Racjonalista - Strona głównaDo treści
My młodzi Racjonaliści

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
09-04-2009 21:39Jankowski (405 punktów)My młodzi Racjonaliści
Ocena 7 na 15
Jestem agnostykiem można powiedzieć od 16 roku życia. Obecnie pobieram nauki w II kl. LO i zamierzam zostać filozofem. Jestem również racjonalistą, sensu stricte jak i largo. Mój sposób życia dla społeczeństwa jest zupełnie idiotyczny i wiara w racjonalizm spowodowała że nie mam przyjaciół,codziennie ludzie znęcają się nade Mną psychicznie uważają mnie za durnia, imbecyla ,idiotę. Ludzie nie akceptują mojego stylu życia. Ponieważ po poznaniu argumentów za i przeciw oraz obiektywnej ocenie moich poczynań nie piję, nie palę, nie ćpam, nie chodzę do kina, nie słucham radia eska, nie chodzę na dyskoteki, nie gram w piłkę nożną, ergo nie zachowuję się jak typowy młodzieniec w Moim wieku. Zawsze szukam głębszego sensu, myślę w sposób racjonalny. Ostatnio moja klasa miała lekcję i omawialiśmy pozytywizm. Dziwi mnie to że nikt nie wspomniał ani słowem o dziełach Fryderyka Nietzschego , listach T.Jeffersona czy nie poruszył tematu o życiu i twórczości M.Twaina. Ale zaraz , zaraz ja czytałem już niektóre dzieła tych wybitnych ludzi i pamiętam takie cytaty jak "ostatni chrześcijanin umarł na krzyżu","Wolę iść do piekła niż do nieba, gdyż w tym pierwszym znaleźli się wszyscy ciekawi ludzie." Dlatego nie wspomniano ani słowem o ich twórczości ponieważ ich niektóre dzieła pobudzają świadomość nakłaniają do myślenia. Kiedy zauważyłem w klasie na ścianie wiszą tablice na których zapisane są niektóre kierunki myśli i filozofii na przełomie wieków jak np odrodzenie romantyzm itd. Zdziwił mnie brak tabliczki która obejmuje rok 2000- po wyżej. Oczywiście że się o to nie zapytałem ponieważ zaraz został bym zrugany za idiotyzm przez rówieśników. Codziennie za moje poglądy jestem napastowany psychicznie. Wiedzę która choćby podważa istnienie Boga muszę zdobywać na własną rękę i za własne pieniądze. Codziennie religia wyrządza Mnie ale myślę także i wam wiele krzywdy. Do czego nasz świat zamierza dojść takim sposobem działania. Myślę, że żyjemy w epoce hipokrytów. Nie będę się rozpisywał dlaczego nie wierzę ale zapewniam że decyzja o moim agnostycyzmie została podjęta w sposób racjonalny. Codziennie kiedy widzę, słyszę i poniekąd odczuwam na sobie skutki jakie zgotowała nam religia i kultura masowa, kiedy słyszę polityków, księży czy ludzi młodych odczuwam że życie jest bezsensowne, i okrutne. A nie wierząc w Boga przy takim stanie rzeczy jaki na dziś można powiedzieć jest tragiczny ateizm czy agnostycyzm jest bardzo trudny w Polsce.
Przepraszam za błędy jestem dysortografem a moja wypowiedź specjalnie została skonstruowana raczej prostym językiem. Zamierzam jedynie częściowo przybliżyć Wam drodzy forumowicze trudności z jakimi się borykam od lat. Pytajcie o wszystko dam wam wyczerpującą odpowiedź, podrzućcie mi jakiś alternatywy w sposobie życia pokażcie że nie jestem tylko jedynym racjonalistą.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Maciej Twardowski (2606 punktów)
i?

a filozofem to można "zostać"?
09-04-2009 22:35 
 Ocena 1 na 3
Jankowski (405 punktów)
>i?
>a filozofem to można "zostać"?

Poprzez studia licencjackie czy magisterskie. Błąd stylistyczny.. Nie traktujcie mnie jakbym nie dorastał Wam do pięt poprzez ironiczne wypowiedzi. Nie jestem małym dzieckiem w ogóle bez pojęcia o świecie. Właśnie to "pojęcie" i zdolność obiektywnego myślenia doprowadziła mnie do takiego traktowania w tym kraju. Wypowiedź została napisana prostym językiem i nie zamierzam ją poprawiać co pięć minut.
09-04-2009 22:42 
 Ocena 3 na 3
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>Poprzez studia licencjackie czy magisterskie. Błąd stylistyczny.. Nie traktujcie mnie jakbym nie dorastał Wam do pięt poprzez ironiczne wypowiedzi. Nie jestem małym dzieckiem w ogóle bez pojęcia o świecie. Właśnie to "pojęcie" i zdolność obiektywnego myślenia doprowadziła mnie do takiego traktowania w tym kraju. Wypowiedź została napisana prostym językiem i nie zamierzam ją poprawiać co pięć minut.

My mamy Cię nie traktować? Rozdwojenia jaźni jeszcze nie dostałem Z całym szacunkiem, ale w Twoich wypowiedziach widać jakiś szczególny Weltschmerz. Ja rozumiem, świat jest zły ale bez przesady. Taka moja subiektywna opinia. Czy skończenie kierunku o jakże szumnej nazwie filozofia uprawnia do określania samego siebie mianem filozofa? Formalnie niby tak, ale w praktyce to w duuuuuużej mierze myślenie życzeniowe.
Pozdrawiam
10-04-2009 18:33 
 Ocena-1 na 5
cezar (256 punktów)
Idz do psycholaga, wystrczy
Jak w przesłaniu Pana Cogito bądz wierny idz, ale do psychologa
10-04-2009 21:08 
 Ocena 3 na 3
MichaQ (1056 punktów)
Po studiach licenckackich lub magisterskich to można zostać co najwyżej człowiekiem, który posiada wiedzę o poglądach różnych filozofów. Bycie filozofem to postawa, a nie papier.
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>Po studiach licenckackich lub magisterskich to można zostać co najwyżej człowiekiem, który posiada wiedzę o poglądach różnych filozofów. Bycie filozofem to postawa, a nie papier.

Nic dodać nic ująć. Gdyby było tak, jak autor wątku chce, to byśmy mieli setki nowych filozofów rocznie (biorąc pod uwagę ilość szkół wyższych z Polsce). W USA liczba ta szłaby w dziesiątki tysięcy (pisał o tym nawet w jednym z wywiadów św. Kołakowski). Czy obecnie żyje ktoś, o kim z czystym sumieniem można powiedzieć "filozof XXI wieku" - nie liczę tutaj dinozaurów ale "nowe twarze".
11-04-2009 21:04 
 Ocena 3 na 3
jimmy_88gno (1653 punktów)
>Nic dodać nic ująć. Gdyby było tak, jak autor wątku chce, to byśmy mieli setki nowych filozofów rocznie (biorąc pod uwagę ilość szkół wyższych z Polsce). W USA liczba ta szłaby w dziesiątki tysięcy (pisał o tym nawet w jednym z wywiadów św. Kołakowski). Czy obecnie żyje ktoś, o kim z czystym sumieniem można powiedzieć "filozof XXI wieku" - nie liczę tutaj dinozaurów ale "nowe twarze".

Francuz Michel Onfray, chociażby.

Zgodzę się natomiast co do tego, że posiadanie formalnych uprawnień do używania jakiegoś tytułu, a to, kim się rzeczywiście jest, to dwie zupełnie rożne sprawy. Wartości człowieka nie da się odmalować poprzez tak proste mechanizmy, jak te, które aktualnie funkcjonują (i to w dodatku patologicznie).

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
16-04-2009 09:43 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
> Czy obecnie żyje ktoś, o kim z czystym sumieniem można powiedzieć "filozof XXI wieku" - nie liczę tutaj dinozaurów ale "nowe twarze".

Do usług panie Twardowski. Jam jest największym filozofem XXI wieku (tyle, że wiejskim- jak mnie kilkakrotnie nazwano).

?/!
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>Po studiach licenckackich lub magisterskich to można zostać co najwyżej człowiekiem, który posiada wiedzę o poglądach różnych filozofów. Bycie filozofem to postawa, a nie papier.

Otóż to. Dziś filozofem "papierkowym" może zostać każdy. Wystarczą pieniądze i prywatna szkoła.
16-04-2009 09:40 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Po studiach licenckackich lub magisterskich to można zostać co najwyżej człowiekiem, który posiada wiedzę o poglądach różnych filozofów. Bycie filozofem to postawa, a nie papier.

A czy to nie jest tak, że filozofem można zostać poprzez umiłowanie mądrości?

?/!
16-04-2009 20:37 
 Ocena 2 na 2
MichaQ (1056 punktów)
>A czy to nie jest tak, że filozofem można zostać poprzez umiłowanie mądrości?

Można, ale nie wynika z tego, że każdy, kto idzie na studia filozoficzne, wybiera ten kierunek z umiłowania mądrości.
18-04-2009 12:32 
 Ocena 2 na 2
nabuko (673 punktów)
(zablokowany)
>>Po studiach licenckackich lub magisterskich to można zostać co najwyżej człowiekiem, który posiada wiedzę o poglądach różnych filozofów. Bycie filozofem to postawa, a nie papier.
>A czy to nie jest tak, że filozofem można zostać poprzez umiłowanie mądrości?

Może i tak, ale z pewnością mądrym nie można zostać przez umiłowanie filozofii

pozdr.
Patty Matheson (2087 punktów)
Potraktuj to w ten sposób, jak pochwałę niemal: rozmówca nie miał się do czego merytorycznego przyczepić, a żeby nie uznano, iż temat zignorował, przyczepił się błędu językowego. To częsta praktyka.


Pozdrawiam
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Widzę, że czujesz się dosyć wyobcowany.
Proponuję Ci zainteresowanie się teatrem. Może jest u was koło teatralne albo coś w tym rodzaju.
Ja też byłem dziwolągiem ale jakoś mnie za to nie prześladowano, a może dlatego, że cała nasza klasa o profilu teatralnym była uważana za dziwolągi więc jakoś się to rozłożyło na nas wszystkich.
Nie wiem. Tak czy inaczej jeśli psychicznie źle się czujesz znajdź grupę gdzie nie będziesz dziwny.
Ja uważam że ludzie pracujący z teatrem są jedną z najbardziej otwartych grup. Może nawet zdobędziesz tam uznanie za swoją odmienność.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
09-04-2009 23:32 
 Ocena 3 na 3
szperacz (2861 punktów)
> Tak czy inaczej jeśli psychicznie źle się czujesz znajdź grupę gdzie nie będziesz dziwny.

Jeśli dobrze zrozumiałem, to Jankowski wybrał naszą grupę i od nas oczekuje akceptacji i pomocy. Czy tak?
09-04-2009 23:39 
 Ocena 3 na 3
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>> Tak czy inaczej jeśli psychicznie źle się czujesz znajdź grupę gdzie nie będziesz dziwny.
>Jeśli dobrze zrozumiałem, to Jankowski wybrał naszą grupę i od nas oczekuje akceptacji i pomocy. Czy tak?

Myślę, że tak, ale tutaj jest tylko wirtualnie a jemu chyba chodzi o coś bardziej prawdziwego i codziennego, przecież nie można siedzieć na forum całymi dniami (ups).

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
szperacz (2861 punktów)
>Myślę, że tak, ale tutaj jest tylko wirtualnie a jemu chyba chodzi o coś bardziej prawdziwego i codziennego, przecież nie można siedzieć na forum całymi dniami (ups).

Nie wiemy gdzie mieszka, ale mógłby nawiązać kontakt z którymś z ośrodków i tam działać. Czyż nie?
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Myślę, że tak, ale tutaj jest tylko wirtualnie a jemu chyba chodzi o coś bardziej prawdziwego i codziennego, przecież nie można siedzieć na forum całymi dniami (ups).
>Nie wiemy gdzie mieszka, ale mógłby nawiązać kontakt z którymś z ośrodków i tam działać. Czyż nie?

Założyłem, że jeśli pisze to co napisał, to nie może jeszcze z jakiegoś względu tego zrobić o czym mówisz.
Do czego zmierzasz?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
10-04-2009 00:35 
 Ocena 3 na 3
szperacz (2861 punktów)
>Do czego zmierzasz?

Wydaje mi się, że wiem co Jankowski czuje. Rok temu, gdy opuszczałem organizację ŚJ, czułem się podobnie. Pomogło mi forum dyskusyjne (inne). Tam mogłem wyrzucić z siebie cały żal. Poznałem też niektórych osobiście. Dziś jestem tam rzadko. Odczuwam potrzebę rozwijania się, ale to już inny etap.
Konstruktywna krytyka z pewnościa jest pomocna, ale w tej chwili moim zdaniem Jankowskiemu bardziej jest potrzebna pociecha, zachęta niż bezlitosne punktowanie jego myśli. Taką pociechę, kogoś bliskiego mógłby znaleźć w kręgu osób jakiegoś ośrodka.
10-04-2009 00:54 
 Ocena 1 na 1
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
>>Do czego zmierzasz?
>Wydaje mi się, że wiem co Jankowski czuje. Rok temu, gdy opuszczałem organizację ŚJ, czułem się podobnie. Pomogło mi forum dyskusyjne (inne). Tam mogłem wyrzucić z siebie cały żal. Poznałem też niektórych osobiście. Dziś jestem tam rzadko. Odczuwam potrzebę rozwijania się, ale to już inny etap.
>Konstruktywna krytyka z pewnościa jest pomocna, ale w tej chwili moim zdaniem Jankowskiemu bardziej jest potrzebna pociecha, zachęta niż bezlitosne punktowanie jego myśli. Taką pociechę, kogoś bliskiego mógłby znaleźć w kręgu osób jakiegoś ośrodka.
>

Ja się przecież z Tobą zgadzam, a jego nie punktuję. Podałem mu szczerą radę opartą na swoich doświadczeniach.

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
16-04-2009 09:58 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Nie wiemy gdzie mieszka, ale mógłby nawiązać kontakt z którymś z ośrodków i tam działać. Czyż nie?

   Mógłby także nawiązać kontakt ze mną. Chętnie zostanę jego mistrzem. On będzie udawał mego ucznia i uczył się ode mnie wszystkiego czego tylko dusza jego zapragnie. Następnie w kluczowym momencie porzuci mnie, swego mistrza i powie mi przy tym "ty k***y synu!" zamiast "bywaj zdrów".
    By żyć w odpowiednim napięciu trza mieć prawdziwych wrogów a nie jakieś tam mdłe galaretki.

?/!
Sledziu (1058 punktów)

>Ja też byłem dziwolągiem ale jakoś mnie za to nie prześladowano, a może dlatego, że cała nasza klasa o profilu teatralnym była uważana za dziwolągi więc jakoś się to rozłożyło na nas wszystkich.

Ja też chodziłem ( a raczej chodzę, koniec liceum dopiero za tydzień) do takiej klasy. Nie potwierdzę jednak tego, o czym piszesz. Moja klasa to zespół ludzi bardzo sympatycznych i kreatywnych, jednak wszystkie te pozytywy skutecznie umniejsza ich antyintelektualizm. Mam podobne zainteresowania jak Jankowski i chwilami czuję się z ich powodu niewiele mniej wyalienowany, niż on. Moi koledzy nie czytają (chyba, że poezję, na którą ja z kolei mam alergie), nie interesują się niczym poza sztuką, a próbę przekazania im jakiejkolwiek wiedzy traktują niemalże jak splunięcie w twarz. Czasem się zastanawiam, jak można tak spontaniczną aktywność na niwie artystycznej godzić z tak przygnębiającym marazmem umysłowym. Na szczęście, nie mam takich problemów w relacjach interpersonalnych,jak autor wątku - wszak wiedza to nie wszystko. Gdy odłoży się książki, zawsze pozostają "futbol, dziewczyny, alkohol i muzyka", a w tej materii panuje między mną a klasą pełna zgodność.

Pozdrawiam.
16-04-2009 10:08 
 Ocena 1 na 1
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Przez kilka lat chodziłem do Liceum Sztuk Plastycznych i zrezygnowałem m.in z podobnych względów które opisujesz. Jednak mój bunt skierowany był w nieco innym kierunku a spowodowany był głównie zawiedzioną nadzieją. Chciałem znaleźć się w środowisku twórczym, innym niż to znane z podstawówki, a znalazłem się w śród przeciętnych których jedynym wyróżnieniem była umiejętność rysowania, malowania i rzeźbienia. Więc dopadła mnie depresja i stoczyłem się w dekadencje.


?/!
Zyga (1539 punktów)
>Jestem agnostykiem można powiedzieć...

Można powiedzieć, że ja też.

>wiara w racjonalizm spowodowała że nie mam przyjaciół,codziennie ludzie znęcają się na de Mną psychicznie uważają mnie za durnia, imbecyla, idiotę. Ludzie nie akceptują mojego stylu życia.

To raczej nie z powodu racjonalizmu czy niewiary.
Logicznie. Po co komuś w wieku 16 lat znajomy, z którym nic nie można zrobić wspólnie? Jeszcze można usłyszeć wywód na temat szkodliwości alkoholu. Kto by chciał ryzykować coś takiego.

>Ponieważ... nie piję, nie palę, nie ćpam, nie chodzę do kina, nie słucham radia eska, nie chodzę na dyskoteki, nie gram w piłkę nożną, ergo nie zachowuję się jak typowy młodzieniec w Moim wieku. Zawsze szukam głębszego sensu, myślę w sposób racjonalny.

Piwo i dziewczyny - tego potrzeba jak ma się 16 lat - a książki są na kaca

A teraz troszkę poważniej.
Można postępować racjonalnie, nie pić, nie palić i mieć znajomych. Poszukaj przyczyny gdzie indziej. Może jesteś nudny, a może za szczery. Może za dużo czasu w książkach sprawiło, że nie potrafisz odnaleźć się wśród ludzi, a może rówieśników traktujesz z góry.
10-04-2009 12:50 
 Ocena 8 na 8
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Może za dużo czasu w książkach sprawiło, że nie potrafisz odnaleźć się wśród ludzi, a może rówieśników traktujesz z góry.

Jeśli ktoś woli siedzieć w książkach, niż biegać z bandą człekokształtnych za kupką pozszywanych szmat, to ma pełne prawo traktować ich z góry.

W podstawówce i gimnazjum też mnie nienawidzono, z prostego powodu - byłem najlepszym uczniem w klasie i jednym z najlepszych w szkole. Jasne, to była moja wina - bo mógłbym specjalnie dostawać gorsze oceny i zejść do poziomu klasy, wtedy na pewno by mnie zaakceptowali - a że tak nie zrobiłem, cóż, sam byłem sobie winny. Tak?
10-04-2009 13:11 
 Ocena 3 na 3
Zyga (1539 punktów)
>Jeśli ktoś woli siedzieć w książkach, niż biegać z bandą człekokształtnych za kupką pozszywanych szmat, to ma pełne prawo traktować ich z góry.

Od czasu jak przestałem biegać po dachach i drzewach, nie grałem też w piłkę. Nie spowodowało to jednak, że każdego kto ten sport lubi uważam za idiotę.

>W podstawówce i gimnazjum też mnie nienawidzono, z prostego powodu - byłem najlepszym uczniem w klasie i jednym z najlepszych w szkole.

Jesteś pewien, że to ze względu na to, że byłeś najlepszym uczniem? Którym w kolejności trzeba być uczniem, aby nie być wyśmiewanym?
10-04-2009 13:27 
 Ocena 1 na 1
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Od czasu jak przestałem biegać po dachach i drzewach, nie grałem też w piłkę. Nie spowodowało to jednak, że każdego kto ten sport lubi uważam za idiotę.

A czy ja napisałem, że uważam kogokolwiek za idiotę?

>Jesteś pewien, że to ze względu na to, że byłeś najlepszym uczniem? Którym w kolejności trzeba być uczniem, aby nie być wyśmiewanym?

Zdaje się, że drugim.
Całe zjawisko było bardzo złożone i gdybym chciał je dogłębnie opisać to byłby to wywód o wiele dłuższy niż tekst kolegi Jankowskiego. W skrócie - klasowy "przywódca" nie przepadał za mną z powodu ocen, a że był przywódcą, to reszta posłusznych baranów też mnie znielubiła.
Zyga (1539 punktów)
>>Od czasu jak przestałem biegać po dachach i drzewach, nie grałem też w piłkę. Nie spowodowało to jednak, że każdego kto ten sport lubi uważam za idiotę.
>A czy ja napisałem, że uważam kogokolwiek za idiotę?

Pejoratywną "bandę człekokształtnych" uznałem za odpowiednik idiotów.

>>Jesteś pewien, że to ze względu na to, że byłeś najlepszym uczniem? Którym w kolejności trzeba być uczniem, aby nie być wyśmiewanym?
>Zdaje się, że drugim.

U mnie w szkole II też nie lubiano i to nie dlatego, że był jednym z lepszych. Należał do grupy tzw lapsów, którzy nigdy nie uciekli ze szkoły itp.

>Całe zjawisko było bardzo złożone i gdybym chciał je dogłębnie opisać to byłby to wywód o wiele dłuższy niż tekst kolegi Jankowskiego. W skrócie - klasowy "przywódca" nie przepadał za mną z powodu ocen, a że był przywódcą, to reszta posłusznych baranów też mnie znielubiła.

No to zwracam honor i wierzę, że nie miałeś lekko.
Sprawa Jankowskiego wydaje mi się jednak inna.
10-04-2009 21:14 
 Ocena 1 na 1
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>>Może za dużo czasu w książkach sprawiło, że nie potrafisz odnaleźć się wśród ludzi, a może rówieśników traktujesz z góry.
>Jeśli ktoś woli siedzieć w książkach, niż biegać z bandą człekokształtnych za kupką pozszywanych szmat, to ma pełne prawo traktować ich z góry.

Ma prawo traktować ich z góry bo co? Życie pokazało mi, że większość tych "człekoształtnych" wyszło całkiem na swoje. Za to duża część "yntekelktualistów" pokończyła studia i pracują za dużo mniejszą kasę. Oczywiście, ktoś powie, że kasa to nie wszystko. Ale hola tutaj ponoć forum racjonalistów a racjonalnie ujmując celem ludzkiej egzystencji jest spłodzenie potomka i zapewnienie mu godnych podstaw egzystencjalnych.

>W podstawówce i gimnazjum też mnie nienawidzono, z prostego powodu - byłem najlepszym uczniem w klasie i jednym z najlepszych w szkole. Jasne, to była moja wina - bo mógłbym specjalnie dostawać gorsze oceny i zejść do poziomu klasy, wtedy na pewno by mnie zaakceptowali - a że tak nie zrobiłem, cóż, sam byłem sobie winny. Tak?

Przykro mi. Wyrażam żal za grzechy bowiem nigdy nie byłem najgorszy ani najlepszy, ale zazwyczaj ci "najlepsi" mają manie wyższości i często kończą dużo gorzej niż "człekoształtni".
10-04-2009 21:42 
 Ocena 8 na 8
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>Ma prawo traktować ich z góry bo co?

Bo jest od nich inteligentniejszy, a intelekt jest ważniejszy niż siła fizyczna.

>Życie pokazało mi, że większość tych "człekoształtnych" wyszło całkiem na swoje. Za to duża część "yntekelktualistów" pokończyła studia i pracują za dużo mniejszą kasę.

Kasa to nie wszystko.

>Oczywiście, ktoś powie, że kasa to nie wszystko. Ale hola tutaj ponoć forum racjonalistów a racjonalnie ujmując celem ludzkiej egzystencji jest spłodzenie potomka i zapewnienie mu godnych podstaw egzystencjalnych.

Racjonalnie rzecz ujmując nie masz racji.

>Przykro mi.

Mnie też.

>Wyrażam żal za grzechy bowiem nigdy nie byłem najgorszy ani najlepszy, ale zazwyczaj ci "najlepsi" mają manie wyższości i często kończą dużo gorzej niż "człekoształtni".

Nie, to zupełnie inaczej - średniaki usiłują wmówić najlepszym, że ci są najgorsi. Dlaczego? Sam sobie odpowiedz.
Co to znaczy "skończyć dużo gorzej"? "Zarabiać mniej pieniędzy"? Bardzo proste myślenie. Nie każdemu zależy na karierze i zarabianiu milionów. Ja świadomie wybieram się na studia, po których ciężko mi będzie o jakąkolwiek pracę - robię to dla przyjemności. Bezdomność i głód mi nie grożą, więc mogę sobie na to pozwolić.

Wybacz, że tak krótko odpisałem, ale mam film dla inteligentów do obejrzenia.
10-04-2009 21:50 
 Ocena 1 na 1
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>>Ma prawo traktować ich z góry bo co?
>Bo jest od nich inteligentniejszy, a intelekt jest ważniejszy niż siła fizyczna.

Kto tutaj mówił o sile fizycznej? Zresztą - człowiek silny fizycznie ma większe szanse przetrwania w niekorzystnych warunkach. Sam jestem li tylko małe liche chucherko jakby co - wzrostem może nie, ale posturą na pewno

>>Życie pokazało mi, że większość tych "człekoształtnych" wyszło całkiem na swoje. Za to duża część "yntekelktualistów" pokończyła studia i pracują za dużo mniejszą kasę.
>Kasa to nie wszystko.
>>Oczywiście, ktoś powie, że kasa to nie wszystko. Ale hola tutaj ponoć forum racjonalistów a racjonalnie ujmując celem ludzkiej egzystencji jest spłodzenie potomka i zapewnienie mu godnych podstaw egzystencjalnych.
>Racjonalnie rzecz ujmując nie masz racji.

Racjonalnie rzecz ujmując przydałaby się jakaś argumentacja W praktyce - po cóż innego się urodziliśmy, aniżeli po to aby przekazać DNA dalej?
Napisałeś niżej, że na studia się dopiero wybierasz, więc życie pewnie zweryfikuje Twoje poglądy z kasą. Oczywiście, jeżeli mogę się mylić - może jesteś na własnym utrzymaniu i postanowiłeś się dokształcić, jeżeli tak zwracam oczywiście honor.

>>Wyrażam żal za grzechy bowiem nigdy nie byłem najgorszy ani najlepszy, ale zazwyczaj ci "najlepsi" mają manie wyższości i często kończą dużo gorzej niż "człekoształtni".
>Nie, to zupełnie inaczej - średniaki usiłują wmówić najlepszym, że ci są najgorsi. Dlaczego? Sam sobie odpowiedz.

Jako "średniak" powiadam - wszystko zależy od punktu widzenia. Kompleksy?

>Co to znaczy "skończyć dużo gorzej"? "Zarabiać mniej pieniędzy"? Bardzo proste myślenie. Nie każdemu zależy na karierze i zarabianiu milionów. Ja świadomie wybieram się na studia, po których ciężko mi będzie o jakąkolwiek pracę - robię to dla przyjemności. Bezdomność i głód mi nie grożą, więc mogę sobie na to pozwolić.

Czas pokaże... Mi też nigdy nie zależało na zarabianiu milionów i nadal zresztą nie zależy ale kurcze takie jest życie. Co nie zmienia faktu, że życzę Ci jak najlepiej. Mi się kierunek średnio udał ale tak to już jest z tymi średniakami

>Wybacz, że tak krótko odpisałem, ale mam film dla inteligentów do obejrzenia.

Ja też, niedługo się M jak miłość dla przygłupów zaczyna Pozdrawiam
10-04-2009 23:17 
 Ocena 2 na 2
siarkofrut (2125 punktów)
(zablokowany)
>>>Ma prawo traktować ich z góry bo co?
>>Bo jest od nich inteligentniejszy, a intelekt jest ważniejszy niż siła fizyczna.
>Kto tutaj mówił o sile fizycznej?

Ja, w końcu odniosłeś się do mojej wypowiedzi.

>Zresztą - człowiek silny fizycznie ma większe szanse przetrwania w niekorzystnych warunkach.

Takich jak...? To już nie te czasy.

>>>Oczywiście, ktoś powie, że kasa to nie wszystko. Ale hola tutaj ponoć forum racjonalistów a racjonalnie ujmując celem ludzkiej egzystencji jest spłodzenie potomka i zapewnienie mu godnych podstaw egzystencjalnych.
>>Racjonalnie rzecz ujmując nie masz racji.
>Racjonalnie rzecz ujmując przydałaby się jakaś argumentacja

Której u ciebie brakowało - miło, że sam zauważyłeś

>W praktyce - po cóż innego się urodziliśmy, aniżeli po to aby przekazać DNA dalej?

Po co się rodzą bezpłodni?

>>Nie, to zupełnie inaczej - średniaki usiłują wmówić najlepszym, że ci są najgorsi. Dlaczego? Sam sobie odpowiedz.
>Jako "średniak" powiadam - wszystko zależy od punktu widzenia. Kompleksy?

Pewnie jakieś masz, dlaczego mnie pytasz?
Nie trafiłeś, bo jeśli chodzi o naukę w liceum też jestem średniakiem - odpuściłem sobie z różnych przyczyn.

Tak się zastanawiam nad powodem, dla którego odpowiedziałeś na mój post, lecz pozostaje to dla mnie tajemnicą. Chciałeś bronić tych 'człekokształtnych'? To bezcelowe. Ci o których mówię to w tej chwili zwykłe drechy, część już miała problemy z prawem.
Dla jasności - nie twierdzę, że każdy kto lubi piłkę nożną tak kończy, byłoby to ekstremalnie głupie (jak niemal każde uogólnienie).
10-04-2009 23:34 
 Ocena 1 na 1
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>>>>Ma prawo traktować ich z góry bo co?
>>>Bo jest od nich inteligentniejszy, a intelekt jest ważniejszy niż siła fizyczna.
>>Kto tutaj mówił o sile fizycznej?
>Ja, w końcu odniosłeś się do mojej wypowiedzi.
>>Zresztą - człowiek silny fizycznie ma większe szanse przetrwania w niekorzystnych warunkach.
>Takich jak...? To już nie te czasy.

Jak to nie? A żadna zależność między tężyzną fizyczną (czy nawet aktywnością) a odpornością na choroby czy ogólną kondycją organizmu nie istnieje?

>>>>Oczywiście, ktoś powie, że kasa to nie wszystko. Ale hola tutaj ponoć forum racjonalistów a racjonalnie ujmując celem ludzkiej egzystencji jest spłodzenie potomka i zapewnienie mu godnych podstaw egzystencjalnych.
>>>Racjonalnie rzecz ujmując nie masz racji.
>>Racjonalnie rzecz ujmując przydałaby się jakaś argumentacja
>Której u ciebie brakowało - miło, że sam zauważyłeś

Więc jest nas dwóch w kupie raźniej. Piszę bez ironii.

>>W praktyce - po cóż innego się urodziliśmy, aniżeli po to aby przekazać DNA dalej?
>Po co się rodzą bezpłodni?

Bo Bóg tak chciał? Raczej wady wrodzone itp. Wyjątek potwierdza regułę. Rodzą się również bliźnięta syjamskie, ludzie w różny sposób niepełnosprawni, ale ciężko na tej podstawie wyrokować, że w założeniu człowiek niema być "normalny" i spełniać ogólnie pożądanych z punktu widzenia ewolucji funkcji (uprzedzając czepialstwo - "normalny" to taki wielgachny skrót myślowy, wielki jak odległość między Watykanem a niebem)

>>>Nie, to zupełnie inaczej - średniaki usiłują wmówić najlepszym, że ci są najgorsi. Dlaczego? Sam sobie odpowiedz.
>>Jako "średniak" powiadam - wszystko zależy od punktu widzenia. Kompleksy?
>Pewnie jakieś masz, dlaczego mnie pytasz?

Miewałem miewałem, ale ogólnie staram się z nimi walczyć

>Nie trafiłeś, bo jeśli chodzi o naukę w liceum też jestem średniakiem - odpuściłem sobie z różnych przyczyn.

W takim razie zwracam honor Zbyt pochopnie Cię oceniłem - ale przyznasz, że zdarzają się ludzie, którzy uważają się za pół-bogów ze względu na wyniki w nauce. Co jak co, ale oceny w gimnazjum/liceum nie są dla mnie jakimś super ważnym wskaźnikiem inteligencji.

>Tak się zastanawiam nad powodem, dla którego odpowiedziałeś na mój post, lecz pozostaje to dla mnie tajemnicą. Chciałeś bronić tych 'człekokształtnych'? To bezcelowe. Ci o których mówię to w tej chwili zwykłe drechy, część już miała problemy z prawem.

Wyobraź sobie, że przez pewien okres mojego życia też zdarzało mi się chodzić w dresie czy to znaczy, że jestem podczłowiekiem? Co prawda problemów z prawem nigdy nie miałem, ale generalizujesz.

>Dla jasności - nie twierdzę, że każdy kto lubi piłkę nożną tak kończy, byłoby to ekstremalnie głupie (jak niemal każde uogólnienie).

Trudno się nie zgodzić, chociaż sam w piłkę nie gram

Myślę, że zrobiliśmy sobie mały off-topic i nie warto ciągnąć tego dalej. Pozdrawiam serdecznie!
11-04-2009 23:40 
 Ocena 3 na 3
jimmy_88gno (1653 punktów)
Całkowice zgadzam się z siarkofrutem.

W piłkę nożną akurat lubię grać, a że dresem nie jestem, to dobrze, że zachowałeś racjonalną postawę do końca

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>Jeśli ktoś woli siedzieć w książkach, niż biegać z bandą człekokształtnych za kupką pozszywanych szmat, to ma pełne prawo traktować ich z góry.

Robiłem jedno i drugie a nawet więcej. Ocen nie miałem wybitnych ale co tam, życia tez się trochę nauczyłem.

?/!
11-04-2009 21:13 
 0 na 4
jimmy_88gno (1653 punktów)
>Piwo i dziewczyny - tego potrzeba jak ma się 16 lat - a książki są na kaca

Zupełnie się nie zgadzam. Bardzo dobrze, że już w tym wieku widzi się Polskę w jej faktycznych, szarobiałych barwach. Książki są po to, by świat mógł się rozwijać. Polskie dziewczyny to raczej zatruta przyjemność. Chłopak jest ambitny, nie chce, żeby kobieta, z która się będzie kochał, dawała na lewo i prawo jak większość katolickich małolat. Zyga - oto obraz niezorientowanego samozatraceńca, któremu brakuje sił do reformacji.


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
11-04-2009 21:53 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Polskie dziewczyny to raczej zatruta przyjemność. Chłopak jest ambitny, nie chce, żeby kobieta, z która się będzie kochał, dawała na lewo i prawo jak większość katolickich małolat.

   Ale się ze śmiechu uśmiałem... - zupełnie aż się popłakałem w świątecznych konwulsjach ateistycznego rechotu...

   Ty to potrafisz ludzkość rozbawić, no, no!

P.S. Zmień "katolickie" małolaty na "ateistyczne i daj Glempowi jako gotowiec do orędzia na następne święta.
11-04-2009 22:29 
 Ocena 3 na 5
jimmy_88gno (1653 punktów)
>   Ale się ze śmiechu uśmiałem... - zupełnie aż się popłakałem w świątecznych konwulsjach ateistycznego rechotu...

Dwie kwestie:

- Ty się kreujesz, autor wątku jest szczery;

- obaj nie dorośliście do społeczeństwa liberalnego, ponieważ jeden się zamknął w sobie z powodu swojej wybujałej wrażliwości, drugi świetnie się bawi w nierządnej Polsce i nie ma zamiaru niczego zmieniać, bo uważa, że tylko dzięki patologiom może zaistnieć .

>P.S. Zmień "katolickie" małolaty na "ateistyczne i daj Glempowi jako gotowiec do orędzia na następne święta.

Ateistyczne by mu fujarkę odcięły. Do orędzia by już nie doszło.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
11-04-2009 23:00 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ale się ze śmiechu uśmiałem... - zupełnie aż się popłakałem w świątecznych konwulsjach ateistycznego rechotu...
>Dwie kwestie:
>- Ty się kreujesz, autor wątku jest szczery;

   Jasne, tylko nie wymieniłeś trzeciej kwestii: każdy człowiek tylko siusiu robi szczerze... i to nie do końca.
   Nie biorąc pod uwagę patologii.

>- obaj nie dorośliście do społeczeństwa liberalnego, ponieważ jeden się zamknął w sobie z powodu swojej wybujałej wrażliwości, drugi świetnie się bawi w nierządnej Polsce i nie ma zamiaru niczego zmieniać, bo uważa, że tylko dzięki patologiom może zaistnieć .

   Widocznie wszyscy są potrzebni do zachowania równowagi, ty też... choć miałem nie brać pod uwagę.

>>P.S. Zmień "katolickie" małolaty na "ateistyczne i daj Glempowi jako gotowiec do orędzia na następne święta.
>Ateistyczne by mu fujarkę odcięły. Do orędzia by już nie doszło.

   Mógłby gadać ustami, jak dotychczas.
11-04-2009 23:21 
 Ocena 3 na 3
jimmy_88gno (1653 punktów)
>   Jasne, tylko nie wymieniłeś trzeciej kwestii: każdy człowiek tylko siusiu robi szczerze... i to nie do końca.
>   Nie biorąc pod uwagę patologii.
>>- obaj nie dorośliście do społeczeństwa liberalnego, ponieważ jeden się zamknął w sobie z powodu swojej wybujałej wrażliwości, drugi świetnie się bawi w nierządnej Polsce i nie ma zamiaru niczego zmieniać, bo uważa, że tylko dzięki patologiom może zaistnieć .
>   Widocznie wszyscy są potrzebni do zachowania równowagi, ty też... choć miałem nie brać pod uwagę.

Widać, że pracujesz na budowie

>>>P.S. Zmień "katolickie" małolaty na "ateistyczne i daj Glempowi jako gotowiec do orędzia na następne święta.
>>Ateistyczne by mu fujarkę odcięły. Do orędzia by już nie doszło.
>   Mógłby gadać ustami, jak dotychczas.

Prawdopodobnie by mu się odechciało albo byłby już martwy.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
12-04-2009 08:09 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Widocznie wszyscy są potrzebni do zachowania równowagi, ty też... choć miałem nie brać pod uwagę.
>Widać, że pracujesz na budowie

   Owszem, jako dekarz - intuicję mam skądinąd.

>>>>P.S. Zmień "katolickie" małolaty na "ateistyczne i daj Glempowi jako gotowiec do orędzia na następne święta.
>>>Ateistyczne by mu fujarkę odcięły. Do orędzia by już nie doszło.
>>   Mógłby gadać ustami, jak dotychczas.
>Prawdopodobnie by mu się odechciało albo byłby już martwy.
>
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.


   Niech twój dowcip stanie się powszechnie znany, ale tylko jako rym do zupy - Juruś Adamiak.
12-04-2009 08:58 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Dwie kwestie:
>- Ty się kreujesz, autor wątku jest szczery;

Całą swoją dobrą wolę przeznaczam, by wierzyć w szczerość autora wątku- ale nie jestem pewna czy to dobry objaw- czy towarzyszący tej szczerości patos jest niezbędny?

>- obaj nie dorośliście do społeczeństwa liberalnego, ponieważ jeden się zamknął w sobie z powodu swojej wybujałej wrażliwości, drugi świetnie się bawi w nierządnej Polsce i nie ma zamiaru niczego zmieniać, bo uważa, że tylko dzięki patologiom może zaistnieć .

Co masz na myśli, mówiąc o tej nierządności?
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Może chłopak jest mizoginem?

?/!
Adamiak (36436 punktów)
>Może chłopak jest mizoginem?

   Nie chcę wymyślać - jestem dekarzem.
12-04-2009 10:51 
 Ocena 1 na 1
Zyga (1539 punktów)
>Zupełnie się nie zgadzam. Bardzo dobrze, że już w tym wieku widzi się Polskę w jej faktycznych, szarobiałych barwach.

Całkowicie się zgadzam Może się okazać, że z takim podejściem całe życie będzie się wpatrywać w tę szarość. Dobrze się przyzwyczajać od młodego.

>Polskie dziewczyny to raczej zatruta przyjemność.

A o prezerwatywach słyszał?

>Chłopak jest ambitny, nie chce, żeby kobieta, z która się będzie kochał, dawała na lewo i prawo jak większość katolickich małolat.

Hmmmm uważasz, że powinni poczekać do ślubu?

>Zyga - oto obraz niezorientowanego samozatraceńca, któremu brakuje sił do reformacji.

Skoro tak określasz kogoś kto, pod każdym względem ma się świetnie... tak to ja.

A teraz wybacz. Kończę. Jeszcze sporo wątków do przeczytania, a głowa mi z okazji świąt pęka, jak by mnie ktoś całą noc czymś ciężkim okładał
09-04-2009 23:46
 Ocena 11 na 11
diogenes (42753 punktów)
>wiara w racjonalizm...

Racjonalizm to używanie rozumu. Tyle. Nie ma tu wiele miejsca dla wiary.

>spowodowała że nie mam przyjaciół,codziennie ludzie znęcają się na de Mną...

To raczej świadczy o problemach emocjonalnych.

>uważają mnie za durnia, imbecyla idiotę.

Nie lekceważyłbym tych opinii. Być może są okazją do korekty postępowania.

>Dziwi mnie to że nikt nie wspomniał ani słowem o dziełach Fryderyka Nietzschego...

Skoro lekcja była o pozytywizmie, należało zacząć od klasyki.

>Wiedzę która choćby podważa istnienie Boga muszę zdobywać na własną rękę i za własne pieniądze.

Nie rozumiem: wierni rzucają na tacę, a ateiści na ladę księgarni?

>Codziennie religia wyrządza Mnie ale myślę także i wam wiele krzywdy.

Ale nie cierpimy na odpowiedniku krzyża. Trochę humoru, a nawet - przede wszystkim keep smiling.

>Codziennie kiedy widzę, słyszę i poniekąd odczuwam polityków, księży czy ludzi młodych odczuwam że życie jest bezsensowne, i okrutne.

A co ma ich gadanie do sensu życia?

>...tragiczny ateizm...

Dlaczego tragiczny? Bozia z woza - koniom lżej.

>podrzućcie mi jakiś alternatywy w sposobie życia...

Jeśli sposób myślenia stwarza problemy, należy go zmienić.
11-04-2009 19:13 
 Ocena 1 na 1
Tomek Bogusiak (170 punktów)
>>podrzućcie mi jakiś alternatywy w sposobie życia...
>Jeśli sposób myślenia stwarza problemy, należy go zmienić.
>

Czy to znaczy, że trzeba porzucić własne poglądy i dostosować się do większości? Ja bym nie próbował zmienić siebie, ale sprawić, aby dotychczasowe problemy przestały być problemami i stały się jedynie absurdalnymi elementami losu.
11-04-2009 21:27 
 Ocena 3 na 3
jimmy_88gno (1653 punktów)
>To raczej świadczy o problemach emocjonalnych.

To raczej świadczy o ich problemach emocjonalnych. To miałeś na myśli?

>Nie lekceważyłbym tych opinii. Być może są okazją do korekty postępowania.

Ten, który płynie pod prąd zwykle okazuje się tym, który powinien korygować. Nie na odwrót.

>Skoro lekcja była o pozytywizmie, należało zacząć od klasyki.

Licha wiedza niedoszłych profesorów o tym zaważyła. A przede wszystkim - realizowana w polskich szkołach polityka katolickiego kościoła. Żadnej pozycji z Oświecenia, o pozytywizmie wzmianki i to w sposób mglisty oraz deprecjonujący. Tak się składa, że te dwie epoki to fundament dzisiejszej nauki.

>Ale nie cierpimy na odpowiedniku krzyża. Trochę humoru, a nawet - przede wszystkim keep smiling.

Keep smiling to chyba byłby możliwy po odpowiedniej dawce narkotyków. Ile można się cieszyć? Czy według Ciebie należy zabić swoje myśli i pozorować uśmiech?

>Dlaczego tragiczny? Bozia z woza - koniom lżej.

Hehe. Zgadzam się. Co nie znaczy, że mamy być nieodpowiedzialni i głupotę innych tolerować.

>Jeśli sposób myślenia stwarza problemy, należy go zmienić.

Według mnie autor wątku ucieknie w politykę. I dobrze. Być może więcej zrobi od niejednego, który dziś chciałby go nauczać.


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>>Ale nie cierpimy na odpowiedniku krzyża. Trochę humoru, a nawet - przede wszystkim keep smiling.
>Keep smiling to chyba byłby możliwy po odpowiedniej dawce narkotyków. Ile można się cieszyć? Czy według Ciebie należy zabić swoje myśli i pozorować uśmiech?

Jak wszyscy wiemy, Sokrates też umie tańczyć. Dlaczego mamy się uczyć tylko pesymizmu zapominając o Demokrycie?
Poza tym, keep smiling to chyba byłby niemożliwy po odpowiedniej dawce narkotyków z tych które bym polecał.

?/!
13-04-2009 22:26 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>>wiara w racjonalizm...
>Racjonalizm to używanie rozumu. Tyle. Nie ma tu wiele miejsca dla wiary.

Nie. Można używać rozumu i nie być racjonalistą. Ponadto sam racjonalizm nie dostarcza racji dla samego siebie - musi być aktem wyboru siebie jako pewnej wartości, której staramy się być wierni. Rzecz jasna wybór ten sam w sobie nie może być racjonalny, skoro nim go nie dokonamy nie postępujemy racjonalnie.
14-04-2009 19:18 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Można używać rozumu i nie być racjonalistą.

Jasne. To typowe zachowanie.

>sam racjonalizm nie dostarcza racji dla samego siebie - musi być aktem wyboru siebie jako pewnej wartości, której staramy się być wierni. Rzecz jasna wybór ten sam w sobie nie może być racjonalny, skoro nim go nie dokonamy nie postępujemy racjonalnie.

Niekoniecznie. Wolność człowieka jest dla mnie równie elementarna jak jego zmysłowość. Wybór jest więc zawsze rozumny (jest aktem rozumu, aktem homo sapiens), ale niekoniecznie racjonalny.
jad11 (18783 punktów)
> Codziennie za moje poglądy jestem napastowany psychicznie.
Nie wiem czy to dla Ciebie powód do radości czy do smutku ale wydaje mi się, że przyczyna tego napastowania jest inna.
Jeśli pytasz o radę to mówię- wyluzuj się trochę. Poważnie. Jesteś młodym facetem, zabaw się póki możesz. Nie musisz pić, palić, ćpać czy co tam jeszcze wypada. Postaraj się porozumieć z rówieśnikami, z tymi przeciętniakami obciążonymi religią. Nie musisz z każdym dyskutować o religijnych bzdurach.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
10-04-2009 00:51
 Ocena 12 na 12
Robert Zawecki (4718 punktów)
>nie piję, nie palę, nie ćpam, nie chodzę do kina, nie słucham radia eska, nie chodzę na dyskoteki, nie gram w piłkę nożną, ergo nie zachowuję się jak typowy młodzieniec w Moim wieku. Zawsze szukam głębszego sensu, myślę w sposób racjonalny

>podrzućcie mi jakiś alternatywy w sposobie życia pokażcie że nie jestem tylko jedynym racjonalistą

Racjonalizm niejedno ma imię...
1. Póki nie staniesz się mocną jednostką, czyli póki nie zdobędziesz dobrego wykształcenia, czyli póki nie zapewnisz sobie niezależności ekonomicznej, czyli póki Twoja osobowość nie ukształtuje stabilnego systemu wartości i póki nie zdobędziesz dużej odporności psychicznej - póty alienacja społeczna nie będzie racjonalnym wyborem. Jeśli nie jesteś w stanie przeciwstawić się społeczności, to musisz zabiegać o jej akceptację. Ideowcy z tego forum pewnie będą innego zdania, ale moje zdanie jest właśnie takie i potrafię je obronić!

2. Z przerażeniem patrzę jak młody człowiek odmawia sobie uciech życia doczesnego, jednocześnie odrzucając ideę życia wiecznego. To jest jeszcze bardziej nieracjonalne od średniowiecznej ascezy. A napij się, poznaj jak to jest, porównaj różne trunki, doświadczaj przyjemności stanów euforycznych. Oglądaj filmy, chodź do kina i na dyskoteki, wyrywaj laski, całuj się z nimi namiętnie i zaznawaj rozkoszy. Kiedy zamierzasz poznać uroki życia? Na emeryturze? Moja liberalna dusza kompletnie nie może zrozumieć, jak w imię jakiejś ideologii można się tak ograniczać.

3. Bądź aktywny, graj w piłkę, uprawiaj sport, ogólnie dbaj o tężyznę fizyczną i kondycję. Pamiętaj, musisz być lepszym i zdrowszym samcem od innych, bo wtedy wyrwiesz lepszą samiczkę i Twoje geny będą mieć większe szanse na przeżycie, bo to jest Twoim najważniejszym zadaniem. Dbaj o dobre kontakty z dziewczynami, sam musisz nauczyć się z nimi dobrze żyć, bowiem by zapewnić swoim dzieciom dobre warunki do rozwoju, będziesz musiał zdobyć dobrą kobietę i wytrzymać z nią w udanym związku przez 20 lat. Bycie drętwakiem nijak Ci w tym zadaniu nie pomoże.

4. Pomyśl, czy filozofia, to jest ten kierunek, który zapewni Tobie i Twojej rodzinie najlepsze warunki życia. Może lepiej najpierw coś bardziej praktycznego, a później przyjemności intelektualne?
10-04-2009 08:15 
 Ocena 4 na 4
R. Grochala (970 punktów)
>Moja liberalna dusza kompletnie nie może zrozumieć, jak w imię jakiejś ideologii można się tak ograniczać.
>(...)
>Pamiętaj, musisz być lepszym i zdrowszym samcem od innych, bo wtedy wyrwiesz lepszą samiczkę i Twoje geny będą mieć większe szanse na przeżycie, bo to jest Twoim najważniejszym zadaniem.

Mój wykrywacz nielogiczności zaczął przeraźliwie piszczeć...

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
10-04-2009 09:24 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Mój wykrywacz nielogiczności zaczął przeraźliwie piszczeć...
To najwyższy czas byś go wywalił i zaopatrzył się w nowy.
10-04-2009 09:59 
 Ocena 1 na 1
R. Grochala (970 punktów)
>>Mój wykrywacz nielogiczności zaczął przeraźliwie piszczeć...
>To najwyższy czas byś go wywalił i zaopatrzył się w nowy.

Ha-ha, bardzo śmieszne.

To samo mogę powiedzieć o Twoim liberalizmie, którym się ograniczasz.

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
10-04-2009 10:16 
 Ocena 3 na 3
Robert Zawecki (4718 punktów)
>To samo mogę powiedzieć o Twoim liberaliźmie, którym się ograniczasz.
No to oświeć mnie panie Grochala, jak to mój "liberaliźm" mnie ogranicza.
11-04-2009 06:32 
 Ocena 1 na 1
R. Grochala (970 punktów)
>>To samo mogę powiedzieć o Twoim liberaliźmie, którym się ograniczasz.
>No to oświeć mnie panie Grochala, jak to mój "liberaliźm" mnie ogranicza.

Naprawdę muszę to tłumaczyć?

>Moja liberalna dusza kompletnie nie może zrozumieć, jak w imię jakiejś ideologii można się tak ograniczać.

Piszesz, że nie ograniczasz się w ramach żadnej z ideologii. Dobrze rozumiem?

>Pamiętaj, musisz być lepszym i zdrowszym samcem od innych, bo wtedy wyrwiesz lepszą samiczkę i Twoje geny będą mieć większe szanse na przeżycie, bo to jest Twoim najważniejszym zadaniem.

A tu piszesz, że spłodzeniu potomka należy podporządkować całe życie. Dobrze rozumiem?

Ergo, ograniczasz się do jakiejś pseudoewolucjonistycznej ideologii, mimo wcześniejszego potępienia aktów ideologicznego ograniczania się. Dobrze rozumiem?

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
11-04-2009 09:19 
 Ocena 2 na 2
Robert Zawecki (4718 punktów)
>>No to oświeć mnie panie Grochala, jak to mój "liberaliźm" mnie ogranicza.
>Naprawdę muszę to tłumaczyć?
Pisanie na forum wciąż jeszcze nie jest obowiązkowe.

>>jak w imię jakiejś ideologii można się tak ograniczać.
>Piszesz, że nie ograniczasz się w ramach żadnej z ideologii. Dobrze rozumiem?
Źle rozumiesz. Po pierwsze, pisałem o autorze wątku, a nie o sobie. Po drugie, nie pisałem o ograniczaniu się "w ramach", ale "w imię".

>>to jest Twoim najważniejszym zadaniem.
>A tu piszesz, że spłodzeniu potomka należy podporządkować całe życie. Dobrze rozumiem?
Źle rozumiesz, a na dodatek nieprecyzyjnie czytasz. Pisałem o "najważniejszym zadaniu", a nie o "podporządkowaniu całego życia", co jest fundamentalną różnicą.

>Ergo, ograniczasz się do jakiejś pseudoewolucjonistycznej ideologii, mimo wcześniejszego potępienia aktów ideologicznego ograniczania się. Dobrze rozumiem?
Ponownie źle rozumiesz. Realizacja jakiegoś zadania nie jest ograniczaniem się do jakiejś ideologii. Podobnie jak zakup np. bochenka chleba nie jest przejawem konsumpcjonizmu. Ponadto, ewolucjonizm biologiczny nie jest ideologią a dziedziną nauki.
13-04-2009 22:35 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Źle rozumiesz, a na dodatek nieprecyzyjnie czytasz. Pisałem o "najważniejszym zadaniu", a nie o "podporządkowaniu całego życia", co jest fundamentalną różnicą.
(...)
>Ponownie źle rozumiesz. Realizacja jakiegoś zadania nie jest ograniczaniem się do jakiejś ideologii. Podobnie jak zakup np. bochenka chleba nie jest przejawem konsumpcjonizmu. Ponadto, ewolucjonizm biologiczny nie jest ideologią a dziedziną nauki.

Nie bardzo rozumiem pojawiające się co chwila w tym wątku sugestie jakoby rozsiewanie genów było najważniejszym celem naszego życia.
Po pierwsze, trzeba pamiętać, że ewolucja symuluje celowość ale sama w sobie jest bezcelowa i ewentualne rozsiewanie genów nie jest celem (w żadnym sensie tego słowa) naszego życia a jego skutkiem. Stwierdzenie "organizmy maja za cel rozprzestrzeniać swoje geny" jest wygodnym skrótem myślowym.
Po drugie, co to ma do egzystencjalnego sensu życia? Ten jaki sobie wytworzymy taki mamy, a żaden nie jest nam dany. A już na pewno biologiczny "cel" życia nie jest egzystencjalnym - tym bardziej, że ewolucja miast "nakłaniać" organizmy do jak najskuteczniejszego rozsiewania genów (co wymagałoby pewnej wiedzy o samej ewolucji i genetyce populacyjnej, a więc mogłoby sprawić niejakie problemy roślinom czy innym żyjątkom mniej rozgarniętym) nakłania je do zaspokojenia popędu seksualnego przez przyjemnośc z tego zaspokojenia wynikającą.
14-04-2009 01:35 
 Ocena 1 na 1
Robert Zawecki (4718 punktów)
>Nie bardzo rozumiem
Może dlatego, że ten wątek jest o heteroseksualnym mężczyźnie, a nie o ewolucji.

>pojawiające się co chwila w tym wątku sugestie jakoby rozsiewanie genów było najważniejszym celem naszego życia.
1. Ludzkie geny nie są bezmyślnie rozsiewane niczym ziarno czy nawóz, ale dziedziczone po rodzicach. Natomiast rodzice nie są kojarzeni losowo, czy w ramach "randki w ciemno", ale ich dobór może i powinien być doborem jak najbardziej świadomym.

2. Każdy człowiek ma możliwość realizowania różnych celów życiowych i samodzielnego układania hierarchii tych celów. Przykładowo, dla księży czy osób z różnych powodów niezdolnych do prokreacji, urodzenie i wychowanie potomka nie będzie akceptowanym celem. Już prędzej zdobycie Nagrody Darwina.

>rozsiewanie genów nie jest celem (w żadnym sensie tego słowa) naszego życia
   Znów to bezrozumne rozsiewanie... może z samolotu rolniczego przelatującego nad miastem kobiet? Jako wolny człowiek możesz tak myśleć, a inni wolni ludzie mogą myśleć inaczej. Mogą na przykład chcieć przygotować swoich następców, aby z powodzeniem kontynuowali dzieło ich życia i aby dawali im oparcie na stare lata.
jad11 (18783 punktów)

>2. Z przerażeniem patrzę jak młody człowiek odmawia sobie uciech życia doczesnego, jednocześnie odrzucając ideę życia wiecznego.

Sorry za wcinkę ale czemu z przerażeniem? Zdziwienie nie wystarczy?

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>>2. Z przerażeniem patrzę jak młody człowiek odmawia sobie uciech życia doczesnego, jednocześnie odrzucając ideę życia wiecznego.
>Sorry za wcinkę ale czemu z przerażeniem? Zdziwienie nie wystarczy?
Z przerażeniem, bowiem w takich zakręconych sytuacjach często na zawsze gaśnie uśmiech człowieka...
12-04-2009 13:33 
 Ocena 3 na 3
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>>nie piję, nie palę, nie ćpam, nie chodzę do kina, nie słucham radia eska, nie chodzę na dyskoteki, nie gram w piłkę nożną, ergo nie zachowuję się jak typowy młodzieniec w Moim wieku. Zawsze szukam głębszego sensu, myślę w sposób racjonalny
>>podrzućcie mi jakiś alternatywy w sposobie życia pokażcie że nie jestem tylko jedynym racjonalistą
>Racjonalizm niejedno ma imię...
>1. Póki nie staniesz się mocną jednostką, czyli póki nie zdobędziesz dobrego wykształcenia, czyli póki nie zapewnisz sobie niezależności ekonomicznej, czyli póki Twoja osobowość nie ukształtuje stabilnego systemu wartości i póki nie zdobędziesz dużej odporności psychicznej - póty alienacja społeczna nie będzie racjonalnym wyborem. Jeśli nie jesteś w stanie przeciwstawić się społeczności, to musisz zabiegać o jej akceptację. Ideowcy z tego forum pewnie będą innego zdania, ale moje zdanie jest właśnie takie i potrafię je obronić!
>2. Z przerażeniem patrzę jak młody człowiek odmawia sobie uciech życia doczesnego, jednocześnie odrzucając ideę życia wiecznego. To jest jeszcze bardziej nieracjonalne od średniowiecznej ascezy. A napij się, poznaj jak to jest, porównaj różne trunki, doświadczaj przyjemności stanów euforycznych. Oglądaj filmy, chodź do kina i na dyskoteki, wyrywaj laski, całuj się z nimi namiętnie i zaznawaj rozkoszy. Kiedy zamierzasz poznać uroki życia? Na emeryturze? Moja liberalna dusza kompletnie nie może zrozumieć, jak w imię jakiejś ideologii można się tak ograniczać.
>3. Bądź aktywny, graj w piłkę, uprawiaj sport, ogólnie dbaj o tężyznę fizyczną i kondycję. Pamiętaj, musisz być lepszym i zdrowszym samcem od innych, bo wtedy wyrwiesz lepszą samiczkę i Twoje geny będą mieć większe szanse na przeżycie, bo to jest Twoim najważniejszym zadaniem. Dbaj o dobre kontakty z dziewczynami, sam musisz nauczyć się z nimi dobrze żyć, bowiem by zapewnić swoim dzieciom dobre warunki do rozwoju, będziesz musiał zdobyć dobrą kobietę i wytrzymać z nią w udanym związku przez 20 lat. Bycie drętwakiem nijak Ci w tym zadaniu nie pomoże.
>4. Pomyśl, czy filozofia, to jest ten kierunek, który zapewni Tobie i Twojej rodzinie najlepsze warunki życia. Może lepiej najpierw coś bardziej praktycznego, a później przyjemności intelektualne?
>

W pełni się z Tobą zgadzam, Robert. Choć sama mam zaledwie 20 lat, mogłabym poradzić Jankowskiemu to samo. Szczerze mówiąc (albo pisząc), to sama właściwie przez swoją odmienność i ograniczenie, miałam problemy z nawiązywaniem kontaktów w podstawówce i gimnazjum (głównie z chłopcami). Nie wyszalałam się na tyle, by zdobyć wystarczająco cenne doświadczenie, którym mogłabym później posługiwać się przy udzielaniu rad swoim dzieciom (czy choćby takiemu autorowi wątku). Nie chodziłam na dyskoteki, nie chodziłam na imprezy, nie grałam z rówieśnikami w siatkówkę na podwórku. Przeważnie siedziałam z książkami Tolkiena na kolanach, co choć dobre i wspomagało rozwój, ograniczało mnie w pewnym sensie życiowo. Miałam dość mało obfite życie osobiste. Wolałam się skupiać na mądrościach i szlifować język, niż choć raz na jakiś czas wspomóc rozwój tego życia. Czasami naprawdę warto się wyluzować, odbiec na chwilę od rozmyśleń i się rozerwać. Łatwiej wtedy o zrozumienie ze strony drugiego człowieka, bo ten właśnie dojdzie do wniosku, że jednak dziwoląg, ale swojski i przyjazny. Dodam jeszcze, że patrząc z perspektywy minionego czasu, nie mam tak do końca co sobie przypominać z czasów gimnazjum, czy liceum. Przeważnie siedziałam w domu, czytałam książki albo pisałam pamiętniki. Choć w dużym stopniu mnie to rozwinęło, nie zasmakowałam tego prawdziwego życia gimnazjalistki.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>Przeważnie siedziałam w domu, czytałam książki albo pisałam pamiętniki. Choć w dużym stopniu mnie to rozwinęło, nie zasmakowałam tego prawdziwego życia gimnazjalistki.

Jeden szklany klosz zamieniłaś na drugi...

?/!
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)

>2. Z przerażeniem patrzę jak młody człowiek odmawia sobie uciech życia doczesnego, jednocześnie odrzucając ideę życia wiecznego. To jest jeszcze bardziej nieracjonalne od średniowiecznej ascezy. A napij się, poznaj jak to jest, porównaj różne trunki, doświadczaj przyjemności stanów euforycznych. Oglądaj filmy, chodź do kina i na dyskoteki, wyrywaj laski, całuj się z nimi namiętnie i zaznawaj rozkoszy. Kiedy zamierzasz poznać uroki życia? Na emeryturze? Moja liberalna dusza kompletnie nie może zrozumieć, jak w imię jakiejś ideologii można się tak ograniczać.

Rock'n'roll!


?/!
Długoszowski
>ludzie znęcają się na de Mną psychicznie uważają mnie za durnia, imbecyla
>,idiotę.
W takim razie głupek z Ciebie a nie racjonalista.
>Ludzie nie akceptują mojego stylu życia. Ponieważ po poznaniu argumentów za i przeciw oraz
>obiektywnej ocenie moich poczynań nie piję, nie palę, nie ćpam, nie chodzę do kina, nie słucham
>radia eska, nie chodzę na dyskoteki, nie gram w piłkę nożną, ergo nie zachowuję się jak typowy
>młodzieniec w Moim wieku.
Ciekawe co ma wspólnego radio ESKA z ćpaniem, piciem i piłką nożną. Jaa sam piję (w małych ilościach), ćpam, nie lubię piłki ale na boisku chętnie pokopię, młodzieńcem już nie jestem a na koncerty satrych zespolów punowych chodzę.
>Zawsze szukam głębszego sensu, myślę w sposób racjonalny.
Może dlatego to nie jest sposób racjonalny.
>Ostatnio moja klasa miała lekcję i omawialiśmy pozytywizm. Dziwi mnie to że nikt nie wspomniał ani słowem o
>dziełach Fryderyka Nietzschego , listach T.Jeffersona czy nie poruszył tematu o życiu i twórczości
>M.Twaina.
Bo macie fatalnego polonistę. My przerabialiśmy i Nietzschego i Micińskiego i Leśmiana.
>Ale zaraz , zaraz ja czytałem już niektóre dzieła tych wybitnych ludzi i pamiętam takie
Pokaż się przed polonistą, może to doceni.
>Dlatego nie wspomniano ani słowem o ich twórczości
>ponieważ ich niektóre dzieła pobudzają świadomość nakłaniają do myślenia.
Obudź się chłopcze!
>Kiedy zauważyłem w klasie na ścianie wiszą tablice na których zapisane są niektóre kierunki myśli i filozofii na przełomie
>wieków jak np odrodzenie romantyzm itd. Zdziwił mnie brak tabliczki która obejmuje rok 2000- po
>wyżej.

Bo te okresy określa się po a nie w trakcie. Lepiej spytaj się swojego polonisty kto stworzył ten podział na okresy.
>Oczywiście że się o to nie zapytałem ponieważ zaraz został bym zrugany za idiotyzm przez
>rówieśników.
Bo jesteś cieńkim frajerem a nie racjonalistą. Racjonalista by spytał, Ty jesteś tchórzem.

Codziennie za moje poglądy jestem napastowany psychicznie.
Idź do psychologa a nie na forum.
>Wiedzę która choćby podważa istnienie Boga muszę zdobywać na własną rękę i za własne pieniądze.
I dlatego większośc ateistów zazwyczaj stoi o dwa poziomy wyżej od wierzących.
>Codziennie religia wyrządza Mnie ale myślę także i wam wiele krzywdy.

Mnie tam nie przeszkadza. Niech sobie będą i niech sobie dryfują.

>poniekąd odczuwam na sobie skutki jakie zgotowała nam religia i kultura masowa, kiedy słyszę
>polityków, księży czy ludzi młodych odczuwam że życie jest bezsensowne,
Potańcz żyletką po skórze.
>A nie wierząc w Boga przy takim stanie rzeczy jaki na dziś można powiedzieć jest tragiczny ateizm czy agnostycyzm jest bardzo trudny w Polsce.
Ciekawe... Ja zawsze otwarcie mówię o swoim ateizmie, rónież ludziom głęboko lub skrajnie wierzącym i nie mam najmniejsezych problemów, a wręcz przeciwnie, zyskuję szacunek za samą szczerość.

>Pytajcie o wszystko dam wam wyczerpującą odpowiedź, podrzućcie mi jakiś
>alternatywy w sposobie życia pokażcie że nie jestem tylko jedynym racjonalistą.
Nie jesteś racjonalistą lecz durniem i chyba mało kogo będzie obchodzić Twoja odpowiedź.
10-04-2009 10:12 
 Ocena 1 na 1
zolv (1640 punktów)
>Bo macie fatalnego polonistę.

W dobie dzisiejszego systemu edukacji i programów nauczania obstawiałbym coś zupełnie odwrotnego: to Ty miałeś rewelacyjnego polonistę .


"Wszyscy mamy dwie matki: matematykę i nadzieję"
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>ludzie znęcają się nade Mną
Już trzy osoby tu twierdzą, żeś sam sobie winien:
Zyga, diogenes i Długoszowski.

A tyś pewnie myślał, że "Racjonalista" to taki azyl dla indywidualistów, co?
.
10-04-2009 08:43 
 Ocena 2 na 2
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>>ludzie znęcają się nade Mną
>Już trzy osoby tu twierdzą, żeś sam sobie winien:
>Zyga, diogenes i Długoszowski.
>A tyś pewnie myślał, że "Racjonalista" to taki azyl dla indywidualistów, co?
>.

Z przykrością muszę się zgodzić z panami/paniami wyżej. Mimo to, życzę autorowi wątku jak najlepiej - lecz nie warto stawiać się ponad innych.
10-04-2009 12:41 
 Ocena 6 na 6
Zyga (1539 punktów)
>Z przykrością muszę się zgodzić z panami/paniami wyżej. Mimo to, życzę autorowi wątku jak najlepiej - lecz nie warto stawiać się ponad innych.

Warto. Tylko nie trzeba im tego mówić
10-04-2009 16:08 
 Ocena 1 na 1
jad11 (18783 punktów)
>>ludzie znęcają się nade Mną
>Już trzy osoby tu twierdzą, żeś sam sobie winien
nader ostrożnie licząc.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> (...) Codziennie religia wyrządza Mnie ale myślę także i wam wiele krzywdy.

Urzekła mnie twoja maniera pisania o sobie z wielkiej litery, ale niektórzy mogą się poczuć urażeni.

A ze swoim "ortodoksyjnym racjonalizmem" nie przesadzaj. Sytuacja: znalazłeś się ze swoją matką na bezludnej wyspie, umieracie z głodu, ratunek nie nadchodzi. Nader racjonalną strategią będzie mamusię zabić i zjeść. Mam silne przeczucie, że ja aż taki racjonalny nie jestem. Ty jesteś?

Ciekawi mnie jeszcze, dlaczego nie chodzisz do kina? Bo racjonalniej zassać z netu pirata? Hm.

Ale już picie alkoholu uważam za bardzo racjonalne. Jeżeli nie przesadzasz i znasz umiar, to koszty dla organizmu są akceptowalne - zaś zysk w postaci arcyciekawych interakcji towarzyskich jest nie do przecenienia. Zdróweczko.
Jankowski (405 punktów)
W gwoli wyjaśnienia. Po pierwsze napisałem że jestem napastowany psychicznie ale nie napisałem że z tego powodu płaczę przez to czy zamierzam się ciąć. Martwi Mnie to że koledzy czy koleżanki Moje reprezentują poziom podobny do zwierząt co jest korzystne dla naszej religii ponieważ o nic nie pytają i nie podważają jej sensu i znaczenia. Mój epizod z alkoholem już był i się zakończył więc nie odmówiłem sobie przyjemności. Rzuciłem ponieważ prowadzi to do nałogu. Kolegów mam ale zazwyczaj chcą pić , itd. Kogoś podobnego do mnie raczej w tym 90 tysięcznym mieście nie znajdę ponieważ wszyscy reprezentują poziom k** h***.
Kółka dyskusyjne, to moi drodzy jak dla liceum za dużo szczególnie dotykające tematy religijne. Jestem racjonalistą można powiedzieć praktykującym. Nie jestem słaby psychicznie ale kiedy na lekcji religii przyznaje się że jestem agnostykiem i nie idę do spowiedzi siostra mówi że wierzę w "marchewki". Martwi mnie to że głupota jest tolerowana na wielką skalę. Wyobraźcie sobie mój jeden dzień ze szkoły. Do szkoły często chodzę z kolegą on oczywiście przeklina co drugie słowo. W klasie też są sami "inteligenci" z nikim powtarzam z NIKIM nie da się porozmawiać a ta rozmowa nie musi być na temat religii w ogóle. Na przykład jak bym po lekcji podszedł do kolegi i powiedział "Cześć kolego, ciekawy jest ten pozytywizm.Zastanawia Mnie w tym okresie poglądy dotyczące człowieka jak np. "człowieczeństwo" przez niektórych przedstawicieli pozytywizm-u jest przestarzałe" W odpowiedzi bym usłyszał "ja pier** co głupoty mi tu pierd* ale ty jesteś poje*" Martwi mnie to że poprzez indoktrynację młodzieży kościół osiąga takie skutki. Powtarzam nie boje się swoich poglądów martwi Mnie to że nikt ich nie akceptuje, wyśmiewając Mnie za idiotyzm lub gorzej. Jestem dumny z bycia racjonalistą ale wiem że w Polsce jest to sposób abstrakcyjnego myślenia np. Nasz rząd powinien być teraz reprezentowany przez ekipę technokratów która powinna "coś" zrobić żeby zmniejszyć skutki kryzysu, natomiast w realiach mamy kłótnie nie będę tego szeroko opisywał. Nauczyciele doceniają Mnie i poniekąd rozumieją i doceniają mój potencjał co odwzorowuje się na ocenach. Wygrałem też kiedyś konkurs organizowany przez hospicjum a moja treść i sens zawarty w tej pracy atakował poglądy religijne. Można mnie codziennie wyzywać pluć na mnie (metaforycznie)ale ja się nie poddam. Natomiast racjonalistów takich jak ja jest mało a droga do znalezienia wyspy płynąc poprzez morze wyzwisk , hipokrytów paradoksów, indoktrynacji, wyśmiewania, jest bardzo trudna i praktycznie nie możliwa.
Człowiek myślący w sposób racjonalny nie ma przyszłości w wyniku systemu zorganizowanych wierzeń jakimi kieruje się dzisiejsze społeczeństwo.
Przepraszam za błędy pytajcie o wszystko.
Robert Zawecki (4718 punktów)
Każdy kroczy swoją drogą. Twoje problemy rodzą się w interakcjach ze społecznością. Uważam, że poniższe materiały byłyby Ci pomocne:
www.trendy(*)-kursy/doc/Asertywnosc_cz1.pdf
www.trendy(*)-kursy/doc/Asertywnosc_cz2.pdf

JESTEŚ TYM, KIM MYŚLISZ SAM, ŻE JESTEŚ

JESTEŚ TYM, CO SAM DLA SIEBIE WYBIERASZ
10-04-2009 11:54 
 Ocena 3 na 3
aenigma (455 punktów)
>Nie jestem słaby psychicznie ale
No właśnie... ale co:
>Oczywiście że się o to nie zapytałem ponieważ zaraz został bym zrugany za idiotyzm przez rówieśników. Codziennie za moje poglądy jestem napastowany psychicznie.
>Mój epizod z alkoholem już był i się zakończył więc nie odmówiłem sobie przyjemności. Rzuciłem ponieważ prowadzi to do nałogu.
>Powtarzam nie boje się swoich poglądów martwi Mnie to że nikt ich nie akceptuje, wyśmiewając Mnie za idiotyzm lub gorzej.
i jeszcze parę innych ale.

I jeszcze to:
>Natomiast racjonalistów takich jak ja jest mało a droga do znalezienia wyspy płynąc poprzez morze wyzwisk, hipokrytów paradoksów, indoktrynacji, wyśmiewania, jest bardzo trudna i praktycznie nie możliwa.
Sam też nie jesteś w porządku. Gadasz o wyśmiewaniu, wszechobecnej głupocie, bezmyśleniu itd. etc., ale nic z tym nie zrobisz, bo po co? Jeszcze by zaczęli myśleć (może nawet bardziej racjonalnie od ciebie) i co wtedy?
>Dlatego nie wspomniano ani słowem o ich twórczości ponieważ ich niektóre dzieła pobudzają świadomość nakłaniają do myślenia.
Ty też nie wspomniałeś.
Jeśli wszyscy myślą tak jak ty, to się nie dziwię, że jest jak jest.
10-04-2009 12:29 
 Ocena 6 na 6
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>W gwoli wyjaśnienia. Po pierwsze napisałem że jestem napastowany psychicznie ale nie napisałem że z tego powodu płaczę przez to czy zamierzam się ciąć. Martwi Mnie to że koledzy czy koleżanki Moje reprezentują poziom podobny do zwierząt co jest korzystne dla naszej religii ponieważ o nic nie pytają i nie podważają jej sensu i znaczenia.

Każdy człowiek jest zwierzęciem. Pomyślałeś, że osoby te nie czują potrzeby zadawania pytań gdyż zamiast myśleć o życiu wolą się nim cieszyć. Nie oczekuj, że całe społeczeństwo powinno być takie jak ty - jak byś definiował pogląd bez możliwości odniesienia się do stanowisk przeciwstawnych? Inżynierii społecznej dziękujemy. Może z drugiej strony jesteś jakiś nad-wyraz rozwinięty i musisz poczekać aż rówieśnicy dorosną. Chociaż to też nie tak - w liceum również dużo czytałem,myślałem itd. a znajomych miałem pod dostatkiem i nie przyszło mi do głowy, żeby nazywać kogoś zwierzęciem tylko dlatego, że ów ktoś nie myśli o religii. Może stawiasz się za bardzo ponad innymi? Ja-oświecony, reszta-ciemna masa.

>Mój epizod z alkoholem już był i się zakończył więc nie odmówiłem sobie przyjemności. Rzuciłem ponieważ prowadzi to do nałogu.

Do nałogu może prowadzi u średnio co dziesiątej osoby. Cóż za asceta.

>Kolegów mam ale zazwyczaj chcą pić , itd. Kogoś podobnego do mnie raczej w tym 90 tysięcznym mieście nie znajdę ponieważ wszyscy reprezentują poziom k** h***.

Chciałbym mieć tyle "jaj" żeby powiedzieć sobie, że 90 tysięcy osób ma poziom niższy ode mnie. Mieszkam w mieście 4 krotnie większym i jakoś nigdy nie wpadłoby mi do głowy, że jestem w jakiś sposób wyjątkowy pośród 400 tyś innych tylko dlatego, że interesuje mnie religioznawstwo i tematy pokrewne (nazwij to jak chcesz).

>Kółka dyskusyjne, to moi drodzy jak dla liceum za dużo szczególnie dotykające tematy religijne.

Bzdura. Jakże typowe zachowanie - lepiej narzekać niż samemu coś zrobić prawda. Skąd wiesz, próbowałeś coś takiego zorganizować? Jako przykład podam Grudziądz, gdzie jakoś uczniowie gimnazjów i liceów potrafili się zorganizować. Nie wmówisz mi, że pośród 90 tyś osób nie ma NIKOGO z kim mógłbyś pogadać. Paranoja.

>Jestem racjonalistą można powiedzieć praktykującym. Nie jestem słaby psychicznie ale kiedy na lekcji religii przyznaje się że jestem agnostykiem i nie idę do spowiedzi siostra mówi że wierzę w "marchewki".

Rzeczywiście, jesteś bardzo mocny psychicznie skoro w liceum na religię chodzisz Taka mała złośliwość. Wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać.

>Martwi mnie to że głupota jest tolerowana na wielką skalę. Wyobraźcie sobie mój jeden dzień ze szkoły. Do szkoły często chodzę z kolegą on oczywiście przeklina co drugie słowo. W klasie też są sami "inteligenci" z nikim powtarzam z NIKIM nie da się porozmawiać a ta rozmowa nie musi być na temat religii w ogóle. Na przykład jak bym po lekcji podszedł do kolegi i powiedział "Cześć kolego, ciekawy jest ten pozytywizm.Zastanawia Mnie w tym okresie poglądy dotyczące człowieka jak np. "człowieczeństwo" przez niektórych przedstawicieli pozytywizm-u jest przestarzałe"

Czyli głupota = brak pojęcia o pozytywizmie ew. brak pojęcia o religioznawstwie lub brak zainteresowań w ogóle? Mam znajomego, gość nie ma zainteresowań, a jest wyjątkowo szczęśliwy i bardzo dobrze mu się układa w życiu. Popieram taki rodzaj głupoty.

>Martwi mnie to że poprzez indoktrynację młodzieży kościół osiąga takie skutki.

Rozumiem, że to kościół zmusza młodzież do chodzenia na dyskoteki, picia piwa, palenia fajek oraz podbojów seksualnych. Chyba się już starzeje [edit] - wniosek po krótkiej wieczornej refleksji - jeżeli jest tak jak mówisz to cóż, czas się nawrócić

>Powtarzam nie boje się swoich poglądów martwi Mnie to że nikt ich nie akceptuje, wyśmiewając Mnie za idiotyzm lub gorzej.

Ach ta akceptacja...

>Jestem dumny z bycia racjonalistą ale wiem że w Polsce jest to sposób abstrakcyjnego myślenia np. Nasz rząd powinien być teraz reprezentowany przez ekipę technokratów która powinna "coś" zrobić żeby zmniejszyć skutki kryzysu, natomiast w realiach mamy kłótnie nie będę tego szeroko opisywał.

Rozumiem, że skutki kryzysu Cię dotknęły?

>Nauczyciele doceniają Mnie i poniekąd rozumieją i doceniają mój potencjał co odwzorowuje się na ocenach. Wygrałem też kiedyś konkurs organizowany przez hospicjum a moja treść i sens zawarty w tej pracy atakował poglądy religijne. Można mnie codziennie wyzywać pluć na mnie (metaforycznie)ale ja się nie poddam. Natomiast racjonalistów takich jak ja jest mało a droga do znalezienia wyspy płynąc poprzez morze wyzwisk , hipokrytów paradoksów, indoktrynacji, wyśmiewania, jest bardzo trudna i praktycznie nie możliwa.

Aha.

>Człowiek myślący w sposób racjonalny nie ma przyszłości w wyniku systemu zorganizowanych wierzeń jakimi kieruje się dzisiejsze społeczeństwo.

Ja nie narzekam. Mam pracę, szkołę, dziewczynę, znajomych, realizuję się w tym co robię. Powiem więcej (uwaga!) czasem lubię poczytać książkę a czasem wyjść do knajpy na piwo. Udaje mi się całkiem sensownie żyć nie katując nikogo moimi przemyśleniami na tematy filozoficzne, kogo to zwyczajnie nie obchodzi, choć wszyscy wiedzą mniej więcej jakie mam poglądy.
10-04-2009 12:54 
 Ocena 2 na 2
Zyga (1539 punktów)
>Kogoś podobnego do mnie raczej w tym 90 tysięcznym mieście nie znajdę ponieważ wszyscy reprezentują poziom reprezentują poziom k** h***.

A ja nadużywam "generalnie". Uważam że to równie słabe przyzwyczajenie.

>Na przykład jak bym po lekcji podszedł do kolegi i powiedział "Cześć kolego, ciekawy jest ten pozytywizm.Zastanawia Mnie w tym okresie poglądy dotyczące człowieka jak np. "człowieczeństwo" przez niektórych przedstawicieli pozytywizm-u jest przestarzałe" W odpowiedzi bym usłyszał "ja pier** co głupoty mi tu pierd* ale ty jesteś poje*"

Jeżeli któryś z moich znajomych, całkiem poważnie, zacznie się tak do mnie zwracać, to chyba się znielubimy.

>np. Nasz rząd powinien być teraz reprezentowany przez ekipę technokratów która powinna "coś" zrobić żeby zmniejszyć skutki kryzysu, natomiast w realiach mamy kłótnie nie będę tego szeroko opisywał.

I dzięki bogu Kryzys tak jak się zaczął tak się skończy... aby tylko nasz rząd nie próbował nic z tym robić.

>Człowiek myślący w sposób racjonalny nie ma przyszłości w wyniku systemu zorganizowanych wierzeń jakimi kieruje się dzisiejsze społeczeństwo.

Nieprawda.
10-04-2009 16:56 
 Ocena 6 na 6
jad11 (18783 punktów)
>Na przykład jak bym po lekcji podszedł do kolegi i powiedział "Cześć kolego, ciekawy jest ten pozytywizm.Zastanawia Mnie w tym okresie poglądy dotyczące człowieka jak np. "człowieczeństwo" przez niektórych przedstawicieli pozytywizm-u jest przestarzałe"
W twoim (będę to pisał z małej litery dla przeciwwagi twojego "Mnie") wieku najciekawszym dla mnie tematem była anatomia bliższych, dalszych i potencjalnych koleżanek, względnie planowanie sytuacji, gdy wiedza ta będzie mogła być systematycznie pogłębiana. Interesowały mnie imprezki, samochody czy płaska muzyka. Nie przeszkadzało mi to mieć głębszych myśli, z którymi mogłem podzielić się wtedy chyba tylko z siostrą, bo dostępu do internetu nie miałem a ona była jedyną mi znaną, myślącą podobnie osobą. Ateistą byłem już wtedy od dawna ale nie czułem potrzeby nawracania wszystkich w moim otoczeniu . Swojego światopoglądu nigdy nie ukrywałem ale też, przyznaję, rzadko kiedy ktoś o to pytał. W każdym razie, nigdy nie czułem się dyskryminowany z tego powodu. Sądzę, że dlatego, że właśnie lubiłem lubić ludzi i nie zamęczałem ich swoimi Strasznie Mądrymi Wizjami. Rozumiesz?
Ludzie na ogół tacy są- prości, wygodni, przekrzykujący się w dyskusjach. Ja naprawdę ich lubię. Nie traktuję jako wrogów ani z góry, bo zdziwiłbyś się, często nie ma do tego żadnych podstaw.
Dlatego jeszcze raz radzę ci- wyluzuj się trochę. Poważne dyskusje możesz prowadzić przez internet; polecam forum Racjonalisty


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Robert Zawecki (4718 punktów)
>płaska muzyka
Sorki za wcinkę, ale w nawiązaniu do tej anatomii - czym cechuje się płaska muzyka?
10-04-2009 23:35 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>płaska muzyka
>Sorki za wcinkę, ale w nawiązaniu do tej anatomii - czym cechuje się płaska muzyka?

   Się głośniki ze przeciągu przewrócili, albo od basów.

   Tez sorki.
11-04-2009 00:20 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)
>>płaska muzyka
>Sorki za wcinkę,
Nie ma za co. Sam się często wcinam. Na tym to polega

>ale w nawiązaniu do tej anatomii - czym cechuje się płaska muzyka?
Ot prosta muzyka. Popularna. To, czego "wszyscy" słuchają i co wszystkim szybko się nudzi.
Pewnie każdy znajdzie własną definicję płaskiej muzyki.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
>W gwoli wyjaśnienia. Po pierwsze napi (...)

Byłem w sytuacji o stokroć lepszej od twojej a szkole rzuciłem (albo ona mnie). Może i ty powinieneś? Przestał byś się tak martwić, miałbyś więcej czasu na pozytywizm itp.

?/!
Jankowski (405 punktów)
Po pierwsze nie uważam się za lepszego od innych ale co jest złego w tym że dla mnie standardem w zachowaniu człowieka jest szacunek, kulturalny sposób wyrażania się, tolerancja. Jeżeli ludzie częściowo utracili te "zdolności" to czy nie przybliża ich to do zwierząt. Jeżeli piszę o rozprzestrzeniającej się głupocie to chodzi mi głównie wśród młodzieży której pełno jest pseudo-katolików chodzących do kościoła tylko dlatego że nie chodzenie jest "niemodne". Pisząc o 90tys mieście miałem na myśli brak organizacji do której mógłbym przynależeć i efekcie kultury masowej który dotyka wszystkich młodych ludzi. Kościołów natomiast mamy tutaj dużo jest greko- katolicki prawosławny rzymsko-katolicki nawet "królestwo świadków jehowy" ale niema organizacji humanistów. Jeżeli młody człowiek przeklina co drugie słowo nie potrafi obiektywnie myśleć jego życie toczy się wśród alkoholu i stereotypów to dlaczego muszę takiego człowieka szanować jak by jego postępowanie było słuszne. Takie zjawisko trzeba nazwać po imieniu. Moi koledzy którzy nie wierzą nie interesują się religią a na weekendy chodzą popić sobie. Takich pseudo-katolików wśród młodzieży jest wielu. Jako dziecko uczęszczające do piątej klasy podstawówki bardzo lubiłem historię. Czytałem książki profesorów dotyczące II wojny światowej ale też zapoznałem się z inkwizycją itd. Książki pobudziły moją świadomość i zacząłem zadawać pytania takie jak dlaczego?? W jakim sensie?? Moi rówieśnicy nie zadawają już takich pytań a religia dla nich jest bo po prostu jest i tyle. Racja w mojej klasie polega na zakrzyczenie adwersarza, nie natomiast na racjonalnym wytłumaczeniu Mu jego błędów. Jeżeli wiara w religie polega na zakrzyczenie przez hipokrytów którzy nie chodzą do kościoła spotkać się z Bogiem tylko z przymusu to racjonalnym podejściem jest odrzucenie wiary. Jeżeli podobny poziom reprezentuje siostra zakonna która też zamierza Mnie zakrzyczeć lub zignorować mówiąc że agnostycyzm to dyrdymały i wiara w "marchewki" to dlaczego ludzie wierzą? Czy oni nie pytają się dlaczego? W jakim sensie? Nie widzą tego absurdu?
10-04-2009 16:48 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
Tak czytam te twoje wypowiedzi i szczerze mówiąc zbyt pozytywnych wrażeń nie odnoszę.

Trudno mi sobie wyobrazić 90-tysięczną populację, w której naprawdę nie sposób znaleźć nikogo, kto nie odstaje od poziomu zwierzęcia. Jeśli to nie narusza zbytnio twojej intymności, może zdradź nam gdzie takowe kuriozum można zaobserwować.

Na etapie wczesnego liceum zajmowałam się również głównie czytaniem książek i nauką- do kina nie chadzałam, bo finanse na to nie pozwalały, sport preferowałam raczej indywidualny, grupowy nigdy mnie nie interesował, nie piłam jeszcze alkoholu, nie paliłam, (i dotąd nie palę), nie ćpałam (i wciąż tego nie czynię), muzyki słuchałam z umiarkowanym entuzjazmem (trochę od tego czasu wyewoluowałam), przekleństw także używałam nader sporadycznie. Straszne, co? I jakoś nie miałam problemu ze znalezieniem sobie grupy znajomych. Nie rozumiem, skąd bierze się twój problem.
Może coś tkwi w tym, że rzeczone rozrywki jakoś mnie nie raziły w moim otoczeniu- nie próbowałam nikogo deprecjonować ze względu na to, że słucha radia eska (nawet nie wiem, o co z nim chodzi, bo nie słucham), pali papierosy (czy od czasu do czasu coś innego), spożywa alkohol, gra w piłkę, klnie jak szewc.

Obecnie mam znajomych wierzących i niewierzących, palących i niepalących, regularnych "spożywaczy" i abstynentów- i jakoś nie przeszkadza mi to z nimi współistnieć. Książki nadal czytuję, weekendy chętnie spędzam na tych pogardzanych przez ciebie wypadach na piwo (nie rozumiem dlaczego miałoby rzeczone piwo obniżać jakość konwersacji, jeśli się nie przesadza), do kina chadzam (co ci się w kinie nie podoba??), spotykam się z ludźmi, pracuję, etc. Może jednak to ty masz jakiś kłopot z interakcjami społecznymi?

Nota bene (pozwolę sobie na złośliwość), skoro tak się szczycisz swoim poziomem, popracuj trochę nad formą swoich wypowiedzi. Rozumiem, że styl miał być prosty, a od ortografii kategorycznie się odżegnujesz, ale nie usprawiedliwia to kulejącej gramatyki i potknięć leksykalnych.
10-04-2009 17:06 
 Ocena 1 na 5
Jankowski (405 punktów)


>Nota bene (pozwolę sobie na złośliwość), skoro tak się szczycisz swoim poziomem, popracuj trochę nad formą swoich wypowiedzi. Rozumiem, że styl miał być prosty, a od ortografii kategorycznie się odżegnujesz, ale nie usprawiedliwia to kulejącej gramatyki i potknięć leksykalnych.

Jestem dysgrafem i dysortografem. Jeśli chodzi o kino to troszkę przesadziłem ale ogólnie można zaobserwować w nowoczesnym kinie dominują filmy akcji, komedie natomiast jest mało filmów dotyczących historii (i nie chodzi mi o Katyń).W moim gronie nie są one popularne.
Radio eska denerwuje mnie pod tym względem że jego przesłaniem jest "żyj chwilą" "muzyką się żyje" (chodzi o techno - hip hop) A niema miejsca tam na rock czy muzykę klasyczna lub punk.

Ja nie próbuję się wywyższać ja tylko próbuje utrzymać standardy. Ludzie przecież z liceum powstać ma inteligencja, fizycy, biolodzy, czy humaniści a nie z zawodówki. A Moje liceum zamierza utrzymać poziom zawodówki zachowując się w podobny sposób.
I znowu się wywyższam?? Wy macie w swoim mieście organizacje ateistyczne??

>Może coś tkwi w tym, że rzeczone rozrywki jakoś mnie nie raziły w moim otoczeniu- nie próbowałam nikogo deprecjonować ze względu na to, że słucha radia eska (nawet nie wiem, o co z nim chodzi, bo nie słucham), pali papierosy (czy od czasu do czasu coś innego), spożywa alkohol, gra w piłkę, klnie jak szewc.

Tak ale jeśli te zjawisko jest tak wysokie w twoim otoczeniu że w podobny sposób zachowuje się 90% osób i te pozostałe 10% próbuje przekonać do swoich racji lub wyśmiać a wtóruje im przy tym siostra zakonna nie robiąc kompletnie nic.
Ja się domagam tylko szacunku mam kilku kolegów i koleżanek więcej nie muszę mieć na siłę ale po prostu żądam szacunku jeżeli mówię że jestem agnostykiem to nim jestem więc dlaczego zamierzasz mnie przekonać że wieże w dyrdymały. Te zjawiska mamy akceptować dlatego że większość je akceptuje a co z mniejszością.
10-04-2009 19:22 
 Ocena 5 na 5
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>Jestem dysgrafem i dysortografem. Jeśli chodzi o kino to troszkę przesadziłem ale ogólnie można zaobserwować w nowoczesnym kinie dominują filmy akcji, komedie natomiast jest mało filmów dotyczących historii (i nie chodzi mi o Katyń).W moim gronie nie są one popularne.

Czy oczekujesz, że wszyscy będą się podniecać filmami o historii? Jak ja chodziłem do LO to NIKT nie miał żadnych dysgrafii i dysortografii i jakoś się żyło

>Radio eska denerwuje mnie pod tym względem że jego przesłaniem jest "żyj chwilą" "muzyką się żyje" (chodzi o techno - hip hop) A niema miejsca tam na rock czy muzykę klasyczna lub punk.

Jak Cię denerwuje to niesłuchaj. Nie jestem w stanie zrozumieć pewnej rzeczy - ktoś Ci każe słuchać eski? chodzić do kina? na piwo? mieć znajomych/dziewczynę? W czym tkwi problem? Radio? proszę bardzo - pl.delicast.com/radio/ - od wyboru do koloru. Człowieku marudzisz okrutnie. Weź się za siebie. Co jest złego w przesłaniu "żyj chwilą" jako "racjonalista" powinieneś mieć tę sentencję szczególnie blisko serca, bowiem po życiu nie ma NIC.

>Ja nie próbuję się wywyższać ja tylko próbuje utrzymać standardy. Ludzie przecież z liceum powstać ma inteligencja, fizycy, biolodzy, czy humaniści a nie z zawodówki. A Moje liceum zamierza utrzymać poziom zawodówki zachowując się w podobny sposób.

Coś złego jest w zawodówce? Mam znajomych po zawodówkach i to też są ludzie (!) Inteligencja? w takim wydaniu? Ja podziękuje, wole zadawać się z "marginesem" po zawodówkach.

>I znowu się wywyższam?? Wy macie w swoim mieście organizacje ateistyczne??

Tak wywyższasz się i to cholernie (patrz wyżej). Organizacje w moim mieście łolaboga - chciałem organizacji "ateistycznej", założyłem oddział PSR, chciałem organizacji lewicowej - pomogłem od początku organizować Krytykę Polityczną w Bydgoszczy. Litości, czy naprawdę chcesz mieć wszystko na talerzu? Człowieku... Z drugiej strony, nie wiem czym jest organizacja "ateistyczna" to taki anty-kościół tak?

>Tak ale jeśli te zjawisko jest tak wysokie w twoim otoczeniu że w podobny sposób zachowuje się 90% osób i te pozostałe 10% próbuje przekonać do swoich racji lub wyśmiać a wtóruje im przy tym siostra zakonna nie robiąc kompletnie nic.

Żalisz się czy co? To może te 90% do gazu?

>Ja się domagam tylko szacunku mam kilku kolegów i koleżanek więcej nie muszę mieć na siłę ale po prostu żądam szacunku jeżeli mówię że jestem agnostykiem to nim jestem więc dlaczego zamierzasz mnie przekonać że wieże w dyrdymały. Te zjawiska mamy akceptować dlatego że większość je akceptuje a co z mniejszością.

Muzułmanie też oczekują szacunku. Może zamiast oczekiwać w końcu zabierzesz się do roboty zamiast smuty na forum walić.
12-04-2009 14:51 
 Ocena 1 na 1
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>ogólnie można zaobserwować w nowoczesnym kinie dominują filmy akcji, komedie natomiast jest mało filmów dotyczących historii (i nie chodzi mi o Katyń).W moim gronie nie są one popularne.

Kino to miejsce rozrywki. Do kina chodzi się po to, by oderwać się od kłopotów, zapomnieć na chwilę o stresie- przynajmniej ja tak myślę. Mimo tego, że uwielbiam podobnie jak Ty historię, wolę sobie włączyć Discovery Channel i obejrzeć na tym właśnie kanele cokolwiek historycznego, niż tracić pieniądze na film o podobnej tematyce w kinie. To drugie to dla mnie, jak już wspomniałam, miejsce rozrywki, odprężenia. Wolę się pośmiać z komedii typu "Borat", niż obciążać mózg kolejną falą wiadomości. Wyluzuj troszkę. Kino nie musi być kolejnym źródłem mądrości, a po prostu źródłem zabawy.

>Radio eska denerwuje mnie pod tym względem że jego przesłaniem jest "żyj chwilą" "muzyką się żyje" (chodzi o techno - hip hop) A niema miejsca tam na rock czy muzykę klasyczną lub punk.

Skoro nie słuchasz tej stacji, to nie musi Cię ona denerwować.

>Ja nie próbuję się wywyższać ja tylko próbuję utrzymać standardy. Ludzie przecież z liceum powstać ma inteligencja, fizycy, biolodzy, czy humaniści a nie z zawodówki. A Moje liceum zamierza utrzymać poziom zawodówki zachowując się w podobny sposób.

CO MASZ NA MYŚLI??

Oj, nie. Ja zgłaszam sprzeciw. Mój Tato skończył zawodówkę o profilu ślusarz- spawacz. Jest nieprzeciętnie inteligentny; Nie przeklina, nie pali, nie ćpa, czyli generalnie nie posiada nałogów o których wspomniałeś wcześniej. Dodatkowo jest złotą rączką (EDIT: co zresztą napisałam już w tym wątku poniżej). Potrafi absolutnie wszystko naprawić, zawsze służy pomocą. Jest osobą o bogatym wnętrzu, bardzo uduchowioną i niesamowicie pracowitą. Jest jako człowiek swojego zawodu bardzo ceniony w moim mieście i poza nim. Gdyby nie on, wielu rzeczy bym nie rozumiała do dziś dzień, a jest- uwaga- katolikiem. Powiem Ci jeszcze, że u mnie w Irlandii pracę dostają głownie ludzie po zawodówce; Moje miasto aż woła o kucharzy, ślusarzy, mechaników, piekarzy. Ci ludzie, ludzie po zawodówce, choć może nie zawsze inteligentni, opływają w pieniądze i żyją szczęśliwie. Intelektualiści-filozofowie w kraju w którym aktualnie mieszkam, pracują z mopem lub na zmywaku. Nie pisz więc proszę, że zawodówka reprezentuje niski poziom.

>Ja się domagam tylko szacunku mam kilku kolegów i koleżanek więcej nie muszę mieć na siłę ale po prostu żądam szacunku jeżeli mówię że jestem agnostykiem to nim jestem więc dlaczego zamierzasz mnie przekonać że wieże w dyrdymały. Te zjawiska mamy akceptować dlatego że większość je akceptuje a co z mniejszością.

Liliac ma rację. Popracuj troszkę nad językiem. Sama nie mam dziennikarskiego stylu pisania, więc być może nie mam prawa zwracać uwagi, ALE- bycie dysortografem i dysgrafem to nie powód to tego, by odbiegać od konieczności dbania o polszczyznę. Piszesz strasznie chaotycznie, co utrudnia zrozumienie Twoich wypowiedzi. Poćwicz głównie nad interpunkcją.

A teraz do rzeczy. Skoro masz tych kilku kolegów, te kilka koleżanek i to Ci wystarcza, nie nawiązuj znajomości na siłę. Nikt nie ma prawa wmawiać nikomu, że wierzy w te Twoje "marchewki" czy dyrdymały. Ludzi, którzy uważają Twoje poglądy za idiotyczne, ignoruj. Skoro uważasz, że masz rację, broń jej. Zbieraj argumenty i kontrargumenty. Póki co z Twoich wypowiedzi można wywnioskować, że świat jest jednym wielkim kręgiem zła, tonącym w kryzysie, szarości i pustce. Rozejrzyj się dookoła. Jest tyle miejsc, które mogą okazać się źródłem dobrej zabawy. Tak, jak napisałam Robertowi Zaweckiemu: idź się troszkę rozerwij. Masz przecież swoją grupę przyjaciół. Skoczcie do kina, poopowiadajcie sobie dowcipy, przejdźcie się na spacer. Takie "szarożyciowanie" w przyszłości bardzo mocno odbije się na Twojej psychice. Będziecie kiedyś z żoną siedzieć w salonie i wspominać swoje młodzieńcze lata. Co opowiesz? Nie będziesz miał NIC do powiedzenia. Powiesz tylko "byłem głupi, bo nie rozwijałem życia osobistego". Ja dokładnie popełniłam ten błąd i bardzo go żałuję. Czuję się tak, jak by lata buntowniczej gimnazjalistki i licealistki, przeszły mi koło nosa. Korzystaj z tego, że jesteś młody, że chodzisz do szkoły i masz przyjaciół. Mnie życie wyrzuciło na głębokie wody w wieku 19 lat i dochodzę do wniosku, że chyba jednak troszkę za szybko.

I rada na przyszłość. Zrezygnuj z tej brzydkiej maniery pisania swojego "Ja", czy "Mnie" z dużej litery. Skoro chcesz być kulturalny, to wiedz, że to z pewnością nie jest zbyt kulturalne.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
> Wy macie w swoim mieście organizacje ateistyczne??

Moje miasto znacznie mniejsze jest od twojego a istnieje wiele takich organizacji.
Jedną z nich założyłem z kumplami gdy byłem w twoim wieku. Piliśmy wtedy prostackie wina klnąc przy tym jak szewcy.


?/!
10-04-2009 19:43 
 Ocena 1 na 1
Maciej Twardowski (2606 punktów)
Jeszcze jedna rzecz - ja rozumiem, że masz dyscokolwiek ale "Mnie" piszemy z litery małej! Ktoś Ci wcześniej o tym wspominał i nie wiem jakim cudem taka wybitna jednostka nie umie tak prostej zasady zapamiętać. Być może dlatego posądzamy Cię o wywyższanie się bo to wygląda naprawdę okropnie.
11-04-2009 21:47 
 Ocena 3 na 3
jimmy_88gno (1653 punktów)
>Jeszcze jedna rzecz - ja rozumiem, że masz dyscokolwiek ale "Mnie" piszemy z litery małej! Ktoś Ci wcześniej o tym wspominał i nie wiem jakim cudem taka wybitna jednostka nie umie tak prostej zasady zapamiętać. Być może dlatego posądzamy Cię o wywyższanie się bo to wygląda naprawdę okropnie.

Mi się podoba. Przecież siebie samego należy szanować i dla rozmówcy, który siebie szanuje szacunek do samego siebie jego dyskutanta nie oznacza ujmy. Co innego, gdy ktoś, kto siebie szanuje i to okazuje ma do czynienia z osobą, która siebie nie szanuje - nieszanująca siebie osoba poczuje się urażona. Gdyby siebie szanowała, nie miałaby nic przeciwko rozmówcy, który siebie szanuje.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
12-04-2009 05:23 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>>Jeszcze jedna rzecz - ja rozumiem, że masz dyscokolwiek ale "Mnie" piszemy z litery małej! Ktoś Ci wcześniej o tym wspominał i nie wiem jakim cudem taka wybitna jednostka nie umie tak prostej zasady zapamiętać. Być może dlatego posądzamy Cię o wywyższanie się bo to wygląda naprawdę okropnie.
>Mi się podoba. Przecież siebie samego należy szanować i dla rozmówcy, który siebie szanuje szacunek do samego siebie jego dyskutanta nie oznacza ujmy. Co innego, gdy ktoś, kto siebie szanuje i to okazuje ma do czynienia z osobą, która siebie nie szanuje - nieszanująca siebie osoba poczuje się urażona. Gdyby siebie szanowała, nie >miałaby nic przeciwko rozmówcy, który siebie szanuje.

No popatrz, a mnie się wydawało, że to tylko taka niemądra maniera Jakoś nie przyszło mi do głowy, by to wiązać z szacunkiem dla siebie.
11-04-2009 21:42 
 Ocena 4 na 4
jimmy_88gno (1653 punktów)
>Takich pseudo-katolików wśród młodzieży jest wielu.

Nie. To są po prostu najbardziej soczyści katolicy. Istna kwintesencja przesiąknięcia religijnymi idiotyzmami prowadzącymi na zmarnowanie oraz - co za tym idzie - w strefę wpływów materialnych katolickiego kościoła.

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
> Czytałem książki profesorów dotyczące II wojny światowej ale też zapoznałem się z inkwizycją itd. Książki pobudziły moją świadomość i zacząłem zadawać pytania takie jak dlaczego?? W jakim sensie??

Ja w tym wieku czytałem Dänikena. Dobrze, że cię w tedy nie znałem bo bym został jakimś nieracjonalnym kretynem w twych oczach. (a nauczyciel historii postawił mi 6 za sprawdzian na którym skorzystałem z wiedzy wątpliwego pochodzenia za co mu serdecznie dziękuję)

?/!
MichaQ (1056 punktów)
Po pierwsze, jeśli omawialiście pozytywizm na lekcji polskiego, to właśnie dlatego nie było tam wzmianki o Nietzsche, Twainie czy Jeffersonie. W ogóle stawianie Nietzschego w jednym rzędzie z pozytywistami to zbrodnia. Nietzsche krytykował racjonalizm i uważał go za jeden z wielu błędów ludzkości. Polski pozytywizm to zjawisko bardzo odmienne od tego, co na Zachodzie nazywa się pozytywizmem. To po pierwsze. Po drugie, obecnie nie ma jakiś jasno sprecyzowanych wielkich prądów umysłowów, jak to miało miejsce dawniej.
Gary (32 punktów)
Witam.
Ja tez podobnie jak ty ucze sie w II kl liceum. Moja wiara tez jakos szczegolnie nie jest pielęgnowana. Chodzę do kościoła tylko po to zeby mamy nie denerwowac no i w sumie jest okazja do porozmawiania ze znajomymi. Tez czytam duzo ksiazek, moze nie po lini humanistycznej, ale interesuje sie wszechświatem, jego ewolucja itd. Nie slucham tylko muzyki klasycznej, czy poezji śpiewanej, ale rowniez np. hardstylu i trancu. Słucham bo odnajduje w tym coś dla siebie, niewazne ze sluchaja tego wszystkie łyse,napakowane pały. Wazne ze ja w tym cos odnajduje. W kazdy weekend chodze ze przyjaciółmi na piwo i pragne zauwazyc, ze sa to zarówno ludzie z "zawodówki" jak i np z wyzszych uczelni cieszacych sie renoma w Polsce i nikt nikogo nie dyskryminuje z powodu miejsca gdzie sie uczy, ani jego poziomu intelektualnego i kulturalnego. W moim liceum moglbym znajelzc bardziej nieogarnietych typów niz tych stojacych codziennie pod monopolka. Liczy sie człowiek i jaki on jest, pamiętaj. Wazniejsza od madrosci ksiazkowej jest madrosc zyciowa. A owa nabywa sie z wiekiem. Lekcje takiej madrosci nabywasz wlasnie na tym forum. Wyciagnij z niej wnioski.
Tak jak juz było wspomniane wyzej uprawiaj sport. Mój dziadek zawsze mówił "ile by dał, zeby znow sobie pokopac piłke, pojezdzic na rowerze". Sport tez daje duzo radosci i satysfakcji. Sam jestem sportowcem, trenuje kolarstwo od 3 lat i siatkówke od 10. Mieszkam na wsi, zaledwie 5000 mieszkańców. Zeby pograc w siatkówke trzeba bylo zebrac starych kumpli z gimnazjalnej druzyny siatkarskiej, zalozyc klub i zapisac sie do ligi. Podkresle jeszcze raz zaledwie 5000 mieszkancow a znalazła sie grupa 15 osob chcacych cos razem zdzialac i o to chodzi pamiętaj. Zeby cos zmienic zaczniej od siebie, nie czekaj na kogos. Za darmo nie dostaniesz nic, nawet po twarzy, bo najpierw musisz podskoczyc
placownik (17853 punktów)

   Powtórzę radę Roberta Zaweckiego : Oglądaj filmy, chodź do kina i na dyskoteki, wyrywaj laski, całuj się z nimi namiętnie i zaznawaj rozkoszy. Od siebie dodam: nie racjonalizuj problemów jakie masz z dziewczynami, a na mój nos to właśnie tutaj jest pies pogrzebany. Taka, nomen omen, racjonalizacja, to ślepa uliczka. W Twoim wieku takie problemy, wbrew pozorom, wcale nie są czymś nadzwyczajnym i nie warto czynić z nich cnoty.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
Jankowski (405 punktów)
Jest demokracja. Wolność słowa wolność wyboru. To dlaczego młodzi ludzie wybierają alkoholizm zamiast rozumu?? Czy inne czynniki nie nakłaniają ich do takiego postępowania. Pomyślcie.
10-04-2009 23:08 
 Ocena 6 na 6
Maciej Twardowski (2606 punktów)
>Jest demokracja. Wolność słowa wolność wyboru. To dlaczego młodzi ludzie wybierają alkoholizm zamiast rozumu??

Wybierają alkoholizm ponieważ jest wolność wyboru?

>Czy inne czynniki nie nakłaniają ich do takiego postępowania.

Tak. Osobiście podejrzewam, że to sprawka Żydów i masonów albo kościoła. Albo tych i tych. Albo jakichś innych. W ostateczności istnieje cień szansy, że to ich własna decyzja oparta na charakterze, otoczeniu i indywidualnych potrzebach oraz predyspozycjach. Nie, chyba jednak cykliści.

>Pomyślcie.

Ja nie myślę - zaliczam się do ciemnej masy alkoholików.

Ale dobra, żeby nie było, że jestem chamem, teraz będzie tak zupełnie serio i od serca. Wielu było już takich, którzy pragnęli tworzyć społeczeństwa według własnej miary. Niestety, świat nie jest taki prosty, a miejsce na nim jest dla każdego. Nie jest moją intencją zniechęcanie Cie do myślenia czy co tam lubisz robić, ale zrozum, że jedni czytają "niczego" inni lubią hodować sałatę a jeszcze inni wyrywać naćpane małolaty po wiejskich dyskotekach. Nie jest też tak, że na świecie jest miejsce tylko dla jajogłowych, którzy spierają się o pozytywizm czy coś innego. Teraz zupełnie łopatologicznie - gdyby wszyscy skupiali się na prowadzeniu ognistych debat o ontologii czy epistemologii nie byłoby komu rowów kopać. Musisz taki stan rzeczy zaakceptować. Idąc za Leibnizem - żyjemy w najlepszym z możliwych światów. Warto to wykorzystać. Głowa do góry, zacznij żyć zamiast narzekać. Racjonalizm (w moim mniemaniu) nie jest ucieczką od rzeczywistości, jest przeżywaniem jej w pełni wraz ze wszystkimi jej zaletami i mankamentami, wykorzystaniem każdej szansy którą daje życie, bez zamykanie się na wspaniałość przyrody (stosunków <dosłownie> międzyludzkich i człowieczej egzystencji, która sama w sobie jest jedyna i niepowtarzalna. Żyj i ciesz się życiem - drugiej okazji nie dostaniesz. Chcesz coś robić? Jest twoim zdaniem źle? To działaj! Narzekać każdy potrafi, a leczenie kompleksów na forum to iście niegodne człowieka świadomego samego siebie. Amen.
11-04-2009 01:44 
 Ocena 6 na 6
jad11 (18783 punktów)
>Teraz zupełnie łopatologicznie - gdyby wszyscy skupiali się na prowadzeniu ognistych debat o ontologii czy epistemologii nie byłoby komu rowów kopać.

No właśnie. Znam dość dobrze takiego człowieka, który chyba w życiu książki nie przeczytał, jeśli już to niektóre instrukcje obsługi, wierzy w Boga i sto innych przesądów, nie umie się wysłowić i nosi chyba wszystkie wady prostaka. Jeśli jednak trzeba coś zrobić to potrafi chyba wszystko. Czy to budownictwo czy elektronika, hydraulika, mechanika, blacharstwo, kto wie co jeszcze. Wszystko zrobi, na wszystkim się zna i jako, że ciągle coś robi to zawsze jest na bieżąco. Gdybyś porozmawiał z człowiekiem chwilę to włożyłbyś go do swego wora z idiotami ale gdybyś musiał np. naprawić auto to zaręczam Ci, że on pomoże Ci znacznie bardziej niż pozytywizm, agnostycyzm i Twoje celne uwagi razem wzięte. Naprawi szybciej i solidniej niż autoryzowany serwis zanim zdążysz zrozumieć w czym w ogóle jest problem. Takich ludzi jest sporo, zawsze ich podziwiam i nie sądzę, żeby ktoś taki jak ty czy ja miał prawo uważać się za mądrzejszego od nich. Gdyby nie oni to leżymy.


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
11-04-2009 07:06 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Takich ludzi jest sporo, zawsze ich podziwiam i nie sądzę, żeby ktoś taki jak ty czy ja miał prawo uważać się za mądrzejszego od nich. Gdyby nie oni to leżymy.

   Mój ulubiony wujek, należący do takich właśnie "złotych rączków" mawiał tak celnie jak niepoprawnie : bo każden potrzebuje swoje.
11-04-2009 14:06 
 Ocena 4 na 4
Aleksandra Stolc (550 punktów)
>No właśnie. Znam dość dobrze takiego człowieka, który chyba w życiu książki nie przeczytał, jeśli już to niektóre instrukcje obsługi, wierzy w Boga i sto innych przesądów, nie umie się wysłowić i nosi chyba wszystkie wady prostaka. Jeśli jednak trzeba coś zrobić to potrafi chyba wszystko. Czy to budownictwo czy elektronika, hydraulika, mechanika, blacharstwo, kto wie co jeszcze. Wszystko zrobi, na wszystkim się zna i jako, że ciągle coś robi to zawsze jest na bieżąco. Gdybyś porozmawiał z człowiekiem chwilę to włożyłbyś go do swego wora z idiotami ale gdybyś musiał np. naprawić auto to zaręczam Ci, że on pomoże Ci znacznie bardziej niż pozytywizm, agnostycyzm i Twoje celne uwagi razem wzięte. Naprawi szybciej i solidniej niż autoryzowany serwis zanim zdążysz zrozumieć w czym w ogóle jest problem. Takich ludzi jest sporo, zawsze ich podziwiam i nie sądzę, żeby ktoś taki jak ty czy ja miał prawo uważać się za mądrzejszego od nich. Gdyby nie oni to leżymy.

Dokładnie. Mój Tato, choć w żadnym wypadku nie uważam go za mało inteligentnego (wręcz przeciwnie, jest BARDZO inteligentny), jest również tzw. złotą rączką. Potrafi zrobić absolutnie wszystko; Naprawić zlew, wideo, telewizor, pralkę, lodówkę, samochód, nawet komputer. Ma również zdolności stolarskie (po ojcu). Również wierzy w Boga, jest zresztą osoba bardzo głęboko wierzącą, ale zawsze będę podziwiać w nim siłę, wytrwałość oraz brak lęku przed wyzwaniami. Mimo jego bogobojności kocham Go najbardziej na świecie właśnie za to, jaki jest wobec własnej Rodziny i innych ludzi. Zawsze służy pomocą niezależnie od wszystkiego.
11-04-2009 22:11 
 Ocena 4 na 4
jimmy_88gno (1653 punktów)
>>Teraz zupełnie łopatologicznie - gdyby wszyscy skupiali się na prowadzeniu ognistych debat o ontologii czy epistemologii nie byłoby komu rowów kopać.
>No właśnie. Znam dość dobrze takiego człowieka, który chyba w życiu książki nie przeczytał, jeśli już to niektóre instrukcje obsługi, wierzy w Boga i sto innych przesądów, nie umie się wysłowić i nosi chyba wszystkie wady prostaka. Jeśli jednak trzeba coś zrobić to potrafi chyba wszystko. Czy to budownictwo czy elektronika, hydraulika, mechanika, blacharstwo, kto wie co jeszcze. Wszystko zrobi, na wszystkim się zna i jako, że ciągle coś robi to zawsze jest na bieżąco. Gdybyś porozmawiał z człowiekiem chwilę to włożyłbyś go do swego wora z idiotami ale gdybyś musiał np. naprawić auto to zaręczam Ci, że on pomoże Ci znacznie bardziej niż pozytywizm, agnostycyzm i Twoje celne uwagi razem wzięte. Naprawi szybciej i solidniej niż autoryzowany serwis zanim zdążysz zrozumieć w czym w ogóle jest problem. Takich ludzi jest sporo, zawsze ich podziwiam i nie sądzę, żeby ktoś taki jak ty czy ja miał prawo uważać się za mądrzejszego od nich. Gdyby nie oni to leżymy.

Plus, bo masz według mnie sporo racji.

Jednak z pozytywizmem przesadziłeś. Gdyby nie tak istotna epoka, dziś być może nie byłoby nawet samochodów. Ponadto autor wątku podnosi niezwykle ważną kwestię: kościół katolicki czerpie profity z ludzi prymitywnych. Kościół, aby móc osiągać zysk, jaki się mu marzy, chętnie przyczynia się do tego, aby ludzie byli prymitywni. W zasadzie cała polityka kościoła katolickiego jest do tego przystosowana. Istny Kościół Gaśników. Autor wątku, jako że dysponuje tą wiedzą i nie jest zepsuty, aby do wroga się dołączyć, przeciwstawia się temu. To bardzo dobrze. Nie ma jedynie póki co dostatecznie siły, aby z tym walczyć. Myślę, że jako racjonaliści powinniśmy go wesprzeć w jego walce. Tak jest ona osobistą, jak i ogólnospołeczną.

PS. Oby ludzie z tego pokolenia potrafili cokolwiek.


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
11-04-2009 22:24 
 Ocena 2 na 4
Jankowski (405 punktów)

>Jednak z pozytywizmem przesadziłeś. Gdyby nie tak istotna epoka, dziś być może nie byłoby nawet samochodów. Ponadto autor wątku podnosi niezwykle ważną kwestię: kościół katolicki czerpie profity z ludzi prymitywnych. Kościół, aby móc osiągać zysk, jaki się mu marzy, chętnie przyczynia się do tego, aby ludzie byli prymitywni. W zasadzie cała polityka kościoła katolickiego jest do tego przystosowana. Istny Kościół Gaśników. Autor wątku, jako że dysponuje tą wiedzą i nie jest zepsuty, aby do wroga się dołączyć, przeciwstawia się temu. To bardzo dobrze. Nie ma jedynie póki co dostatecznie siły, aby z tym walczyć. Myślę, że jako racjonaliści powinniśmy go wesprzeć w jego walce. Tak jest ona osobistą, jak i ogólnospołeczną.PS. Oby ludzie z tego pokolenia potrafili cokolwiek.
>
"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.


Dziękuje za wyraz uznania. Pozytywizm to był taki przykład a widzę że masz cytat Friedricha Nietzsche. Czytałeś "Tako rzecze Zaratustra".
I przede wszystkim nie mam z kim. To pokolenie naprawdę jest psute i to w zastraszającym tempie i na tak wielką skalę. Wy myślicie że ja bagatelizuje pewnie większość z was miała inne przeżycia w trakcie liceum ale czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają. Wasz sposób myślenia jest inny. Myślicie że młody człowiek potrafi ze wszystkiego wyciągnąć racjonalne wnioski? On myśli raczej w ten sposób: "jeżeli większość tak robi, ksiądz , mama, tato to akceptuje to dlaczego nie mam tak się zachowywać jak inni, a jak chcę się wynieść ponad poziom to ludzie się ze mnie śmieją, ich jest więcej pewnie mają rację, a ja też będę się śmiał z takich ludzi ponieważ jak mi się nie udało dlaczego to jemu ma się udać"
11-04-2009 23:05 
 Ocena 5 na 5
jimmy_88gno (1653 punktów)
>I przede wszystkim nie mam z kim. To pokolenie naprawdę jest psute i to w zastraszającym tempie i na tak wielką skalę. Wy myślicie że ja bagatelizuje pewnie większość z was miała inne przeżycia w trakcie liceum ale czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają. Wasz sposób myślenia jest inny. Myślicie że młody człowiek potrafi ze wszystkiego wyciągnąć racjonalne wnioski? On myśli raczej w ten sposób: "jeżeli większość tak robi, ksiądz , mama, tato to akceptuje to dlaczego nie mam tak się zachowywać jak inni, a jak chcę się wynieść ponad poziom to ludzie się ze mnie śmieją, ich jest więcej pewnie mają rację, a ja też będę się śmiał z takich ludzi ponieważ jak mi się nie udało dlaczego to jemu ma się udać"

Przede wszystkim wyszydzanie, tak popularne przecież w Polsce, jest faktycznie na rękę katolickiemu kościołowi. Nawet bardzo na rękę.

"Nienawidzą Cię dobrzy i sprawiedliwi - nazywają Cię swym wrogiem i gardzicielem; nienawidzą Cię wyznawcy prawowitej wiary - nazywają Cię niebezpieczeństwem dla tłumu" - Nietzsche o wynalazcy wartości.

"Przecież nie omieszkają ci ludzie, którzy każdego, co nie jest ich stronnikiem, bezbożnym wyśmiewaczem i rewolucjonistą mienią (bo taka jest ich taktyka), może i temu dziełkowi, którego zamiar jest tak oczywiście niewinnym, podejrzanego przypisywać ducha" - Kostka Potocki o taktyce stronników kościoła i samego kościoła w kontekście swojej książki, "Podróży do Ciemnogrodu".

Hołdują wszystkiemu, co archaiczne, bo nowoczesność ich zmiata z powierzchni Ziemi... tej Ziemi
Utrzymywanie rozumów w stanie ciemnoty, czy też ludzi na klęczkach jest możliwe tylko poprzez tego typu bezwzględną politykę: wytykać tych, którzy stanowią zagrożenie dla kościelnej strefy wpływów.

We "Faktach i Mitach" pojawił się niezły wiersz Słowackiego, oto tego wiersza końcówka:

"Krzyż twym papieżem jest - twa zguba w Rzymie!
Tam są legiony zjadliwe robactwa:
Czy będziesz czekać, aż twój łańcuch zjedzą?
Czy ty rozwiniesz twoje mściwe bractwa,
Czekając na tych, co pod tronem siedzą
I krwią handlują, i duszą biedactwa,
I sami tylko o swym kłamstwie wiedzą,
I swym bezkrewnym wyszydzają palcem
Człeka, co nie jest trupem - lub padalcem".


"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
11-04-2009 23:18 
 Ocena 2 na 4
Jankowski agnostyk (405 punktów)
"Pierzchacie ku bliźnim przed samym sobą i pragniecie cnotę z tego uczynić: przezieram na wzkroś tę bezlicowość waszą. Starsze jest ty niźli ja, nadto ty uświęcone już zostało, ja zaś czeka wciąż jeszcze na uświęcenie: i oto tłoczy się człowiek ku bliźniemu" Friedrich Nietzsche

"Przeobrażam się zbyt szybko: moje dziś obala me wczoraj. Przeskakuję często stopnie:wspinając się wzwyż:tego mi żaden stopień nie wybacza." Nietzshe
11-04-2009 23:26 
 Ocena 4 na 4
jimmy_88gno (1653 punktów)
>"Przeobrażam się zbyt szybko: moje dziś obala me wczoraj. Przeskakuję często stopnie:wspinając się wzwyż:tego mi żaden stopień nie wybacza." Nietzshe

Bo te stopnie to fuszerka nędznego robotnika

"Niech Twoja cnota będzie zbyt wysoka dla powszechnie znanych nazw" - Friedrich Nietzsche.
12-04-2009 15:50 
 Ocena 4 na 4
jad11 (18783 punktów)
>Ponadto autor wątku podnosi niezwykle ważną kwestię: kościół katolicki czerpie profity z ludzi prymitywnych. Kościół, aby móc osiągać zysk, jaki się mu marzy, chętnie przyczynia się do tego, aby ludzie byli prymitywni. W zasadzie cała polityka kościoła katolickiego jest do tego przystosowana. Istny Kościół Gaśników. Autor wątku, jako że dysponuje tą wiedzą i nie jest zepsuty, aby do wroga się dołączyć, przeciwstawia się temu. To bardzo dobrze. Nie ma jedynie póki co dostatecznie siły, aby z tym walczyć. Myślę, że jako racjonaliści powinniśmy go wesprzeć w jego walce. Tak jest ona osobistą, jak i ogólnospołeczną.

Ale nie sądzisz, że chłopak ma trochę wypaczony obraz rzeczywistości? Naprawdę wierzysz w to, że w jego mieście jest 90tyś. idiotów plus on sam? Ja w to nie wierzę i dlatego sądzę, że trochę zbyt łatwo nakleja ludziom tę etykietkę a co za tym idzie nie umie z ludźmi żyć w zgodzie. To powinien zmienić, jeśli już pyta o radę. Tak jest zawsze, że w danej grupie są myśliciele i tacy, którym myśleć się nie chce lub tego nie potrafią, może mało kto myślał na te same tematy co Jankowski ale nie znaczy to, że nikt nie jest do tego zdolny.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
12-04-2009 16:05 
 0 na 2
Jankowski agnostyk (405 punktów)
>Ale nie sądzisz, że chłopak ma trochę wypaczony obraz rzeczywistości? Naprawdę wierzysz w to, że w jego mieście jest 90tyś. idiotów plus on sam? Ja w to nie wierzę i dlatego sądzę, że trochę zbyt łatwo nakleja ludziom tę etykietkę a co za tym idzie nie umie z ludźmi żyć w zgodzie. To powinien zmienić, jeśli już pyta o radę. Tak jest zawsze, że w danej grupie są myśliciele i tacy, którym myśleć się nie chce lub tego nie potrafią, może mało kto myślał na te same tematy co Jankowski ale nie znaczy to, że nikt nie jest do tego zdolny.

Mój punkt widzenia. Miasto 90 tys ludzi. Mało miejsc pracy dla ludzi młodych. W przedziale wiekowym 15-18 jest pewnie 20 tys młodych czyli już mniej. I kto tak napisał 90 tys idiotów? Zdolny myśleć ale racjonalnie. Obracałem się już w wielu kręgach ludzi i wiem jaka jest rzeczywistość w moim mieście. Kultura masowa moi drodzy.
12-04-2009 19:06 
 Ocena 2 na 2
jad11 (18783 punktów)

>Mój punkt widzenia. Miasto 90 tys ludzi. Mało miejsc pracy dla ludzi młodych. W przedziale wiekowym 15-18 jest pewnie 20 tys młodych czyli już mniej. I kto tak napisał 90 tys idiotów?
Ja tak zrozumiałem, gdy pisałeś:

"Kogoś podobnego do mnie raczej w tym 90 tysięcznym mieście nie znajdę ponieważ wszyscy reprezentują poziom k** h***."

>Zdolny myśleć ale racjonalnie. Obracałem się już w wielu kręgach ludzi i wiem jaka jest rzeczywistość w moim mieście. Kultura masowa moi drodzy.

Czy to znaczy, że chcesz, żeby masy polubiły kulturę niemasową?


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
10-04-2009 23:11 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jest demokracja. Wolność słowa wolność wyboru. To dlaczego młodzi ludzie wybierają alkoholizm zamiast rozumu??
   Drogi na skróty miewają atrakcyjne oznaczenia, bywają też różnych kategorii.

P.S. Alkoholizmu się nie wybiera - na alkoholizm się choruje.
10-04-2009 23:27 
 Ocena 4 na 4
jad11 (18783 punktów)
>Jest demokracja. Wolność słowa wolność wyboru. To dlaczego młodzi ludzie wybierają alkoholizm zamiast rozumu??
Właśnie dlatego, że mają do tego prawo. I chyba mylisz alkoholizm z pijaniem alkoholu.

>Czy inne czynniki nie nakłaniają ich do takiego postępowania. Pomyślcie.
Jestem przekonany, że nie. Dużo się mówi o ogłupianiu społeczeństwa i zawsze są to oskarżenia pod jakimś konkretnym adresem. A to przecież nie tak- wmawia się bzdury ludziom, którzy tak czy inaczej byliby głupi. Gdyby nie wpajać im jednych głupot to można by wpoić im inne głupoty albo nawet same mądrości. Ale czy faktycznie staną się od tego mądrzejsi czy tylko na mądrzejszych będą wyglądali?
Dlatego nie wszyscy dają się "ogłupić", bo głupi nie są po prostu.

"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
Gary (32 punktów)
To dlaczego młodzi ludzie wybierają alkoholizm zamiast rozumu?? Czy inne czynniki nie nakłaniają ich do takiego postępowania. Pomyślcie.

Tutaj trzeba rozwazyc weekendowe picie piwa i młodzież zbierająca drobne do jabola.
Moim zdaniem powodem sa tutaj doświadczenia wyniesiona w domu. Wszelka patologia i alkoholizm maja wpływ na poczynania młodego człowieka.
Zamiast spychać takich ludzi na margines, należy od zarodka im pomagać. Wiadomo ze 16-18 latka juz nie ukierunkujemy. Ale z młodszymi warto spróbować.
12-04-2009 13:05 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>To dlaczego młodzi ludzie wybierają alkoholizm zamiast rozumu?? Czy inne czynniki nie nakłaniają ich do takiego postępowania. Pomyślcie.
>Tutaj trzeba rozwazyc weekendowe picie piwa i młodzież zbierająca drobne do jabola.
>Moim zdaniem powodem sa tutaj doświadczenia wyniesiona w domu. Wszelka patologia i alkoholizm maja wpływ na poczynania młodego człowieka.
>Zamiast spychać takich ludzi na margines, należy od zarodka im pomagać. Wiadomo ze 16-18 latka juz nie ukierunkujemy. Ale z młodszymi warto spróbować.
>

Heeeej. Ale on mówi, że każdy, kto pije alkohol częściej niż symbolicznie "raz na miesiąc" to alkoholik i z bliżej niezrozumiałych względów uważa, że fakt bycia abstynentem jakoś szczególnie nobilituje.
12-04-2009 15:07 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>...z bliżej niezrozumiałych względów uważa, że fakt bycia abstynentem jakoś szczególnie nobilituje...

   ... jak brak cukrzycy.
Jankowski (405 punktów)
Jaka jest to wolność wyboru jeżeli wpajają wam poglądy religijne ( nie tylko) od małego, a z racjonalistów się śmieją. Czy nie jest to pokazanie w stylu "tak tak jest demokracja ale nasz wybór jest lepszy ponieważ więcej ludzi się z nim identyfikuje i mamy rację, a to co ty sobą prezentujesz jest złe! ty się wywyższasz! baw się razem z nami, rób to co my! a jak nie to będziemy ciebie poniżać!"

Oczywiście że jeden lubi pozytywizm, drugi lubi naprawiać pralki ale jakim prawem ten co naprawia pralki uważa że to co ja robię jest złe lub jest to wywyższaniem się jak kompletnie się na tym nie zna. Poglądy które sobą reprezentuje są nauczone za młodu.
I dlaczego ten co naprawia pralki klnie a ten pierwszy nie.

Religia jest poniekąd sposobem oceny świata i sposobem na życie ale jakim prawem uczycie mnie od małego że to jest dobry sposób, lepszy od buddyzmu że mam tak jak każdy bawić się i pić ponieważ wy też tak robiliście w moim wieku. Staram się być przyzwoitym nie mówię że wy nie jesteście ale ktoś co reprezentuje poziom k* i h* takim na pewno nie jest. Jest takich wielu wśród młodych ludzi. To jest istna plaga.

Przykład mogę pokazać choćby na sobie że nawet nie ma wolności dowolnego wyboru stroju. Kiedyś miałem długie włosy ubierałem się na czarno i codziennie ktoś mnie wyzywał i przypisywał mi na podstawie stereotypu różne głupie rzeczy jak np. Jedzenie kotów. Ludzie! Ja człowiek zjadam koty? Ponieważ ubieram się na czarno? Nie jest to osobny przykład takie słowa padały na mnie codziennie z wielu ust tylko dlatego że byłem kiedyś przekonany o wolności ubioru i myśli. I teraz ja przeciwstawiając się takim kretynizmom nazywając to po imieniu wywyższam się i pytam co spowodowało do tego że około 2/3 młodych ludzi uważa że jeśli jesteś ateistą lub ubierasz się na czarno to jesz koty. Nie przyznajecie mi racji że takie zjawisko można nazwać jedynie idiotyzmem? Kościół się do tego przypisuję i częściowo spowodował takie mylne przekonanie przypisując tym ludziom kontakty z szatanem. I to jest tolerowane ja podkreślam nie ubieram się tak już ale ubierałem sie w wieku 15- 16 lat i mam z tym swoje doświadczenia i nie uważałem się za mądrzejszego ale zjawiska i ludzi nazywałem po imieniu. A nigdy nie bawiłem się w okultyzm.
11-04-2009 11:06 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>Jaka jest to wolność wyboru jeżeli wpajają wam poglądy religijne ( nie tylko) od małego, a z racjonalistów się śmieją.

Ależ walcz z tym, kontestuj, etc. Przecież większość bywalców forum przciwko temu protestuje.

>Czy nie jest to pokazanie w stylu "tak tak jest demokracja ale nasz wybór jest lepszy ponieważ więcej ludzi się z nim identyfikuje i mamy rację, a to co ty sobą prezentujesz jest złe! ty się wywyższasz! baw się razem z nami, rób to co my! a jak nie to będziemy ciebie poniżać!"

Czy naprawdę ta uwaga zakonnicy o marchewce cię poniża? To była głupia uwaga- miast czuć się poniżonym, mogłeś łatwo obrócić ją przeciwko niej i to ona stałaby się pośmiewiskiem w tamtym momencie, prawda? Drwina to straszna broń. A poza tym dlaczego nie zrezygnujesz z uczęszczania na religię- piszesz, że jesteś praktykującym racjonalistą, cokolwiek miałoby to znaczyć- w ramach tego praktykowania w pierwszym rzędzie powinieneś zrezygnować z religii.

>Oczywiście że jeden lubi pozytywizm, drugi lubi naprawiać pralki ale jakim prawem ten co naprawia pralki uważa że to co ja robię jest złe lub jest to wywyższaniem się jak kompletnie się na tym nie zna. Poglądy które sobą reprezentuje są nauczone za młodu.

Może nie tyle o treść twoich rozważań nad pozytywizmem chodzi, a o formę Różnym językiem można rozprawiać o filozofii.
Nota bene ja tam pozytywizmu nie lubię Zawsze wolałam "Młodą Polskę"

>I dlaczego ten co naprawia pralki klnie a ten pierwszy nie.

Nieprawda. Posługujesz się mało racjonalnym stereotypem. Znam wiele osób o wysokiej inteligencji i szerokich zainteresowaniach, które od "grubszego słowa" nie stronią. To tylko taka forma ekspresji.

>Religia jest poniekąd sposobem oceny świata i sposobem na życie ale jakim prawem uczycie mnie od małego że to jest dobry sposób, lepszy od buddyzmu że mam tak jak każdy bawić się i pić ponieważ wy też tak robiliście w moim wieku. Staram się być przyzwoitym nie mówię że wy nie jesteście ale ktoś co reprezentuje poziom k* i h* takim na pewno nie jest.

Najpierw sprecyzuj co to jest ten "poziom k* i h*", o którym z takim oburzeniem piszesz. Bo moim skromnym zdaniem absolutnie on przyzwoitości, inteligencji czy wykształcenia nie wyklucza.

Nie pij, nie pal i nie baw się, jeśli nie chcesz, jakkolwiek w sposób rzeczywisty niezdrowe z tych trzech czynności jest tylko palenie. Po prostu przestań twierdzić, że jest to jakiś wyróżnik bycia lepszym, bo nie jest.
Nota bene- jako przedstawicielka branży branży medycznej zapewniam cię, że nie ma tożsamości pomiędzy spożywaniem alkoholu i alkoholizmem, więc przestań mówić, że 90% populacji stacza się w alkoholizm.

Przecież nikt ci tego radia eska nie każe słuchać- słuchaj radiowej dwójki np. Albo wcale radia nie słuchaj, tylko własnej kompilacji jakichś dobrych utworów.
Nie masz w klasie ludzi interesujących się tym, co ty? Znajdź sobie jakąś inną grupę- przecież na pewno we w końcu nie tak małej miejscowości, ktoś się znajdzie. Znam ludzi- także młodych- zarówno z małych, jak i dużych miejscowości pasjonujących się historią. Domyślam się, że frustruje cię ogólny poziom, ale wydaje mi się, że oceniając po okładce (muzyka, podejście do rozrywek), odbierasz sobie okazję poznania zainteresowań kolegów. Jeśli naprawdę uważasz, że nie masz z kim pogadać- wyżyj się na forum albo rzeczywiście poszukaj najbliższego oddziału PSR. Zresztą gdzie to twoje nieszczęsne miasteczko jest? Może masz pod nosem coś, o czym nie masz pojęcia

>Przykład mogę pokazać choćby na sobie że nawet nie ma wolności dowolnego wyboru stroju. Kiedyś miałem długie włosy ubierałem się na czarno i codziennie ktoś mnie wyzywał i przypisywał mi na podstawie stereotypu różne głupie rzeczy jak np. Jedzenie kotów. Ludzie! Ja człowiek zjadam koty? Ponieważ ubieram się na czarno?

Ludzka głupota to dość powszechne zjawisko. Pozostaje przeczekać bądź się nie przejmować, ewentualnie- przy bardziej społecznikowskim zacięciu- grzecznie, spokojnie edukować. Zawsze i wszędzie znajdziesz ludzi, którzy cię znielubią, ocenią powierzchownie (ale przecież ty popełniasz ten sam grzech wobec innych, tylko na podstawie innych kryteriów), wyśmieją, nie zgodzą się z tobą. To naturalne. Ucz się pięknej sztuki asertywności, ceń sobie własne zdanie, szanuj się, ale staraj się też szanować innych, póki nie przekraczają twoich granic.

A poza ty Chińczycy jedzą koty i nikt ich nie wytyka palcami
11-04-2009 12:01 
 Ocena 2 na 2
Jankowski (405 punktów)

>Nieprawda. Posługujesz się mało racjonalnym stereotypem. Znam wiele osób o wysokiej inteligencji i szerokich zainteresowaniach, które od "grubszego słowa" nie stronią. To tylko taka forma ekspresji.

A czy te osoby naprawiają pralki, czy pracują na budowie?

>Najpierw sprecyzuj co to jest ten "poziom k* i h*", o którym z takim oburzeniem piszesz. Bo moim skromnym zdaniem absolutnie on przyzwoitości, inteligencji czy wykształcenia nie wyklucza.

Potocznie poziom "k i h" to jak w jednym zdaniu które wypowiesz pojawią się z 2-3 przekleństwa a jest to normalne u młodzieży.

>Czy naprawdę ta uwaga zakonnicy o marchewce cię poniża? To była głupia uwaga- miast czuć się poniżonym, mogłeś łatwo obrócić ją przeciwko niej i to ona stałaby się pośmiewiskiem w tamtym momencie, prawda? Drwina to straszna broń. A poza tym dlaczego nie zrezygnujesz z uczęszczania na religię- piszesz, że jesteś praktykującym racjonalistą, cokolwiek miałoby to znaczyć- w ramach tego praktykowania w pierwszym rzędzie powinieneś zrezygnować z religii.

Otóż nie stałaby się pośmiewiskiem ponieważ wszyscy są wrogo nastawieni w stosunku do mnie a zakonnice traktują jak koleżankę. Zyskała sobie popularność na tym że zwalnia nas szybciej z lekcji, i jest taka miła, przyjaźnie nastawiona, wszystkich rozumie, a poziom nauczania religii jak był tak jest marny. Kiedy siostra coś powie klasa jest zawsze nastawiona przeciwko mnie nieważne jakie są argumenty. Mam wydrwić wszystkich w klasie. Mam się wywyższać?

>Nie pij, nie pal i nie baw się, jeśli nie chcesz, jakkolwiek w sposób rzeczywisty niezdrowe z tych trzech czynności jest tylko palenie. Po prostu przestań twierdzić, że jest to jakiś wyróżnik bycia lepszym, bo nie jest.
Nota bene- jako przedstawicielka branży branży medycznej zapewniam cię, że nie ma tożsamości pomiędzy spożywaniem alkoholu i alkoholizmem, więc przestań mówić, że 90% populacji stacza się w alkoholizm.

W sposób umiarkowany spożywanie. Nie znam ludzi z mojego kręgu którzy raz na miesiąc wypiją. Te osoby piją co tydzień na umór aż do wymiotowania i potem idą do domciu spać i tak co tydzień, czyli to nie jest alkoholizm.

>Przecież nikt ci tego radia eska nie każe słuchać- słuchaj radiowej dwójki np. Albo wcale radia nie słuchaj, tylko własnej kompilacji jakichś dobrych utworów.Nie masz w klasie ludzi interesujących się tym, co ty? Znajdź sobie jakąś inną grupę- przecież na pewno we w końcu nie tak małej miejscowości, ktoś się znajdzie. Znam ludzi- także młodych- zarówno z małych, jak i dużych miejscowości pasjonujących się historią. Domyślam się, że frustruje cię ogólny poziom, ale wydaje mi się, że oceniając po okładce (muzyka, podejście do rozrywek), odbierasz sobie okazję poznania zainteresowań kolegów. Jeśli naprawdę uważasz, że nie masz z kim pogadać- wyżyj się na forum albo rzeczywiście poszukaj najbliższego oddziału PSR. Zresztą gdzie to twoje nieszczęsne miasteczko jest? Może masz pod nosem coś, o czym nie masz pojęcia

Prawda nikt nie każe, słucham radiowej dwójki i trójki od dwóch lat. Ale 90% kolegów słucha esk-ę te 10% w ogóle nie słucha radia. Nie przeszkadza mi to jeżeli ktoś sobie słucha tego radia ale dlaczego się śmieje jak ja słucham trójki, niech sobie słucha radia ale dlaczego radio ma kierować jego poglądami w stosunku do mnie. I nie kłamię ze statystykami kiedy powiedziałem polonistce że niektóre wątki w pracy odkryłem poprzez słuchanie trójki to odpowiedziała że był jeden taki uczeń w szkole co słuchał kiedyś tego radia i bronił się przed słuchaczami eski itd. Jeden uczeń wielotysięczna szkoła.

Nie mam w klasie(efekt kultury masowej zbiorowe zainteresowania). Zależy w jakim sensie pasja, znam ludzi którzy tylko więcej wiedzą lub pamiętają faktów zazwyczaj z II wojny światowej ale książek programów itd na temat historii nie czytają i nie oglądają. Takich "pasjonatów" jest dużo. Ja nie oceniam po okładce, tylko żyję pośród tych ludzi i zdołałem obiektywnie czyli w pewnym sensie racjonalnie ocenić większość z ich poczynań. Mieszkam w plastikowym mieście nie ma tam koncertów związanych z muzyką klasyczną, ale są dyskoteki które czasami zostaną podpalone przez walczące gangi. Szukałem ale nie ma żadnych kółek dyskusyjnych itd ponieważ to już jest jak dla młodzieży za dużo.
11-04-2009 13:01 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>Nieprawda. Posługujesz się mało racjonalnym stereotypem. Znam wiele osób o wysokiej inteligencji i szerokich zainteresowaniach, które od "grubszego słowa" nie stronią. To tylko taka forma ekspresji.
>A czy te osoby naprawiają pralki, czy pracują na budowie?

   Ja pracuję na budowie, więc w razie czego - służę pomocą. W granicach moich możliwości, oczywiście.
12-04-2009 18:21 
 Ocena 1 na 1
Zyga (1539 punktów)
>   Ja pracuję na budowie, więc w razie czego - służę pomocą. W granicach moich możliwości, oczywiście.
>

Gdybym to ja wiedział 3 lata temu jak zaczynałem dom budować... to bym nie musiał całego googla przeczytać
jad11 (18783 punktów)
>>   Ja pracuję na budowie, więc w razie czego - służę pomocą. W granicach moich możliwości, oczywiście.
>>
>Gdybym to ja wiedział 3 lata temu jak zaczynałem dom budować... to bym nie musiał całego googla przeczytać

Musiałbyś

Cytat:
Adamiak

Data zarejestrowania: 2008-07-07



"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
12-04-2009 21:57 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>   Ja pracuję na budowie, więc w razie czego - służę pomocą. W granicach moich możliwości, oczywiście.
>>>
>>Gdybym to ja wiedział 3 lata temu jak zaczynałem dom budować... to bym nie musiał całego googla przeczytać
>Musiałbyś
> Cytat:
Adamiak
> Data zarejestrowania: 2008-07-07


   Hmm, coś se przypominam, że przed upadkiem z dachu w lecie 2008, chyba się inaczej nazywałem...hm.

12-04-2009 20:15 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>>   Ja pracuję na budowie, więc w razie czego - służę pomocą. W granicach moich możliwości, oczywiście.
>>
>Gdybym to ja wiedział 3 lata temu jak zaczynałem dom budować... to bym nie musiał całego googla przeczytać

   Przynajmniej poduczyłeś się budowlanki - ja nauczyłbym Cię tylko kląć... jak niektórzy tutaj uważają.
13-04-2009 02:10 
 Ocena 1 na 1
Zyga (1539 punktów)
>   Przynajmniej poduczyłeś się budowlanki - ja nauczyłbym Cię tylko kląć... jak niektórzy tutaj uważają.
>

Klnę "jak szewc", a dom i tak stoi.
Adamiak (36436 punktów)
>>   Przynajmniej poduczyłeś się budowlanki - ja nauczyłbym Cię tylko kląć... jak niektórzy tutaj uważają.
>>
>Klnę "jak szewc", a dom i tak stoi.

   Hm... więc na Twoim miejscu obejrzałbym dokładniej obuwie...
11-04-2009 13:28 
 Ocena 5 na 5
liliac (147340 punktów)
>>Nieprawda. Posługujesz się mało racjonalnym stereotypem. Znam wiele osób o wysokiej inteligencji i szerokich zainteresowaniach, które od "grubszego słowa" nie stronią. To tylko taka forma ekspresji.
>A czy te osoby naprawiają pralki, czy pracują na budowie?

Czy to w jakiś sposób zmieni twoją ich percepcję? Niektórym się zdarza na budowach dorabiać- to dobrze, źle czy wszystko jedno? Bo nie wiem, jaką to robi różnicę.

>>Najpierw sprecyzuj co to jest ten "poziom k* i h*", o którym z takim oburzeniem piszesz. Bo moim skromnym zdaniem absolutnie on przyzwoitości, inteligencji czy wykształcenia nie wyklucza.
>Potocznie poziom "k i h" to jak w jednym zdaniu które wypowiesz pojawią się z 2-3 przekleństwa a jest to normalne u młodzieży.

No ale nie w każdym zdaniu przecież znam trochę młodzieży, tej "lepsze" i tej "gorszej" i trudno mi uwierzyć, że w twoim liceum wszyscy stosują rozmaite wulgaryzmy jak przecinki- coś mi się zdaje, że przejaskrawiasz, kolego.

>Otóż nie stała by się pośmiewiskiem ponieważ wszyscy są wrogo nastawieni w stosunku do mnie a zakonnice traktują jak koleżankę. Zyskała sobie popularność na tym że zwalnia nas szybciej z lekcji, i jest taka miła, przyjaźnie nastawiona, wszystkich rozumie, a poziom nauczania religii jak był tak jest marny. Kiedy siostra coś powie klasa jest zawsze nastawiona przeciwko mnie nie ważne jakie są argumenty. Mam wydrwić wszystkich w klasie. Mam się wywyższać?

OK- nikt cię nie lubi i wszyscy są wrogo do ciebie nastawieni. Co trzeba zrobić, by wśród 30 osób nie mieć żadnej przyjaznej lub choćby neutralnej duszy? Nie drwię w tej chwili- czy podpadłeś im czymś konkretnym? Myślałeś o zmianie szkoły? Nie ma tam drugiego liceum?
I co ty jeszcze, chłopie, robisz na tej religii? Wypiszże się i będziesz miał spokój. Jeśliś niepełnoletni, pogadaj z rodzicami, powiedz, że czujesz się stłamszony i po prostu tej religii nie zniesiesz. Albo bądź asertywny i po prostu przestań chodzić- rodzice zapewne nie będą chcieli, byś był "nieklasyfikowany".

>Nota bene- jako przedstawicielka branży branży medycznej zapewniam cię, że nie ma tożsamości pomiędzy spożywaniem alkoholu i alkoholizmem, więc przestań mówić, że 90% populacji stacza się w alkoholizm.
>W sposób umiarkowany spożywanie. Nie znam ludzi z mojego kręgu którzy raz na miesiąc wypiją. Te osoby piją co tydzień na umór aż do wymiotowania i potem idą do domciu spać i tak co tydzień, czyli to nie jest alkoholizm.

Częściej niż raz na miesiąc to piją niemal wszyscy moi znajomi, z wyjątkiem tych, których określiłam mianem abstynentów- to jeszcze alkoholizm wciąż nie jest.
Jeśli w rzeczy samej wszyscy w twojej grupie rówieśniczej co tydzień upijają się do nieprzytomności/wymiotów, to opowiadasz o jakimś potwornym dramacie społecznym, ale zapewniam cię, nie jest to wcale standard wśród 16-17latków. Co to za miasto??

>Prawda nikt nie każe, słucham radiowej dwójki i trójki od dwóch lat. Ale 90% kolegów słucha esk-ę te 10% w ogóle nie słucha radia. Nie przeszkadza mi to jeżeli ktoś sobie słucha tego radia ale dlaczego się śmieje jak ja słucham trójki, niech sobie słucha radia ale dlaczego radio ma kierować jego poglądami w stosunku do mnie.

Wy jakoś tak publicznie i ostentacyjnie tego radia słuchacie? Nie przychodziło nam w czasach szkolnych do głowy, by nawzajem oceniać się na podstawie programów radiowych Ja słuchałam- o ile słuchałam- czego chciałam, oni też i tyle. Mam znajomych miłośników rozmaitych typów muzyki, mam też takich, którzy wcale muzyki nie słuchają i dziwnie patrzą na słuchających, bo nie rozumieją, po co marnować czas na takie "głupoty". Mam znajomych, którzy nie uznają czytania beletrystyki, bo to dla nich strata czasu. Ludzie spędzają swój wolny czas na rozmaite sposoby- moje wcale niekoniecznie muszą być najlepsze. Najważniejsze, by twoje zajęcia tobie sprawiały przyjemność, innym nie muszą. A ze się śmieją? Wrzody ci się zrobią, jak będzie cię tak denerwował każdy szczeniacki wybryk.

>Nie mam w klasie(efekt kultury masowej zbiorowe zainteresowania). Zależy w jakim sensie pasja, znam ludzi którzy tylko więcej wiedzą lub pamiętają faktów zazwyczaj z II wojny światowej ale książek programów itd na temat historii nie czytają i nie oglądają. Takich "pasjonatów" jest dużo.

No popatrz, a ja znam takich, którzy, i owszem, opracowania historyczne czytują, powiem więcej- z pasją poszukują materiałów źródłowych. I niektórzy z nich są w wieku licealnym. Wbrew pozorom oni istnieją- szukaj uważnie- w końcu znajdziesz.

>Ja nie oceniam po okładce, tylko żyję pośród tych ludzi i zdołałem obiektywnie czyli w pewnym sensie racjonalnie ocenić większość z ich poczynań. Mieszkam w plastikowym mieście niema tam koncertów związanych z muzyką klasyczną, ale są dyskoteki które czasami zostaną podpalone przez walczące gangi. Szukałem ale nie ma żadnych kółek dyskusyjnych itd ponieważ to już jest jak dla młodzieży za dużo.

U mnie koncerty są, ale co z tego- wolę sobie znaleźć płyty z wykonaniami światowej klasy, niż czołgać się na koncert. Może leniwa albo wybredna jestem.
Na dyskoteki nikt ci nie każe chodzić- wszędzie są. To znajdź grupę z innym profilem wiekowym. Najlepiej znajdź takie bez profilu wiekowego- to takie bardziej ożywiające będzie.
A na studia wyjedź do większego miasta- choć, jak głosy na forum wskazują, ludzie w małych miastach też potrafią sobie coś zorganizować. Póki co zawsze możesz się powyżywać na forum. Dlaczego nie piszesz w innych wątkach?
11-04-2009 15:47 
 Ocena 2 na 2
Jankowski (405 punktów)
>Czy to w jakiś sposób zmieni twoją ich percepcję? Niektórym się zdarza na budowach dorabiać- to dobrze, źle czy wszystko jedno? Bo nie wiem, jaką to robi różnicę.

Tak ale chodzi mi o kulturę wysławiania się. Jak przechodzę obok budowy dowolnej budowy to słyszę same przekleństwa itd. Nie wszyscy taki poziom reprezentują ale przeważnie większość. Czy nie można pracować na budowie i nie przeklinać?

>No ale nie w każdym zdaniu przecież znam trochę młodzieży, tej "lepsze" i tej "gorszej" i trudno mi uwierzyć, że w twoim liceum wszyscy stosują rozmaite wulgaryzmy jak przecinki- coś mi się zdaje, że przejaskrawiasz, kolego.

Oj niektórzy potrafią w każdym uwierzcie mi.

>OK- nikt cię nie lubi i wszyscy są wrogo do ciebie nastawieni. Co trzeba zrobić, by wśród 30 osób nie mieć żadnej przyjaznej lub choćby neutralnej duszy? Nie drwię w tej chwili- czy podpadłeś im czymś konkretnym? Myślałeś o zmianie szkoły? Nie ma tam drugiego liceum?

Jest pięć szkół ogólnokształcących. Ja jestem w szkole o dosyć dobrym poziomie nauczania ale niskim poziome kultury wśród uczniów. Swoim sposobem życia zasłużyłem na taką akceptacje a uwierzcie mi z nikogo nie drwię nie wywyższam się. Nie ukrywam że trudno jest znaleźć wspólny język.

>I co ty jeszcze, chłopie, robisz na tej religii? Wypiszże się i będziesz miał spokój. Jeśliś niepełnoletni, pogadaj z rodzicami, powiedz, że czujesz się stłamszony i po prostu tej religii nie zniesiesz. Albo bądź asertywny i po prostu przestań chodzić- rodzice zapewne nie będą chcieli, byś był "nieklasyfikowany".

Nie chodząc na religie to według kościoła błądzę a w mojej szkole ci uczniowie co nie chodzili to po prostu dlatego że na inne przedmioty też nie raczyli często wpadać. A ja poprzez dyskusje na lekcjach religii bronie swoje stanowisko i w pewien sposób walczę z religią.

>Częściej niż raz na miesiąc to piją niemal wszyscy moi znajomi, z wyjątkiem tych, których określiłam mianem abstynentów- to jeszcze alkoholizm wciąż nie jest.
Jeśli w rzeczy samej wszyscy w twojej grupie rówieśniczej co tydzień upijają się do nieprzytomności/wymiotów, to opowiadasz o jakimś potwornym dramacie społecznym, ale zapewniam cię, nie jest to wcale standard wśród 16-17latków. Co to za miasto??

Woj.Dolnośląskie 90tys ludzi. Jest pięć liceum i w każdym znam po kilka osób i zapewniam że taki jest standard. Myślenie racjonalne jest obiektywne i jeżeli to jest dramat społeczny to jest takim dramatem świadczą o tym świadczą fakty. Nie mówię że nie ma przyzwoitych ludzi nie powiem normalnych ponieważ to słowo utraciło znaczenie znane niektórym za swoich czasów szkolnych. Z roku na rok są nowe standardy zmienia się kultura młodzieżowa.

>Wy jakoś tak publicznie i ostentacyjnie tego radia słuchacie? Nie przychodziło nam w czasach szkolnych do głowy, by nawzajem oceniać się na podstawie programów radiowych Ja słuchałam- o ile słuchałam- czego chciałam, oni też i tyle. Mam znajomych miłośników rozmaitych typów muzyki, mam też takich, którzy wcale muzyki nie słuchają i dziwnie patrzą na słuchających, bo nie rozumieją, po co marnować czas na takie "głupoty". Mam znajomych, którzy nie uznają czytania beletrystyki, bo to dla nich strata czasu. Ludzie spędzają swój wolny czas na rozmaite sposoby- moje wcale niekoniecznie muszą być najlepsze. Najważniejsze, by twoje zajęcia tobie sprawiały przyjemność, innym nie muszą. A ze się śmieją? Wrzody ci się zrobią, jak będzie cię tak denerwował każdy szczeniacki wybryk.

Tak słuchają tego radia publicznie i niech sobie słuchają.Ale ze słuchania innego radia się śmieją. Rozumiem słuchaj sobie cokolwiek chcesz ale nie szydź z innych. Często ich decyzja o ocenie jest tylko na podstawie większości. Robisz tak bo większość to robi, większość niema racji to Ciebie zakrzyczy. Wpływ na decyzję młodych ludzi ma kościół, telewizja, wszystkie środki masowego przekazu i trzeba umieć wybierać pośród nich odpowiednich dla siebie. Ludzie w moim wieku nie zastanawiają się często i przebywają tam gdzie jest im dobrze. A jaką racjonaliści mają alternatywę?
Co robimy na święta. Z jednej strony zebranie misterium męki pańskiej 100tys ludzi a z drugiej co? Wiem pewnie wyjeżdżamy sobie do rodziny spotkać się i to nie jest zabronione. Równie dobrze te święta można było nazwać "dniem wolnym" ale młodzi ludzie się nie zastanawiają nad tym tylko idą tam gdzie jest im dobrze.

I proszę was nie obrażajcie mnie w ten sposób i nie piszcie o żyletkach o psychiatryku ponieważ jestem stabilny psychicznie i uważam tego typu wypowiedzi za obrazę. Ta moja pierwsza wypowiedź jest nacechowana emocjami w ten sposób próbuję przybliżyć wam ironię dzisiejszej młodzieży w moim mieście. Indoktrynacja kościoła, masowa kultura i młody człowiek który dopiero musi nabyć umiejętność racjonalnej oceny środowiska w którym żyje.
12-04-2009 18:27 
 Ocena 1 na 3
Zyga (1539 punktów)
>>>Nieprawda. Posługujesz się mało racjonalnym stereotypem. Znam wiele osób o wysokiej inteligencji i szerokich zainteresowaniach, które od "grubszego słowa" nie stronią. To tylko taka forma ekspresji.
>>A czy te osoby naprawiają pralki, czy pracują na budowie?

/W tle cicha muzyczka jaką wszyscy znają z cyrku/
tyt ty ty ry ryt ty ty ry
tyt ty ty ry ryt ty ty ry
tyt ty ry ry ry tyt ty ry ry ry...

Jankowski :
Gardzę tymi ludźmi którzy... oceniają człowieka w sposób obiektywny tylko na zasadzie stereotypów , gardzę ludźmi o wyrobionych, nauczonych poglądach nieprzemyślanych i w konsekwencji głupich typu "jesz koty" jeżeli Ty taki jesteś to też tobą gardzę i wiele

R. Grochala (970 punktów)
>Jeśli w rzeczy samej wszyscy w twojej grupie rówieśniczej co tydzień upijają się do nieprzytomności/wymiotów, to opowiadasz o jakimś potwornym dramacie społecznym, ale zapewniam cię, nie jest to wcale standard wśród 16-17latków. Co to za miasto??

Ja co prawda nie wiem co jest standardem wśród młodzieży, jednak faktem jest, że nie ma weekendu, w którym większość (nie wszyscy na szczęście, m.in. ja nie) moich znajomych (15-latków) dość obficie nie pije. Nie mówiąc o "okazjach", czyli świętach, po których wracają z najróżniejszych sklepów prawie nieprzytomni, co chwila wymiotując.

Sama sobie odpowiedz czy nadal są to pojedyncze dramaty społeczne czy może zmiana mentalności nowego pokolenia.

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
14-04-2009 16:52 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>Ja co prawda nie wiem co jest standardem wśród młodzieży, jednak faktem jest, że nie ma weekendu, w którym większość (nie wszyscy na szczęście, m.in. ja nie) moich znajomych (15-latków) dość obficie nie pije. Nie mówiąc o "okazjach", czyli świętach, po których wracają z najróżniejszych sklepów prawie nieprzytomni, co chwila wymiotując.
>Sama sobie odpowiedz czy nadal są to pojedyncze dramaty społeczne czy może zmiana mentalności nowego pokolenia.

Ja chyba jakąś inną młodzież znam Wierzę w to, co mówicie, ale moi znajomi w wieku licealnym są chyba nawet "porządniejsi" niż "moje" pokolenie
14-04-2009 19:53 
 Ocena 1 na 1
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>Ja chyba jakąś inną młodzież znam Wierzę w to, co mówicie, ale moi znajomi w wieku licealnym są chyba nawet "porządniejsi" niż "moje" pokolenie
A ja patrząc na twoje liliac pokolenie też miałam takie samo zdanie jak Ty o młodszych od siebie. Po prostu patrząc z zewnątrz mniej się widzi i inaczej ocenia. Ale od zarania dziejów i tak wmawia się młodym że są gorsi niż starsze pokolenie i tradycji trzeba przestrzegać
Młodzi są inni bo żyją już w innej teraźniejszości.
14-04-2009 19:59 
 Ocena 2 na 2
liliac (147340 punktów)
>A ja patrząc na twoje liliac pokolenie też miałam takie samo zdanie jak Ty o młodszych od siebie. Po prostu patrząc z zewnątrz mniej się widzi i inaczej ocenia.
>

No tak- tylko ja mówię o całkiem sporej grupie "młodych", z którymi się dość często i na całkiem bliskiej stopie kontaktuję I to raczej my ich spychamy "na złą drogę". Nic to- pewnie z jakimiś nietypowymi utrzymuję kontakty.
14-04-2009 21:25 
 Ocena 3 na 3
(Alicja)Duda (25557 punktów)

> No tak- tylko ja mówię o całkiem sporej grupie "młodych", z którymi się dość często i na całkiem bliskiej stopie kontaktuję I to raczej my ich spychamy "na złą drogę". Nic to- pewnie z jakimiś nietypowymi utrzymuję kontakty.
Wydaje mi się , że młodzi nie są ani lepsi ani gorsi czasami tylko są inni.
Ta inność niektórych denerwuje. Oczywiście wszystko zależy na jakie środowisko się patrzy.
Pozdrawiam
15-04-2009 02:33 
 Ocena 4 na 4
jad11 (18783 punktów)

>Wydaje mi się , że młodzi nie są ani lepsi ani gorsi czasami tylko są inni.
>Ta inność niektórych denerwuje.

Ciekawe czemu. Nie umiem się powstrzymać z cytatem:

"najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę"
K. Staszewski


"Fakty to mają do siebie, że racja jest zawsze po ich stronie." Wuch.
12-04-2009 18:18 
 Ocena 3 na 3
Zyga (1539 punktów)
>Jaka jest to wolność wyboru jeżeli wpajają wam poglądy religijne ( nie tylko) od małego, a z racjonalistów się śmieją.

A no taka że z nich zrezygnowałem. Właśnie dzięki tej samej wolności inni się śmieją, co i Tobie polecam.

Wczoraj zadzwonił telefon.
- Siemasz. Czego wam bezbożnikom się życzy w święta?
- Małego kaca we wtorek.

Ludzie uśmiechnięci wyglądają ładniej i mają łatwiej.

>Czy nie jest to pokazanie w stylu "tak tak jest demokracja ale nasz wybór jest lepszy ponieważ więcej ludzi się z nim identyfikuje i mamy rację, a to co ty sobą prezentujesz jest złe!

Mniej więcej tak właśnie działa demokracja.

>Oczywiście że jeden lubi pozytywizm, drugi lubi naprawiać pralki ale jakim prawem ten co naprawia pralki uważa że to co ja robię jest złe lub jest to wywyższaniem się jak kompletnie się na tym nie zna. Poglądy które sobą reprezentuje są nauczone za młodu.

Jakim prawem mechanika który bluzga gdy mu z węża cieknie uważasz idiotę? Nie każdy musi wszystko umieć i wiedzieć.

>I dlaczego ten co naprawia pralki klnie a ten pierwszy nie.

Nie naprawiam pralek. Klnę.

>Religia jest poniekąd sposobem oceny świata i sposobem na życie ale jakim prawem uczycie mnie od małego że to jest dobry sposób, lepszy od buddyzmu że mam tak jak każdy bawić się i pić ponieważ wy też tak robiliście w moim wieku.

Po co mieszasz religię z piciem? I czy jesteś pewien, że my Ci coś każemy, czegoś uczymy?
Chcesz, pij. Nie chcesz, to nie pij. Baw się, tańcz, biegaj boso po rosie, idź na rower, zaczepiaj małolatki, żyj z uśmiechem albo siedź w domu i wypłakuj się na forum. Rób co chcesz.

>Staram się być przyzwoitym nie mówię że wy nie jesteście ale ktoś co reprezentuje poziom k* i h* takim na pewno nie jest. Jest takich wielu wśród młodych ludzi. To jest istna plaga.

Słowo jak jak słowo. Nadużywane nie brzmi ładnie. Nie ma znaczenia czy to "kurwa" czy "wiesz" na początku każdego zdania.

>Przykład mogę pokazać choćby na sobie że nawet nie ma wolności dowolnego wyboru stroju. Kiedyś miałem długie włosy ubierałem się na czarno i codziennie ktoś mnie wyzywał i przypisywał mi na podstawie stereotypu różne głupie rzeczy jak np. Jedzenie kotów. Ludzie! Ja człowiek zjadam koty? Ponieważ ubieram się na czarno?

Co za bzdura. Wszyscy przecież wiedzą, że koty są niesmaczne.

Teraz już jestem pewien, że problem nie leży w tym, że jesteś prymusem. Jeżeli kolegom sadzisz takie opowieści, jak tu na forum, to wcale mnie nie dziwi, że szydzą. Jeżeli się nie wyluzujesz to wyrośniesz na niebezpiecznego wariata.
Piątkowski (5131 punktów)
tu masz odpowiedź na to czemu cię koledzy gnębą....

piotrek-po(*)jna-czyli-wyjdz-z-pudelka.html
Canon (433 punktów)
Jak ja czytam wybiórczo Twoje posty drogi Autorze odnoszę wrażenie, że masz jakąś depresje czy coś na pograniczu tego. Wszystko co Cię otacza jest wrogo nastawione do Ciebie, Twoich upodobań i w ogóle całego Twojego stylu bycia. Ok, może i jesteś indywidualistą, jakimś krypto mizantropem, który gardzi innymi osobami, uważa ich za gorszych, głupszych i zwierzętom podobnych -nie zaprzeczaj, bo właśnie takie zachowanie i stosunek do innych tu przemyciłeś, pełen nienawiści. Błagam Cię, jeśli chcesz marudzić na świat, który Cię otacza to choć doczep się rzeczy, na które wpływu nie masz. Jak mnie radio nie odpowiada, włączam płytę z muzyką, jeśli czuję się nieteges w jakimś towarzystwie, to najnormalniej w świecie je zmieniam. Gdy ktoś ze mnie szydzi, to sprawiam by szydzić przestał. Tu nikt nie będzie Cię całował po rączkach za to, że jesteś. Na szacunek trzeba sobie zapracować, oraz postarać się o to, by ludzie odnosili się do Ciebie tak jak sobie tego życzysz.
Jeszcze jedno przykuło moją uwagę, kino. Z całym szacunkiem, ale chyba nawet nie postarałeś się o to by sprawdzić repertuar oraz jakie filmy teraz grają. Pewnie, najgłośniej jest o gniotach nastawionych jedynie na prostą rozrywkę i kasowy sukces, ale to nie znaczy, że nic innego nie ma w kinach poza tego typu produkcjami. Właśnie teraz, w tych najbliższych latach w tył i w przód, jest największa różnorodność filmów z kina tzw. ambitnego, więc można wybierać spokojnie to co nam odpowiada.

Zamiast marudzić jakie to życie jest złe, weź się do roboty i działaj by to zmienić!
11-04-2009 20:33 
 Ocena 2 na 2
Jankowski (405 punktów)
>Jak ja czytam wybiórczo Twoje posty drogi Autorze odnoszę wrażenie, że masz jakąś depresje czy coś na pograniczu tego. Wszystko co Cię otacza jest wrogo nastawione do Ciebie, Twoich upodobań i w ogóle całego Twojego stylu bycia. Ok, może i jesteś indywidualistą, jakimś krypto mizantropem, który gardzi innymi osobami, uważa ich za gorszych, głupszych i zwierzętom podobnych -nie zaprzeczaj, bo właśnie takie zachowanie i stosunek do innych tu przemyciłeś, pełen nienawiści. Błagam Cię, jeśli chcesz marudzić na świat, który Cię otacza to choć doczep się rzeczy, na które wpływu nie masz. Jak mnie radio nie odpowiada, włączam płytę z muzyką, jeśli czuję się nieteges w jakimś towarzystwie, to najnormalniej w świecie je zmieniam. Gdy ktoś ze mnie szydzi, to sprawiam by szydzić przestał. Tu nikt nie będzie Cię całował po rączkach za to, że jesteś. Na szacunek trzeba sobie zapracować, oraz postarać się o to, by ludzie odnosili się do Ciebie tak jak sobie tego życzysz.
>Jeszcze jedno przykuło moją uwagę, kino. Z całym szacunkiem, ale chyba nawet nie postarałeś się o to by sprawdzić repertuar oraz jakie filmy teraz grają. Pewnie, najgłośniej jest o gniotach nastawionych jedynie na prostą rozrywkę i kasowy sukces, ale to nie znaczy, że nic innego nie ma w kinach poza tego typu produkcjami. Właśnie teraz, w tych najbliższych latach w tył i w przód, jest największa różnorodność filmów z kina tzw. ambitnego, więc można wybierać spokojnie to co nam odpowiada.
>Zamiast marudzić jakie to życie jest złe, weź się do roboty i działaj by to zmienić!
>

Po pierwsze nie mam depresji i proszę mnie w ten sposób nie poniżać.

Po drugie nie uważam się za lepszego tylko ustaliłem sobie racjonalne standardy (mojej egzystencji na tym świecie) głównie nie akceptowalne przez społeczeństwo i może jest to rodzaj wywyższania ale nie w kontekście "ja robię lepiej a ty gorzej".
Gardzę tymi ludźmi którzy akceptuję niemoralną, nieuzasadnioną głupotę (lub ją reprezentują) i tolerancje dla alkoholu lub samej głupoty , gardzę ludźmi którzy zatracają własną kulturę osobistą, gardzę ludźmi którzy nie rozwijają swojego umysłu i nie oceniają człowieka w sposób obiektywny tylko na zasadzie stereotypów, gardzę ludźmi o wyrobionych, nauczonych poglądach nieprzemyślanych i w konsekwencji głupich typu "jesz koty" jeżeli Ty taki jesteś to też tobą gardzę i wiele
osób się ze mną zgodzi.

Po trzecie chodzi mi głównie o ludzi młodych nie o trzydziestolatków tylko o osiemnastolatków, szesnastolatków, ponieważ w większości u nich można zaobserwować takie zjawiska. I przez niektóre czyny młodzi zbliżają się do zwierząt. Chodzi mi tutaj o idiotyzmy które napędza kultura masowa i tolerancję dla tej głupoty. Jeżeli oglądacie komedie to dla rozrywki ale młodzi często naśladują komedię i w tym jest problem. Natomiast obecnie panuję nie tolerancja dla nauki wyśmiewa się sposób inteligentnego wysławiania się, czepia się ludzi i na siłę proponuje się im odrzucanie swoich poglądów na zasadzie większości i nietolerancji a nie racji. Mój sposób bycia nie jest akceptowane to nie znaczy że nie jest zły. Jeżeli piszę że sposób w jaki mnie obrażają jest dla mnie nie wygodny to nie znaczy że mam depresję. Jeżeli ja bronię tolerancję, kulturę osobistą w mojej szkole jeżeli bronie naukę atakując religię a większość szydzi ze mnie prowadząc nieprzemyślany tryb życia związany z alkoholem , kulturą masową, religią, stereotypami, przesądami, to kto ma rację?
Szanuj bliźniego swego jak siebie samego, gdzieś o tym czytałem.
Piszę o braku szacunku, a próbujesz mi wytknąć nienawiść owszem czasami też nienawidzę, też jestem człowiekiem, ale moja nienawiść zrodziła się z braku szacunku do mnie nie na odwrót.
11-04-2009 21:03 
 Ocena 2 na 2
Canon (433 punktów)

>Gardzę tymi ludźmi którzy akceptuję niemoralną, nieuzasadnioną głupotę (lub ją reprezentują) i tolerancje dla alkoholu lub samej głupoty , gardzę ludźmi którzy zatracają własną kulturę osobistą, gardzę ludźmi którzy nie rozwijają swojego umysłu i nie oceniają człowieka w sposób obiektywny tylko na zasadzie stereotypów, gardzę ludźmi o wyrobionych, nauczonych poglądach nieprzemyślanych i w konsekwencji głupich typu "jesz koty" jeżeli Ty taki jesteś to też tobą gardzę i wiele
> osób się ze mną zgodzi.
Dlaczego uważasz, że gdy osoba lubi spożywać napoje alkoholowe jest gorsza od Ciebie? Z resztą może i się zgadzam, ale cały czas mnie to zastanawia, dlaczego jesteś lepszy bo nie pijesz? Tego nie rozumiem.
>Po trzecie chodzi mi głównie o ludzi młodych nie o trzydziestolatków tylko o osiemnastolatków, szesnastolatków, ponieważ w większości u nich można zaobserwować takie zjawiska.
Prędzej widzę u osób po 50 nieprzemyślane i ślepe podążanie za jakimiś zabobonami niżeli u ludzi młodych.
>Mój sposób bycia nie jest akceptowane to nie znaczy że nie jest zły. Jeżeli piszę że sposób w jaki mnie obrażają jest dla mnie nie wygodny to nie znaczy że mam depresję. Jeżeli ja bronię tolerancję, kulturę osobistą w mojej szkole jeżeli bronie naukę atakując religię a większość szydzi ze mnie prowadząc nieprzemyślany tryb życia związany z alkoholem , kulturą masową, religią, stereotypami, przesądami, to kto ma rację?
Ja też prezentuję dość kontrowersyjne poglądy dla środowisk, w których się obracam i nigdy z tego względu nie zostałem wyśmiany czy też nikt ze mnie nie szydził. Problem nie leży w poglądach, a w sposobie jakim je prezentujesz. Pewnie, możesz wejść do kościoła i zacząć krzyczeć: "boga nie ma, jesteście głupi, że w niego wierzycie" i gwarantuję Ci, że zostaniesz wyszydzony, zbluzgany itp. W każdej sprawie musisz mieć wyczucie i umiejętnie sprzedawać swoje racje, a jestem pewien, że ludzie podejdą do Ciebie z szacunkiem jakiego oczekujesz.

>Piszę o braku szacunku, a próbujesz mi wytknąć nienawiść owszem czasami też nienawidzę, też jestem człowiekiem, ale moja nienawiść zrodziła się z braku szacunku do mnie nie na odwrót.
A przed chwilą pisałeś o tym, że gardzisz ludźmi dlatego, że żyją po swojemu i niefartem dla nich nie kroczą Twoją ścieżką.
11-04-2009 21:16 
 Ocena 2 na 2
Jankowski (405 punktów)

>Dlaczego uważasz, że gdy osoba lubi spożywać napoje alkoholowe jest gorsza od Ciebie? Z resztą może i się zgadzam, ale cały czas mnie to zastanawia, dlaczego jesteś lepszy bo nie pijesz? Tego nie rozumiem.

Chodzi mi o nadmierne spożywanie jak już wcześniej opisałem nie o samo spożywanie.

>Prędzej widzę u osób po 50 nieprzemyślane i ślepe podążanie za jakimiś zabobonami niżeli u ludzi młodych.

Z zabobonami się zgodzę, ale też czy nie można ślepo podążać za większością nie weryfikując jej zachowania.

>Ja też prezentuję dość kontrowersyjne poglądy dla środowisk, w których się obracam i nigdy z tego względu nie zostałem wyśmiany czy też nikt ze mnie nie szydził. Problem nie leży w poglądach, a w sposobie jakim je prezentujesz. Pewnie, możesz wejść do kościoła i zacząć krzyczeć: "boga nie ma, jesteście głupi, że w niego wierzycie" i gwarantuję Ci, że zostaniesz wyszydzony, zbluzgany itp. W każdej sprawie musisz mieć wyczucie i umiejętnie sprzedawać swoje racje, a jestem pewien, że ludzie podejdą do Ciebie z szacunkiem jakiego oczekujesz.

W taki sposób nie wyrażam swoich poglądów. Siostra spytała się dlaczego jestem agnostykiem powiedziałem że nie wiem czy bóg istnieje czy nie ale jego prawdopodobieństwo jest małe i ta teoria kieruje moim życiem. To jest wywyższanie, czy to jest ten styl który opisałeś. A jeżeli uczy się ludzi nie szanować już na starcie? Ja jestem otwarty na ludzi, nie zmuszam ich do moich racji. Myślę że oni tworzą pewien mechanizm obronny i to wyszydzanie jest jego częścią. Czują się też pewnie nie komfortowo. Wszystkie przymiotniki głupie idiotyczne używałem by określić zachowanie. Jakim prawem ja określam to zachowanie? Prawem wartości moralnych. Jeżeli ktoś pije na umór co tydzień po kilka razy to mam jego specjalnie szanować a jeżeli ktoś nie pije za to czyta książki to mam go nie szanować oskarżać o wywyższanie się wytykać błędy.

>A przed chwilą pisałeś o tym, że gardzisz ludźmi dlatego, że żyją po swojemu i niefartem dla nich nie kroczą Twoją ścieżką.

Życie w morzu alkoholu stereotypów przekleństw to jakie życie? Głupie?
12-04-2009 10:18 
 Ocena 1 na 3
Maciej Twardowski (2606 punktów)
Ciebie się czytać nie da Ale powiem tak - masz niezłe zadatki na mesjasza, który poruszy masy i wywoła ogólnoświatową rewolucję inteligencji.
12-04-2009 11:02 
 Ocena 1 na 1
Jankowski agnostyk (405 punktów)
>Ciebie się czytać nie da Ale powiem tak - masz niezłe zadatki na mesjasza, który poruszy masy i wywoła ogólnoświatową rewolucję inteligencji.
>

Reasumując, na początku wypowiedzi przy poruszaniu wątku popełniłem kilka błędów, które mi wytknięto jak np. że filozofem nie można zostać. Oczywiście że nie.Wiara w racjonalizm = wiara w rozum. Praktykujący racjonalista = antagonizm (kontrast) do praktykujący katolik. Natomiast niektóre osoby nie pomyślały o takiej możliwości i wytykały mi błędy oskarżały o wywyższanie się czy j.w

Używając takich przymiotników jak napastowany psychicznie chciałem przybliżyć wam o trudnościach z którym boryka się młody agnostyk w liceum. Dzisiejsza polityka mieszania się kościoła do edukacji częściowo zrealizowała swoje cele i argumenty przeciwko bogu nie są poruszane , i nawet są oddalane na historii czy j. polskim przez co tracimy wiedzę np o Friedrichu Nietzsche. Kultura masowa zbiera swoje żniwa młodzi ludzie są ogłupiani na co przymyka oczy kościół, ponieważ jest to religii na rękę. Jak ktoś chce się wybić musi się liczyć z brakiem akceptacji, i wieloma trudnościami związanymi z tym wybiciem się ponad poziom. Nie ponad wasz poziom tylko ponad poziom kultury nauki w liceum (żebym się nie wywyższał)

Ale niektóre osoby na forum zrozumiały ten problem i dziękuje im za to
12-04-2009 12:23 
 Ocena 2 na 2
natalia_88gno (817 punktów)
>>Ciebie się czytać nie da

Mi się czyta bardzo dobrze.

>>Ale powiem tak - masz niezłe zadatki na mesjasza, który poruszy masy i wywoła ogólnoświatową rewolucję inteligencji.

Ma zadatki radykalnego antyklerykała i jestem pewna, że wszystko do czego dąży - osiągnie.

>Używając takich przymiotników jak napastowany psychicznie chciałem przybliżyć wam o trudnościach z którym boryka się młody agnostyk w liceum.

Zawsze inteligentni mieli trudno w tym aspekcie, bo jak przemówić do ogłupionych ludzi, dla których autorytetami są nauczyciele? A przecież nauczyciel musi "uczyć" według wytycznych. Np: z tego co wiem, nauczyciel na biologii definiując pojęcie ewolucji, zawsze musi dorzucić do tego :"ale oczywiście, stworzył nas bóg".

>Dzisiejsza polityka mieszania się kościoła do edukacji częściowo zrealizowała swoje cele i argumenty przeciwko bogu nie są poruszane , i nawet są oddalane na historii czy j. polskim przez co tracimy wiedzę np o Friedrichu Nietzsche.

Niestety, jak już pisałam nauczyciele nie powiedzą czegoś, co mogłoby spowodować w ich przypadku utratę stanowiska - polskie szkoły

>Kultura masowa zbiera swoje żniwa młodzi ludzie są ogłupiani na co przymyka oczy kościół, ponieważ jest to religii na rękę.

Kościół musi przymykać oczy, bo jest wytwórcą tego ogłupienia.

>Jak ktoś chce się wybić musi się liczyć z brakiem akceptacji, i wieloma trudnościami związanymi z tym wybiciem się ponad poziom.

Czasami jest tak, że są znajomi, którzy sobie nic z tego nie robią, nie obchodzi ich kwestia wiary czy niewiary innych. Ale tak jak piszesz - bardzo często zdarza się, że tacy ludzie są odrzucani. Odrzucani, bo niezrozumiali dla przeciętnych.

P.S.
Nie próbowałeś nigdy porozmawiać na zupełnym luzie z osobami, z którymi kiedyś utrzymywałeś kontakt? Może naturalnie w rozmowie, coś by zajarzyli?
Może spróbuj : oczywiście nie zachowywać się tak jak oni (koledzy, koleżanki), ale porozmawiać o czymkolwiek, wplatając swoje myśli, argumentując im, że to co robią nie jest dobre, nie podlega w ich życiu żadnej analizie, są pochopni i robią to, co się im zaleca - nie zważając na to czy to jest pułapka czy nie.

pozdr.

"Dobór naturalny działa, ponieważ jest to jednokierunkowy mechanizm kumulacji udoskonaleń"- Richard Dawkins.
natalka_88gno
12-04-2009 13:13 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
>Zawsze inteligentni mieli trudno w tym aspekcie, bo jak przemówić do ogłupionych ludzi, dla których autorytetami są nauczyciele? A przecież nauczyciel musi "uczyć" według wytycznych. Np: z tego co wiem, nauczyciel na biologii definiując pojęcie ewolucji, zawsze musi dorzucić do tego :"ale oczywiście, stworzył nas bóg".

Wierzę, że są tacy pojedynczy nauczyciele biologii, ale jeszcze się z takimi nie zetknęłam- moje rodzeństwo i znajomi także nie. A już na pewno nauczyciel tego nie musi - podstawa programowa takich zaleceń nie zawiera. Macie wszelkie prawo wytknąć takiemu nauczycielowi, że ma was uczyć biologii, a nie religii.

>>Dzisiejsza polityka mieszania się kościoła do edukacji częściowo zrealizowała swoje cele i argumenty przeciwko bogu nie są poruszane , i nawet są oddalane na historii czy j. polskim przez co tracimy wiedzę np o Friedrichu Nietzsche.
>Niestety, jak już pisałam nauczyciele nie powiedzą czegoś, co mogłoby spowodować w ich przypadku utratę stanowiska - polskie szkoły

Szkoła szkole nierówna- w mojej szkole o filozofach się rozmawiało.

>Nie próbowałeś nigdy porozmawiać na zupełnym luzie z osobami, z którymi kiedyś utrzymywałeś kontakt? Może naturalnie w rozmowie, coś by zajarzyli?
>Może spróbuj : oczywiście nie zachowywać się tak jak oni (koledzy, koleżanki), ale porozmawiać o czymkolwiek, wplatając swoje myśli, argumentując im, że to co robią nie jest dobre, nie podlega w ich życiu żadnej analizie, są pochopni i robią to, co się im zaleca - nie zważając na to czy to jest pułapka czy nie.
>pozdr.

I właśnie to próbujemy autorowi wątku przekazać- z ludźmi trzeba rozmawiać bardziej "na luzie" czasem. Jest czas na filozoficzne dysputy i na lekkie pogawędki- w obu można swój światopogląd przekazywać- ludzie nie lubią, kiedy ktoś ich ostentacyjnie "nawraca"- to zła strategia, lepiej wykazać się odrobiną subtelności
Jankowski agnostyk (405 punktów)

> P.S.
>Nie próbowałeś nigdy porozmawiać na zupełnym luzie z osobami, z którymi kiedyś utrzymywałeś kontakt? Może naturalnie w rozmowie, coś by zajarzyli?
>Może spróbuj : oczywiście nie zachowywać się tak jak oni (koledzy, koleżanki), ale porozmawiać o czymkolwiek, wplatając swoje myśli, argumentując im, że to co robią nie jest dobre, nie podlega w ich życiu żadnej analizie, są pochopni i robią to, co się im zaleca - nie zważając na to czy to jest pułapka czy nie.
>pozdr.

Byłbym głupcem gdybym założył ten temat bez żadnych prób rozmowy itd.
Uwaga dla wszystkich, ja już rozmawiałem, i codziennie rozmawiam a na tematy religijne rzadko. Po prostu moje racjonalne poglądy burzą ich wykreowany przez kościół i masową kulturę świat. Moje poglądy są zbyt wywrotowe, naukę stawiam na pierwszym miejscu.Mój obiektywny sposób oceny tego co mnie otacza jest czasami dla nich zbyt drastyczny, ponieważ wiele osób nie myśli o maturze w II kl liceum i dalej żyje złudzeniami.
12-04-2009 18:38 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>Byłbym głupcem gdybym założył ten temat bez żadnych prób rozmowy itd.
>Uwaga dla wszystkich, ja już rozmawiałem, i codziennie rozmawiam a na tematy religijne rzadko. Po prostu moje racjonalne poglądy burzą ich wykreowany przez kościół i masową kulturę świat. Moje poglądy są zbyt wywrotowe, naukę stawiam na pierwszym miejscu.Mój obiektywny sposób oceny tego co mnie otacza jest czasami dla nich zbyt drastyczny, ponieważ wiele osób nie myśli o maturze w II kl liceum i dalej żyje złudzeniami.

No OK, OK. Wierzę, bo ja generalnie wierzę w dobre intencje
Wiesz, jeśli naprawdę nie radzisz sobie z rówieśnikami, nie niszcz sobie tym nerwów. Mówiąc prostym językiem, "olej" to, zignoruj, zajmij się czymś innym. Z religii najlepiej się wypisz, bo takie kontestowanie mniej wnosi niż prosta i jasna decyzja, a niepotrzebnie cię denerwuje, ale to twój wybór- chcesz? To siedź i kontestuj. Kontakty zawsze możesz nawiązać internetowe, a za rok i tak czekają cię studia i ośrodek naukowy, który sam sobie wybierzesz. Przez ten czas czytaj książki (jakie okresy historyczne cię interesują? może ktoś z nas coś ci ciekawego poleci?), słuchaj muzyki, jaką lubisz (barok rządzi!), poszerzaj swoją wiedzę, zamiast piwa pij dobrą herbatę. Znajomi może przez ten czas dorosną, a może znajdą się inni.
A przede wszystkim nie przejmuj się tak potwornie wszystkim Życie tak naprawdę jest dość przyjemne
12-04-2009 18:45 
 Ocena 1 na 1
Jankowski agnostyk (405 punktów)

>No OK, OK. Wierzę, bo ja generalnie wierzę w dobre intencje
>Wiesz, jeśli naprawdę nie radzisz sobie z rówieśnikami, nie niszcz sobie tym nerwów. Mówiąc prostym językiem, "olej" to, zignoruj, zajmij się czymś innym. Z religii najlepiej się wypisz, bo takie kontestowanie mniej wnosi niż prosta i jasna decyzja, a niepotrzebnie cię denerwuje, ale to twój wybór- chcesz? To siedź i kontestuj. Kontakty zawsze możesz nawiązać internetowe, a za rok i tak czekają cię studia i ośrodek naukowy, który sam sobie wybierzesz. Przez ten czas czytaj książki (jakie okresy historyczne cię interesują? może ktoś z nas coś ci ciekawego poleci?), słuchaj muzyki, jaką lubisz (barok rządzi!), poszerzaj swoją wiedzę, zamiast piwa pij dobrą herbatę. Znajomi może przez ten czas dorosną, a może znajdą się inni.
>A przede wszystkim nie przejmuj się tak potwornie wszystkim Życie tak naprawdę jest dość przyjemne

I dokładnie tak robię od prawie 2 lat.
Chciałem tylko zaznaczyć z jakimi problemami boryka się młodzież a te alternatywy to chodziło mi głównie o organizacje jak np PSR (ale za takie rady jak powyżej też dziękuję szczerze lepsze to niż takie rady jak "pij piwo nie przejmuj się") których nie ma w moim mieście. Chodziło o pokazanie że nie jestem sam jako racjonalista i za to dziękuję.Nieprecyzyjnie się wyraziłem w "sposobie życia" i zaraz każdy napisał żebym się zmienił i dostosował jak dobrze się czuję we własnej skórze. Napastowany psychicznie to prawda ale nie napisałem że z tego powodu płaczę. Po prostu jestem osamotniony a sprawcą tego jest kościół i kultura masowa a nie moja kondycja psychiczna czy słaba zdolność kooperacji z otoczeniem. Dopiero na studiach znajdę sobie pewnie przyjaciół.
12-04-2009 15:11 
 Ocena 3 na 3
Zyga (1539 punktów)
>Po pierwsze nie mam depresji i proszę mnie w ten sposób nie poniżać.

Depresja to choroba i nie ma w niej nic poniżającego.

>Gardzę tymi ludźmi którzy akceptuję niemoralną, nieuzasadnioną głupotę (lub ją reprezentują) i tolerancje dla alkoholu lub samej głupoty , gardzę ludźmi którzy zatracają własną kulturę osobistą, gardzę ludźmi którzy nie rozwijają swojego umysłu i nie oceniają człowieka w sposób obiektywny tylko na zasadzie stereotypów, gardzę ludźmi o wyrobionych, nauczonych poglądach nieprzemyślanych i w konsekwencji głupich typu "jesz koty" jeżeli Ty taki jesteś to też tobą gardzę i wiele
osób się ze mną zgodzi.

Skoro wymieniłeś już (prawie) wszystkich... oni kiedyś pójdą do pracy, zbudują domy, założą rodziny. Wcale nie koniecznie patologiczne, a nawet w zdecydowanej większości normalne. Co jakiś czas spotkają się na piwku i wtedy będą mogli powiedzieć "a pamiętasz jak biegłeś przez miasto w samych skarpetkach"

>Po trzecie chodzi mi głównie o ludzi młodych nie o trzydziestolatków tylko o osiemnastolatków, szesnastolatków, ponieważ w większości u nich można zaobserwować takie zjawiska.

Z wiekiem kace są coraz gorsze. To troszkę zniechęca.

>Jeżeli ja bronię tolerancję, kulturę osobistą w mojej szkole jeżeli bronie naukę atakując religię a większość szydzi ze mnie prowadząc nieprzemyślany tryb życia związany z alkoholem , kulturą masową, religią, stereotypami, przesądami, to kto ma rację?

"Racja jest jak dupa. Każdy ma własną."
Elka (7473 punktów)
Nie przejmuj się, szczególnie docinkami tutaj. ;P

Sama znam chłopaka w Twoim wieku z prawie identycznymi problemami... Jest jednym z najlepszych uczniów w szkole, wygrywa olimpiady... a żeby mieć znajomych, musi zaniżać poziom rozmowy. :/ Ostatnio mu się to nudzi i mocno się zastanawia. Zaproponował znajomym wyjście do teatru - powiedzieli, że takie nudy to się robi na nakaz szkoły.. O_o

Permanentne wyobcowanie, bo jesteś oczytany, bo lubisz się uczyć, bo masz intelektualne zainteresowania - norma. Ja też tak miałam: zaczęłam czytać mając 6 lat i tak to się nadal ciągnie.. Książki są niezłą pomocą - nie łazisz po klubach, nie palisz, wydawaj pieniądze na książki. Zajmuj się nimi, a nie przejmowaniem się, co Ci jakaś grupa wzajemnej adoracji za uszami pie...rdzieli. Niech sobie marudzą. A Ty ich olewaj - bawi ich Twoja reakcja na ich kpiny, jak się nagle okaże, że nie zwracasz uwagi - to się zdziwią.

I wykorzystuj wszystko, co mogą Ci dać nauczyciele. Wyciśnij ich, wyciągaj całą wiedzę, jaką mogą Ci dać, całe zainteresowanie i zaangażowanie, jakie da się wymóc - będziesz miał zysk i mnóstwo ciekawego zajęcia. Zaproponuj coś w stylu kółka literackiego, albo tylko znajdź jakieś. Słowem - zajmij się sobą, a nie grupą niechętnych Ci ludzi, bo co Ci to w gruncie rzeczy daje? Ich satysfakcja Cię przecież nie obchodzi, prawda? To Twoja satysfakcja, przyjemność, zainteresowania się liczą! Co Cię obchodzi, że ktoś uważa za szczyt kultury poszwędanie się po centrum handlowym?

Zajmij się sobą, swoim dążeniem do studiów, swoim hobby, znajdziesz przyjaciół i będziesz miał znajomych. Resztę możesz swobodnie posłać na księżyc. Dowolny


and that's it.
12-04-2009 18:14 
 Ocena 2 na 2
Maciej Twardowski (2606 punktów)
Podpowiadanie nie ma sensu. Ta konkretna jednostka, jest z punktu widzenia takiej "nietzschańskiej" myśli osobą wyjątkowo słabą, i należałoby popracować koledze nad relacją z otoczeniem oraz sobą samym, zamiast oczekiwać "zmartwychwstania" - że życie stanie się lepsze tylko i wyłącznie dzięki jakiemuś uchwyconemu w czasie "oświeceniu" znajomych. Do autora wątku - odważ się coś ze swoim życiem zrobić, żeby było ci lepiej zamiast pisać jak jest źle.
12-04-2009 18:31 
 Ocena 1 na 1
Jankowski agnostyk (405 punktów)
>Podpowiadanie nie ma sensu. Ta konkretna jednostka, jest z punktu widzenia takiej "nietzschańskiej" myśli osobą wyjątkowo słabą, i należałoby popracować koledze nad relacją z otoczeniem oraz sobą samym, zamiast oczekiwać "zmartwychwstania" - że życie stanie się lepsze tylko i wyłącznie dzięki jakiemuś uchwyconemu w czasie "oświeceniu" znajomych. Do autora wątku - odważ się coś ze swoim życiem zrobić, żeby było ci lepiej zamiast pisać jak jest źle.
>

Ciągle nie widzisz problemu jesteś nastawiony na nie.Wypowiadasz się protekcjonalnie w stosunku do mnie. Nie potrafisz interpretować tekstu, myślisz tylko subiektywnie.
POZYTYWIZM TO BYŁ PRZYKŁAD! Chodziło o odrzucanie źródeł które pobudzają świadomość i są nastawione anty-klerykalnie. Pewnie nie czytałeś żadnych prac Nietzschego. Ty myślisz że ja się zakochałem w oświeceniu człowieku? Piszę jak jest źle z Polską młodzieżą i jaki to ma negatywne stosunek do mnie młodego racjonalisty. To że ty nie zachowywałeś się tak jak ja w czasach liceum to dlaczego ja mam się zachowywać tak jak ty. I dlaczego to nie ty odważysz się coś zrobić i zaakceptować takiego człowieka jak ja i przestać interpretować tego co napisałem w subiektywny tylko zacząć w racjonalny sposób?

Kompletnie nie zrozumiałeś tekstu który napisałem. Przeczytaj dwa razy, zastanów się i nie kieruj się emocjami.
12-04-2009 19:07 
 Ocena 1 na 1
Maciej Twardowski (2606 punktów)

W krytyce nie idzie o to, by powiedzieć, że sprawy nie tak się mają, jak powinny. W krytyce o to idzie, by obnażyć milczące przesłanki, rozmaitego rodzaju nawykowe, bezkrytycznie przyjmowane, niedostrzegane sposoby myślenia, na których akceptowane przez nas praktyki się wspierają...

Krytycyzm na tym polega, by te myśli wydobyć na światło dzienne i próbować je zmienić; na tym, by pokazać, że sprawy nie są tak oczywiste, za jakie się je uważa, i sprawić, by nie przyjmować za oczywiste tego, co się za oczywiste przyjmuje. Uprawiać krytycyzm to tyle, co czynić łatwe gesty trudnymi.


- Michel Foucault

Problem w tym, że śmiem twierdzić, że go do pewnego punktu zrozumiałem, tak dosadnie jak to było możliwe dla mnie jako konkretnej jednostki postrzegającej świat na swój indywidualnie-konkretny sposób. Ja dokładnie wiem co masz na myśli bo znam takie sytuacje dobrze, ale nie ma sensu w taki schemat się zagłębiać, lepiej się z niego wyrwać.
Pozdrawiam
Elka (7473 punktów)
A wiesz, mnie się wydaje, że "ta jednostka" jest kilkunastolatkiem, który nie ma jak się porozumieć z otoczeniem. To się zdarza, wybitnie często. I zamiast opowiadać historie, jaka to "ta jednostka jest słaba" i doradzać "popracuj nad relacjami", chyba wystarczy, żeby powiedzieć chłopakowi, żeby nie przejmował się upierdliwymi niedorostkami - tylko zajął się sobą.

Nigdzie nie ma zapisanego prawa, nakazującego rewelacyjne stosunki z klasą w liceum. Ja miałam w liceum kilku znajomych, ale prawdziwych przyjaciół znalazłam na studiach i na wyjazdach naukowych. Fakt, że jednego poznałam na koncercie, przy stoisku z piwem... Ale to jest tzw "strzegół".

Niech się chłopak zajmie nauką i jakimś hobby - nie ma obowiązku się uganiać za kolegami i koleżankami. Może jest wyjątkowo nerwowym w bezpośrednich kontaktach introwertykiem? Też ma się męczyć, bo większość małolatów nie ma problemów z nawet wyjątkowo bliskim publicznym kontaktem...?? Błagam Cię...

Jak Ci kumpel napisze maila, że nie przyjdzie na umówione spotkanie, bo miał wypadek, to odpiszesz "Zrób coś z tym człowieku, taka fajna impreza będzie!". Czy jednak zwrócisz uwagę, czy czegoś sobie nie zrobił, nie zniszczyl, nie skaleczył, co to za wypadek był? Ten tu ma jakiś problem. Niech się wygada, posłucha propozycji, coś mu może zaświta... Może coś wymyśli i będzie mu łatwiej sobie poradzić.
Tak?

and that's it.
13-04-2009 09:35 
 Ocena 1 na 1
Gary (32 punktów)

>Nigdzie nie ma zapisanego prawa, nakazującego rewelacyjne stosunki z klasą w liceum. Ja miałam w liceum kilku znajomych, ale prawdziwych przyjaciół znalazłam na studiach i na wyjazdach naukowych.

To chyba zalezy od konkretnego przypadku. Czas liceum, gdy ma się 16-19 lat, to chyba najlepszy czas w zyciu kazdego czlowieka. Nawet nauczyciele w liceum mówili nam na pierwszych lekcjach w pierwszej klasie, ze znajomosci które zawiążemy tutaj, beda naprawdę wartościowe i bedzięmy pamiecia do nich wracac, a na spotkanie po latach pojedziemy z ogromna ochota. Ten czas jest po to żeby się wyszalec, wiadomo trzeba znac umiar i wiedziec gdzie jest granica, ale miło by było powspominać na starość wygłupy z kolegami z liceum, przynajmniej wolałbym to, niz wspominac moje rozwazania na temat sensu istnienia itp. Wnuków bym raczej tym nie zainteresował, ale gdy dziadek będzie opowiadał o tym jak wsadzał szpilki pod tyłek nauczycielom to na pewno beda sluchaly i smiały sie w niebogłosy.

>Jak Ci kumpel napisze maila, że nie przyjdzie na umówione spotkanie, bo miał wypadek, to odpiszesz "Zrób coś z tym człowieku, taka fajna impreza będzie!". Czy jednak zwrócisz uwagę, czy czegoś sobie nie zrobił, nie zniszczyl, nie skaleczył, co to za wypadek był? Ten tu ma jakiś problem. Niech się wygada, posłucha propozycji, coś mu może zaświta... Może coś wymyśli i będzie mu łatwiej sobie poradzić.

To jest raczej oczywiste, ze wtedy nikt nie bedzie marudził o imprezie tylko będzie starał sie pomoc ofierze wypadku. I tu nie ma znaczenia, czy jestesmy studentami, czy uczniami zawodówki, alkoholikami czy abstynentami, filozofem, czy ochroniarzem.
13-04-2009 10:46 
 Ocena 1 na 1
Elka (7473 punktów)
>To chyba zalezy od konkretnego przypadku. Czas liceum, gdy ma się 16-19 lat, to chyba najlepszy czas w zyciu kazdego czlowieka. Nawet nauczyciele w liceum mówili nam na pierwszych lekcjach w pierwszej klasie, ze znajomosci które zawiążemy tutaj, beda naprawdę wartościowe i bedzięmy pamiecia do nich wracac, a na spotkanie po latach pojedziemy z ogromna ochota. Ten czas jest po to żeby się wyszalec, wiadomo trzeba znac umiar i wiedziec gdzie jest granica, ale miło by było powspominać na starość wygłupy z kolegami z liceum, przynajmniej wolałbym to, niz wspominac moje rozwazania na temat sensu istnienia itp. Wnuków bym raczej tym nie zainteresował, ale gdy dziadek będzie opowiadał o tym jak wsadzał szpilki pod tyłek nauczycielom to na pewno beda sluchaly i smiały sie w niebogłosy.

Oj, racja. Mnie chodzi tylko o to, żeby nie spalać się w pogoni za znajomymi. To nie jest sposób na życie. Tak samo jak nie jest sposobem na życie ciężkie przeżywanie durnych haseł jakichś obcych ludzi.

>To jest raczej oczywiste, ze wtedy nikt nie bedzie marudził o imprezie tylko będzie starał sie pomoc ofierze wypadku. I tu nie ma znaczenia, czy jestesmy studentami, czy uczniami zawodówki, alkoholikami czy abstynentami, filozofem, czy ochroniarzem.
>
A niech to będą nawet załamane półki w pokoju! Chodziło mi o to, że nie ma sensu w mówieniu "Daj sobie luz, nic się nie stało, lecimy dalej". Pogadać, co, jak i dlaczego, podrzucić pomysł, pożyczyć powodzenia. A nie "nie przejmuj się". To nie jest rozwiązanie. Tym bardziej, że mówimy o zdaje się lekko nadwrażliwym chłopaku w okresie Sturm und Drang... mam takiego w domu, masakra jeśli chodzi o proste, chłodne argumenty. Czasem muszą się wyjojczyć i to im pomaga. Niech jojczą. Będzie lepiej.


and that's it.
13-04-2009 11:28 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>To jest raczej oczywiste, ze wtedy nikt nie bedzie marudził o imprezie tylko będzie starał sie pomoc ofierze wypadku. I tu nie ma znaczenia, czy jestesmy studentami, czy uczniami zawodówki, alkoholikami czy abstynentami, filozofem, czy ochroniarzem.
>
   Z tych, których wymieniłeś, tylko studentem nie byłem, więc powiem Ci jako ciekawostkę, że najszybciej pomógłbym jako alkoholik.
Jurek (430 punktów)
1. Moim zdaniem człowiek jest stworzeniem samotnym,któremu od czasu do czasu udaje się spotkać osobnika mającego może aurę pokrewną jemu samemu .Idzie przez życie dalej,ciągle poszukując i ...coraz mniej znajdując, z dziwnym i czasami wręcz irracjonalnym pędem wyjaśniania wszystkiego.

2.Nie jest sztuką być wroną w stadzie wron - sztuką jest być tam papugą.
Sledziu (1058 punktów)
>Ponieważ po poznaniu argumentów za i przeciw oraz
>obiektywnej ocenie moich poczynań nie piję, nie palę, nie ćpam, nie chodzę do kina, nie słucham
>radia eska, nie chodzę na dyskoteki, nie gram w piłkę nożną, ergo nie zachowuję się jak typowy
>młodzieniec w Moim wieku.

Moim zdaniem sprawa jest o wiele prostsza. Jesteś, mój drogi, niewolnikiem swego etosu. Ja również nie wierzę w boga, dobrze się uczę, nie lubię dyskotek, a moją pasją jest filozofia. Jakoś mi to jednak nie przeszkadza w nawiązywaniu poprawnych relacji z rówieśnikami. Dlaczego? Mianowicie, jestem z drugiej strony wytrawnym spijaczem win za cztery złote, nałogowym palaczem tytoniu, miłośnikiem sportu i zagorzałym szalikowcem Ruchu Chorzów. Eklektyzm ten nie bierze się wcale z chęci uzyskania aprobaty ogółu poprzez dostosowanie się do jego paradygmatu obyczajowego. Piję, palę i chodzę na mecze dlatego, że najzwyczajniej w świecie tak mi się podoba. Nie jestem opętany aberracją na punkcie rygorystycznego przestrzegania jakiegoś wyimaginowanego kodeksu młodocianego filozofa-racjonalisty, nie mam też obsesji permanentnego bycia w opozycji przeciwko wszystkim i wszystkiemu. Uważam się za wolnego człowieka, który może robić wszystko, co tylko nie przynosi nieuzasadnionej krzywdy innemu.

To właśnie moja recepta na Twoje kłopoty. Zapomnij choć na chwilę o ideologii - one prawie nigdy nie przynoszą niczego dobrego. Spójrz na kolegów i koleżanki jak na ludzi, a nie jak na chodzące antytezy etosu, jaki sobie narzuciłeś. Bądź jak Sartre, nie jak Kant. Gwarantuję, że gdy to uczynisz, znajomi wydadzą Ci się o wiele lepsi, niż dotychczas.

Pozdrawiam.
Gary (32 punktów)
Odnośnie Ruchu Chorzów jestem z Nakła. Fan tegoż klubu powinien te miejscowość znac

Pozdrawiam.
19-04-2009 17:14 
 Ocena 1 na 1
R. Grochala (970 punktów)
>Zapomnij choć na chwilę o ideologii - one prawie nigdy nie przynoszą niczego dobrego.

Powstrzymałbym się z prawieniem takich dziwnych "prawd". Przede wszystkim dlatego, że dla każdego "coś dobrego" jest czymś innym.

"Nie robi różnicy, czy O'Brien jest przyjacielem czy wrogiem. Z O'Brienem można rozmawiać. Może to, czego człowiek pragnie najbardziej, to nie tyle być kochanym, ile rozumianym." G. Orwell, "Rok 1984"
Sledziu (1058 punktów)
>>Zapomnij choć na chwilę o ideologii - one prawie nigdy nie przynoszą niczego dobrego.
>Powstrzymałbym się z prawieniem takich dziwnych "prawd". Przede wszystkim dlatego, że dla każdego "coś dobrego" jest czymś innym.

Holocaust w pewnym sensie też przyniósł Żydom wiele dobrego, ale poza psychopatycznymi antysemitami pokroju L.Bubla czy M.Ahmadineżada nikt nie zająknie się, wypowiadając zdanie, że Zagłada była czystym złem. Nie widzę sensu, by i w przypadku mojej wypowiedzi wytykać nieścisłość wynikającą z użycia kwantyfikatora.

Co do Twojego uzasadnienia - nie zgadzam się, to relatywizm zbyt daleko idący.

Pozdrawiam.
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
A dlaczego nie chodzisz do kina?


?/!
Cabbage (1821 punktów)
(zablokowany)
Drogi kolego, jest takie miejsce w internecie mlody.racjonalista.pl/index.php
Znajdź sobie tam przyjazne grono. Zapewniam ci, że jest tam ciepło, sucho i jak u mamy.
Będzie ci tam dobrze i na twoim poziomie. Spróbuj.
Na pewno pokocha Cię tamtejszy Super Hiper Administrator. Będzie ci ojcem i bratem.

Szczerze mówiąc, mam dość takich ludzi jak ty. Posługujesz się stereotypami w stopni znacznie większym niż ci o których piszesz. Oczyma wyobraźni widzę cie jako małego potworka i jad ci się leje. Mam alergię na takie typy osobowościowe.

Napisał bym coś bardziej ambitnego ale mam poważne wątpliwości ponieważ nie wyglądasz na takiego co by się krytyką przejmował.

?/!
Moonrow (10 punktów)
Witaj Do tej pory się nie przedstawiłem, więc skorzystam z tej okazji.
Kończę właśnie liceum i podobnie do Twojej, moja postawa życiowa jest dość refleksyjna.

Pytasz o to, czy można by coś Tobie polecić..
Jestem raczej stoikiem i także pod wieloma względami różnię się od swoich rówieśników. Wewnętrzny spokój, który poniekąd pozwala zaprowadzić myśl: "nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło" sprawia, że czuję się mimo wszystko szczęśliwy.
Jestem tu od niedawna i zdaję sobie sprawę ze swojej niewiedzy na wiele tematów, wydaje mi się jednak, że postawa czynnego obserwatora najlepiej odpowiada osobie początkującej

pozdawiam
Marvin (26 punktów)
Z tego co pamiętam, to pisałeś, że mieszkasz w mieście 90tyś mieszkańców, województwo Dolnośląskie i w mieście tym znajduje się pięć liceów.
Czyżby Jelenia Góra?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>zamierzam zostać filozofem

Najważniejsze, że wiesz, czego chcesz. Zostań filozofem i nie zrażaj się pesymizmem tutejszych dyskutantów. Może Ci się to udać. Głupotą ludzi się nie przejmuj, większość ludzi to głupcy. Szukaj bratniej duszy, nie Ty jeden jesteś taki dziwny.

doku
Jankowski agnostyk (405 punktów)
Dostrzegło oko Zaratustry, że pewien młodzieniec unika go. Gdy któregoś wieczora
szedł samotny po wzgórzach, okalających miasto zwane "pstrą krową", spostrzegł
wśród tej wędrówki owego młodzieńca; siedział on wsparty o drzewo i znużonym
wzrokiem spoglądał w dolinę. Zaratustra chwycił oburącz pień drzewny, o który
wspierał się młodzieniec, i rzekł w te słowa:
"Choćbym wysiłkiem rąk obu wstrząsnąć zapragnął tem drzewem, nie zdołam
przecie tego uczynić.
Lecz wiatr, którego nie dostrzegamy, dręczy je i przegina, jako zechce.
Najnielitościwiej dręczą nas i poginają niewidzialne dłonie".
I oto zerwał się młodzieniec spłoszony i rzekł: "Słyszę Zaratustrę, właśnie o nim
myślałem". Zaratustra odparł:
"I czemuż cięto przeraża? - Jednak człowieka dola jest, jako tego drzewa.
Im bardziej garnie się ku górze i ku jasności, tem gwałtowniej zapuszczają się jego
korzenie w ziemię, w dół, w ciemnię, w głąb, - w zło!"
- Tak jest, w zło! - wykrzyknął młodzieniec. - JakimŜe cudem odkryłeś mą duszę?
Zaratustra uśmiechnął się i odparł: "Niejednej duszy nigdy się nie odkrywa, chyba że
się ją wprzódy wymyśli".
- Tak jest, w zło! - wykrzyknął młodzieniec po raz wtóry.
- Prawdę rzekłeś, Zaratustro. Nie dowierzam ja sobie od czasu, gdy się ku wyżynom
garnę i nikt mi już nie dowierza, - czemuż to się dzieje?
Przeobrażam się zbyt szybko: moje dziś obala moje wczoraj. Przeskakuję często
stopnie, wspinając się wzwyż; - tego mi żaden stopień nie wybacza.
Gdy na wyżynie jestem, samego siebie tylko znajduję. Nikt do mnie nie przemawia,
mróz samotności dreszczem mnie przejmuje. I czegóż ja chcę na wysokościach?
Moja wzgarda i tęsknota ma wzrastają równomiernie; im wyżej się wspinam,
tembardziej gardzę tym, kto się wspina. I czegóż on chce na wysokościach?
Jakże ja się wstydzę wspinania i potykania swego! JakŜe szydzę z swego
gwałtownego zasapania! JakŜe nienawidzę polotnych! O, jakżem umęczony na
wyżynie!"
Tu zamilkł młodzieniec. A Zaratustra, spoglądając na drzewo, przy którem stali, rzekł
temi słowy:
"To drzewo stoi samotnie na wzgórzu, wyrosło ono wysoko ponad głowami ludzi i
zwierząt.
A gdyby mówić zapragnęło, nie miałoby wokół nikogo, ktoby je zrozumiał: tak wysoko
wyrosło.
I oto wyczekuje i wyczekuje, - nacóś ono czekać może? Chmur siedliska
zamieszkało zbyt blizko: snadź pierwszego oczekuje ono gromu?"
Gdy Zaratustra te słowa wyrzekł, zawołał młodzieniec w gwałtownym wybuchu: "O
tak, Zaratustro, prawdęś ty mi rzekł! Zaniku swego pożądałem, gdym ku wyżynom
chęcią zmierzał, a tyś jest piorunem, którego wyczekiwałem! Spojrzyj, czemże ja
jestem od czasu, gdyś się ty zjawił? Zawiść ku tobie zniweczyła mnie!" - Tak oto
powiedział młodzieniec i zapłakał gorzko. Zaratustra jednak objął go ramieniem i
uwiódł ze sobą.
Czas jakiś szli tak społem, wreszcie Zaratustra rozpoczął w te słowa:
Serce mi tem rozdzierasz. Wymowniej niźli twe słowa wypowiedziały mi twe oczy
całe twe niebezpieczeństwo.
Nie jesteś jeszcze wolny, ty szukasz dopiero wolności. Bezsennie czuwającym i
nadczułym w nieustannej jawie uczyniło cię to poszukiwanie.
Ku wolnej garniesz się wyżynie, gwiazd łaknie twa dusza. Lecz i twe złe skłonności
łakną równieŜ swobody.
Twe dzikie psy rwą się na swobodę; ujadają po twych piwnicach w ochocie szalonej,
widząc jako twój duch burzy wszystkie więzienia.
Jeszcześ mi jest więźniem, co o wolności marzy: och, przebiegłą staje się dusza tych
więźni, lecz zarazem wykrętną i nikczemną.
Oczyścić winien się jeszcze wyzwolony duchem. Wiele z więzienia i zatęchlizny
pozostało w nim jeszcze: oko jego czystem stać się winno.
O tak, znam ja niebezpieczeństwo twoje. Lecz na miłość moją i nadzieję mą zaklinam
cię, bracie: nie odrzucaj precz miłości i nadziei swej!
Szlachetnym czujesz się jeszcze, szlachetnym czują cię jeszcze i ci nawet, co głuchą
niechęć i złe spojrzenia ślą za tobą. Wiedz, iż wszystkim stoi szlachetny na
zawadzie.
Nawet i dobrym stoi szlachetny na zawadzie: a jeśli go nawet dobrym zową, to
pragną go tem właśnie z drogi usunąć.
Rzecz nową pragnie tworzyć szlachetny i nową cnotę. Starego pragnie dobry i aby
stare zachowane było.
Lecz nie to jest niebezpieczeństwem szlachetnego, iż się dobrym uczyni, lecz że się
stanie zuchwalcą, szydercą i burzycielem.
Och, znałem ja szlachetnych, co stracili swą najwyższą nadzieję. I oto spotwarzać
poczęli wszystkie nadzieje.
I oto żyją czelnie w krótkich rozkoszach, i poza granicę dnia jednego nieomal że nie
wyrzucają już swych zamierzeń.
"I duch jest rozpustą" - wygłosili. I wonczas połamali skrzydła duchowi swemu: i oto
pełza wszędy i plugawi wszystko dogryzaniem.
Niegdyś marzyli, Ŝeby dostać bohaterami: lubieżniki to dzisiaj. Bohater jest dla nich
grozą i utrapieniem.
Lecz na miłość i nadzieję moją zaklinam cię, bracie: nie wyrzucaj bohatera ze swej
duszy! Dzierżyj święcie swą najwyższą nadzieję! -

Tako rzecze Zaratustra.
Sledziu (1058 punktów)
Wzruszyłem się. Jak widać, dla każdego uciśnionego znajdzie się jakaś Ewangelia.

Pozdrawiam.
Kroacki
>Jestem agnostykiem można powiedzieć od 16 roku życia. Obecnie pobieram nauki w II kl. LO i
>zamierzam zostać filozofem. Jestem również racjonalistą, sensu stricte jak i largo. Mój sposób życia
>dla społeczeństwa jest zupełnie idiotyczny i wiara w racjonalizm spowodowała że nie mam
>przyjaciół,codziennie ludzie znęcają się nade Mną psychicznie uważają mnie za durnia, imbecyla
>,idiotę. Ludzie nie akceptują mojego stylu życia. Ponieważ po poznaniu argumentów za i przeciw oraz
>obiektywnej ocenie moich poczynań nie piję, nie palę, nie ćpam, nie chodzę do kina, nie słucham
>radia eska, nie chodzę na dyskoteki, nie gram w piłkę nożną, ergo nie zachowuję się jak typowy
>młodzieniec w Moim wieku. Zawsze szukam głębszego sensu, myślę w sposób racjonalny. Ostatnio moja
>klasa miała lekcję i omawialiśmy pozytywizm. Dziwi mnie to że nikt nie wspomniał ani słowem o
>dziełach Fryderyka Nietzschego , listach T.Jeffersona czy nie poruszył tematu o życiu i twórczości
>M.Twaina. Ale zaraz , zaraz ja czytałem już niektóre dzieła tych wybitnych ludzi i pamiętam takie
>cytaty jak "ostatni chrześcijanin umarł na krzyżu","Wolę iść do piekła niż do nieba, gdyż w tym
>pierwszym znaleźli się wszyscy ciekawi ludzie." Dlatego nie wspomniano ani słowem o ich twórczości
>ponieważ ich niektóre dzieła pobudzają świadomość nakłaniają do myślenia. Kiedy zauważyłem w klasie
>na ścianie wiszą tablice na których zapisane są niektóre kierunki myśli i filozofii na przełomie
>wieków jak np odrodzenie romantyzm itd. Zdziwił mnie brak tabliczki która obejmuje rok 2000- po
>wyżej. Oczywiście że się o to nie zapytałem ponieważ zaraz został bym zrugany za idiotyzm przez
>rówieśników. Codziennie za moje poglądy jestem napastowany psychicznie. Wiedzę która choćby podważa
>istnienie Boga muszę zdobywać na własną rękę i za własne pieniądze. Codziennie religia wyrządza Mnie
>ale myślę także i wam wiele krzywdy. Do czego nasz świat zamierza dojść takim sposobem działania.

W tym miejscu znajdował się obszerny tekst zerżnięty co do przecinka z Opoki.org.pl. Tekst został usunięty, jako że nie zamierzamy być mirrorem jakiegokolwiek portalu. Placownik
Jankowski agnostyk (405 punktów)
>Termin metanoein ("nawracać się") oznacza zmianę własnej idei. W tradycji biblijnej wskazuje na radykalną zmianę kierunku życia. Oznacza odejście od bałwochwalstwa i złych obyczajów. Obejmuje wszystkie sfery życia: prywatną, publiczną, etyczną, polityczną, myśli i życia praktycznego. Gdy chodzi o wiarę, trzeba pamiętać, że ma ona dwa aspekty: to ufne oddanie się Jezusowi i uznanie za prawdę Jego przesłania o Ojcu. Wierzyć w Ewangelię, to wierzyć w dobrą nowinę o zbawieniu w Jezusie Chrystusie.

Bardzo dobrze to pokazałeś.Religia jest ideą.Po za tym obejmuje wszystkie sfery życia, czyli głowy kościoła mają pełną kontrolę ustalając standardy w wierze.Nie dziękuję zachowam niezależność umysłu.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365