> >Co ciekawe, nawet mało gustowny klocek domu wczasowego zaczyna z biegiem lat harmonizować mi się z często widywanym krajobrazem, zaczyna wpisywać się w klimat tego miejsca.> A mi jakoś tak ten ośrodek nigdy nie pasował. Nie twierdzę, że to mój ulubiony akcent architektoniczny nad zatoką, ale zaczynam go akceptować przez, hm, "zasiedzenie" w tym miejscu.  > Ale ja wolę krajobrazy z drugiego końca miasta (choć też nad morzem) - tuż przed Rewą. Są bardziej... naturalne. Większość krajobrazów mam w głowie, wyzwalają się gdy oglądam różne pejzaże, bo dla mnie nastrój jest najważniejszy - jestem wrażeniowcem... gdy patrzę na ten klif odbieram go jako ciepło-brązowy i to wcale nie przez wzgląd na jego rudość na fotce, latem też.  Pozdrawiam ziomala.
|