego pozwalam sobie jeszcze na strasznie niebezpieczną dla zdrowia psychicznego analizę naukową, która zniewala mnie do tego stopnia, że wyklucza moją wolność do ignorancji. Zniewolona jestem, w przeciwieństwie do Ciebie, Adamiak, ty jesteś wolny od wiedzy naukowej i korzystasz z pełnej wolności do ignorancji i dogmatu.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | >Zniewolona jestem, w przeciwieństwie do Ciebie, Adamiak...
A moja z Tobą rozmowa brzmi mniej więcej tak, jak z blondynką z CPN-u:
Klient na stacji benzynowej pyta ślicznej blondynki za ladą: - Są klemy? Blondyneczka z rozbrajającą wnikliwością: - Do ląk czy do twarzy?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Blondyneczka z rozbrajającą wnikliwością:
...zwraca się do Adamiaka: A co wy mi tu Adamiak p...cie, umyjcie sobie ręce i zapnijcie rozporek.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | >>Blondyneczka z rozbrajającą wnikliwością: > ...zwraca się do Adamiaka: A co wy mi tu Adamiak p...cie, umyjcie sobie ręce i zapnijcie rozporek. >
Ups... i z "klasy" belvedere zostało...
Krótko mówiąc - król/owa jest naga.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) |
> Twoja przedszkolna erystyka unikająca odnoszenia się do przedstawionych przeze mnie faktów i buszująca po polach twojej ignorancji pomieszanej z psychologią dla gospodyń domowych, może być atrakcyjna w maglu, w salonie za coś takiego służba zrzuca ze schodów i obija kijem.Skądś znam ten styl... - czyżbyś wyręczała się w potrzebie chętnie baryckim?    Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | >Skądś znam ten styl...
Wzoruję się na Najlepszym. Pochlebia mi fakt, że dostrzegłeś jakieś podobieństwo, bardzo mi pochlebia.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Zbyszek Bryłowski (7257 punktów) | > >Skądś znam ten styl...> Wzoruję się na Najlepszym.Jeszcze tylko kroczek, a stanie się Najwyższym...  Pozdrawiam - Zbyszek 
Prawda jest jedna.
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | > Dłuższy cytat zostawiłem celowo, by zaakcentować jego tendencyjność, polegającą na nadużywaniu w kontekście słowa "wiara" i to w zupełnie uniwersalnie-nietrafnym znaczeniu.Wiara w potocznym rozumieniu, i w takim użyłam słowa, oznacza przekonanie na określony temat. 1. używałam słowa "wiara" celowo, przyczyny: a) aby podkreślić jego wieloznaczność b) aby podkreślić rozmaitość sposobów zastosowania tej samej dyspozycji psychicznej człowieka c) ponieważ najlepiej nadaje się do opisywania powodów przyjmowania aksjomatów Jeżeli w twoim słowniku słowo "wiara" ma jednoznaczne i dodatkowo negatywne konotacje, to jesteś przypadkiem odosobnionym. Nawet wstanie z łóżka wymaga minimum wiary, że ta czynność ma sens. Bez tego minimum stan zwany jest depresją. > Tylko raz wykrztusiłaś słabiutki zamiennik "wiary", czyli "ufność".Bądź uprzejmy darować sobie używanie tak precyzyjnych co do intencji słów jak "wykrztusić". W wielorakości moich wad i niedociągnięć, akurat zasób słownictwa mam nad przeciętnie bogaty. Efekt uboczny dysleksji. > Słowo "wiara" ma trochę więcej synonimów i nie oznacza tylko patologicznego stanu umysłu podobnego lub utożsamianego z miłości, a związanego najczęściej z wiarą w boga/bogów, religią, wyznaniem, kultem, konfesją, pobożnością i w takichże znaczeniach użytych przez Ciebie powyżej.To jest twoja definicja, obciążona twoimi osobistymi uprzedzeniami. Nie ma nic wspólnego z ogólnie przyjętą: pl.wikipedia.org/wiki/Wiara.> Twój tekst zabrzmiałby inaczej, gdybyś tym prostym zabiegiem semantycznym nie usiłowała zamienić racjonalizmu, materializmu czy wolnomyślicielstwa na "inną wiarę" - tego słowa nadużyłaś w celu jednoznacznej manipulacji.W celu podkreślenia mało odkrywczego faktu, że na początku każdego światopoglądu występuje zestaw aksjomatów, które są przyjęte bez dowodu, inaczej na wiarę. Jeżeli taka oczywistość kimś manipuluje, to strach myśleć jakie mamy niedouczone społeczeństwo. > Mogłaś użyć synonimów: ufność (raz się udało ), pewność, przeświadczenie, przekonanie, zaufanie, optymizm, nadzieja... mogłaś, ale wówczas trudno jest postawić znak = między sposobami postrzegania rzeczywistości przez teistów i niewierzących.Ten znak równości występuje między wszystkimi poglądami w odniesieniu do podstawowych przyczyn ich przyjmowania. Więcej nas łączy niż dzieli. Różnica miedzy ludźmi w odniesieniu do ich aksjomatów faktycznie występuje. Są tacy, którzy nie mają bladego pojęcia o podstawach swoich poglądów - ci chętnie pójdą na wojnę ideologiczną. Tacy, którzy domyślają się lub nieco orientują w niedowodliwości podstaw życia psychicznego - ci są tolerancyjni. Również tacy, którzy doskonale zdają sobie sprawę co w ich poglądach jest przyjęte na wiarę, co przemyślane i dlaczego - ci są mędrcami. > Czy postrzeganie wszystkich jako "wierzących" jest Ci do czegoś potrzebne, poprawia Ci komfort psychiczny?Nie wszyscy są wierzący (w sensie w jakim o tym pisałam), ty akurat jesteś. Dlaczego? Ponieważ nie mieści ci się w głowie, że ktoś może mieć przeciwne poglądy i być wartościowy. To jest właśnie wiara o której pisałam, wiara w najwyższą wartość i słuszność swoich, indywidualnych opinii. Przekonanie o nieomylności. Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Wiara w potocznym rozumieniu, i w takim użyłam słowa, oznacza przekonanie na określony temat.> 1. używałam słowa "wiara" celowo, przyczyny:> a) aby podkreślić jego wieloznacznośćWyszło jednoznacznie - Mętrak też to zauważył  > b) aby podkreślić rozmaitość sposobów zastosowania tej samej dyspozycji psychicznej człowiekaUdało ci się...? > c) ponieważ najlepiej nadaje się do opisywania powodów przyjmowania aksjomatówMożesz dopisać - Tobie się najlepiej nadaje? > Jeżeli w twoim słowniku słowo "wiara" ma jednoznaczne i dodatkowo negatywne konotacje, to jesteś przypadkiem odosobnionym.Piszę coś wręcz przeciwnego - synonimów "wiary" jest sporo i można ich z sensem używać. > Nawet wstanie z łóżka wymaga minimum wiary, że ta czynność ma sens.Ja nie potrzebuję wiary by wstać z łóżka - mnie wystarczy chęć. > Bez tego minimum stan zwany jest depresją.Mylisz pojęcia - depresja to brak chęci (motywacji) a nie wiary. 14.pl/motywacja_a_depresja> Bądź uprzejmy darować sobie używanie tak precyzyjnych co do intencji słów jak "wykrztusić".Czułem upoważnienie jako ripostę na Twoje manipulacje, ale ok, proszę. > >Słowo "wiara" ma trochę więcej synonimów i nie oznacza tylko patologicznego stanu umysłu podobnego lub utożsamianego z miłości, a związanego najczęściej z wiarą w boga/bogów, religią, wyznaniem, kultem, konfesją, pobożnością i w takichże znaczeniach użytych przez Ciebie powyżej.> To jest twoja definicja, obciążona twoimi osobistymi uprzedzeniami.Nie tylko ja uważam wiarę w boga/bogów za patologię. > Nie ma nic wspólnego z ogólnie przyjętą: pl.wikipedia.org/wiki/Wiara.Pod tym adresem nic nie ma. > W celu podkreślenia mało odkrywczego faktu, że na początku każdego światopoglądu występuje zestaw aksjomatów, które są przyjęte bez dowodu, inaczej na wiarę. Jeżeli taka oczywistość kimś manipuluje, to strach myśleć jakie mamy niedouczone społeczeństwo.Zapomniałaś, że nie o początkach mówimy? > Ten znak równości występuje między wszystkimi poglądami w odniesieniu do podstawowych przyczyn ich przyjmowania. Więcej nas łączy niż dzieli.Wolę słowo "różni" bez jego wartościowania. > Różnica miedzy ludźmi w odniesieniu do ich aksjomatów faktycznie występuje. Są tacy, którzy nie mają bladego pojęcia o podstawach swoich poglądów - ci chętnie pójdą na wojnę ideologiczną. Tacy, którzy domyślają się lub nieco orientują w niedowodliwości podstaw życia psychicznego - ci są tolerancyjni. Również tacy, którzy doskonale zdają sobie sprawę co w ich poglądach jest przyjęte na wiarę, co przemyślane i dlaczego - ci są mędrcami.Jw., mnie niepotrzebne wartościowanie, wystarczy, że jestem inny. > >Czy postrzeganie wszystkich jako "wierzących" jest Ci do czegoś potrzebne, poprawia Ci komfort psychiczny?> Nie wszyscy są wierzący (w sensie w jakim o tym pisałam), ty akurat jesteś.Twoje zaklęcia nie zrobią ze mnie wierzącego.  > Dlaczego? Ponieważ nie mieści ci się w głowie, że ktoś może mieć przeciwne poglądy i być wartościowy.Dajesz przykład myślenia, że tylko wierzący może być wartościowy - jeszcze raz: nie będzie mi się "nie mieściło" tylko dlatego, że to wyartykułujesz... twoje zaklęcia nie działają  > To jest właśnie wiara o której pisałam, wiara w najwyższą wartość i słuszność swoich, indywidualnych opinii. Przekonanie o nieomylności.Jw. Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | Wiara jest terminem wieloznacznym. W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś. W religioznawstwie natomiast polega na przyjęciu istnienia lub nie istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. Świadoma decyzja przyjęcia takiej wiary nazywa się aktem wiary. W epistemologii wiara to "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia". Zarówno uzasadnienie jak i jego brak nie implikują prawdziwości lub fałszywości treści wiary. wiki spod adresu pod którym nic nie było
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Wiara jest terminem wieloznacznym .> W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś.Właśnie o tym pisałem, że używałaś celowo, kilkukrotnie słowa "wiara" w odniesieniu do zupełnie innych kontekstów tejże, pomimo istnienia synonimów, które nie powinny być ci obce ze względu na ponadprzeciętne urozmaicenie twego słownika, o czym sama wspominałaś. Za Wiki: celem uniknięcia ekwiwokacji należy pamiętać o następującej regule: zanim użyjesz danego terminu w swojej wypowiedzi, zastanów się, czy w jej kontekście może on posiadać to znaczenie, w którym chcesz go użyć. ... ... nie przypuszczam, że się nie zastanowiłaś (doceniam cię), więc założyłem celowe działanie, czyt: manipulację.  > wiki spod adresu pod którym nic nie byłoDziękuję za pomoc.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Beatus (2528 punktów) | > >Wiara jest terminem wieloznacznym .> >W mowie potocznej oznacza przekonanie o czymś.> Właśnie o tym pisałem, że używałaś celowo, kilkukrotnie słowa "wiara" w odniesieniu do zupełnie innych kontekstówJurku, proszę cię coś ty się tak zaparł jak oszalały. Przecież z punktu widzenia epistemologii to jest obojętne czy wierzysz w rozum, naukę, czy boga. We wszystkich przypadkach chodzi o przekonanie nie posiadające dowodów i nie mogące tych dowodów posiadać. Ja nie pisałam o religii, nie pisałam o nauce, pisałam o podstawach przekonań światopoglądowych człowieka. Te podstawy zawsze i wszędzie przyjmowane są na bazie silnej emocji, której towarzyszy poczucie ich słuszności i prawdziwości. To jest wiara. Nie wiem po co, ani w jakim celu utożsamiasz samą wiarę z jej przedmiotem. Jak mówię kocham mamę, kocham kąpiel z bąbelkami, kocham powieści Banksa - to nie muszę po stokroć tłumaczyć, że kąpieli nie obdarzam tożsamą emocją co moją rodzicielkę. Zawsze chodzi o silne upodobanie. Ja o wierze napisałam coś, co w odniesieniu do owej miłości można byłoby ująć w twierdzenie: Każdy człowiek kogoś lub coś kocha. A ty się uczepiłeś, że napisałam iż każdy kocha kąpiel z bąbelkami, bo takie masz skojarzenie, a ja manipuluję publiką racjonalisty by porzucili swoje prysznice i kąpali się w wannach i z bąbelkami. > Za Wiki: celem uniknięcia ekwiwokacji należy pamiętać o następującej regule: zanim użyjesz danego terminu w swojej wypowiedzi, zastanów się, czy w jej kontekście może on posiadać to znaczenie, w którym chcesz go użyć. ...Zastanowiłam się, może i posiada. Nie dla wszystkich jak się okazuje. > ... nie przypuszczam, że się nie zastanowiłaś (doceniam cię), więc założyłem celowe działanie, czyt: manipulację. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa................ Trzymajcie mnie bo uduszę! > > wiki spod adresu pod którym nic nie byłoDziękuję za pomoc. Link naprawdę nie działał. Nie wiem dlaczego, przykleiłam go prawidłowo, tzn tak jak zwykle i zawsze działało.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Jurku, proszę cię coś ty się tak zaparł jak oszalały. Przecież z punktu widzenia epistemologii to jest obojętne czy wierzysz w rozum, naukę, czy boga. We wszystkich przypadkach chodzi o przekonanie nie posiadające dowodów i nie mogące tych dowodów posiadać.Chcesz powiedzieć, że pisałaś, bo to ładnie wyglądało? > Ja nie pisałam o religii, nie pisałam o nauce, pisałam o podstawach przekonań światopoglądowych człowieka. Te podstawy zawsze i wszędzie przyjmowane są na bazie silnej emocji, której towarzyszy poczucie ich słuszności i prawdziwości. To jest wiara.Tym razem napiszę wprost: nie rozumiesz co piszę - ja się nie zgadzam z twoim "zawsze i wszędzie" i moje emocje nie dotyczą słuszności czy prawdziwości, lecz inności oraz "mojości" moich poglądów. Owszem, mam poczucie słuszności swoich poglądów, ale tylko w kontekście ich przydatności , a nie wartości ideologicznych (oraz innych), jak się tobie zdaje. Ja nie wiem, czy mój światopogląd jest słuszny i prawdziwy - on jest praktyczny, bo mnie się sprawdza, i nie znam praktyczniejszego. > Nie wiem po co, ani w jakim celu utożsamiasz samą wiarę z jej przedmiotem. Jak mówię kocham mamę, kocham kąpiel z bąbelkami, kocham powieści Banksa - to nie muszę po stokroć tłumaczyć, że kąpieli nie obdarzam tożsamą emocją co moją rodzicielkę. Zawsze chodzi o silne upodobanie.Niedawno pisałaś coś o ponadprzeciętnie bogatym słownictwie.  Dla mnie słowo "kocham" znaczy zupełnie coś innego niż "silne upodobanie". > Ja o wierze napisałam coś, co w odniesieniu do owej miłości można byłoby ująć w twierdzenie:> Każdy człowiek kogoś lub coś kocha.Czemu nie dodasz, że w twoim... szerokim rozumieniu tego słowa? Aha, nie mów za mnie. > A ty się uczepiłeś, że napisałam iż każdy kocha kąpiel z bąbelkami, bo takie masz skojarzenie, a ja manipuluję publiką racjonalisty by porzucili swoje prysznice i kąpali się w wannach i z bąbelkami.Moje skojarzenie dostrzegło (podzieliło?) również kilka osób. > >... nie przypuszczam, że się nie zastanowiłaś (doceniam cię), więc założyłem celowe działanie, czyt: manipulację. > Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa................ Trzymajcie mnie bo uduszę !W kontekście naszej dyskusji proszę o sprecyzowanie słowa "uduszę"...  > >> wiki spod adresu pod którym nic nie byłoDziękuję za pomoc. > Link naprawdę nie działał. Nie wiem dlaczego, przykleiłam go prawidłowo, tzn tak jak zwykle i zawsze działało."Wierzę"...
|
|
| | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Tym razem napiszę wprost: nie rozumiesz co piszę - ja się nie zgadzam z twoim "zawsze i wszędzie" i moje emocje nie dotyczą słuszności czy prawdziwości, lecz inności oraz "mojości" moich poglądów.No i tu jest pies pogrzebany. Masz swoje poglądy, ok każdy ma swoje. Tylko, że robisz na rzecz ochrony tych poglądów rzecz całkiem beznadziejną. Mianowicie dopasowujesz wszystko do nich zamiast robić odwrotnie, tj. korygować poglądy w obliczu zastanych faktów. Jeśli coś ci nie pasuje, twierdzisz, że inaczej definiujesz pojęcie, inaczej rozumiesz/widzisz określone zjawiska i zależności - i że twoja wizja jest nienaruszalna i nie wolno z nią dyskutować, to jest twoja. Jak ktoś nie chce tego uznać, znaczy się nie rozumie cię, nie szanuje itd. Jednocześnie wcale ci nie przeszkadza wpierać np. mi, że miałam intencje, których nie miałam. Używam określonych słów na określone myśli. Nie rozumiesz tego zastosowania. No i ok. Więc ci tłumaczę o co mi chodziło. Ale nie, to nie jest tak jak być powinno, bo ty wiesz lepiej o co mi chodziło i będziesz do krwi ostatniej bronił tego, że użyłam owych słów w twoim, a nie moim rozumieniu. > Owszem, mam poczucie słuszności swoich poglądów, ale tylko w kontekście ich przydatności , a nie wartości ideologicznych (oraz innych), jak się tobie zdaje.Każdy tak ma. Jesteśmy inni i nie dla wszystkich to samo jest przydatne. Wartość ideologiczna też ma zastosowanie praktyczne. > Ja nie wiem, czy mój światopogląd jest słuszny i prawdziwy - on jest praktyczny, bo mnie się sprawdza, i nie znam praktyczniejszego.No i fajnie. Tylko, że mój pogląd jest dla mnie praktyczniejszy niż twój. Nie ma powodu aby było inaczej. > Dla mnie słowo "kocham" znaczy zupełnie coś innego niż "silne upodobanie".Dla ciebie generalnie wszystkie słowa znacz coś innego. Wiara już wiem, dotyczy tylko i wyłącznie wiary religijnej i jest zła sama w sobie. Zaś kochanie? Co ono dla ciebie oznacza? > >Każdy człowiek kogoś lub coś kocha.> Czemu nie dodasz, że w twoim... szerokim rozumieniu tego słowa?Ponieważ mam silne przekonanie iż nie jest to moje autorskie i jednostkowe rozumienie. Nie mam obyczaju przypisywać sobie praw autorskich do powszechnych przekonań. > Aha, nie mów za mnie.Nie mówię za ciebie, nie wiedziałaby jak to zrobić. Mówię jak rozumiem to co piszesz, jest różnica prawda? > Moje skojarzenie dostrzegło (podzieliło?) również kilka osób.Jasne. Czy tobie się zdaje, że ja nie mam doświadczenia w dostawianiu minusów? Wiem doskonale za co je dostaje. Za ową inność o której już była mowa. Nie ma znaczenia czy to co mówię jest mądre, głupie, prawdziwe czy zmyślone. Znaczenie ma to, że nie jestem ateistką i się z tym nie kryję. > >Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa................ Trzymajcie mnie bo uduszę !> W kontekście naszej dyskusji proszę o sprecyzowanie słowa "uduszę"... Uff, a jednak masz poczucie humoru. No to może się w końcu dogadamy.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > Uff, a jednak masz poczucie humoru. No to może się w końcu dogadamy.Zacznę od końca, by nie wyjść na pana "Nie", choć niewielką wagę przywiązuję do opinii ludzi na mój temat. Więc okoliczna ludzkość mówi, żem wesoły gość i w tym się z nimi zgadzam.  > No i tu jest pies pogrzebany. Masz swoje poglądy, ok każdy ma swoje. Tylko, że robisz na rzecz ochrony tych poglądów rzecz całkiem beznadziejną. Mianowicie dopasowujesz wszystko do nich zamiast robić odwrotnie, tj. korygować poglądy w obliczu zastanych faktów.>Zupełnie nie zgadzam się z opinią o mojej niereformowalności poglądów ze względu na ich ew. niewygodę, czyli nieprzystawalność do starych - mogę tylko przyznać, iż nie reformuję ich w każdy wtorek i potrzebuję sporo przesłanek by coś w nich zmienić. > Jednocześnie wcale ci nie przeszkadza wpierać np. mi, że miałam intencje, których nie miałam. Używam określonych słów na określone myśli. Nie rozumiesz tego zastosowania. No i ok. Więc ci tłumaczę o co mi chodziło. Ale nie, to nie jest tak jak być powinno, bo ty wiesz lepiej o co mi chodziło i będziesz do krwi ostatniej bronił tego, że użyłam owych słów w twoim, a nie moim rozumieniu.>Jestem dość uważnym czytelnikiem i dużą wagę przywiązuję do słów w komunikacji z akcentem na pisaną. Zazwyczaj sposób ich użycia lub usytuowania w tekście, czy użycie tego a nie innego wyrażenia, synonimu, jest nieprzypadkowe i służy przekazaniu mniej lub bardziej wyraźnego kontekstu lub podtekstu. Prócz, oczywiście, standardowych zasad ich stosowania. Otóż zauważyłem w Twoim tekście to, co zauważyłem, czyli "ekwiwokację wielokrotną" - w ośmiu kolejnych zdaniach użyłaś 9 razy "wiary' w różnych odmianach, więc biorąc pod uwagę "całokształt" naszych rozmów i Twoją erudycję - nie mogłem uznać tego za przypadek... naturalną koleją rzeczy uznałem to za manipulację, bo najgorszy "scenariusz", czyli fakt, że mnie uważasz za niedorozwiniętego wchodził w rachubę jako wariant ostateczny. Zauważ, że od pewnego czasu kłócimy się pietruchę - ja dostrzegłem ekwiwokację użytą manipulacyjnie w kontekście, a Ty trochę mi wmawiasz moją, nieistniejącą awersję do słowa "wiara". Sęk w tym, że mój konglomerat światopoglądowy nie bardzo mieści się w "Twojej" definicji "wiary", jako: "uznawanie za prawdziwe nieuzasadnionego twierdzenia", więc odnoszę się niechętnie do używania tego słowa w kontekście moich przekonań. Języka potocznego również nie używam w sposób, jaki jego słownikowa definicja wskazuje... w każdym razie statystycznie nieczęsto. Jako dość spektakularny przykład podam słowo "muszę", używane przez ludzi w stosunku do najróżniejszych czynności w 99% na przymus nie wskazujących: muszę kupić sobie buty, muszę obejrzeć film w tv, muszę się napić, itd. Ja najczęściej chcę kupić buty, by później chcieć się napić... inaczej mi brzmi i precyzyjniej oddaje mój stosunek do czynności którą chcę wykonać, że o dyskretnej nutce mojej Niezależności w kontekście nie wspomnę...  > >Dla mnie słowo "kocham" znaczy zupełnie coś innego niż "silne upodobanie".> Dla ciebie generalnie wszystkie słowa znacz coś innego. Wiara już wiem, dotyczy tylko i wyłącznie wiary religijnej i jest zła sama w sobie.Ta ironia "generalnie' straciła siłę rażenia - powyżej przybliżyłem swój punkt widzenia. > Zaś kochanie? Co ono dla ciebie oznacza?W świetle Twoich tekstów - zupełnie coś innego niż dla Ciebie i Wikipedii. "Silne upodobanie" mogę mieć na co dzień do słodyczy, herbaty, ciepłej kąpieli lub horrorów w tv a miłość/kochanie czułem kilka razy w życiu do kilku osób i zapewniam Cię, że z nie miały w sobie nic z horroru, choć słodycz, owszem, lecz z żadną, znaną mi czekoladą jej nie porównam...  W każdym razie "miłość", "kocham" + kilka innych "kwiatków" jest dla mnie różami świątecznego przeznaczenia wyłącznie dla żywych istot i to jest właściwe wytłumaczenie - nie chcę, i nie potrzebuję ich dewaluować codziennym szastaniem. > >Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa................ Trzymajcie mnie bo uduszę !I jak - dusimy Jurusia?
|
|
| | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Zauważ, że od pewnego czasu kłócimy się pietruchę - ja dostrzegłem ekwiwokację użytą manipulacyjnie w kontekście, a Ty trochę mi wmawiasz moją, nieistniejącą awersję do słowa "wiara".Zauważam i myślę, że czas na końcowe podsumowanie. Ty zauważasz to co tam wyżej napisałeś. Ja zaś uważam, że jest inaczej. Wyłuszczyłam ci już jak się zdaje moje intencje i powody użycia takiej a nie innej formy na ich wyrażenie. Przykro mi, ale nie ma takiej siły, która przekonałaby mnie, że wie lepiej jakie są moje intencje niż ja sama. Wiem co i po co piszę, jeżeli uważasz że ukrywam jakieś dodatkowe nie podawane przeze mnie przyczyny - to jest twój problem. Nie widzę sposobu aby dowieść ci, że teoria spiskowa na mój temat jest błędna. Teoria jest twoja, a nie moja, więc sam musisz sobie z nią poradzić. > Prócz, oczywiście, standardowych zasad ich stosowania.Mamy odmienne rozumienie standardu, pozostanę przy własnym. > naturalną koleją rzeczy uznałem to za manipulację, bo najgorszy "scenariusz", czyli fakt, że mnie uważasz za niedorozwiniętego wchodził w rachubę jako wariant ostateczny.Jest trzecie wyjście. Pisałam ci o nim, ale jak widzę spłynęło jak woda... > > Zaś kochanie? Co ono dla ciebie oznacza?> W świetle Twoich tekstów - zupełnie coś innego niż dla Ciebie i Wikipedii.Tego mogłam się sama domyślić. > W każdym razie "miłość", "kocham" + kilka innych "kwiatków" jest dla mnie różami świątecznego przeznaczenia wyłącznie dla żywych istot i to jest właściwe wytłumaczenie - nie chcę, i nie potrzebuję ich dewaluować codziennym szastaniem.W porządku, a czy mogę prosić o przyzwolenie używania terminów w szerszych kontekstach niż ty? Inni ludzie je rozumieją. > >>Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa................ Trzymajcie mnie bo uduszę !> I jak - dusimy Jurusia?W samo południe
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >>>Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa................ Trzymajcie mnie bo uduszę !> >I jak - dusimy Jurusia?> W samo południe  No tak... "kobieca precyzja"... Kobiety nie można zmienić. Można zmienić kobietę, ale to niczego nie zmienia. Miłej niedzieli.
|
|
| | |  | 1 na 1 belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | > Twoje zaklęcia nie zrobią ze mnie wierzącego. Adamiak, ogólnie nie sprawiasz wrażenia głupka, ale fakty, nie ma nic bardziej upartego od faktów, robią z ciebie wierzącego, a twój upór - głupka.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Adamiak (36436 punktów) | > >Twoje zaklęcia nie zrobią ze mnie wierzącego. > Adamiak, ogólnie nie sprawiasz wrażenia głupka, ale fakty, nie ma nic bardziej upartego od faktów, robią z ciebie wierzącego, a twój upór - głupka.> ...Belvederciu, ja naprawdę nie jestem w stanie ci pomóc.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Adamiak (36436 punktów) | > Adamiak, ogólnie nie sprawiasz wrażenia głupka, ale fakty, nie ma nic bardziej upartego od faktów, robią z ciebie wierzącego, a twój upór - głupka.> Mam jeszcze pytanie: czy możesz przestać używać wobec mnie inwektyw? Choć niespecjalnie nalegam, byś to czyniła na forum ogólnie, bo wiem, że każdy dysponuje argumentami tylko na miarę swego intelektu, więc stratą dla "wybranych" mogłoby być twoje całkowite milczenie...
|
|
| | | | |  | belvedere (5304 punktów) (zablokowany) | > twój upór - głupka.> czy możesz przestać używać wobec mnie inwektyw? Czuję się usprawiedliwiona, bowiem reakcja na słowo "głupek" zabrała ci prawie 75 minut. Standardowo na inwektywy reaguje się natychmiast. > czy możesz przestać Będę musiała. Zaczepianie ciebie kończy się ostrzeżeniem. Widzę analogię między tą sytuacją, a tą z jednego reality show z niejaką Jolą Rutowicz w roli głównej: kto ją zaczepił, wylatywał z programu (swoją drogą, ile ludzie potrafią mieć współczucia dla pustaka). > twoje całkowite milczenie... Twoje zaprzestanie "poetyckiej" twórczości...  Upomnienie Małgorzaty oraz powiadomienie o innych konsekwencjach przyjęłam do wiadomości. Postaram się być wyrozumiała dla ciebie i nie kierować postów, których nie pojmujesz, tylko takie, które będą łatwe w odbiorze, czyli składające się głównie z emotikonek.
|
|
| | | | | |  | | Adamiak (36436 punktów) | > Czuję się usprawiedliwiona, bowiem reakcja na słowo "głupek" zabrała ci prawie 75 minut. Standardowo na inwektywy reaguje się natychmiast.
Przepraszam, że nie śledzę twej...wytwórczości z taką pilnością, jak ty mojej.
> Będę musiała. Zaczepianie ciebie kończy się ostrzeżeniem. Widzę analogię między tą sytuacją, a tą z jednego reality show z niejaką Jolą Rutowicz w roli głównej: kto ją zaczepił, wylatywał z programu (swoją drogą, ile ludzie potrafią mieć współczucia dla pustaka).
Nie znam Jolki i nie oglądałem z nią programu, lecz domyślam się, że się przyjaźnicie?- razem wyleciałyście z tego programu, czy cię wygryzła, ta Jolka?
>Upomnienie Małgorzaty oraz powiadomienie o innych konsekwencjach przyjęłam do wiadomości. Postaram się być wyrozumiała dla ciebie i nie kierować postów, których nie pojmujesz, tylko takie, które będą łatwe w odbiorze, czyli składające się głównie z emotikonek.
Jesteś tak malutka, jak myślałem, belvederciu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Małgorzata (3242 punktów) | > Adamiak, ogólnie nie sprawiasz wrażenia głupka, ale fakty, nie ma nic bardziej upartego od faktów, robią z ciebie wierzącego, a twój upór - głupka.
Miła belvedere - szarżujesz. Niepotrzebnie. Tym razem tylko upomnienie. W razie recydywy - skorzystam z innych, regulaminem przewidzianych, środków perswazji...
Pozdrawiam
kol jom hu hizdamnut chadasza
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Adamiak (36436 punktów) | > > Adamiak, ogólnie nie sprawiasz wrażenia głupka, ale fakty, nie ma nic bardziej upartego od faktów, robią z ciebie wierzącego, a twój upór - głupka.> Miła belvedere - szarżujesz. Niepotrzebnie.Nie znam się na regulaminie moderatorskim, ale uważam, Małgorzato, iż niepotrzebnie dowartościowałaś belvedere, nazywając jej intelektualną mordęgę "szarżą" - ja określiłbym to jako: jedną z pomyłek jej, niewieścich - myli harakiri z szukaniem treści.  Miłego wieczoru.
|
|
 | 4 na 4 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Dla mnie nie ma sprzeczności między teorią wielkiego wybuchu a transsubstancjacją.
Sprzeczności może nie ma,ale jest duża różnica.O ile Wielki Wybuch jest trudny do udowodnienia to w tym drugim przypadku jest to szalenie proste.Wystarczy rzeczoną substancję obejrzeć pod mikroskopem.Można też spróbować pohodować na szalce Petriego to co się z niej wyizoluje.W ostateczności sklonować gotowego osobnika.
Ale to byłoby już tworzenie nowej teologii.
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | >>Dla mnie nie ma sprzeczności między teorią wielkiego wybuchu a transsubstancjacją. >Sprzeczności może nie ma,ale jest duża różnica.O ile Wielki Wybuch jest trudny do udowodnienia to w tym drugim przypadku jest to szalenie proste. Pod warunkiem, że masz określoną metodę dowodzenia i że wierzysz, iż jest ona jedyną słuszną metodą. >Wystarczy rzeczoną substancję obejrzeć pod mikroskopem. Tylko, że podstawą transsubstancjacji jest wiara, a nie chemia.
Sama transsubstancjacja jest bardzo ciekawym elementem w religii. W chrześcijaństwie obecna w katolicyzmie i prawosławiu. Idea wywodzi się z najbardziej pierwotnych systemów wierzeń, niezwykle powszechnych przed wiekami. Chrześcijaństwo ją zapożyczyło. Temat jest interesujący dla mnie, ale sądzę, że nie dla ciebie, więc nie będę nudzić.
Pozdrawiam
|
|
| |  | 1 na 1 | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Tylko, że podstawą transsubstancjacji jest wiara, a nie chemia.
Pisałem o wyniku transsubstancjacji,a to raczej biologia niz chemia.
> Temat jest interesujący dla mnie, ale sądzę, że nie dla ciebie, więc nie będę nudzić.
Wydaje mi się interesujące badanie ciała samego Boga.Ciekawe jaka to tkanka?
>Pozdrawiam
Pozdrawiam również.
|
|
| | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Pisałem o wyniku transsubstancjacji,a to raczej biologia niz chemia. Mikroskop zasugerował mi chęć poznania składu chemicznego. >> Temat jest interesujący dla mnie, ale sądzę, że nie dla ciebie, więc nie będę nudzić. >Wydaje mi się interesujące badanie ciała samego Boga.Ciekawe jaka to tkanka? Nie byłoby rozsądnym próbować linijką określić litrażu wody płynący w Wiśle w ciągu roku. Mierzenie suwmiarką temperamentu Kowalskiego też skazane jest na niepowodzenie. Temperatury słońca nie określa się używając termometru, a poziomu zadowolenia z życia nie policzysz na kalkulatorze. Przedmiot implikuje metodę. Badanie "ciała bożego" możliwe jest przez prześledzenie historii tej idei, znaczenia i wpływu na kulturę, ma też tu wiele do powiedzenia psychologi i socjologia, jak i samo religioznawstwo. Mikroskop jest narzędziem nieadekwatnym. Inna sprawa, możesz wierzyć, że jeśli nie da się czegoś zbadać mikroskopem to: tego nie ma, nie ma to znaczenia, jest fałszywe itp. Jednak to będą aksjomaty twojego światopoglądu, które nie są dowodliwe.
|
|
| | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Badanie "ciała bożego" możliwe jest przez prześledzenie historii tej idei, znaczenia i wpływu na kulturę, ma też tu wiele do powiedzenia psychologi i socjologia, jak i samo religioznawstwo. Mikroskop jest narzędziem nieadekwatnym. >Inna sprawa, możesz wierzyć, że jeśli nie da się czegoś zbadać mikroskopem to: tego nie ma, nie ma to znaczenia, jest fałszywe itp. Jednak to będą aksjomaty twojego światopoglądu, które nie są dowodliwe.
Nie mówię o badaniu idei ale tego w co zamienia się chleb w czasie procesu transsubstancjacji.Jeżeli dalej jest to chleb to nie ma sprawy.Jeżeli coś innego rzecz robi się interesująca. Sam fakt badania czy jedna substancja może się zamienić w inną na skutek czyjegoś gadania może rzeczywiście wymagać konsultacji z psychologiem.Choć lepszy byłby pewno psychiatra.
Ale co ma do tego socjolog i historyk? Wierzę że jesteś osobą inteligentną ,mądrą i sympatyczną.Nie da się tego "zbadać mikroskopem",ale myślę ,że ma znaczenie,istnieje i nie jest fałszywe
pozdrawiam.
|
|
| | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >Ale co ma do tego socjolog i historyk? Socjolog - występowanie, wpływ i zasady oddziaływanie idei na zbiorowość ludzką, na kulturę. W przypadku transsubstancjacji jest to ważny element religii a ta jak wiadomo wpływa na kierunek i sposób rozwoju kultury ale i na życie indywidualne człowieka. Historyk - znawstwo idei, jej wpływu i źródeł w przeszłości, które ułatwia rozumienie teraźniejszości. Opłatek na początku był chlebem. Chleb, cokolwiek do jedzenia powstającego z roślin, w kulturach rolniczych miał znaczenie sakralne. Gdzieś tam w mitologicznej przeszłości, jakiś bóg umarł lub został zabity a z jego ciała powstały rośliny. W kulturach wcześniejszych będzie to ciało zwierzęcia-boga spożywane rytualnie. W innych, spożywanie serca wroga aby posiąść jego moc. >Wierzę że jesteś osobą inteligentną ,mądrą i sympatyczną.Nie da się tego "zbadać mikroskopem",ale myślę ,że ma znaczenie,istnieje i nie jest fałszywe Dziękuję, choć jak chyba już zauważyłeś, ja moją inteligencję i inne dobre oraz złe cechy wykorzystuję inaczej niż ty swoje naturalne predyspozycje. Być może gdyby zmierzyć nam IQ byłoby takie samo. Dlaczego więc dochodzimy do innych wniosków, inaczej żyjemy i w odmienny sposób używamy np. owego IQ? Oczywiście indywidualne doświadczenia mają tu znaczenie, którego nie można pominąć. Jest jeszcze inny temperament, inne zainteresowania itd. Ten cały zbiór zmiennych, których nie możemy nawet próbować wyliczyć w kompletnym zbiorze, powoduje, że mamy odmienne rozumienie tego co znaczy: szczęście, prawda, wartość. Możemy jednak próbować na poziomie dużej ogólności, mówić o zjawiskach, które dotyczą człowieka jako takiego. Tak samo ciebie jak mnie, belvedere i adamiaka. O tym właśnie pisałam na samym początku. Mimo swej odmienności, u samych podstawi jesteśmy bardzo podobni.
Co do psychiatrii, przekonanie iż ten kto prezentuje przeciwne do naszego stanowisko światopoglądowe żyje w fałszu i coś musi być nie tak z jego władzami poznawczymi jest dość powszechne. To jeden z elementów mechanizmu obronnego, pozwalający na zachowanie integralności własnej psychiki. Przecież jak ja mam racje i ten kto uważa całkiem co innego też ma racje - staję w obliczu chaosu. Człowiek lubi żyć w świecie uporządkowanym i takie sytuacje chaotycznych prawd są dal niego dużym dyskomfortem. Moim zdaniem trzeba jednak nad tym pracować i dopuszczać do głosu również te światy, które nam się nie mieszczą w głowie. Opłatek fizycznie nie zmienia się w ciało. Jednak nie przesadzę chyba twierdząc, że wiara w prawdziwość określonej idei ma siłę sprawczą. Tylko, że owe sprawstwo trzeba rozumieć nieco szerzej niż zachodzenie zjawisk mierzalnych metodami empirycznymi. >pozdrawiam. I ja pozdrawiam
|
|
| | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Ten cały zbiór zmiennych, których nie możemy nawet próbować wyliczyć w kompletnym zbiorze, powoduje, że mamy odmienne rozumienie tego co znaczy: szczęście, prawda, wartość.
Skąd o tym wiesz?
> Mimo swej odmienności, u samych podstawi jesteśmy bardzo podobni.
Nic dziwnego.Razem ewoluowaliśmy.
>Co do psychiatrii...
Fragment z psychiatrą odnosił się do mnie a nie do Ciebie. Chciałem być trochę autoironiczny, ale widocznie wyraziłem się niejasno.Jeżeli poczułaś się dotknięta,-przepraszam.
> Moim zdaniem trzeba jednak nad tym pracować i dopuszczać do głosu również te światy, które nam się nie mieszczą w głowie.
Słucham Cię uważnie.
>Opłatek fizycznie nie zmienia się w ciało.
Uczono mnie inaczej.Chyba że nie rozumiem tego co czytam.
>Jednak nie przesadzę chyba twierdząc, że wiara w prawdziwość określonej idei ma siłę sprawczą. Tylko, że owe sprawstwo trzeba rozumieć nieco szerzej niż zachodzenie zjawisk mierzalnych metodami empirycznymi.
Trochę jednak przesadzasz.
marek
|
|
| | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >>Ten cały zbiór zmiennych, których nie możemy nawet próbować wyliczyć w kompletnym zbiorze, powoduje, że mamy odmienne rozumienie tego co znaczy: szczęście, prawda, wartość. >Skąd o tym wiesz? Z życia, z książek trochę. A co, masz inną koncepcję? >Fragment z psychiatrą odnosił się do mnie a nie do Ciebie. Chciałem być trochę autoironiczny, ale widocznie wyraziłem się niejasno.Jeżeli poczułaś się dotknięta,-przepraszam. Daj spokój, nie wzięła tego do siebie to raz, a dwa mam wprawę w czytaniu niepochlebnych rzeczy o sobie. Najlepsze z ostatniego miesiąca, było stwierdzenie, że jestem ateistką i to niedouczoną. Więc to dobry dla mnie wątek - edukacyjny. >>Opłatek fizycznie nie zmienia się w ciało. >Uczono mnie inaczej.Chyba że nie rozumiem tego co czytam. On się zmienia w ciało mistyczne, nie fizyczne. Bzdur ci napletli. >>Jednak nie przesadzę chyba twierdząc, że wiara w prawdziwość określonej idei ma siłę sprawczą. Tylko, że owe sprawstwo trzeba rozumieć nieco szerzej niż zachodzenie zjawisk mierzalnych metodami empirycznymi. >Trochę jednak przesadzasz. Nie, to ty nie doceniasz siły niematerialnych idei Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | >Nie, to ty nie doceniasz siły niematerialnych idei
A są jakieś materialne? (Oj, Beatko, Beatko...)
>Pozdrawiam
Ja Ciebie także.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > >Nie, to ty nie doceniasz siły niematerialnych idei> A są jakieś materialne?> (Oj, Beatko, Beatko...)Cofać się do tyłu. Minuta czasu. itd. Tak, tak, masz rację purysto językowy. Idea z definicji jest niematerialna. Pozwól, iż wyłożę ci moje racje. Pierwsza i podstawowa - język jest dla ludzi, a nie ludzie dla języka. Chociaż sama mówię dość poprawnie, nie mam w obyczaju poprawiania innych dopóty dopóki rozumiem co mają na myśli. Od lat bronię zaciekle tych, którzy mówią "poszłem" korzystając z mądrości wioskowej - każdy chodzi jak umie. W tej odpowiedzi podwojenia użyłam z intencją. Rozmawiam z osobą, która przykłada dużą wagę do empirii. Nie docenia zaś, przynajmniej w mojej opinii, tego co już w empirii się nie mieści. Użyłam słowa idea - aby podkreślić, że chodzi mi o jakąś myśl przewodnią z której wypływa szereg konsekwencji kulturowych. Nie o pierwszy lepszy byt myślny, jak np. góra złota. Dodałam do tego oczywistość "niematerialna" aby uzyskać większą siłę w przekazanej informacji, aby podkreślić, że empiryczne spojrzenie na świat jest niewystarczające. Podsumowując, tak popełniłam błąd językowy . Mea culpa. Nic mnie już nigdy nie usprawiedliwi.  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > >Podsumowując, tak popełniłam błąd językowy . Mea culpa. Nic mnie już nigdy nie usprawiedliwi.> >  > Mam do Ciebie słabość, więc Ci wybaczam (tym razem)...  Moja wdzięczność nie zna granic. Dołożę starań aby cię więcej nie zawieść. A gdyby się to nie daj Boże zdarzyło, ukaram się samobiczowaniem zgodnie z nakazami mojej religii.  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > [...] ukaram się samobiczowaniem [...].  (Chyba "ukarzę"?) Byle nie za mocno, bo to urodzie szkodzi, a ja piękna miłośnikiem jestem okrutnym i tego bym nie zdzierżył (nawet w świadomości tylko). > PozdrawiamWzajemnie, z rosnącą atencją. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | >(Chyba "ukarzę"?) No właśnie nie wiem. Ktoś mi kiedyś wyjaśnił, że powinno się mówić ukaram od ukarać się, tak jak ukarał, ukarała. Zaś ukażę od ukazywać się, tak jak ukazał, ukazała. Wprowadzono mnie w błąd? >Byle nie za mocno, bo to urodzie szkodzi, a ja piękna miłośnikiem jestem okrutnym i tego bym nie zdzierżył (nawet w świadomości tylko). Bywały czasy, a i nadal bywają kultury w których blizny uważane są za ozdobę. Rzecz gustu jak sądzę. >I ja cię pozdrawiam ciepło i bezboleśnie
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | > >(Chyba "ukarzę"?)> No właśnie nie wiem.Za Słownikiem Ortograficznym Języka Polskiego: Cytat:Słownik ortograficzny: karać (się), karzę (się), karzą (się); karz (się); karałby (się), karano by (się) > Rzecz gustu jak sądzę.Dlatego też proszę, byś uwzględniła mój. 
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Za Słownikiem Ortograficznym...Zapamiętam, wszak na naukę nigdy nie jest za późno. > >Rzecz gustu jak sądzę.> Dlatego też proszę, byś uwzględniła mój.  Mówisz i masz, a nawet mi to na rękę  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
>Daj spokój, nie wzięła tego do siebie to raz, a dwa mam wprawę w czytaniu niepochlebnych rzeczy o sobie. Najlepsze z ostatniego miesiąca, było stwierdzenie, że jestem ateistką i to niedouczoną. Więc to dobry dla mnie wątek - edukacyjny.
Na tym forum "ateistka" to komplement.Ktoś widocznie chciał Ci zrobić przyjemność. A że niedouczoną? No cóż... Negatywną konotację ma tu teista,katolik,muzułmanin.
>On się zmienia w ciało mistyczne, nie fizyczne. .
Zostawmy już te ciała w spokoju.Mistyczne,realne czy symboliczne - jeden czort.
>nie doceniasz siły niematerialnych idei.
Doceniam wyłącznie te materialne.
>Pozdrawiam
Ja również.
ps. A może choć trochę ateistka? Może nie wierzysz chociaż w Zeusa?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | > A może choć trochę ateistka? Może nie wierzysz chociaż w Zeusa?Idę na całość, w Zeusa też wierzę
|
|
| | | | | | | | | |  | | lukaszewicz (5674 punktów) |
> Idę na całość, w Zeusa też wierzę  I jak tu Ciebie nie lubić?
|
|
|  | | Psyk (14071 punktów) | >Wystarczy rzeczoną substancję obejrzeć pod mikroskopem.Można też spróbować pohodować na szalce Petriego to co się z niej wyizoluje.W ostateczności sklonować gotowego osobnika. >Ale to byłoby już tworzenie nowej teologii.
Sklonowanie Jezusa z opłatka? Świetny pomysł! Powtórne przyjście Pana na żądanie! Nareszcie koniec świata! A swoją drogą dlaczego stacje krwiodawstwa mają problemy z brakiem krwi skoro wystarczy zamówić coś z monopolowego i zawołać byle klechę? Założę się, że Jezus ma grupę 0- (idealny dawca).
|
|
 | | Michał Aleksy Mentrak (10573 punktów) | Wskaż mi tego, który obdarzył Cię minusem, a już ja go...!!!
>Pozdrawiam
Z wdzięcznością, wzajemnie.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
|  | 2 na 2 | Beatus (2528 punktów) | > Wskaż mi tego, który obdarzył Cię minusem, a już ja go...!!!Dziękuję za ofertę, ale znam cię trochę i wiem, ze jesteś ciut za tolerancyjny aby kogoś...  Z tymi minusami jest dziwna sprawa. A nawet dwie. Sama rzadko je stawiam, bardzo rzadko. Bo jak się tak zastanowić to za co? Za niewiedzę? Wiedza rzecz nabyta, każdy ma braki i nic w tym złego ani wstydliwego. Za głupotę? Też nie bardzo, głupota ma obyczaj obracania się przeciwko głupcowi. Po co go jeszcze dodatkowo karać. Swoją drogą i tak nie zrozumie a jedynie się zaperzy. Za bezczelność lub chamstwo? Nieraz jest to objaw temperamentu, a ja lubię ludzi temperamentnych. Czasem braku wychowania, które mści się wystarczająco na osobie. Druga dziwna sprawa. Nie dostałam powiadomienia o tych minusach. Nie wiem więc kto mi je postawił. Chociaż gdybym wiedziała i tak bym nie powiedziała  Pozdrawiam jak zawsze ciepło
|
|
 | | julek (1527 punktów) | Droga Beatus . Wioskowy ateista - /używam tego określenia nie dla kokieterii lecz dlatego że jest sympatyczne i mam do swojej wiedzy dystans/ - zwraca jednak uwagę że istnieje tz. "przyzwoitość" czy może - "zdrowy rozsądek" który oczywiście może prowadzić do marnych wniosków - ale przyzwoity wioskowy ateista wie że mimo zdrowego rozsądku ludziom na antypodach nie napływa krew do głowy mimo że są "do góry nogami" . ....a dobrze wykształcony partner w dyskusji używając nieznanego wioskowemu słowa "transsubstancjacja" /dobrze że nie rozmawiamy bezpośrednio i mogę popatrzyć do słowników/ i dalej sprowadzając dyskusję na niedostępny dla niego poziom ma nadzieję że to wystarczy by go przekonać czy może wprowadzić w zakłopotanie . - W zakłopotanie tak - .... ale wioskowy czyta argumenty prosto --> dla niego opłatek to opłatek , dziewica to dziewica , zwłoki w rozkładzie to zwłoki .- ..".....jak ludzie mogą wierzyć w podobne nonsensy .." mówi znany teolog o wierzeniach jakiegoś plemienia w Afryce którego członkowie często obserwują czarownice latające na liściu bananowca ------- tę opowieść znacie . Przepraszam używam wioskowych argumentów , ale one dla mnie są "oczywiste" . Obawiam się niestety że dyskusje na poziomie najwyższym /brak mi innego określenia/ nie doprowadzają póki co do jednoznacznych wniosków - im dalej się zagłębiamy tym ............. --> rację ma Russell w cytowanym na wstępie stwierdzeniu o " ..cichej zgodzie naukowców i biskupów.." -- pozdrawiam wioskowy julek
|
|
|  | | Beatus (2528 punktów) | > Wioskowy ateista - /używam tego określenia nie dla kokieterii lecz dlatego że jest sympatyczne i mam do swojej wiedzy dystans/Mnie też wydało się sympatyczne. Odczytałam je jako deklarację, że poglądy o których piszesz wynikają z obserwacji świata i refleksji na jego temat, a nie z akademickich rozważań. > ....a dobrze wykształcony partner w dyskusji używając nieznanego wioskowemu słowa "transsubstancjacja"Trudno jest zgadnąć, jakie słowo jest znane rozmówcy, a jakie nie. Zakładam też, że w sytuacji nie zrozumienia a)rozmówca zada pytanie b)sprawdzi w internecie. Osobiście jestem jak najdalej od przekonania, że każdy powinien dysponować wszelką wiedzą. Sama nie dysponuję, więc i nie oczekuję tego od innych. > i dalej sprowadzając dyskusję na niedostępny dla niego poziom ma nadzieję że to wystarczy by go przekonać czy może wprowadzić w zakłopotanie . - W zakłopotanie tak -A to przepraszam, nie chciałam cię zakłopotać. Napisz który element jest dla ciebie niezrozumiały, postaram się wyjaśnić najlepiej jak umiem. > .... ale wioskowy czyta argumenty prosto --> dla niego opłatek to opłatek , dziewica to dziewica , zwłoki w rozkładzie to zwłoki .-Jednocześnie czy nie wydaje ci się interesujące, że bywają tacy, którzy widzą to inaczej? Gdyby sytuacja dotyczyła kilku odosobnionych przypadków, ok - pomieszanie zmysłów. Jest jednak powszechna. Czy więc tak wielu ludzi żyje w zakłamaniu? Może są jakieś inne przyczyny? Może warto ich o to zapytać? > ..".....jak ludzie mogą wierzyć w podobne nonsensy .." mówi znany teolog o wierzeniach jakiegoś plemienia w Afryce którego członkowie często obserwują czarownice latające na liściu bananowca ------- tę opowieść znacie.No i jest to doskonały przykład na to, jak jesteśmy wszyscy do siebie podobni i jak wielką siłę ma owa wiara, o której pisałam, czyli przekonanie, że moje racje są dobre ważne i prawdziwe, zaś racje innych, jakiekolwiek by nie były są głupotą, nonsensem i trzeba ich leczyć. > Obawiam się niestety że dyskusje na poziomie najwyższym /brak mi innego określenia/ nie doprowadzają póki co do jednoznacznych wniosków - im dalej się zagłębiamy tym ............. --> rację ma Russell w cytowanym na wstępie stwierdzeniu o " ..cichej zgodzie naukowców i biskupów.." --Korekta. Nie chciałam cię przekonywać do zmiany poglądów odnośnie wagi i potrzeby religii. Chciałam ci zwrócić uwagę, że podstawą poglądów każdego człowieka jest to samo, i że owo coś, odporne jest na próby dowodzenia prawdziwości lub fałszu. > pozdrawiam wioskowy julek  Pozdrawiam miejska Beatus ps. ale marzy mi się domek na wsi, tylko funduszy ciągle brak
|
|
| |  | | julek (1527 punktów) | > >Wioskowy ateista -> Mnie też wydało się sympatyczne. Odczytałam je jako deklarację, że poglądy o których piszesz wynikają z obserwacji świata i refleksji na jego temat, a nie z akademickich rozważań.> >....a dobrze wykształcony partner w dyskusji używając nieznanego wioskowemu słowa "transsubstancjacja"> Trudno jest zgadnąć, jakie słowo jest znane rozmówcy, a jakie nie. Zakładam też, że w sytuacji nie zrozumienia a)rozmówca zada pytanie b)sprawdzi w internecie. Osobiście jestem jak najdalej od przekonania, że każdy powinien dysponować wszelką wiedzą. Sama nie dysponuję, więc i nie oczekuję tego od innych.Nie,nie -- nie jest tak żle trochę czytam -- i teraz wiem że z transsubstancją zetknąłem się pierwszy raz u Dawkinsa . > >.... ale wioskowy czyta argumenty prosto --> dla niego opłatek to opłatek , dziewica to dziewica , zwłoki w rozkładzie to zwłoki .-> Jednocześnie czy nie wydaje ci się interesujące, że bywają tacy, którzy widzą to inaczej? Gdyby sytuacja dotyczyła kilku odosobnionych przypadków, ok - pomieszanie zmysłów. Jest jednak powszechna. Czy więc tak wielu ludzi żyje w zakłamaniu? Może są jakieś inne przyczyny? Może warto ich o to zapytać?Oczywiście bardzo interesujące - ale to widzenie w hostii ciała nie jest jak piszesz powszechne - jest absolutnie wyjątkowe i nie stałe - to jak zakochanie i to przechodzi - tak jak się stało i ze mną - bylem kiedyś ministrantem i pamiętam jak ksiądz Chodorowski przeistaczał - zaklinał opłatek przez pół godziny --"...hoc ....enim calips corpus meum ...."-- to jakoś tak brzmiało do dziś to pamiętam - nikt niech chciał mu służyć do mszy - bo było za długo o pół godziny - /to jest sama prawda/ -- ale potem mu przeszło -- i każdy chciał z księdzem bo było krótko . > No i jest to doskonały przykład na to, jak jesteśmy wszyscy do siebie podobni i jak wielką siłę ma owa wiara, o której pisałam, czyli przekonanie, że moje racje są dobre ważne i prawdziwe, zaś racje innych, jakiekolwiek by nie były są głupotą, nonsensem i trzeba ich leczyć. Nie chcę nazywać tego głupotą -- ta wiara jest po prostu niezgodna z normalnym , ludzkim ,naukowym doświadczeniem - i tego się trzymajmy. > Korekta. Nie chciałam cię przekonywać do zmiany poglądów odnośnie wagi i potrzeby religii. Chciałam ci zwrócić uwagę, że podstawą poglądów każdego człowieka jest to samo, i że owo coś, odporne jest na próby dowodzenia prawdziwości lub fałszu. To fakt ,-jest w ludzkim mózgu jakaś aberracja która pcha go w stronę irracjonalnej wiary ,- ale sam tego doświadczyłem -- wyzwolenie jest cudowne -- rekompensuje z nawiązką nadzieje jakie daje wiara -- zrozumienie "bezsensu życia" i konieczność szukania szczęścia w "przeżywaniu chwili" daje potężną wolność i nieopisaną radość gdy patrzy się ze dobrotliwym zrozumieniem na "zaklęcia , procesje , bramy ,ołtarze , stroje ....." > Pozdrawiam miejska Beatus> ps. ale marzy mi się domek na wsi, tylko funduszy ciągle brak-- też chciałbym mieć dom na wsi -- pozdrawiam z domu w mieście julek
|
|
| | |  | | Beatus (2528 punktów) | > Oczywiście bardzo interesujące - ale to widzenie w hostii ciała nie jest jak piszesz powszechne - jest absolutnie wyjątkowe i nie stałeMylisz się, zwróć uwagę na to co pisałam o historii. > bylem kiedyś ministrantemKażdy ma prawo błądzić  Ja nie byłam nigdy ministrantem, nie należałam do Oazy ani innych tego typu ruchów. > Nie chcę nazywać tego głupotą -- ta wiara jest po prostu niezgodna z normalnym , ludzkim ,naukowym doświadczeniem - i tego się trzymajmy.Normalne i ludzie nie jest naukowe, a nawet wręcz przeciwnie. > To fakt ,-jest w ludzkim mózgu jakaś aberracja która pcha go w stronę irracjonalnej wiaryA ty jesteś krętacz. Piszesz mi, że prosty chłopak jesteś a nawet wioskowy, a potem używasz takiego "aberracja". Ja tu wpadam w poczucie winy, a ty sobie "aberracja" w najlepsze. Zresztą fakty przeczą twojej koncepcji. Tak historycznie jak i współcześnie irracjonalizm i wiara w irracjonalne rzeczy jest tak powszechna, że należy nazwać ją stanem normalnym, a nie odchyleniem od normy. > ale sam tego doświadczyłemJa też, więc wiem o czym piszesz. Okazało się jednak, że to nie kres rozwoju  > wyzwolenie jest cudowne -- rekompensuje z nawiązką nadzieje jakie daje wiara -- zrozumienie "bezsensu życia" i konieczność szukania szczęścia w "przeżywaniu chwili" daje potężną wolność i nieopisaną radość gdy patrzy się ze dobrotliwym zrozumieniem na "zaklęcia , procesje , bramy ,ołtarze , stroje ....."No, no, nieźle. Masz skłonności do mistycyzmu. Jeszcze będą z ciebie ludzie  > też chciałbym mieć dom na wsi --Więc miejmy irracjonalną nadzieję, że się nam obojgu spełni. A jak będziemy bardzo chcieć i w to wierzyć, z pewnością znajdą się jakieś racjonalne sposoby na materializację tego marzenia  > pozdrawiam z domu w mieście julek  i ja pozdrawiam wprost ze 100-letniej kamienicy
|
|
| | | |  | | julek (1527 punktów) | > >bylem kiedyś ministrantem> Każdy ma prawo błądzić  To nie był żaden błąd - wtedy moja mama podejmowała decyzje i "nią myslałem" - wcale tego nie załuję > Ja nie byłam nigdy ministrantem, nie należałam do Oazy ani innych tego typu ruchów.> > Nie chcę nazywać tego głupotą -- ta wiara jest po prostu niezgodna z normalnym , ludzkim ,naukowym doświadczeniem - i tego się trzymajmy.> Normalne i ludzie nie jest naukowe, a nawet wręcz przeciwnie Przepraszam napisałem głupio - miało być "... z aktualnym stanem nauki" > Tak historycznie jak i współcześnie irracjonalizm i wiara w irracjonalne rzeczy jest tak powszechna, że należy nazwać ją stanem normalnym, a nie odchyleniem od normy. No tak, znowu zgoda - nawet się "bardzo zgadzam" > >wyzwolenie jest cudowne -- rekompensuje z nawiązką nadzieje jakie daje wiara -- zrozumienie "bezsensu życia" i konieczność szukania szczęścia w "przeżywaniu chwili" daje potężną wolność i nieopisaną radość gdy patrzy się ze dobrotliwym zrozumieniem na "zaklęcia , procesje , bramy ,ołtarze , stroje ....."> No, no, nieźle. Masz skłonności do mistycyzmu. Jeszcze będą z ciebie ludzie  A wierzysz w to że gdy twórca dokona czegoś "skończonego" czyli doskonałego /oczywiście nawet tylko w jego odczuciu/ - odczuwa coś na kształt "eksplozji szczęścia " .- nie kpij z wioskowego  - sama wiesz że w życiu ekstazy przeżywają nie tylko mistycy . > >też chciałbym mieć dom na wsi --> Więc miejmy irracjonalną nadzieję, że się nam obojgu spełni. A jak będziemy bardzo chcieć i w to wierzyć, z pewnością znajdą się jakieś racjonalne sposoby na materializację tego marzenia  Nie taka znowu irracjonalna jeżeli ma się spełnić racjonalnie . Przepraszam za wprowadzanie nienaukowej atmosfery rozmowy ,sądzę bowiem że do życia trzeba z dystansem . PS.Ponieważ wątek "spada" ...pozdrawiam z nadzieją na świeże złoto-żółte żonkile i zieloną trawę wokół domu - wszak jesteś Beatus julek
|
|
| | | | |  | | Beatus (2528 punktów) | > To nie był żaden błąd - wtedy moja mama podejmowała decyzje i "nią myslałem" - wcale tego nie załujęŻartowałam przecież. > >No, no, nieźle. Masz skłonności do mistycyzmu. Jeszcze będą z ciebie ludzie  > A wierzysz w to że gdy twórca dokona czegoś "skończonego" czyli doskonałego /oczywiście nawet tylko w jego odczuciu/ - odczuwa coś na kształt "eksplozji szczęścia " .- nie kpij z wioskowego - sama wiesz że w życiu ekstazy przeżywają nie tylko mistycy .Nie wiem czy Twórca przeżywa jakieś ekstazy, czy w ogóle coś przeżywa w naszym tego słowa rozumieniu. Człowiek twórca, a i owszem. Wcale nie kpiłam. > Nie taka znowu irracjonalna jeżeli ma się spełnić racjonalnie .A co jest ważniejsze? Cel czy metoda? > Przepraszam za wprowadzanie nienaukowej atmosfery rozmowy ,sądzę bowiem że do życia trzeba z dystansem .Daj spokój, gdzie tu jest naukowa atmosfera. W jednej wypowiedzi na sto? > ...pozdrawiam z nadzieją na świeże złoto-żółte żonkile i zieloną trawę wokół domu - wszak jesteś BeatusNie rozumiem. Beatus oznacza - szczęśliwe, błogosławione, przynoszące szczęście. W odróżnieniu od Felix, nie chodzi tu o szczęście jako łaskawość losu, ale o to że Beatus jest wybrańcem bogów czy losu. Co w praktyce nie wiele ma wspólnego z szczęściem, którego zwykle pożądamy. Jak więc znam pokrętność bogów, małe mam szanse na owe żonkile wokół własnego domu. Pozdrawiam
|
|
1 na 1 | Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów) | > > Nie mogę pojąć dlaczego nie powinniśmy się domagać jasnego odrzucenia tego zakłamania i stosować jakąś kolejną "poprawność polityczną" . > Niech Kościół się reformuje - takie uprzejme "oddawanie pola" i naukowe dyskusje o wielkim wybuchu >i kwarkach z "wierzącymi" są jakąś "gigantyczną obłudą" a nie "dobrym wychowaniem" . > Mnie jest dokładnie wszystko jedno jakie dogmaty wiary celebruje Kościół. A domaganie się ich odrzucenia byłoby ingerencją w jego wewnętrzne sprawy. Natomiast stanowczo żądam, żeby Kościół nie domagał się ode mnie jakichkolwiek zachowań zgodnych z tymi dogmatami i żeby obowiązywało go dokładnie to samo prawo cywilne i karne, co mnie. Żeby nie nauczał swojej religii w publicznej szkole; torpedował metodę in vitro jako rzekome mordowanie nienarodzonych, żeby płacił podatek dochodowy tak jak ja, etc. Amen.
|
|
 | | julek (1527 punktów) |
>Mnie jest dokładnie wszystko jedno jakie dogmaty wiary celebruje Kościół. A domaganie się ich odrzucenia byłoby ingerencją w jego wewnętrzne sprawy. >Natomiast stanowczo żądam, żeby Kościół nie domagał się ode mnie jakichkolwiek zachowań zgodnych z tymi dogmatami i żeby obowiązywało go dokładnie to samo prawo cywilne i karne, co mnie. Żeby nie nauczał swojej religii w publicznej szkole; torpedował metodę in vitro jako rzekome mordowanie nienarodzonych, żeby płacił podatek dochodowy tak jak ja, etc. Amen.
Jasne - lecz nie wystarczy żądać ,bo gdy grupa ludzi będąca czynnymi członkami KK nie będzie miała dostępu do "wiedzy" - będzie pod wpływem proboszczy ---> a ich wpływ na porządek życia społecznego będzie decydujący i utrzymujący brak równouprawnienia innych członków społeczeństwa .- stąd moje zniecierpliwienie wobec niezorganizowania /bezsilności/ naszej strony .
pozdrawiam julek
|
|
| Rutkiewicz (1290 punktów) | > Nie mogę pojąć dlaczego nie powinniśmy się domagać jasnego odrzucenia tego zakłamania i stosować jakąś kolejną "poprawność polityczną".To dosyć proste, należy się od tego powstrzymać w imię światopoglądowego pluralizmu i tolerancji. A jeśli Pan walczy o prymat światopoglądu ateistycznego, to ma Pan charakter "katola" (przy czym nawet Cejrowski nie jest aż tak napastliwy) i krzyżyk Panu na drogę. Pozdrawiam > Niech Kościół się reformuje - takie uprzejme "oddawanie pola" i naukowe dyskusje o wielkim wybuchu i kwarkach z "wierzącymi" są jakąś "gigantyczną obłudą" a nie "dobrym wychowaniem".To się nazywa otwartość intelektualna; jeśli ktoś przyjmuje tylko jedną możliwość - choćby w sprawie obowiązywalności nauk przyrodniczych - to jest ideologiem a nie naukowcem. > Natomiast ateiści "dostają za swoje" od "pewnego siebie ciemnogrodu".Kompleksy leczy się ciężką pracą, a nie deprecjacją drugiej strony. Użalanie się nad sobą jest bardzo na czasie, w tv wszyscy się użalają i są tacy "wrażliwi"; ale postęp nie bierze się z płaczu w kącie. > Russell nie na darmo pisał "...i wydaje się, że w jakimś głębokim regionie podświadomości biskupi i profesorowie wyczuwają wspólny interes w tym, by zachować status quo w swoich wzajemnych stosunkach..."Walczący ateiści stoją w jednym szeregu z Torquemadą i całą resztą Hiszpańskiego Oficium. Obłudą jest krzewienie światopoglądu ateistycznego, wypieranie szkół z jakichkolwiek treści światopoglądowych - co będzie skutkować kalectwem społecznym, i społeczna perswazja przeciw ruchom tradycjonalistycznym, konserwatywnym i po prostu "antypostępowym", pod płaszczem tolerancji. Tolerancja oznacza równouprawnienie światopoglądów, co moralnie wyklucza czarny PR przeprowadzany w kierunku tamtych środowisk. Takie akcje są narażone na zarzut ideologicznej walki politycznej o wpływy; chciałem przypomnieć, że np. PSR nie jest organizacją darmową, w związku z czym działa zgodnie z logiką rynku. Wszelkie zagrania "pod stołem" są więc częścią walki o rynek, o rząd dusz; zaś cały ten tzw. ruch racjonalistyczny wydaje się być tylko sektą o charakterze korporacji. I co? Wybroni się Pan? Chciałem też zaznaczyć, że już był jeden system odgórnie narzucający ateizm.
|
|
 | 1 na 1 | julek (1527 punktów) | > >Nie mogę pojąć dlaczego nie powinniśmy się domagać jasnego odrzucenia tego zakłamania i stosować jakąś kolejną "poprawność polityczną".> To dosyć proste, należy się od tego powstrzymać w imię światopoglądowego pluralizmu i tolerancji. A jeśli Pan walczy o prymat światopoglądu ateistycznego, to ma Pan charakter "katola" (przy czym nawet Cejrowski nie jest aż tak napastliwy) i krzyżyk Panu na drogę.Nie zna Pan mojego nazwiska , nie nazywam się Dzierżyński i nie rozumiem tak jak on słowa walka . Zapraszam Pana natomiast na "Swięto Przejazdu Świętego Obrazu" , do przeczytania listu licealisty Konrada na pierwszej stronie i wysłuchania jak proboszcz pewnej parafi obdarowuje i zobowiązuje młodych ludzi którzy wybudowali domy do postawienia w swoim obejściu solidnej świętej kapliczki. > To się nazywa otwartość intelektualna; jeśli ktoś przyjmuje tylko jedną możliwość - choćby w sprawie obowiązywalności nauk przyrodniczych - to jest ideologiem a nie naukowcem. Oczywiście nie jestem naukowcem i nie sądzę by ten portal był tylko dla nich przeznaczony. > Kompleksy leczy się ciężką pracą, a nie deprecjacją drugiej strony. Użalanie się nad sobą jest bardzo na czasie, w tv wszyscy się użalają i są tacy "wrażliwi"; ale postęp nie bierze się z płaczu w kącie.> >Russell nie na darmo pisał "...i wydaje się, że w jakimś głębokim regionie podświadomości biskupi i profesorowie wyczuwają wspólny interes w tym, by zachować status quo w swoich wzajemnych stosunkach..."> Walczący ateiści stoją w jednym szeregu z Torquemadą i całą resztą Hiszpańskiego Oficium. Obłudą jest krzewienie światopoglądu ateistycznego, wypieranie szkół z jakichkolwiek treści światopoglądowych - co będzie skutkować kalectwem społecznym, i społeczna perswazja przeciw ruchom tradycjonalistycznym, konserwatywnym i po prostu "antypostępowym", pod płaszczem tolerancji. Tolerancja oznacza równouprawnienie światopoglądów, co moralnie wyklucza czarny PR przeprowadzany w kierunku tamtych środowisk. Takie akcje są narażone na zarzut ideologicznej walki politycznej o wpływy; chciałem przypomnieć, że np. PSR nie jest organizacją darmową, w związku z czym działa zgodnie z logiką rynku. Wszelkie zagrania "pod stołem" są więc częścią walki o rynek, o rząd dusz; zaś cały ten tzw. ruch racjonalistyczny wydaje się być tylko sektą o charakterze korporacji. I co? Wybroni się Pan?> Chciałem też zaznaczyć, że już był jeden system odgórnie narzucający ateizm. Wskazywanie podstawowych sprzeczności nauki i religii nazywa Pan deprecjacja drugiej strony - dziwne . Chcę znaleźć sposób wyjaśniania ludziom średnio wykształconym a wahającym się między swiatopogladami irracjonalności religii . Chodzi mi o stworzenie lepszego dostępu , promocji wiedzy . Znane są już teraz trwające w krajach cywilizowanych projekty promocji "wiedzy" / w kontekście religii/ Oczywiście rozumiem to duża kasa i odwaga i nie ten kraj - ale wiem też że "kanapowo - kontestacyjnym" ruchom trudno o sukces ,--- w końcu o nic mi więcej nie chodzi tylko o równe traktowanie światopoglądów - chciałbym by moje dzieci i wnuki nie były szykanowane i izolowane w moim kraju a dla obrony konstytucyjnych praw można być zdeterminowanym i niecerpliwym . pozdrawiam i pozostaję z szacunkiem dla koncepcji " ...kropla drąży skałę.." o której ktoś tutaj już pisał julek
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|