Racjonalista - Strona głównaDo treści
Starzy ludzie....

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
30-05-2009 15:30Kasia (424 punktów)Starzy ludzie....
Ocena 16 na 16
przepraszam jeżeli kogoś urażę.....

Ale już nie mogę, czy zastanawialiście się nad fenomenem starych osób?

Kilka przykładów:

1. Przejście dla pieszych, światła, wyjście z Carrefoura. Ruchliwa ulica 2 pasy, samochody jadące z prędkością 70 km/h (lub więcej i mniej). Na pasy na czerwonym wchodzi babinka z siatami, nie biegnie ale człapie. Pisk hamulców, maluch hamuje pod kątem, kierowcy pokazują gesty pouczające....Stoję na tym przejściu i myślę "no ładnie....jak Powolniak z "co ludzie powiedzą", i za chwilę nie zdążyło zapalić się zielone z grupy stojących na przejściu i obserwujących zdarzenie kolejna babcia wchodzi na czerwonym.....masowe samobójstwo czy jak?

2. Inne skrzyżowanie, czerwone, wchodzi starszy Pan na jezdnię, po przeciwnej stronie pasów stoi dwóch strażników miejskich (odważny!). Po przejściu strażniczka pyta: Czy widział Pan światło? tak. Jakie? czerwone. To dlaczego Pan przeszedł? Bo nic nie jechało.....
W tym momencie otwiera się scyzoryk w kieszeni wszystkim kierowcom.....

3. Szpitalna przychodnia, długie godziny czekania. Wreszcie! moja kolej! Wchodzę, rozbieram się do majtek ponieważ potrzebne są oględziny uda....Po 10 minutach pacjentka (starsza pani) otwiera drzwi na oścież i pyta: długo jeszcze? bo tu ludzie starsi czekają? nie ważne że rzesze pacjentów gapią się na moje majty, nieważne że czekałam cierpliwie i nikomu nie wchodziłam, ważne że ja jestem młoda więc za dużo zajmuję czasu.....

4. Przystanek, to pewnie w każdym mieście się dzieje, starsi ludzie powoli dochodzą staja odpoczywają,ale......w tramwaju/autobusie odzyskują siły. widząc wolne miejsce biegną, depcząc stopy uderzając laską siatami.....przecież nie zajmę im miejsca nie uczestniczę w biegu.....

A do tego "mądrość" płynąca z doświadczenia.....nieomylni, nie ma dyskusji bo z młodym się nie rozmawia, pchanie się na plecy w kolejkach (potrzeba bliskości?), plucie i mlaskanie....(no może to jestem w stanie zrozumieć bo fizjologia)

To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marszalik (733 punktów)
Wydaje mi się, że wpadasz w małą paranoję. Jestem pewien, że jeśli tylko się porozglądasz, znajdziesz tyle samo przykładów takiego zachowania u ludzi "nie starych".
lukaszewicz (5674 punktów)
,
>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????

Jeszcze kilka latek i to zrozumiesz.
30-05-2009 16:32
 Ocena 17 na 17
sztejkat (4743 punktów)
Staruszek przechodzi przez jezdnię na dziko, 200 metrów od pasów. Zatrzymują go strażnicy:

- "Dlaczego pójdzie pan do przejścia i przejedzie w zgodzie z przepisami?"
- "Synku, będziesz miał 80 lat, to poznasz ile znaczy te 'tylko dwieście metrów'"

Wiek starczy ma swoje prawa. Młodym wydaje się, że dziadkom nie powinno się nigdzie spieszyć. Emerytura, wolne dnie, itp.

Młodym się wydaje. A starzy najzwyczajniej NIE MAJĄ CZASU. Zwyczajnie i brutalnie - śmierć śmieje im się w oczy i co chwilę zagląda przez ramię. Rachunki się zaburzają. Nie starcza sił, czas ucieka, zmienia się cena ryzyka. Młody, ginąc pod kołami traci całe przyszłe życie. Dziesięciolecia, uśmiech dziecka, westchnienia kochanków. Stary.... w sumie ryzykuje niewiele, a zyskuje kolejną niezmarnowaną godzinę życia.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
31-05-2009 15:06 
 Ocena 1 na 1
Fizyk (17637 punktów)
> Młody, ginąc pod kołami traci całe przyszłe życie. Stary.... w sumie ryzykuje niewiele, a zyskuje kolejną niezmarnowaną godzinę życia.

Coś w tym jest. Zmieniłem ostatnio pracę - chyba już ostatni raz - i muszę dojeżdżać 60 km. Próbowałem początkowo pociągiem ale w końcu kupiłem sobie motocykl. Czysty zysk tej godziny za każdym dojazdem. No i życie jakby wolniej ucieka.
31-05-2009 22:41 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (5685 punktów)
>Staruszek przechodzi przez jezdnię na dziko, 200 metrów od pasów. Zatrzymują go strażnicy:
>- "Dlaczego pójdzie pan do przejścia i przejedzie w zgodzie z przepisami?"

O ile nie zawiodła mnie pamięć i nie zmieniono przepisów to jeśli w odległości 100 metrów nie ma pasów to można legalnie przechodzić, więc błąd już jest w samych założeniach.
07-06-2009 18:54 
 Ocena 2 na 2
sztejkat (4743 punktów)
Eh...

Słusznie.

Jeno w tym miejscu jezdnia dwupasmowa, obok torowisko.

Ale mniejsza o szczegóły, choć zwykle w nich tkwi diabeł. Gdzie młodym niedaleko - starym znacznie dalej.

Pozdrawiam,


Tomasz Sztejka
pompa (524 punktów)
.
>4. Przystanek, to pewnie w każdym mieście się dzieje, starsi ludzie powoli dochodzą staja
>odpoczywają,ale......w tramwaju/autobusie odzyskują siły. widząc wolne miejsce biegną, depcząc stopy
>uderzając laską siatami.....przecież nie zajmę im miejsca nie uczestniczę w biegu.....

No ic z tego? Wiesz z czego to wynika? Wchodzą ludzie po 20-30 lat albo takie w wieku szkolnym i ledwie po wejściu do autobusu siadają szybko z dupą tam gdzie wolne jest i nieważne czy inne osoby po 70-80 lat muszą stać, oni sobie siedzą, bawią się telefonami i cieszą się nie wiadomo z czego. I to ma kultura. Jeszcze zniosę to że ktos musi jechać z pół godziny autobusem czy tam tramwajem i sobie siedzi ale jak widzę że koleś ( taki smarkach) jedzie jeden przystanek i musi siedzieć to by normalnie szło wziąć za szmaty i wyrzucić przez okno
30-05-2009 17:01 
 Ocena 4 na 4
liliac (147340 punktów)
>ale jak widzę że koleś ( taki smarkach) jedzie jeden przystanek i musi siedzieć to by >normalnie szło wziąć za szmaty i wyrzucić przez okno
>
To się, zdaje się, nazywa naruszenie nietykalności osobistej, ewentualnie napad z pobiciem i podpada pod łamanie prawa, kolego.
30-05-2009 17:37 
 Ocena 3 na 3
Celtyk (3337 punktów)
>To się, zdaje się, nazywa naruszenie nietykalności osobistej, ewentualnie napad z pobiciem i podpada pod łamanie prawa, kolego.
   To prawo ustalił człowiek, więc człowiek może je zmienić. A jak Cię wyciągają dwaj kanarzy za fraki tylko dlatego że w ciągu 30s nie możesz znaleźć biletu to jest OK? (a teoretycznie postępują zgodnie z prawem)


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
30-05-2009 19:02 
 Ocena 4 na 4
Marta T. (436 punktów)
>To prawo ustalił człowiek, więc człowiek może je zmienić. A jak Cię wyciągają dwaj kanarzy za fraki tylko dlatego że w ciągu 30s nie możesz znaleźć biletu to jest OK? (a teoretycznie postępują zgodnie z prawem)
Teoretycznie, a to różnica, bo kontrolerzy nie mają prawa człowieka wyciągać z autobusu. Tyle że ludzie o tym nie wiedzą i pozwalają na takie zachowanie.
30-05-2009 19:14 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Teoretycznie, a to różnica, bo kontrolerzy nie mają prawa człowieka wyciągać z autobusu. Tyle że ludzie o tym nie wiedzą i pozwalają na takie zachowanie.
   Zgadza się, ale ile razy praktycznie są karani za takie zachowanie? (przypuszczam, że w pojedynczych przypadkach)


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
30-05-2009 21:13 
 Ocena 7 na 7
lotrek (14275 punktów)
>Wiesz z czego to wynika? Wchodzą ludzie po 20-30 lat albo takie w wieku szkolnym i ledwie po wejściu do autobusu siadają szybko z dupą tam gdzie wolne jest i nie ważne czy inne osoby po 70-80 lat muszą stać, oni sobie siedzą,
I bardzo dobrze....
W zatłoczonym tramwaju siedzi wygodnie nastolatek. Stoi obok starsza kobieta z siatkami, ale młodzian tego nie zauważa, patrzy przez okno. Inni współpasażerowie oburzeni takim zachowaniem, zwracają mu uwagę, mówią mu, by ustąpił miejsca. On nie reaguję a stojąca kobieta bierze go w obronę:
- niech siedzi....dość się jeszcze nastoi, jak będzie w moim wieku

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
30-05-2009 22:07 
 Ocena 4 na 4
catseye (1381 punktów)
> po wejściu do autobusu siadają szybko z dupą tam gdzie wolne
Ja bym napisał "z tyłkiem", albo "po wejściu do autobusu siadają szybko tam gdzie wolne". "Tych słówek" mam już dosyć w telewizorze, kinie, a nawet w teatrze, nie mówiąc już o ulicy. U Racjonalistów chciałoby się od nich odpocząć.
Marta T. (436 punktów)
Wiesz, rozbawiło mnie to trochę, ale już tak jest. Tłumaczyć te przykłady mogę jedynie tak:
1,2 - niektórzy uważają, że przepisy ruchu drogowego ich nie dotyczą. A jeszcze wiek, no to przecież starszemu trzeba ustępować, nie? Ludzie starsi bywają strasznie uparci, nie przetłumaczysz, że źle robią. Tak sobie umyślili i nic tego nie zmieni. Też takie coś obserwuję nieraz.
3 - przychodnia to miejsce bitwy. Emeryci się niecierpliwią, przecież tylko im się spieszy (ciekawe dokąd?) No i przecież tylko ich schorzenia są najważniejsze. A już najgorsze jest, jak ludzie grzecznie czekają i przyjdzie taki ktoś, wepchnie się (albo go ktoś wpuści, grrr...) i "on tylko na chwilę", a siedzi pół godziny. Ludzie starsi często opowiadają u lekarza historię swojego życia, nic się nie trzyma kupy, a lekarz musi tego cierpliwie słuchać i wyłuskiwać istotne informacje. Bywam w szpitalach i bardzo często to widzę.
4 - sytuacje w autobusach bywają ko(s)miczne, na nonsensopedii jest cała masa typów babć autobusowych nonsensope(*)Rodzaje_babć_autobusowych . Często to, co zostało ujęte humorystycznie, bywa prawdziwym zjawiskiem obserwowanym w komunikacji miejskiej.
Cóż, ludzie starsi bywają czasem irytujący, pozostaje tylko "modlić się" (hahaha), że się takim kiedyś nie będzie
30-05-2009 18:53 
 Ocena 2 na 2
xarion (917 punktów)

>Cóż, ludzie starsi bywają czasem irytujący, pozostaje tylko "modlić się" (hahaha), że się takim kiedyś nie będzie

   "Modlitwa" chyba...a może zwłaszcza - nie pomoże...
Jeśli medycyna nie zrobi czegoś z fizjologią, to...


"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
31-05-2009 10:03 
 Ocena-1 na 3
Zella (1321 punktów)
.
>Cóż, ludzie starsi bywają czasem irytujący, pozostaje tylko "modlić się" (hahaha), że się takim kiedyś nie będzie <

Witam i życzę, by twa starość była na: "ha,ha, ha, "!!
Szkoda,że nie będę mogła dowiedzieć się jak , Drogi Racjonalisto, będziesz czuć się w sensie zdrowotnym i ochoty do tzw.manier, kiedy("daj boże!!!)będziesz mieć około 80 lat!! A może masz w rodzinie takich starszych krewnych porozmawiaj z nimi!!Poobserwuj ich zachowanie!! Życzę długich lat młodośći!!Zella
31-05-2009 17:36 
 Ocena 4 na 4
Woźnicki (143 punktów)
>Wiesz, rozbawiło mnie to trochę, ale już tak jest. Tłumaczyć te przykłady mogę jedynie tak:
>1,2 - niektórzy uważają, że przepisy ruchu drogowego ich nie dotyczą. A jeszcze wiek, no to przecież starszemu trzeba ustępować, nie? Ludzie starsi bywają strasznie uparci, nie przetłumaczysz, że źle robią. Tak sobie umyślili i nic tego nie zmieni. Też takie coś obserwuję nieraz.

w niektórych krajach przechodzenie na czerwonym świetle jest dozwolone i nie implikuje "złego", po prostu przechodząc na czerwonym świetle robisz to na własną odpowiedzialność i jesli akurat wtedy trzasnie w Ciebie auto, to wiesz, że trzasnęło z Twojej winy, np z braku właściwej oceny sytuacji na jezdni..
To tyczy się i młodych i starych...ocena sytuacji.
31-05-2009 18:56 
 Ocena 4 na 4
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Kiedyś załatwiałem sprawę w pewnym urzędzie i ustaliłem z panią A.B., młodą (ca. 25 lat), miłą i wielce urodziwą urzędniczką, że po odbiór aplikowanego "papieru" przyślę do niej swoich synów, małolatów.
"Koniecznie pozdrówcie ode mnie tę młodą panią A.B." - zobowiązałem synów.
Po ich powrocie, z "papierem" zapytałem: "Pozdrowiliście?" "Nie" - odpowiedzieli synkowie. "Dlaczego?" "Bo tam nie było żadnej młodej pani" - wyjaśnili. Po "przesłuchaniu" synów ustaliłem, że na pewno byli u pani urzędniczki A.B.
Jak widać do "starych" można być zaliczonym bardzo szybko.
A tak nieco poważniej. O ile "starzy" są w stanie zrozumieć młodych (bo nimi przecież byli), to jednak młodzi mają małe szanse zrozumieć "starych".
Ponadto twierdzę z całą odpowiedzialnością, że to, czy ktoś jest mądry/głupi, uprzejmy/cham, miły/gbur, uczynny/egoista etc. etc nie ma nic wspólnego z wiekiem, lecz z mlekiem (matki). Czyli jeśli pozytywnych cech nie wyssało się z mlekiem matki, to przysłowiowa woda z Wisły nie pomoże. Za nic nie pomoże. Można być chamem, gburem, świnią, durniem etc. etc. absolutnie w każdym wieku.
Kasia (424 punktów)

>Ponadto twierdzę z całą odpowiedzialnością, że to, czy ktoś jest mądry/głupi, uprzejmy/cham, miły/gbur, uczynny/egoista etc. etc nie ma nic wspólnego z wiekiem, lecz z mlekiem (matki). Czyli jeśli pozytywnych cech nie wyssało się z mlekiem matki, to przysłowiowa woda z Wisły nie pomoże. Za nic nie pomoże. Można być chamem, gburem, świnią, durniem etc. etc. absolutnie w każdym wieku.
>

Tak...ale....nawet jeśli ja przesadziłam to są generalnie cechy 'młodości" i "starości", jedna z tych cech jest np religijność.......
i mam wrażenie że brak empatii, niecierpliwość, brak umiejętności dyskusji...( oczywiście może to być wrażenie)
31-05-2009 19:50 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
>
>>
>Tak...ale....nawet jeśli ja przesadziłam to są generalnie cechy 'młodości" i "starości", jedna z tych cech jest np religijność.......
>i mam wrażenie że brak empatii, niecierpliwość, brak umiejętności dyskusji...( oczywiście może to być wrażenie)

I według Ciebie te braki są immanentną cechą tylko ludzi starszych?
Kasia (424 punktów)

>>i mam wrażenie że brak empatii, niecierpliwość, brak umiejętności dyskusji...( oczywiście może to być wrażenie)
>I według Ciebie te braki są immanentną cechą tylko ludzi starszych

Nie owe braki dotyczą wszystkich choć wydawałoby się że w większym stopniu ludzi starszych.....
01-06-2009 11:27 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>Tak...ale....nawet jeśli ja przesadziłam to są generalnie cechy 'młodości" i "starości", jedna z tych cech jest np religijność.......
>i mam wrażenie że brak empatii, niecierpliwość, brak umiejętności dyskusji...( oczywiście może to być wrażenie)
   Tak się zastanawiam nad przypadłością ślepoty (chodzi mi o ślepotę umysłową) i głupoty - z czym byś to powiązała: młodością, czy starością?
   Poza tym co mia religijność do przechodzenia na czerwonym? Jeszcze jakbyś pytała o wiarę to miałoby to jakieś odniesienie do problemu, ale religijność
   Co do umiejętności dyskusji też mam jakieś dziwne wrażenie . . .


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Kasia (424 punktów)

>   Poza tym co mia religijność do przechodzenia na czerwonym? Jeszcze jakbyś pytała o wiarę to miałoby to jakieś odniesienie do problemu, ale religijność >
nic nie ma i nie ma mieć, powiązałam religijność z wiekiem jak i przechodzenie na czerwonym z wiekiem.....

>   Co do umiejętności dyskusji też mam jakieś dziwne wrażenie . . . >
No i masz rację, skoro jedna strona wyraża swoje poglądy a druga tylko złośliwości to nie może być mowy o dyskusji drogi Panie....

SłoniSko, przyznaje rację z bułką......

02-06-2009 09:04 
 Ocena 2 na 2
Celtyk (3337 punktów)
>nic nie ma i nie ma mieć, powiązałam religijność z wiekiem jak i przechodzenie na czerwonym z wiekiem.....
    to w takim razie studenci są niesamowicie religijni , bo notorycznie przechodzą na czerwonym spiesząc się na kolejne zajęcia
>No i masz rację, skoro jedna strona wyraża swoje poglądy a druga tylko złośliwości to nie może być mowy o dyskusji drogi Panie....
   Nie da dyskutować z kimś, kto paragraf traktuje jak religię Ja nie zamierzam "klękać" przed każdym paragrafem tylko dlatego, że on jest, a już na pewno jak jest DEBILNY i nieżyciowy!
   Przepisy prawa powinny uwzględniać to, że społeczeństwo jest rozsądne, szczególnie wtedy, gdy głupota jest automatycznie karana a kara jest przekonywująca
W przypadku przechodzenia na czerwonym kara za złą ocenę sytuacji jest dobitna więc po co jeszcze do tego Policjant na każdym przejściu?
>SłoniSko, przyznaje rację z bułką......
   Może przeczytaj uważnie wypowiedzi Slonisko w powiązaniu z postami, których dotyczą, a nie wyrywasz je z kontekstu i interpretujesz jak Ci wygodnie.

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
SloniSko (1109 punktów)
>>SłoniSko, przyznaje rację z bułką......
>   Może przeczytaj uważnie wypowiedzi Slonisko w powiązaniu z postami, których dotyczą, a nie wyrywasz je z kontekstu i interpretujesz jak Ci wygodnie.
   Zła interpretacja - Kasia przyznała mi rację w sprawie z bułką.
Btw. Co bardzo uważam Dziękuję


"Never assume anything" - A. Milne
Marta T. (436 punktów)
>w niektórych krajach przechodzenie na czerwonym świetle jest dozwolone i nie implikuje "złego", po prostu przechodząc na czerwonym świetle robisz to na własną odpowiedzialność i jesli akurat wtedy trzasnie w Ciebie auto, to wiesz, że trzasnęło z Twojej winy, np z braku właściwej oceny sytuacji na jezdni..
>To tyczy się i młodych i starych...ocena sytuacji.
Ale tu nie chodzi tylko o czerwone światło, ale też o pchanie się pod koła samochodu. Jedzie samochód, pędzi wręcz prawie, a tu taki emeryt na ulicę akurat wyłazi. Mój dziadek tak nieraz robił i nie przetłumaczy mu się, że źle robił, bo może ktoś go potrącić. On się z tego śmiał. Teraz trzeba go z tym pilnować.
Adamiak (36436 punktów)
>przepraszam jeżeli kogoś urażę.....
   Luuuzik.

>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????
   Owszem, to również bardzo prawdopodobne.

P.S.Aha, zapomniałbym odpowiedzieć na pozostałe 4 pytajniki:
2. tak;
3. tak;
4. tak;
5. tak... to również bardzo prawdopodobne, że ciebie nie ominie, ale nie ma się czego bać - znajdzie się ktoś inny do opisania tej historyjki.
xarion (917 punktów)

>Ale już nie mogę, czy zastanawialiście się nad fenomenem starych osób?
    Hehe... ale pic polega na tym, że każdy jest przekonany, iż jest jedynym pieprzonym wyjątkiem w całej historii ludzkości, którego ten problem nie dotyczy...
Więc żyj szybko - umieraj młodo...


"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
Jankowski agnostyk (405 punktów)
Mnie najbardziej przerażają poplecznicy znanego radia (w większości starzy).
30-05-2009 19:04 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Mnie najbardziej przerażają poplecznicy znanego radia (w większości starzy).

   Coś mi mówi, że nie bez powodu starzy pod skrzydłami radyjka się gromadzą... tam przynajmniej udają, że ich, starych lubią.
stilgar (7322 punktów)
Ad 1 i 2:

Jak ktoś nie kieruje jakimś pojazdem, to po prostu nie zdaje sobie sprawy z trudności i niebezpieczeństw.

Jak miałem lat naście, to na rowerze gnałem po ulicach, skręcałem bez wskazywania ręką przed maskami samochodów...

A potem zdałem egzamin na prawo jazdy - i zobaczyłem, że takim samochodem, przede wszystkim nie zatrzymam się w miejscu, nie mam dobrej widoczności na pobocze po prawej stronie ( bo mi mój własny samochód zasłania... ) więc musze zachować odpowiednio dużo miejsca, żeby nie zaczepić rowerzystów lusterkiem itd.

A potem miałem wypadek na rowerze ( jak już jeździłem po ludzku ) - samochód zajechał mi drogę dwa razy pod rząd ( ja byłem na głównej, on wyjechał z podporządkowanej i skręcił od razu w następną... ) w wyniku czego zostały mi na twarzy dwie blizny i nawyk niezwykle ostrożnej jazdy wszystkim i odpowiednie zachowanie jako pieszego...
( ha, ale mi sie przydługa dygresja zrobiła...)
Za to większość moich znajomych często wchodzi na czerwone ("bo nic nie jedzie"), czy na przejściu wchodzi pod samochody ("przecież sie zatrzymał, więc o co chodzi?")...

Ten problem jest dość ogólny, zwłaszcza w Polsce, wielu ludzi ma przepisy ruchu drogowego gdzieś... A starsi ludzie zapewne nigdy nie prowadzili samochodu ( bo i kiedy mieli sie nauczyc, skoro przed wojną były trzy samochody w miasteczku? ), wiec tym bardziej nie widzą problemów...

Ad 3.
Starzy ludzie mają dużo wolnego czasu i mało rozrywek, więc zwyczajnie w świecie się nudzą. Świetną receptą na nudę jest wizyta u lekarza - nie dość, że za darmo, można sobie pogadać i na zdrowie wyjdzie! Same plusy! A na poczekalni - nudno!

A autobusami nie jeżdzę ( mieszkam w centrum, wiec praktycznie wszędzie moge dojść na piechotę ), więc do czwartego punktu się nie odniosę...
Andrzej Wendrychowicz (6624 punktów)
Myślę, że autorce wątku spodoba się dowcip nt. sławnego pytania towarzysza Gierka
Pomożecie?
Pomożemy!
No to umrzyjcie.
Przyłącz się do Towarzysza Sekretarza i poproś starych, żeby poumierali.
30-05-2009 23:45 
 Ocena 1 na 1
Gosia (9452 punktów)

>Przyłącz się do Towarzysza Sekretarza i poproś starych, żeby poumierali.

Spokojnie, nie tak szybko z tym umieraniem, jeszcze mogą być przydatni.

Parafrazując Yeatsa: Polska to nie jest kraj dla starych ludzi.
Celtyk (3337 punktów)
>1. Przejście dla pieszych, światła, wyjście z Carrefoura. Ruchliwa ulica 2 pasy, samochody jadące z
>prędkością 70 km/h (lub więcej i mniej). Na pasy na czerwonym wchodzi babinka z siatami, nie biegnie
>ale człapie. Pisk hamulców, maluch hamuje pod kątem, kierowcy pokazują gesty pouczające....Stoję na
>tym przejściu i myślę "no ładnie....jak Powolniak z "co ludzie powiedzą", i za chwilę nie zdążyło
>zapalić się zielone z grupy stojących na przejściu i obserwujących zdarzenie kolejna babcia wchodzi
>na czerwonym.....masowe samobójstwo czy jak?
   Jak już tak patrzysz na prawo - to w mieście za 70km/h to jest ze 2 lub 3pkt i ze 200PLN mandatu, a pieszy po nowelizacji dostaje bodaj 50PLN za czerwone więc.... Poza tym Starsi ludzie jak byli młodzi to świateł nie było, a teraz ktoś może w zależności od koloru światła po drugiej stronie ulicy stać albo iść. Dla takie prawo jest irracjonalne.
>2. Inne skrzyżowanie, czerwone, wchodzi starszy Pan na jezdnię, po przeciwnej stronie pasów stoi
>dwóch strażników miejskich (odważny!). Po przejściu strażniczka pyta: Czy widział Pan światło? tak.
>Jakie? czerwone. To dlaczego Pan przeszedł? Bo nic nie jechało.....
>W tym momencie otwiera się scyzoryk w kieszeni wszystkim kierowcom.....
   Jak ktoś ustanowi przepis, że przed każdym skrzyżowaniem należy się zatrzymać, wysiąść z samochodu i obejść go naokoło bo tak debilny przepis mówi to będziesz go przestrzegał tylko dlatego, że jest takie prawo, czy popukasz się w głowę?
   Kilkanaście lat temu centrum Moskwy, główna ulica miasta (po 4 pasy w obie strony) zapaliło się czerwone dla pieszych, zielone dla samochodów. Samochody przejechały, a ludzie pomimo czerwonego poszli i żadna (jeszcze wtedy Milicja)nic z tego nie robiła. Po prostu można było przechodzić na czerwonym jak nic nie jechało. Dla mnie prywatnie jako pieszemu to jest nieżyciowy przepis. Czerwone warunkowe OK. Mam czerwone i wiem, że samochody mają pierwszeństwo, ale nie jadą i widzę, że nic nie ma w zasięgu wzroku to po co stań??
Bo tak przepis mówi?? Nie mam przekonania do przestrzegania zasady "Dura lex, sed lex" tylko dlatego, że jest takie prawo.
>3. Szpitalna przychodnia, długie godziny czekania. Wreszcie! moja kolej! Wchodzę, rozbieram się do
>majtek ponieważ potrzebne są oględziny uda....Po 10 minutach pacjentka (starsza pani) otwiera drzwi
>na oścież i pyta: długo jeszcze? bo tu ludzie starsi czekają? nie ważne że rzesze pacjentów gapią
>się na moje majty, nieważne że czekałam cierpliwie i nikomu nie wchodziłam, ważne że ja jestem młoda
>więc za dużo zajmuję czasu.....
   No cóż to nie było miłe doświadczenie. Zasady dobrego wychowania raczej się nie zmieniły więc nie ma to usprawiedliwienia poza przypadłością wieku
>4. Przystanek, to pewnie w każdym mieście się dzieje, starsi ludzie powoli dochodzą staja
>odpoczywają,ale......w tramwaju/autobusie odzyskują siły. widząc wolne miejsce biegną, depcząc stopy
>uderzając laską siatami.....przecież nie zajmę im miejsca nie uczestniczę w biegu.....
>A do tego "mądrość" płynąca z doświadczenia.....nieomylni, nie ma dyskusji bo z młodym się nie
>rozmawia, pchanie się na plecy w kolejkach (potrzeba bliskości?), plucie i mlaskanie....(no może to
>jestem w stanie zrozumieć bo fizjologia)
   Ty nie i to się chwali. Należy uszanować starsze osoby. Nie mają (w przeważającej większości) tak fizycznej jak i umysłowej sprawności młodego człowieka. Czasem doświaczenie życiowe też już zawodzi.
Jednak nie dziwie się takiemu zachowaniu. Przyjrzyj się szerzej pasażerom, może zrozumiesz dlaczego tak się zachowują starsze osoby.
>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????
   Być może, ale nie tylko.

P.S. Oby dane Ci było doczekać tych lat (jeszcze troche przed Tobą) i pamiętać młodość i aktualne spojrzenie na świat. Może wtedy na wiele spraw będziesz patrzeć inaczej.


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
02-06-2009 09:10 
 Ocena 1 na 1
ister (80 punktów)
>   Jak już tak patrzysz na prawo - to w mieście za 70km/h to jest ze 2 lub 3pkt i ze 200PLN mandatu, a pieszy po nowelizacji dostaje bodaj 50PLN za czerwone więc....
Są miejsca w mieście, gdzie ograniczenie prędkości jest podwyższone do 70-ciu. Szczególnie właśnie na ruchliwych, dwu-trzypasmowych ulicach, więc...
>   Poza tym Starsi ludzie jak byli młodzi to świateł nie było, a teraz ktoś i marze w zależności od koloru światła po drugiej stronie ulicy stać albo iść. Dla takie prawo jest irracjonalne.
No jasne. Ale jak ktoś go palnie tym samochodem, to jaka awantura będzie. A jak ktoś wystraszony nagłym hamowaniem i perspektywą zabicia człowieka wyskoczy z samochodu i opieprzy, to jeszcze, że ta młodzież taka niewychowana. Czasy się zmieniają i nie wydaje mi się, że aż takiego wysiłku wymaga zapamiętanie: czerwone - stój, zielone - idź.
>   Jak ktoś ustanowi przepis, że przed każdym skrzyżowaniem należy się zatrzymać, wysiąść z samochodu i obejść go naokoło bo tak debilny przepis mówi to będziesz go przestrzegał tylko dlatego, że jest takie prawo, czy popukasz się w głowę?
Wiesz, te przepisy nie są aż tak głupie i zazwyczaj różne zakazy/nakazy/ograniczenia mają swój sens (choć przyznaje - bywają wyjątki). A co do przechodzenia na czerwonym i tym, ze "nic nie jedzie", a jeśli dziadek już niedowidzi a okularów nie nosi, bo ma to gdzieś, to nawet tego samochodu nie zauważy.
>   Kilkanaście lat temu centrum Moskwy, główna ulica miasta (po 4 pasy w obie strony) zapaliło się czerwone dla pieszych, zielone dla samochodów. Samochody przejechały, a ludzie pomimo czerwonego poszli i żadna (jeszcze wtedy Milicja)nic z tego nie robiła. Po prostu można było przechodzić na czerwonym jak nic nie jechało. Dla mnie prywatnie jako pieszemu to jest nieżyciowy przepis. Czerwone warunkowe OK. Mam czerwone i wiem, że samochody mają pierwszeństwo, ale nie jadą i widzę, że nic nie ma w zasięgu wzroku to po co stań??
>Bo tak przepis mówi?? Nie mam przekonania do przestrzegania zasady "Dura lex, sed lex" tylko dlatego, że jest takie prawo.
To w sumie dlaczego miałbyś nie zabić kogoś, kto cię notorycznie irytuje? Przecież wkurza wszystkich naokoło, nikt go nie lubi, same plusy będą z zabicia go. Co tam się będziesz idiotycznych praw i zakazów trzymał.

Jestem ciekawa, czy w ogóle prowadzisz samochód i wiesz, jak to wygląda "z drugiej strony". Mi się wiele pozmieniało odkąd zaczęłam jeździć maszynką do zabijania staruszków przechodzących na czerwonym.

I druga rzecz - wybacz, jeśli naskoczyłam na Ciebie, ale naprawdę nie cierpię cwaniactwa i postawy "bo mnie to nie dotyczy, to prawo, ten przepis jest głupi i nie będę go przestrzegał". Szczególnie, gdy chodzi o niebezpieczne sytuacje. A już w ogóle mnie szlag trafia, gdy ktoś idiotycznie pakuje mi się pod koła (bo on może, bo przecież się zatrzymam, bo mnie nie zauważył) a w razie czego, to ja będę musiała jakoś radzić sobie z tym, że zabiłam bądź uszkodziłam takiego idiotę (że nie wspomnę o tym, że zatłukę każdego, kto uszkodzi mój samochodzik, chyba, że ja przez swoją głupotę, ale to już sprawa między mną a mną )

No, powiedziała co wiedziała, a teraz wracam do pracy. Pozdrawiam.

Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia. ------- "Urodziłem się na 52' szerokości geograficznej północnej i 20' długości geograficznej wschodniej. Wylosowałem Polskę, w pokerze po takim rozdaniu mówi się pas"
02-06-2009 09:52 
 Ocena 3 na 3
Celtyk (3337 punktów)
>Są miejsca w mieście, gdzie ograniczenie prędkości jest podwyższone do 70-ciu. Szczególnie właśnie na ruchliwych, dwu-trzypasmowych ulicach, więc...
   Wiem o tym. Tylko powiedz jaki to procent ulic w mieście? A może powinienem użyć słowa promil ulic

>No jasne. Ale jak ktoś go palnie tym samochodem, to jaka awantura będzie. A jak ktoś wystraszony nagłym hamowaniem i perspektywą zabicia człowieka wyskoczy z samochodu i opieprzy, to jeszcze, że ta młodzież taka niewychowana. Czasy się zmieniają i nie wydaje mi się, że aż takiego wysiłku wymaga zapamiętanie: czerwone - stój, zielone - idź.
   Można wprowadzić jeszcze ileś kolejnych przepisów na zasadzie "stój - idź" typu:
  • 05:30 - pobudka,
  • 06:00 - oddajemy mocz,
  • 06:15 - oddajemy mocz,
  • 07:00 - śniadanie

itd, itd i wprowadzić to na mocy ustawy, a nieprzestrzeganie przepisów karać wieloletnim więzieniem i robotami w kamieniołomach.
>Wiesz, te przepisy nie są aż tak głupie i zazwyczaj różne zakazy/nakazy/ograniczenia mają swój sens (choć przyznaje - bywają wyjątki). A co do przechodzenia na czerwonym i tym, ze "nic nie jedzie", a jeśli dziadek już niedowidzi a okularów nie nosi, bo ma to gdzieś, to nawet tego samochodu nie zauważy.
   Wszystkie nie, ale regulowanie życia na maksa czego przykład dałem powyżej uważasz za słuszny cel rozwoju społeczeństwa? Co mam jeszcze dopisać do tej listy i jak bardzo wypaczyć przykłady żeby było jasne co chcę przekazać?
Skoro jak Pisał SloniSko na wyspach przy Policji można przejść na czerwonym jak nikt nie jeździ i nikt nie robi z tego HALO to znaczy, że się da, ale nie u nas trzeba przepis i koniec. ZERO wolności umysłowej - porażka

>To w sumie dlaczego miałbyś nie zabić kogoś, kto cię notorycznie irytuje? Przecież wkurza wszystkich naokoło, nikt go nie lubi, same plusy będą z zabicia go. Co tam się będziesz idiotycznych praw i zakazów trzymał.
   Dlaczego jeśli już dajesz porównania to nawet w tym niedoskonałym prawie podlegają różnym kwalifikacjom karnym.
Przejście na czerwonym jest wykroczeniem, a zabójstwo jest przestępstwem. A poza tym na pozbycie się natręta jest wiele skuteczniejszych i niekaralnych sposób, ale trzeba do tego użyć rozumu...
>Jestem ciekawa, czy w ogóle prowadzisz samochód i wiesz, jak to wygląda "z drugiej strony". Mi się wiele pozmieniało odkąd zaczęłam jeździć maszynką do zabijania staruszków przechodzących na czerwonym.
   No cóż tu "wdepnełaś" w błoto
  • samochód - średnio rocznie 20-30tyś
  • rower około 5tyś za sezon
  • pieszo nie podam w kilometrach, ale po mieście chodzę i to sporo
   Przyznam, że posiadanie prawka zmienia spojrzenie na zachowania kierowców i odwrotnie. Co nie zmienia faktu, że na zapadłej podmiejskiej ulicy nie stoję na czerwonym jak KOŁEK jeśli nic nie jedzie - bo i po co??

>I druga rzecz - wybacz, jeśli naskoczyłam na Ciebie
   Jeśli zdarzy Ci się coś takiego (trzeba się postarać) to zajmie się tym Moderator forum.
>, ale na prawdę nie cierpię cwaniactwa i postawy "bo mnie to nie dotyczy, to prawo, ten przepis jest głupi i nie będę go przestrzegał".
   Dlaczego dorabiasz "gębę" do moich wypowiedzi? Dopiero w tym poście napisałem, że potrafię przechodzić na czerwonym, ale jeśli to nie stanowi zagrożenia przede wszystkim dla mnie oraz dla innych użytkowników!
>Szczególnie, gdy chodzi o niebezpieczne sytuacje.
   Co jest niebezpiecznego w przechodzeniu na czerwonym jeśli nic nie jedzie?
>A już w ogóle mnie szlag trafia, gdy ktoś idiotycznie pakuje mi się pod koła (bo on może, bo przecież się zatrzymam, bo mnie nie zauważył)
   Tu się zgadzamy, ja też takich nie Cierpię, ale nic nie powiem na kogoś kto przechodzi na czerwonym a ja nawet nie muszę się zastanawiać, czy zdjąć nogę z gazu.
>a w razie czego, to ja będę musiała jakoś radzić sobie z tym, że zabiłam bądź uszkodziłam takiego idiotę (że nie wspomnę o tym, że zatłukę każdego, kto uszkodzi mój samochodzik, chyba, że ja przez swoją głupotę, ale to już sprawa między mną a mną )
   Samochód rzecz nabyta, natomiast jeśli boisz się takiej sytuacji to zrezygnuj z prowadzenia auta.
>No, powiedziała co wiedziała, a teraz wracam do pracy. Pozdrawiam.
   Zawsze miło przeczytać czyjeś poglądy niekoniecznie zgodne z moimi Każda wypowiedź ma szanse coś wnieść do dyskusji.
P.S. Pomimo "zaciekłej" dyskusji i tak raczej prawa nie zmienimy, ale wcale to nie przeszkadza aby wymieniać poglądy.
Też pozdrawiam.

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
02-06-2009 11:37 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>   Można wprowadzić jeszcze ileś kolejnych przepisów na zasadzie "stój - idź" typu:
  • >05:30 - pobudka,
    >06:00 - oddajemy mocz


   Dzięx, mogło być odwrotnie.
02-06-2009 12:37 
 Ocena 4 na 4
placownik (17853 punktów)

>Czasy się zmieniają i nie wydaje mi się, że aż takiego wysiłku wymaga zapamiętanie: czerwone - stój, zielone - idź.

   Zielone - idź? To chyba jakiś skrót myślowy. Dla 80 latka zielone powinno znaczyć: skoro już się dowlokłeś do tego przejścia to startuj natychmiast i gnaj ile siły w nogach i tchu płucach i broń Boże nie trać czasu na rozglądanie się na boki. Pamiętaj, że czasu masz mało, a jak się nie pośpieszysz, to czerwone dorwie cię na samym środku przejścia i wtedy usłyszysz, oj usłyszysz.

   Pozdrawiam


Niech strój słów podkreśla urodę myśli
ister (80 punktów)
>>Czasy się zmieniają i nie wydaje mi się, że aż takiego wysiłku wymaga zapamiętanie: czerwone - stój, zielone - idź.
>   Zielone - idź? To chyba jakiś skrót myślowy. Dla 80 latka zielone powinno znaczyć: skoro już się dowlokłeś do tego przejścia to startuj natychmiast i gnaj ile siły w nogach i tchu płucach i broń Boże nie trać czasu na rozglądanie się na boki. Pamiętaj, że czasu masz mało, a jak się nie pośpieszysz, to czerwone dorwie cię na samym środku przejścia i wtedy usłyszysz, oj usłyszysz.
>   Pozdrawiam
Ech, nie chodzi mi o sytuację, gdzie zielone światło pali się akurat tyle, że nawet młody zdąży dojść do połowy przejścia. Chodzi mi o ewidentne wchodzenie na przejście, gdy pali się czerwone. Pół biedy, jak ktoś szybko przejdzie, gdy jest pusto. Irytuje mnie to, ale o ile nie wpakuje mi się pod koła to z Bogiem (czy z kim tam). Ale co, gdy starsza osoba idzie i idzie i idzie... Zanim dojdzie do połowy, zdąży nadjechać kilka samochodów, zatrzymują się z piskiem opon, kierowcy wkurzeni, człowiek na przejściu wystraszony. Po co to? Nie lepiej poczekać tą minutkę na zielone?

Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia. ------- "Urodziłem się na 52' szerokości geograficznej północnej i 20' długości geograficznej wschodniej. Wylosowałem Polskę, w pokerze po takim rozdaniu mówi się pas"
Kasia (424 punktów)
Pominęłam słynne babcie z toruńskim guru, bo to zupełnie inna sprawa (chociaż...na kościoły wypełnione są ludźmi starszymi....:/)

I ubolewam, że każdego to czeka...tylko tego nie zauważymy, wtedy będziemy pisać o "dziczy" młodych albo wcale nie będziemy pisać (będą inne technologie których nie ogarniemy)......

A może jest jakiś sposób.....ja się takiej starości i w ogóle starości boję.....:/

A Wy nie?
Celtyk (3337 punktów)
>A może jest jakiś sposób.....ja się takiej starości i w ogóle starości boję.....:/
>A Wy nie?
   Pytanie brzmi czy będzie nam dane jej doczekać....


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
30-05-2009 20:39 
 Ocena 1 na 1
stilgar (7322 punktów)
>I ubolewam, że każdego to czeka...
Z takim podejściem to jest samospełniająca sie przepowiednia...
>A może jest jakiś sposób.....ja się takiej starości i w ogóle starości boję.....:/

Pewnie, że jest - SCIENCE! Czytałem jakiś czas temu wypowiedź jakiegoś naukowca, który przewidywał, że obecnie żyją pierwsi ludzie, którym dane będzie przeżyć tysiąc lat Biorąc pod uwagę postęp w medycynie i innych naukach ( sto lat temu, 1909 - samoloty które ledwo potrafią się odrywać od ziemi, o samochodach mało kto słyszał, w kinach nieme, kilkuminutowe, czarnobiałe filmy, antybiotyki nie były jeszcze odkryte (1928!), o DNA(1953) nikt nie słyszał, a co tu mówić o lotach w kosmos, telewizji, komputerach, tworzywach sztucznych ? ) to kto wie, co nas czeka, za kolejne 100 lat ?

O ile tylko nie będzie sie blokować rozwoju nauki sztucznymi zakazami, mamy szanse na to, żeby w ogóle się nie starzeć i nie umierać

>A Wy nie?

Nie. Ja z nadzieją patrze w przyszłość
30-05-2009 21:43 
 Ocena 4 na 4
rudyment (3233 punktów)
>A może jest jakiś sposób.....ja się takiej starości i w ogóle starości boję.....:/
>A Wy nie?

Gdy jesteś młoda. boisz się starości, gdy się zestarzejesz, młodości bać się będziesz. Co można na to poradzić? Ano zająć się czymś innym.

"Człowiek siądzie, pomyśli i wymyśli" (N. Dyzma)
31-05-2009 10:02 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>A może jest jakiś sposób...

   Sposób jest, tylko skomplikowany niesłychanie przy całej swej ekstrawaganckiej egzotyce:
   ... trzeba zrozumieć, że "młodość" nie ma monopolu na atrakcyjność tak, jak "starość" nie chroni przed głupotą.

>...ja się takiej starości i w ogóle starości boję...
>A Wy nie?
   A niby dlaczego?
   Nie boję się wieczoru, nie boję się jutra, nie boję się innego, nieznanego... bo niby dlaczego? Wieczór zamieni się w rano, jutro we wczoraj, nieznane w swojskie z całym dobrodziejstwem inwentarza.
   Jak już przestanie się zmieniać... to co mi za różnica?

   Miłej niedzieli.
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
Obserwuję troszkę starych ludzi z mojej rodziny, sąsiadów itd. głównie dlatego, żeby zobaczyć jaka będę i co zrobić, żeby taką nie być i zauważyłam pewną prawidłowość: starzy ludzie są tacy jak za młodu, tylko bardziej... Już tłumaczę o co mi chodzi. Jeśli ktoś, w młodszym wieku był uparty, to na starość jest uparty do nieprzytomności, jeśli ktoś był oszczędny w młodości, to jako staruszek staje się skąpiradłem niemiłosiernym, ograniczona, nietolerancyjna baba zostanie słuchaczką RM, a miła dziewczyna zwykle staje się miłą, kochaną babcią. Tak więc na to, jakim dziadkiem albo babcią się będzie pracuje się przez całe życie. Dobrze byłoby zacząć tak gdzieś koło osiemnastki...

30-05-2009 20:33 
 Ocena 6 na 6
NieIstniejesz (1137 punktów)
Ło matko bosko, to ja nie chcę dożyć mojej starości. Tak będzie lepiej dla mnie i dla świata


"Trzeba nosić w sobie Chaos, by dać życie Tańczącej Gwieździe"
30-05-2009 20:36 
 Ocena 2 na 4
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>Ło matko bosko, to ja nie chcę dożyć mojej starości. Tak będzie lepiej dla mnie i dla świata

Walcz o wolny dostęp do eutanazji. Będziesz mógł uwolnić świat od siebie w odpowiednim czasie i może przy okazji przysłużysz się innym.
Woźnicki (143 punktów)
>Obserwuję troszkę starych ludzi z mojej rodziny, sąsiadów itd. głównie dlatego, żeby zobaczyć jaka będę i co zrobić, żeby taką nie być i zauważyłam pewną prawidłowość: starzy ludzie są tacy jak za młodu, tylko bardziej... Już tłumaczę o co mi chodzi. Jeśli ktoś, w młodszym wieku był uparty, to na starość jest uparty do nieprzytomności, jeśli ktoś był oszczędny w młodości, to jako staruszek staje się skąpiradłem niemiłosiernym, ograniczona, nietolerancyjna baba zostanie słuchaczką RM, a miła dziewczyna zwykle staje się miłą, kochaną babcią. Tak więc na to, jakim dziadkiem albo babcią się będzie pracuje się przez całe życie. Dobrze byłoby zacząć tak gdzieś koło osiemnastki...
>
TO JA BĘDĘ BARDZO MIŁY!

Kowalska (14008 punktów)
Starość nie jest taka straszna, jeśli jesteś w miarę zdrowy fizycznie. I psychicznie. Jeśli masz na godziwe utrzymanie, na lekarstwa, na opłaty. I nie musisz być zależny od innych.
Niewielu jest takich staruszków w naszym kraju.

Więc nie dziwmy się, że większość przepełnia żal. Za utraconą bezpowrotnie młodością, kiedy byli potrzebni, a teraz są utrapieniem dla wszystkich wokół. Żal i złość, że przepracowali uczciwie całe życie, a teraz nie stać ich nawet na podstawowe lekarstwa, opłaty, jedzenie... Wieczny lęk, starczy do emerytury czy nie starczy.... Wykupić receptę czy zapłacić czynsz...

Ciągły żal i złość... Nie dziwmy się zatem, że nie tryskają humorem i w dupie mają czy ich coś przejedzie na czerwonym czy nie. I co kto o nich myśli...
30-05-2009 22:10 
 0 na 2
catseye (1381 punktów)
>Ciągły żal i złość... Nie dziwmy się zatem, że nie tryskają humorem i w dupie mają czy ich coś przejedzie na czerwonym czy nie. I co kto o nich myśli...

Bardzo miły post. Tylko .... patrz moja uwaga do pompy ...
30-05-2009 22:18 
 Ocena 2 na 2
SloniSko (1109 punktów)
>Więc nie dziwmy się, że większość przepełnia żal. (...)
Ale żal do świata nie jest usprawiedliwieniem do utrudniania ludziom życia.

Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem, i taka babina włazi Ci pod koła samochodu. Dodaj do tego, że na prędkościomierzu masz liczbę o 10 większą niż na znaku w czerwonym kółku. Kto będzie winien? Kto będzie ciągany po sądach?

Starsi ludzie chcą być po prostu zauważeni. Kiedyś jako młodzi w centrum uwagi, świat stał przed nimi otworem, teraz na starość każdy się odwraca, są spychani na margines. A oni nadal chcą być potrzebni, chcą, żeby ktoś pytał ich o zdanie, liczył się z nimi, etc.

Ostatnia sprawa. Nie można generalizować, jest wielu starszych ludzi, którzy naprawdę mają poukładane w głowie, z których można brać wzór, którzy nie pasują do żadnego z przypadków w pierwszym poście.


"Never assume anything" - A. Milne
30-05-2009 23:09 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>Ale żal do świata nie jest usprawiedliwieniem do utrudniania ludziom życia.<

Oczywiście, że nie usprawiedliwia głupiego zachowania.

>Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem, i taka babina włazi Ci pod koła samochodu.<

Z ręką na sercu, dasz słowo, że Tobie nigdy nie zdarzyło się wejść na ulicę w taki sposób, by chwilę potem kierowcy klęli na Ciebie na czym świat stoi? Bo mnie się zdarzyło, i to parę razy. Zamyślona, komórka w ręce i wysyłanie smsa... Głupie, bezmyślne zachowanie, którego nic nie usprawiedliwia. Ani starość, ani młodość.

>Dodaj do tego, że na prędkościomierzu masz liczbę o 10 większą niż na znaku w czerwonym kółku. Kto będzie winien? Kto będzie ciągany po sądach?<

Czyli, że jak jest ograniczenie do 40 km to Ty jedziesz 400 km na godzinę? Nonono.....

>Starsi ludzie chcą być po prostu zauważeni. Kiedyś jako młodzi w centrum uwagi, świat stał przed nimi otworem, teraz na starość każdy się odwraca, są spychani na margines. A oni nadal chcą być potrzebni, chcą, żeby ktoś pytał ich o zdanie, liczył się z nimi, etc.<
>Ostatnia sprawa. Nie można generalizować, jest wielu starszych ludzi, którzy na prawdę mają poukładane w
>głowie, z których można brać wzór, którzy nie pasują do żadnego z przypadków w pierwszym pości<

Czyli w sumie zgadzasz się ze mną
30-05-2009 23:26 
 Ocena 2 na 2
Marta T. (436 punktów)
>>Dodaj do tego, że na prędkościomierzu masz liczbę o 10 większą niż na znaku w czerwonym kółku. Kto będzie winien? Kto będzie ciągany po sądach?<
>Czyli, że jak jest ograniczenie do 40 km to Ty jedziesz 400 km na godzinę? Nonono.....
Matematyka się kłania Liczba o 10 większa oznacza, że do liczby wejściowej dodajesz 10, a nie mnożysz ją przez 10
Kowalska (14008 punktów)
>Matematyka się kłania Liczba o 10 większa oznacza, że do liczby wejściowej dodajesz 10, a nie mnożysz ją przez 10

No tak, musiałoby być napisane "10 razy większą". Dziękuję za zwrócenie uwagi, a Pana SłoniSko przepraszam za posądzenie, że jeździ z takimi prędkościami.

Btw, ta liczba.... Ona jest wyjściowa czy wejściowa?........
31-05-2009 06:09 
 Ocena 1 na 1
Kasia (424 punktów)

>>Wyobraź sobie, że jedziesz samochodem, i taka babina włazi Ci pod koła samochodu.<
>Z ręką na sercu, dasz słowo, że Tobie nigdy nie zdarzyło się wejść na ulicę w taki sposób, by chwilę potem kierowcy klęli na Ciebie na czym świat stoi? Bo mnie się zdarzyło, i to parę razy. Zamyślona, komórka w ręce i wysyłanie smsa... Głupie, bezmyślne zachowanie, którego nic nie usprawiedliwia. Ani starość, ani młodość.
>>Dodaj do tego, że na prędkościomierzu masz liczbę o 10 większą niż na znaku w czerwonym kółku. Kto będzie winien? Kto będzie ciągany po sądach?<

Zamyślenie...no no za takie zamyślenie traci się życie......w mieście na niektórych trasach jest ograniczenie do 70 km/h, przy takiej prędkości, pieszy ma małe szanse na przeżycie....Jakoś nie wierzę że piesi chcą w ten sposób popełnić samobójstwo....kierowca który zabił pieszego....sądy, prokurator, rodzina pieszego święcie oburzona....a ty człowieku jedziesz normalnie w mieście siedemdziesiątka....i z daleka widzisz jak włażą na czerwonym....trąbisz? pukają się w czoło albo inne miny...
Pomijam fakt że kierowcy, jadą zawsze "ciut" więcej....Dlatego jeśli ktoś używa samochodu wie jak to wygląda, czas reakcji i hamowanie, starsi ludzi nie używali.....nie wiedzą...oh, mogą pomyśleć...nie myślą bo to juz nie ta sprawność (zresztą młodzi tez nie używają tego cudownego narządu) ale dlaczego nie posłuchają wnuków którzy im tłumacza?????Bo wiedza lepiej?
dobra i może jestem przewrażliwiona ale szpital mnie rozwalił....zero szacunku....ktoś młodszy nie ma prawa być chory tak jak oni starci i zajmować czas lekarza dłużej niż 10 min.....
31-05-2009 10:14 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Pomijam fakt że kierowcy, jadą zawsze "ciut" więcej....
A dlaczego ten fakt pomijasz, może za owym "zawsze" kryje się starcza demencji mózgu?

>nie myślą bo to juz nie ta sprawność (zresztą młodzi tez nie używają tego cudownego narządu) ale dlaczego nie posłuchają wnuków którzy im tłumacza?????Bo wiedza lepiej?
Pewnie z rozsądku, bo jak piszesz i wnuki nie używają tego "cudownego narządu"...

>ktoś młodszy nie ma prawa być chory tak jak oni starci
A może użyj swojego "cudownego narządu" i sobie wyjaśnij czemu u tej kobiety wadzi Ci akurat jej wiek, a nie oczywiste chamstwo?
.
Kasia (424 punktów)

>A może użyj swojego "cudownego narządu" i sobie wyjaśnij czemu u tej kobiety wadzi Ci akurat jej wiek, a nie oczywiste chamstwo?
>.
oh, jako blondynka z reguły nie używam mózgu , owszem mogłabym uznać że to chamstwo ale po skorelowaniu ilości obserwowanych wypadków, z wiekiem, stwierdzam że jest zależność......może akurat obracam się w takich kręgach ludzi gdzie większość młodych ludzi czy wieku średniego nie reprezentuje chamstwa....

Może dlatego, że w przychodniach i szpitalach mało jest młodych osób....
Może dlatego, że młody człowiek po złamaniu przepisu mówi : śpieszę się i zdaje sobie sprawę że przeszedł na czerwonym, a stary mówi: bo nic nie jechało......niby żadne wytłumaczenie nie jest dobre.....ale świadomość własnej winy działa chyba bardziej na korzyść niż ignorowanie prawa i bycie przekonanym o "słuszności"

oczywiście chodzi o większość....
31-05-2009 11:56 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>oh, jako blondynka z reguły nie używam mózgu
Jak osiwiejesz, reguły się zmienią.

>po skorelowaniu ilości obserwowanych wypadków, z wiekiem, stwierdzam że jest zależność
Eh, lata lecą, z wiekiem stwierdzasz zależność... Wada interpunkcji, więc sobie żartuję.

A serio - czy jesteś pewna, że nie obserwujesz tendencyjnie?

>może akurat obracam się w takich kręgach
O tym właśnie mówię powyżej.

>młody człowiek po złamaniu przepisu mówi : śpieszę się i zdaje sobie sprawę że przeszedł na czerwonym, a stary mówi: bo nic nie jechało......
Twój przykład wskazuje, że starzec zważa na bezpieczeństwo, zaś młody to egocentryk. A egocentryzm to podwalina każdego chamstwa.

Chamstwo zaś, to kompletny brak klasy... Pomyśl o tym i zweryfikuj subiektywność swoich ocen.
.
Kasia (424 punktów)
>>oh, jako blondynka z reguły nie używam mózgu
>Jak osiwiejesz, reguły się zmienią.>

I na to liczę

>Eh, lata lecą, z wiekiem stwierdzasz zależność... Wada interpunkcji, więc sobie żartuję.>

o masakra bywasz czasem nie-złośliwy....

>A serio - czy jesteś pewna, że nie obserwujesz tendencyjnie?
>>może akurat obracam się w takich kręgach
>O tym właśnie mówię powyżej.>

Tak, dlatego niestety próba statystyczna jest przekłamana

>>młody człowiek po złamaniu przepisu mówi : śpieszę się i zdaje sobie sprawę że przeszedł na czerwonym, a stary mówi: bo nic nie jechało......
>Twój przykład wskazuje, że starzec zważa na bezpieczeństwo, zaś młody to egocentryk. A egocentryzm to podwalina każdego chamstwa. >

dla mnie jest to ignorowanie przepisów, nic nie jechało= jaki sens świateł? można iść....

>Chamstwo zaś, to kompletny brak klasy... Pomyśl o tym i zweryfikuj subiektywność swoich ocen.
>.

Każda opinia jest subiektywna....zresztą pisałam że nie dotyczy to wszystkich tylko akurat tych osób wśród których się obracam i to nie wszystkich a większości....

A egocentryzm.....mam nadzieję że nie jestem, ale jak to sprawdzić?
31-05-2009 20:09 
 Ocena 4 na 4
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>dla mnie jest to ignorowanie przepisów, nic nie jechało= jaki sens świateł? można iść....
A młody ze swoim "śpieszę się, więc idę" to wg Ciebie nie ignoruje przepisów?

Poza tym swoim domysłem "jaki sens świateł" dorabiasz gębę staremu, który przecież sensu świateł wcale nie podważał. Przeciwnie, tłumacząc swoje zignorowanie światła brakiem ruchu, owym "nic nie jechało", daje dowód poszanowania sensu organizacji ruchu.

Przeciwnie niż Twój spieszący się młodzian, który swoje wejście na czerwonym uzasadnia wyłącznie własnym pośpiechem. Czysty egocentryk.

W świetle przedstawionych przez Ciebie w tym wątku faktów zakałą ruchu pieszego są młodzi aroganci, których próbujesz nieudolnie bronić.
.
Kasia (424 punktów)
>>dla mnie jest to ignorowanie przepisów, nic nie jechało= jaki sens świateł? można iść....
>A młody ze swoim "śpieszę się, więc idę" to wg Ciebie nie ignoruje przepisów?
>Poza tym swoim domysłem "jaki sens świateł" dorabiasz gębę staremu, który przecież sensu świateł wcale nie podważał. Przeciwnie, tłumacząc swoje zignorowanie światła brakiem ruchu, owym "nic nie jechało", daje dowód poszanowania sensu organizacji ruchu.
>Przeciwnie niż Twój spieszący się młodzian, który swoje wejście na czerwonym uzasadnia wyłącznie własnym pośpiechem. Czysty egocentryk.
>W świetle przedstawionych przez Ciebie w tym wątku faktów zakałą ruchu pieszego są młodzi aroganci, których próbujesz nieudolnie bronić.
>.

Zakałą są WSZYSCY przechodzący na czerwonym świetle....tylko kiedy widzę osobę która być może spieszy się do pracy/ po dzieci/ na zakupy, przechodzi kiedy nic nie jedzie więc potępiam ja ale jestem w stanie zrozumieć ( bo sama cierpię na chroniczny brak czasu) kiedy widzę starsza panią , która nie chodzi do pracy, nie opiekuje się dziećmi, jest na emeryturze i nie ma sił by przejść szybkim krokiem tylko powoli wchodzi na to czerwone światło podając argument że nic nie jedzie...to DALEJ nie jestem w stanie zrozumieć jej postepowania.....:/
01-06-2009 08:24 
 Ocena 5 na 5
Celtyk (3337 punktów)
>Zakałą są WSZYSCY przechodzący na czerwonym świetle....
   A jak myślę, o wszystkich przejeżdżających na zielonym świetle !! (i mam nadzieję, że tego nie będę musiał tłumaczyć)
>tylko kiedy widzę osobę która być może spieszy się do pracy/ po dzieci/ na zakupy, przechodzi kiedy nic nie jedzie więc potępiam ja ale jestem w stanie zrozumieć
   Czym to usprawiedliwienie różni się od podanego przykładu, który podałaś : Cytat:
To dlaczego Pan przeszedł? Bo nic nie jechało.....

>(bo sama cierpię na chroniczny brak czasu)
   Też mi usprawiedliwienie - większość z nas cierpi na chroniczny brak czasu I uważasz, że takie tłumaczenie usprawiedliwia łamanie prawa?? Uważam, że przykład, który podałaś jest bardziej racjonalnym uzasadnieniem niż, to, że Ty, czy ktoś się spieszy to może łamać prawo. Dla mnie takie uzasadnienie jest idiotyczne i nic nie usprawiedliwia ! !
>kiedy widzę starsza panią , która nie chodzi do pracy, nie opiekuje się dziećmi, jest na emeryturze i nie ma sił by przejść szybkim krokiem tylko powoli wchodzi na to czerwone światło podając argument że nic nie jedzie...to DALEJ nie jestem w stanie zrozumieć jej postepowania.....:/
   Szkoda, że pojęcie prostych rzeczy stwarza Ci tak wielki problem . Nie widzisz całości problemu, tylko drobny wycinek życia: "Czerwone"


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
02-06-2009 01:00 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Zakałą są WSZYSCY przechodzący na czerwonym świetle....tylko kiedy widzę...
Czyli problemem nie są fakty, a Twoje odczucia.

>która [...] podając argument że nic nie jedzie...to DALEJ nie jestem w stanie zrozumieć jej postepowania
Powód postępowania takiej osoby został podany, to jej ustalenie, że droga jest wolna, czyli przejście bezpieczne. Czego tu nie rozumiesz?

Więcej jest powodów, by nie rozumieć śpieszących się młodych ryzykantów.
.
31-05-2009 11:04 
 Ocena 3 na 3
xarion (917 punktów)

>A może użyj swojego "cudownego narządu" i sobie wyjaśnij czemu u tej kobiety wadzi Ci akurat jej wiek, a nie oczywiste chamstwo?

   Hmm... może dlatego, że na chamstwo człowiek wpływu nie ma, natomiast na datę urodzenia - jak najbardziej...
Skoro zaś ową datę (podobnie jak kolor skóry) człowiek sobie wybiera, to słusznym wydaje się przypisanie do tego odpowiedzialności...


"jeśli oddasz swoje prawa w ręce sędziów..." G.B.Shaw
31-05-2009 09:15 
 Ocena 1 na 1
SloniSko (1109 punktów)
>Z ręką na sercu, dasz słowo, że Tobie nigdy nie zdarzyło się wejść na ulicę w taki sposób, by chwilę potem kierowcy klęli na Ciebie na czym świat stoi?
O ile dobrze pamiętam to nie, a starałem się przypomnieć taki moment. Może pamięć już nie ta... Chociaż nie narzekam
Trzeba po prostu myśleć, na co dzień, czasem za innych, praktycznie w każdej chwili, uważać, patrzeć, obserwować. Zasada ograniczonego zaufania, nawet na zielonym świetle zawsze zerknę czy nic nie jedzie, bo różnie może być.

>Czyli w sumie zgadzasz się ze mną
W sumie, w różnicy

"Never assume anything" - A. Milne
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Kilka przykładów...
Te przykłady to z jakichś badań?

>1... na czerwonym wchodzi babinka
Obserwuję, że na czerwonym nagminnie przechodzą młodzi.

>3... starsza pani) otwiera drzwi na oścież
Podobnie postępuje personel, zwykle niestary.

>4... w tramwaju/autobusie odzyskują siły
Wg mnie: rozbrykana do uciążliwości młodzież w tramwaju nagle traci wigor i bezwładnie opada na fotele.

>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????
To wada mózgu, której istnienie lata wcześniej zwiastuje narzekanie na starców.
.
J.S. (4752 punktów)
(zablokowany)
Mam wrażenie, że te babinki to mają tak 40-60 lat ino staro wyglądają (od urodzenia). Zawsze z siatami, nisko osadzony środek ciężkości, wąsy jak u kota? To te właśnie najczęściej szturmują
Zwykle są bardzo zajęte wybrzydzaniem w sklepie mięsnym. W wolnym czasie idą do marketu na dział owoce/warzywa obmacują pomidory we wszystkich skrzynkach po czym odchodzą z niezadowoloną miną i biorą się za macanie mandarynek.
31-05-2009 02:39 
 Ocena 7 na 7
Kowalska (14008 punktów)
>Mam wrażenie, że te babinki to mają tak 40-60 lat ino staro wyglądają (od urodzenia). Zawsze z siatami, nisko osadzony środek ciężkości, wąsy jak u kota? To te właśnie najczęściej szturmują
>Zwykle są bardzo zajęte wybrzydzaniem w sklepie mięsnym. W wolnym czasie idą do marketu na dział owoce/warzywa obmacują pomidory we wszystkich skrzynkach po czym odchodzą z niezadowoloną miną i biorą się za macanie mandarynek.<

Hehehehe...... Kochany, jeśli chodzi o taki przedział wiekowy to całkowicie się z Tobą zgadzam

Osobnik taki (czy to kobieta, czy mężczyzna), nie potrafi odnaleźć się w sytuacji gdy wszystko w sklepie jest, i na dodatek jest ładne. Brak możliwości narzekania na złą jakość towaru powoduje u niego zdenerwowanie i dezorientację. Równowagę odzyskuje dopiero w kolejce do kasy. Kolejka to jego naturalne środowisko. Pierwszym zdaniem nowego osobnika w kolejce jest: "Mogłaby się pospieszyć... W tym kraju już się nikomu nie chce pracować..." Miłym akcentem stania w kolejce jest, gdy ktoś poprosi osobnika o tzw. "Przytrzymanie miejsca na chwilę". Późniejsze zdania "Ta pani tu stała, tylko wyszła na chwilę", działają jak balsam na skołataną duszę.
Kolejnym zdaniem, które zawsze pada jest: "Tyle pieniędzy za te kilka rzeczy??? Nie pomyliła się pani?!"
Następnie trzeba z zakupami dostać się do autobusu. Tu górą są panowie. Wiek, około 58 lat, emeryt/rencista. Włosy nigdy nie myte, jedynie zaczesywane "na mokro" grzebieniem. Nigdy nie mycie razem z wodą na grzebieniu daje efekt żelu, co pozwala zaoszczędzić. Specyficzny zapach tych osobników daje im przewagę w pierwszeństwie wejścia do autobusu/tramwaju. W środkach lokomocji zdaniami, które zawsze padają są: "Patrz pani... Co to się dzieje... Za naszych czasów... " oraz "Widział pan? Widziałem. Gdzie ci rodzice? A szkoła?"....
Po wyjściu ze środka lokomocji, osobnik kupuje gazetę "FAKT" w kiosku pod domem, oraz umawia się z kioskarką, żeby w czwartek odłożyła, bo jest program TV.

Czytała Krystyna Czubówna.
szperacz (2861 punktów)
>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????

Spróbuj sobie wyobrazić siebie w wieku np. 80 lat, ale z tymi samymi "zmianami w mózgu". A może myślisz, że one Ciebie nie dopadną?
gohna (5585 punktów)
Według mnie jest to spowodowane stereotypem: starszy-mądrzejszy.
Człowiek uczy się całe życie. Starszy może się nauczyć mnóstwa rzeczy od młodszego, ale większości z nich się nie chce. Właściwie najwięcej szumu wokół siebie robią moherowe berety i ich znajomi, którzy chcą naprawić świat, bo są mądrzy (czyt. żyją długo i uważają że to daje im mądrość życiową).
Jednak jest wielu świadomych staruszków. Świadomych tego, że świat nie kręcie się wyłącznie wokół nich. Są to osoby, które potrafią rozmawiać z młodymi, są szczęśliwe i to właśnie te osoby posiadają mądrość życiową. Za to ich kocham.
Sama starość jest piękna jeśli się do niej podejdzie w dojrzały sposób.

Co było pierwsze Bóg, czy Człowiek?
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Pisk hamulców, maluch hamuje pod kątem, kierowcy pokazują gesty pouczające

Chamstwo i piractwo.

> nic nie jechało

Racjonalizm

>otwiera drzwi na oścież i pyta: długo jeszcze? bo tu ludzie starsi czekają?

Zmyślone

> nie zajmę im miejsca nie uczestniczę w biegu.....

Jednak zwykle młodzi wygrywają ten wyścig.

>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????

Starość nie radość.

doku
Kasia (424 punktów)
>>Pisk hamulców, maluch hamuje pod kątem, kierowcy pokazują gesty pouczające
>Chamstwo i piractwo.>

Taaak, jak kierowca hamuje myśląc zdążę czy nie, zabiję tę babinkę przechodzącą na czerwonym czy nie, to powinien kulturalnie zjechać na pobocze, wyjść zatrzymać przechodnia i kulturalnie pouczyć o konsekwencjach przechodzenia na czerwonym świetle, tak zapewne robi doku.....

>> nic nie jechało
>Racjonalizm>

nikt nie patrzy- ukradnij bułkę- racjonalizm, nikt nie przechodzi przez przejście dla pieszych- jadę- racjonalizm....?

>>otwiera drzwi na oścież i pyta: długo jeszcze? bo tu ludzie starsi czekają?
>Zmyślone>

Życzę Ci tej sytuacji....tylko może nie będzie dla ciebie ona traumatyczna, może stanie w majtkach na widoku kolejki czekających ludzi będzie dla ciebie normalne.....

>> nie zajmę im miejsca nie uczestniczę w biegu.....
>Jednak zwykle młodzi wygrywają ten wyścig.>

tylko nie biegną do miejsc jeśli już to siedzą i nie ustępują (co krytykuję)

>>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????
>Starość nie radość.>
uh...twórcze...uczysz się ode mnie?

31-05-2009 21:50 
 Ocena 3 na 3
SloniSko (1109 punktów)
>nikt nie patrzy- ukradnij bułkę- racjonalizm, nikt nie przechodzi przez przejście dla pieszych- jadę- racjonalizm....?
   Co ma wspólnego kradzież z przejściem przez ulicę? Skąd się biorą takie porównania?
Proponuję poczytać Mistrzowie trudnej sztuki porównań w celu wzbogacenia przykładów. Czy przechodząc przez ulicę na czerwonym świetle, gdy w promieniu 500m nie ma żadnego pojazdu jest porównywalne w jakikolwiek sposób z kradzieżą?
   Podam przykład z życia. Jestem sobie w Szkocji. Sygnalizacja świetlna tak samo jak u nas, zasady te same, tylko ta lewa strona. Ludzie przechodzą gdzie chcą, jak chcą i nikomu się krzywda nie dzieje! Każdy zdaje sobie sprawę, że jak wejdzie pod pędzący samochód, to ma małe szanse. Stoi się na czerwonym przed przejściem tylko jeśli jest duże nasilenie ruchu. Jeśli nie to nawet jak jedzie policja, a widzisz, że bez problemu zdążysz przejść (tak, żeby nie musieli hamować), to się nawet nie zastanawiasz - idziesz. I nikt Cie nie zatrzyma i nie będzie spytywał z rozumu, czy wiesz, że 200m dalej jest przejście, czy wiesz co oznacza czerwony kolor na sygnalizatorze.

>>>otwiera drzwi na oścież i pyta: długo jeszcze? bo tu ludzie starsi czekają?
>>Zmyślone>Życzę Ci tej sytuacji....tylko może nie będzie dla ciebie ona traumatyczna, może stanie w majtkach na widoku kolejki czekających ludzi będzie dla ciebie normalne.....

   Tą część odpowiedzi powinienem chyba adresować do postu wyżej, autorstwa dokowskiego...
   Wyobraź sobie jestem u dermatolog. Problem skórny, pokazuję co gdzie i jak to wygląda. Otwierają się drzwi na rozcież, stoi pani i zadaje pytanie: "Czy pani doktór mnie dzisiaj jeszcze przyjmie?", bez pukania, bez żadnego przepraszam, stoi w tych drzwiach rozwartych na rozcież, jak ciele, bezmyślnie. Bo tylko ona jest na tym świecie, bo tylko jej sprawa się teraz liczy. A te śliczne młode dziewczyny na korytarzu aż się wychylają na krzesłach i bynajmniej nie patrzą na panią dr co odpowie...

"Never assume anything" - A. Milne
01-06-2009 05:48 
 Ocena-1 na 1
Kasia (424 punktów)
>>nikt nie patrzy- ukradnij bułkę- racjonalizm, nikt nie przechodzi przez przejście dla pieszych- jadę- racjonalizm....?
>   Co ma wspólnego kradzież z przejściem przez ulicę? Skąd się biorą takie porównania?
>Proponuję poczytać Mistrzowie trudnej sztuki porównań w celu wzbogacenia przykładów. Czy przechodząc przez ulicę na czerwonym świetle, gdy w promieniu 500m nie ma żadnego pojazdu jest porównywalne w jakikolwiek sposób z kradzieżą?
>   Podam przykład z życia. Jestem sobie w Szkocji. Sygnalizacja świetlna tak samo jak u nas, zasady te same, tylko ta lewa strona. Ludzie przechodzą gdzie chcą, jak chcą i nikomu się krzywda nie dzieje! Każdy zdaje sobie sprawę, że jak wejdzie pod pędzący samochód, to ma małe szanse. Stoi się na czerwonym przed przejściem tylko jeśli jest duże nasilenie ruchu. Jeśli nie to nawet jak jedzie policja, a widzisz, że bez problemu zdążysz przejść (tak, żeby nie musieli hamować), to się nawet nie zastanawiasz - idziesz.>

W porównaniu chciałam wykazać że w każdym przypadku łamie się prawo...ale co z bułka jest nie tak? bierzesz bułkę nikt nie widzi i masz całą bułkę dla siebie, racjonalne tak?
Co do Szkocji, tam jest jeden mały wyjątek.....w mieście nie ma pędzących samochodów....heheheheh tam samochody w porównaniu do naszych polskich prędkości się "toczą"....
01-06-2009 07:16 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)
>bierzesz bułkę nikt nie widzi i masz całą bułkę dla siebie, racjonalne tak?
Nie. Nieuczciwe, a nie racjonalne.
01-06-2009 08:59 
 Ocena 1 na 1
SloniSko (1109 punktów)
>W porównaniu chciałam wykazać że w każdym przypadku łamie się prawo...ale co z bułka jest nie tak? bierzesz bułkę nikt nie widzi i masz całą bułkę dla siebie, racjonalne tak?
To jest kradzież, ktoś na tym straci, bo tej bułki nie będzie miał. A jak przejdziesz na czerwonym to złamiesz przepis, tylko przepis!

>Co do Szkocji, tam jest jeden mały wyjątek.....w mieście nie ma pędzących samochodów....heheheheh tam samochody w porównaniu do naszych polskich prędkości się "toczą"....
Zdziwiłabyś się - mają normalne drogi, często szybkie dwupasmowe arterie

"Never assume anything" - A. Milne
31-05-2009 23:17 
 Ocena 1 na 1
liliac (147340 punktów)
>>otwiera drzwi na oścież i pyta: długo jeszcze? bo tu ludzie starsi czekają?
>Zmyślone

Dlaczego tak uważasz? Ludzie, zwłaszcza starsi, w kolejkach u lekarzy notorycznie "wbijają się" do gabinetów, nie zwracając uwagi na żadne karteczki upominające, by tego nie czynić.
14-06-2009 18:24 
 Ocena 2 na 2
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Przepraszam za tę nieufność, ale nie mieści mi się w głowie, że takie chamstwo jest możliwe. Ale nawet jeśli starzy ludzie bywają takimi chamami, to nie powód, żeby mścić się na nich na drogach, strasząc ich i szydząc z ich powolności, dezorientacji czy innych starczych ułomności.

Nie zapominajmy, że ludzie starzy wychowywali się dawno temu, kiedy panowało chamstwo o wiele gorsze. Przypomina mi się jak Szwejk pouczał pewnego pana, że niegrzecznie jest pluć na podłogę w cudzym mieszkaniu lub w tramwaju. Ja sam pamiętam z dzieciństwa ludzi palących papierosy w autobusie czy w kinie. Standardy dobrego wychowania rosną w każdym pokoleniu. Niekiedy to, co ludziom starszym wydaje się normalnym, kulturalnym zachowaniem, młodsze pokolenie odbiera już jako chamstwo. To jest nieuchronny proces, jak rozwój kultury i cywilizacji. Dobrym przykładem jest opera. Dla mnie to jest sztuka na poziomie cyrku, dla moich dziadków to była wysoka kultura. Ale weźmy aktorstwo operowe, teatralne i filmowe. Opera jest sztuką wręcz wulgarną, teatr jest prostacki, dopiero w kinie aktor gra subtelnie, wkładając w to cały swój kunszt wsparty kunsztem reżysera (to nowy rodzaj sztuki - sztuka prowadzenia aktorów).

Albo weźmy sport i zasady fair play. Jak dawniej sportowcy ze sobą walczyli, ile chamstwa było dozwolone w myśl przepisów. Dzisiaj jesteśmy o wiele wrażliwsi na te sprawy - nie tolerujemy brutalnych fauli ani niesportowych zachowań. Dzisiejszy sportowiec jest na poziomie arystokracji sprzed 200 lat. Dzisiejsi arystokraci pierwsi mówią dzień dobry portierom, windziarzom, szoferom i za chamstwo uważają niepamiętanie imion i nazwisk swoich służących. 200 lat temu arystokraci krzyczeli i klęli na swoich ludzi, tak jak dzisiaj klną i krzyczą menele między sobą.

Starzy ludzie wychowali się w chamskiej przeszłości, bądźmy dla nich pobłażliwi.

doku
Autografka (10638 punktów)
A propos autobusów. Zawsze, kiedy o tym słyszę przypomina mi się ta, nomen omen, stara piosenka, która problem deficytu miejsc siedzących w publicznych środkach lokomocji, przedstawia z punktu widzenia starych ludzi właśnie.

w166.wrzut(*)HDp2/starzy_ludzie_w_autobusie
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????
Właśnie wróciłam z miasta. Jeżdżę samochodem już prawie 50 lat ( stara jestem).
Chyba dziś coś w atmosferze niedobrego wisi bo dwa razy omal nie miałam wypadku.
1. Młody człowiek przejechał na czerwonym świetle, myślał że zdąży przed ruszającymi z drugiego kierunku. Zdążył bo starsza pani patrzy na wszystkie strony nie tylko na światła i zahamowała w porę.
2. Młody człowiek przejechał na wprost na ulicy gdzie kierunek główny ma skręt w prawo.
Uniknął wypadku tylko dlatego, że starsza pani wyjeżdża tą ulica codziennie i wie, że przynajmniej raz w tygodniu jakiś młody człowiek przejedzie na wprost nie zatrzymując się nie uwzględniając jej pierwszeństwa przejazdu.
I jeszcze młody człowiek w dżipie na trzypasmowej jezdni niezadowolony z tego, że mimo zielonego światła dla skrętu w lewo auta stoją z rykiem klaksonu wjechał na trawnik oddzielający pasy ruchu i wyprzedzał stojące przed nim auta.
O takim, któremu przeszkadzałam jechać szybciej na dwupasmówce i nie dość szybko według niego zjechałam na prawą stronę tak, że uznał za stosowne dać mi nauczkę i minąwszy mnie zajechał mi drogę i przyhamował nie wspomnę.
To tylko 4 godziny jazdy w dniu dzisiejszym.
Dziś już nigdzie nie pojadę zbyt zdenerwowana jestem.
Czy to jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem???
02-06-2009 17:11 
 Ocena 3 na 3
lotrek (14275 punktów)

>Właśnie wróciłam z miasta. Jeżdżę samochodem już prawie 50 lat ( stara jestem).
Alu, przesadzasz....to tylko w Niemczech ludzie są starzy, można tam mieć lat osiemnaście i być Jahre alt

>Dziś już nigdzie nie pojadę zbyt zdenerwowana jestem.
>Czy to jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem???
Miałaś po prostu "zły dzień", każdemu się to czasami zdarza i wtedy najlepiej "wypić drinka" w jakimś miłym towarzystwie. Zwykłego pecha nie można tłumaczyć wiekiem, ani też np. "wstaniem z łóżka lewą nogą"...racjonaliście się to nie godzi . Czasami zazdroszczę katolikom, bo mogą wszystko zwalić na pana Boga.

Religia jest westchnieniem uciśnionego stworzenia, sercem nieczułego świata, jest duszą bezdusznych stosunków. Religia jest opium ludu (K. Marks)
Kasia (424 punktów)
Celtyk.....

Napisałeś,że traktuję przepisy jak religię, bo przechodzenie na czerwonym kiedy nic nie jedzie, jest ok i Ty przechodzisz na pobocznych nieruchliwych ulicach.

A ja w moim poście napisałam o staruszku co przechodzi przez DWUPASMOWĄ, RUCHLIWĄ DROGĘ GDZIE MOŻNA JECHAĆ 70 KM/H. Oraz o hamowaniu z piskiem. NA TAKIEJ ULICY NIE MA MOŻLIWOŚCI ŻE NIC NIE JEDZIE.....chodzi o to że ludzie włażą wprost pod koła.
Czyli albo nie doczytałeś moich wypowiedzi, albo czepiasz się tak dla zasady.
Więc po raz drugi twierdzę, że nie na tym polega dyskusja.

Po drugie napisałeś, że przejście na czerwonym jest wykroczeniem, a zabicie pieszego zabójstwem. Prawda. Przejeżdżasz podobno 20-30 tys samochodem i tacy włażący piesi cię nie denerwują? zdradź mi sekret swojego opanowania....:/

Duda, nie łapiesz się w określenie "starzy" przykro mi, poczekaj 30 lat, zgadzam sie co do innych zjawisk, piractwa drogowego, ale to osobny temat.....hehheehh "młodzi piraci drogowi" ....
02-06-2009 16:43 
 Ocena 3 na 3
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Duda, nie łapiesz się w określenie "starzy" przykro mi, poczekaj 30 lat,
Za 30 lat userka Duda będzie miała - policzmy: owe 30 + 50 lat praktyki za kółkiem + około 20 by do tej praktyki być dopuszczoną...

Dobrze rozumiem,że robisz tu dym o to, jak Cię stulatki kuśtykające na czerwonym świetle denerwują? A ile to stulatków spaceruje po Polskich drogach, zna może ktoś taką sędziwą osobę?

>hehheehh "młodzi piraci drogowi" ....
Co w młodych piratach drogowych jest "hehheehh"?
.
02-06-2009 17:02 
 Ocena 2 na 2
(Alicja)Duda (25557 punktów)
>>Duda, nie łapiesz się w określenie "starzy" przykro mi, poczekaj 30 lat,
Dziękuję to zdanie mi się bardzo podoba.
>Za 30 lat userka Duda będzie miała - policzmy: owe 30 + 50 lat praktyki za kółkiem + około 20 by do tej praktyki być dopuszczoną...
Nie postarzaj mnie tak mocno. Prawo jazdy robiłam jak miałam 16 lat. A napisałam prawie 50 lat więc nie dodawaj tak szczodrze.
Ale za trzydzieści lat to jednak chyba już nie będę siedzieć za kółkiem.
02-06-2009 17:37 
 Ocena 4 na 4
witwos (7120 punktów)
(zablokowany)

>Ale za trzydzieści lat to jednak chyba już nie będę siedzieć za kółkiem.

A czemu to? Byle w pieluchomajtkach.

Pozdrawiam serdecznie
02-06-2009 18:02 
 Ocena 2 na 2
Adamiak (36436 punktów)
>Ale za trzydzieści lat to jednak chyba już nie będę siedzieć za kółkiem.

   Byle nie za krzyżykiem, czego szczerze życzę.
02-06-2009 19:18 
 Ocena 2 na 2
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>>>Duda, nie łapiesz się w określenie "starzy" przykro mi, poczekaj 30 lat,
>Dziękuję to zdanie mi się bardzo podoba.
Dziękuj Kasi, to jej zdanie.

>Nie postarzaj mnie tak mocno. Prawo jazdy robiłam jak miałam 16 lat. A napisałam prawie 50 lat więc nie dodawaj tak szczodrze.
A po grzyba się targujesz, za kółkiem czy o lasce, do setki raczej nie dociągniesz.
.
Kasia (424 punktów)

>Dobrze rozumiem,że robisz tu dym o to, jak Cię stulatki kuśtykające na czerwonym świetle denerwują? A ile to stulatków spaceruje po Polskich drogach, zna może ktoś taką sędziwą osobę

Tak, po 6 stronach odpowiedzi ktoś dobrze mnie zrozumiał, robię dym o to że przez ostatnie dwa tygodnie, miałam kilka sytuacje ze starszymi ludźmi, które sprawiły że nie potrafiłam emocji utrzymać na wodzy (i znowu wyszło że racjonalistą nie jestem). Nasilenie przypadków w czasie sprawiło, że dorobiłam sobie teorię,że wiekszość starych ludzi jest nie myśląca, nie empatyczna i ogólnie upierdliwa. Nie napisałam oczywiście przy tym że młodzi są naprawdę super...ale larum się podniosło, dlaczego krytykuję starych a nie młodych, dlaczego można przechodzić na czerwonych światłach i jak złe podaje przykłady.
Więc po raz kolejny bije się w piersi i przyznaję: przykład z bułka był zły, a co do całej reszty ...to się czepiacie.

02-06-2009 23:55 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>Tak, po 6 stronach odpowiedzi ktoś dobrze mnie zrozumiał...
Tak po 6 stronach wydało się, że robisz temat z przygody typu "baba w sklepie mnie wkurzyła". Hm.

>przykład z bułka był zły
Nie znam "przykładu z bułka", nie śledzę wszystkich wypowiedzi. Jak Ci zależy, możesz podać link.

>a co do całej reszty ...to się czepiacie.
My? Nie reprezentuję żadnego "my".

A optyka "ja i reszta świata" zdradza egocentryczne myślenie, o które tu pytałaś.

Jak widzę takie podejście, to mi się czerwone światełko zapala.
.
03-06-2009 00:15 
 Ocena 3 na 3
Celtyk (3337 punktów)
>Napisałeś,że traktuję przepisy jak religię, bo przechodzenie na czerwonym kiedy nic nie jedzie, jest ok i Ty przechodzisz na pobocznych nieruchliwych ulicach.
   Bo dużo jeżdżąc samochodem jako pieszy wiem, że przechodzenie na czerwonym "na wariata" może być brzemienne w skutkach . Więc na czerwonym dla pieszych nie wchodzę gdzie popadnie, tylko tam gdzie to jest bezpieczne przede wszystkim dla mnie oraz innych uczestników ruchu !! (powtarzam się, ale widocznie trzeba)
>A ja w moim poście napisałam o staruszku co przechodzi przez DWUPASMOWĄ, RUCHLIWĄ DROGĘ GDZIE MOŻNA JECHAĆ 70 KM/H. Oraz o hamowaniu z piskiem. NA TAKIEJ ULICY NIE MA MOŻLIWOŚCI ŻE NIC NIE JEDZIE.....chodzi o to że ludzie włażą wprost pod koła.
   No cóż bywa.... Dlatego samochód utrzymuję w możliwie najlepszym stanie technicznym regularnie sprawdzając stan hamulców, ogumienia, oraz ciśnienia w oponach (i nie raz na rok), tylko częściej (ciśnienie opon powinno się sprawdzać co około 1000km). Oczywiście sprawny samochód nie daje gwarancji uniknięcia kolizji, czy innego zdarzenia drogowego.
   Pozwolę sobie założyć, że masz uprawnienia do prowadzenia pojazdu i z nich korzystasz (mogę się oczywiście mylić, ale wtedy mnie poprawisz). Zastanawiam się, czy pamiętasz jaki na Tobie jako kierowcy spoczywa obowiązek?
Jeśli sobie uświadomisz ten obowiązek to może zmienisz spojrzenie na pewne zajścia drogowe .
   Nie wiem czy wiesz, ale udział w zdarzeniu drogowym pomimo faktu, że nie byłaś jego sprawca może Cię sporo kosztować. Na każdym z nas (jako kierującym) spoczywa obowiązek wykonania wszystkich możliwych czynności/manewrów, które mogą zapobiec zdarzeniu drogowemu, bądź przynajmniej zredukować jego niepożądane konsekwencje. Jeśli w trakcie postępowania wyjaśniającego policja zbierze dowody lub winowajca udowodni przed sądem, że nie dopełniłaś tego obowiązku to też będziesz winna. Wiem, że może to kuriozalne, ale takie jest prawo.
>Czyli albo nie doczytałeś moich wypowiedzi, albo czepiasz się tak dla zasady.
   Doczytałem, ale to nie zmieni faktu mojego podejścia do przechodzenia pieszych na czerwonym. Skoro wiem, że są kraje gdzie takie rozwiązanie się sprawdza to znaczy, że można. Poza tym w dobie, kiedy każdemu brakuje czasu przynajmniej piesi mogą go trochę zaoszczędzić umiejętnie (bo z tego prawa trzeba korzystać z głową) korzystając z prawa przechodzenia na czerwonym (niestety nie dotyczy to naszego kraju) .
>Więc po raz drugi twierdzę, że nie na tym polega dyskusja.
   Wiem dyskusja powinna się toczyć na temat tego, czy określone zachowania starszych ludzi na czerwonym świetle wynikają ze zmian w mózgu, czy może są inne powody (te inne powody to mój prywatny wniosek wyciągnięty na podstawie zadanego pytania). Na szczęście na tym forum większość wątków nie toczy się pod dyktando Autora.
>Po drugie napisałeś, że przejście na czerwonym jest wykroczeniem, a zabicie pieszego zabójstwem. Prawda. Przejeżdżasz podobno 20-30 tys samochodem i tacy włażący piesi cię nie denerwują? zdradź mi sekret swojego opanowania....:/
   A czy ja gdzieś napisałem w tym wątku, że mnie nie denerwują? - nie przypominam sobie Czasem się denerwuję, czasem tylko uśmiecham pod nosem (ale jeszcze mi się nie zdarzyło wydrzeć ryja przez szybę na pieszego). Jeśli Ciebie też takie sytuacje denerwują to się nie przejmuj - nie jesteś jedyna . Znam wielu kierowców, którzy wręcz się wściekają. Zastanawiam się tylko, czy to coś zmieni . Zdenerwowanie źle wpływa na koncentrację więc po co ryzykować dodatkowo własnym życiem?

   Każdego kierowcę obowiązuje zasada ograniczonego zaufania do innych użytkowników drogi (część zapomina, że pieszy i rowerzysta też się zalicza). Do tego należy jechać z wyobraźnią, aby w miarę możliwości ograniczyć do minimum ewentualne niemiłe zajścia na drodze (wiem taki slogan, ale też taka rzeczywistość).
   Zdarza mi się jechać zdecydowanie więcej niż dozwolone 90km/h (czy 110 - gdzie nie gdzie można) , ale i zdarza mi się jechać na dozwolonym 70km/h zaledwie 20, bo sytuacja jest taka, że więcej jest co najmniej nierozsądne. Prędkość zawsze dostosowuję do warunków drogowych, ograniczenia prędkości są drugorzędne.
   Jeśli dojeżdżając do pasów dla pieszych, widzisz na światłach tłoczący się tłum (mniejszy lub większy) i nie liczysz się z tym, że ktoś Ci "wlizie" przed maskę to przejawiasz brak wyobraźni. Wsiadając za kółko liczę się z taką niemiłą konsekwencją, że sytuacja na drodze może mnie zaskoczyć, przerosnąć moje umiejętności i nie zdołam uniknąć kolizji bądź nawet ofiar śmiertelnych . Niestety, ale to jest ryzyko posiadania przywileju prowadzenia samochodu. Jeśli nie potrafisz się pogodzić z takim ryzykiem, bądź jest to dla Ciebie zbyt wysoka cena to znaczy, że albo się nie nadajesz na kierowcę, albo jedziesz bez wyobraźni i nawet ewentualność wystąpienia takiej sytuacji jest dla Ciebie zaskoczeniem.

   P.S. Nie wiem jakim jesteś kierowcą, więc nie bierz wypowiedzi bezpośrednio do siebie. Nie jestem też ani pieniaczem ani cwaniakiem (i nie poczułem się urażony - każdy czytając czyjś post ma prawo tworzyć swoje własne wyobrażenie o piszącym. Jakie to już jego sprawa). Widziałem już na drodze sporo, i co nieco doświadczyłem sam. Nie uważam się też za nieomylnego (takich ludzi nie ma).


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
03-06-2009 05:12 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>Jeśli w trakcie postępowania wyjaśniającego policja zbierze dowody lub winowajca udowodni przed sądem, że nie dopełniłaś tego obowiązku to też będziesz winna.
   Będzie ew. współwinna.

>Czasem się denerwuję, czasem tylko uśmiecham pod nosem (ale jeszcze mi się nie zdarzyło wydrzeć ryja przez szybę na pieszego).
   Mnie tak.

>Zastanawiam się tylko, czy to coś zmieni .
   Może zmienić: kierowca rozładuje stres kosztem stresu pieszego.
   Pytanie: co lepsze?

>Zdenerwowanie źle wpływa na koncentrację więc po co ryzykować dodatkowo własnym życiem?
   Wydarcie mordki jest skutkiem stresu krzykacza, a nie jego przyczyną.

   Miłego dnia.
Meretseger (61860 punktów)

>>Czasem się denerwuję, czasem tylko uśmiecham pod nosem (ale jeszcze mi się nie zdarzyło wydrzeć ryja przez szybę na pieszego).
>   Mnie tak.
Przyznam się, że i mnie się zdarzyło. Nie jestem z tego dumna, ale akurat wtedy byłam młodą matką (córka miała jakieś 2-3 lata), a przez ruchliwą ulicę, na skos, paradowała sobie baba z wózkiem dziecięcym (oczywiście z zawartością). Miotała się po tej ulicy jak potępiona, pisk hamulców, ryk klaksonów, wychyliłam się i .... poooooszła wiązanka. Okropnie mi wstyd, bo zachowałam się nieracjonalnie.
Celtyk (3337 punktów)
>Przyznam się, że i mnie się zdarzyło. Nie jestem z tego dumna, ale akurat wtedy byłam młodą matką (córka miała jakieś 2-3 lata), a przez ruchliwą ulicę, na skos, paradowała sobie baba z wózkiem dziecięcym (oczywiście z zawartością). Miotała się po tej ulicy jak potępiona, pisk hamulców, ryk klaksonów, wychyliłam się i .... poooooszła wiązanka. Okropnie mi wstyd, bo zachowałam się nieracjonalnie.
   No cóż, bywa Jeśli jechałaś wtedy z córką to zapewne interesowało Cie po pierwsze bezpieczeństwo własnego dziecka. Zachowanie nieracjonalne, ale powód jak najbardziej.


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Meretseger (61860 punktów)

>   No cóż, bywa Jeśli jechałaś wtedy z córką to zapewne interesowało Cie po pierwsze bezpieczeństwo własnego dziecka. Zachowanie nieracjonalne, ale powód jak najbardziej.
Nawet nie, jechałam sama. Wkurzyło mnie narażenie życia dziecka, jakiegokolwiek dziecka. Młode matki tak mają Przedtem i potem już mi się nie zdarzało takie emocjonalne podejście, uznałam, że każdy odpowiada za swoje dzieci i że świata nie zbawię Chociaż wciąż próbuję (oczywiście bezskutecznie )
Celtyk (3337 punktów)
>Nawet nie, jechałam sama. Wkurzyło mnie narażenie życia dziecka, jakiegokolwiek dziecka. Młode matki tak mają Przedtem i potem już mi się nie zdarzało takie emocjonalne podejście, uznałam, że każdy odpowiada za swoje dzieci i że świata nie zbawię Chociaż wciąż próbuję (oczywiście bezskutecznie )
   Mimo wszystko odezwało się w Tobie macierzyńskie poczucie odpowiedzialności za dziecko, ale to akurat świadczy na Twoją korzyść

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
03-06-2009 09:08 
 Ocena 4 na 4
Adamiak (36436 punktów)
>Młode matki tak mają

   Młode matki miewają również takie klapeczki na oczętach, które wbrew wszystkiemu pozwalają im uważać swoje dziecko (i siebie jako właścicielki tego Cudu) za nieśmiertelnie nietykalny pępek świata.

   Miałem takie zdarzenie w zimie: dojeżdżałem do przejścia/skrzyżowania z zielonym dla mnie światłem, zbliżałem się relatywnie wolno, bo na oblodzonej jezdni szykowałem się do skrętu w prawo, gdy na przejście wlazła panienka z pełnym wózkiem. W połowie przejścia dostrzegła mój zbliżający się (już) poślizgiem samochód i stanęła jak wryta... na środku, widocznie przekonana, że moje auto weźmie z niej przykład.
   Gdy po pulsacyjnym hamowaniu (nie było gdzie skręcić) zatrzymałem się przed wózkiem o grubość lakieru, wysiadłem i... hm, jakby to powiedzieć: pytanie, ile jeszcze ma dzieciaków przeznaczonych na rozjechanie, było najłagodniejszym, choć nie jedynym, jakie jej zadałem, prócz kilku stwierdzeń natury ogólnej o historii jej choroby i konduicie przodków, również.

   Paniusia z początku śmiertelnie przerażona, stopniowo odzyskiwała rezon rozjarzając wzrok, by w końcu wypalić z dumną wściekłością: a ty mógłbyś uważać, jak widzisz MATKĘ Z DZIECKIEM!

   I co? Jasne, masz rację... po kilku sekundach medytacji wsiadłem do autka i odjechałem, już bez słowa.
03-06-2009 09:11 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>Młode matki tak mają
>   Młode matki miewają również takie klapeczki na oczętach, które wbrew wszystkiemu pozwalają im uważać swoje dziecko (i siebie jako właścicielki tego Cudu) za nieśmiertelnie nietykalny pępek świata.
E tam, to jakaś kretynka zwykła była...
03-06-2009 09:21 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>Młode matki tak mają
>>   Młode matki miewają również takie klapeczki na oczętach, które wbrew wszystkiemu pozwalają im uważać swoje dziecko (i siebie jako właścicielki tego Cudu) za nieśmiertelnie nietykalny pępek świata.
>E tam, to jakaś kretynka zwykła była...

   ... Naprawdę...?


03-06-2009 09:27 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>>>Młode matki tak mają
>>>   Młode matki miewają również takie klapeczki na oczętach, które wbrew wszystkiemu pozwalają im uważać swoje dziecko (i siebie jako właścicielki tego Cudu) za nieśmiertelnie nietykalny pępek świata.
>>E tam, to jakaś kretynka zwykła była...
>   ... Naprawdę...?
>
>
Skąd. Żartuję, jak zwykle
03-06-2009 09:52 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>>E tam, to jakaś kretynka zwykła była...
>>   ... Naprawdę...?
>>
>>
>Skąd. Żartuję, jak zwykle

   A już myślałem, że choć w "czymś" była zwykła, choć "coś" na jej obronę.
03-06-2009 09:59 
 Ocena 1 na 1
Osnowa (11779 punktów)
(zablokowany)

>E tam, to jakaś kretynka zwykła była...
Młoda i kretynka?
.
03-06-2009 10:04 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>>E tam, to jakaś kretynka zwykła była...
>Młoda i kretynka?
>.
Ani wiek, ani tytuł naukowy nie chroni przed skretynieniem...
03-06-2009 08:03 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>>... (ale jeszcze mi się nie zdarzyło wydrzeć ryja przez szybę na pieszego).
>>   Mnie tak.
>Przyznam się, że i mnie się zdarzyło. Nie jestem z tego dumna, ale akurat wtedy byłam młodą matką...

   Mnie zdarza się częściej, ale to pewnie dlatego, że ani razu nie byłem młodą matką.

>Okropnie mi wstyd, bo zachowałam się nieracjonalnie.

   Ja (po autopsychoanalizie) jestem z tego dumny - na pewno uratowałem w ten sposób życie następnemu przechodniowi... na pewno!

P.S. Facet zwierzył się kumplowi z wstydliwego kłopotu - moczy się w nocy. Kumpel poradził mu wizytę u znanego psychoanalityka.
   Spotykają się po miesiącu:
- no i co, stary, pomogło?
- jasne!
- przestałeś się moczyć w nocy?
- coś ty - moczę się dalej, ale teraz jestem z tego dumny!
Celtyk (3337 punktów)
>>Jeśli w trakcie postępowania wyjaśniającego policja zbierze dowody lub winowajca udowodni przed sądem, że nie dopełniłaś tego obowiązku to też będziesz winna.
>   Będzie ew. współwinna.
   Zgadza się w 100%
>>Czasem się denerwuję, czasem tylko uśmiecham pod nosem (ale jeszcze mi się nie zdarzyło wydrzeć ryja przez szybę na pieszego).
>   Mnie tak.
   Kwestia temperamentu . Nie neguję takiego zachowania, ale reakcja drugiej strony może być taka jak opisała ister(ona odniosła to do wieku, ale piesi często odnoszą to ogólnie do kierowcy). Ogólnie staram się kontrolować swoje negatywne reakcje na drodze, co wcale nie oznacza jak wcześniej napisałem, że się nie denerwuję
Ostatnio jednak zdecydowanie częściej irytują mnie zachowania kierowców niż pieszych, ale to chyba temat na inny wątek
>>Zastanawiam się tylko, czy to coś zmieni .
>   Może zmienić: kierowca rozładuje stres kosztem stresu pieszego.
>   Pytanie: co lepsze?
   Koncentracja kierowcy, a może spokojne zachowanie pieszego Pod kątem ewentualnego zagrożenia na drodze chyba jednak rozładowanie stresu przez kierowcę. W końcu jego dekoncentracja może stanowić większe zagrożenie (co prawda nie jest to 100% reguła)
>>Zdenerwowanie źle wpływa na koncentrację więc po co ryzykować dodatkowo własnym życiem?
>   Wydarcie mordki jest skutkiem stresu krzykacza, a nie jego przyczyną.
    W sumie się zgadzam. Choć jakby nie był krzykaczem to może . . .
Pozdrawiam

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
03-06-2009 08:32 
 Ocena 3 na 3
Adamiak (36436 punktów)
>>   Mnie tak.
>   Kwestia temperamentu .
   Jasne, jestem dość impulsywny, co nie znaczy, że reaguję standardowo - wpływ na moje reakcje ma ogólny nastrój (którą nogą rano...), stopień grozy sytuacji czy intencje pieszego na ogół czytelne w jego "mowie ciała": wszedł bo zamyślony, zmęczony, też zdenerwowany, zdezorientowany dużym ruchem (starsi właśnie) lub wlazł, "bo tak" oraz sprawdza mój refleks i hamulce (młodzi częściej) + kilka innych czynników.

>Ostatnio jednak zdecydowanie częściej irytują mnie zachowania kierowców niż pieszych, ale to chyba temat na inny wątek
   Mnie też - zakładaj nowy wątek i... jazda!

>>>Zastanawiam się tylko, czy to coś zmieni .
   Na drogach nic, ale se ponarzekamy na zdrowie.
Celtyk (3337 punktów)
>>>   Mnie tak.
>>   Kwestia temperamentu .
>   Jasne, jestem dość impulsywny,
   No cóż mi co niektórzy przypinają etykietkę raptusa a inni człowieka bardzo spokojnego Ale tak sobie myślę, że jedni i drudzy mają rację Przypuszczalnie sytuacja jest zależna od sytuacji w jakich mnie obserwowano
>co nie znaczy, że reaguję standardowo - wpływ na moje reakcje ma ogólny nastrój (którą nogą rano...),
   A myślałem, że sam "mechaniczny" fakt wstawia nie ma wpływu na nastrój
>stopień grozy sytuacji czy intencje pieszego na ogół czytelne w jego "mowie ciała": wszedł bo zamyślony, zmęczony, też zdenerwowany, zdezorientowany dużym ruchem (starsi właśnie) lub wlazł, "bo tak" oraz sprawdza mój refleks i hamulce (młodzi częściej) + kilka innych czynników.
   No cóż, te czynniki na pewno wpływają na finalne zachowanie przy "gorącej" sytuacji na drodze.

>   Mnie też - zakładaj nowy wątek i... jazda!
   I znów będzie wisiał wątek pół doby zanim się ktoś podczepi
>>>>Zastanawiam się tylko, czy to coś zmieni .
>   Na drogach nic, ale se ponarzekamy na zdrowie.
   Dobre

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
03-06-2009 09:19 
 Ocena 1 na 1
Adamiak (36436 punktów)
>>   Mnie też - zakładaj nowy wątek i... jazda!
>   I znów będzie wisiał wątek pół doby zanim się ktoś podczepi

   Jeśli to Cię stresuje - będziesz miał przez te pół doby koncesję i alibi do darcia mordki na pieszych.
Kowalska (14008 punktów)
A może by tak o kierowcach panach i władcach jezdni porozmawiać, co?

Kilka lat temu miałam złamaną nogę. Gips po kolano. Większość zakupów robił ktoś z rodziny, ale zdarzyło się, że zabrakło jedzenia dla kota. Głodny był. Nie chciałam czekać do wieczora, aż ktoś wróci.
E, jakoś dam radę, wezmę kule, sklep zoologiczny po drugiej stronie ulicy, przejście dla pieszych, światła, pasy... Przecież ludzie z gipsem wychodzą z domów...
Powolutku dokuśtykałam do przejścia, zrobiło się zielone, weszłam na pasy. 3/4 drogi było za mną jak zrobiło się czerwone. Szanowny pan i władca kierowca ruszył z piskiem opon, zatrzymał się kilka centymetrów od mojej połamanej nogi. Wychylił się i ryknął na całą ulicę: Nie umiesz głupia krowo szybciej???!!!!!!!!!!!

Wniosek? Nieważne ile masz lat. Jak jesteś chamem, prostakiem, debilem, głupkiem czy innym popaprańcem, to kanarkiem nie umrzesz.
03-06-2009 07:51 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Wniosek? Nieważne ile masz lat. Jak jesteś chamem, prostakiem, debilem, głupkiem czy innym popaprańcem, to kanarkiem nie umrzesz.
>
Amen.
A ja widziałam taką scenkę. Zapaliło się czerwone dla samochodów, tuż potem zielone dla pieszych. Ja mam odruch zza kierownicy - nie ufać nikomu, więc się rozejrzałam i zobaczyłam, że już przed samym przejściem jest rozpędzony samochód. Kobieta obok nie rozejrzała się i weszła na pasy, niestety, za późno to zauważyłam, gapiąc się w drugą stronę, nie zdążyłam jej zatrzymać, krzyknęłam, jak już była na jezdni. Efekt - połamane nogi. Gnojek w średnim wieku się tłumaczył, że nie zdążył zahamować. Ciekawe, ile jechał, że nie zdążył, widząc z daleka żółte, a potem czerwone.
Celtyk (3337 punktów)
>A może by tak o kierowcach panach i władcach jezdni porozmawiać, co?
   Zakładaj wątek Jeśli go obiektywnie sformułujesz na pewno wezmę udział

>Kilka lat temu miałam złamaną nogę. Gips po kolano. Większość zakupów robił ktoś z rodziny, ale zdarzyło się, że zabrakło jedzenia dla kota. Głodny był. Nie chciałam czekać do wieczora, aż ktoś wróci.
>E, jakoś dam radę, wezmę kule, sklep zoologiczny po drugiej stronie ulicy, przejście dla pieszych, światła, pasy... Przecież ludzie z gipsem wychodzą z domów...
   Racja widuję takich pieszych
>Powolutku dokuśtykałam do przejścia, zrobiło się zielone, weszłam na pasy. 3/4 drogi było za mną jak zrobiło się czerwone. Szanowny pan i władca kierowca ruszył z piskiem opon, zatrzymał się kilka centymetrów od mojej połamanej nogi. Wychylił się i ryknął na całą ulicę: Nie umiesz głupia krowo szybciej???!!!!!!!!!!!
   No cóż, w śród kierowców też bywają De**le.
>Wniosek? Nieważne ile masz lat. Jak jesteś chamem, prostakiem, debilem, głupkiem czy innym popaprańcem, to kanarkiem nie umrzesz.
   Dobre

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
jkl; (5859 punktów)
Kodeks drogowy, art.26.7. :

W razie przechodzenia przez jezdnię osoby niepełnosprawnej, używającej specjalnego znaku lub osoby o widocznej ograniczonej sprawności ruchowej, kierujący jest obowiązany zatrzymać pojazd w celu umożliwienia jej przejścia.

Babcia o lasce ma pierwszeństwo nie tylko na pasach. To kierowca łamie przepisy nie zatrzymując się.
Kasia (424 punktów)
Kieruje się zasadą ograniczonego zaufania, samochód jest zawsze sprawny, przejeżdżam ponad 30 000 rocznie, i może DLATEGO TAK BARDZO WKURZYLI MNIE STARSI LUDZIE WŁAŻĄCY POD KOŁA.....

Ja nie mówię o sytuacji że czerwone się skończyło i babcia nie zdążyła przejść, nie mówię o pobocznej ulicy, pisałam o sytuacji kiedy osoba starsza wchodzi pod koła, a następnie kolejna starsza osoba widząc konsekwencje poprzednika, (hamowanie z piskiem) ROBI TO SAMO.....widząc na co się naraża....

I rozumiem że kierowca ponosi konsekwencje....i wie,że na drodze dużo częściej zdarzają się nieprzyjemne sytuacje spowodowane niemyśleniem i kozaczeniem innych kierowców, tylko że konsekwencje najechani a na pieszego a konsekwencje najechania na inny samochód (przynajmniej w mieście) są inne, a tak być może zabiję człowieka (co prawda z jego winy ale to marne pocieszenie).....

I jeżeli ktoś jest kierowcą, i nie NIGDY nie przeklął na pieszego lub innego kierowcę , to albo jeździ w niedzielę, albo jest.... jest... jest... (nie wiem kim jest....:/ ja też tak chcę)
Celtyk (3337 punktów)
>Kieruje się zasadą ograniczonego zaufania, samochód jest zawsze sprawny, przejeżdżam ponad 30 000 rocznie, i może DLATEGO TAK BARDZO WKURZYLI MNIE STARSI LUDZIE WŁAŻĄCY POD KOŁA.....
   Ja bym tego nie zawężał tylko do ludzi w podeszłym wieku. Raczej powiązał to z totalnym brakiem jakiejkolwiek umiejętności obserwacji otoczenia i totalnego braku myślenia
>Ja nie mówię o sytuacji że czerwone się skończyło i babcia nie zdążyła przejść, nie mówię o pobocznej ulicy, pisałam o sytuacji kiedy osoba starsza wchodzi pod koła, a następnie kolejna starsza osoba widząc konsekwencje poprzednika, (hamowanie z piskiem) ROBI TO SAMO.....widząc na co się naraża....
   Jest takie powiedzenie: "Papuga zawsze druga"
>I rozumiem że kierowca ponosi konsekwencje....i wie,że na drodze dużo częściej zdarzają się nieprzyjemne sytuacje spowodowane niemyśleniem i kozaczeniem innych kierowców, tylko że konsekwencje najechani a na pieszego a konsekwencje najechania na inny samochód (przynajmniej w mieście) są inne, a tak być może zabiję człowieka (co prawda z jego winy ale to marne pocieszenie).....
   Z tym się zgadzam. Nieważne kto zawinił, ale kierowca winny...
>I jeżeli ktoś jest kierowcą, i nie NIGDY nie przeklął na pieszego lub innego kierowcę , to albo jeździ w niedzielę, albo jest.... jest... jest... (nie wiem kim jest....:/ ja też tak chcę)
   Wierzący takich ludzi nazywają Aniołami


Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Adam Wojtkiewicz (3958 punktów)
Byłem kiedyś we Wrocławiu świadkiem takiego zdarzenia:

Ruchliwa ulica, przejście dla pieszych, czerwone światło. Na pasy ładuje się starszy wymięty pan. Żwawo zasuwa, auta trąbią na niego. Ktoś rzuca pytanie: dlaczego przechodzi pan na czerwonym?!
A on na to: BO NA CZERWONYM SIĘ NAJLEPIEJ PRZECHODZI!

Kto wie, może to jedna z jego nielicznych pozostałych rozrywek?

Adam

Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być. Nie są też inne.
04-06-2009 05:31 
 Ocena 2 na 2
Kasia (424 punktów)
>Byłem kiedyś we Wrocławiu świadkiem takiego zdarzenia:
>Ruchliwa ulica, przejście dla pieszych, czerwone światło. Na pasy ładuje się starszy wymięty pan. Żwawo zasuwa, auta trąbią na niego. Ktoś rzuca pytanie: dlaczego przechodzi pan na czerwonym?!
>A on na to: BO NA CZERWONYM SIĘ NAJLEPIEJ PRZECHODZI!
>Kto wie, może to jedna z jego nielicznych pozostałych rozrywek?
>
O i oto odpowiedź na moje pytanie, żadne zmiany w mózgu, to chęć rozrywki: Adrenalina Park i to za darmo....
finerbijk (17282 punktów)
>1. Przejście dla pieszych, światła, wyjście z Carrefoura. Ruchliwa ulica 2 pasy, samochody jadące z
>prędkością 70 km/h (lub więcej i mniej). Na pasy na czerwonym wchodzi babinka z siatami, nie biegnie
>ale człapie. Pisk hamulców, maluch hamuje pod kątem, kierowcy pokazują gesty pouczające....

>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????

Nie. Po prostu na wniosek ZUSu emeryci mają teraz prawo przechodzić na czerwonym świetle.
06-06-2009 10:18 
 Ocena 1 na 1
Celtyk (3337 punktów)
>>To jakieś zmiany w mózgu spowodowane wiekiem?????
>Nie. Po prostu na wniosek ZUSu emeryci mają teraz prawo przechodzić na czerwonym świetle.
   Sugerujesz, że ZUS i budżet Państwa szukają oszczędności

Władza doprowadza do obłędu w stopniu większym, niż demoralizuje, uciszając głos sumienia i wyostrzając chęć działania.- WILL I ARIEL DURANT -
Tomek Bogusiak (170 punktów)
Ja się tylko zastanawiam, jak to jest, że moja 96-letnia prababcia, zazwyczaj spokojna i pogodna osoba, która porusza się sama tylko po domu i bardzo rzadko wychodzi na zewnątrz, będąc na cmentarzu we Wszystkich Świętych ma siłę na przepychanie się, robienie sobie miejsca łokciami w tłumie i wreszcie umycie całego nagrobka... To jest dopiero fenomen!

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365